poniedziałek, 31 sierpnia 2015

165. EMA - krótka retrospekcja i relacja z ostatniej gali.

Witajcie kochani! Jak Wasze samopoczucia? Kto z Was z samego rana śmiga na rozpoczęcie, a kto ma jeszcze labę? Założę się jednak, że nie wszyscy, którzy od jutra rozpoczną codzienne wstawanie do szkoły są smutni czy źli. Mi zawsze tego pierwszego dnia towarzyszyła niemała ekscytacja - zwłaszcza podczas zmiany szkoły. Nowa klasa, nowi ludzie, nowe przedmioty, nowe wyzwania. I tym razem będę się pewnie niemniej ekscytować na początku października, bo zaczynam kolejne studia i właśnie to mnie czeka - nowa grupa, nowi ludzie, nowe przedmioty i zupełnie nowa dla mnie sytuacja czyli... szkoła w weekendy! Mam nadzieję, że mój mózg nie oszaleje i szybko przyswoi sobie, co się wokół niego dzieje. :D
Tak czy inaczej - za wszystkich, tych niezadowolonych i tych podekscytowanych trzymam kciuki, by był to dla Was dobry rok i byście nie zawiedli zwłaszcza siebie, bo jak to mi zawsze mama powtarzała "uczysz się dla siebie" - po czym marudziła, gdy nie dostawałam piątki, ale mniejsza o to. xD
Przechodząc do tematu - dziś będzie nieco muzycznie, jak się już domyśliliście lub nie. ;)

piątek, 28 sierpnia 2015

164. Wymarzona praca. [7/30]

Witajcie kochani. Planowałam dziś napisać coś mądrego, wartościowego, motywującego i w ogóle, w ogóle, ale... ostatecznie niczego takiego nie wymyśliłam, więc kolejny raz będę posiłkowała się CZELENDŻEM.
Zanim jednak do tego dojdzie muszę się najpierw Wam czymś pochwalić. Otóż po pierwsze - Lusia nasza kochana (tak, obrastaj w piórka moja droga, obrastaj) przekonała mnie do Twittera! Mimo, iż więcej tam sobie po cichutku czytam niż piszę, to JESTEM. Powróciłam oficjalnie na jego łono, a więc brawa dla Lu. <3 Drugą sprawą jest strona bloga na facebooku - w końcu ruszyła. Moją największą obawą było jakiekolwiek ujawnienie się przed znajomymi, dlatego też zwlekałam, aż w końcu wczoraj naszła mnie genialna myśl założenia strony z innego konta. I o to jest i żyje - zobaczymy jak długo i czy jej pomożecie. :P Dla chętnych, tudzież ciekawskich wszelkie odnośniki po prawej stronie, w kółeczkach. ;) 
Tyle z ogłoszeń parafialnych, można więc przejść od notki. A zadaniem na dziś jest temat "Wymarzona praca".

wtorek, 25 sierpnia 2015

163. Moje przeszkody i wyzwania. [6/30]

Witajcie kochani. Dziś na samym początku chciałam Wam przekazać radosną nowinę: otóż dostałam się na staż, o którym pisałam ostatnio. :) Nie wiem co o tym zdecydowało, ale podejrzewam, iż w dużej mierze był to język obcy, którego nie boję się używać (bardziej boję się go nie używać, przez co jego znajomość traci na wartości każdego dnia), ponieważ pani w rozmowie telefonicznej stwierdziła, iż "spróbujemy z tym niemieckim". Tak więc we wrześniu skończą się i dla mnie oficjalne wakacje i zacznie się codzienne wstawanie - mam tylko nadzieję, iż atmosfera będzie taka, jak podczas rozmowy kwalifikacyjnej i nie pożałuję tego, iż mam tam spędzić kolejne pół roku. 
Przechodząc do tematu - dziś powracam do blogowego CZELENDŻU (xD), aby nadrobić jeszcze parę cyferek przed wrześniem, gdyż obawiam się, iż praca skutecznie obedrze mnie z nadmiaru wolnego czasu, a tym samym z blogowej systematyczności - ale... czas pokaże, nie ma się co przejmować na zapas. Tak więc dziś post może trochę z kategorii tych motywujących, pozwalających dostrzec to, co nie raz utrudnia nam osiąganie wyznaczanych sobie celów, a jednocześnie uświadamiających, jak nie wiele potrzeba, by te przeszkody przeskoczyć. Moje przeszkody i wzywania:

piątek, 21 sierpnia 2015

162. Gwiazdy z Urzędu Pracy.

Witajcie kochani! Jak się czujecie z myślą, iż już po niedzieli czeka nas ostatni tydzień sierpnia? Uczniowie z pewnością, nie chcą o tym słyszeć i starają się wykorzystać te ostatnie dni na maksa - przynajmniej ja tak miałam. Tyle o ile nie przemęczałam się przez całe wakacje z nadmierną aktywnością, to z ostatniego tygodnia starałam się wycisnąć ile tylko było możliwe. 
Studenci, za to z wrednymi uśmieszkami odpowiedzieliby pewnie z pełnym cwaniactwem, że przecież jeszcze MIESIĄC wakacji. A no tak... Racja, też tak mam. :P 
Nie mniej jednak, staram się bardzo o to, by od tego września już nie leserować tak, jak to miało miejsce przez ostatnie dwa miesiące i znaleźć sobie jakieś płatne zajęcie. 
Z tego względu odwiedziłam wczoraj Urząd Pracy i o tym, kogo tam spotkałam, chciałam się z Wami podzielić...

środa, 19 sierpnia 2015

161. Co wolisz..? [5/30]

Witajcie kochani. Dziś przychodzę do Was z kolejnym postem z serii "The Pillowers Challenge" - już piątym, więc jak łatwo obliczyć - zostało ich TYLKO 25. Huhu! Myślę, że do końca 2015 roku spokojnie się z nim wyrobię. Co do wyzwań - mam w planach wziąć udział w jeszcze jednym i być może kolejne zaproponować Wam osobiście - jednak o tym opowiem Wam bliżej pod koniec sierpnia. 
Póki co - muszę ogarnąć nieco obecne wyzwanie, bo koniec końców, jeśli zaangażuję się w kolejne, to wyjdzie tak, iż na tym blogu nie będzie działo się nic poza wyzwaniami. :P 
Tak więc nie przeciągając dłużej, zabieram się za odpowiadanie na niezwykle proste, a zarazem skomplikowane pytanie, które brzmi CO WOLISZ?

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

160. Moje ulubione... [4/30]

Witajcie kochani. Wreszcie po dość intensywnym weekendzie udało mi się usiąść na dłużej przy komputerze i zająć się blogiem. W ten weekend przejechałam rowerem ponad 50 km i zaliczyłam kolejną rodzinną imprezę, raczej ostatnią na horyzoncie (chociaż nigdy nic nie wiadomo). Tak więc dziś nadszedł dzień, kiedy to powracam do "Lusiowego wyzwania" (kurczę, podoba mi się określenie :D), bo owa Lusia już mnie wyprzedziła, więc nie pozostaje mi nic innego, jak ją dogonić - bo co, jak co, ale w tyle zostawać nie lubię. :P 
Zanim jednak przejdę do posta MUSZĘ, po prostu MUSZĘ podzielić się z Wami dzisiejszym fragmentem dialogu, prowadzonego przy obiedzie, pomiędzy moją mamą, a bratem:

M: - (...) w ten sposób, to liczą Hindusi! 
B: - No to widocznie jestem z Chin! 
(no i tutaj nastąpiło ogólne krztuszenie się obiadem ze śmiechu i krótki spór z dzieckiem, o to, że może jednak jest z Indii, bo w Chinach są Chińczycy. Czekałam jeszcze tylko na stwierdzenie, że w Indiach mieszkają Indianie, jednak nie doczekałam się.) Gdy jednak młody nie chciał ustąpić, mama postanowiła brnąć w to dalej, gdzież i ja się wtrąciłam:
M: To jak jesteś taki mądry, to kto mieszka według Ciebie w Stanach Zjednoczonych?
JA: Stańczycy Zjednoczończycy! (młody popatrzył na mnie z poważną miną, po czym rzekł:)
B: Obama... 

(dziękuję za uwagę, możecie zacząć się śmiać)

Po suchym wstępie czas na soczysty post, a wiec przechodzę do dzielenia się w Wami MOIMI ULUBIONYMI...

środa, 12 sierpnia 2015

159. Znalezione - niekradzione (?)

Witajcie kochani. Jak się trzymacie? Ja daję radę, ale pewnie tylko dzięki basenowi w ogrodzie mogę stwierdzić, iż te upały są "całkiem znośne". :P Poza tym uroczym miejscem ratującym życie, w moim pokoju od rana robi się istna sauna - mogę pospać maksymalnie do dziesiątej, bo później łóżko dosłownie parzy i nie da się w nim leżeć. Tak więc całe dnie staram się spędzać na zewnątrz, gdzie mimo upałów jest chyba lepiej niż w środku. Tak - jest lepiej, tam przynajmniej wieje wiatr. Od czasu do czasu, ale wieje. 
Powiem Wam szczerze, że dziś od rana biłam się z myślami - napisać post/nie napisać posta. A jeśli już napisać to czy o tym/o tamtym/ czy jeszcze o czymś innym. W pewnym momencie doszłam nawet do wniosku, że ten upał zrobił mi sieczkę z mózgu, bo nie jestem w stanie podjąć prostej decyzji. :P Na całe szczęście w nieszczęściu wydarzyło się coś, co wręcz krzyknęło mi do ucha PISZ!
A więc piszę...

wtorek, 11 sierpnia 2015

158. Relacja z Jastrzębiej Góry.

Witajcie kochani! Jak minął Wam ten podobno najgorętszy weekend tego roku? Ja powiem Wam szczerze, że wcale nie odczułam tej koszmarnej temperatury, ponieważ przeczekałam ją nad morzem, w najbardziej wysuniętej na północ miejscowości w Polsce - Jastrzębiej Górze. Tam temperatura wynosiła maksymalnie 27/29 stopni - czyli była dość optymalna w porównaniu do tego, co wyrabiało się w reszcie kraju. 
Z radosnych wieści, odbiegających nieco od tematu muszę się Wam pochwalić, iż w dzień wyjazdu, tydzień od zarejestrowania się w Urzędzie Pracy, otrzymałam list, z zaproszeniem na rozmowę, w sprawie stażu. Oczywiście list był na tyle tajemniczy, iż pojęcia nie mam, co to będzie za staż, jednak mimo wszystko ogromnie się cieszę, ponieważ moi znajomi czekali na swoje staże nawet pół roku, tak więc kolejny raz los się do mnie uśmiecha. :) Więcej szczegółów podam Wam, gdy sama będę coś więcej wiedzieć, czyli po dwudziestym sierpnia, bo właśnie wtedy mam ową rozmowę. 

Teraz jednak wracając do tematu - pozwólcie, iż przedstawię Wam bliżej Jastrzębią Górę.

czwartek, 6 sierpnia 2015

157. Trening pozytywnych myśli - wspominam lipiec.

Witajcie kochani. Jak mijają Wam pierwsze dni sierpnia? Mam nadzieję, że aktywnie i bardzo przyjemnie - z racji pogody. Ja ostatnie dwa dni spędziłam nad basenem pilnując dwójki dzieciaków i przy okazji kąpiąc się z nimi, co jakiś czas. Jakieś efekty? Cóż... - moja mama stwierdziła, że opaliłam się jak robotnik na budowie, więc chyba najgorzej na tej opiece nad dziećmi nie wyszłam. :D A przecież jeszcze nie zdążyłam wyjechać na wakacje... :P 
Jeśli chodzi o bloga, to informuję, iż odpoczynek od PilloversChallenge trwa i spokojnie możecie mnie doganiać, przeganiać i uciekać, bym to ja później musiała nadrabiać (wcale nie prowokuję xD). Dziś bowiem postanowiłam na szybko (z racji godziny) wspomnieć miło lipiec i przytoczyć chwile, dzięki którym szczególnie zadrżało mi w tym miesiącu serce. 
A więc do dzieła:

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

156. Sportowe podsumowanie miesiąca.

Witajcie kochani. Moje modły zostały wysłuchane i od soboty spadła na mnie piękna i słoneczna pogoda, która ma się utrzymać jeszcze przez jakiś czas. W końcu lato w pełni, które można odczuć na własnej skórze. 
Co do dzisiejszego tematu - robię sobie i Wam małą przerwę od wszelakich wyzwań, tym samym pozwalając się dogonić, a może nawet przegonić (?) innym uczestnikom. :D (znajcie moją łaskę XD)
A temat na dziś jest iście sportowy, może nieco przechwałkowy i delikatnie motywujący (może komuś się zachce ruszyć tyłek sprzed komputera jeszcze w te wakacje? :P). 

Gotowi? Zaczynamy!