środa, 19 sierpnia 2015

161. Co wolisz..? [5/30]

Witajcie kochani. Dziś przychodzę do Was z kolejnym postem z serii "The Pillowers Challenge" - już piątym, więc jak łatwo obliczyć - zostało ich TYLKO 25. Huhu! Myślę, że do końca 2015 roku spokojnie się z nim wyrobię. Co do wyzwań - mam w planach wziąć udział w jeszcze jednym i być może kolejne zaproponować Wam osobiście - jednak o tym opowiem Wam bliżej pod koniec sierpnia. 
Póki co - muszę ogarnąć nieco obecne wyzwanie, bo koniec końców, jeśli zaangażuję się w kolejne, to wyjdzie tak, iż na tym blogu nie będzie działo się nic poza wyzwaniami. :P 
Tak więc nie przeciągając dłużej, zabieram się za odpowiadanie na niezwykle proste, a zarazem skomplikowane pytanie, które brzmi CO WOLISZ?
Całe szczęście, do tego tematu Lusia (tak, znów o Tobie piszę xD) przygotowała konkretne opcje, więc nie musiałam już Was angażować, we współtworzenie notki. A więc - zaczynajmy!

1. Pies czy kot?

Serio??? Mam być szczera? Nienawidzę tego pytania, Nienawidzę wybierania pomiędzy jakimikolwiek zwierzętami, bo ja po prostu ogarniam swoim małym sercem każde z nich, a zwłaszcza psy i koty, których w moim domu nie brakuje. Ciężko jest mi tak jednoznacznie wybrać,
Nie wiem czy pamiętacie Jurusia? Pojawił się tutaj jakiś
czas temu. ;)
ponieważ i psy i koty mają swoje wady, jak i zalety. Jednak po dłuższej analizie owego problemu doszłam do wniosku, iż bliższe są mi koty. Miałam kiedyś kota w domu, który siedział przy mnie całymi dniami, gdy uczyłam się do matury, spał przy mnie we wszystkie deszczowe dni i poprawiał humor swoim mruczeniem, a czasem głupkowatym zachowaniem. Bo wiecie - koty niby takie mądre, genialne i gotowe do przejęcia władzy nad światem, jednak nigdy nie ogarniałam ich miłości do kartonów czy ogólnie małych zakamarków. Mój kot notorycznie właził mi do rozdartej poszewki od poduszki i w niej siedział taki ściśnięty, powyginany we wszystkie strony, ale siedział i koniec. 
Co do psów - również je uwielbiam, kocham moje (nie tak bardzo już) małe szczeniaki, jednak mam wrażenie, że psy nieco bardziej dystansują się od ludzi. Gdy im się coś nie podoba, to odchodzą na bok, a kota możesz potarmosić, powygniatać, a on i tak za chwilę wróci po więcej. <3 
Także dla mnie ostatecznie KOTY. Mam z nimi więcej wspomnień i jestem do nich bardziej przywiązana. 

2. Mieszkanie czy dom?

Udzielę tutaj odpowiedzi, która uznana kiedyś została przez jednego z moich wykładowców, za najlepszą odpowiedź, jaką można udzielić na każde pytanie z dziedziny ekonomi - TO ZALEŻY. 
Może teraz, na początek i start własnego życia wybrałabym mieszkanie. Mało sprzątania, obowiązków, przestrzeni - wszystko po to, by poczuć swego rodzaju stabilizację w tym nowym początku i nie rzucać się od razu na głęboką wodę. Jednak później - gdyby już w moim życiu pojawiły się dzieci, chciałabym mieć swój dom, ogrodzoną działeczkę i piękny trawnik. Poczuć iż coś jest moje - od początku do końca.

3. Pisanie notki na bieżąco czy planowanie?

Z tym planowaniem różnie wychodzi, więc wybieram pisanie na bieżąco. Nie raz, nie dwa zdarzyło mi się planować, że tego i tego dnia napiszę o tym czy o tamtym, a ostatecznie, gdy przyszło, co do czego - nie miałam najmniejszej ochoty poruszać tego tematu i brałam się za coś innego. Tak też uważam, iż notki pisane na bieżąco, pod wypływem narastających emocji i rodzących się w danej chwili pomysłów są najlepsze. Chociaż może czasami za bardzo porywcze, za mocno przesycone tym co czujemy, jednak są na pewno szczere, a chyba to jest najważniejsze w relacji autor - czytelnik. 

4. Śpiew czy taniec? 

Lubię tańczyć, ale najbardziej zawsze kochałam śpiewać. Zawsze marzyła mi się kariera wokalistki, wielkie koncerty dla tłumów ludzi kochających moją muzykę. Niestety moja kariera umarła wraz z końcem gimnazjum, gdzie śpiewałam w chórze. Później już nikt o śpiewanie nie pytał, a i ja sama się nie wyrywałam. Tak też więc obecnie rozwijam solową karierę, na powierzchni jednego metra kwadratowego mojej kabiny prysznicowej. :P 

Instagram. 
5. Góry czy morze?

Oczywiście, że morze! Góry rzecz jasna są piękne i nie raz chciałabym sobie po nich pochodzić, jednak ta chęć jest bardzo chwilowa, bo jestem strasznym leniem i zdecydowanie wolę wypoczywać leżąc na piaszczystej plaży i wgapiając się w niebieską otchłań przede mną. 

6. Facebook czy Twitter?

Yyyy... Z dwojga złego niech będzie Facebook, chociaż loguję się sporadycznie - z dwa razy w tygodniu. Chyba, że wybitnie mi się nudzi lub dostaję powiadomienia z uczelni - wówczas jestem tak częściej. Co to Twittera - za Chiny Ludowe nie mam pojęcia o co w nim chodzi i po co miałabym cokolwiek tam pisać? Konto oczywiście mam, bo kilka lat temu, jako nastolatka ciekawa świata próbowałam się zagłębić w tajniki owego ćwierkania, niestety do dziś nic z tego nie wyszło. Jednak podczas wyborów prezydenckich Twitter bardzo się mi przydał, gdyż to na nim pojawiły się wyniki przed zakończeniem przedłużonej ciszy wyborczej - ach ten bigos i budyń. xD
A tak poza tym może ktoś jest chętny, aby przysiąść nade mną i wytłumaczyć mi, co jest fajnego w tym całym ćwierkaniu?? :D 

7. Lato czy zima?

Lato! Bo jest ciepło, gorąco, upalnie, nie ma mrozu, lodowatego wiatru, nie trzeba ubierać na siebie 15 warstw ubrań, gdy chce się wyjść na zewnątrz. Zima najgorsza i tak wg. mnie nie jest, bo fajnie, gdy spadnie śnieg, jednak latem czuję się o wiele bardziej szczęśliwsza. ^^

8. Film czy książka?

Jeżeli mówimy o jednym dziele, które najpierw było książką, a potem ktoś je zekranizował, to w stu procentach wybieram książkę. Jak wszyscy wiemy - filmy strasznie okrawają książkowe wydarzenia, więc uważam, że lepiej usiąść, przeczytać książkę i samemu stworzyć z niej film - w swojej głowie podczas czytania. 
Natomiast jeśli chodzi ogólnie o rozrywkę, to chyba wybrałabym film, bo można go obejrzeć wspólnie z innymi. :)

9. Herbata czy kawa?

Częściej piję herbatę, więc niech będzie, że herbata. Ale koniecznie mocna, ciemna - jak to rzecze moja mama "czajówa". :D Nienawidzę jasnych herbat albo raczej pseudo herbat - czyli wody lekko zabarwionej torebką. Gdybym przyszła do Was do domu i poczęstowalibyście mnie czymś takim, to normalnie bym się obraziła. :P Najlepsze dla mnie są angielskie hebraty TWININGS - mocne i aromatyczne. <3 

10. Sukienka czy spodnie? 

Kiedyś pisałam o tym, że jakoś nie mogę się przełamać, do noszenia spódniczek czy sukienek. Mam wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią i jakoś mnie to krępuje. Chociaż pewnie nic dziwnego, że się gapią, skoro ubieram spódniczkę raz na rok - są w szoku po prostu, jednak tak zatacza się błędne koło. Dlatego tego o wiele bardziej swobodnie czuję się w spodniach. 

No i to już koniec moich wyborów. Pokrywają się chociaż w niewielkim stopniu z Waszymi odpowiedziami? Czy może odpowiedzielibyście zupełnie inaczej? :) 
Czekam na Wasze odpowiedzi i do następnego! 
Pozdrawiam!. :)

52 komentarze:

  1. Tak patrzę na to i dochodzę do wniosku, że jestem cholernie niezdecydowana... nic nie potrafiłam wybrać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku najlepsza będzie odpowiedź TO ZALEŻY. :D

      Usuń
    2. Cały czas przy czytaniu tego posta mi się to kołotało przez myśl ;P

      Usuń
    3. Przynajmniej udzieliłabyś rozwiniętych, dyplomatycznych odpowiedzi. :D

      Usuń
    4. Ostatnio tak mi się nic nie chce, że najprawdopodobniej ograniczyłabym to do "nie wiem" ;D

      Usuń
    5. Wychodzi Ci spanie po 3 godziny. :P

      Usuń
    6. Ale wczoraj to sobie pospałam. Obudziła się rano, przewinęłam, nakarmiłam i położyłam się na chwilę koło niej i... spałam tak z nią do 13 ;D

      Usuń
    7. To jest piękne w posiadaniu małego dziecka. Śpisz sobie z nim do południa i nikt nie ma za to do Ciebie pretensji. :D

      Usuń
    8. No ;D I jeszcze nie chodzę do pracy, a pieniądze mi przesyłają ;D Tak można żyć ^^

      Usuń
    9. Normalnie zazdroszczę. :P
      Dlatego marzę o umowie o pracę, a potem - niech się dzieje, co chce. :D

      Usuń
  2. "Góry czy może?" - najlepiej i to, i to! Jednocześnie tworzą spektakularne połączenie *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie musi być mega połączenie, ale niestety nie miałam okazji na własne oczy takiego widoku zobaczyć.

      Usuń
    2. Koniecznie w takim razie odwiedź kiedyś Kretę, oczywiście jeśli interesują Cię takie podróże :)

      Usuń
    3. Może kiedyś i tam zawitam. :)

      Usuń
  3. W 9/10 pytań odpowiedziałabym identycznie jak TY :P Zwłaszcza w ostatnim bo i ja przestałam nosić spódniczki bo wkurzały mnie zaczepki obcych osób ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w czym się nie zgodziłaś? :D
      Mi spódniczka tylko kilka razy ułatwiła życie, gdy dźwigałam walizkę w Poznaniu. :P

      Usuń
    2. Zgadnij :P Bo raczej nie będziesz mieć problemów ;p
      Ja nie pamiętam, by była taka sytuacja, bo mi gdzieś zawsze uśmiech sam pomaga, chociaż na stacji benzynowej jak pierwszy raz tankowałam gaz i nie mogłam podłączyć szlaufika to podszedł też jakiś młody chłopak i zaproponował pomoc ;p

      Usuń
    3. Hmm... Taniec! :D
      U nas na stacjach zawsze trzeba wołać kogoś z obsługi do gazu. Ale to nie mój problem, bo nie mam auta na gaz. :P

      Usuń
    4. Pudło ;p No weź no, nawet ostatnio o tym pisałyśmy :P
      Jesteś pewna? Bo chyba już ponad rok czasu można sobie tankować samemu.

      Usuń
    5. Jeśli nie taniec, to musi być kawa. :D
      A nie wiem, tylko utkwił mi w pamięci taki guzik na Orlenie, do wzywania do gazu. :D

      Usuń
    6. Bingo! :D Chociaż naprawdę nie wiem czemu nie zgadłaś za pierwszym razem :P
      Dlatego, że nie korzystasz z tego to możesz nie wiedzieć ;p

      Usuń
    7. Wiesz, jakoś utkwiło mi w głowie Twoja pasja do tańca, o której kiedyś pisałaś. :P
      Ja w ogóle stacje paliw rzadko odwiedzam. :D

      Usuń
  4. Boję się psów, więc odpowiedź u mnie jest prosta :P A ja muszę kochać góry bo otaczają mnie z każdej strony, a nad morze tak daleko.. ale też kocham, a bo co!
    Spodnie są najlepsze! Komfortowe i przynajmniej czujesz je na ciele. A nie, że spódniczka się podwinie, podwieje ją wiatr i widać co nie trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkich? Czy tylko tych dużych?
      Hahah, mus to mus! :P
      Właśnie - sukienki/spódniczki + wietrzna pogoda , cudo po prostu. 90% czasu zastanawiasz się czy nie masz tyłka na wierzchu. xD

      Usuń
    2. Wszyściutkich! Od tych najmniejszych po te ogromne bydlęta :c
      No :D I po co tu się stresować, skoro spodnie takie fajne :P

      Usuń
    3. Hahaha, ja uwielbiam te bydlęta. :D
      Spodnie i szorty! Bo latem u mnie spodnie mają wolne i wiszą w szafie do jesieni. :P

      Usuń
    4. A ja nawet latem je noszę :)

      Usuń
    5. A ja zależy od nastroju. Bo czasem wolę się już w nich roztapiać, niż jakbym miała znosić na sobie wzrok przechodniów.. nie cierpię tego.

      Usuń
    6. Jeśli chodzi o szorty, to mi to nie przeszkadza akurat . :P

      Usuń
  5. Twitter jest super! Można poznać ludzi z różnych zakątków świata, którzy mają podobne zainteresowania jak ty i szkolić znajomość języków obcych, pisząc z nimi. Możesz też dodać ile chcesz tweetów dziennie (nawet kilkaset, jak masz chęć i o czym pisać) i nikt nie pomyśli, że jesteś dziwna, co od razu miałoby miejsce, gdybyś tak postąpiła na fejsie.
    No i... na większość pytań nie potrafiłabym jednoznacznie odpowiedzieć, ale po komentarzach widzę, że nie jestem z tym jedyna (;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No okej, tylko ja nie bardzo wiem czym mogłabym się na tym Twitterze dzielić? :P Jakbym tak postąpiła na fejsie to bym pewnie dostała od znajomych bana do końca życia. :D

      Usuń
  6. Czasem wybór jest trudny jak np. kawa czy herbata? Kiedyś stwierdziłabym, że herbata bo w ogóle nie pijałam kawy. Do czasu. Teraz piję i to i to i bez kawy nie ma dnia :p To samo z mieszkaniem i domem. Teraz mieszkam na chińskim osiedlu domków ale gdy już zacznę zarabiać to zapewne o mieszkaniu zadecyduje praca. Z resztą dom to duży obowiązek a mieszkanie na początek to dobre zaczepienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie jeśli chodzi o mieszkanie, jednak ostatecznie chciałabym się zestarzeć we własnym domu z ogrodem. :)

      Usuń
    2. Najlepiej by było mieć i to i to :p

      Usuń
    3. Gdybym miała już dom, to własne mieszkanie bym raczej wynajęła. :P

      Usuń
  7. nigdy nie byłam dobra w wybieraniu, zawsze brałam wszystko :P
    także i piesi kot ... i taniec i śpiew- kocham muzykę! i film i książka ...i kawai herbata ...
    ALE : morze ,dom i sukienka to 100% zdecydowany wybór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej, wszystko. :D
      Są kwestie, co do których nie trzeba się zastanawiać. :)

      Usuń
  8. A ja wole góry ale w tym roku jade nad morze ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój chłopak też woli góry, ale co roku jeździ nad morze. XD

      Usuń
  9. Podobnie jak Ty miałabym wybór z wybraniem jakiegokolwiek zwierzaka :) nie lubię tylko karaluchów i ich chyba nie pokocham :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze można dojść do jakiegoś kompromisu, w każdej kwestii :) Np. ani to ani to :)

    Pozdrawiam,
    www.katee-m.blogspot.nl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie... Nie pomyślałam o takiej opcji. Nastawiłam się na konieczność wyboru. :P

      Usuń
  11. Twój kot przejawia wszystkie cechy mojego psa :) dlatego wybieram psa :) i mieszkanie zamiast domu - bo mam i mieszkanie i dom i utrzymanie mieszkania jest zdecydowanie łatwiejsze i tańsze :) Morze czy góry - NIC :) Najlepiej duże miasto, gdzie jest wiele do zobaczenia na dobrych parę dni ! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po spędzeniu kilku upalnych dni w mieszkaniu, mam go dość do samej zimy. :D Wiadomo, że dom to duże wyzwanie, dlatego chciałabym go mieć, gdy będę gotowa je przyjąć na swoje barki. :)
      Co do drugiej odpowiedzi - też ciekawa opcja. :)

      Usuń
  12. Ah, w niektórych punktach nie wiem co odpowiedzieć, to niezdecydowanie. Jeśli chodzi o pory roku to chyba jestem nadzwyczajnym przypadkiem, bo jest mi całkowicie obojętne, co jest za pora roku, kocham lato tak samo jak zime. Staram się zawsze znaleźć coś pozytywnego, a zimą jest fajną rzeczą móc siedzieć pod kocem, zanurzyć się w milutkim swetrze i ogrzewać się wieczorami :D Ja natomiast zamiast morza zdecydowanie wolę góry, mimo że też jestem trochę leniem, to gdy widzę te piękne krajobrazy i pomyślę o wycieczkach górskich, piszę się na to! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi tam zimą jest zimno, mimo, że faktycznie - siedzenie pod kocem jest całkiem przyjemne. Tylko kominka mi brakuje na tę porę roku. :D
      Też mnie kuszą coraz bardziej te piesze wędrówki.

      Usuń
  13. Moja mama pije Sagę. Nie mogę pojąć JAK można to pić, jak to jedynie barwi wodę xD
    2-7 w zasadzie wybrałabym tak samo. Też nie ogarniam tego Twittera, chociaż może trochę racji bytu miałoby to w przypadku osób publicznych, które mają zawziętych fanów. Jednak ja tego nie kupuję. Twittera założyłam i nigdy tam nie wróciłam :D
    W 1 się nie zgadzam, dla mnie zawsze właśnie psy były bardziej przyjacielskie. Jak wołam psa, to przybiegnie i merda ogonem. A kot przyjdzie jak mu się będzie podobało. Tak czy inaczej też kocham te zwierzęta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja nie wiem nawet co miałabym tam pisać. :D Że jem obiad??? :P
      Mój kot przychodzi jak się go woła. :D A jeden z psów właśnie niekoniecznie.

      Usuń
  14. Wszystko moja Droga! Że jesz obiad, kolację, że myjesz zęby! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się śmiejesz, a moja koleżanka ze szkoły średniej wstawiała kiedyś takie wpisy na fb! :P Że zrobiła obiad i kuchnia nie wybuchła, że na kolacje jadła, to czy tamto. Aż musiałam zablokować wyświetlanie się od niej wpisów. :D

      Usuń