środa, 10 czerwca 2015

142. O najbliższej przyszłości słów kilka.

Witajcie kochani. Myślałam, że uda mi się napisać do Was szybciej, ale niestety - mam teraz tak gorący okres w życiu, że na dobrą sprawę nie pogniewałabym się, gdyby dni miały nie po 24, a po 48 godzin. Bądź co bądź mówię sobie - byle do wtorku. 

A czemuż u mnie teraz tak "gorąco"? Otóż w piątek idę na roczek do mojego chrześniaka, także jeszcze dziś szukałam butów pasujących do mojej sukienki (zachciało się malinowej, to teraz lataj!). Buty znalazłam - w ostatnim sklepie do którego weszłam. W dodatku czekała na mnie ostatnia para z tego modelu i był to właśnie mój rozmiar! Przypadek?? Moja mama śmiała się, że te buty czekały tam na mnie. :D Może i tak... Jednak nie zmienia to faktu, że zmarnowałam pół dnia na bieganie po sklepach (hola! Czy kiedykolwiek jakaś kobieta powiedziała, że ZMARNOWAŁA czas na chodzenie po sklepach??? Nie? To jestem pierwsza). 

Dodatkowo w związku z roczkiem, kuzynka poprosiła mnie o to, żebym nagrała jakieś utwory do tańczenia na imprezę. Takie, które by się wszystkim podobały! Ludu! Nawet nie wiecie jakie to jest dla mnie wyzwanie! Totalnie nie trawię najbardziej tanecznego gatunku muzycznego w Polsce, także na samą myśl o tym jest mi słabo. A po drugie - ja słucham muzyki, która raczej do tańczenia nadaje się kiepsko, chyba, że pogo... W sumie, widok babci i pięćdziesięcioletnich ciotek szalejących w szpilkach do pogo??? Dżizas bezcenne! (powiedzcie, że też to widzicie xD)

tumblr
Zaraz po roczku (dosłownie!) zbieram walizkę i ruszam do Warszawy na mecz Polska-Gruzja. Godzina jazdy do B., rano godzina pociągiem do Poznania, a później jeszcze trzy do Warszawy - może chociaż odeśpię imprezę w pociągu. :P A później już tylko te bezcenne emocje, które wylewałam tutaj już niejednokrotnie. Sam fakt, że będę na Narodowym jest dla mnie ogromnym przeżyciem i spełnieniem jednego z tych maleńkich marzeń. <3 Możecie mnie wypatrywać GDZIEŚ ZA BRAMKĄ. Tak wiem, że nie wiecie jak wyglądam, ale bądźcie pewni, że gdzieś tam jestem. :P

Do domu wracam w niedzielę wieczorem, ale już w poniedziałek ląduję w Poznaniu, by we wtorkowy poranek wygłosić promotorowi moją prezentację na obronę- właśnie to pochłania mi obecnie najwięcej czasu. Musiałam wyselekcjonować informacji na zaledwie 15 minut, podzielić je na slajdach, no a później napisać sobie konspekt, aby zapamiętać w którym momencie mam swą paszczę otwierać. 

Wszystko to utrudnia mi komputer, który nie dał za wygraną w kwestii uprzykrzania mi życia - średnio co 10 minut mym oczom ukazuje się komunikat "brak odpowiedzi" i następuje totalna zawiecha, niezależnie od tego, co akurat robię. Wczoraj skanowałam dysk w poszukiwaniu błędów, ale ten test przeszedł bezbłędnie. Trzeba szukać przyczyny gdzieś głębiej. Jutro wieczorem jadę do S. i będziemy reanimować łotra. Mam nadzieję, że obędzie się bez większych wydatków - zwłaszcza takich o równowartości nowego laptopa. 

Teraz siedzę przy komputerze stacjonarnym, który przeżywa dziś drugą młodość (pół dnia razem, jak za starych dobrych czasów!<3). Ma ktoś z Was pojęcie, jak trudno jest przestawić się z laptopa na klawiaturę przy komputerze stacjonarnym??? KATASTROFA! Bez patrzenia na literki robię tak kolosalne błędy, że głowa mała. No i szybkość mojego pisania też jest spektakularna... Chyba pierwszy raz jestem taka zmęczona pisaniem posta. xD

Kończąc chcę Wam napisać, że po 16. czerwca POWINNAM, być aktywniejsza, ale pełną sprawność w blogowaniu odzyskam pewnie dopiero po obronie - nie, nadal się nie określili co do konkretnego terminu. Wiem tylko, że jest to sam początek lipca 3. bądź 6. 
Wiem też, że obiecałam Wam więcej postów o modzie, urodzie. Wspominałam też o konkretnym temacie Anelise i strasznie mi źle, że nie mogę się obecnie z tego wszystkiego wywiązać, ale dajcie mi jeszcze odrobinę czasu, a wszystko nadrobię i to Wam obiecuję

A teraz piszcie, jakie Wy macie plany na  nadchodzący weekend? Może ktoś z as też będzie na meczu? Moją relację pewnie będziecie mogli śledzić na instagramie, więc jeśli będziecie ciekawi, to zapraszam! :*

P.S. Moja strona na fb już prawie żyje (przeciwieństwie do komputera, który prawie NIE żyje) więc spodziewajcie się jej aktywacji w niedługiej przyszłości. ;)

Pozdrawiam i trzymajcie się! 


46 komentarzy:

  1. Hahahahahahaha, widzę babcie tańczące do pogo! Nie zmarnuj tej szansy, taka się trafia raz w życiu! XD
    Ja będąc na Majówce posmakowałam laptopa od przyjaciela... W domu mam tylko stacjonarny i teraz cholera laptop śni mi się po nocach! :D
    Pozałatwiaj sobie na spokojnie swoje sprawy, Kochana, bez wyrzutów sumienia, my tu sobie grzecznie poczekamy :) I powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha nie kuś! xD
      No fajna sprawa, bo możesz robić wszystko leżąc w łóżku np. :D Mój znów żyje i oby tak zostało. :P
      Dziękuję kochana! :*

      Usuń
    2. Będę, bo pragnę zobaczyć ten widok XD
      W łóżku, w kuchni, w parku, rety, ile możliwości!
      Ależ nie ma za co ;*

      Usuń
    3. Niestety pogo nie było, bo znalazła się pani DJ w ostatniej chwili. xD
      Dokładnie! W dodatku możesz leżeć/siedzieć/stać w najróżniejszych i najdziwniejszych pozycjach korzystając z takiego komputera :D
      :)

      Usuń
    4. Eh, jakaż szkoda XD
      Opowiadaj jak tam po meczu! Widziałam już szał w TV, że nasi 4:0 wygrali, także musiało być ciekawie na stadionie :D

      Usuń
    5. Genialnie było! <3 A na określenie tego, co się działo na stadionie brak mi słów - szał to mało. :D

      Usuń
  2. Blog nie zając, nie ucieknie :) Ja niestety nie mam planów, ale Twoje bardzo mi się podobają :) Z tą muzyką trzeba było się zwrócić do mnie, coś bym Ci wybrała :P Słucham muzyki tanecznej i często nagrywam muzykę na imprezy. :P
    Na tym meczu tam uważaj na siebie, bo pewnie będą tłumy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. ;)
      Ostatecznie sobie poradziłam jakoś, ale okazało się i tak, że kuzynka dzień przed imprezą znalazła panią DJ. :P
      To nie mój pierwszy i nie ostatni, więc z tłumem jestem obyta. Ale melduję, iż wróciłam cała i zdrowa. :D

      Usuń
    2. Pani Dj? :D No proszę :D I dobra była? :D
      A mecz jak się podobał? :D

      Usuń
    3. Wiesz, przez dłuższy czas puszczała taką typowo weselną muzykę i myślałam, że wpadnę pod stół z nudów, ale potem się rozkręciła :D
      Och genialnie było! <3

      Usuń
    4. Po kilku głębszych się zawsze rozkręca impreza :D I każda muzyka się robi atrakcyjniejsza :D

      Usuń
    5. Hahaha, "kilku głębszych" :P Jako chrzestna zostałam ZMUSZONA do wypicia kielicha czystej, ale na szczęście później mogłam już spijać tylko Martini. :D

      Usuń
  3. Dzień po 48h to by było świetne! Mnie też strasznie wkurza kiedy mój komputer się zacina.Miłej zabawy na roczku.
    http://panialeksandria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny post ;p

    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. ja to na weeekendzie będę szukała mniejsca w którym schowam się przed upałem, o którym już media trąbią. Chyba się roztopię. Szykuje Ci się weekend pełen atrakcji, baw się dobrze i ucałuj chrześniaczka :* ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam się gdzie schować niestety. :P
      Wycałowany! :* :D

      Usuń
  6. boshe, NIENAWIDZĘ chodzić po sklepach z ciuchami. NIENAWIDZĘ. możecie mnie wyslać do spożywczaka, do saturna, do empiku, wszędzie (!!) tylko nie po ciuchy!

    życzę Ci udanego weekendu i w ogóle ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah! Lusia - pierwsza kobieta, która nienawidzi sklepów z ciuchami. :D

      Dzięki, był świetny, tylko za krótki, buuu :P

      Usuń
    2. no to całe przymierzanie i w ogóle, bez sensu jakieś XD
      jak zwykle ;(

      Usuń
    3. Pamiętam, jak moja mama zawsze się żaliła ciotkom, że nie może mi nigdy ciuchów kupić, bo ja nie lubię przymierzać. :D Kurczę chyba coś mi z tego zostało. :P
      Chyba po obronie zafunduję sobie tygodniowy weekend xD

      Usuń
  7. A widzisz, wcale nie jesteś pierwsza;)
    Ja nienawidzę zakupów. Kiedyś lubiłam drogerie, ale teraz nawet kosmetyki wolę zamawiać przez internet. Mój zakupowy rekord to osiem godzin szukania szpilek do ślubu...to był istny horror. Szpilki zostały znalezione. Założone raz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często robiłam zakupy w Internecie, gdy mieszkałam cały czas na wsi, teraz zazwyczaj wstępuje "po drodze". :D A specjalnie po coś też nie lubię chodzić. :P
      Łooo matko... Rekord nad rekordy!

      Usuń
  8. ja dziś dumam w robocie nas losem swym i chyba zaraz zacznę buszować w sieci;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tożto się w pracy nie przemęczasz widzę, :D

      Usuń
  9. Ja także nie lubię szukać obuwia czy jakiejkolwiek innej części garderoby w ciemno i chodzić od sklepu do sklepu. Na szczęście wysiłki zostały nagrodzone:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, bo już byłam ostro wkurzona przed wejściem do tego ostatniego sklepu. :P

      Usuń
  10. ładne szaleństwo u Ciebie Oironio! :) dzieje się!
    baw się dobrze w sobotę może jak Ty porządnie zakibicujesz to wygrają ;)
    buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dzieje, dzieje!
      No i wygrali! <3
      :*

      Usuń
  11. Haha, mój stacjonarniak też przeżywa drugą młodość :D cieszy się skubany, a laptop za to się obraził i się zaczyna psuć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się zmówiły te laptopy chyba. :P Mój jednak już został przywołany do porządku (odpukać :D).

      Usuń
  12. Też mam nadzieję kiedyś wybrać się na Narodowy - ale jeszcze nie tym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się to marzyło dłuższy czas. :)

      Usuń
  13. Żeby człowiek nie musiał spać, to byłoby wszystko w porządku ;D Ach, uwielbiam malinowe sukienki! Jakoś ostatnio zaczął przemawiać do mnie ten kolor ;P No to życzę miłego popytu w Warszawie :) Podobno wygraliśmy ten mecz, ale nie jestem pewna. Nie jestem z tym na bieżąco ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zawsze uważałam, że malinowy kolor mi nie pasuje. xD
      Oj było miło. Wygraliśmy, 4:0 :)

      Usuń
  14. Też bym pojechała na taki mecz <3 super że wygrali ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jeszcze przed Tobą. Kolejny mecz eliminacji we wrześniu. ;)

      Usuń
  15. Nie lubię korzystać z komputera stacjonarnego, bo mam niefajną klawiaturę .____.
    Zakupy lubię, chociaż... Zawsze mam tak, że jak po prostu łażę po sklepach bez żadnego konkretnego powodu, to znajduję milion rzeczy, które bym mogła kupić, ale nie mam akurat pieniędzy, a jak już ponownie wybiorę się po tę rzecz, to już tego nie ma albo jest za duże/za małe czy mi się po prostu odwidziało :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie każda klawiatura przy stacjonarnym jest dziwna, bo na laptopie nauczyłam się pisać ślizgając palcami po literkach, a na tamtych tak nie idzie. :P
      Oj ja już wiele razy miałam tak, że jak szukałam jakiejś konkretnej rzeczy to ni widu ni słychu... A jak nie szukałam, to jak na złość, wszędzie pełno.

      Usuń
  16. Rozumiem cię jak najbardziej, sama nie trawię tegoż gatunku raczej :D I wiesz...można by było może raz pogo w szpilkach rozkręcić:D Widziałam raz taką hecę :D
    Czyli teraz obrona....na pewno pójdzie ci świetnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiało być niezłe widowisko. :D
      Mam nadzieję, że masz rację, :)

      Usuń
  17. oglądałam fragmenty meczu w telewizji, może tam gdzieś Cię widziałam :D
    blog: optymistka. | fanpage

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. :P Chociaż moja mama mówiła, że nie było mnie widać. :P

      Usuń