środa, 27 maja 2015

140. Testowałam grejpfruty - czyli o pierwszej diecie, jakiej się podjęłam.

Witajcie kochani! Jak tam Wam mijają dni? Ja nadal czekam na maila od promotora, który dobitnie leci sobie w kulki z moją pracą, ale nie chcę o tym więcej pisać, żeby nie powracać do mojego porannego wzburzenia, podczas którego gotowa byłam zgryźć za krzywe spojrzenie. :P 
Przechodząc do rzeczy milszych, to wczoraj byłam na zakupach i udało mi się kupić sukienkę na roczek, drugą na obronę oraz dwie pary szpilek - więc tak, to był dobry dzień. Sukienkę z MOSQUITO musiałam zwrócić, bo niestety była za krótka i w sumie pierwszy raz byłam do czegoś ZA WYSOKA (ho ho ho). Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, iż sukienka miała mieć 87 cm długości, a w rzeczywistości miała 82 cm. Oczywiście na modelce, która ma 165 cm wzrostu wyglądała cacy (gdy się mierzyłam, to te nieszczęsne 87 cm miałabym przed kolanami, tak jak na zdjęciu...). Jednak z żalem uporałam się wczoraj na zakupach i już mi nawet za poprzednią sukienką nie jest tęskno. ;) 
Przechodząc momentalnie do tematu posta - dziś będzie cytrusowo i  dietetycznie! 

Jakiś czas temu oglądając z mamą telewizję, na jednym z programów usłyszałam relację jakiejś tam sportsmenki "z nazwiska nieznanej, ale lubianej". Opowiadała ona o tym, jak to w cudowny sposób w ciągu miesiąca zrzuciła 9 kilogramów, dzięki jedzeniu połowy grejpfruta do każdego posiłku. 

Z jednej strony moje wewnętrzne ja zaśmiało się, że tak oczywiście, z drugiej zapaliła się zielona
tumblr
lampeczka sugerująca, że przecież dokładanie cytrusa do posiłku każdego dnia, to w sumie żadne wyrzeczenie i mogłabym na coś takiego przystać. Oczywiście miałam na względzie to, iż owa sportsmenka każdego dnia z pewnością dokładała ćwiczenia do tej "diety cud" i nie liczyłam na to, że okrągłe owoce zaczęły ćwiczyć za nią i przeganiać z jej ciała zbędne kalorie (o ile w takim patykowatym ciele można znaleźć jakiekolwiek zbędne kalorie).
Z racji tego, iż w moim przypadku zrzucenie dziewięciu kilogramów nie byłoby niczym korzystnym, a raczej zmieniłoby mnie w nieapetycznego szkieletora (gdyby dieta miała faktycznie tak cudownie działać <3) postanowiłam ograniczyć liczbę spożywania tego cudownego owocu do jednej sztuki dziennie.

Swój eksperyment zaczęłam 18. kwietnia tego roku, nie ograniczając poza tym swojej żywieniowej diety pod żadnym względem. Nadal jadłam to, na co miałam ochotę i w ilościach takich, dzięki którym nie byłam głodna. Przez ten czas również regularnie ćwiczyłam - tak jak zwykle, nie zmieniając intensywności. Jedyną zmianą był fakt, iż w połowie eksperymentu, czyli na początku maja zaczęłam biegać, gdyż uznałam, iż aura stała się w końcu do tego korzystna. Poza tym, żadne istotne zmiany w moim życiu ani mej aktywności nie nastąpiły. Ciekawi jesteście efektów? Jakichkolwiek? 

Powiem tak - w ciągu trwania mojego eksperymentu waga albo stała w miejscu, albo szła nieznacznie w górę. Być może dlatego, iż wcześniej wspomniany owoc jest dość wodnity, no i ta jego zawartość musiała się gdzieś odkładać - toż to sok grejpfrutowy nie parował mi przez skórę. Także w ogromnym skrócie - póki owoce codziennie spożywałam nic wspaniałego się nie stało i byłam gotowa ogłosić światu, iż to wszystko, to WIELKA ŚCIEMA. A jak było po zakończeniu eksperymentu? 

Ostatniego grejpfruta (cholernie wkurza mnie pisanie tego wyrazu :P) zjadłam 18. maja. Byłam wówczas w Poznaniu, w miejscu, gdzie nie dysponuję wagą (biedny student bez wagi w mieszkaniu :( ), więc od razu zważyć się nie mogłam. Dodatkowo byłam podczas miesiączki, a w moim przypadku (nie wiem jak jest u Was) zawsze podczas tych dni moja waga jest nieco wyższa, niż "normalnie". Tak też do ważenia przystąpiłam dopiero "po". Co takiego ujrzałam? 

tumblr
No cóż, waga pokazywała 2 kilogramy mniej, ale stwierdziłam, że dupy nie urywa i nie ma się czym zachwycać. Jednak pomijając aspekty wagowe dostrzegłam inny, bardzo wyraźny plus. Otóż przez cały okres jedzenia owych owoców nie miałam kataru, bólu gardła, nie odczuwałam osłabienia czy zmęczenia, mimo iż zdarzyło mi się kilka razy porządnie zmarznąć i zmoknąć na zewnątrz. 

Tak więc największym plusem całej diety, jak dla mnie jest wzmocnienie odporności. Gdybym miała wymienić jeszcze jakieś zmiany, to zauważyłam, że mocniej zarysowały mi się mięśnie na brzuchu, ale nie potrafię Wam powiedzieć czy to zasługa owoców czy może mojego powrotu do biegania. Chociaż bardziej przychylam się do drugiej wersji. ;)

Podsumowując - na podstawie swojego eksperymentu stwierdzam, iż taka dieta nie jest warta zachodu, aczkolwiek jest przyjemna - dla ludzi lubiących grejpfruty. Na pewno wzmacnia odporność, co do redukcji wagi - nie wiem, u mnie szału nie było, chociaż 2 kilo jak na "nic nie robienie" w tym kierunku to zawsze coś. Może jeśli ktoś przyłożyłby się do tego według wskazań wyżej wspomnianej pani, czyli pół owocu do każdego posiłku, to może wówczas efekty byłyby inne. Fakt jest też taki, że nie wiemy ile owa Pani je. Choć pewnie skoro jest sportsmenką, to spożywa określoną liczbę kalorii dziennie i wówczas działanie takiej diety może wyglądać zupełnie inaczej. ;) Na mnie - zwykłego śmiertelnika podziałało, jak podziałało. Tak więc wystawiam całej diecie ocenę - SZAŁU NIE MA. :D

Tak jak pisałam wcześniej - była to moja pierwsza dieta. Głównie dlatego, że nie musiałam sobie niczego nie ograniczać. Nie mam zamiaru tego robić, bo jedzenie daje mi radość, a ja po prostu chcę być szczęśliwa. ;) 
A jak u Was wygląda z dietami? Stosujecie jakieś? 
Pozdrawiam! 

65 komentarzy:

  1. ja poprosze o skuteczną dietę na to jak przytyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiej to ja Ci nie znam. :P
      Ja przytyłam zaraz po maturze, jak na studia wyjechałam. Ale to jakieś 3 kilo chyba. :P

      Usuń
    2. hah, ja może troszku przytyję, po czym przychodzi sesja, więc jem mało-malusieńko, więc chudnę i później z powrotem xD

      Usuń
    3. Mamy kolejną dietę na horyzoncie - iść na studia i czekać na sesję. xD

      Na mnie jednak to tak nie działa. :P

      Usuń
    4. Dokładnie! xD

      Może to i lepiej :P

      Usuń
    5. Jakież my genialne! ^^

      Pewnie tak, podobno wcześniej byłam za chuda, a teraz jestem "normalna" - cokolwiek to oznacza xD

      Usuń
  2. ja chcę dietę która cyce tuczy xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! Na taką to podejrzewam, że by się więcej chętnych znalazło. :P

      Usuń
    2. prawda?:D trzeba takie cudo stworzyć :D myślmy xd

      Usuń
    3. To jak znajdziecie, to mogę przetestować :D

      Usuń
    4. Banany??? To sprawdzone info? :D

      Usuń
    5. serio??? Idę obczaić co wujek Google na to;p

      Usuń
    6. Wujek google zawsze służy pomocą. :D

      Usuń
    7. słyszałam, że pomagają :-) ja nie sprawdzałam, bo matka natura dała mi cyca, nie chce większych :D hehe

      Usuń
    8. To faktycznie trzeba o tym poczytać. ;) Chociaż mi osobiście też biustu nie brakuje. :P

      Usuń
    9. albo to kolejny mit :D trzeba się cieszyć tym co się ma... ;-)

      Usuń
    10. Ktoś chętny musi zweryfikować. xD
      Dokładnie, nie ma się co upiększać na siłę. :P

      Usuń
  3. I mnie Mosquito rozczarowało, bo ostatnio zamówienie przyszło błyskawicznie a teraz czekam sobie juz na nie tydzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziś dostałam kasę ze zwrotu. Także w tę stronę też szału nie ma, ale nie jest najgorzej. ;)
      Co zamówiłaś?

      Usuń
    2. Zamówiłam spodenki z zakładkami i koszulkę w kwiatki. Wczoraj okazało się, że zamówienie nie zostało jeszcze nawet wysłane. W kulki sobie lecą.

      Usuń
    3. No właśnie ostatnio doszłam do podobnego zdania na ich temat. Całe szczęście, koniec końców się wyrabiają ze wszystkim.

      Usuń
    4. No właśnie nie jestem pewna czy się wyrabiają. Wkurza mnie jak moje zamówienie wisi niewiadomo ile i nie mogą wysłać a co chwila wrzucają nowe reklamy na facebooka i instagrama. Do roboty by się wzięli...

      Usuń
    5. To nadal nie wysłali??? Przecież to już tydzień trwa!

      Usuń
    6. Wysłałam do nich drugiego maila już, że albo natychmiast wyślą mi przesyłkę, albo oddadzą pieniądze. Odpisali mi wczoraj, że przesyłka mogłaby być wysłana, tylko żebym im odpisała, czy ją jeszcze chce. Odpisałam, żeby mi wysłali i podali numer przesyłki ale już nie dali mi odpowiedzi... Dla mnie to jest totalna olewka klienta. A nie złożyłam zamówienia za 10 zł tylko prawie za 150 więc powinni chociaż powiedzieć czemu jest to opóźnienie, a nie ja się zastanawiam czy zostałam już oszukana, czy jeszcze nie. Brałam nawet pod uwagę zgłoszenie się do Rzecznika Praw Konsumenta. W końcu tyle kasy ulicą nie chodzi...

      Usuń
    7. Ej to nieźle sobie w kulki lecą. No jeśli nie wiedzieli czy wysłać, to sami mogli się pofatygować o maila albo oddać Ci kasę od razu, a nie, że ani pieniędzy, ani ubrań.
      Chciałam zamówić od nich właśnie spodenki ostatnio, ale po tej akcji co właśnie odwalają, to chyba zrezygnuję.

      Usuń
  4. Ja tam nie lubie, nie ma co sobie odmawiać ;D
    Klikniesz w baner na blogu Bede wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. grejpfruty są dobre :)

    zapraszam również do mnie :)
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre są też komentarze odnoszące się do treści posta. ;)

      Usuń
  6. no przecież nie każda dieta jest super świetna :P ja lubię czasami sobie zjeść grejpfruta :)
    blog: optymistka. | fanpage

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie żadna nie jest warta zachodu. :P Póki co. :D

      Usuń
  7. Czasami jem grejpfruta chociaż nie jest to owoc, za którym przepadam:)

    Zapraszam do mnie:
    http://julia-iggy.blogspot.com/
    I bardzo proszę o poklikanie w linki z ostatniego posta jeśli będziesz miała chwilkę czasu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię. Zwłaszcza te słodko - gorzkie soki. ;)

      Usuń
  8. Najlepsza jest dieta MŻ ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. to zakupy i tak udane mimo wszystko :) uwielbiam grejpfruty i kiedyś jadłam codziennie, ale lekarz powiedział mi że w dużej mierze jest to bardzo niezdrowe bo zawierają dużo kwasów i teraj jadam tylko od czasu do czasu ::)

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem zadowolona. :)
      No popatrz, o tych kwasach nie pomyślałam, ale mimo wszystko dobrze się podczas tej diety czułam. :)

      Usuń
  10. Najlepsza dieta to w miarę zdrowe odżywiania i dużo ruchu. Ja sobie nigdy niczego nie odmawiałam, a czekoladę pochłaniam tonami. Taką grejpfrutową dietę mogłabym sobie zrobić tylko dla smaku ;)
    Ach, te sukienki.... no cóż, nie zawsze są takie, jak by się chciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama też pochłania tony czekolad i batoników, a jest chuda jak patyk. :P
      Ostatnio doszłam do wniosku, że najlepszym sposobem na to, żeby być z sukienki zadowoloną, jest uszycie jej samodzielnie. :D

      Usuń
  11. Ja ostatnio jem często grejpfruty i bartdzo mi smakują ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja stosowałam "dietę" z soku z cytryn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice to stosowali. :) Ale ze względu na nerki bardziej, niż na odchudzanie itp.

      Usuń
  13. Jak wzmacnia odporność to powinnam się skusić. Bo z dietą to ja raczej w druga stronę, szukam sposoby by przyjąć z 10 kg ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na odporność polecam w 100%. Jejku, aż 10 ??

      Usuń
  14. Moja koleżanka ma czasem takie napady odchudzania i ciągle je same grejpfruty :) Podobno kilka kg chudnie, ale później znów je normalnie i waga wraca :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie bez sensu jak dla mnie. :P

      Usuń
  15. U mnie dieta to jeden wielki problem bo mam spieprzony metabolizm przez choroby. Jakiej się nie tknę- robi jeszcze większy chaos i i dietetyk się po prostu załamuje, można rzec najprościej. Nie mogę zejść poniżej pewnego progu kalorii bo mi jeszcze metabolizm zwalnia ( tyłma na diecie 1000kcal to wiesz), pewnw rzeczy niby mam jeść, niby nie...paranoje się tworzą, ot co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety choroby potrafią nieźle rozstroić nasz organizm. Ale dobrze, że nie borykasz się z tym sama, tylko idziesz do dietetyka.

      Usuń
  16. Grejpfruty kiedyś bardzo lubiłam, w dzieciństwie, a teraz jakoś mnie do nich nie ciągnie. Co do diet, jestem podobnego zdania, jak Marta, najlepsza jest MŻ :D I gdyby do tego dołożyć jeszcze ten grejpfrut, no, może by dało radę u mnie!
    I też zawsze jestem "większa" w czasie okresu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię od czasu do czasu. Najczęściej je jadam na święta Bożego Narodzenia. :P
      Hahah, możesz spróbować takiego połączenia. :D

      Usuń
  17. ja grejpfrutów nie znoszę... fuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak tak można?! :P

      Usuń
    2. za gorzkie dla mnie, a wiem, że to samo zdrowie :-)

      Usuń
  18. Grejpfruty obniżają ciśnienie, a ja i bez tego mam niskie, to przy takiej diecie chyba cały czas bym spała.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie pozostało mi nic innego zatem jak zrobić sok z tychże owoców, bo ostatnimi czasy sokowirówka poszła u mnie w ruch.
    Ja obecnie stosuję 'dietę' braku pustych kalorii, bo przytyłam w ostatnich miesiącach 4 kg i nie czuję się z tym dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się sokowirówka marzy, bo jeszcze nie posiadam. :P
      No to trzymam kciuki za to, żebyś wreszcie poczuła się zadowolona z siebie. :)

      Usuń
  20. Nigdy nie słyszałam o tej diecie, aczkolwiek brzmi ciekawie. Faktycznie powalających efektów nie przyniosła, ale dla niektórych to już może być coś. Za grejpfrutami szczerze nie przepadam, więc raczej wypróbowanie tej diety na własnej skórze nie będzie miało miejsca. Ach... gdyby tak może czekolada czy jakieś inne słodkości przynosiły za sobą takie skutki to tylko wtedy żyć, nie umierać! :D Mogę się też z Tobą zgodzić co do diet - nie mam zamiaru ograniczać porcji swoich posiłków, ponieważ jedzenie to jedno z największych pasji chyba każdego z nas :) Jeśli chodzi o diety to sama nie stosuję żadnej (chociaż może ten brak diety to właśnie też jakiś rodzaj diety?). Podstawą u mnie jest tylko to, aby na co dzień nie opychać się McDonald'em, a starać się jako tako jeść zdrowo (chociaż, gdy jestem na mieście i widzę gdzieś reklamę frytek, czy innego śmieciowego jedzenia to czasem ciężko jest mi się oprzeć).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, uwierz mi, że gdyby czekolada odchudzała, to po świecie chodziłyby same chudzielce. :D
      Wiadomo, że wszystko jest dla ludzi - nawet śmieciowe jedzenie, więc od czasu do czasu odrobina niezdrowej przyjemności nikomu nie zaszkodzi. ;)

      Usuń
  21. Nie stosuję diet, po prostu staram sie myśleć podczas robienia zakupów i nie przynosić do domu tzw. śmieciowego jedzenia. No i nie jem dużych porcji, ale takie, po zjedzeniu których coś tam jeszcze by się w żołądku zmieściło. Ale też piję błonnik czy ocet jabłkowy. Szkoda, że grejpfruty mi nie smakują, już bardziej pomarańcze. Kiedyś myślałam o kupieniu Citroseptu (z pestek grejpfruta), bo podobno cuda czyni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze się staram niczego takiego nie przynosić, aczkolwiek jakaś czekoladowa przyjemność zawsze mi się gdzieś przyplącze. :D
      A nie wiedziałam o tych pestkach, muszę o tym poczytać.

      Usuń
  22. Buu, sukienki. Niedługo czeka mnie kupno nowej... i prawdopodobnie szpilek również. Wesele się szykuje.
    To było do przewidzenia. Musiałaś mieć deficyt, żeby schudnąć. Zależy też od tego ile białka , węgli i tłuszczu jadłaś, bo równie dobrze mogłaś stracić mięśnie.
    To ja poproszę na przytycie w cyckach i dupie ale najlepiej w tym drugim od razu mięśniami. :D
    A każda dziewczyna wazy więcej przed i w okresie miesiączki, więc...
    A grAPEfruity uwielbiam. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to super, ja bym się przeszła na jakieś wesele, ale niestety nic się na horyzoncie nie szykuje. :/
      Jeśli na bieżąco ćwiczę, to raczej mięśnie mi nie uciekają. :D (tak mi się wydaje :P)
      Hahaha, ktoś wyżej pisał coś o bananach w tym temacie. xD

      Usuń