środa, 23 września 2015

169. Zamek, pałac i muzeum - czyli o tym, jak żegnałam lato w Warszawie cz. I

Witajcie kochani. Musicie przyznać, że po ostatniej przerwie, która zdawała się nie mieć końca, nie spodziewaliście się mnie tutaj tak szybko. :P Ale oto jestem, co jest tylko dowodem na to, iż coraz lepiej radzę sobie z organizacją czasu po pracy. Jeszcze trochę, a okaże się, że mam go w nadmiarze i wieczorami będę jęczeć z nudów. xD A tak serio - trochę tęskno mi za takim błogim lenistwem i nieróbstwem. Na szczęście weekend za pasem, więc nie ma co narzekać. :) 
Dziś postanowiłam uraczyć Was wpisem na temat mojej ostatniej wizyty w Warszawie. 

Przynajmniej kilkoro z Was przyznało mi się publicznie, że naszej stolicy nie lubi, że uważa ją za brzydką, okropną i w ogóle FE. Ja w sumie, z racji tego, iż pochodzę z okolic Poznania, też Warszawy lubić nie powinnam, ale... - nie bądźmy stereotypowi. Mi tam się w Warszawie podoba. A co dokładnie? A no wszystko - budynki, komunikacja, atrakcje i to, że tam ciągle coś się dzieje. Dlatego też tak chętnie jeżdżę do Warszawy. Tego lata odwiedziłam ją dwukrotnie - pierwszy raz w czerwcu, drugi - na początku września, przed samym rozpoczęciem pracy. Każdy z tych wyjazdów wspominam bardzo pozytywnie i już nie mogę się doczekać kolejnego - bo wiem, że jeszcze nie raz do stolicy zajrzę. Przejdźmy jednak do miejsc, które odwiedziłam w Warszawie tym razem (trochę żałuję, że nie zrobiłam podobnych postów dotyczących poprzednich wyjazdów).
W tym roku podczas zwiedzania postawiliśmy na sztukę. Zwiedzaliśmy malownicze wnętrza zamków i pałaców, a także zahaczyliśmy o Muzeum Narodowe - jednak o nim wspomnę na samym końcu.
1. Sala tronowa, z której to podczas okupacji, jeden z dowódców
 zerwał tryumfalnie srebrne orzełki.
2. Taki tam sufit.
3.Zamek Królewski w jakiś 90%, bo cały się nie zmieścił. :D
4. Pałac pod blachą. 
Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był Zamek Królewski, który został odbudowany dopiero w latach 70-tych, czego dowiedziałam się właśnie podczas zwiedzania. Główną atrakcją są na pewno bogato zdobione komnaty - przepych, przepych i jeszcze raz przepych. Wysokie sufity, marmury na podłogach, kolumny i ogromne lustra, a wszystko to bogato zdobione złotem. Zdjęcia z pewnością nie oddają w pełni tego, co czuje się widząc to wszystko na żywo. Poza tym możecie również obejrzeć wiele obrazów przedstawiających rodzinę Stanisława Augusta Poniatowskiego i jego samego w kilkudziesięciu strojach i pozach. Poza rodziną, przyjaciółmi i osobami godnymi tego, by znaleźć się na płótnie, Wasze oczy uraczy mnóstwo portretów roznegliżowanych kobiet. Tak moi drodzy - w całym zamku, w prawie każdej komnacie wisiała jakaś babka prezentująca swoje DWA obfite wdzięki.
Jeśli jednak nie jesteście fanami sztuki, nie martwcie się - w zamku znajdują się również pomieszczenia, w których ukazywane są projekcie krótkich filmów. Przedstawiają one dzieje zamku podczas wojny. Jak wiemy - Warszawa wówczas została doszczętnie zniszczona - nie ocalał również zamek. Filmy ukazują jak studenci wraz z dyrektorem muzeum znajdującego się w Zamku pod osłoną nocy ratowali zbiory zamku, a także wynosili fragmenty elewacji i zdobień, które ogromnie przydały się podczas późniejszej rekonstrukcji, która również przestawiona jest na zdjęciach w sali z interaktywnymi ekranami. Znajdują się tam również gabloty z ocalonymi wcześniej wspomnianymi fragmentami sufitów czy kolumn.
 W ostatniej sali czeka na Was film pokazujący... wysadzenie zamku. Aż łza się w oku kręci i złość rozkwita w sercu na samą myśl o tym, jak Niemcy byli dumni z owego dzieła zniszczenia. Jeśli więc sama sztuka do Was nie przemawia, to myślę, że wojenna historia Zamku wzbudzi w Was zainteresowanie i skierujecie swoje kroki w to miejsce chociażby dla wcześniej wspomnianych projekcji. 
Obok głównego zamku znajduje się tzw. Pałac pod blachą, gdzie - jak się okazało, byliśmy jednymi z nielicznych gości. Ludzie chyba po prostu nie wiedzą, że można tam wchodzić i ów budynek zwiedzać, bo Pani była zachwycona, gdy weszliśmy, a poza nami przechadzało się po zamku jeszcze z 5 osób. W tym miejscu możecie obejrzeć mnóstwo arrasów - które mnie osobiście nie fascynują. Dywan jak dywan - w dodatku wszystkie wydają mi się być prawie identyczne. xD Poza tym obejrzymy tam kolejne bogato zdobione wnętrza i portrety - również kobiet bez ubrania, a jakże! Mnie osobiście najbardziej interesowało to, co znajdowało się na półkach apartamentu księcia - stare, na prawdę wiekowe książki, gdzie słowo "książę" pisane było przez "x", wymyślne zegary, świeczniki czy wazy - wszystko zdobione chociażby odrobinką złota - a co sobie będzie książę żałować! 
Mimo tego, iż podczas zwiedzania przeszłam przed niezliczoną ilość komnat - mogę Wam powiedzieć z pełną szczerością - każda z nich była zupełnie inna i wyjątkowa. Sama nie jestem jakąś pasjonatką historii i średnio interesują mnie czasy królów, jednak uważam, że Zamek i wspomniany wyżej Pałac są miejscami, które każdy z nas, chociaż raz w życiu powinien zobaczyć, bo... toż to nasze dziedzictwo narodowe i powinniśmy być z niego dumni, jak i również dumni z tego, że widzieliśmy je na żywo. :) 
Google
No i na sam koniec zostało nam muzeum, o którym wspomniałam na początku. Pierwszym ogromnym plusem samego muzeum jest fakt, iż bilet studencki kosztuje... złotówkę. Tak moi drodzy, jedną złotówkę. Myślę, że każdy powinien chociaż raz w życiu odwiedzić to muzeum - nawet jeśli nie widzi niczego fascynującego w oglądaniu obrazów. Dla mnie o wiele fajniejszym przeżyciem było oglądanie studenta ASP, który przemalowywał na płótnie fragment "Bitwy pod Grunwaldem". Siedziałam chyba 15 minut i podziwiałam z jaką precyzją miesza on farby, by uzyskać idealny kolor, jak zastanawia się nad postawieniem każdej kolejnej kreski - mogłabym tak spędzić cały dzień, ale ostatecznie uznałam, że gapiący się ludzie na pewno go wkurzają i stresują, więc zajęłam się dalszym zwiedzaniem. :D Cóż mogę powiedzieć Wam jeszcze o muzeum? Znajdziecie tam mnóstwo obrazów, którym będziecie mogli przyjrzeć się na prawdę z bliska - co polecam, bo jak się okazuje techniki malarskie mogą być różnorodne i zaskakujące - od kresek i ciapek, przez plamki i totalnie abstrakcyjne gryzdoły. Dodatkowo możecie przejść przez salę wypełnioną bogato zdobionymi ołtarzami przestawiającymi sceny z życia Jezusa i świętych. Niektóre piękne, a inne... wręcz przerażające. Nie wiem jak Wy, ale ja boję się rzeźb z włosami. :P A z tego co pamiętam - przynajmniej jeden z ołtarzy z takich właśnie rzeźb się składał. Poza tym na terenie muzeum znajduje się  wystawa najróżniejszych starych monet z całego świata, mniejszych i większych rzeźb, a także sklep z tematycznymi pamiątkami - nie musicie wychodzić stamtąd z pustymi rękami - bogatsi jedynie o nowe przeżycie wewnętrzne. ;) 

Początkowo planowałam na raz opisać Wam całe tegoroczne zwiedzanie Warszawy, jednak, gdy spostrzegłam, ileż to zajęło mi opisanie zaledwie połowy atrakcji postanowiłam się nad Wami zlitować i podzielić całą relację na pół. Także za nami część pierwsza - mam nadzieję, że ciekawa, a przed nami część druga, w której to zabiorę Was do Wilanowa i Łazienek. ;) 

I jak? Zachęciłam Was do zwiedzania Warszawy? A może byliście już w opisywanych miejscach??
Czekam na Wasze opinie i tradycyjnie pozdrawiam :)

52 komentarze:

  1. Już mi się to wszystko przejadło ;P Ile można? Chcę uciec z tego miasta jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale marudzisz! :P Niektórzy marzą o tym, by mieszkać w Warszawie, a Ty mieszkasz i jeszcze Ci źle! xD

      Usuń
    2. Ja się bardzo chętnie zamienię :)

      Usuń
    3. Mój B. poszedł by na to od ręki xD

      Usuń
    4. A gdzie ja potem taki hektar do niego będę jeździć! xD

      Usuń
    5. To przeprowadź się z nim ;P

      Usuń
    6. Ja nie jestem do końca zdecydowana. :D Z jednej strony bym chciała, a z drugiej jestem przywiązana do swojej okolicy. :)

      Usuń
    7. To na weekendy być wracała ;P

      Usuń
    8. Ponad 4 godziny drogi w jedną stronę - dziękuję bardzo. xD

      Usuń
  2. Ja byłam w Warszawie i jakoś nie specjalnie mi się podobało :p A za kulturą i sztuką nie specjalnie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem fanką, ale są rzeczy, które warto zobaczyć - jak np. pełnowymiarowa bitwa pod grunwaldem. :)

      Usuń
    2. Niby tak, ale każde miejsce ma coś co warto oglądnąć, a są miasta, które o wiele bardziej zachęcają do zwiedzenia, kultura, sztuka czy kuchnia mnie o wiele bardziej rajcuje.

      Usuń
    3. Każdy lubi coś innego. ;)

      Usuń
    4. Co słychać? Jak tam po weekendzie?

      Usuń
    5. Uważam, że jak zwykle był zbyt krótki, ale całe szczęście dzień w pracy i po niej szybko minął i mamy już poniedziałek za sobą. :P
      A jak Twój?

      Usuń
    6. A w zasadzie praktycznie cały weekend spędziłam poza domem, a jeszcze do końca tygodnia cieszę się wolnym :p

      Usuń
    7. To się z pewnością nie nudziłaś. :) A potem na uczelnię?

      Usuń
    8. Nie, nie nudziłam się. No zaczynamy od poniedziałku zajęcia.

      Usuń
    9. No to powodzenia w tym nowym semestrze :)

      Usuń
  3. Warszawa to bardzo energochłonne miasto, wiem bo mam ja na co dzien ,ale to prawda, ma swoje uroki i piekno :-)) Buziaki

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ale chyba właśnie to mi się w nim podoba - szybkie tempo życia. :)

      Usuń
  4. od jakiegoś czasu się tam wybieram, ale.. jakoś nie umiem. Nie ciągnie mnie. Ze stolic to bardziej pociąga mnie Kraków. Może dlatego, że lubię tradycję, a Warszawa wydaje mi się być na siłę unowocześniana? Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na siłę? Dlaczego na siłę? :) Mi się podoba nowoczesność, jestem zakochana w Nowym Jorku, dlatego Warszawa tak mi się podoba :)

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że fakt iż jest to stolica Polski jest tu bardzo istotny. Tak się starają to upięknić, unowocześnić, że zatraca to dla mnie swój pierwotny klimat. Po prostu jestem tradycjonalistką i wolę rzeczy autentyczne, aniżeli nowoczesne i sztuczne. Takie mam odczucia.

      Usuń
    3. Każdemu podoba się coś innego. :)
      Ja nie uważam, że nowoczesność odbiera autentyczność. :)

      Usuń
    4. Nie odbiera, a ją trochę oddala na drugi plan. Tak myślę.

      Usuń
    5. Ja tego nie dostrzegam, jednak każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. :P

      Usuń
  5. Ja tam nie mam nic do Warszawy :P Ale nie jestem fanką wycieczek, ani już tym bardziej sztuki i muzeów więc pod tym względem by mi się do Warszawy nie chciało jechać :P Ale jestem ciekawa co się działo w drugiej części zwiedzania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze jeżdżę na mecz, a zwiedzanie jest takim dodatkiem. Wszystko zawsze organizuje B. i powiem Ci, że sama na słowo "Muzeum" nie byłam zachwycona, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Podobało mi się. :)

      Usuń
    2. Chociaż w sumie chętnie zwiedziłabym jakieś muzeum związane z II wojną światową, zwłaszcza statki, Auschwitz oraz słynne muzeum Titanica ;p Zapomniałam o tym wszystkim ;p
      A mecze też tak lubisz, czy robisz to dla B.? :D

      Usuń
    3. Polecam Muzeum Powstania Warszawskiego - nie jest to zwykłe muzeum. Wnętrze jest wystylizowane na ulice warszawy podczas drugiej wojny. Stare mury, tabliczki przy drzwiach, a pod nogami kopcie łby. :)
      Uwielbiam! Jakieś 500 metrów za domem mam stadion i od dzieciaka siedziałam na meczach. :D Teraz też żadnego meczu reprezentacji nie przepuszczę :) A z ligowymi różnie bywa - jak są jakieś ciekawe to oglądam. :)

      Usuń
  6. Przy moim tacie lepiej nie mówić o Warszawie xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat te miejsca, o których piszesz, chciałabym może i zobaczyć ale..niekoniecznie:) Wychodzi to z dwóch rzeczy- jak mam jechać gdzieś, to wolę w dzicz, a nie do miast, a po drugie...cóż. Chyba przeszła na mnie niechęć do Warszawy, wpajana w Wielkopolsce od zawsze XD Nie czuję się dobrze w tamtym mieście i wiem że to głupie, ale mam miasta, z którymi nie "zgrywam". Kocham np. Wrocław czy Gdańsk, nie lubię Krakowa i Warszawy i trudno do końca powiedzieć, czemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ta niechęć jest skoncentrowana wokół Poznania, bo ja większość życia spędziłam z dala od naszej stolicy wielkopolski i jakoś nigdy nie spotkałam się z jakimkolwiek przejawem nienawiści w stronę Warszawy. Dopiero w Poznaniu właśnie. :)

      Usuń
  8. Historię lubię i mój Ł. też, więc chętnie byśmy się po Zamku pokręcili :) nigdy w Warszawie nie byłam, ale kiedyś tam dojadę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż jedna, co jest chętna bez żadnego ale. :D

      Usuń
  9. Cholera jasna, a ja jak byłam w Warszawie to zwiedzałam nudną giełdę i posiadłość (p)osłów, czyli Sejm... A takie zamczysko to chętnie bym odwiedziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, no popatrz. :D Też chciałam giełdę zwiedzić, ale ostatecznie stwierdziliśmy, że szkoda na to czasu. :P

      Usuń
  10. Muszę odpisać tutaj, bo odświeżam i odświeżam stronę, ale cały czas nie działa "odpowiedz"...
    W takim razie jestem zainteresowana tym muzeum. Jak Ciacho będzie się znów wybierał do Warszawy to zapytam czy mnie zabierze ;p Już widzę jak stawia opory, ale coś wymyślę :D
    To dogadałabyś się z Ciachem ;p On też meczu nie przepuści, ale on to chyba bardziej dla okazji do wypicia piwa xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popsułaś. xD
      Myślę, że to idealne miejsce dla kogoś z takimi zainteresowaniami jak Twoje. :) Namówisz go na pewno, komu jak komu, ale Tobie chyba nie odmówi. :D
      Nieraz są takie emocje, że nie zdążę tego piwa wypić, a też nie zawsze muszę mieć. :P Teraz np. Bayern oglądam :D

      Usuń
    2. Znowu xD
      To nie takie proste ;p On się raczej nie daje namówić na coś, co w jego mniemaniu jest stratą czasu i pieniędzy ;) A muzem z pewnością do takich rzeczy należy ;) Jedyna nadzieja w tym, że mu powiem, że wie jak bardzo marzę o tym by to miejsce zobaczyć :)
      To wczuwasz się ;p

      Usuń
    3. A no! xD
      O właśnie! W dodatku ja uważam, że jemu też by się to spodobało, bo jak mówiłam - to nie jest muzeum jakie mamy w wyobrażeniu słysząc to słowo. :) Polecam jeszcze raz gorąco i mam nadzieję, że się zgodzi. W końcu to jedno z Twoich wielkich zainteresowań. :)
      A no, jak był mundial i Niemcy dokopały Brazylii, to B. mnie uciszał, bo go wkurzały moje reakcje. xD

      Usuń
    4. Mam nadzieję, że zanim znajdziemy się znów w Warszawie to o tym muzeum nie zdążę już zapomnieć albo go nie zamkną :D
      Pamiętam to 7:1 :D Mi się wtedy ścinał telewizor i w pewnym momencie jak się z 3:0 zrobiło 4:0 to nie wiedziałam czy ja źle widzę, czy straciłam kontakt z rzeczywistością :D

      Usuń
    5. Hahaha, no bez przesady. :D
      Oj to był bardzo emocjonujący mecz. Mojej mamie wyłączyli wtedy prąd i przegapiła 4 bramki w bardzo krótkim czasie. :P

      Usuń
    6. Ja mam bardzo dobrą pamięć, ale krótką ;p
      No bo to się tak wszystko szybko działo ;p Jeszcze nie oglądałam tych 5 bramek Lewandowskiego ;p

      Usuń
    7. :O ! Jak mogłaś?? :D Ja od razu sobie poszukałam, jak się o nich dowiedziałam, bo niestety - nie wiem dlaczego, ale nie oglądałam tego meczu na żywo.

      Usuń
  11. Skomentuję jedynie tak: cholernie Ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) A więc życzę Ci, abyś mogła przestać zazdrościć i sama pochwalić się taką podróżą. :)

      Usuń