wtorek, 14 lipca 2015

150. Potrzeba matką wynalazku - czyli pierwsza relacja z szycia.


Witajcie kochani.Dziś rano miałam w planach napisać dla Was post o tematyce językowej. Jednak z racji tego, iż stwierdziłam, że muszę się w pełni obudzić zanim zacznę pisać, przełożyłam tę czynność na później. A czym to poskutkowało? Tym, że zabrałam się do mojej pierwszej totalnie samodzielniej przygody z maszyną do szycia. Po skończeniu dumna z siebie postanowiłam podzielić się z Wami moją drobną przeróbką. Jesteście ciekawi, co z tego wyszło? 

Więc może zacznę od początku. W piątek wybieram się na 25-lecie małżeństwa mojej cioci i wujka. Tym razem z sukienką nie miałam żadnego problemu, bo już miesiąc temu postanowiłam, że ubiorę tę, którą miałam na roczku mojego chrześniaka. Tym razem problem pojawił się w kwestii... bolerka. 
Oczywiście na poprzedniej imprezie jakieś tam miałam, jednak jak dla mnie było ono zbyt grube i koniec końców tańczyłam i chodziłam w samej sukience. 
Zaczęłam więc przekopywać Internet w poszukiwaniu, białego, cienkiego bolerka z krótkim rękawem - totalna porażka. Wszystko co znalazłam było szyte "na jedno kopyto" i totalnie mi się nie podobało. Z tego względu zaczęłam przekopywać szafę w poszukiwaniu...czegoś z czego można bolerko uszyć. :D
Po przeryciu półki z krótkimi rękawkami odszukałam koszulkę idealną wręcz do przeróbki. Złapałam więc za nożyczki, powycinałam, co trzeba. Po czym stwierdziłam, że materiał nie jest już najlepszej jakości i naszyję na nią po prostu koronkę, by te całe zmechacenia zakryć. 
Tego samego dnia moja mama robiła porządki w swojej szafie i miała zamiar wyrzucić koronkową koszulkę, która zrobiła się za krótka po praniu. Dumna więc z nowego łupu doszłam do wniosku, iż po co naszywać koronkę na koszulkę, skoro można od razu przerobić koronkową koszulkę? 
Tak więc stwierdziłam, iż tamta przyda się na bolerko w wersji jesienno-zimowej, co do koloru - zakupię koronkę według mojej ówczesnej potrzeby. A póki co, zajęłam się "panną koronkową". 
Powiem Wam, że całość okazała się banalnie łatwa i chyba najwięcej czasu zajęło mi zaprzyjaźnienie się z maszyną do szycia. Niestety okazało się, że na potrójnym ściegu nieziemsko plącze nitkę, więc musiałam dokonać podwójnego przeszycia dwa razy pojedynczo - czyli dwa razy więcej pracy, jednak tragedii nie było. Zdziwiłam się, że tak szybko mi poszło. ;)
Poniżej koszulka przed i tuż po - w nowym wcieleniu.

Jakieś szczegóły? W dużym skrócie - położyłam koszulkę, zmierzyłam jej szerokość i zaznaczyłam na dekolcie dokładnie jej środek, po czym tego samego dokonałam u dołu koszulki. Od jednego do drugiego zaznaczenia poprowadziłam sznureczek, co by mieć pewność, że przetnę ją na całej długości prosto. Szczerze? To całe cięcie było chyba najbardziej emocjonujące. xD A co później? Wystarczyło podszyć ranty, aby nie pruły się w przyszłości, na samym końcu przymiarka (na prawdę ciężko jest być swoją własną modelką - oglądać się z każdej strony i jednocześnie zaznaczać poprawki. :P) i ostateczne dopracowanie, czyli detale. W moim przypadku pod konkretną sukienkę. ;) 
Dodatki - spinka do włosów z Rossmanna i wstążka od starej gorsetowej bluzeczki. Macie jeszcze zbliżenie struktury materiału. ;)

Pierwsze szlaki przetarłam i powiem Wam, że jedyne, co teraz czuję, to że CHCĘ WIĘCEJ! ^^
Myślę, że niedługo pojawi się kolejny post z tej serii. Tym czasem czekam na Wasze opinie, może porady itp. ;)

Pozdrawiam! 

48 komentarzy:

  1. Dżyzas, jak to zajebiście wygląda! Też tak chcę umieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ;) Na pewno umiesz, bo jak pisałam wyżej - tutaj nie było nic skomplikowanego do zrobienia. :D

      Usuń
  2. Koszulka była śliczna przed, ale po jako bolerko wygląda jeszcze lepiej. Samo wykończenie.. idealne! Świetna stylizacja :*

    W wolnej chwili zapraszam do mnie ;)
    http://modaiurodawedlugjulii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety przed była już prawie crop-topem. :D
      Dziękuję. :*

      Usuń
  3. Od razu widać, że jesteś do tego stworzona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah! Dzięki, super komplement. ^^

      Usuń
    2. Najbardziej spodobało mi się to, że ta bluzka wygląda jakby była przeszyta przez profesjonalną krawcową. Równiutko, żadna nitka nie odstaje. Wow.

      Usuń
    3. Zależało mi na tym, żeby wyglądało to, jak ze sklepu. Wiesz, żeby właśnie nie rzucało się w oczy, iż robiłam to sama. :P

      Usuń
    4. Udało się :) Wiesz jak wyglądała moja pierwsza uszyta przeze mnie rzecz? :D Moje lalki barbie miały naprawdę bardzo "abstrakcyjne" stroje :D

      Usuń
    5. Gdy byłam mała, to moje nastoletnie wówczas ciocie szyły mi ubranka dla lalek i powiem Ci, że były na prawdę mega - sukienki, futerka. :D Także ja sobie potem tym głowy nie zawracałam. Chociaż... coś mi świta o spódniczkach robionych ze skarpetek. :D

      Usuń
    6. Były takie hehe ;p Nawet całe sukienki ;p Ja w podstawówce chodziłam z koleżanką do takiej starszej pani po jakieś skrawki materiałów lub stare ciuchy i wtedy odkryłam w sobie pasję do szycia. Okazało się, że szyć nie umiem, ale godzinami rysowałam sukienki :)

      Usuń
    7. To możesz być moją projektantką! :D

      Usuń
    8. To by było spełnieniem moich marzeń:)

      Usuń
    9. O, nigdy nie wspominałaś o tym, że chciałabyś projektować. :) W razie czego, wiem gdzie uderzyć. :D

      Usuń
    10. Bo to w sumie mi się niedawno przypomniało ;p Z drugiej jednak strony nie potrafię też za bardzo rysować ;p

      Usuń
    11. Takie rysunki czysto projektowe są kwestią wyuczenia. Wiesz, jak byś non stop rysowała sukienki czy spódniczki to w końcu musiałabyś dojść do wprawy. :D

      Usuń
    12. Nie wiem czy nie jestem na to za stara ;p

      Usuń
    13. Eeee tam, gadanie. :D Na spełnianie marzeń nigdy nie jest się za starym. ;)

      Usuń
  4. Dziewczyno, Ty otwieraj czym prędzej salon mody i szyj na zamówienia! Wyszło przepięknie i profesjonalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to sobie jeszcze TROCHĘ poczekasz. :D Dziękuję. :)

      Usuń
    2. No wiem, trochę to zajmie czasu :D

      Usuń
    3. Ale będę do tego dążyć. :D

      Usuń
  5. wyszło Ci to genialnie :) masz talent do przeróbek ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Mam nadzieję, że to prawda. ;)

      Usuń
  6. Bardzo fajnie to wygląda :) Ogólnie jestem miłośniczką takich przeróbek, bo fajne rzeczy w sklepach trafiają się rzadko, i baardzo drogie zazwyczaj (albo ja mam taki drogi styl, hmm). nawet z maszyną już doszłam do ładu, a mamy ich w domu sporo, bo dziadek zawodowo naprawiał maszyny. Całkiem sympatyczne urządzenie, może już odeszło do lamusa, ale prędzej czy później wróci, jak hipsterzy je odkryją :D
    Najlepsza jest satysfakcja jak tłumaczysz ludziom, że to i to sama zrobiłaś i nawet jeżeli była to bardzo łatwa przeróbka, laicy zawsze się tym zachwycają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      Ja jestem jedną z tych osób, które w sklepach raczej coś dla siebie wyszperają - jeśli chodzi o ubrania "na co dzień", ale znowu jeśli chodzi o jakieś uroczystości, to strasznie ciężko mi dogodzić, bo na prawdę fajne rzeczy mają rzeczywiście wysokie ceny.
      Moja babcia ma jeszcze taką "nożną" maszynę. :D Piękna jest i nadal szyje. :D
      Dokładnie. Bo faktycznie wystarczy usiąść i mieć jakąś wizję. :P

      Usuń
  7. Rewelacyjny pomysł. Gratuluję :) Bardzo ładnie to wyglądało. Dwadzieścia pięć lat? No, no..tylko pogratulować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Tak, sporo czasu. :)

      Usuń
  8. Ejjj super wyszło! :) szkoda, że ja nie mam takiego talentu :)
    Musisz jeszcze coś uszyć, koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A sprawdzałaś, że nie masz? :P
      Na pewno jeszcze uszyję. :)

      Usuń
  9. Mega pomysłowo :D Świetnie Ci to wyszło ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Cieszę się, że się podoba.

      Usuń
  10. Mam ostatnio słabość do koronek... :D Super ci to wyszło! Na pewno obsługa maszyny do szycia nie jest taka skomplikowana, ale jak wiadomo... najtrudniejszy pierwszy krok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam jakiś czas temu, a teraz chciałam po prostu by było przewiewnie. :D
      Nie jest trudna, tylko ja nie chciałam usiąść i po prostu szyć. Musiałam najpierw zrozumieć, gdzie, którędy i po co te nitki przechodzą, żeby W RAZIE CZEGO, wiedzieć co robię nie tak. :D

      Usuń
  11. Wygląda świetnie. :) Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszy mnie to. :)

      Usuń
    2. Zdolniacha z Ciebie. :)

      Usuń
    3. To może jakaś kolejna przeróbka i zdjęcia do pochwalenia się? :)

      Usuń
    4. Może uda mi się coś zrobić w przyszłym tygodniu, Bo materiałów mam sporo, tylko z czasem obecnie jest nie za ciekawie. :D

      Usuń
  12. Muszę przyznać, że niesamowicie Ci to wyszło. Proszę o więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) W niedalekiej przyszłości pojawi się nowość - już mam kolejny projekt "na tapecie". ;)

      Usuń
  13. Rodzi się nam nowa projektantka :D

    OdpowiedzUsuń
  14. kurcze, zawsze chciałam umieć posługiwać się igłą i nitką chociaż trochę. Na tyle, by umieć odpowiednio sobie urozmaicić niektóre czesci garderoby. Nawet zrobienie takiej bluzeczki byłoby dla mnie czymś strasnym, więc chylę czoła, dobra robota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi igła i nitka zawsze służyły do zaszywania dziur wszelakich w garderobie. :D Jednak praca z maszyną - to sama przyjemność. :)

      Usuń