czwartek, 6 sierpnia 2015

157. Trening pozytywnych myśli - wspominam lipiec.

Witajcie kochani. Jak mijają Wam pierwsze dni sierpnia? Mam nadzieję, że aktywnie i bardzo przyjemnie - z racji pogody. Ja ostatnie dwa dni spędziłam nad basenem pilnując dwójki dzieciaków i przy okazji kąpiąc się z nimi, co jakiś czas. Jakieś efekty? Cóż... - moja mama stwierdziła, że opaliłam się jak robotnik na budowie, więc chyba najgorzej na tej opiece nad dziećmi nie wyszłam. :D A przecież jeszcze nie zdążyłam wyjechać na wakacje... :P 
Jeśli chodzi o bloga, to informuję, iż odpoczynek od PilloversChallenge trwa i spokojnie możecie mnie doganiać, przeganiać i uciekać, bym to ja później musiała nadrabiać (wcale nie prowokuję xD). Dziś bowiem postanowiłam na szybko (z racji godziny) wspomnieć miło lipiec i przytoczyć chwile, dzięki którym szczególnie zadrżało mi w tym miesiącu serce. 
A więc do dzieła:

Z tego co pamiętam, to lipiec przywitał nas bardzo gorąco (chociaż pewnie temperatura ówczesna może się schować do tych panujących obecnie). Dlaczego aż tak zapadło mi to w pamięć? Raz - bo lubię ciepło (bardzo ciepło i gorąco też lubię), dwa - bo był to ostatni weekend spędzony w moim mieszkanku, na moim ukochanym poznańskim osiedlu, dodatkowo weekend spędzony z moim B. Tak więc gotowaliśmy się wspólnie, próbując robić przeciąg w mieszkaniu przypominającym saunę (jak relacjonowałam ówcześnie mojej mamie przez telefon "stoję w miejscu i się pocę!") i wieczorami wybywając z niego bez celu, bo lubimy się tak powłóczyć oraz podjadając od czasu do czas przygotowane wspólnie smakołyki. 


IG
Zaraz po weekendzie miałam obronę. Tę datę na pewno zapamiętam do końca życia, więc - tak był to 6. lipca. Obrona w nieklimatyzowanym budynku, dobre chociaż to, iż była z samego rana. Emocje ogromne, chociaż nastawienie raczej pozytywne. Ostateczna ocena bardzo dobra, praca wyróżniona, więc czego chcieć więcej? Oczywiście świętowania ze znajomymi! Także tego popołudnia podbijaliśmy rynek, walcząc z upałem zimnymi napojami. ^^ (wspomnę również iż mój B. także bronił się tego dnia i również otrzymał śliczną piąteczkę - a co, pochwalę się mądrym chłopem! :D)


Tego samego dnia postanowiłam wrócić do domu, tak więc późnym wieczorem razem z B. wylądowaliśmy w moim domu, a tam co na mnie czekało? Szampan? Nie! Tort? Nie! Impreza niespodzianka? Nie! No więc co??? Mały słodki szczeniaczek rasy berneński pies pasterski! Jejku, ja tak dawno nie miałam szczeniaczka, że myślałam, iż zapiszczę się z zachwytu! Tak właśnie od tego dnia Maja jest z nami. :) (ale to nie koniec psiej przygody, czytajcie dalej...)


W pierwszy weekend po obronie mama wyprawiła imieniny mojego taty. Więc standardowo była rodzinka, jednak nieco mniej standardowo impreza skończyła się dopiero przed trzecią w nocy - chociaż mój kuzyn wcale nie miał ochoty wracać do domu. Mój B. już dawno poległ z dzieciakami, a ja trzymałam się resztkami sił przy stole. Jeśli myślicie, że na drugi dzień mogłam się wyspać, to grubo się mylicie - moja mama zaprosiła na obiad babcię, na CZTERNASTĄ! No wiecie co?! Jak tak można?! Tak więc dosłownie prosto z łóżka zwlekłam się na dół, na śniadanio-obiad. :P 
Gdy babcia pojechała do domu, mama zabrała brata do kościoła - tatko usiadł do komputera w celu poszukiwania... PSA! "Bo Mai jest tak smutno samej..." - KOCHAM MOJEGO TATĘ, za taki tok myślenia. Ogólnie on bardzo kocha zwierzęta i gdyby nie mama, to pewnie mielibyśmy w domu całe zoo. :D Wracając jednak do poszukiwań - zakończyły się sukcesem, okazało się, iż we wsi niedaleko ktoś hoduje owe pieski, tak też wpakowaliśmy się w auto i wróciliśmy do domu z nowym słodkim pyszczkiem - Dżekim. ^^ (rasa ta sama, w razie by kogoś to ciekawiło)


Kolejny weekend to już większa impreza - wspominane już tutaj przeze mnie 25-lecie małżeństwa mojej cioci i wujka. W związku z tą imprezą przeżyłam też swoją pierwszą przygodę z maszyną do szycia, więc jest co wspominać. Całość oczywiście na wieeeelki PLUS. Wracając jednak do imprezy - gdy weszliśmy z B. na parkiet, schodziliśmy dopiero wówczas, gdy brakowało nam tchu. Nie straszne nam było nawet tańczenie, gdy byliśmy jedyną parą na parkiecie (a wiem, że są osoby, które to krępuje). Tak więc impreza bardzo udana, wytańczyłam się za wszystkie czasy i nawet ogromny odcisk na dużym palcu nie popsuł mi humoru. Oby więcej takich imprez - ktoś coś? ;)


W niedzielę znów rodzinne spotkanie u babci mojego B. Tym razem jednak wydarzyło się tutaj coś dla mnie bardzo miłego. Babcia mieszka ze swoim synem i jego rodziną. Jest tam mała trzyletnia dziewczynka M. - straszny fochacz, któremu zajmuje mnóstwo czasu, by się do kogoś przekonać i chociażby odezwać się. Tego dnia właśnie zaczęła ze mną rozmawiać, oprowadzać po swoim domu, pokoju, pokazywać zabawki, opowiadać o książeczce, wybrałyśmy się nawet na spacer po ogrodzie. :) Niby nic nadzwyczajnego, ale dla mnie do bardzo miłe, że ten mały fochacz wreszcie się na mnie otworzył. <3 (niektórzy sceptycy śmieją się, że to dlatego, iż dzień wcześniej przywiozłam jej kota i M. "została kupiona" :D - nawet jeśli, co mi tam. Ważne, że już mnie lubi. :P).


IG
Z końcem lipca czas na ostatnie wspomnienie - moje urodziny. Kolejne osiemnaste - pewnie zastanawiacie się, ile razy można obchodzić osiemnaste urodziny? Otóż powiem Wam, że ma mam zamiar tak do końca życia (mówię Wam, doczekam dnia, gdy moje dzieci będą starsze ode mnie!). Może i nie było imprezy, ale był piękny tort, który powitał mnie zaraz, gdy wstałam, były życzenia od najbliższych, drobne prezenty, smsy z życzeniami, był mój B., który specjalnie tego dnia do mnie przyjechał, zmieniając swoje wcześniejsze plany i nawet jeśli ostatecznie był to dzień, jak co dzień - było bardzo miło. W takich warunkach to ja mogę się starzeć. ;) 


A jaki był Wasz lipiec? Co dobrego Wam przyniósł? 
Piszcie kochani i ja znikam stąd na kilka dni. W ramach prezentu urodzinowego B. zabiera mnie nad morze. Wyjeżdżamy już dziś rano, więc mykam trochę się przespać i ruszam w drogę. Wracam do Was w przyszłym tygodniu, naładowana nową, nadmorską energią! 
Buziaki i pozdrawiam! 

41 komentarzy:

  1. gratuluję obrony! i poproszę zdjęcie pieska :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Co do pieska/ów - pomyślę nas czymś w przyszłości. :D

      Usuń
  2. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Udanego wyjazdu!!!!! I spóźnione życzenia urodzinowe: wszystkiego najlepszego, Kochana! :****
    PS gratuluję obrony oraz utalentowanego faceta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję x4 :D
      A wyjazd udał się w stu procentach. :)

      Usuń
  4. Ja chcę zobaczyć pieska! :D
    Miłego wyjazdu, pełnego niesamowitych wspomnień!
    I oczywiście - spełnienia wszystkich marzeń z okazji urodzin!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę o jakiejś notce, która mogłaby je przybliżyć. :)
      Dziękuję, wyjazd był świetny.
      No i jeszcze raz dziękuję. :)

      Usuń
    2. Odpoczęłaś wystarczająco? :)

      Usuń
    3. Powiem tak: poleniłam się trochę, ale takie odpoczynku chyba nigdy za wiele. :D Całe szczęście wczoraj nad morzem popsuła się pogoda i nie było mi żal wyjeżdżać. :P

      Usuń
    4. Gdzie byłaś, że się pogoda popsuła? Bo u mnie nadal gooorąco! ;)

      Usuń
    5. W Jastrzębiej Górze. W niedzielę się zachmurzyło i było nawet chłodnawo. :)

      Usuń
  5. Oby sierpień też był taki udany :) Chciałabym sobie zrobić przeciąg, ale niestety nie mogę, bo małą zawieje. O większym wiatraku też mogę zapomnieć, a mały więcej hałasuje, niż daje ochłody. Jestem w czarnej dupie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby. :)
      Oj tak, posiadanie małego dziecka w mieszkaniu znacznie ogranicza możliwości chłodzenia się. :P Pozostają Ci zimne napoje, możesz też obkładać się lodem :D

      Usuń
  6. Gratulacje Kochana! :-)) Udanego wyjazdu! Buziaki!!

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. czyli lipiec spędzony rodzinnie :) i pieski! pokaż koniecznie ich focisze <3

    phi, to wcale, prawie że w ogóle nie prowokacja. tak stoi w miejscu, stoi stoi, mówi "idźcie, dogonię was" a później i tak nas przegoni :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, aż mi B. zaczął marudzić, że ciągle gdzieś musimy jeździć. :D
      Wkrótce coś tam pokażę. :P

      Hahaha, zaraz sprawdzę co robiłaś podczas mojej nieobecności. :P

      Usuń
    2. to teraz na leżaczek i się opalac :D
      okej! :p

      a jesteśmy na równi! :D

      Usuń
    3. Niestety jeszcze nie koniec imprez! W sobotę chrzciny. xD

      Widziałam widziałam. Mam w planach jeszcze w tym tygodniu dodać coś nowego z wyzwania. :P

      Usuń
  8. Mi lipiec upłynął raczej spokojnie, było nieco emocji, ale raczej był spokój :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A że spokój to dobrze czy wolisz większy chaos? :D

      Usuń
  9. Great post!

    Please click on the link on my post
    http://helderschicplace.blogspot.com/2015/08/leather-with-shein.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak najwięcej obchodzenia tych swoich osiemnastek Ci życzę ;).'Doczekam dnia, gdy moje dzieci będą starsze ode mnie!' bardzo fajnie i pozytywnie to zabrzmiało ;). Udanego wypoczynku i obyś znalazła małą chwilkę na ten bieg wzdłuż linii brzegowej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :))
      No niestety na to czasu zabrakło. :P Ale dziś już nadrobiłam wycieczką rowerową. :D

      Usuń
  11. nareszcie jest piękna pogoda <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak. Wyczekałam i idealnie wstrzeliłam się z wyjazdem. :D

      Usuń
  12. Piękny był ten Twój lipiec. Mój bardzo pracowity i czekam na przyszły tydzień, bo nareszcie mam urlop.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze załapiesz się na ładną pogodę. :)

      Usuń
  13. Eh, lipiec. Chciałabym, żeby wrócił. Wtedy wiedziałam, co zrobić. Mniejsza z tym. Te upały są nie do wytrzymania. (W dodatku mi teraz niedobrze po chipach).
    Jaka obrona? Chyba nie czaję. ;-;
    Eh, tez chcę taki napój - jak to cudnie wygląda.
    Ja bym sie szczeniakiem nie jarała, nie znoszę psów. Koty są sympatyczniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upały są super XD Od tego jest lato.
      Obrona pracy licencjackiej na studiach. ;)
      Zapraszam do Pizza Hut - smakował jeszcze o niebo lepiej niż wyglądał. <3
      Małych kotów mam od zawsze pod dostatkiem (obecnie 5 na stanie), a piesełka małego dawno nie miałam .:)

      Usuń
  14. sierpień, to już? niee ostał mi tylko miesiąc wakacji, niecały! 4 rok wita.. ahh
    Ostatnio takie upały, że miałam się uczyć i nici z tego nie miałam na nic siły, czekam na letni deszcz :)))

    http://delavie-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Technikum? Minie w mgnieniu oka. ;)
      Uczyć się? Teraz? O, a czego?

      Usuń
  15. Ja już od tamtego roku mam ukryty wiek na facebooku i po raz kolejny obchodzę 21 urodziny ;p Bo dla mnie to właśnie 21 były najlepsze ;) Dziś dostanę tort i pewnie mnie on zdołuje. Muszę mamie powiedzieć, że nie chcę już liczb na torcie ;p
    I czy ja dobrze zrozumiałam, że zamieszkałaś z B. czy po prostu wybraliście się gdzieś na weekend? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ukryty odkąd skończyłam 20 lat. :D
      Czy pyszny tort może zdołować? No eeej, bez przesady. :D Ja chciałam 23 świeczki, ale nie było tyle, to mama mi na szybko liczbę wycięła. :P
      Nieee... Gdy miałam jeszcze mieszkanie w Poznaniu, to czasem wpadaliśmy tam na weekendy. :)

      Usuń
    2. No nie przesadzaj już :P
      Koleżanka ostatnio temu koledze nawsadzała do ciasta 25 świeczek ale koniec z końcem nie zdążyła odpalić zanim przyszedł i trochę z tym siara była xD
      Aaaaa to i tak fajnie ;p Chciałabym mieć taki kącik z Ciachem gdzie moglibyśmy wpadać ;p Fajnie by było :D Jak było nad morzem? :D

      Usuń
    3. Wiesz, utrata tego NAŚCIE była dla mnie największą tragedią XD
      No faktycznie ciężko zdążyć z tymi świeczkami, ale rok temu miałam wszystkie. :D
      Fajne jest to, że w takim miejscu możesz się dotrzeć i sprawdzić, jak by Wam było, gdybyście mieszkali razem. Taka próba. :)
      Nad morzem - genialnie! <3

      Usuń
  16. Ho ho! Gratuluję obrony, gratuluję faceta. I podziwiam! :D
    A tym drinkiem i tortem to kusisz!
    Ja cały lipiec siedziałam sobie w domu i próbowałam przetrwać upały. Lubię taką pogodę, ale trochę przytłacza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję x2. :D
      A to był tylko soczek. :P
      Jednak od tego jest lato, więc ja narzekać na upały nie będę. :D

      Usuń
  17. ty osiemnaste a ja caly czas ochodze 16 :D

    OdpowiedzUsuń