wtorek, 30 czerwca 2015

146. Eyeliner niegodny polecenia.

Witajcie kochani. Jak się trzymacie? Pewnie większość z Was (jeśli nie wszyscy) może się pochwalić świetnym nastrojem, bo w końcu zaczęły się oficjalne wakacje. Ja niestety wakacjami będę się cieszyć 6. lipca, jakoś koło godziny 9. rano, ponieważ dopiero wtedy będę po obronie. Jednak obiecałam już sobie, że wówczas, przez cały tydzień będę się lenić i nie robić NIC "bo muszę". Mam nadzieję, że pogoda dopisze i będę mogła się wyleżeć na słońcu czy nad basenem. 
Póki co leże pod kocem, walcząc z uciążliwym kaszlem i katarem - tak, zaziębiłam się, jednak z dwojga złego lepiej tydzień przed obroną, a nie na samą obronę. Mam nadzieję, że do tego czasu spokojnie mi przejdzie i nie wystraszę komisji swoim zmutowanym głosem (na prawdę, gadałam jakbym wypalała paczkę fajek dziennie przez jakieś czterdzieści lat życia xD).
Do napisania tego posta zabierałam się od wczoraj, jednak sama nie wiedziałam o czym mam ochotę napisać. Z braku chęci do poruszania obszernych i problemowych kwestii postawiłam na coś lekkiego, łatwego i przyjemnego, czyli... mini recenzja niosąca przestrogę przed zakupem. :P

środa, 24 czerwca 2015

145. O tym, jak znalazłam swój życiowy cel.

Witajcie kochani! Mam nadzieję, że macie lepszą pogodę za oknem, niż ja, ponieważ u mnie prawie od tygodnia, codziennie pada deszcz. Plus całej sytuacji jest taki, że zamiast latać po dworze, siedzę grzecznie w pokoju nad książkami i uczę się do obrony. Tiaaa... Uczę się - od czytania tych wszystkich książek o podatkach robi mi się powoli niedobrze, a są i fragmenty, że nie zdążę przerzucić strony kończąc w myślach zdanie znajdujące się na kolejnej. 
Niechętnie muszę stwierdzić, że mam chyba jednak za dużo czasu, bo efektywnej nauki z tego mojego siedzenia nad książkami jest bardzo niewiele. Przynajmniej w moim przypadku jest tak, że im mniej mam czasu, tym lepiej się do czegoś przygotowuję - bo jak trzeba, to trzeba, a jak można - to już niekoniecznie. Tak więc dziś, gdy stwierdziłam z rozdzierającym sercem, że WYKOŃCZYŁAM wszystkie zakreślacze, bez wyrzutów sumienia ogłosiłam - koniec nauki na dziś, bo jakże się uczyć nie zakreślając?? No sami widzicie - nie idzie. :P
Kończąc tradycyjny wstęp (tak mi pani w gimnazjum natłukła do głowy, że musi być wstęp-rozwinięcie-zakończenie i tego się trzymam! :P) przechodzę do tematu, który miałam poruszyć daaawno temu, ale sami ostatnio widzieliście - tyle się działo, iż musiał poczekać. 

sobota, 20 czerwca 2015

144. Trening pozytywnych myśli - majowe wspominki.

Witajcie kochani. Ostatnie dni starałam się spędzać na nauce - tak starałam się. Z jednej strony mówię sobie, że jeszcze TAK WIELE RZECZY muszę przeczytać przed obroną - bo jednak należę do tej grupy ludzi, którzy muszą umieć WSZYSTKO PERFEKT, bo inaczej nie zasną w nocy. :P Z drugiej jednak strony ciągle coś skutecznie odciąga mnie od książek - a to kuzynka podrzuciła mi małego, bo jechała na zakupy, a to pies tak żałośnie na mnie patrzy prosząc o spacer, a to truskawki proszą się o oberwanie,  to w końcu pomysł B., żeby ten weekend spędzić w Poznaniu. Tak więc kolejny dzień w pociągu za mną - miałam już nawet wizję, że może ja w tym pociągu zamieszkam, oszczędziłabym sobie na dojazdach do domu :P
I tak w natłoku miliarda rzeczy do zrobienia, tysiąca relacji do opowiedzenia, zagubiłam gdzieś w tym miesiącu trening pozytywnych majowych myśli - a przecież maj był wyjątkowo dobry, więc warto, zwłaszcza dziś - gdy brak słońca za oknem, a chmury zdają się prześcigać w konkursie pod tytułem "która jest bardziej deszczowa", wrócić do radości majowych chwil i znaleźć powód do uśmiechu na dziś. ;)

wtorek, 16 czerwca 2015

143. Warszawa zaliczona, Gruzja zwyciężona, czyli krótka relacja z weekendowego szaleństwa.

Witajcie kochani! Ja się trzymacie? Mam nadzieję, że u Was pozytywnie, bo u mnie jak najbardziej. Dziś wygłaszałam prezentację przed promotorem i w szoku jestem, że wczoraj udało mi się ogarnąć moją całą kwestię do tego stopnia, że tylko raz zerknęłam na kartkę. Oczywiście nie obyło się bez drobnych poprawek, ale ogólnie oboje jesteśmy z efektu zadowoleni. ;)

Jeśli chodzi o weekend to emocje jeszcze nie opadły, jeszcze gdzieś we mnie siedzą, dlatego myślę iż najkorzystniej będzie się nimi w Wami podzielić i puścić je w świat. A niech lecą! ;)

środa, 10 czerwca 2015

142. O najbliższej przyszłości słów kilka.

Witajcie kochani. Myślałam, że uda mi się napisać do Was szybciej, ale niestety - mam teraz tak gorący okres w życiu, że na dobrą sprawę nie pogniewałabym się, gdyby dni miały nie po 24, a po 48 godzin. Bądź co bądź mówię sobie - byle do wtorku. 

A czemuż u mnie teraz tak "gorąco"? Otóż w piątek idę na roczek do mojego chrześniaka, także jeszcze dziś szukałam butów pasujących do mojej sukienki (zachciało się malinowej, to teraz lataj!). Buty znalazłam - w ostatnim sklepie do którego weszłam. W dodatku czekała na mnie ostatnia para z tego modelu i był to właśnie mój rozmiar! Przypadek?? Moja mama śmiała się, że te buty czekały tam na mnie. :D Może i tak... Jednak nie zmienia to faktu, że zmarnowałam pół dnia na bieganie po sklepach (hola! Czy kiedykolwiek jakaś kobieta powiedziała, że ZMARNOWAŁA czas na chodzenie po sklepach??? Nie? To jestem pierwsza). 

piątek, 5 czerwca 2015

141. O mojej zbyt długiej nieobecności i ZŁOŚLIWOŚCI RZECZY MARTWYCH słów kilka.

Witajcie kochani. Na samym początku chciałam Was przeprosić za to, że zniknęłam z bloga bez słowa wyjaśnienia na ponad tydzień. Początkowo planowałam, że nie będzie mnie tylko przez weekend - czyli tylko trzy dni. Później jednak dopadła mnie złośliwość rzeczy martwych, a gdy ustąpiła miałam mnóstwo rzeczy do nadrobienia.
Ale co się tak właściwie działo przez ten tydzień?