środa, 24 czerwca 2015

145. O tym, jak znalazłam swój życiowy cel.

Witajcie kochani! Mam nadzieję, że macie lepszą pogodę za oknem, niż ja, ponieważ u mnie prawie od tygodnia, codziennie pada deszcz. Plus całej sytuacji jest taki, że zamiast latać po dworze, siedzę grzecznie w pokoju nad książkami i uczę się do obrony. Tiaaa... Uczę się - od czytania tych wszystkich książek o podatkach robi mi się powoli niedobrze, a są i fragmenty, że nie zdążę przerzucić strony kończąc w myślach zdanie znajdujące się na kolejnej. 
Niechętnie muszę stwierdzić, że mam chyba jednak za dużo czasu, bo efektywnej nauki z tego mojego siedzenia nad książkami jest bardzo niewiele. Przynajmniej w moim przypadku jest tak, że im mniej mam czasu, tym lepiej się do czegoś przygotowuję - bo jak trzeba, to trzeba, a jak można - to już niekoniecznie. Tak więc dziś, gdy stwierdziłam z rozdzierającym sercem, że WYKOŃCZYŁAM wszystkie zakreślacze, bez wyrzutów sumienia ogłosiłam - koniec nauki na dziś, bo jakże się uczyć nie zakreślając?? No sami widzicie - nie idzie. :P
Kończąc tradycyjny wstęp (tak mi pani w gimnazjum natłukła do głowy, że musi być wstęp-rozwinięcie-zakończenie i tego się trzymam! :P) przechodzę do tematu, który miałam poruszyć daaawno temu, ale sami ostatnio widzieliście - tyle się działo, iż musiał poczekać. 

Gdybyście jeszcze pół roku temu zapytali mnie co chcę robić w życiu, jaki jest mój cel - przyznaję się z ręką na sercu, pewnie powiedziałabym, że NIE WIEM. Za to bez wahania powiedziałabym Wam, czego to robić w życiu nie chcę. Otóż od zawsze wiedziałam, że nie chcę do końca życia być księgową. Moje wykształcenie jakoś nigdy specjalnie nie pokrywało się z moimi pasjami, a raczej ze zdrowym rozsądkiem - ucz się tego, po czym będziesz mieć pewniejszą pracę (pewniejszą, bo w dzisiejszych czasach pewne są jedynie podatki - TFU! i śmierć). No i tak też zrobiłam, z racji moich matematycznych zdolności, zaprzyjaźniłam się z rachunkowością, zasadami podwójnego księgowania, memoriału czy współmierności, do których z czasem dochodziły coraz większe rzesze rachunkowo-podatkowych teorii, które skutecznie stłumiły na dłuższy czas moje artystyczne JA.
google
Ostatnio więc, przygotowując się do pożegnania lajtowego życia studenta dziennego (już tęsknię <3) zaczęłam się porządnie zastanawiać - co tu zrobić, żeby nie dać się pochłonąć korporacyjnej machinie i nie pozwolić sobie na to, by większość mojego życia kręciła się utartego i jakże nudnego schematu.

Właśnie, nudnego. Nawet nie macie pojęcia z jakim podziwem przyglądałam się S., która odbywała staż w korpo i przez bite 4 miesiące nie szło z nią pogadać o niczym innym, niż księgowanie! Wychodziłam z podziwu nad tym, jak ktoś może się tak entuzjazmować "ogromną fakturą" czy nowymi przepisami, które pozwalają na rozliczanie "czegoś tam, gdzieś tam". Na prawdę momentami zadawałam sobie pytanie "co ja tu robię?" skoro nie latam z radości, spowodowanej nowelizacją ustawy...

No, ale wracając do tematu (tak, wiem, że trzymam Was w niepewności - to celowy zabieg ^^) - rozmyślałam więc co jakiś czas, co by zrobić, aby z czasem nie stać się stereotypową księgową (ja i stereotypy?! PHI!). Szukałam więc zajęcia, które lubię i z którego z czasem może i udałoby mi się wyżyć. 

Jak wiecie - lubię rysować, generalnie tworzyć - mogę sklejać, układać, fotografować, komponować, kreować, zszywać. Uwielbiam, gdy moje czyny powodują powstanie czegoś nowego - czy to plakatu, czy rysunku, może zasłonki czy wystawki na oknie. Nawet ubierając choinkę latam z bombkami na wszystkie strony przypasowując je tak, by było idealnie, przynajmniej dla mnie. ;) Tak więc pewnego dnia, siedząc przed komputerem, na pewnej stronie internetowej coś mnie tknęło (tak, zmierzam do sedna, spokojnie :D) i dotarło do mnie, że właśnie to chcę i mogę robić w życiu. Bo raz - pomysłów mi nie brakuje, dwa - chęci też mam (póki co) ogromne i zawsze warto spróbować, co nie? 

tumbrl
Być może wspominałam kiedyś, że interesuję się modą. Od czasu do czasu lubię zakupy, lubię komponować ze sobą ubrania, tworząc stylizacje, które nie są szare i nudne. Często jednak jest tak, że szukając konkretnej części ubioru, w sklepach nie znajdujemy nic, co przypadło by nam do gustu. Mi nagminnie zdarza się to podczas poszukiwania sukienek. Nawet jakoś ostatnio żartowałam, że szybciej uszyłabym sobie sama sukienkę, niż znalazła tą idealną w sklepie. 

No i właśnie się zdradziłam. Tak kochani moi, siedząc jakiś czas na stronie jednego, z niewielkich sklepików internetowych zamarzyło mi się, że kiedyś chciałabym mieć coś takiego. Taki swój mały sklepik, z czymś co sama wymyśliłam - narysowałam, uszyłam pierwszą sztukę i po prostu byłam z tego dumna. :P Może ktoś pomyśli, że to nierealne, ale w moim słowniku nie ma takiego słowa. Muszę tylko nauczyć się wykrojów, może na początek pobawię się w przerabianie ubrań, których nie noszę, bo uważam je za nudne itp. żeby obyć się z maszyną (którą mam szczęście posiadać w domu ^^). Moja mama wygrzebała nawet ostatnio swoją książkę, z której uczyła się prostych wykrojów, a gdy opanuję podstawę, może uda mi się pójść dalej i na kolejną większą imprezę pójdę już w sukience, którą sama sobie uszyję? ;) Oczywiście nie marzy mi się od razu ogromna marka, którą znajdziecie w każdej galerii, ale metodą małych kroczków - po nitce do kłębka, zaczynając od czegoś dla siebie, rodziny, znajomych idąc coraz dalej, może pocztą pantoflową się rozniesie, że ktoś gdzieś tam, coś szyje i projektuje. 

Tak więc widzicie - udało mi się znaleźć pasję, którą mogłabym póki co spokojnie realizować w wolnym czasie, po pracy, a może w przyszłości, po odłożeniu grosza z pensji Pani Księgowej uda mi się spełnić marzenie i stworzyć własną markę? Może zgarnę kogoś z Was do współpracy? :D 
Póki co - czeka mnie obrona, ale zaraz po niej, zasiadam do maszyny i zaczynam tworzyć! 

Tyle o mnie na dziś, a jakie są Wasze życiowe cele? Co chcecie robić w życiu? A może już pracujecie w zawodzie swoich marzeń? ;)
Pozdrawiam!

Na zakończenie pozwolę sobie zacytować pewną serialową bohaterkę:

"Skąd wiesz, że nie jestem tą jedną na milion? Tą której właśnie się uda?" 

51 komentarzy:

  1. kurcze to jak już będziesz mieć własną firmę to zatrudnij Leona do marketingu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz to jak w banku! Tylko musisz sobie najpierw TROCHĘ poczekać. :D

      Usuń
    2. hahah ok:D uzbrajam się w oczekiwanie:D

      Usuń
    3. Uzbrój się lepiej w anielską cierpliwość. Do tego czasu możesz już być światowej sławy ekspertem do spraw marketingu. ^^

      Usuń
    4. Ojojoj, to jednak nie udało się wrócić z wesela bez nich. :P

      Usuń
    5. no niestety nie... ale już się goi:D więc bez łez się obędzie:)

      Usuń
    6. Całe szczęście! Na pocieszenie powiem Ci, że ja też z ostatniej imprezy wróciłam z odciskiem. :P

      Usuń
    7. hahaha gdzież on był? xd

      Usuń
  2. Może uszyjesz suknię na mój ślub? :D
    Też miałam kiedyś fazę na szycie, wyciągnęłam maszynę do szycia mamy i początkowo zszywałam stare rzeczy, ale niestety coś jej w niej nie tak i cały czas uciekała nitka :/
    Mam nadzieję, że gdy juz coś wyszyjesz to się tym pochwalisz,hm? :D I zniżkę do znanej projektantki, czyli Ciebie, będę miała? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohoho! Odważna propozycja, jak dla kogoś, kto jeszcze nie zasiadł przy maszynie. :D Ale jak się wprawię, to kto wie. :P Na dziś nie mówię nie. A kiedy ten ślub? :D
      Jeśli będę z tego wystarczająco zadowolona, to myślę, że tak. :D No jasne, dla znajomych sprzed KARIERY zawsze stałe zniżki. :D

      Usuń
    2. No właśnie nie musisz się z niczym śpieszyć, dlatego rzuciłam taką propozycję ;p Do ślubnego kobierca mi daleko, więc pomału, dojdziesz do wprawy na pewno ;p
      Pokazuj i tak, chcę zobaczyć Twoje postępy! :D

      Usuń
    3. Aaaa, no w takim razie nie ma sprawy. :P Może faktycznie się wprawię. :D
      Oj no dobrze, dobrze. :P Poddam się Waszej surowej krytyce. :D

      Usuń
    4. P.S. nie mogę wejść na Twojego bloga. :(

      Usuń
    5. Chwilowo nie będzie mojego bloga :) Dowiedziałam się, że mój brat o nim wie i przypuszczam, że zna adres więc obmyślam strategię :)

      Usuń
    6. :O Smutam w takim razie. :/

      Usuń
    7. Oj tam, zaproszenie dostałaś :P
      Kiedy dodasz coś co uszyłaś? :D

      Usuń
    8. Jak coś uszyję. :D Czyli jakoś po obronie. Do 6. lipca nie spodziewaj się niczego. :P

      Usuń
  3. Moim życiowym celem jest jak najwięcej podróżować:) W te wakacje już zaczynam ten cel spełniać, bo czeka mnie daleka podróż:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie! A dokąd to się wybierasz? :)

      Usuń
  4. Chcę kiedyś przymierzyć coś Twojego projektu :P będę Twoją najwierniejszą klientką ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, tak w ciemno się deklarujesz? :D Bardzo mi miło. :D

      Usuń
  5. Wiesz, Quidam z pewnością nie jest ich najbardziej spektakularnym przedstawieniem. Jeśli widziało się już inne, ta różnica jest łatwo do zauważenia :) Ale wybrać się i tak warto! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może następnym razem się wybiorę. Teraz przez tą obronę nawet nie w głowie mi takie rozrywki były. :P

      Usuń
  6. Oj zapowiada się ciekawie z tym, mam nadzieję, że pochwalisz się efektami swojej pracy na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem na pewno. Mam nadzieję, że będzie się czym chwalić. :P

      Usuń
    2. Koniecznie musisz się pochwalić:) Już się nie mogę doczekać jak to będzie.

      Usuń
    3. Sama jestem ciekawa, co mi wyjdzie. :D

      Usuń
  7. Fajna sprawa !;) Musisz się pochwalić koniecznie jak coś z tgo wyjdzie;) trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochwalę się na pewno, gdy "coś z tego wyjdzie" :P
      Dzięki! :*

      Usuń
  8. W takim razie życzę spełnienia tego marzenia i założenie własnej marki :*
    Zapraszam do mnie na nowy post i bardzo proszę o wypełnienie ankiety. Buziaki :* 16lipca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest to chyba jeden z moich ulubionych postów na tym blogu. Świetny jest 6 akapit. Powodzenia w twoich planach. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy post z nową stylizacją!
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze, żeby człowiek robił to, co kocha. Ja chciałabym pisać, ale wiadomo, z tego się nie da utrzymać :P więc pasowałoby znaleźć cos rozsądniejszego, i sobie to w czasie wolnym robić :D Grunt to się nie poddawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, jak Ci się zdarzy napisać bestseller i ktoś zechce zrobić z tego film, to Ci powiem, że dałabyś radę z tego wyżyć. :D

      Usuń
    2. Napisanie książki... Może, kiedyś.. Marzy mi się praca w radiu. Albo gazecie. Los pokaże, jak to wszystko się ułoży, ja wkładam jak najwięcej energii w to, by było po mojej myśli :D

      Usuń
    3. Aaaa, no tak. Zapędziłam się. :P
      Myślę, że jeśli się bardzo starasz, to w końcu na pewno osiągniesz ten swój wymarzony cel. Może mniejszymi, może od razu większymi krokami, ale ja wierzę, że po prostu trzeba chcieć i się starać. :)

      Usuń
  11. Zazdroszczę! Ja nadal nie wiem, czym chciałabym się zajmować... za dużo pasji ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi samej sporo czasu zajęło dojście do tego, więc nie przejmuj się. :D Na pewno coś wybierzesz, ważne, że masz te pasje i masz z czego wybierać. :)

      Usuń
    2. Wolałabym mieć jedną pasję, której oddałabym się w 100%, a nie tak po trochu każdej ;P

      Usuń
    3. To musisz wybrać tę, którą lubisz najbardziej. ;) Wiesz, lepsze wiele pasji, niż brak jakiejkolwiek - a znam osoby, które zapytane o pasję zastanawiają się sporo czasu, za na końcu i tak klepną cokolwiek, byleby powiedzieć.

      Usuń
  12. Świetny pomysł! Fajnie, że poszłaś za rozsądkiem, a mimo to nie rezygnujesz z marzeń ;) Sama niemal codziennie zastanawiam się, co bym chciała robić, coś innego. Wiem, że chcę wydać książkę z opowiadaniami, ale czy jest coś jeszcze, coś bardziej przyszłościowego? Może też do tego w końcu dojdę - i co ważniejsze, zabiorę się za pracę nad tym, a nie skończę na obmyślaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie starałam się to pogodzić, żeby nie przekreślać żadnej opcji. :)
      W końcu znajdziesz to coś, gwarantuję. :) Wiesz, może Twoja książka okaże się hitem, który zapoczątkuje wielką karierę pisarki? ;)

      Usuń
  13. Jeny, a ja jestem totalną nogą z szycia XD Dobrze, że Cię mam! A tak poważniej, to dobrze, że wiesz, co chcesz robić, masz pasję i pomysły :) Mnie też przerażała praca w korpo, dlatego na studia z rachunkowości nie poszłam póki co, chcę mieć pewność po prostu :) Nie warto się dusić w zawodzie, który nas nie "rozpala od wewnątrz" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, moje dotychczasowe doświadczenie dotyczące szycia opiera się na zszywaniu czegoś co się rozdarło i rozpruło, ale dobre i takie podstawy. xD
      Wiesz, dla mnie rachunkowość jest po prostu łatwa i logiczna. Ale przy składaniu CV, oferty z korpo, w pierwszej kolejności będę omijać szerokim łukiem. :P

      Usuń
    2. A moje na : Mamo, zeszyjesz? XD Nie no, też musiałabym się w końcu sama nauczyć, bo często mam spodnie do skrócenia albo właśnie jakąś dziurkę do zaszycia. Jedyne, co potrafię dobrze to nawlec igłę za pierwszym razem, bo moja mama dostaje kurwicy XD
      O, to jak najbardziej :) Do dzisiaj miło wspominam rysowanie kont w kształcie litery T :D Mnie się podobają takie małe biura rachunkowe. Siedzą sobie dwie kobieciny przy kawce, księgują i sobie rozmawiają :)

      Usuń
    3. Moja mama jest tak zalatana, że pewnie nie doprosiłabym się zszycia, więc pewnego dnia postanowiłam wziąć się za to sama. :D Nawet mam swoje pudełeczko z niteczkami, guziczkami itp. :P
      O tak, tam jest taka fajna luźna atmosfera. :)

      Usuń
  14. Niemożliwe nie istnieje, więc cóż - działaj! :)))
    Ja kiedyś myślałam o wykonywaniu ręcznie robionych kartek okolicznościowych - i kto wie, może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3
      O! Uwielbiam takie kartki, mają w sobie mnóstwo uroku. :)

      Usuń
  15. Ja do studiów i wybierania przyszłej pracy mam jeszcze trochę czasu i moje plany pewnie będą się jeszcze tysiąc razy zmieniać, ale często zastanawiam się, co wybrać, gdzie pójść, by były z tego pieniądze i przyjemność. Też lubię tworzyć, interesuje mnie design ( moda i wnętrza ), ale także dziennikarstwo, rozwój osobisty i zdrowy tryb życia. U mnie też nie ma słowa "niemożliwe" i mam nadzieję, że za parę lat wciąż z tą samą upartością będę stać przy tym, że da się znaleźć pracę marzeń i połączyć zarabianie z pasją ;)

    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń