wtorek, 11 sierpnia 2015

158. Relacja z Jastrzębiej Góry.

Witajcie kochani! Jak minął Wam ten podobno najgorętszy weekend tego roku? Ja powiem Wam szczerze, że wcale nie odczułam tej koszmarnej temperatury, ponieważ przeczekałam ją nad morzem, w najbardziej wysuniętej na północ miejscowości w Polsce - Jastrzębiej Górze. Tam temperatura wynosiła maksymalnie 27/29 stopni - czyli była dość optymalna w porównaniu do tego, co wyrabiało się w reszcie kraju. 
Z radosnych wieści, odbiegających nieco od tematu muszę się Wam pochwalić, iż w dzień wyjazdu, tydzień od zarejestrowania się w Urzędzie Pracy, otrzymałam list, z zaproszeniem na rozmowę, w sprawie stażu. Oczywiście list był na tyle tajemniczy, iż pojęcia nie mam, co to będzie za staż, jednak mimo wszystko ogromnie się cieszę, ponieważ moi znajomi czekali na swoje staże nawet pół roku, tak więc kolejny raz los się do mnie uśmiecha. :) Więcej szczegółów podam Wam, gdy sama będę coś więcej wiedzieć, czyli po dwudziestym sierpnia, bo właśnie wtedy mam ową rozmowę. 

Teraz jednak wracając do tematu - pozwólcie, iż przedstawię Wam bliżej Jastrzębią Górę.
Nie tylko sama miejscowość jest według mnie warta bliższego poznania, ale i droga do niej urzekła mnie swoją "innością". W podróż wyruszyliśmy w czwartek z rana, na miejsce dotarliśmy około 14. Droga zajęła nam plus/minus pięć i pół godziny. Omijaliśmy wszelkie zakorkowane i przepełnione autami główne drogi, w ten sposób nie staliśmy ani razu. Dodatkowym atutem omijania popularnych dróg jest dla mnie możliwość oglądania cudownych krajobrazów. Przyroda zadawało by się kompletnie dzika, wiele lasów chroniących nas przed upałem, pagórki, doliny, samotne domki, gdzieś w oddali - coś wspaniałego. W pewnym momencie mieliśmy wrażenie, że jedziemy nie nad morze, a w góry właśnie, jednak to, co urzekło mnie najbardziej to dwaj rolnicy, którzy kosili zboże na swym polu kosami! Ludzie, nie kombajnem, a kosami, jak kiedyś, jak za dawnych czasów, których ja nie mam prawa pamiętać. Może powiecie i pomyślicie, że co tam jakaś kosa, ale dla mnie świadomość, że gdzieś w Polsce, ktoś nadal zajmuje się rolą w taki sposób, jest co najmniej fascynująca! Dlaczego? A bo jestem ze wsi, z gospodarstwa i człowieka od zawsze obytego z maszynami ciekawi jego przeszłość. Powiem Wam, że chętnie zatrzymałabym się tam i zapytała czy pozwolą mi popatrzeć, jak będą młócić skoszone zboże cepami. :D Ale okej, koniec fascynacji rolnictwem...
Droga do Jastrzębiej Góry - nikt mi nie powie, że lepiej jechać S5. :P
Zajmijmy się miejscem docelowym, czyli Jastrzębią Górą. Udało mi się zarezerwować bardzo ładny pokój z łazienką, niecałe 200 metrów od morza, czego chcieć więcej? Do samego centrum życiowego Jastrzębiej Góry mieliśmy jeszcze bliżej, bo 100 metrów. 
Cóż mogę więcej powiedzieć o tym miejscu? Razem z B. oceniliśmy jednogłośnie, iż jest to miejsce sklasyfikowane pomiędzy szalonym i pijackim Mielnem, a spokojnym i cichym Dziwnowem. Otóż są stragany z odzieżą, różnymi pierdołami, ale jest również wiele smażalni, świetnych restauracji, wśród których znaleźliśmy genialne miejsce na dużego głoda - "U Rybaka", świetną miejscówkę na mniejsze głodki, z genialnymi naleśnikami, chyba w trzydziestu rodzajach - niestety nazwy nie zakodowałam oraz miejsce z najlepszymi drinkami i deserami lodowymi - "Pod Makami", gdzie spędzaliśmy każdy wieczór sącząc mohito. Ale dlaczego sklasyfikowaliśmy to miejsce pomiędzy dwoma wymienionymi wcześniej? Otóż w Mielnie - pijaństwo, istne szaleństwo i strach myśleć o jeszcze, a w Dziwnowie - niby fajnie, spokojnie, jednak po dwudziestej miasto zdawało się umierać i na prawdę nie było tam już co robić. A tutaj - są miejsca, gdzie można poimprezować - np. Koktajlbar, Dom Whisky - gdzie co wieczór odbywają się koncerty na żywo, czy deptak, gdzie uliczni artyści zabawiają turystów do późnych godzin nocnych. Są jednak też strefy, gdzie można sobie spokojnie posiedzieć przy drinku, ulicami nie przetaczają się tabuny pijanych ludzi z piwami w rękach, wszystko wydaje się być poukładane i na swoim miejscu. Imprezowicze w barach, reszta w restauracjach, a na chodnikach porządek i spokój - aż się chciało tymi nocami spacerować po ulicach Jastrzębiej Góry. Właśnie po ulicach, bo na plażę o zmroku schodzić nie polecam. Dlaczego?

Jeśli chodzi o samą plażę - bardzo czysta, zadbana i nawet spora. Na samej plaży znajdowały się toalety i dwa punkty gastronomiczne dla leniwych, którzy mają zamiar spędzić tam CAŁY dzień, od świtu do zmierzchu. Dodatkowo, mniej więcej co 5/10 minut przez plażę przewijał się pan, charakterystycznie drący ryja "GOOOORĄĄĄCAAA GOTOWAAANAAAA KUKURYYYDZA, ORZESZKIII W KARMEEEELUUU, ŚWIEŻYYY POPCOOOOORN" itp. także z głodu człowieku nie umrzesz. Jednak dlaczego nie polecam nocnych spacerów na plażę? Otóż nie wiem czy wiecie, ale Jastrzębia Góra położona jest na klifie - dlatego też na plaże trzeba było zejść schodami... Wszystko byłoby pięknie poza jednym - te schody, to najczęściej powbijane w zbocze drewniane kołki podpierające wkopane obok deski (gdzieś tam podsłuchałam rozmowę stojących obok ludzi, którzy owe schodki liczyli, że było ich lekko ponad 200). Nie powiem, że stan był straszny, bo i ludzie z wózkami sobie radzili w wejściem i zejściem, ale i mnie zdarzyło się prawie wylądować na tyłku, bo poślizgnęłam się na wyrobionym schodku. Także, teraz coś mi się nasunęło na myśl - jeśli kłócicie się z partnerem o to czy jechać nad morze, czy w góry - Jedźcie do Jastrzębiej, bo tam zejście i wyjście z plaży ociera się o wspinaczkę górską - najczęściej w japonkach lub sandałach. :D Dodatkowo zejścia są nieoświetlone i prowadzą przez las, a przy każdym z nich widnieje piękna pomarańczowa tabliczka z obwieszczeniem "DROGA ROBOCZA, ZEJŚCIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ". :P (w razie się połamiecie - Wasza wina ŁAMAGI xD)
1. Klif otaczający plażę 2. Zachód słońca pierwszego dnia 3. Jeden z deserów lodowych 4. Nasze piękne stópki :D
Co do atrakcji turystycznych - czytałam w przewodniku o kilku, ale raczej nie udało mi się, a nawet nie starałam się wszystkich zwiedzać, bo przecież przyjechałam nad morze, co nie? ;) Tak więc złożyło się, iż mieliśmy nocleg zaraz przy sławnym kościele w Jastrzębiej Górze, który swoją architekturą powalał na kolana - miliard schodów z każdej strony, a do tego jego ogrom - na początku myśleliśmy, że to jakiś olbrzymi hotel, później zauważyliśmy krzyż i okazało się, że to kościół właśnie. 

Kolejną atrakcją jest Gwiazda Północy - najdalej wysunięty na północ punkt Polski, w rzeczywistości obmurowany kamień oznaczający w linii prostej tej punkt, za nim znajduje się klif z którego można robić cudne zdjęcia, widać nawet kawałek plaży. 

Zwiedziliśmy również wychwalany deptak, który faktycznie tętnił życiem nawet o późnych godzinach nocnych - i to miejsce najbardziej przypominało mi Mielno. 

Ja jednak najwięcej czasu spędziłam w lokalach przy ulicy Rozewskiej, która to jednego z wieczorów doprowadziła nas do latarni morskich w Rozewiu właśnie. Nie wiedziałam, iż znajdują się tam jeszcze jakieś wewnętrzne atrakcje typu "Maszynownia" itp., jednak z racji tego, iż byliśmy tam po dwudziestej, wszystko było zamknięte. Pamiętacie, co wspominałam o schodach na plażę? Otóż gdy zeszłam na dół, przy latarni, by obejrzeć morze, pokochałam tamte schody na plażę - tutaj zamiast deseczek imitujących schodki były kamienie poupychane CO JAKIŚ CZAS w zboczu. Od razu pożałowałam, iż mam na nogach sandały i poczułam się, jakbym rzeczywiście była w górach. Jednak samo zejście na dół było warte poświęcenia, ponieważ na dole wybetonowany został deptak, z ogrodzeniem z którego można było obejrzeć, to, co morze wyrzuca na brzeg, rozbijając się o klify, a w tym przypadku o betonową ścianę. B. śmiał się do mnie pokazując mi jedno z drzew, iż na pewno jest ze Szwecji i gdyby nie morze, to pewnie byłoby stolikiem z IKEI. :D 
1. Starsza z latarni 2. Gwiazda północy 3. "Schody" w Rozewiu (lepszy fragment) 4. Wieczorny widok z Rozewia
Co do reszty atrakcji opisywanych w przewodnikach - nie chciało mi się szukać. Dla mnie priorytetem była latarnia morska (nie miałam pojęcia, że są dwie) i Gwiazda Północy, co mogę odhaczyć na swojej liście. 

A jak podsumowuję cały wyjazd? Myślę, że jeden z najlepszych. Może właśnie dlatego, iż znaleźliśmy idealne miejsce dla nas - nie za głośne, nie za ciche. Mamy zamiar wrócić tam jeszcze z końcem września, co by pożegnać ostatecznie wakacje, przed rozpoczęciem roku akademickiego, nie wykluczone, że w kolejnych latach również właśnie tam wrócimy. Pokój blisko morza, przyjemna obsługa, sklep pod nosem, pyszne jedzenie, piękna pogoda i kochana osoba u boku. Każdy dzień rozpoczynany na plaży i kończony z pysznym drinkiem w dłoni, czego chcieć więcej? :) 

Jejku, tak się rozpisałam, a nadal mam ochotę pisać Wam i pisać, co, gdzie i kiedy robiłam, ale dam już sobie z tym spokój, żeby po pierwsze Was nie zanudzać, a po drugie - zostawić nieco prywatności dla siebie. Jeśli macie jakieś konkretne pytania - odpowiem na nie po postem. :)

A jak Wasze wakacje? Byliście już gdzieś czy dopiero się wybieracie? :)
Pozdrawiam i ściskam bardzo mocno! (naładowałam akumulatory, to i ściskać teraz mogę! :))

44 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Miło mi że się podoba. Może komuś się przyda. :)

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę, że wróciłaś i co więcej BAAARDZO zadowolona! :))

    A KFADRAT PRYWATNIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało mogę powiedzieć, iż to jedne z najlepszych, jeśli nie najlepsze wakacje. :)

      Usuń
    2. Wow. To tym bardziej cieszę się z tego powodu. :))

      A KFADRAT PRYWATNIE.

      Usuń
    3. A jak Twoje wakacje mijają? :)

      Usuń
    4. Ogólnie nie mogę narzekać. Parę razy wyjechałam z Osobistym, teraz jestem na miejscu (nic nie robiąc) :D

      Usuń
    5. Taka opcja też jest całkiem spoko. :D

      Usuń
  3. u mnie weekend był weselny ;p ale niestety w taka goraczke nikt nie miał ochoty na tance :(
    Bardzo fajne miejsce :) dawno nie byłam nad morzem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, sama chętnie przeszłabym się na jakieś wesele. :)

      Usuń
  4. Dawno, dawno temu byłam na wakacjach w Jastrzębiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo miło. :)
      Mimo, że to było za dzieciaka!

      Usuń
    2. Rodzinne wakacje. :)
      Nigdy nie byłam na kolonii. ;)

      Usuń
    3. Aaaa, ja też nigdy nie byłam. :P

      Usuń
    4. Nigdy mnie jakoś nie ciągnęło na takie wyjazdy. ;)
      Ale jak Mała będzie chciała jechać, to na pewno wspólnie będziemy się nad taką opcją zastanawiać. ;)

      Usuń
    5. Mnie też. Nie chciałam jeździć na kolonie.

      Usuń
  5. Dla mnie takim właśnie idealnym miejscem jest Władysławowo, ale z drugiej strony myślę, że Jastrzębia Góra mogłaby je zastąpić, bo Władysławowo staje się oblegana, a Jastrzębia Góra chociaż też, to nie aż tak. Byłam tam jak szukaliśmy noclegu, ale nie szukaliśmy tam zbyt dokładnie na co byłam zła na Ciacha :P
    A co do tych panów którzy chodzą po plaży i sprzedają kukurydze :P To u nas była taka sytuacja, że pewien pan szedł właśnie i śpiewał: "Gorąca kukuryyyydza, orzeszki w karmeluuu" a jakiś plażowicz po nim podniósł się i śpiewa: "Marihuana, Kokaina, LSD" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Idąc" linią brzegową w poszukiwaniu noclegu, do Władysławowa nie dotarłam, ale wiem, że jest to jedno z popularniejszych właśnie miejsc. W Jastrzębiej zaskoczyło mnie to, że jest tam aż tyle miejsc noclegowych. Wiesz, u mnie na ulicy nawet mieli jeszcze chyba wolne pokoje, bliżej morza niż ja, jednak nie wiem jak z ceną, bo ośrodek był mega odpicowany. :P
      Hahaha, to mój B. też przedrzeźniał faceta, ale nie za głośno krzycząc "Gorąąąące dupeczki!" xD Także przygrzało trochę w tą łepetynę. :P

      Usuń
    2. Żałowałam właśnie, że nie mam z Tobą żadnego kontaktu poza blogiem, bo na pewno bym do Ciebie zadzwoniła czy czegoś nie widziałaś... Jak przyjechała Karolina do Władysławowa a przynajmniej tak twierdziła to jak chodziliśmy z Ciachem to czasem coś znajdywaliśmy i wysyłałam jej numery, a jak chodziliśmy sami to zupełnie nic nie było...
      Hahaa, też miał pomysły :D

      Usuń
    3. Mogłaś pisać na maila. :D
      Wiesz, taki czas może akurat. Jak my chodziliśmy po tej wsi, to faktycznie sporo było tych tabliczek poprzekreślanych, bo ludzie zobaczyli, że jest ciepło. A miejsca były właśnie jak już to w tych większych hotelach czy pensjonatach, za czym pewnie szła wyższa cena.
      On ma tak na co dzień. xD

      Usuń
    4. Ale myślałam, że pewnie i tak nie odczytasz :P Jeszcze by się B. zapytał kto to i byś się musiała zdradzić z blogiem :P
      U nas czy hotele, czy domki to wszędzie wszystko było zajęte :P Ja sama zaczełam namawać Ciacha na hotel jak nie mogliśmy długo nic znaleźć :/
      To chociaż masz z nim wesoło ;p

      Usuń
    5. Z gmaila mam ustawione powiadomienia na telefonie, więc doszło by jak sms. :D Umiem ściemniać, nie zdradziłabym się od razu. Chociaż jak już kiedyś pisałam - mam wrażenie, że on wie. :P
      Wszystko przez tą pogodę, ludzie się rzucili na to morze. :D Ale koniec końców na szczęście się udało, a i spanie w aucie możesz sobie dopisać do listy wspomnień. :D
      Oj tak, momentami taki dzieciak z niego, ale pewnie ze mną jest tak samo. :P

      Usuń
    6. Eeee, chyba jakby wiedział to by coś wspomniał :P
      Tak, będę miała co opowiadać wnukom xD
      Dobraliście się :P

      Usuń
    7. No nie wiem. On bystry jest i może wiedzieć, że gdybym się dowiedziała, że wie, to ograniczyłabym mu dostęp. :D
      Hahah <3
      A no, podobno. :P

      Usuń
  6. Aaj, obudziłaś i we mnie wspomnienia z tamtego miejsca. Pamiętam Jastrzębią Górę, bo byłam tam na kolonii. Był to mój pierwszy i jak do tej pory jedyny wyjazd nad polskie morze. Ale wspominam bardzo dobrze, super miejsce. :) I masz rację, że lepiej na piechotę. Wtedy można na spokojnie przyjrzeć się wszystkim widoczkom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie sporo ośrodków kolonijnych tam rzuciło mi się w oczy. :) Nawet moja mama wspominała, że była tam na koloni.
      Ale my nie szliśmy pieszo, tylko jechaliśmy autem, ale omijając główne trasy. Pieszo, to do dzisiaj bym tam nie doszła pewnie. :D

      Usuń
    2. Haha, chodziło mi właśnie o te mniejsze trasy pokonywane na piechotę, nie cały dystans :D

      PS Wczoraj w końcu zdecydowałam się na obcięcie włosów! Straciłam na długości 13 cm, więc łezki stanęły w oczach. A trzy tygodnie temu zrobiłam sobie czekoladową szamponetkę, ale strasznie osłabiła mi włosy, więc jak na razie koniec z farbowaniem.

      Usuń
    3. No tak, jestem za mniejszymi pieszymi wycieczkami, a nawet tymi dłuższymi, ale np. pokonywanymi rowerem, a nie autem, bo można więcej obejrzeć. :)

      :O To sporo kłaczków się pozbyłaś!

      Usuń
  7. Nigdy nie byłam w Jastrzębiej Górze. Super piszesz!
    xiyavalentina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc czas to zmienić. ;) Dzięki.

      Usuń
  8. Nigdy tam nie byłam i raczej wątpię że będę. Raczej nie ciągnie mnie nad morze, zdecydowanie wolę górskie klimaty, krajobrazy, wędrówki, wspinaczki - to coś dla mnie :) Może kiedyś wybiorę się akurat nad morze - kto wie, jednak nie wiem czy wybiorę akurat to miejsce, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zaliczam się bardziej do tych leni. które wolą uwalić się na plaży i nic nie robić. :D Ale nie wykluczone, że mojemu B. uda się wyciągnąć mnie w końcu w góry. :)
      Polecam Ci to miejsce gorąco. :)

      Usuń
  9. Dżyzas, tylko zazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można też się spakować i jechać. :D Chociaż z małym dzieckiem nie polecam, ze względu na te schody właśnie. :)

      Usuń
  10. Aż mi się przypomniało, jak cztery godziny szukaliśmy pokoju nad morzem. Z Gdyni wylądowaliśmy we Władku.. Szkoda słów ;P Pogoda dopisała, i żyjesz, to najważniejsze! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szukałam dwa dni. xD Ale wolałam wcześniej zarezerwować i mieć potem spokój.

      Usuń
    2. Inna sprawa, gdy się ma zaplanowany wyjazd :D wtedy z rezerwacją to się jedzie na spokojnie.

      Usuń
    3. Tylko z planowanymi wcześniej wyjazdami nad morze nie jest za ciekawie -bo rok temu np. nie trafiłam z pogodą totalnie. :P

      Usuń
  11. Nie byłam w tym miejscu, ale może kiedyś uda mi się je odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, na pewno nie będziesz żałować. :)

      Usuń