poniedziałek, 5 października 2015

171. Trening pozytywnych myśli - wspominam wrzesień.

Witajcie kochani! Jak się czujecie z myślą, że mamy już październik? Jejku, ale ten czas szybko mija. W sobotę zaczynam studia magisterskie - nie obyło się bez drobnych problemów organizacyjnych, ale nie będę się na tym tym skupiać, by nie psuć sobie i Wam nastroju. Najważniejsze, że zaczynam i jestem nieco podekscytowana (taaaak, nie mogę się doczekać szkoły - xD). Nowi ludzie, nowe przedmioty - jejku! Co by nie było - mam nadzieję, że będzie super. ;) 
Dziś, z racji tego, iż jest to pierwszy post w nowym miesiącu - powspominamy wrzesień. Zaczynamy trening pozytywnych myśli! ;)

Wrzesień zaczął się dla mnie bardzo intensywnie i pod koniec sierpnia już nie mogłam się go doczekać. Tak więc w długi (samozwańczy) weekend od 4. do 8 września (tak kochani, miałam weekend od piątku do wtorku xD) byłam w Warszawie (i nie tylko - ale o tym napiszę już niedługo - osoby śledzące mnie na instagramie wiedzą, gdzie jeszcze mnie poniosło :P). O tym, co zwiedzałam i widziałam pisałam ostatnio - więc nie będę się powtarzać. Wspomnę jedynie o tym, czego nie wiecie. Będąc w Warszawie nie tylko zwiedzałam, ale również oddawałam się przyjemnościom w postaci...spotu. A dokładniej? Meczów! Po raz pierwszy byłam na meczu ukochanej Polonii, której
Narodowy z mojej skromnej perspektywy. ^^
kibicuję od czasów, gdy grała jeszcze w ekstraklasie, na meczu kupiłam szalik (z jednej strony dlatego, że było zimno w ch***) i teraz mam swój własny! Tylko mój! (tylko kibic mnie zrozumie :P). A jakie wrażenia z meczu? Genialna oprawa trwająca cały mecz - czas minął mi na nim błyskawicznie. Jedynym minusem był deszcz przed meczem i okropny ziąb po meczu, gdy musiałam czekać na tramwaj - ale przynajmniej mam co wspominać. :D Kolejny mecz to oczywiście Reprezentacja - kolejny raz wielkie emocje i wielka radość po zwycięstwie. :) Tak jak pisałam Wam ostatnio - myślałam, że zmarznę, mając w pamięci mecz Polonii z poprzedniego wieczoru, jednak tutaj było inaczej - na narodowym nie da się zmarznąć - bo NA MECZU SIĘ NIE SIEDZI, tylko kibicuje. :D W myśl tej zasady - momentami było mi nawet gorąco. Niemniej jednak przed meczem zaopatrzyliśmy się w grube czapki, gdyż rano, spacerując po Wilanowie, myślałam, że mi łeb urwie. xD Tak czy inaczej - wyjazd bardzo udany i na pewno niezapomniany. :)

Po powrocie nie miałam czasu na "odpoczynek po urlopie", który nie raz by się przydał. Na drugi dzień rano czekał mnie pierwszy dzień pracy. No i zaczęło się. Początkowo wiecie - robota dla głupich - czyli zrób pieczątki na miliardzie kartek itp. Z czasem jednak sytuacja w pracy zaczęła się rozwijać - i to pozytywnie. Po dziś dzień dochodzą mi nowe obowiązki - jedne codzienne, inne cykliczne, do zrobienia co jakiś czas. Coraz bardziej oswajam się z nowym i nieznanym dla mnie wcześniej programem komputerowym oraz funkcjonowaniem firmy. Nie robi już na mnie wrażenia E., która potrafi przyjść do mnie 10 razy, w czasie gdy wykonuję jedno zadanie i zadać mi 10 następnych. Przyzwyczaiłam się nawet do wczesnego wstawania, co jeszcze ponad miesiąc temu było nie do pomyślenia - ponieważ z ogromnym wysiłkiem zwlekałam się z łóżka po godzinie 11. :P Także zmiany - jak najbardziej na plus. 

Podczas wrześniowych weekendów, gdy słońce pięknie świeciło, wybieraliśmy się z B. na rowerowe wycieczki, promując aktywny wypoczynek, zamiast leniuchowania w domu. W zamian za to, sobotnie wieczory spędzaliśmy po kocem oglądając filmy i mecze - regenerując przy tym siły. ^^ 

Dodatkowo jeden z weekendów zaowocował w rodzinną imprezę u mojej cioci, która uwielbia eksperymentować w kuchni i genialnie jej to wychodzi. Mieliśmy więc okazję do spróbowania nowych i oczywiście pysznych rzeczy, porozmawiania z rodziną, no a ja - również miałam okazję do wypicia odrobinki alkoholu. ^^ Dodatkowym plusem był fakt, iż podczas imprezy w tle, na kinie domowym włączony był mecz - najpierw ManU, potem Lech Poznań - więc atmosfera była godna. :D 

Ostatnią wartą wspomnienia we wrześniu rzeczą, jest fakt, że WRESZCIE wyciągnęłam B. na zakupy do galerii. Okupiłam się głównie do szkoły, ponieważ w pracy nie mam wymogu co do stroju - T-shirt i dżinsy są idealnym zestawem. W szkole jednak trza się ładniej pokazać, zwłaszcza raz na dwa tygodnie. xD Planowałam kupić kozaki, w których zakochałam się, przeglądając ulotkę jednego ze sklepów, jednak niestety - na nodze wyglądały o wiele toporniej niż na zdjęciu i ostatecznie uśmierciłam tę miłość. Nie ma jednak tego złego - z zakupów wróciłam w czterema bluzkami, dwoma sweterkami, żakietem i stanikiem - prezentem od B. :P (muszę wspominać, że podczas tych zakupów miałam ochotę wynieść cały Reserved??? - na końcu już nawet kazałam B. mnie ochrzanić jak wezmę jeszcze jedną rzecz, bo podobało mi się WSZYSTKO!!!!). Gdy mama zapytała ile wydałam odrzekłam tylko, że "nie chcę wiedzieć" i że do wypłaty nie będę sprawdzać stanu konta. Tego też się trzymam i do dziś nie wiem ile na nim zostało. xD

Myślę, że to by było na tyle, z wrześniowych wspominek. Teraz tylko pozostaje nam powoli wyciągać coraz grubsze swetry i kurtki, przygotowując się na coraz niższe temperatury. Niemniej jednak uważam, że wysoką temperaturę zapewni nam tutaj ciepła i miła atmosfera. Więc gdy Ci zimno i źle - wejdź na bloga, ogrzej się! :D

Pozdrawiam spod koca kochani!


36 komentarzy:

  1. Super, mega optymistycznie, choć wyobrażałam sobie ten post zupełnie inaczej. Też wybrałam się ostatnio na jesienne zakupy i powiedziałam sobie, że do grudnia nie kupuję nic więcej. Na jesień jest pełno super rzeczy w sklepach, szczególnie swetrów i tez tak mam, że podobają mi się wszystkie xD
    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej czyli?? ;)
      Oj tak, ja rok temu miałam manię na szare swetry i musiałam się powstrzymywać, by nie kupić KOLEJNEGO. xD W tym roku szalałam za koszulkami. :P

      Usuń
  2. "Uśmierciłam tą miłość" w kontekście do kozaków rozbawiło mnie do łez :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi było przykro w tamtym momencie! :P

      Usuń
  3. Zaś jak ja mam pieniądze to nigdy nic nie ma nawet w Reserved :D Pochwal się zakupami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się właśnie w Poznaniu nigdy nic nie podobało, a teraz byłam na zakupach w innym mieście i chyba mają nieco inny asortyment, bo nie mogłam wyjść ze tego sklepu. xD
      A no pomyślę nad jakimś lekkim, szybkim i przyjemnym postem. ;)

      Usuń
    2. Coś w tym jest że różnych sklepach niby tych samych jest różnie. U mnie to się nawet zgadza porównując sklepy na mieście i w galerii ;)
      KOniecznie :D Zmotywujesz mnie do pracy :D

      Usuń
    3. Ja zauważyłam już jakiś czas temu, że w różnych galeriach np. w samym poznaniu mają różny asortyment. Robią jakieś badania czy coś i próbują bardziej wpasować się w gusta klientów :)
      Hahah - pokazując co za tę pracę można kupić? xD

      Usuń
    4. Dobry pomysł ;p Szkoda, że u mnie nikt na niego nie wpadł ;)
      Dokładnie tak :D

      Usuń
    5. Może nie odczuli tam takiej potrzeby. :P
      Dobra, popstrykam kilka fotek i się pochwale. :P

      Usuń
    6. Może :P
      Ok, to czekam z niecierpliwością :D

      Usuń
    7. Musisz dać mi czas, bo muszę znaleźć dobre tło dla moich zdobyczy. xD

      Usuń
  4. nie lubię meczów, nudzą mnie, interesuje mnie tylko wynik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę pozytywnych wrażeń... u mnie wrzesień to totalna klapa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale już mamy październik i mam nadzieję, że on nadrobi pozytywnością! :)

      Usuń
    2. Jest już trochę lepiej. Kurator (bardzo nietypowo xD) podniósł mnie trochę na duchu :)

      Usuń
    3. No, muszę przyznać, że oryginalne masz powody do radości. :D

      Usuń
    4. Jakbyś wiedziała, co się u mnie dzieje, to też by Cię to na duchu podniosło ;P

      Usuń
    5. Oj no dobrze, dobrze. Ważne, że znajdujesz siłę na uśmiech. :)

      Usuń
  6. U mnie studia magisterskie nie przyniosły za wiele zmian, gdyż uczelnia się nie zmieniła więc i ludzie Ci sami byli jedynie w mniejszym składzie niż podczas licencjata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też uczelnia ta sama, jednak zmieniłam tryb ze stacjonarnych na niestacjonarne i nie znam nikogo poza moim chłopakiem. xD

      Usuń
  7. Powodzenia na nowym etapie studiów, przede wszystkim:) I kurczę...licencjat zlatuje szybko, ale magisterka- ta to dopiero leci:)
    Fakt, we wrześniu była taka pogoda, że aż wstyd było siedzieć w domu, więc aktywny wypoczynek był wręcz konieczny:)
    I niezłe hasło!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) No ja myślę, że zleci. :D
      A teraz tak zimno, że strach na dwór wyjść. :P

      Usuń
    2. A wcale nie:) Troszkę mrozi, może XD Ale ja nadal bez kurtki chodzę, tylko w cieplejszym polarze o 5 rano do pracy XD

      Usuń
    3. No weź się ubieraj kobieto, bo się rozchorujesz i tyle z tego będzie! A potem tylko okłady z kotów i pod koc! :P

      Usuń
  8. Zawsze tak bywa, że nowa szkoła - nowe emocje, ze studiami zapewne jest tak samo :) Nie ma co fajnie spędziłaś ten wrześniowy czas :) Nie zabrakło aktywności, zabiegania, małego urlopu i odpoczynku, podróżowania zakupów i innych :) To się nazywa dobrze wykorzystany miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się czerpać na maska z każdego dnia. ;)

      Usuń
  9. Jako że rok akademicki się zaczął, teraz też mnie będzie nachodzić na wakacyjne - nie tylko wrześniowe - wspominki.
    Kibicem piłki nożnej nie jestem, ale chętnie wybrałabym się na jakiś mecz siatkówki :)
    Ja mam wrażenie że nigdy się nie przyzwyczaję do wczesnego wstawania :(
    Jak byłam ostatnio na zakupach to nic mi się nie podobało ;D Ale planuję się wybrać w najbliższym czasie, to może się obłowię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak aż do następnych wakacji. :)
      JA na siatkówkę też bym się przejechała. :D
      Też tak myślałam, ale jak człowiek musi, to jest się w stanie do wszystkiego przyzwyczaić. :P
      Ja właśnie często jak planuję, że chcę coś konkretnego kupić, to nic mi się nie podoba. Chyba za wysoko poprzeczkę stawiam. :D A teraz jechałam bez konkretnego celu, no może poza kozakami - których nie kupiłam. xD

      Usuń
  10. hej ;*
    dawno mnie u Ciebie nie bylo ale teraz mam niemowlaka w domu sama rozumiesz ;)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Maluszek pochłania mnóstwo czasu. :*

      Usuń
  11. W sumie dawno na meczu nie byłam, chyba bym się musiała wybrać na moją Arenę lokalną :) Ale chyba bardziej wolałabym mecz siatkówki:)
    Dziś sobie uświadomiłam,że 8 lat temu zaczęłam studia, jak to minęło. Brakuje mi zakupów na uczelnię, oj brakuje:)
    https://sweetcruel.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na siatkę też bym mogła iść, ale generalnie wolę piłkę nożną. :)
      Oj leci ten czas... Ani się nie obejrzę, a sama będę po. :P

      Usuń
  12. Mam nadzieję, że studia magisterskie okażą się strzałek w dziesiątkę zarówno pod względem 'merytorycznym' jak i towarzyskim. Nowe zawsze jakoś fascynuje.
    Zazdroszczę zakupów. Ja jednak od kilku miesięcy nie kupuję sobie nic i każdego pieniążka jaki wpadnie mi w łapkę odkładam na...psa;> Obławiam za to synka. W miniony weekend kupiłam w w H&M czapkę, szalik, kołnierz, rękawice, ale i Reserved właśnie mnie zauroczył czapami więc synek wzbogacił się o 2 nakrycia głowy. Jeśli chodzi o ostatni wspomniany sklep: ubrania mają b. fajne, każdy znajdzie tam coś dla siebie jednak z doświadczenia wiem, że jakościowo są to średnie rzeczy (mi jednak nie przeszkadza to w popełnianiu tam zakupów);>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No towarzysko są obecnie strzałem w stopę. :P
      Ohoho :) Ja dostałam dwa psy na obronę licencjata. :)
      Oj też lubię w H&M robić zakupy dla dzieciaczków. Śliczne mają ubranka i niedrogie. Za to w reserved dziecięce wydają mi się za drogie i raczej tam okupuję tylko siebie. :P

      Usuń