poniedziałek, 31 sierpnia 2015

165. EMA - krótka retrospekcja i relacja z ostatniej gali.

Witajcie kochani! Jak Wasze samopoczucia? Kto z Was z samego rana śmiga na rozpoczęcie, a kto ma jeszcze labę? Założę się jednak, że nie wszyscy, którzy od jutra rozpoczną codzienne wstawanie do szkoły są smutni czy źli. Mi zawsze tego pierwszego dnia towarzyszyła niemała ekscytacja - zwłaszcza podczas zmiany szkoły. Nowa klasa, nowi ludzie, nowe przedmioty, nowe wyzwania. I tym razem będę się pewnie niemniej ekscytować na początku października, bo zaczynam kolejne studia i właśnie to mnie czeka - nowa grupa, nowi ludzie, nowe przedmioty i zupełnie nowa dla mnie sytuacja czyli... szkoła w weekendy! Mam nadzieję, że mój mózg nie oszaleje i szybko przyswoi sobie, co się wokół niego dzieje. :D
Tak czy inaczej - za wszystkich, tych niezadowolonych i tych podekscytowanych trzymam kciuki, by był to dla Was dobry rok i byście nie zawiedli zwłaszcza siebie, bo jak to mi zawsze mama powtarzała "uczysz się dla siebie" - po czym marudziła, gdy nie dostawałam piątki, ale mniejsza o to. xD
Przechodząc do tematu - dziś będzie nieco muzycznie, jak się już domyśliliście lub nie. ;)



Na Eska Music Awards (bo o tym dziś będzie) jeżdżę regularnie od trzech lat. Chyba dlatego, iż zakochałam się w tej gali będąc tam po raz pierwszy. Miałam szczęście zjawić się w odpowiednim miejscu i czasie właśnie gdy gala odbywała się w plenerze - na Wałach Chrobrego w Szczecinie i zdecydowanie była to najlepsza z gali, na których byłam. Mimo, iż stałam pod sceną prawie od trzynastej pilnując miejsca - bo toż to wstęp wolny, to się bydło pcha pod scenę xD, mimo iż 20
Instagram oooironiooo
minut przed rozpoczęciem gali przyszła burza gradowa i wyglądałam jak zmokła kura i mimo, iż spodenki nie dały rady wyschnąć mi do końca koncertu i wracając do hotelu marzyłam tylko o tym by je zdjąć. Jednak było tam mnóstwo ludzi, chyba najwięcej w historii, after party prowadził DJ Adamus i było chyba najwięcej tanecznych, skocznych piosenek, które nie pozwalały przystanąć na chwilę w miejscu - nogi same odrywały się od podłoża i kazały skakać. Było genialnie ^^
Zeszłoroczna EMA to wygrana zakładu z moim chłopakiem, który powiedział, że "jeśli wygram bilety, to pojedziemy, a jeśli nie - to nie" - no to wygrałam, a co. (taka ze mnie cwaniara!) No i pojechaliśmy. Znów Szczecin, jednak tym razem gala odbywała się na hali - tej samej co i w tym roku. Z jednej strony fajnie - bo nie musisz się martwić o pogodę, a zeszłoroczna aura była na prawdę paskudna, jednak z drugiej wielu osobom nie podobało się, iż wstęp był biletowany. Jednak mnie to nie dotyczyło - dostałam swoją zieloną opaskę przed wejściem i za free po raz kolejny przeżyłam genialny koncert pod samą sceną. Co najważniejsze - z suchym tyłkiem. xD (nawiązując do sytuacji z roku wstecz)
A co mogę powiedzieć o tegorocznej gali? No tym razem (zachwyceni poprzednimi koncertami) postanowiliśmy kupić z B. bilety już na początku sprzedaży. Jednak w tym roku nie kosztowały już 20 złotych, a prawie 40 - no cóż. Czego się nie robi dla dobrej zabawy i stania po samą sceną? 
Tak więc przechodząc do konkretów tegorocznej gali - w tym roku organizatorzy załapali jednego minusa, dość poważnego. Otóż rok temu publiczność wpuszczana była trzema wejściami - VIPy osobno, Golden Circle i płyta osobno oraz trybuny osobno - (z tego co pamiętam, ale mogę się mylić co do konkretnego podziału) no i był jako taki porządek. Były trzy kolejki, każdy wiedział, gdzie ma iść. W tym roku obklejone były tylko jedne drzwi informujące o wejściu dla VIPów, co do pozostałych dziewczyny w namiocie z gadżetami powiedziały nam, iż cała reszta, niezależnie od biletu będzie wpuszczana jednym, środkowym wejściem, a osoby, które mimo wszystko ustawiły się przy bocznych drzwiach - nie będą wpuszczane. Czym to poskutkowało? Gigantyczną kolejką, która wydawała się nie mieć końca i owijać całą halę wokoło. A co okazało się przy otwarciu bram? A to, że wpuszczali jednak wszystkich, jak leci - brawo za organizację. 
Co do reszty imprezy - dla mnie bez zarzutów. Przed otwarciem bram czas umilał nam m.in. duet Kalwi&Remi, więc podczas oczekiwania czas mijał bardzo szybko. Po wejściu na hali Panowie nadal rozkręcali B4 - jednak już w środku grając muzykę, biegając po scenie i rozdając gadżety. Szczerze powiem Wam, że nie wiem kiedy minęły te ponad dwie godziny przed samą galą - byliśmy nieźle rozruszani, nawet łydki zaczęły mnie pobolewać od skakania, a przecież koncert jeszcze się nie zaczął! 
Jeśli chodzi o  samą galę - tutaj jak zwykle bajka, chociaż jak na mój gust, było zbyt wiele smętnych utworów, przy których nie szło się bawić, tylko leniwie bujać w z nogi na nogę. Osobiście uważam, iż na takich akurat imprezach muzyka powinna być przede wszystkim skoczna. Całe szczęście i takich utworów nie brakowało, jednak na przyszłość - nie obraziłabym się by było ich więcej. ;) 
Z całej gali najbardziej podobał mi się występ zespołu VIDEO, bo.... WOKALISTA ZŁAPAŁ MNIE ZA RĘKĘ!!!! (tak, teraz nie będę jej myć xD). Mimo, że nie jestem jakąś mega fanką, to po prostu serce mi stanęło, gdy on chwycił mnie za to wyciągnięte łapsko <3 . W tym momencie towarzyszył mi szok powiązany z ekscytacją - bo wyciąga się te ręce za każdym razem, do każdego - a nóż poda dłoń, jednak przepełniona doświadczeniem do końca nie wierzyłam w powodzenie tej "akcji" - a tutaj BOOM! To wydarzenie zapamiętam chyba do końca życiaaaa i powiem Wam - warto stać pod sceną, chociażby dla takich chwil. :D 
Tak, to MOJA ręka! <3 :D
Wypadałoby również wspomnieć o główniej gwieździe wieczoru - Adamie Lambercie. Również nie jestem fanką, znam jego 3 piosenki, jednak to co zrobili dźwiękowcy podczas Ghost Town, to po prostu kosmos. Mimo iż muzyka dudniła i rezonowała w ciele podczas każdego występu - tutaj przeszło to ludzkie pojęcie. Cała hala dosłownie się zatrzęsła w rytm basów - uczucie nie do opisania, to po prostu trzeba przeżyć. Magia - nie jestem w stanie inaczej Wam tego opisać. Właśnie dlatego warto jeździć na koncerty, by dosłownie na własnej skórze poczuć muzykę. 
Nie ekscytując się jednak zbytnio panem Lambertem należy nadmienić - Ci co oglądali raczej zgodzą się ze mną, iż najbardziej wyczekiwaną gwiazdą wieczoru był Jankes w różowej sukience. <3 Nie mogłam sobie darować i musiałam to nagrać, mimo iż nie mam w zwyczaju nagrywania filmów z koncertów - jeśli nie widzieliście, udostępniam filmik TUTAJ. Czy Wy też jesteście w szoku, że jego nogi tak świetnie wyglądały w szpilkach?? :D Nie ma co, dostarczył nam chłopak frajdy - dzieciaki mojej kuzynki jeszcze dziś zanosiły się śmiechem, na wspomnienie tego występu. Także dobra robota - będzie o tym głośno jeszcze długi czas! :D
Ogólnie rzecz biorąc i podsumowując całą galę - wybawiłam się całkiem nieźle, wytańczyłam się - również po zakończeniu gali, gdzie po zejściu z anteny przyszedł jakiś pan DJ i umilał czas wychodzącym swoimi remiksami. Gdy w końcu zdecydowaliśmy się opuścić halę - bo głód nie dawał się już zagłuszyć dudnieniem basów okazało się, że pod halą trwało  drugie after party - kolejny plus za organizację, bo po takim koncercie chyba nikt nie ma ochoty od razu wracać do domu. Wydzielony parkiet, część gastronomiczna rodem z juwenaliów, gdzie za wszystko płaci się żetonami i całe mnóstwo ludzi, których mimo późnej pory rozpierała energia. 

Generalnie jestem bardzo zadowolona z kolejnego wyjazdu na galę i deklaruję, iż za rok jadę ponownie. Ktoś chętny, by jechać tam ze mną?? ^^ 

Ach no i zapomniałabym! Lusia uświadomiła mnie, iż dziś był dzień bloga! Tak więc celebrując to nasze małe święto życzę zarówno memu blogowi, jak i Waszym wielu lat świetności, a co! :P

Pozdrawiam i do następnego. 

33 komentarze:

  1. Ja też lubiłam początki roku xD A moja mama w 3 lo zrozumiała, że oceny nie są ważne i jak widziała, że już jestem zmęczona a jeszcze dużo przede mną (bo zazwyczaj odkładałam wszystko na ostatnią chwilę xD) to mówiła żebym to już zostawiła, 3 mi wystarczy :D
    Miałam okazję jechać na EMA raz, jak gala była w Łodzi - rozchorowałam się xd Poza tym co roku oglądam i co roku obiecuję sobie, że jeszcze będę po drugiej stronie, a więc zgłaszam się na ochotnika! XD
    A Jankes w sukience był genialny. Nóg jak nóg, ale ja bardziej byłam pod wrażeniem jego umiejętności chodzenia w szpilach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. :D
      Trzymam Cię za słowo i przypomnę się za niecały rok! :P
      Chodzenie chodzeniem, ale On w nich skakał! <3

      Usuń
  2. Mam podobne podejście do Ciebie, wiec mogłam się utożsamić z tym co napisałas, haha :-) Buziaki Kochana

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, że zawsze od połowy sierpnia tak mi się już nudziło, że chciałam wracać do szkoły :D a teraz przede mną jeszcze miesiąc laby... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy tak to czytałam, to aż poczułam, jakbym z Tobą tam była ^^ Choć to totalnie nie moje klimaty, opowiedziałaś to w taki spośób, ze aż bym chciała to przeżyć. :)
    A co do powrotów do szkoły... ja w ogóle dzisiaj taka zdezorientowana byłam, kiedy pędziłam przez miasto i widziałam pełno dzieciaków w galowych strojach. wtf - się pytałam. Nie wiem ile czasu musiało minąć, kiedy sobie uświadomiłam, że dziś pierwszy dzień szkoły... swoją drogą muszę wpaść do P. i do jego siostrzyczki - bo własnie rozpoczęła swoją przygodę ze szkołą i zaczyna pierwszą klasę ^^ Jestem ciekawa, jak jej się podobało ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak samo, jak ja po Twojej relacji z Woodstocka :)
      Jakbym nie miała młodszego brata, to też bym nie zczaiła, że to dziś. :P Ale mimo wszystko byłam zdezorientowana, dlaczego seriale wróciły do telewizji, dopiero po chwili dotarło do mnie, że przecież jest wrzesień. :P

      Usuń
    2. No to się uzupełniamy ;D
      O widzisz... kurcze, ja ostatnio tak mało tv oglądałam, że ani nie wiem co i kiedy wróciło :D ale najlepiej, że lubię się odmóżdżać tymi wszystkimi serialami i P. mnie opierdala, że będę takie shity puszczać u nas na mieszkaniu xD

      Usuń
    3. Dokładnie! :D
      Ja też prawie wcale, ale wczoraj przy kolacji dostrzegłam, że M jak miłość leci. :P
      Ja tam lubiłam zawsze po zajęciach na uczelni Szkołę oglądać. :D

      Usuń
  5. Oh, zazdroszczę ! Zawsze chciałam wziąć udział w takiej gali ! <3

    www.katee-m.blogspot.nl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc następnym razem zabieram Cię ze sobą, o! :D

      Usuń
  6. Czterdzieści złociszy mówisz? I tyle artysów? A ja bidocinka? Pięćdziesiąt pewnie happysady i usilnie szukam towarzystwa na koncert Rojka, tam juz bilety około stówki.

    Fajnie, że się wybawiłaś. Jakby mnie jakiś piosenkarz dotknął, to też bym pewnie umrzyła :D To tylko czekać do przyszłych wakacji, o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, bo ludzie nie chodzą na koncerty i potem marudzą, że za drogo. :P
      Ja samego Rojka nie miałam okazji jeszcze słuchać. :)

      Hahah. No nic innego nie pozostaje - czekać na wakacje i kolejne dotknięcie. xD

      Usuń
    2. no ja na Rojczensie tez jeszcze nie byłam, a to jego drugi koncert solowy w Krakowie, bo właśnie nie mam towarzystwa :P a happysad, to się wie że idę, nawet sama ;p

      Dokładnie XD

      Usuń
    3. Ja nawet jego piosenek nowych nie słyszałam. :P Chociaż nie, jedna chyba gdzieś mi się przewinęła. Ale chyba powinnam go przesłuchać, bo Myslovitz bardzo lubiłam swego czasu. :) Ja już nie komentuję Twego nałogu zwanego happysadem! :D

      Usuń
  7. Widziałam taką mokrą kurę w tv, to byłaś Ty? :D
    Dotknęłaś Wojtka Ł???? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dwa lata temu, to tak xDDD
      Taaaaaaaaaaaaaaaaak! <3

      Usuń
    2. AAAAA :D zazdro!
      Ja z nim pisałam tylko emaile :p

      Usuń
    3. ^^
      Uuuooo! To też nieźle! :D

      Usuń
  8. U mnie jeszcze miesięczna laba :D Jaki to kierunek studiów kolejnych zaczynasz? :)
    Ale Ci się trafiło to złapanie za rękę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to piona! :D Dalej Finanse i Rachunkowość, ale teraz magistra robię. :)
      Aż sama nie mogę w to uwierzyć. Złapał za rękę dwie osoby - w tym mnie! <3 :D

      Usuń
  9. Twoja ręka jest słynna! :D jaram się, super opis, cała gala brzmi bardzo fajnie. nigdy nie byłam na tego typu wydarzeniu, chętnie bym się wybrała. :3
    a ta brązowa papka to mięso, wygląda jak wygląda, ale było bardzo smaczne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak! ^^ Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z takiej reakcji! <3

      Nie wiem czy odważyłabym się ją zjeść. :D

      Usuń
  10. Koncerty, muzyka na żywo - to po prostu niesamowita energia i niezapomniane wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Tego nie da się opisać w stu procentach, to trzeba przeżyć. :)

      Usuń
  11. EMA jakoś zawsze przechodziło obok mnie, bo jednak, to chyba nie moje klimaty, całkiem nie moje. Z Eski to słuchałam tylko Eski Rock, zanim jej nie zamknęli XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwi mnie Twoja odpowiedź. Totalnie :D

      Usuń
  12. Nigdy nie byłam na takiej imprezie ani nawet podobnej. Nie wiem czy chciałabym tam jechać ze względu na takie tłumy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie masówki są najlepsze! Gdy cały tłum wrzeszczy to co Ty, wszyscy razem się bawią. :D To uzależnia, najgorzej zacząć. :P

      Usuń
  13. To są maleńkie, świecące się drobinki na osobliwie wykonanej, miejskiej ławce; teraz widzę, że na dobrą sprawę mogą przypominać odbijający się w mozaice flesz aparatu :)

    Co do basów na koncercie... z całym szacunkiem, ale po moim zaliczeniu w tym roku koncertu AC/DC na Narodowym myślę, że pan Lambert spokojnie może się schować... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne, na prawdę. :)

      Haha, no w to nie wątpię. Nie miałby z nimi szans. xD

      Usuń