wtorek, 21 lipca 2015

152. Lekcje, które czegoś mnie nauczyły. [1/30]

Witajcie kochani. Jak minął Wam weekend? Mi bardzo szybko - od piątkowej imprezy zaczynając, na niedzielnej kończąc. Wybawiłam się, odświeżyłam kontakty i znów, na jakiś czas mogę zapaść w stan towarzyskiego uśpienia. :P 
Co do pogody - znów jestem rozczarowana. W niedzielę przez moją okolicę przeszła silna burza, która popsuła aurę i do dziś słońce nie ma ochoty do mnie wrócić. Wczoraj cieszyłam się, że dziś w końcu wróci lato (bo tożto miało być 27 stopni!), a co widzę za oknem? Szarugę i co chwilę popadujący deszcz - bosko.

No nic, nie marudząc już więcej przechodzę do dzisiejszej notki, która jest pierwszą częścią wyzwania, wykopanego gdzieś w czeluściach internetów przez pomysłową Lusie. ;) Z racji tego, iż owa Panna odmowy żadnej nie przyjmuje, nie pozostaje mi nic innego, niż tylko wziąć się do roboty, by wyzwanie przed końcem 2015 roku ogarnąć. :D 


Postanowiłam, że tematy z wyzwania będę realizowała kolejno - od pierwszego do TRZYDZIESTEGO (taaaak, sporo tego, ale mój mózg będzie miał chwilę odpoczynku od wymyślania tematów "na siłę").
Tak więc dziś, na pierwszy ogień idzie temat GREATEST LESSONS I'VE LERNED (listę tematów wklejam na dole notki).
Powiem tak - temat trudny i w pierwszej kolejności skojarzył mi się ze szkołą - no woooow! Jednak raczej nie będę Wam pisać, że na biologii, 4 lata temu Pani nauczyła mnie czegoś tam o przemianie materii, a na geografii dowiedziałam się wielu przydatnych rzeczy o lądolodach. :P Skupmy się na lekcjach życiowych! 

google
A więc pierwszą taką lekcją życia, która nasuwa mi się na myśl, jest doświadczenie związane z ludźmi (ohoho). Mianowicie "JEŚLI KTOŚ CAŁE ŻYCIE CI ZAZDROŚCIŁ I PODKŁADAŁ NOGI, NIE STANIE SIĘ NAGLE TWOIM PRZYJACIELEM." Lekcję tę przerobiłam dość boleśnie i dokładnie około roku temu, gdy to uwierzyłam w przemianę "klasowej zołzy", która zaprosiła mnie na kawę, by pochwalić się córeczką. Gadało nam się nawet dobrze, pomyślałam, że po tylu latach kopania pode mną znudziło jej się i wreszcie możemy zacząć zachowywać się jak dorosłe osoby, jednak niestety - nie. Po spędzonym popołudniu okazało się, że między wierszami wyciągnęła ze mnie o kilka rzeczy za dużo i próbowała skłócić mnie z K., z którą ówcześnie mieszkałam. Nauczona więc doświadczeniem omijam ową "koleżankę" od prawie roku i zamierzam się tej czynności trzymać po wsze czasy.

Lekcja numer dwa nosi tytuł: "JEŚLI CZEGOŚ BARDZO PRAGNIESZ, JESTEŚ W STANIE TO OSIĄGNĄĆ". Kolejna lekcja okupiona doświadczeniem, tym razem w bardziej pozytywnym świetle. Wszystko zaczęło się od momentu, gdy kilka lat temu zapisałam się na prawo jazdy. Już od pierwszej lekcji mówiłam wszystkim dookoła - w tym instruktorowi, że ZDAM ZA PIERWSZYM RAZEM. Tak więc, gdy przyszło do egzaminu, co się stało? Zdałam za pierwszym razem. To samo dotyczyło różnych olimpiad czy konkursów. Wierzyłam w siebie na tyle, że wiedziałam, iż etap wojewódzki, to moje minimum - tak też się działo. Tak więc należy pamiętać, że największą przeszkodą dotyczącą osiągania naszych celów często jesteśmy my sami - mówiąc, że i tak nam się nie uda, że nie damy radę, że nikomu się nie udaje. Pamiętacie zdanie, które napisałam pod postem, dotyczącym szycia? " Skąd wiesz, że nie jestem tą jedną na milion? Tą której się uda?" - no więc własnie drogi czytelniku?

Lekcja numer trzy: "NIC NIE MOTYWUJE DZIECKA TAK, JAK WYZWANIA." Tutaj temat ułatwiający życie mamom, ciociom, siostrom, kuzynostwu itp. W mojej rodzinie wysyp małych dzieci miał miejsce kilka lat temu, natomiast w rodzinie mojego B. trwa w najlepsze. Sama mam młodszego brata, którego nie raz, nie dwa nie szło zmotywować do tego, by się słuchał. Co więc było najlepszym sposobem? Słowa "na pewno Ci się to nie uda", "nie zrobisz tego..." itp. Tak więc, gdy młody nie chciał sprzątać pokoju rzucałam hasło, które prowokowało go do rywalizacji ze mną, udowodnienia mi, że sobie poradzi. Tak samo przy odrabianiu lekcji - tutaj przydawał się minutnik, gdy młody się buntował i hasło "na pewno nie zdążysz tego zrobić w 10 minut!".

Temat czwartej lekcji to: "LENISTWO RODZI JESZCZE WIĘCEJ LENISTWA". No i taka jest bolesna prawda. Jeśli nie zabiorę się za coś od razu, tylko najpierw poleżę, przejrzę, co tam w TV, ogarnę fb i ig, poprzeglądam blogi, sklepy internetowe, a po tym wszystkim odpocznę leżąc ponownie to ostatecznie okaże się, że jest już dziewiętnasta i w sumie nie opłaca mi się zaczynać robić czegokolwiek kreatywnego, bo przecież i tak nie zdążę. Tak więc ZACZNĘ JUTRO! Tutaj jednak historia znów się powtarza - jeśli nie zabiorę się za to od razu, nie zabiorę się za to  nigdy, no chyba, że będę mieć przysłowiowy nóż na gardle. 

No i temat ostatniej prezentowanej przeze mnie lekcji: "NAJLEPSZY WYPOCZYNEK MA MIEJSCE Z DALA OD KOMPUTERA". Tutaj wszyscy "gejmerzy" i "jutuberzy" spojrzeliby na mnie pewnie jak na wariatkę, ale tak. Wyjeżdżając gdziekolwiek z B. zawsze zabieraliśmy ze sobą komputer, jednak ostatecznie i tak leżał on nieużywany. Ostatnio więc komputer został w domu i nikt za nim nie płakał. Totalne odcięcie od znajomych, od świata zewnętrznego, tylko my i nasza wycieczka. Nie ważne czy leżymy nad morzem, spacerujemy po górach czy zwiedzamy miasto - gdy telefon leży na dnie torby "w razie czego", a komputer pozostał kilkaset kilometrów stąd człowiek dopiero czuje się wolny. JESTEM NA WAKACJACH, NIE MUSZĘ SPRAWDZAĆ MAILI ANI LAJKOWAĆ WASZYCH POSTÓW, PO PROSTU NIE MA MNIE DLA ŚWIATA i własnie ja osobiście takie całkowite oderwanie od internetu, który stara się nas uwiązać uważam za prawdziwy wypoczynek. Wówczas czuje, że faktycznie byłam na wakacjach, bo po powrocie do hotelu nie siadam przed komputerem, nie izoluję się od reszty, bo MUSZĘ coś sprawdzić - nie, nic nie muszę. ;)

Myślę, że pierwszą część wyzwania wykonałam przynajmniej poprawnie i Lusia mi je zaliczy. :D 
A Wy, jakie macie dla mnie życiowe lekcje? ;)
Pozdrawiam i do następnego! 

38 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o lekcje numer jeden to popieram Cię. Dlaczego? Ostatnio przerabiam tą lekcję dotyczącą relacji mojej z Furiatką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest lekcja, której nikomu nie zazdroszczę.

      Usuń
    2. Tak...Bardzo przykra lekcja tak naprawdę.

      Usuń
    3. No ale dzięki temu obie po raz drugi się nie sparzymy. :)

      Usuń
  2. Z lekcją nr. 4 zgadzam się w pełni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przyznam szczerze, że czasem ciężko jest to lenistwo przezwyciężyć...

      Usuń
    2. Znam to bardzo dobrze. :P Jak już kiedyś pisałam - czasami wstaję z łóżka, tylko dlatego, że nie wypada O TEJ GODZINIE już w nim leżeć. :D

      Usuń
  3. Z pierwszym i czwartym cytatem zgadzam się w 100%:)

    Mogłabyś poklikać u mnie w linki lub banery?;)

    Zapraszam do nas:)
    Blog KLIK

    OdpowiedzUsuń
  4. No to widzę dobra z Ciebie rywalka :D co do lenistwa to prawda i sama prawda. Wracam po pracy, obczaję coś, poczytam i nie mam już czasu na nic produktywnego. :< a co do wakacji, wtedy też się izoluję od neta, nie po to się wyjeżdża żeby badać sprawy ze swojej okolicy! Nie rozumiem ludzi, którzy jadą np do Hiszpanii i słuchają swojego miejscowego radia (w radiu gadali ilu ludzi mówi, że słucha ich z Ibizy, Majorki itp, także mam źródła :D). Sick.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, że w ogóle znajdują czas na słuchanie radia. Gdy ja jestem na wakacjach, to spędzam je w ciągłym ruchu. :P

      Usuń
  5. Pierwsza lekcja i u mnie miała miejsce :) z lenistwem muszę walczyć ze wszystkich sił :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, jestem pod ogromnym wrażeniem, że będziesz realizowała podpunk za podpunktem osobno Xd znaczy ja jeszcze nie mam na to pomysłu, ale może po dwa chociaż będę robiła, hahahaha :D

    Co do lekcji - wszystkie są jak najbardziej odpowiednie. Dodałabym może nauka na błędach, ale to już sobie zostawię do swojej notki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym, żeby wyszły z tego zbyt długaśne posty. :D Dlatego postanowiłam każdy temat rozwinąć mniej więcej na długość obecnego. :P A czasu dałaś mnóstwo, więc myślę, że dam radę. :D

      Usuń
  7. Kochana jak mi się podoba podsumowanie postu !
    Uznaję tą samą zasadę : mam wakacje jestem off-line :)
    buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę kochana!
      Najlepsza zasada, która pomaga wypocząć. :)
      :*

      Usuń
  8. Wszystkie są cholernie prawdziwe i warto wziąć sobie te lekcje głęboko do serca. I najbardziej zgodzę się z tym, że nic nie motywuje właśnie jak wyzwania^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiłam do Twoich przekonań. ;)

      Usuń
  9. A ja się nie zgodzę z Tobą w jednym temacie - a mianowicie negatywnym motywowaniu dzieci. Zgadza się, że to działa, ale jakie skutki przynosi w dorosłym życiu? To takie iście dorosłych na łatwiznę, żeby wymusić na dzieciach to co chcą, bez głębszego zastanowienia. Sama byłam motywowana w taki sposób. Całe życie komuś coś udowadniałam, najpierw moim rodzicom, potem nauczycielom, pracodawcom, facetom... Nigdy nie żyłam dla siebie, zawsze starałam się doskoczyć do poprzeczki, którą mi stawiano. To jest jak przekleństwo. Dlatego nigdy nie będę w ten sposób motywować mojego dziecka. Moje dziecko nie będzie mi nic udowadniać. Moje dziecko będzie miało w sobie wiarę w siebie, którą ode mnie dostanie. I to jest moja lekcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie popadajmy w skrajność. Jasne, że masz prawo żeby się z tym nie zgadzać. W życiu na raz musimy coś udowadniać czy nam się to podoba, czy nie. Jednak tutaj bardziej chodziło mi o rywalizację w formie zabawy. Przynajmniej ja to tak odbieram i nie doszukuję się w tym ukrytego zła.
      Życzę Tobie, sobie i wszystkim takich dzieci, które dzięki wierze w siebie będą chętnie wykonywały wszystkie swoje obowiązki. ;)

      Usuń
  10. ja muszę z leniem walczyć dnia każdego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że nie Ty jedna. :D

      Usuń
  11. W każdej tej myśli coś jest, więc wypadałoby się zastanowić nad popracowaniem nad sobą :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto się nad tym zastanowić. :)

      Usuń
  12. Musiałabym się dłużej nad tym zastanowić :) Długo wybierałaś swoje życiowe lekcje? Bo są naprawdę godne uwagi, zwłaszcza, że możemy wszystko, a najlepszy odpoczynek jest z dala od komputera :D
    Jeśli znudziła Ci się Twoje chmurna pogoda, zapraszam do mnie :P 30 stopni to minimum :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mam być szczera, to bardzo opornie mi to szło. :D Także trochę czas na to poświęciłam. ;)
      Chętnie! Już pakuję walizkę i lecę do Ciebie. :D

      Usuń
  13. Na dobrą sprawę, to zgadzam się ze wszystkimi lekcjami, jednak pierwsza jest najbardziej odczuwalna... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi. Niestety, co do pierwszej, to nie musiałam się nawet nad nią zastanawiać.

      Usuń
  14. Bardzo ciekawy projekt, jeszcze na niego nie trafiłam. Pod piątką podpisuję się wszystkimi kończynami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz ochotę, to zachęcam do udziału. :)

      Usuń
  15. Czy ja już kiedyś nie pisałam, że uwielbiam to co piszesz? :) Tematy które poruszasz trafiają do mnie w 100 % i cieszę się, że mogę znowu to czytać - dzięki 4 lekcji. Trzeba walczyć ze swoim lenistwem... Oj trzeba... Zajęło mi to ponad rok :(

    Pozdrawiam,
    Kasia

    www.katee-m.blogspot.nl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, nie wiem, ale ogromnie miło mi czyta się takie komentarze. :)
      Najważniejsze, że wróciłaś! :*

      Usuń
  16. Oj zgadzam się z tym, wolę się trzymać z daleko od takich ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  17. odwołując się do 4 lekcji, jutro nadchodzi zawsze :)

    OdpowiedzUsuń