wtorek, 25 sierpnia 2015

163. Moje przeszkody i wyzwania. [6/30]

Witajcie kochani. Dziś na samym początku chciałam Wam przekazać radosną nowinę: otóż dostałam się na staż, o którym pisałam ostatnio. :) Nie wiem co o tym zdecydowało, ale podejrzewam, iż w dużej mierze był to język obcy, którego nie boję się używać (bardziej boję się go nie używać, przez co jego znajomość traci na wartości każdego dnia), ponieważ pani w rozmowie telefonicznej stwierdziła, iż "spróbujemy z tym niemieckim". Tak więc we wrześniu skończą się i dla mnie oficjalne wakacje i zacznie się codzienne wstawanie - mam tylko nadzieję, iż atmosfera będzie taka, jak podczas rozmowy kwalifikacyjnej i nie pożałuję tego, iż mam tam spędzić kolejne pół roku. 
Przechodząc do tematu - dziś powracam do blogowego CZELENDŻU (xD), aby nadrobić jeszcze parę cyferek przed wrześniem, gdyż obawiam się, iż praca skutecznie obedrze mnie z nadmiaru wolnego czasu, a tym samym z blogowej systematyczności - ale... czas pokaże, nie ma się co przejmować na zapas. Tak więc dziś post może trochę z kategorii tych motywujących, pozwalających dostrzec to, co nie raz utrudnia nam osiąganie wyznaczanych sobie celów, a jednocześnie uświadamiających, jak nie wiele potrzeba, by te przeszkody przeskoczyć. Moje przeszkody i wzywania:



Przeszkody. - tak zacznę od przeszkód. Nie napiszę tutaj o przeszkodach rzucanych mi przez los, a o tych, które stawiam sobie sama, muszę stwierdzić z przykrością, że każdego dnia. 

Lenistwo - moja przeszkoda numer jeden, która burzy wszelkie ambitne plany na swej drodze z siłą
tumblr
bomby atomowej. Przyznajcie się sami przed sobą - ile rzeczy mieliście w planach, a ile z tych planów poległo za sprawą lenistwa właśnie? Miałam coś uszyć, jednak nie chciało mi się iść do pasmanterii, miałam ćwiczyć języki, jednak wolałam się zdrzemnąć, miałam się uczyć na kolokwium, jednak wolałam obejrzeć serial... 3 sezony... Myślę, iż to cholerne lenistwo właśnie jest przyczyną masowej śmiertelności naszych planów, ambicji i założeń. Można też rzec - "słomiany zapał" - no tak, ale na czym taki zapał się opiera? Na chwilowej ekscytacji i chęci do działania, aż do momentu nadejścia LENISTWA. Tak więc to jest moją pierwszą i raczej największą przeszkodą, z którą będę walczyć. I chociaż wiem, że czasem strasznie trudno jest ruszyć tyłek sprzed telewizora i iść zrobić coś pożytecznego, to myślę, iż satysfakcja z ukończonego celu/zadania/wyzwania jest na tyle spora, że wynagrodzi nam cały wysiłek włożony w jego realizację. Z tą myślą zostawiam Was przy tym podpunkcie.

Strach - ma wielkie oczy - chciało by się powiedzieć. Strach jest czymś, to paraliżuje nas od wewnątrz i nie pozwala iść na przód, rozwijać się. Boję się wyjechać do nieznanego mi kraju, boję się zrobić coś po raz pierwszy, chociaż z zazdrością patrzę na innych, którzy podróżują, rozmawiają o nowych doświadczeniach. Strach z pewnością zasługuje na miano przeszkody numer dwa. Jednak tutaj walka z przeszkodą nie jest już taka prosta. O tyle, ile lenistwo wynika z naszych zachowań czy działań - strach często bywa niezależny od nas i tutaj nie wystarczy po prostu wstać i iść na przód. Na początku należy się zastanowić - czego tak właściwie się boimy? Kiedyś doszłam do wniosku, iż aby walczyć ze strachem, należy go dobrze zdefiniować. Idąc nocą z bratem przez ciemną ulicę zadałam mu pytanie czego tak właściwie się tutaj boi - odpowiedział, że nie wie, co jest błędnym założeniem. Nie możemy się bać po prostu czegoś, niezdefiniowanego - bo jest to po prostu irracjonalne. Gdy zdefiniujemy źródło strachu będziemy mogli z nim walczyć, będziemy już o krok bliżej. Ja mogę powiedzieć, iż trochę boję się rozmowy telefonicznej w języku obcym. Jednak jest to jeszcze pojęcie zbyt ogólne - czego konkretnie się boję? Po krótkim zastanowieniu doszłam do wniosku, że boję się, iż nie zrozumiem odpowiedzi, ponieważ ludzie mają tak różne akcenty, kładą różny nacisk na głoski, co w językach obcych może być mylące. No, ale skoro znam źródło strachu - mogę z nim walczyć, mogę np. ćwiczyć słuchanie, by wyzbyć się swojej obawy. 
A Ty czego się obawiasz? Czy po określeniu źródła strachu wiesz, jak z nim walczyć? 

Brak pewności siebie w kwestii posiadanych umiejętności - ktoś kiedyś powiedział, iż w dzisiejszym świecie, trzeba umieć się dobrze sprzedać. Otóż to, ale na czym ta sprzedaż polega? (nie nie na staniu pod latarnią i tym podobnych atrakcjach) Musimy być pewni swoich umiejętności i osiągnięć. Jeśli ktoś mówi Ci, że jesteś w czymś dobry - uwierz mu i powtórz to dalej. Mi osobiście nie zawsze to wychodzi. Chociaż jeśli chodzi o codzienne zachowanie, uważam się za osobę pewną siebie, jednak gdy wchodzimy na grunt umiejętności, grunt zawodowy tutaj zaczynają się schody - nie potrafię powiedzieć "Tak świetnie rozmawiam po niemiecku, możemy przeprowadzić rozmowę próbną". Zawsze jest jakaś blokada, tak samo jeśli chodzi o śpiewanie, bieganie czy inne umiejętności. Nie wiem czy główne skrzypce gra tutaj przerost ambicji i to, że cały czas wymagam od siebie więcej, czy może chodzi o skromność, która po prostu nie pozwala mi rzucić komuś w twarz stwierdzeniem, iż jestem zajebista na danej płaszczyźnie. :P Mimo wszystko będę starała się z tym walczyć, zaczynając od hasła - JEŚLI CZUJESZ, ŻE JESTEŚ W CZYMŚ DOBRY, NIE WSTYDŹ SIĘ TEGO, POKAŻ TO ŚWIATU.

Wyzwania. - tutaj mogłabym napisać po prostu, iż całe życie jest wyzwaniem, ale żeby nie było, iż poszłam na łatwiznę - rozwinę to trochę. 

tumblr
Szkoła, studia - szkoła, to wyzwanie, z którym uporać musi się każdy z nas. O ile podstawówka czy gimnazjum i to z czym tam walczymy, to bardziej wybór ministerstwa oświaty, niż nasz, o tyle w szkole średniej sami decydujemy z czym chcemy walczyć - przynajmniej pośrednio. Wybieramy profile, rodzaje szkół, przedmioty do matury - i nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale jest to wyzwanie, przed którym wielu poległo i wielu jeszcze polegnie. Jednak Ty, będąc w tym miejscu możesz sobie powiedzieć, iż całkiem nieźle walczysz lub walczyłeś i prędzej czy później to wyzwanie, możesz dodać do zaliczonych. 
Jeśli chodzi o studia - tutaj pojawia się jeszcze większa dowolność, zwłaszcza pod koniec, gdy samemu wybiera się przedmioty na jakie chcesz uczęszczać. Sam stawiasz sobie poprzeczkę odpowiednio wysoko i nie możesz winić nikogo za swoje wybory - trafne lub nie (bo z wykładowcami to różnie bywa). Jednak gdy przebrniesz przez to wszystko - możesz być z siebie dumny, dokonałeś tego, do czego niektórym nawet nie chciało się podejść. Tak więc z wyzwań przeszłości - te dwa myślę, że będą najistotniejszymi. Teraz skupimy się na przyszłości.

Najbliższym wyzwaniem dla mnie będzie mój staż. Codzienne wstawanie rano, spędzanie ośmiu godzin w pracy i dalsze życie po niej. Trochę obawiam się wygospodarowania czasu, bo jednak dojazdy zajmą mi około godziny dziennie. Rano - mniejsza o to, bo pewnie i tak niczego kreatywnego w tym czasie bym nie zrobiła (chyba, że wyśniła sobie jakiegoś księcia z bajki), jednak po południu, te pół godziny już trochę gdzieś ucieka. Jednak powoli, wkręcę się w rytm i myślę, iż spokojnie rozplanuję ten czas na tyle korzystnie, że jeszcze będę się nudzić. :P 
No, ale wrzesień to wrzesień - tutaj będę mogła skupić się tylko na pracy, jednak od października zdecydowałam się pójść na studia magisterskie - zaocznie. Myślę, iż to dopiero będzie dla mnie wyzwanie. Połączyć pracę i szkołę, znaleźć w sobie po ośmiu godzinach jeszcze siłę i czas na ewentualną naukę. Trochę się boję, ale jak wiecie - lubię wyzwania i nie poddam się bez walki. A jak to będzie? No co za pytanie - dobrze będzie. :) 

Pozostałe wyzwania mojego życia postanowiłam skompresować w jeden akapit. Nie mam pojęcia, co przyniesie mi życie i pod jak stromą górkę jeszcze przyjdzie mi się wspinać, wiem jednak jakie szczyty na swojej drodze chciałabym zaliczyć.
Chciałabym stanąć przed wyzwaniem, które będzie od mnie wymagało bycia dobrą żoną, która ogarnie dom po pracy i będzie dbała o idealną atmosferę. Chciałabym sprawdzić się w najważniejszej i chyba najtrudniejszej roli w życiu kobiety - czyli roli matki. Chociaż wiem, że ta górka może okazać się koszmarnie stroma - już pakuję sprzęt na ostrą wspinaczkę i w przyszłości będę próbowała zdobyć i ten szczyt ofiarując całe swoje serce i wszystkie siły. 
Chciałabym mieć również okazję wspiąć się na szczyt swoich ambicji i mieć tę przyjemność czuwania nad swoją wymarzoną firmą odzieżową. 
I jestem gotowa na wszelkie wyzwania, które przyniesie mi życie, tylko chciałabym je bardzo prosić, by nie było zbyt surowe i by moim wyzwaniem nie musiała być nigdy walka ze straszną chorobą czy walka o życie. Tak więc proszę o łaskawe dobieranie wyzwań rzucanych mi na drodze, a obiecuję, iż dzielnie będę się im poddawać. :) 

A jakie Wy widzicie przed sobą przeszkody czy wyzwania? A może nie ma przeszkód i całe życie jedziecie z górki? ;) 
Pozdrawiam kochani. 

44 komentarze:

  1. Strach potrafi wszystko zrujnować... chyba bardziej niż lenistwo. Hahaha ;D Jakby Ci bycie żoną nie wychodziło, to stosuj się do mojego podejścia - cały czas sobie powtarzam, że modliłam się o dobrego męża i go mam, a mąż się nie modlił i ma mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. Na pewno bardziej nas paraliżuje, bo lenistwo jest w sumie zależne od nas - możemy coś zrobić, tylko nam się nie chce. A ze strachem trzeba się najpierw zmierzyć.
      Hahah, genialne! Będę swojemu przyszłemu tak powtarzać, gdy będzie mi marudził. :D

      Usuń
    2. No właśnie...
      Tylko dopiero po ślubie mu o tym powiedz ;D

      Usuń
    3. To muszę sobie gdzieś tę życiową mądrość zapisać, żebym do tego czasu o niej nie zapomniała. :P

      Usuń
    4. Częściej używam laptopa, więc to słabe miejsce. :P

      Usuń
    5. Taką tapetkę sobie zrób i ustaw na pulpicie lapka i telefonu?

      Usuń
    6. O! To jest dobra myśl. :D Wiesz, podobają mi się jeszcze takie ramki z różnymi sentencjami czy "złotymi myślami" poustawiane na półkach lub przywieszane na ścianie, ale to może z czasem sobie zrobię, bo wymaga to większej reorganizacji przestrzeni. :P

      Usuń
  2. Dla mnie przeszkodą są ludzie. Zwyczajnie się ich boję, serio :) I podobnie jak Ty mam problem z realizacją planów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie? Ludzi można ignorować. :D Zwłaszcza tych frustrujących.

      Usuń
  3. Co do przeszkód, uważam bardzo podobnie jak ty, chociaż dopiero od niedawna zdaje sobie z tego sprawę. Dodałabym jeszcze, ze przeszkodą są dla mnie schematy, a raczej strach przed łamaniem ich. Mimo ze i tak żyję mniej schematycznie niż większość ludzi i czasem szokuję swoim zachowaniem, daleko mi jeszcze do swojego ustalonego ideału. jednak największą przeciwnością są zawsze moje własne cechy charakteru - pycha nie pozwalająca mi na wiele czynności, na sympatyczne gesty i polubienie kogoś bezinteresownie, dobrowolne oddalenie od świata. Jestem tym typem, który całą przerwę siedzi na parapecie i zastanawia się, czy tego własnie chciał, ale jest zbyt dumny by przyznać się do pomyłki, zeskoczyć i iść z kimś pogadać. Paskudna cecha i szalenie trudno ją zwalczyć, ba, nawet rozpoznać, nie ma jakiejś społecznej nagonki na pychę, to słowo w ogóle nie funkcjonuje w języku, nie jest to uznawane za wadę.
    Wyzwanie to rzeczywiście całe życie, albo, inaczej mówiąc, każdy dzień, każde wstanie z łóżka, każdy raz kiedy nie uciekniesz jednak z krzykiem z tego cholernego miejsca i zdołowana wypełzniesz jednak spod łóżka. Wreszcie każda rozmowa z człowiekiem - ja tam nigdy nie wiem, czy moje słowa go poruszą, wkurzą, co ja właściwie powiedziałam...Eh, ludzie są przerażający. Największym wyzwaniem w życiu jest przetrwanie w społeczeństwie bez pobicia kogoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nigdy nie zastanawiałam się nad schematami. Ja po prostu nie przyjmuję do wiadomości faktu ich istnienia. Każdy jest indywidualną osobowością i nie można przypisywać ludzi do określonych zachowań/miejsc/grup społecznych.
      Pycha - pamiętam swoje zaskoczenie w dzieciństwie, gdy usłyszałam, iż jest to cecha. :D
      No i jesteś kolejną osobą, która boi się ludzi. Co się dzieje?? :)

      Usuń
  4. Sięgasz daleko w przyszłość myśląc tak poważnie o roli żony i matki. Chociaż źle to ujęłam, bo może w moim przypadku będzie to daleka przyszłość i mi się ona wydaje odległa zaś u Ciebie wcale tak nie musi być ;p
    Ze stażem z pewnością świetnie sobie poradzisz i jestem pewna, że dzięki miłej atmosferze w pracy wygrasz z lenistwem, dzięki docenieniu Twojego języka niemieckiego wygrasz z niewiarą we własne możliwości a po pierwszych tygodniach stażu strach po prostu rozłożysz na łopatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak pomyślałam, że wcale nie tak daleko. :P 2-3 lata, to nie tak dużo. :D
      Och dziękuję Ci za takie słowa, na prawdę podbudowują człowieka i nawet ta nutka niepewności gdzieś znika. :)

      Usuń
    2. Tak byś chciała, tak przewidujesz, czy tak masz już ustalone? :D
      Taki był mój zamiar ;p Powtarzaj sobie to zawsze, gdy znów w siebie zwątpisz :)

      Usuń
    3. Tak bym chciała i myślimy z B. po cichu o ślubie po skończeniu studiów właśnie. ;) Czas leci, a mi się marzy trójka dzieci, więc muszę mieć jeszcze czas, żeby je urodzić! xD
      Dziękuję, kochana jesteś! Aż mam ochotę Cię wyściskać! <3

      Usuń
    4. Co racja to racja ;p Fajnie, że macie już takie plany. To z pewnością miłe uczucie czuć taką stabilność, wiedzieć, że to już na zawsze :) U mnie to jeszcze z tym wszystkim różnie może być ;)
      Bo się zawstydziłam przez Ciebie ;p

      Usuń
    5. Pewnie, że fajne. Mimo, że czasem się kłócimy i złościmy na siebie, to raczej żadne z nas nie myśli nawet o tym, by iść w drugą stronę, by to skończyć. Chyba za wiele już razem przeszliśmy i zbyt wiele nas łączy. :)
      Ja myślę, że u Ciebie też się za wiele nie zmieni. Ciągle docieracie się z Ciachem, ale ewidentnie widać, że Was do siebie ciągnie. :)
      Oj tam, oj tam. :D

      Usuń
    6. I to się ceni. Tak powinno być :) Czasem wydaje mi się, że u mnie to Ciacho ma takie podejście, że mimo kłótni i tak będziemy razem a to ja zawsze wprowadzam dysonans słowami: to se poszukaj innej, czyli zrywasz ze mną? Chyba za bardzo biorę wszystko do siebie, ale i podczas kłótni ciężko mi utrzymać emocje na wodzy.

      Usuń
    7. :)
      Wiesz ile razy ja używam tego zwrotu?? :D Miliardy, ale mimo wszystko jakoś to w żartach idzie i po pięciu minutach jest zgoda. :P Więcej dystansu kochana, spójrz na to co macie - wielu może pozazdrościć takiej relacji .

      Usuń
    8. U Was 5 minut, u nas dwa tygodnie się godzimy ;p

      Usuń
    9. No to macie ciężkie charakterki. :P Ale ważne, że ostatecznie się godzicie. :)

      Usuń
  5. A właśnie, moim wyzwaniem jest walka o zdrowie.
    A chyba największą przeszkodą jest słomiany zapał. Mam milion pomysłów, ambicje i plany, a po tygodniu mi się wszystko nudzi. To jest straszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie sobie radzisz! :* To chyba najcięższe z życiowych wyzwań, więc trzymam za Ciebie kciuki, by nadal tak dobrze Ci szło. :)
      Może nie zaangażowałaś się jeszcze w coś, co odpowiadałoby w pełni Twoim ambicjom czy zainteresowaniom? Myślę, że jeśli to znajdziesz, to wciągniesz się w pełni, a zapał nie zgaśnie po kilku dniach.

      Usuń
    2. Dziękuję! :*
      I mam nadzieję, że coś mnie w końcu pochłonie :D

      Usuń
    3. Na pewno, tylko musisz ciągle szukać. :)

      Usuń
  6. każdy z nas ma chwile załamania,zniechęcenia..najważniejsze to właśnie je przetrwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacisnąć zęby i iść do przodu. :)

      Usuń
  7. A dla mnie przeszkodą jestem ja sama i moje podejście do wielu spraw, strach i nicmisięniechcizm - ale z tym wszystkim odbywam każdego dnia walkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walka ze samą sobą bywa tą najtrudniejszą. :)

      Usuń
    2. Ale i też najbardziej owocna :)

      Usuń
    3. Na pewno daje satysfakcję, no i może w końcu po tych ciągłych walkach ulegniesz sama sobie i nie będziesz musiała już walczyć? :P

      Usuń
  8. Jeee, gratuluję dostania się na staż :D Oby wszystko ładnie się tam wiodło i żeby atmosfera była przyjazna i w ogóle :)
    I cholera... jesteś kolejną osobą, która przypomniała mi, że powinnam zabrać się za ten czelendż :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki. Również mam taką nadzieję. :P
      No powinnaś koleżanko, powinnaś. :D

      Usuń
    2. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz :)
      No to obiecuję poprawę :D

      Usuń
    3. Obyś miała rację. :)
      No! Więc czekam na rezultaty. :D

      Usuń
  9. Mam wyrzuty sumienia. Sama mam zaproszenie do tegoż wyzwania, a nie mogę się za nie ni cholery zabrać XD
    Lenistwo...rety. Jak ja dobrze to znam...zanim się za coś zabiorę to potrafię...przespać tyle czasu ( metaforycznie rzecz ujmując) niż trwałoby zrobienie tego nieraz XD
    I powodzenia na stażu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz koniecznie się za to wziąć, bo jestem mega ciekawa odpowiedzi w Twoim wykonaniu! :)
      Oj znam to, zwłaszcza gdy miałam się zabrać za naukę - więcej nałaziłam, nakombinowałam niż zajęłaby mi ta cała nauka.
      Dzięki. :)

      Usuń
    2. Cholera..postaram się, ale nie wiem, jak to ogarnę XD Nic nie obiecuję, jak zawsze:)
      O tak...całe mieszkanie człowiek posprząta...nawet cudzego psa ywprowadzi, żeby się nie uczyć XD
      Nie ma za co:)

      Usuń
    3. Okej, okej. Jednak mam nadzieję, że dasz radę wyczarować nam coś mega. :D
      Moja współlokatorka zawsze miała fazę na sprzątanie całego mieszkania przed egzaminami - nie musiałam robić nic - wszędzie było czysto. :P
      :)

      Usuń
  10. Też idę od października na studia, a oprócz tych wszystkich rzeczy, które wymieniłaś, mam jeszcze bardzo absorbującego juniora :) I zamierzam dać radę, więc Ty na pewno też dasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to miło, iż nie będę sama w tym boju, :) No skoro Ty masz zamiar dać radę z dzieckiem na głowie, to ja nie mam już co marudzić. :D

      Usuń
  11. też jestem leniwa, ale ponoć to cecha ludzi inteligentnych :D znajdziemy sposób na rozwiązanie jakiegoś problemu bez większego wysiłku ;)
    och, właśnie, miałam pisać pracę licencjacką..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój nauczyciel od matematyki mówił, że osoby leniwe sobie czasem lepiej radzą dlatego, że szukają najprostszych rozwiązań, bez kombinacji. :D
      Och, jak dobrze, że mam to za sobą <3

      Usuń