wtorek, 29 września 2015

170. Wilanów i Łazienki - czyli pożegnanie lata w Warszawie cz. II

Witajcie kochani! Jak minął Wam weekend i początek tygodnia? Mi bardzo szybko, mimo iż w ten weekend leniłam się za dwóch, nie wytykając nosa na zewnątrz. W pracy za to robię 10 rzeczy na raz, ucząc się przy tym wielu nowości. Co jak co, ale ja cieszę się, że mam co robić w pracy, bo przynajmniej te 8 godzin mija mi w mgnieniu oka. Przełożona pozwala mi na coraz większą samodzielność, przez co czuję się pewniej i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że znalazłam się tutaj nie przypadkiem i jest to moje miejsce, które zagrzeję na dłużej. :) No i na koniec HIT - dzisiaj E. wypuściła mnie wcześniej do domu! Sama z siebie! Szok, szok, szok. Chyba zapiszę to sobie w kalendarzu, bo pewnie zbyt szybko się taka sytuacja nie powtórzy. xD
A teraz kończąc podnietę moim fascynującym życiem i pracą przejdę do tematu notki i zabiorę Was w dalszą podróż po Warszawie i okolicach - tylko uwaga, ubierzcie się ciepło, bo aura nie będzie najpiękniejsza. :)


Pogoda tego dnia była straszna. Od samego rana lał deszcz i wiał straszny wiatr. Już od samego patrzenia przez okno odechciewało mi się wszystkiego i marzyłam tylko o tym, by zostać cały dzień w hotelu. :P Jednak mój B. - nieugięty, stwierdził, że skoro tak zaplanowaliśmy, to jedziemy. No to okej - na pierwszy ogień poszedł Wilanów - całe szczęście przystanek, z którego mogliśmy tam dojechać znajdował się na przeciw hotelu. No i pojechaliśmy. Najpierw małe błądzenie i szukanie - gdzież ten pałac, po chwili sukces i fascynacja - jak ładnie! A na samym końcu ulga, że w środku jest taaaaak cieplutko! <3 
Jeśli chodzi o wnętrze - nie byłam już tak zafascynowana jak pierwszego dnia, gdy zwiedzałam zamek, bo tych wnętrz pełnych przepychu naoglądałam się już sporo. Wilanów jednak zaplusował czymś czego byście się nie spodziewali. Na wejściu można pobrać aplikację na smartfona, a później skanować specjalne kody przy ekspozycjach, dowiadując się na ich temat różnych ciekawostek - no cóż, tradycyjny przewodnik właśnie przeszedł do lamusa. :D Powiem Wam, że urozmaiciło całe zwiedzanie, bo raz, że człowiek szukał tych kodów podczas zwiedzania, a dwa - dowiadywał się rzeczy, o których nie przeczytamy w podręcznikach do historii. Dodatkowo aplikacja pokazywała trasę zwiedzania i zaznaczała pomieszczenia w których już byliśmy, co ułatwiało poruszanie się po pałacu. 
Nie myślcie jednak, że po zwiedzeniu pałacu czas do domu - Wilanów, to przede wszystkim ogromny przypałacowy ogród. Pfff! Ogród?? Park! Na prawdę żałuję, że było zimno i padał deszcz, bo spacer alejkami obsadzonymi pięknymi kwiatami i drzewkami był wspaniały. Z głównego ogrodu, schody prowadziły w istny park, otoczony ogromnym stawem. Tak jak pisałam - pogoda była jaka była, jednak przynajmniej doszłam do wniosku, że przyjadę tam jeszcze raz, w środku lata, na cały dzień! Dosłownie, na cały i będę spacerować, przysiadać na ławeczkach i cieszyć się ze słońca otoczona pięknymi, kwiecistymi rabatkami i rzeźbami tajemniczo spoglądającymi z różnych zakątków. Podczas naszego spaceru rozmarzyłam się nawet i opowiadałam B., jak kiedyś przyjedziemy tam z dziećmi. My będziemy spacerować, a one będą biegać wokół nas alejkami wesoło się śmiejąc. <3
Co tam będę opowiadać - zobaczcie sami. ;)
Gdy stwierdziliśmy, że dość już bujania w obłokach, postanowiliśmy wyruszyć w dalszą trasę (i ugrzać się w autobusie), czyli do łazienek. Tutaj wcale nie było łatwiej, jeśli chodzi o poszukiwanie Pałacu na wodzie - bo o niego głównie nam chodziło. Przecież tam spacerował bohater mojej ulubionej, szkolnej lektury - Wokulski. ;) Całe szczęście B. zaopatrzył się w przewodnik, który prowadził nas przez parkowe labirynty ścieżek prowadzących do najróżniejszych mniejszych i większych budynków - nie wiadomo czemu służących - ach to burżujstwo. :P Podczas całego spaceru towarzyszyły nam całe chmary wiewiórek i... kaczek, które kompletnie niczego się nie bały i były ogromnie szczęśliwe z deszczowej pogody - okazywały to paprząc się w każdej napotkanej kałuży. W momencie, gdy udało nam się odnaleźć Pałac na wodzie, do wesołej gromadki zwierzaków dołączyły cztery pawie - jednak wydawało mi się, że są albo wystraszone, albo zmarznięte jak ja, bo stały skulone w miejscu i wcale nie chodziły "dumne jak pawie". :P Na zwiedzanie wnętrza Pałacu nie miałam już totalnie ochoty, więc odpuściliśmy sobie tę atrakcję, zostawiając ją na "następny raz". Tak, bo tam też muszę zajrzeć przy bardziej sprzyjającej aurze, ponieważ tym razem nie chciało mi się chodzić w deszczu i oglądać wszystkich pałacyków i innych obiektów pochowanych po całym parku, a taki spacer, w ciepły dzień musi być bardzo przyjemny. Na pewno zaplanuję na to cały dzień, by móc powiedzieć, że nigdzie mi się nie spieszy i mogę obejrzeć dosłownie wszystko, co park ma do zaoferowania. Zwiedzanie łazienek zakończyliśmy rundką wokół Pałacu na Wodzie, by zobaczyć go z perspektywy ukazywanej najczęściej w filmach i powiem Wam, że jestem usatysfakcjonowana. :)
Ładnie, prawda? ;)
W drodze powrotnej zaopatrzyliśmy się z B. w ciepłe czapki i szaliki, bo był to dzień meczu - więc trzeba było przygotować się na jeszcze większy ziąb. Jednak dobrze się ubrałam, a atmosfera na meczu była gorąca - więc nie było mowy o zimnie. :D 

Tyle o Warszawie - na jakiś czas. Przynajmniej pod względem typowo podróżniczym. Tym razem ukazałam Wam Warszawę bardziej pod względem plenerowym - jak podoba Wam się ona w tej odsłonie? Ktoś powie - park, jak park. Ja niestety takich parków nie mam w okolicy, dlatego byłam zachwycona tą zielenią. Myślę, że udało mi się pokazać, że Warszawa, to nie tylko miasto tętniące życiem. Można znaleźć tam piękne, zielone tereny, gdzie nie słychać niczego poza śpiewem ptaków i szumem drzew, a na spacerze można spędzić całe dnie, odkrywając coraz to nowe miejsca. :) Także - jak już mówiłam, ja wrócę tam na pewno, na długie letnie spacery, ktoś chce się przejść ze mną?? ;) 

Tyle na dziś. Pozdrawiam i do następnego! :) 

48 komentarzy:

  1. Mam Wawe na co dzień :-) Pracuje w Wilanowie wiec okolice znam jak własną kieszeń :-) , no racja, fajnie jest wyjść nieco wcześniej z pracy :-P i gratuluje ,że masz możliwość spełniania się w niej :-) Buzka

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ja czułam się tam nieco zagubiona. :D

      Usuń
  2. Haha ;D Łazienki! Matka Rodzicielka mi kiedyś powiedziała, że jak byłam mała i pierwszy raz zabrali mnie do Łazienek, to się jej spytałam, gdzie te łazienki, bo mi się chce siku xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba reakcja każdego dziecka, mi też się kojarzyły zawsze ze zwykłą toaletą i nie rozumiałam o co tyle hałasu. xD

      Usuń
    2. Bo nazywają tak bez pomyślunku. Kibel to kibel.

      Usuń
    3. No dokładnie. Chociaż kiedyś wypadałoby się zagłębić w to dlaczego łazienki to łazienki. xD

      Usuń
    4. Jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałam...

      Usuń
    5. Ktoś mi się kiedyś pytał, z dzieciaków np. czy król musiał tak daleko jeździć, żeby się umyć. xD

      Usuń
  3. a ja tam jeszcze nie byłam ;p

    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ale ta Warszawa to Cię chyba zaintrygowała, co? ;)

      Usuń
    2. A no. :) Wiesz - duże miasto w którym ciągle coś się dzieje - czyli coś co lubię najbardziej. Ciekawe i dynamiczne życie. :)

      Usuń
  5. Ja, ja, ja! :D O ile jakoś muzea średnio lubię tak spacery w takich parkach i jakie świetne zdjecia można w nich zrobić ;) Szkoda, że pogoda nie dopisała, bo fotograficznie miałabyś tam szerokie pole do popisu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! :) Mimo tego, iż z racji pogody i faktu, że było mi bardzo zimno zrobiłam zdjęć bardzo mało, to jestem nich dość zadowolona. :)

      Usuń
    2. Mi się bardzo podobają :D w końcu przekonały mnie do tego, że warto tam zajrzeć ;p

      Usuń
    3. To bardzo się cieszę. :) Kiedyś nawet marzyła mi się lustrzanka i pstrykanie zdjęć na okrągło. No, ale że moje marzenie było dość kosztowne, to z czasem zostało zastąpione ważniejszymi wydatkami. :P

      Usuń
    4. A teraz juz byś nie chciała jej mieć? :P Pracujesz ;p

      Usuń
    5. Teraz priorytety mi się zmieniły i lustrzanka zeszła na dalszy plan. :P

      Usuń
    6. Co jest teraz na pierwszym miejscu? :)

      Usuń
    7. Zęby. :D Tj. aparat, ale ortodontyczny. :P

      Usuń
    8. Gdy byłam mała go nosiłam :) Ale taki zdejmowany ;p Do dziś mi wszyscy zazdroszczą uśmiechu :)

      Usuń
    9. A więc dziś dołączam do grona i również Ci zazdroszczę. :P

      Usuń
  6. ale tam ładnie, zazdroszczę, ja w warszawce byłam tylko przejazdem ale po za korkiem i pędzącymi samochodami niewiele widziałam :( i widzę, że w pracy też się rozkręcasz! ja zdecydowanie wolę mieć zajęcie, wtedy czas ucieka jak oszalały. pozdrawiam Cię gorrrąco w chłodniejsze wieczory :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety jazda autem po tym mieście tak się kończy. :P Dlatego ja samochodem byłam tam tylko raz - później już tylko pociągiem. :)
      Och dziękuję. :* Przyda się ciepełko, na pewno. :)

      Usuń
    2. dlatego może kiedyś też tyle zobaczę jak Ty ;) ;*

      Usuń
    3. Życzę Ci tego, bo na prawdę warto. :)

      Usuń
  7. Uwielbiam parki i wszystkie zielone tereny, zwłaszcza w centrum miasta, ładnie zagospodarowane, do których wchodzi się jak do innej całkiem bajki. Uśmiechnęłam się na wzmiankę o wiewiórkach i kaczkach, musiały być urocze :)
    Szkoda, że aura nie dopisała, wiem, co to znaczy, bo wybrałam się do Wiednia w lutym i jeśli miasto było piękne, to z pewnością jego widok wtedy nie umywał się do tego, jak wygląda w okresie wiosenno-letnim (a jeszcze po 17:00 robiło się ciemno).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiewiórkę chyba pierwszy raz w życiu widziałam na żywo, to w ogóle byłam zafascynowana :D
      Oj tak... Zima jest piękna, tylko te dni za krótkie... :/

      Usuń
  8. Zdjęcia, które zrobiłaś naprawdę mnie urzekły, lecz warto dodać, że NIENAWIDZĘ Warszawy. Nie podoba mi się. Nie zmienię zdania, chociaż muszę docenić Twój talent. Przepraszam za chwilową nieobecność :)
    (http://okiem-kobiety-na-swiat.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, okej rozumiem. Hmm.. Może ja też nienawidzę jakiegoś miasta??? Eeee chyba nie. :P
      I dziękuję za docenienie fotografii. :)

      Usuń
  9. Jak wiesz, z Warszawą się gryzę ale...dobra, ma ładne miejsca, jak widać na zdjęciach XD W ogóle uwielbiam pawie ^^
    I widzę, że nie tylko j kochałam Lalkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, to już jesteśmy dwie, jeśli chodzi o Lalkę. :) Jedna z nielicznych lektur, które czytałam z fascynacją.

      Usuń
    2. Znaczy ja ogólnie przeczytałam wszystkie lektury i wiele z nich lubiłam, nawet Chłopów czy Potop, przyznam, że może sama bym po nie nie sięgnęła, ale jak zaczęłam, to mnie wciągnęły. Ale Lalka, podobnie jak Zbrodnia i kara należą do moich ulubionych.

      Usuń
    3. Serio, serio??
      Bo właśnie wymieniłaś moje dwie ulubione lektury!!! :D

      Usuń
  10. Super, że robisz to, co Ci się podoba :) i że czas spędzony w pracy Ci się nie dłuży, bo to najgorsze co może być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - ważne by te dni szybko mijały i byle do piątku. XD

      Usuń
  11. Ja ostatni raz w Wilanowie byłam w dzieciństwie, więc chętnie bym tam zawitała. Może niedługo wybierzemy się z juniorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł. :) Idealne miejsce na spacer z dzieckiem. :)

      Usuń
  12. Dlatego właśnie parki i ogrody w miastach są takie magiczne :D Nic nie trzeba więcej dodawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pani architekt. :D <3

      Usuń
    2. Tja, zboczenie zawodowe level hard xD

      Usuń
    3. Hahah, oj tam. Każdy ma swoje. :D

      Usuń
  13. super że Ci się wszystko tak dobrze w pracy układa, teraz rzadko znaleźć pracę odpowiadającą naszym oczekiwaniom :) co do wycieczki nie byłam, ale możliwość skorzystania z takiej aplikacji to super sprawa bo mi nigdy nie chciało się czytać tych przedników :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie niczego od tej pracy nie oczekiwałam i chyba dlatego zaskoczyłam się tak pozytywnie. :P
      Dokładnie, coś nowego i fajnie, że otworzyli się głównie na młodzież. :)

      Usuń