wtorek, 13 października 2015

172. Pierwsze zetknięcie ze studiami zaocznymi.

Witajcie kochani, jak minął Wam kolejny - tym razem już zimny weekend? Mi bardzo szybko - głównie z powodu rozpoczęcia studiów. Ogólnie cały tydzień minął mi w mgnieniu oka i zdaje się nadal nie zwalniać tempa. Dziś - nawet nie wiem kiedy przeleciało mi osiem godzin w pracy - od dwóch dni totalnie się nie wyrabiam, zapieprzając przy tym na całego. Jak praca się skumuluje i wszyscy chcą czegoś na teraz, to nie mam nawet czasu zjeść śniadania. Wczoraj poranną kawę np. kończyłam pić o 16. :D Ale z drugiej strony - wolę ten natłok pracy, przez który dni szybko mijają, niż gdybym miała siedzieć, nudzić się i prosić kogoś o jakiekolwiek zajęcie - jak nie raz przytrafiało mi się na praktykach. 
Dziś jednak chciałabym cofnąć się nieco w czasie - do weekendu i skupić na nim. A mianowicie na moich wrażeniach po rozpoczęciu studiów - w nowym dla mnie, zaocznym trybie. 

A więc od początku - niewątpliwym plusem moich nowych studiów jest fakt, iż przez pierwszą część semestru będę mieć zajęcia tylko w niedzielę - w dodatku co drugą. ^^ Było to nie małym zaskoczeniem, bo psychicznie już nastawiałam się na cały weekend przesiedziany na uczelni. No cóż - jeszcze nie teraz. :) 
tumblr
Co do samych zajęć - obecnie mam tylko dwa przedmioty: niemiecki i jakieś tam elementy durnego prawa. Jak już pewnie zauważyliście - mam chroniczną alergię na wszelkie przedmioty, które mają w nazwie PRAWO. W kit mnie to nudzi i po prostu nie lubię - może też jestem zniechęcona przez poprzednich prowadzących, którzy nie potrafili przekazać nic innego poza faktem iż np. "całego kodeksu cywilnego macie się nauczyć na pamięć" itp. - srutututu. Nie wiem jakim cudem zaliczyłam tą durnotę na 3,5 i na pewno nie chcę do tego wracać. Tym razem pani prowadząca jest nie lepsza. Raz, że zaniedbana (nie żeby to uwłaczało jej jako człowiekowi, ale skoro zarabia taką kasę, to jednak wypadałoby jakoś wyglądać), dwa, że cholernie łatwo zbacza z tematu i brnie przed siebie do momentu jakiegoś cudownego olśnienia (nie wiadomo czym spowodowanego), że jednak nie o tym miała mówić! No i trzy - wymyśliła sobie, że będziemy tachać na zajęcia po dwie ustawy - bo są lepsze niż opracowany, gotowy podręcznik. :P No cóż... Delikatnie pisząc - nie, nie kocham prawa i nie, nie skaczę z radości na myśl o nowych paragrafach do nauki. :P
Przejdźmy do milszej części dnia - czyli niemieckiego. Nim zaczynam swój niedzielny poranek - dla niektórych z Was jest on teraz wręczy wymarzony, czyż nie? ^^
Dla mnie jedynym smutkiem był fakt, że mój najlepszy wykładowca od tego języka nie uczy na studiach zaocznych. :( Tak też ze smutkiem poszłam na zajęcia prowadzone przez jakąś kobitkę - jednak wcale nie okazała się gorsza. Gorszy jedynie okazał się poziom niemieckiego - dżizas, proponowane przez nią zadania były momentami tak łatwe, że zaczynałam się nudzić. Niestety nie mam możliwości przeniesienia się wyżej, bo lepsiejszej grupy nie utworzono. :/ No, ale niech będzie - gdy po językach spotkałam się z B. okazało się, że nich już lepiej będzie "za łatwo" i z luzem sobie ten język zaliczę, niż miałabym być w skórze B. - który na angielskim trafił dość hardcorowo i poszukuje grupy z niższym poziomem. :P

Także tyle o przedmiotach - aż dwóch, jednak nie myślcie, że skoro mam tylko dwa przedmioty, to przychodzę na dwie godziny i luz. Otóż owego prawa mam... 5 godzin pod rząd. <verybigfacepalm> . Już ostatnio nie wiedziałam co mam ze sobą robić - przejrzałam facebooka od deski do deski, co chwilę odświeżałam twittera i instgramma, w międzyczasie robiąc notatki, gdy pani zdarzyło się wrócić do tematu zajęć. :P 

Jeśli chodzi o ludzi, to tutaj rozczarowałam się na całej linii i po cichu zaczęłam tęsknić za moją poprzednią, żenującą grupą ze studiów dziennych. Byli, jacy byli - jednak tutejsze przypadki biją wszystkich na łeb, na szyję. Ale po kolei...

Idąc na niemiecki, byłam pełna nadziei, na jakieś nowe znajomości - zwłaszcza, że w weekend pisałam przez FB, z jedną z dziewczyn odnośnie materiałów. Jednak gdy zawędrowałam pod salę, nie spotkałam nikogo skorego do rozmowy - nawet o pogodzie. Nie dość, że w grupie mam same dziewczyny - jest coś gorszego niż babska grupa zajęciowa? :P - to jeszcze takie przymulaste... Przynajmniej te, z którymi usiadłam. Nawet dziewczyna, z którą rozmawiałam na FB, nie potrafiła się do mnie odezwać w realu. o.O Coś tu jest nie halo... Ludzie są nie halo. Tutaj jednak - poza ogólną mułowatością otoczenia - większych przypałów nie było. Dopiero osoby z grupy wykładowej powalały na kolana...

tumblr
Jedna Pani, weszła na wykład dość mocno spóźniona i zamiast usiąść gdzieś z przodu - musiała w swoich szpilach przejść całą aulę, położyć torbę na krześle, po czym wrócić się na początek auli - do kosza na śmieci. Mało tego! Pani było za gorąco, więc poszła sobie po pilota od klimatyzacji, po czym odpaliła owe cudo techniki i wróciła na miejsce. W momencie, gdy prowadząca zaczęła zamarzać i prosiła o pomoc przy wyłączeniu, ponieważ nie radziła sobie z pilotem, owa gwiazda powiedziała, tylko "że tam trzeba wcisnąć jakiś guzik" (serio??? myślałam, że jebnąć pilotem o ścianę!), nawet nie ruszając tyłka z miejsca. 
Druga koleżanka wolała chwalić się intelektem wyrywając się z odpowiedzią na pytanie "co jest przeciwieństwem emisji obligacji", że są to "AKCJE!" - jakim cudem? Nie potrafię Wam tego wyjaśnić, może ona... Ja tylko w niekontrolowany sposób zmierzyłam ją piorunującym spojrzeniem i wysyczałam prosto w oczy "wykup..." (dla osób niewtajemniczonych w świat finansów - przeciwieństwem emisji czegokolwiek jest wykup, tego owego czegokolwiek - może kiedyś Wam się przyda :P) przez co K. (z którą szczęśliwie trafiłyśmy do jednej grupy wykładowej) parsknęła śmiechem w ten swój charakterystyczny sposób.  <3

Ponadto w swojej grupie natrafiłam na całe mnóstwo dziewczyn z czarnymi ślepiami i kreskami na powiekach sięgającymi do skroni w połączeniu z krwisto czerwonymi ustami. Ogólnie poczułam się przytłoczona ludźmi i na prawdę tęsknię za studiami dziennymi, bo Ci ludzie, to totalnie nie mój świat. :P

Biorąc jednak pod uwagę całokształt - jestem zadowolona, najbardziej chyba za sprawą B., który cieszy się z tych naszych wspólnych studiów, chyba z dziesięć razy bardziej niż ja. Co chwile powtarzał mi się, każdy weekend spędzimy razem, będziemy się razem uczyć, możemy razem siedzieć, no i ogólnie był bardzo zadowolony, a więc i ja będę. Bo dla miłości warto przymknąć oko na drobne niedogodności. ;)

A jak tam Wasze studia? Dobre złego początki? ^^ 

Pozdrawiam!

65 komentarzy:

  1. Tym chłodem to mnie nie denerwuj, bo jutro mam na grzyby jechać, a tu mróz w nocy -8, śnieg z deszczem i gdzie ja grzyby znajdę? Chyba tylko mrożonki... Dla mnie studia zaoczne to nie studia, tylko taka hm... jakby szkoła policealna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, okej okej. Ale u mnie mrozu nie ma. :P Deszcz mi tylko pada cały dzień.
      Dla mnie ludzie z tych studiów to jakaś abstrakcja. :P

      Usuń
    2. Jak to? To gdzie Ty mieszkasz? ;o
      To w ogóle jest abstrakcja.

      Usuń
    3. No w Wielkopolsce. :D Bliżej kujawsko-pomorskiego. :P

      Usuń
    4. Taki mamy klimat, że wszyscy kaszlą. :P

      Usuń
  2. W ostatnim semestrze miałam okazję pisać egzamin w sobotę razem właśnie z osobami ze studiów zaocznych i odniosłam podobne wrażenie jak Ty :) Ludzie z innego świata, często w wieku mojej mamy :D Cieszę się więc, że studiowałam jednak dziennie. I wiesz, że ja miałam samo prawo? :P Uwielbiam je :D Jak dokładnie nazywa się Twój przedmiot? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ja teraz będę musiała jakoś wśród nich przetrwać. :P
      OMG, no faktycznie, bo Ty przecież po prawie jesteś. :D Ja ogólnie staram się trzymać z dala od teorii, a tutaj - nie idzie. :P
      Elementy prawa finansowego - ot taki twór.

      Usuń
    2. To jakbym była z Tobą w grupie, na bank byś mnie nie polubiła - byłabym jedną z tych przymulastych dziewczyn, przynajmniej na początku :D

      Usuń
    3. Poznasz na pewno fajnych ludzi, na początku zawsze jest trudniej :)
      Po administracji dokładnie ale niemal wszystkie przedmioty zaczynały mi się na "prawo" :D Miałam prawo finansowe ;p Nie wiem jak je zdałam ;p Miałam taką babę od tego, że mówiła od rzeczy, głównie o tym jaka jest bogata, jaki ma nowoczesny tablet i jak było na wycieczce w Kongo :/

      Usuń
    4. Bkacky - już ja bym Cię rozruszała. xD

      Anelise: Może jak będziemy mieć więcej zajęć w mniejszych grupach - ćwiczeniowych, to jakoś się nawiążę bliższy kontakt z niektórymi.
      Ja czaję z tego przedmiotu na razie tylko to, co nie jest ściśle związane z przepisami prawa - czyli suche finansowe fakty. xD
      Miałam podobną babę od rachunkowości, ale ją wyrzucili ze szkoły we wakacje, więc odetchnęłam z ulgą, że więcej jej nie spotkam. :D

      Usuń
    5. Prawo do taki trochę rachunek prawdopodobieństwa lub gdybanie ;p Najłatwiej się go nauczyć czytając paragrafy jako: co by było gdyby... xD A że lubię gdybanie a może lubiłam kiedyś bardziej to prawo mi łatwo zawsze wchodziło do głowy ;p

      Usuń
    6. Ja właśnie wolę twarde fakty - jak to jest w finansach. Coś jest albo przychodem, albo kosztem - konkrety. :D Dlatego takie "luźne" przedmioty mi nie odpowiadają. Tak samo jak nie mogłam przeżyć socjologii - tam to w ogóle masz dowolność interpretacji. xD

      Usuń
    7. Socjologia to jest dla mnie coś po prostu obłąkanego ;p

      Usuń
    8. No to piona. :P Plus tego taki, że koleś był luzakiem i nie cisnął nas za mocno.

      Usuń
    9. Ja miałam tragedię. Pisałam z resztą o pani która miała nazwisko Kostucha ;p Miała podobnie ale jako Kostucha gościła kilkakrotnie w moich wspomnieniach na blogu :D

      Usuń
    10. Pozytywna ksywka. XD
      Musiała nieźle zaleźć Ci za skórę. :P

      Usuń
    11. Nie tylko mi ;p Cały rok jej nienawidził ;p Dostała tak negatywną ocenę w ankietach na koniec semestru, że ją zwyczajnie potem z uczelni wylali :)

      Usuń
    12. I dobrze. :P Ja tam głosuję w tych ankietach tylko wtedy, gdy chcę komuś dowalić. xD

      Usuń
    13. Ja lubię ankiety więc wypełniam ;p

      Usuń
    14. Mnie denerwuje to ocenianie wg. skali. :P Także albo jest max, albo totalne zero. :D

      Usuń
  3. U mnie jest to samo jeśli chodzi o ludzi, na samą myśl o jutrzejszych zajęciach robi mi się niedobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że na dziennych tak źle? ;) Ja myślałam, że moja grupa była... dziwna, ale teraz za nimi tęsknię. :D

      Usuń
  4. ja mam alergię na jedną z koleżanek z roku. pomijam fakt, że jest kujonicą (tego jej nie zabronię), która myśli tylko o swoim interesie, ale przy tym jest taka wnerwiająca, że nie raz i nie dwa miałam ochotę złapać ją za łepetynę jej ją ukręcić. ostatnio przegięła pałę - gadałam z koleżanką z pierwszego roku. no i gadamy i gadamy, a ona (ta koleżanka stała przede mną w kolejce) i ona się w pewnym momencie odwraca, i z pełną powagą mówi, że przecież nas na pierwszym roku było 170 (nope, niecałe sześćdziesiąt) i z każdym semestrem nas odpadało po 20-30 osób. aktualnie zrezygnowało niecałe dziesięć osób więc jest nas raczej pięćdizesiąt. cały czas patrzyłam na nią i myślałam sobie "wtf dziewczyno, co ty odpierdalasz?" no masakra. poza tym, laska wyszła w wakacje za mąż i na prawo i lewo bryluje nowym nazwiskiem - z jakim zaparciem chodziła po profesorach by ci zmieniali nazwisko na listach! no serio .
    a ogólnie rzecz biorąc, to mój przynajmniej kierunek to zbiorowisko miliona ludzi zupełnie od siebie skrajnych. są kujoni, są tacy, których widuję bardzo-bardzo rzadko i Ci, którzy nawet na zajęciach o ósmej rano będą stały pierwsze pod drzwiami.
    a powrót na studia? nie wiem, piąty semestr a czuję się jakbym była na pierwszym, zupełnie nie mogę się w tym wszystkim odnaleźć. mam nadzieję, że to wina pogody.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omg, takie osoby, które bagatelizują wszystko i zawsze muszą mieć ostatnie słowo są na prawdę irytujące, więc nie dziwię Ci się. :D Hahah, zobacz jaka dumna ze ślubu! A może po prostu jej poprzednie nazwisko było chu*owe i chciała się go szybko pozbyć. xD
      Tak to chyba wszędzie jest, tylko nam się w oczy te skrajności, których nie lubimy rzucają. :P Ja zaczęłam pierwszy semestr, a czuję się taaaaaaaaaaaaaaaaka doświadczona. xDD Tylko przez ludzi momentami mam poczucie zagubienia w przestrzeni. :P

      Usuń
    2. taka dumna, że a) nie zaprosiła nikogo oprócz jednej koleżanki i b) nawet nie podzieliła się fociszami, niech spada xD
      boże, ja drugiego październka się na UP zgubiłam, no chryste XF

      Usuń
    3. hahaha a to zołza. :P

      Oj no całe wakacje tam nie byłaś, to mogłaś zapomnieć. xD

      Usuń
  5. Ja mam ostatnio alergię na moją koleżankę, która jest nowym starostą roku. Mieliśmy samym końcem września zaliczenie praktyk, no i dogadałam się z naszym opiekunem praktyk, że odbiorę indeks osobiście, bo miałam od początku zbierać zaliczenia z poprzedniego roku bo oczywiście dziekanat zrobił błąd w kartach studenta i trzeba było to załatwiać od początku. Ale mniejsza z tym. No i miałam ten indeks odebrać osobiście - bo tak byłoby mi wygodniej a brakowało mi jeszcze jednego wpisu. No i nie dość, że ta osoba - starosta - go po prostu zabrała bez pytania ze sobą i zawiozła na akademik - a jestem osobą dojeżdżającą i akademik jest w zupełnie innej części miasta kompletnie nie po drodze to chciała się ze mną zamienić grupą - a ja jej mówię, że dziekanat mnie właśnie przeniósł ostatnio do tej grupy w której obecnie jestem i nie widzi mi się ponownie zmieniać grupy ze względu na dojazdy bo plan mi odpowiada. No i tyle jej powiedziałam, a ona na to, że przecież to ona jest starostą i że ona załatwia moje sprawy. Ale niestety nie ma to nic do rzeczy bo to jest jej obowiązek skoro się na tego starostę zgłosiła od tego roku akademickiego a swoje sprawy załatwiam sama, albo załatwiał stary starosta. Co za ludzie. I to się odbierało tak, że ona jest nie wiadomo co i jej się coś należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumiałam, że jest za bardzo nadgorliwa i za bardzo chce się rządzić. :P No cóż i tacy się zdarzają. Ja nie mam pojęcia kto będzie u mnie starostą. Nawet jeśli będzie jakieś głosowanie, to mój głos raczej nie będzie się liczyć, bo w nowej grupie znam dwie osoby. :P

      Usuń
    2. Nawet nie o to chodzi, ale zamiast normalnie pogadać i po prostu wysłuchać siebie nawzajem to ktoś musi się z nią zmienić tym bardziej, że ona jest przecież starostą.
      Też kiedyś miałam taką sytuację, że koleżanka chciała się wymienić i pogadałyśmy, zobaczyłam jaki był plan, jej grupy mi odpowiadał, no i nie było problemu. Ale jakoś obie strony muszą wykazywać chęci i rozumieć swoje racje. Tym bardziej, że nie jestem z tych osób, że np. musi być tak jak ja chcę i tyle. Jak się coś da jakoś rozsądnie rozwiązać to czemu by tego nie rozważyć i nie wprowadzić w życie. Ale tacy są ludzie i co zrobić?

      Usuń
    3. No niestety nic nie poradzimy na takich ludzi. Nie wiem czy jest szansa by z czasem się zmienili? Trzeba jakoś przetrawić ich obecność i humory.

      Usuń
    4. Powiem tak, trzeba nie dać sobie wejść na głowę. Bo ja mam jej iść na rękę w imię czego? Bo ona tak chce? Nie. I już się przekonałam, że ludzie się nie zmieniają.

      Usuń
    5. No niektórzy to takie istne księżniczki i musi być jak im się podoba i koniec. :P Ja tam się śmieję z takich ludzi.

      Usuń
  6. Ja myślałam iść na takie studia dodatkowe czy nie, i nie poszłam. Przestraszyłam się ludzi, na prawdę, nie widziało mi się siedzenie co drugiego weekendu z panienkami, które bardziej interesowało malowanie paznokci niż słuchanie wykładu. Po jednym weekendzie zrezygnowałam:) Może gdyby to były moje pierwsze i nie miałabym już magisterki to bym została? Ale pewnie zależy to od szkoły. Ja wybrałam najbliżej domu :) Dobrze,że chociaż większość czesnego za dany miesiąc oddali:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem typem człowieka, który potrafi być sam w tłumie ludzi i nawet w gronie irytujących pustaków bym wytrzymała, po prostu ignorując ich. Druga sprawa to, fakt, że mam przy sobie B. - co na pewno mi pomaga. :) Gdy skończę tą magisterkę, to już dalej nie idę na studia. Kończę edukację definitywnie, :D

      Usuń
    2. Mi się chciało iść by poszerzyć kwalifikacje, ale cóż, wykładowcy postanowili się dostosować do większości grupy czyli panienek, które przyszły by poplotkować. Jak mi powiedzieli,że z 120 osób zrobią dwie grupy na lektoracie, czyli po 60 osób na grupę nauki języka to podziękowałam i porzuciłam dalszą chęć nauki. Albo raczej pseudonauki. Nie sądzę by tak było na każdych zaocznych, ale mnie to zniechęciło bo zostać podwójnym magistrem ;)
      https://sweetcruel.wordpress.com

      Usuń
    3. 60 osób na języku???? :O Powariowali chyba. U mnie są grupy po 7-8 osób na językach. :)

      Usuń
  7. Też miałam iść na studia zaoczne, ale kilka czynników mi na to nie pozwoliło, aczkolwiek tak się zastanawiam jakby one wyglądały jakbym już się na nie wybierała? Niektórzy ludzie są dość specyficzni, ale tutaj te laski chyba trochę przesadziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, że zastanawiamy się "co by było gdyby". :)
      Ja nie wiem co tacy ludzie robią na uczelni. :P

      Usuń
  8. Nawet nie wiesz jak ubolewam nad faktem, że nie lubisz prawa, które studiuję :D No przykro mi po prostu jest, hah :)
    Pani w szpilach jest gwiazdą tego wpisu, zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no musisz mi wybaczyć. xD
      Oj tak - jeszcze nie napisałam, że miała różowe przeciwsłoneczne okulary. :P

      Usuń
    2. Serio>?! To można takie coś kupić? :D

      Usuń
    3. No widocznie można. xD Może była w dziecięcym. :P

      Usuń
  9. Ja miałam... w zasadzie mam, bo jeszcze jedne zajęcia mnie z nim czekają, bardzo fajnego wykładowcę od prawa, ale na zaliczenie zrobił masakrycznie trudne i podchwytliwe kolokwium. I to był jedyny przedmiot, którego nie zaliczyłam za pierwszym razem na pierwszym semestrze xD Ale i tak wolę prawo niż niemiecki - zupełnie odwrotnie niż Ty :D Dlatego nie uczę się już w ogóle tego języka xD
    Nie masz co robić na zajęciach? HD-EMI
    <- POLECAM! xD
    Ludzie... no o ludziach to nie ma co się wypowiadać. Takiej w szpilach to bym tylko 'niechcący' chętnie nogę podstawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze trafiałam na samych buraków z tego przedmiotu. :P Ja nie wyobrażam sobie uczyć się innego języka porzucając przy tym niemiecki. Koniec świata to byłby dla mnie. xD
      Zapamiętam na przyszły zjazd. :P
      No niestety siedziałam w środku sali i aż takich długich nóg nie mam. :)

      Usuń
  10. Najlepsze są takie przedmioty zapchaj dziury, do niczego to potrzebne, a tylko czas zabiera i strasznie irytuje, a jeszcze lepiej kiedy wykładowca, wiedząc że to jest do niczego nieprzydatne ciśnie ile wlezie, uważając swój przedmiot za najważniejszy.
    No to naprawdę nudno musiało być, skoro aż zaczęłaś na prawie notatki robić :D
    Faktycznie, niefajnie jest kiedy są same dziewczyny, a jeśli jeszcze takie jak piszesz, to w ogóle kiepsko. Chociaż dobrze że na razie tylko co drugą niedzielę będziesz musiała uczęszczać na zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... Przeżywałam to, jak w zeszłym roku, nie wiadomo po jakiego grzyba, wcisnęli nam na finansach socjologię. o.O Ale chociaż gościu był lajtowy i zaliczenie zrobił łatwe. Jednak co się wynudziłam, to moje. :P
      Wiesz, jak pisałam, to mi chociaż czas szybciej mijał. XD
      Faceci jednak zawsze jakoś rozluźniają atmosferę. A tutaj - póki co nie mam się do kogo odezwać. :P Mam nadzieję, że może na następnych zajęciach coś się zmieni - na lepsze.

      Usuń
  11. Oj, mam nadzieję, że jednak znajdziesz jakiś fajnych ludzi na studiach, może Ci gorsi się po prostu bardziej rzucają w oczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję. :P Następnym razem postaram się odszukać jakieś pozytywy. :D

      Usuń
  12. Ohohoh no to się podziało! Praca i studia? Wyrobisz? :) Osobiście też wolę mieć dużo na głowie i ciągle działać niż się nudzić, bo dzięki temu nie mam poczucia zmarnowanego czasu, a to niesamowicie motywuje jeszcze bardziej! Prawo - mi też się to źle kojarzy, ale póki co mam to szczęście, że nie muszę się tego uczyć :) Moja przyjaciółka w technikum ma Prawo jako specjalizację i jej nie zazdroszczę... Dzisiejsze studentki wyglądają z grubsza tak, jak opisałaś. Oczu nie widać no i oczywiście trzeba się popisać drogimi metkami na ubraniach :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję. :D
      Ja też miałam w technikum prawo, ale tam jakoś nie było ono tak strasznie nużące :P
      To jeszcze zależy od kierunku, bo ludzie faktycznie są specyficzni. ^^

      Usuń
  13. Moje studia już się skończyły XD A tak serio, to naprawdę fajnie, że na razie nie masz zajęć przez całe weekendy i będziesz miała choć trochę czasu wolnego...no i że możecie z B. tak spędzać razem czas:) A niemieckim mogłabym zaczynać, akurat bardzo lubię ten język, choć wiem, wielu nie może tego pojąć XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś moim sojusznikiem tutaj, jeśli chodzi o niemiecki! Jedynym! XD

      Usuń
    2. Musimy więc trzymać wspólny front XD

      Usuń
  14. Tak to jest z tymi studiami ;) ja mam dzienne a zawsze jakieś dni w tygodniu wolne wpadają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na dziennych miałam zajęcia 3 razy w tygodniu. :P

      Usuń
  15. Też ne lubię prawa, dlatego sie cieszę,że idąc na kierunek medyczny (jeżeli się dostanę) nie będe tego w ogóle miała. Ludzi z kreskami do skroni i krwisto czerwonymi ustami nie trzeba daleko szukać. Mam nadzieję,że jednak znajdziesz tam jakieś miłe osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdziw się, jak wcisną Ci w plan jakiś taki zapychacz. :P Bo ja też byłam pewna, że np. taka socjologia mnie nie spotka, a tutaj - proszę. :P
      Też mam taką nadzieję. :P

      Usuń
  16. Ja już po studiach dziennych na szczęście. Może te Twoje dziewczyny z grupy się rozkręcą... tylko teraz takie jakieś spięte. Coś czuję, że będzie wesoło jak mają taki za tryb. Moim zdaniem te czarne kreski na skroni i czerwone usta nie pasują do siebie. Ale jak kto lubi, teraz coraz więcej dziewczyn się tak maluję. jedno co dobre, to będziesz jeden dzień, póki co na nie patrzyłam...uff! ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już po dziennych. :P Ale momentami za nimi tęsknię. :D Za tym nieróbstwem. XD
      Wg. mnie to może i jakoś wygląda na imprezie, ale nie w biały dzień, na uczelni. Tak to tylko straszy ludzi. :P

      Usuń
  17. I nic na to nie poradzisz...

    / Coś się zawiesiło i nie mogę odpowiedzieć na górze -,-"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się pochorowałam i w tym sezonie nie mam zamiaru tego powtarzać, więc walczyć będę - to zrobię :P

      Usuń
  18. Nie za dobrze Ci tymi zajęciami tylko co w drugą niedzielę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co w sam raz. :P Od grudnia będę jęczeć przytłoczona obowiązkami. :P

      Usuń