niedziela, 26 lipca 2015

153. Nominacja dobrych myśli.

Witajcie kochani. Jak mijają Wam ostatnie dni lipca? Ludu, niedawno sobie uświadomiłam, że mamy już połowę lata, a ja w ogóle tego nie odczułam. Nie wypoczęłam, nie wygrzałam się na słońcu za wszystkie czasy i ogólnie z przerażeniem spoglądam na nadchodzące prognozy pogody - bo przecież mieliśmy jechać nad morze. Tylko po co, skoro temperatura ma nie przekraczać 22. stopni?? Przez to wszystko mam ochotę wsiąść w samolot i wylądować na jakiejś tropikalnej wyspie... Jednak co by nie było NADAL WIERZĘ, że jeszcze będę miała dość upałów tego lata.
Nie przedłużając więcej przechodzę to tematu dzisiejszej notki - czyli nominacji dobrych myśli, do której zaprosiła mnie Asik.

Dla tych, którzy o zabawie jeszcze nie słyszeli - polega ona na tym, żeby wytężyć swój umysł i cofnąć się w otchłań wspomnień, wygrzebując zeń trzy, którymi chcielibyście się podzielić z innymi wywołując tym samym ciepełko w sercach i uśmiechy na ustach czytelników.
Gdy przeczytałam o swojej nominacji u Asika początkowo załapałam się za głowę, bo nie wiedziałam o czym miałabym napisać, żeby się nie powtarzać. Tak też przeczesując otchłań mych wspomnień udało mi się odnaleźć w końcu trzy, warte rozgłosu, o których tutaj jeszcze mowy nie było.


Późna wiosna, 2009 rok


Jest to pierwsze wspomnienie, które po usłyszeniu o nominacji nasunęło mi się na myśl. Była to
tumblr
jedna z moich randek z B. Wspominałam już kiedyś o pięknym parku za szkołą, po którym już dziś nie ma śladu, a na jego miejscu mamy cieszący się chwałą aquapark. 

Byliśmy po lekcjach, powrotem do domu nikt się nie przejmował - przecież czymś się wróci. Gdy tak siedzieliśmy sobie na jednej z ławek, zapominając o bożym świecie nad miastem zebrały się chmury, a po chwili zaczęło padać. Najpierw delikatnie, później coraz mocniej, aż na końcu mieliśmy nad głowami prawdziwą ulewę. 
Z racji tego, iż nie było czasu na ucieczkę "schowaliśmy się" pod jednym z drzew. Ja oparta plecami o pień, przodem przytulona do B., nad głowami mieliśmy jego plecak. Niestety w obliczu prawdziwej mocy żywiołu nic nam to nie pomogło - byliśmy przemoczeni do suchej nitki, nie mając już więc nic do stracenia postanowiliśmy pobiec w tym właśnie deszczu do szkoły, żeby nie moknąć jeszcze bardziej. W szkole pamiętam jak siedzieliśmy pod suszarką w dziewczęcej  toalecie i krótką rozmowę z panią sprzątaczką:
- A on co tu robi??? - wskazywała na B.
- Proszę Pani! I tak nikogo już nie ma w szkole, a on się suszy! 
- Dobra, siedź... - i poszła
Gdy trochę obeschliśmy, wyszliśmy na hol i zaczęliśmy dzwonić po swoich ojców, bo okazało się, iż wszystkie połączenia powrotne uciekły. Tak też skończyła się jedna z naszych początkowych randek, gdy to w samochodzie musiałam "tłumaczyć"ojcu, jak to się stało, że aż tak zmokłam nie wychodząc ze szkoły. :P 


Lipiec, 2014 rok

Byliśmy wtedy u B., ponieważ jego rodzicie wyjechali na tydzień w góry. Mieliśmy "opiekować się" domem, tak też ten tydzień mieszkaliśmy u niego. Razem wstawaliśmy i jeździliśmy do pracy, wracaliśmy i gotowaliśmy obiady. Jednego z wieczorów zaczęliśmy rozmawiać z B. o Eska Music Awards 2014, o tym, że rok wcześniej było świetnie, że teraz są bilety, że możemy jechać, chociaż B. był niechętny, jednak postawił mi warunek - jeśli wygrasz bilety to pojedziemy (taki warunek z przymrużeniem oka i sugestią - i tak ni wygrasz :P). 
Pamiętam, że oglądaliśmy tego wieczoru mecz Niemcy-Brazylia na mundialu (co to był za mecz! Jak ja krzyczałam z radości po każdej bramce!). W przerwie więc zalogowałam się na stronę, zagłosowałam, dopisałam jakieś bzdurne uzasadnienie i wróciłam do meczu. 
Jakie było może zdziwienie, gdy na drugi dzień, kilka minut po ósmej, gdy siedziałam już grzecznie w pracy, zadzwonił do mnie zastrzeżony numer i powiedział, iż dzwoni z radia. Tak kochani, dosłownie z dnia na dzień wygrałam bilety, które były warunkiem naszego wakacyjnego wyjazdu. A mina B. , gdy mu o tym powiedziałam - bezcenna. Po tym całym zajściu zostałam przez S. okrzyknięta dzieckiem szczęścia, któremu "wszystko się udaje". :P Może coś w tym jest, jednak już wtedy wierzyłam, że będę tą "jedną na milion, której się uda". ;)


24 lipiec, 2015 rok

Wspomnienie najświeższe, moim zdaniem godne zapamiętania i umieszczenia tutaj. 
Co jakiś czas zdarzy się, iż wspomnę o mojej A., którą jako jedyną osobę na świecie mogę nazwać prawdziwą przyjaciółką. Spotykamy się kilka razy do roku, smsujemy nieco częściej, mimo tego więź nie umiera, a całkiem nieźle się trzyma. 
tumblr
W ten piątek udało nam się w końcu spotkać z nią i jej mężem, na planowanym chyba od maja grillu. B. zajął się rozpalaniem, ja robiłam sałatkę, znosiłam naczynia na zewnątrz, koce, w razie byłoby chłodno. Porobiłam lampiony ze słoików i podgrzewaczy. 
Gdy przyjechali standardowo najpierw pogadaliśmy, później panowie zabrali się na obsługę grilla, a my piwkowałyśmy i plotowałyśmy w towarzystwie moich kotów, które najchętniej wskoczyły by na stół (jeden nawet się odważył, jednak jak szybko wskoczył, tak szybko został z niego wygoniony zostawiając kłębek sierści na paczce czipsów). 
W całym tym przeciętnym, jakby mogło się wydawać spotkaniu ujęło mnie to, iż mimo chłodu, który oplatał nas ze strony stawu, nikt nie chciał przenieść posiadówy do domu. Tak dobrze siedziało nam się w mroku, gdzie twarze oświetlały jedynie świeczki przebijające się przez ściany słoików. B. przysunął obok nas grilla i ogrzewał nas ostatnimi podmuchami ciepła, oddawanymi przez rozżarzone węglę. Tak też siedząc owinięci kocami, zwróceni w stronę grilla, który robił nam za piecyk, przesiedzieliśmy prawie do północy podjadając ciastka.  Pewnie siedzielibyśmy dłużej, ale A. i P. to para fotografów, którzy w sobotę musieli zbierać się na fotografowanie ślubów. Kolejna nocka z głowy dla nich. Ale najważniejsze, że udało się spotkać, ponownie po tych kilku miesiącach i najważniejsze dla mnie jest to, iż każdy wspomina ten wieczór z uśmiechem, myśląc o atmosferze, która nas otaczała. 


Z mojej strony to tyle - chociaż przyznam się szczerze, iż ciężko mi było wygrzebać coś ze wspomnień tak nagle. Może po czasie, gdy już opublikuję ten post, do głowy przyjdą kolejne wspomnienia, które chciałby ujrzeć światło dziennie. Być może jeszcze kiedyś będę miała okazję podzielić się z Wami częścią siebie ukrytą w przeszłości. 
Teraz jednak chciałabym nominować osoby, które chyba jeszcze nie dostąpiły tego zaszczytu obecnie - przynajmniej nie na blogach, które odwiedzam. :P Tak też skromnie, bo skromnie do wyzwania dobrych myśli nominowane są: L.M. Kamińska - na pewno masz nie jedno do opowiedzenia :), Agata Kądziołka - bo uwielbiam, gdy odpowiadasz na jakiekolwiek nominacje oraz Shadow - powspominaj trochę kochana, oderwij się od codzienności. :) 

Pozdrawiam kochani i do następnego. :)

51 komentarzy:

  1. Coś jeszcze wygrałaś? Bo z takiego szczęścia, to trzeba korzystać! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiałam się, że zagram w lotka. :D
      Udało mi się zgarnąć kilka rozdań na blogach. :P

      Usuń
    2. To w Lotto już powinnaś zagrać!
      Co najciekawszego zgarnęłaś?

      Usuń
    3. Coś mi się wydaje, że gdybym zagrała, to cały czar szczęścia by prysł. :D
      Hmm... Myślę, że książki, jak dla mnie. Zdarzyły się również kosmetyki czy cała masa próbek. :D

      Usuń
    4. Zdradź mi w takim razie Słońce, jak i gdzie można pozgarniać książki? :))

      Usuń
    5. Najczęściej na blogach recenzujących książki. :) Ja cztery zgarnęłam tutaj => www.naczytane.blogspot.com Ale na innych blogach o takiej tematyce również bardzo często organizowane są konkursy. :)

      Usuń
    6. Muszę chyba zacząć w takim razie odwiedzać takie blogi. :))

      Usuń
    7. Jak Ty nie chcesz grać w Lotka to chociaż podaj mi liczby :D

      Usuń
    8. Iluvia: Koniecznie! :)
      Agata: hahaha, żeby mi się jakieś przyśniły, to bym podała. xD

      Usuń
    9. Co musiałaś zrobić, by je zgarnąć?

      Usuń
    10. W zależności od konkursu. Albo coś opisać, albo zrobić zdjęcie i takie tam. ;)

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję za nominację, dodałam notkę, ciekawe czy Cię czymś zaskoczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błyskawiczna reakcja! :) Już zaglądam do Twoich wspomnień.

      Usuń
    2. Miałam mało czasu, ale coś tam wygrzebałam. :)

      Usuń
    3. Udało się. :) Czasem takie spontaniczne posty wychodzą nam najlepiej. :)

      Usuń
    4. Oj tak, mimo wszystko trzeba poszperać w pamięci i zawsze się coś znajdzie.

      Usuń
    5. Ja staram się pamiętać o tym na co dzień - by przypominać sobie w złych chwilach te radosne momenty. :)

      Usuń
    6. To jest ważne, żeby poprawić sobie humor i fajnie, że mnie nominowałaś ;P

      Usuń
    7. Bardzo mnie cieszy fakt, iż jesteś chętna do takich zabaw. :)

      Usuń
  3. jeju to z tym deszczem i suszarką urocze xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, deszcz czasami bywa uroczy ;)) Ja kiedyś nie lubiłam deszczu, a teraz nawet lubię.. :)
    PS mój blog nie jest już na zaproszenie, więc możesz mnie spokojnie umieścić jeszcze raz na liście blogów, które czytasz (jeśli chcesz), aby pokazywały się u mnie nowe wpisy. Pozdrawiam,
    http://akfadratprywatnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do dziś uwielbiam chodzić w deszczu. :D Jakiś czas temu pisałam tutaj nawet, że pierwszy raz od dłuższego czasu przemokłam i wcale nie byłam zła z tego powodu, bo przypomniałam sobie, jakie to fajne uczucie. :P

      Usuń
    2. Fajne? ;p No nie wiem, ja staram się tego unikać z racji tego, iż do nie dawna miałam tendencję do szybkiego chorowania.

      Usuń
    3. A no, fajne. :D Mi się podobało. :P Ja na szczęście z odpornością nie mam aż takiego problemu, więc potraktowałam to jako hartowanie. :D

      Usuń
    4. Gdybym nie miała tego problemu to zachowywałabym się tak samo :)

      Usuń
    5. Może spróbuj wzmocnić odporność?

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Jest za co być wdzięcznym. :)

      Usuń
    2. A może i Ty masz ochotę przyłączyć się do zabawy? :)

      Usuń
    3. Zostałam nawet nominowana ;D

      Usuń
    4. No to czekam na wywiązanie się z nominacji. :)

      Usuń
  6. weź wygraj coś za mnie XD choć nie narzekam, w zeszłym roku głupim trafem wygrałam płytę Grabaża, a później wejściówki na Dawida Podsiadło, koleżanki mnie chciały zlinczować XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba raczej ja powinnam to powiedzieć, skoro jesteś na fali zgarniania wszystkiego co popadnie. :D

      Usuń
    2. wychodzę z założenia, że głupi ma po prostu troszkę szczęścia XD

      Usuń
    3. Hahaha, jak zwykle z dystansem do siebie. :P

      Usuń
  7. Weź... Upałów nie chcę, a nawet u mnie w Holandii było kilka(naście) takich dni, że nie można było się ruszyć z domu. Albo z klimatyzowanego pomieszczenia w pracy. Wystarczy mi na kilka przyszłych lat ;)
    Ja kiedyś obiecałam, że wygram koledze bilet na koncert, bo kto jak kto, ale on powinien się tam znaleźć. I wygrałam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, chociaż Tobie! :P
      No proszę. :D Zadanie wykonane w stu procentach.

      Usuń
  8. Lubię takie deszczowe historie :) Chociaż w rzeczywistości wolałabym siebie w takiej scenerii nie spotkać. Za to przy nocnym ognisku już jak najbardziej :) Ubóstwiam taki klimat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deszcz latem/wiosną nie jest taki zły. Gorzej jesienią.
      Ja tam mam ciągoty do wszelakiego ognia. xD

      Usuń
  9. Hm... Takie wspominanie jest mega dobre dla serducha :) Okazuje się, że jednak w głowie mamy całą masę miłych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko niestety na co dzień zapominamy o nich. ;)

      Usuń
  10. Jak ja lubię takie randki pelne przygód :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie nudzą takie zaplanowanie od A do Z. Spontan najlepszy. :D

      Usuń
  11. Faktycznie ty musisz być Dzieckiem Szczęścia, skoro tak ci się udało ^^ Cieszę się bardzo i pamiętaj, że dobrze by było skorzystać z tego szczęścia. Mina Twego chłopca musiała być naprawdę piękna. I ta satysfakcja. "Ja nie wygram? Ja nie wygram?! A właśnie, że wygram, już wygrałam, nawet nic specjalnego nie musiałam robić, a i tak wygrałam!" Tak sobie wyobrażam Twoje słowa, choć na pewno brzmiało to zupełnie inaczej. Czytając to wspomnienie zauważyłam, że Ty naprawdę musisz lubić piłkę nożną. To byłoby dość ciekawe zjawisko, gdyby Twój chłopak nie przepadał za tym sportem a Ty byś go uwielbiała. Bo zwykle jest odwrotnie. Świetna randka. Wyobrażam sobie minę ojca, który widzi córkę zupełnie mokrą. I ta myśl: "Przecież oni nigdzie nie wychodzili, byli w szkole..." Takie nieprzewidywalne randki są chyba najlepsze. Na pewno lepsze od tych zaplanowanych do najmniejszego szczegółu, gdzie przewidziana jest nawet przerwa na siku ;----------; Co do ostatniego - wiesz, ja osobiście lubię chłód. I wolałabym siedzieć na chłodzie, niż w gorącym domku. Ale najważniejsza jest atmosfera. Znaczy, nie wiem, czy najważniejsza, ale bardzo ważna. Wiesz, lepiej siedzieć w dobrym, miłym towarzystwie, niż wśród nieprzyjaznych osób. W sumie świetnie jest, gdy są i mili ludzie, i klimat i dobre jedzenie i picie i temperatura *mam tutaj na myśli taką 20 stopni - 25 stopni, bo powyżej jest za gorąco, a poniżej to... no nie wiem* A świetnie już jest jak są słodkie zwierzątka, które można głaskać i głaskać. Wydaje mi się, że jeżeli są ci fajni ludzie, to tematy do rozmowy znajdą się same, też tak myślisz? Oł.. to się rozpisałam, dawno tego nie robiłam c: Bardzo fajny post, taki... pozytywny C: Pozdrawiam i życzę miłych wakacji~! A co do upałów, to się nie martw, nie raz nas jeszcze odwiedzą, pewnie nawet i we wrześniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tutaj Cię zdziwię, bo powiedziałam mu coś właśnie w takim stylu. xD
      Całe szczęście kiedyś był bramkarzem i lubi ten sport. :D
      Ale mój ojciec nie wiedział nic o B. wówczas. To było dopiero zdziwienie, bo rzekomo byłam sama. :D
      Dla mnie jest najważniejsza czy to w szkole, czy w pracy. Gdziekolwiek - atmosfera dla mnie to rzecz święta. :)
      Myślę, że jeśli właśnie ludzie są odpowiedni, to rozmowa sama się klei i nie ma momentów niezręcznej ciszy. :)
      Dziękuję, taki właśnie miał być i Tobie również życzę udanych wakacji.

      Usuń
  12. A to dobra randka :D I o kurczę, że wygrałaś te bilety! Ależ byłabym szczęśliwa na Twoim miejscu, że cokolwiek wygrałam :) Na tym Waszym spotkaniu we czwórkę musiało być magicznie :) Swoją drogą jeszcze nigdy nie robiłam lampionu ze słoika :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była właśnie pierwsza rzecz, jaką wygrałam w życiu. :D
      Ja zrobiłam pierwszy raz i właśnie dlatego było magicznie. :D

      Usuń