piątek, 5 czerwca 2015

141. O mojej zbyt długiej nieobecności i ZŁOŚLIWOŚCI RZECZY MARTWYCH słów kilka.

Witajcie kochani. Na samym początku chciałam Was przeprosić za to, że zniknęłam z bloga bez słowa wyjaśnienia na ponad tydzień. Początkowo planowałam, że nie będzie mnie tylko przez weekend - czyli tylko trzy dni. Później jednak dopadła mnie złośliwość rzeczy martwych, a gdy ustąpiła miałam mnóstwo rzeczy do nadrobienia.
Ale co się tak właściwie działo przez ten tydzień? 

Piątek przywitałam jak dla mnie bardzo wcześnie, bo już o szóstej rano. Tego dnia miałam do załatwienia mnóstwo spraw, a dodatkowo chciałam wrócić jeszcze do domu na weekend pełen atrakcji, ale o tym za chwilę. ;)

Tak więc w piątkowy poranek odebrałam mojego B. z PKP i ruszyliśmy podbijać świat. ^^ Najpierw druk jego pracy licencjackiej, później robienie sobie zdjęć do dyplomu, następnie Międzynarodowe Targi Poznańskie i wystawa chińskich pierdołek ułatwiających życie. ;) No i na sam koniec wizyta na drugim końcu miasta w Decatlonie - bo mój bramkarz postanowił zostać kolarzem. :P Tak też minął nam prawie cały dzień, ponieważ do domu wracaliśmy pociągiem dopiero po 17. 
Co do zdjęć w Poznaniu z czystym sercem mogę Wam polecić malutkie studio na Garncarskiej -
tumblr
Fotka.com.pl  - pierwszy raz ktoś zrobił mi formalne zdjęcia, z których jestem zadowolona i które na prawdę mi się podobają. :) Co do miejsc niepolecanych - odradzam robienie zdjęć w Kupcu Poznańskim, ponieważ wszyscy moi znajomi, którzy się tam wybrali wyglądali na zdjęciach jak ćpuny. :P (to ich autorskie słowa!)
Jeśli chodzi o sobotę, to urządziliśmy sobie imieninowego grilla w gronie najbliższych. Oczywiście pogoda była piękna dopóki nie położyliśmy pierwszej kiełbaski na ruszt - w tym momencie robiło się potwornie zimno i zaczęło przeraźliwie lać! (czyżby jakiś znak od góry mówiący NIE JEDZ TEGO??? :P) Całe szczęście skryliśmy się z grillem pod balkon i udało się wszystko dokończyć. 
W niedzielę moja mama zaprosiła na obiad obie babcie i dziadka - wyprawiając mi mini imieniny. Dwudaniowy obiad, ogromny deser i miło spędzone chwile. Oczywiście nie obyło się bez prezentów i masy słodkości. Wieczór spędziłam z B. tak jak chyba najbardziej lubimy - oglądając kabarety. Tym razem był to Sopot Super Hit Festiwal, gdzie na łopatki rozłożył mnie jak zwykle Kabaret Młodych Panów. Póki co, to mój ulubiony kabaret, a Wy lubicie kabarety? 

Po weekendzie czas przejść do części pt. ZŁOŚLIWOŚĆ RZECZY MARTWYCH.

Po przyjeździe do Poznania chciałam wprowadzić drobne poprawki w mojej pracy dyplomowej i iść ją szybko wydrukować, co by mnie musieć wtorku rozpoczynać o szóstej rano, by zdążyć przed zajęciami. Niestety, gdy włączyłam laptopa okazało się, że nie będzie ze mną współpracować - wyskoczył jakiś błąd, którego system nie potrafił sam naprawić wszelkimi możliwymi sposobami. Tak też zostałam pozbawiona komputera przez cały pobyt w Poznaniu, dlatego też nie było mnie tutaj tyle czasu. Całe szczęście swoją pracę skopiowałam na pendrive i płyty CD jeszcze będąc w domu, więc tragedii nie było. Poprawki wprowadziłyśmy na komputerze u K., ale i tak było już za późno by iść to wszystko drukować i musiałam we wtorek wstać - jak dla mnie - nieprzyzwoicie wcześnie. 
Tak też zrobiłam, w drukarni byłam coś koło 7.30 wyjaśniłam Panu czego potrzebuję po czym gdy on "zaczął" drukować TRZY RAZY Z RZĘDU zaciął mu się papier! Na prawdę myślałam, że nie wydrukuję tej pracy i że wszystkie sprzęty elektroniczne zmówiły się przeciwko mnie. Całe szczęście po krótkiej walce Pan ogarnął sytuację, a ja zdążyłam na seminarium odebrać podpis promotora. 
Tak więc prace złożone, teraz tylko czekać na obronę - chociaż nie do końca, bo czeka mnie do zrobienia jeszcze prezentacja. Ale przy takiej pogodzie za oknem - ludzie jak ja mam siedzieć w domu nad jakąś głupią prezentacją??? Mam nadzieję, ze uda mi się jakoś wszystko pogodzić (no w końcu musi się udać!).
tumblr
Co do komputera - w środę odwiedził mnie S. i udało mu się odratować mojego laptopa, ale dopiero przez totalne czyszczenie systemu. Całe szczęście udało nam się podłączyć dysk do stacjonarki i zgrać wszystkie potrzebne mi pliki. Także teraz mam komputer czyściutki, puściutki i jak stwierdziłam po pierwszym uruchomieniu - taki nie mój. 
W przeglądarce nie ma moich zakładek, nie pamięta też ona adresów Waszych blogów - a było już tak pięknie - wystarczyło, iż wpisałam pierwszą literkę Waszego adresu i już wyświetlały się propozycje.
Na pulpicie pusto, brak moich folderów, które muszę skopiować z komputera stacjonarnego. Musiałam na nowo wgrywać wszystkie rozszerzenia i potrzebne mi programy. No i choć już trochę ogarnęłam, to nadal jeszcze nie czuję, iż to mój komputer. To wszystko uświadomiło mi, jak bardzo przywiązujemy się do NASZYCH rzeczy, do tego jak mamy w nich wszystko poukładane, na swoim miejscu. 

Mam nadzieję, że mój komputer nie będzie mi wywijał już takich numerów jak ostatnio - przynajmniej w najbliższym czasie, a i Wam życzę by sprzęty nie zmawiały się przeciwko Wam. :)
W ogóle jak Wy spędziliście ostatni tydzień??

Piszcie i uciekajcie na słońce, korzystać z ciepłych dni! 
Pozdrawiam!

48 komentarzy:

  1. Jejku dobrze ze odzyslalas laptopa :)
    Klikniesz w kliki w nowym poście będę wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, bo nieprzewidziany wydatek w postaci wartości laptopa nie byłby czymś miłym. :P

      Usuń
  2. I ja się boję, że w pewnym momencie coś się stanie z komputerem i stracę pracę magisterską, więc mam ją na drugim dysku i na pendrivie w razie czego. :D
    Idę po kalendarz, będę rozszyfrowywać Twoje imię :D
    Kamila czy Ula? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to w ogóle przez myśl nie przeszło! Gdzież tam miałby mnie zawieść mój niezawodny komputerek?! A tutaj BOOM. Całe szczęście, że zgrałam tę pracę, bo bym się pociachała chyba. :P
      Hahaha, ani jedno ani drugie. :P

      Usuń
    2. Nooo całe szczęście... Też nie wiem co bym zrobiła ;p
      Mam zły kalendarz, idę zobaczyć do drugiego xD
      Justyna czy Magdalena? :D

      Usuń
    3. Dramat istny by był. :P
      No powiem Ci, że ten jest lepszy, bo tym razem trafiłaś - jedno z nich. :D

      Usuń
    4. Nie mogę się zdradzić tak totalnie. xD

      Usuń
    5. To są tak popularne imiona, że na pewno Cię od razu po nim na facebooku nie znajdę, więc nie masz się co o to martwić :P
      Ale szanuję Twoją prywatność, nie będę nalegać :)
      Przypomniało mi się, że miałaś napisać post o Twojej nowoodkrytej pasji :) Kiedy się go doczekam? :)

      Usuń
    6. A nawet o tym nie pomyślałam. :P Bardziej o kimś znajomym, kto mógłby się tutaj przyplątać i połączyć fakty. xD
      Faktycznie miałam, ale w tym tygodniu raczej nie dam rady rozwinąć tego tematu. Może uda mi się w przyszłym. Na ten tydzień zostawiam coś luźniejszego. :)

      Usuń
    7. Też się często obawiam o to, że ktoś znajomy wejdzie na bloga. Ostatnio nawet dwa razy śniło mi się, że Ciacho znalazł mój blog i zastanawiam się czy nie zrobić bloga ważnego tylko dla zaproszonych osób :)
      Ale Ty tajemnicza jesteś, no nie :P

      Usuń
    8. Gdy się okaże, że mój B. wie o blogu to już chyba będzie mi wszystko jedno. :P Tylko chciałabym, żeby jego opinia była pozytywna, a nie że "nie masz co robić i się głupotami zajmujesz" xD
      Hahaha, w tym tygodniu mam kompletne urwanie głowy po prostu :D

      Usuń
  3. ja swoja prace to wysłałam sobie nawet ma meila już o pendraku nie wspomnę. ;-/ trzeba uważać, bo rzeczy martwe potrafią płatać figle. tydzień Ci minął szybko i trochę poświętowałaś, kiedy masz obronę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dmuchasz na zimne. :)
      Trzeciego albo szóstego lipca. Te terminy zgłosił mój promotor, ponieważ ma nas i magisterkę i teraz już tylko od Pań z dziekanatu zależy którego dnia nas wpiszą.

      Usuń
    2. a jak :)
      o widzisz, im szybciej tym lepiej dłuższe wakacje. ja miałam 16 lipca i tak się strasznie ciągnęło do tego terminu.

      Usuń
    3. mi póki co, to strasznie ten czas ucieka, bo jeszcze nie zaczęłam się konkretnie uczyć do tej obrony. :D Ale pewnie jak ogarnę cokolwiek, to będę chciała mieć to za sobą :P

      Usuń
  4. Nieźle :D Mnie wszystkie drukarki z gruntu nienawidzą, więc drukuje mi brat, ja ograniczam się do obsługi skanera, który trudniej zepsuć. Pogoda jest taka wyśmienita że drugi dzień siedzę poza domem i włóczę się po całym mieście jak tylko się da, a jeszcze dwa dni przede mną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosyć, że skaner nie próbuje Cię oślepiać laserem! xD
      Ja też staram się każdą chwilę spędzać poza domem i łapać to słoneczko!
      A no tak - długi weekend. :D

      Usuń
  5. Miałaś naprawdę ciekawy i przyjemny weekend :)
    Uwielbiam kabarety i również KMP jest moim ulubionym, są genialni! :D
    Dlatego właśnie nie ufam technologiom. Niby takie nowoczesne, a jak człowiek ma coś ważnego to się zawsze coś spektakularnie spieprzy... Całe szczęście, że wszystko udało się na czas zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak kartka papieru i długopis - sama się nie skasuje i zawsze można ją mieć na oku. :D
      Oj tak, sporo miałam szczęścia. Mam nadzieję, że nie wyczerpałam limitu i wystarczy mi go jeszcze trochę na obronę. :P

      Usuń
    2. Hahahahah, dokładnie! :D
      Zapewne tak, kto jak nie Ty! :)

      Usuń
    3. :D
      Mam nadzieję, że masz rację. :P Dziś biorę się za prezentację, a później za naukę...

      Usuń
  6. ja mgr napisałam w 3 tyg zapisałam na penie i wysłałam :D i po tych 2 latach juz zapomniałam że się obroniłam;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ładnie - szybko, szybciutko Ci to poszło. :D Skleroza nie boli. xD Albo obroniłaś się tak szybko, że nawet tego nie zauważyłaś. :P

      Usuń
    2. wiesz nie chciałam płacić kolejnych 400 zł za warunek xd

      Usuń
    3. No to Ci powiem, że motywacja pieniężna była dość silna. :D

      Usuń
    4. prawda:D zaczęłam wizualizować sobie co bym mogła za to kupić;p

      Usuń
    5. Ja właśnie też się zaczęłam zastanawiać,. na co wydałabym 400 złotych :D

      Usuń
    6. Bardziej rozpatrywałam to w kategorii - jakie buty można za to kupić. xD

      Usuń
  7. "Wyglądali jak ćpuny" - bezcenne hehehe.... Jak zwykle bardzo fajny post. Przyjemnie się czyta.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję bardzo niezwykłej książki!
    http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Opowiadałam Ci pewnie, jak mi zacny laptop pierdolnął (tj. zepsuł się) w przeddzień (niemal) matury ustnej z polskiego? nic nie miałam wydrukowane, a tu jebut, wyłączył się... i dokończyl swojego żywota. no, więc śmiesznie było. ale w zeszłym roku w wakacje dałam swojego obecnego do wgrania (ponownego) systemu i nie żałuję - śmigał na początku, w zasadzie do tej pory, jak szalony. no, pewnie, gdyybm tyle badziewia nie instalowała działałby szybciej no ale ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie, że nie opowiadałaś! :D
      Ja swój właśnie chyba przechwaliłam, bo jakąś godzinę temu się zaciął i wyłączył. :P Teraz nie wiem kiedy zrobi to znów. XD

      Usuń
    2. no i włączył się? XD

      no to miałam napisaną pracę maturalną, wiesz, wszystkie spisy książek, cytaty i tym podobne. no i myślę sobie (jest północ), dobra, wszystko sobie jutro wydrukuję, bo teraz połowa domu śpi, nie będę hałasowac. i tak jak wyłączałam, to się zrobił zielony ekran, ale jakoś mnie to nie przejęło, bo szanowny miał już swoje odpały. tyle, że włączam na drugi dzień... a to nie dość, że się nie włącza, to jeszcze śmierdzi! no i pierdooolnął. na początku zaczęłam ryczeć i jednocześnie walić w niego pięściami, jakby to miało pomóc. później przestałam walić pięściami, ale ryczeć nie, jeszcze dodałam przeklinanie, i te nerwy doszły, wariacja. cóż, okazało się, że laptop się spalił. a to wszystko, co niby straciłam - przesłałam dwa dni wcześniej koleżance do sprawdzenia. więc mogła mi odesłać. ale to, co wtedy przeżyłam - nie polecam.

      Usuń
    3. Włączył, ale działa tak, że pożal się Boże. :P

      No to całe szczęście, że masz tą koleżankę, bo wizja pisania wszystkiego na nowo byłaby (jak dla mnie) przytłaczająca. :P

      Usuń
  9. ale przynajmniej jest piękny i czyściutki tak jakby od nowa, taka czysta glowa :p
    u mnie week mierny
    pozdrawiam
    mvegaslas.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny, czyściutki i nic poza tym - żadnej poprawy. :P

      Usuń
  10. Tak to już jest z urządzeniami, psują się w najmniej odpowiednim momencie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda , ze tak daleko bo też potrzębuję takich zdjęć a u mnie w miejscowości jest jeden fotograf i zawsze straszne zdjecia mam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie robiłam u siebie u różnych fotografów i co jeden, to gorsze zdjęcia robił.

      Usuń
  12. wspaniały weekend! szkoda tylko komputera ale ważne,że już jesteś ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. też lubię Kabaret Młodych Panów :D i jeszcze Smile :D
    blog: optymistka. | fanpage

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamiętam kopiowanie pracy licencjackiej na milion nośników, ale stresu yło co nie miara. Nie jeden raz zapomniałam kliknąć sobie "zapisz" ;/
    Co do weekendów w rodzinnym gronie- te chyba zawsze są najcenniejsze.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już robiłam to z automatu, po czym gdy zamknęłam komputer zaczęłam się zastanawiać czy aby na pewno zapisałam plik. :P
      Wzajemnie! :*

      Usuń