piątek, 15 maja 2015

137. O odnalezieniu własnego stylu słów kilka.

Witajcie kochani! Na wstępie chciałam Wam bardzo podziękować za chęć pomocy pod ostatnim postem. Trafiłam w końcu na sukienkę, która bardzo mi się spodobała przez swoją "inność" i poważnie zastanawiam się nad jej zakupem. Osobą, która najbardziej trafiła w mój gust z propozycją sklepu okazała się Anelise. Aż chciałoby się powiedzieć - no a jakże by inaczej, skoro już na tak wielu płaszczyznach okazało się, że jesteśmy do siebie bardzo podobne. :) 
Chciałam się również podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi tematyki moich postów. Otóż nie sposób nie zauważyć, iż o wiele większym zainteresowaniem cieszą się posty poruszające tematykę mody czy kosmetyków. Z racji tego, iż nie pojawiają się one tutaj zbyt często, taka przypadłość dość mocno rzuca mi się w oczy. :D 
Dlatego też postanowiłam przynajmniej raz w miesiącu dodawać post związany z czymś luźniejszym - typu moda i uroda, a żeby każdy znalazł tutaj coś dla siebie. Jednak nie martwcie się - nie zacznę dodawać stylizacji, ani nie zagłębię się w recenzowanie kosmetyków, ponieważ nie chcę, żeby blog stracił swój charakter, który udało mi się mu nadać (mam nadzieję) przez te kilkanaście miesięcy. 

Chciałam też podziękować moim kochanym duszyczkom, które są tutaj ze mną bez względu na tematykę postów i nie boją się zagłębiać nawet w najbardziej problemowe posty. :* Ściskam Was mocno i już przechodzę do tematu. 
Myślę, że w życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym dociera do niego, iż odnalazł właśnie swój styl. Uświadamia sobie, że nie chłonie już wszystkiego co oferują trendy, niczym gąbka, a selektywnie wybiera stamtąd tylko to, co przypadło mu do gustu. Jeśli tak nie jest - przykro mi bardzo, ale nie będę się nad tym roztrząsać. 

Ja muszę się Wam przyznać, że swój obecny styl ubioru odnalazłam dopiero w szkole średniej. Tam
tumblr
właśnie z czasem porzuciłam wysokie trampki i sportowe bluzy na rzecz bardziej delikatnego obuwia i dziewczęcych sweterków. Wtedy też rozpoczęła się moja przygoda z wysokimi szpilkami, które z czasem nabierały wysokości coraz bardziej. Chcąc chodzić w takich butach oczywiście musiałam się tego nauczyć - tak też nieraz pół dnia chodziłam po pokoju w tą i z powrotem. O szpilkach miałam jednak zamiar napisać osobny post - kiedyś. :D
Pomimo tego sporego kroku w stronę elegancji cały czas starałam się nie utracić tego swojego buntowniczego "pazura" i myślę, że jakaś część tego towarzyszy mi do dziś. 
 Nadal noszę sportowe obuwie, jednak szukam takiego, które nie jest "przeciętne". Strasznie nie lubię przeciętności, w sweterkach czy koszulkach. Staram się również szukać czegoś, co je wyróżnia. Może jakieś ćwieki, zaczepne nadruki. Tak samo mam z wszelakimi kurtkami - nawet zimą nie chcę wtapiać się w tłum czarnych płaszczy i szukam zawsze czegoś nieczarnego, a jeśli już, to jest oćwiekowane, poprzeszywane lub ma skośny zamek. 
Nadal nie mogę przekonać się do spódnic i sukienek. Wychodząc w nich nieraz czuję się nieco zawstydzona. Chociaż całe zeszłe lato przechodziłam do pracy w spódniczkach, to ta nuta niepewności pozostała. Z czego to wynika? Nie wiem, może ze spojrzeń innych, może nadal za pewną siebie dziewczyną w dżinsach kryje się skromna i wstydliwa osóbka, która nie chce odsłaniać zbyt wiele. Z drugiej jednak strony - uwielbiam latem nosić krótkie szory. Więc może czuję się zbyt elegancka w spódniczkach? Hmm.. Po prostu nie czuję się w nich do końca komfortowo.
Tak samo nie lubię chodzić w balerinach. Ubieram je gdy muszę, czyli gdy strój wymaga takiego obuwia, a w szpilkach np. nie dałabym rady, bądź nie uśmiecha mi się biegać w nich po szkole. Do balerin mam konkretne uwagi - wiosną jest mi za zimno w odkrytych nogach, a latem już za ciepło i wolę sandały (ot taka balerinowa maruda ze mnie).

Podsumowując - jak określiłabym swój styl? Chyba raczej luźny, chociaż określiłabym go jako dziewczęcy/kobiecy. Na pewno nie dresiarski i typowo sportowy.  
Wiem, że jako przyszła księgowa powinnam zacząć ubierać się bardziej elegancko i chodzić w koszulach, marynarkach, sukienkach. No cóż, koszule zdarza mi się nosić - jeśli znajdę taką, w której guziki nie rozjeżdżają mi się na biuście, przy równoczesnym dopasowaniu do talii (jak na razie jedynym sklepem, który spełnia moje wymogi jest Carry).
 Oczywiście jeśli będę musiała to na pewno wkroczę i w eleganckie bramy mody, jednak postaram się nie zamknąć w ramach korporacyjnej mróweczki, która będzie wyglądać jak jedna z tysiąca (nawet jeśli dostanę mundurek :P).

A jak wygląda Wasz styl? W czym czujecie się najlepiej, a jakiej części odzieży nie znosicie na siebie ubierać? 
Pozdrawiam! 

45 komentarzy:

  1. To mamy podobny styl :) Luzacki, ale kobiety :) a co do butów - tampki, baleriny, szpilki - wszystko, byle nie japonki, mam do nich jakiś uraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja latem uwielbiam chodzić w japonkach, ale tylko po domu i na plaży. :D

      Usuń
  2. Ja wiedziałam, że mamy podobny gust, jak wstawiłaś zdjęcie swojej koszuli ;p Szukałam wszędzie podobnej i oczywiście nie znalazłam :(
    Pamiętaj, zanim zamówisz sukienkę zmierz dobrze tą sukienkę, którą już masz i pasują wymiary, żebyś miała pewność, że zamówiona będzie pasowała :) Firma Mosquito jest wspaniała, mam stamtąd bluzę i byłam pozytywnie zaskoczona ich profesjonalizmem :)
    Twój styl nazwałabym jako casual :P Tak się chyba nazywa teraz ten nowy trend: luźna elegancja :D
    Moim najpopularniejszym ubiorem jest luźny sweter lub bluzka i rurki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja w sumie tylko raz taką widziałam. :P
      Pomierzyłam się i zamówiłam. Mam cichą nadzieję, że jak wrócę jutro do domu to będzie na mnie czekać. :)
      A no właśnie brakowało mi tego słowa! :D
      Kochana, ja innych spodni niż rurki nie ubiorę. :P

      Usuń
    2. Dostawa powinna przyjść szybko, pamiętam że ja tą szybkością aż byłam zaskoczona :D
      Ja dziś też już nie ubiorę innych, chociaż kiedyś zarzekałam się, że zawsze będę chodzić w dzwonach i nigdy w życiu nie włożę rurek :D

      Usuń
    3. Zamówiłam w sobotę, bo była ta darmowa dostawa, no i jeszcze jej nie ma. ;/ Mam nadzieję, że do końca tygodnia przyjdzie.
      Haha, to ja się nie zarzekałam, ale pamiętam, że bardzo mi się dzwony kiedyś podobały (teraz się sobie dziwię - JAK?!) :D

      Usuń
  3. Lubię kiedy ktoś pisze o modzie i kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kocham sukienki, mam chyba z 16 w szafie. Problem w tym,że z 10 nigdy nie założyłam. Na co dzień wybieram spodnie, nie wiem, chciałabym ubierać się kobieco,z klasą jak panie z seriali :) Ale pracuję w hurtowni, a po ziemniaki do warzywniaka jakoś też wygodniej iść w trampkach niż w szpilkach. Także styl mam luźny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow. Sporo, chociaż jakbym policzyła swoje to może też bym tyle naliczyła. Tyle, że mam tak jak Ty - nienoszone. :P
      Praca nieraz wymusza na nas określony styl. :)

      Usuń
  5. Do końca gimbazy wyznawałam zasadę, iż jestem chłopczycą i kiecy nie tknę na kilometr. O, taki bunt nastolatki, której się wydawało, że najmądrzejsza. Dopiero od liceum w sumie, czyli podobnie jak Ty, przekonałam się bardziej do swojej kobiecej odsłony i tak już szaleję kilka dobrych lat. W głównym użyciu trampki i jeansy, przebijając to eleganckimi, kolorowymi żakietami. Ale na wiosnę, zwłaszcza i w lato nachodzi mnie ochota na sukienki, więc przebieram w kolorach, wzorach, spódniczkach, baletkach, sandałach i obcasach (<3), które ze względu na bycie skrzatem, uwielbiam. Pamiętam jak dreptałam po domu, wkurzając wszystkich w koło. Lubię sobie jednak czasem dodac kilka centymetrów :-)
    Poza tym, włąsnie trzeba znaleźć swój styl, coś w czym człowiek się dobrze czuje. tez nie lubie banalnego podkoszulka z jeansami, więc zawsze coś kombinuję. z jakim efektem - nie mi oceniać, ja tylko chce się dobrze czuć w tym, co nosze ;)

    ( ja się nigdzie nie wybieram, będę Twoją psychofanką)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, to miałyśmy całkiem podobnie - do momentu sukienek. Bo ja nadal jestem jakoś na nie, ostatecznością jest dla mnie ubranie spódniczki na co dzień. :P
      A buty na obcasach uwielbiam, bo są po prostu piękne! <3

      Aaaaa! Zawsze chciałam mieć psychofankę! xDDD

      Usuń
    2. Musisz się przemóc! Naprawde fajne są sukienki, zwiewne i w ogóle :D moze troche mniej wygodne, przyznaję, ale ej :D
      noooo <3 tylko zeby jeszcze piękno chodziło na równi z wygodą <3

      spełniam więc Twoj zacne marzenie!

      Usuń
    3. No ja wiem... Ładne są i w ogóle, ale czasem mi się wydaje, że śmiesznie wyglądam np. w rozkloszowanych bo jestem za niska. A potem widzę, że niższe dziewczyny w takich śmigają i wyglądają całkiem nieźle. :P Może po prostu przyzwyczaiłam się do swojego wizerunku w zakrytych nogach. :D
      Hahah, a to Ci powiem, że różnie bywa. Ja np. jak mam obcasy, to nie mogą być za niskie, bo nie umiem chodzić w takich co mają 7 cm. Za to w 11-13 śmigam bez problemu . :D

      <3 <3 <3 Jak złota rybka! :D

      Usuń
  6. Mój styl? Hmm...Na pewno dominującym kolorem jest czerń, ale inne też gdzieś się przewijają. Rzadko noszę jakieś sukienki, a w szpilkach w ogóle nie umiem chodzić. Uwielbiam trampki, koszule w kratę, podziurawione dżinsy... Często chodzę do second handów i to tam najczęściej znajduję idealne ciuchy dla siebie, np. t - shirt z ciekawym nadrukiem. Na te w galerii już nie mogę patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja właśnie nie mogę się przemóc co do "second handów". Wolę sieciówki i galerie. :P

      Usuń
  7. Każdy ma inny styl, ja także :)!

    OdpowiedzUsuń
  8. a widzisz, ja nie potrafie sie podpasowac do zadnego stylu. Ubieram sie tak roznorodnie, ze nie potrafie tego jakos zaszufladkowac. Uwielbiam dresy i buty sportowe, tak samo jak kocham sport i czasem wygladam jak typowa dresiara z pod bloku (nie mowie tu o dresach formy szelest xd) a czasem mam szpilki i wygladam jak pani profesor. Wielokrotnie tez mozna mnie zobaczyc w wersji Harry Potter (mam okulary przeciwslonecznbe bardzo podobne do jego korekcyjnych i tak sie przyjelo wsrod moich znajomych) kiedy stylowa niesamowita. I teraz rodzi sie pytanie - jestem niedojrzała, czy raczej lubie bawic sie ciuchami? Moi znajomi mowia, ze za kazdym razem widza we mnie inna osobe, kiedy sie przebieram a przeciez wystarczy tylko zmienic koszulke i stylizacja wyglada calkowicie inaczej. Kompletnie nie znam sie nam odzie i nie sledze "trendow modowych". Uwielbiam lumpeksy bo twierdze, z nigdzie nie dostane tak oryginalnych rzeczy jak tam. Patrzac na wszystko dookola stwierdzam, ze przez znane sieciowki wszyscy wygladaja tak samo. Nie staram sie wylamywac z tego ale i tak wychodzi w ten sposob, ze jak cos ktos lubi to mi sienie podoba i zaczynam sie do tego przekonywac jak juz reszcie przejdzie. Co wiecej ja lubie, jak mi jest wygodnie i nigdy nie byalam ta dziewczyna, ktora stroila sie do szkoly, zeby wygladac jak gwiazda. Nie pojetym bylo dla mnie, jako mozna srodku zimy, jeszscze idac na busa i czekajac na niego czasem po 50 minut bo tak sie spoznialy mialabym zalozyc krociutkie botki i cienkie rajstopki. Nie wiem, moze jestem inna?
    ha! Pamietam, ze w podstawowce moim ulubionym polaczeniem byly zielone spodnie i czerwona marynarka :D takze spoko ;p dalas mi temat do przemyslen ;p i to bardzo dluugich xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w tej różnorodności dałoby się wyszukać jakiś wspólny mianownik i określić jakoś ten styl, jednak to już pozostawiam ekspertom. :D
      Piszesz, że nie podążasz za modą itp. ale z Twojego opisu wynika, że jesteś osobą, która ubiera się modnie. ;)
      Ja do lumpków nie chodzę i myślę, że nawet po zakupach w sieciówkach udaje mi się nie wyglądać jak klon. :P (mam nadzieję xD)
      Mi się zimą zawsze kumpel pyta, jak dziewczyny mogą chodzić na mrozie w gołych kostkach, na co zawsze mu odpowiadam, że nie wiem bo nie chodzę. :P

      Usuń
  9. ja mam styl - chyba przez robotę - elegancki;p nie lubię trampek, li obcasy marynarki i spódniczki:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię właśnie na co dzień obuwie sportowe. :P Ale do pracy też chodziłam w zestawie podanym przez Ciebie. :)

      Usuń
  10. Czasem chciałabym się przerzucić na taki bardziej dziewczęcy styl, bo non stop w portkach kursuję ^^ no i w trampkach - ogólnie w płaskim obuwiu. Niestety noszenie obcasów bywa dla mnie najgorszą katorgą :<
    I coż, cieszę się, że sukienka w końcu wpadła w Twe ręce :D
    To kiedy ten soczek? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że z tymi obcasami, to kwestia przyzwyczajenia. No i chęci. Jak Cię kiedyś najdzie ochota, to z pewnością dasz radę się nauczyć i przywyknąć :D
      No jeszcze nie wpadła, czekam na przesyłkę niecierpliwie. :P
      Napiszę do Ciebie maila, bo tak to my się nigdy nie umówimy. xD

      Usuń
  11. Mój styl jest różnorodny. Tak na prawdę zależy od mojego humoru i okoliczności. W szkole nie lubię być w spódniczce, a na plecach mieć plecach. Czuję się jakoś tak nie komfortowo. Natomiast jeśli wychodzę na jakieś rodzinne zjazdy lubię ubrać spódniczkę, koszule i balerinki. Ale jednak ostatecznie, preferuję spódniczkę w jakiejś sportowej wersji :)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie ; ♥KLIK♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spódniczka w sportowej wersji byłaby dla mnie chyba złotym środkiem. :D

      Usuń
  12. ja identycznie. całe gimnzjum byłam tzw. " chłopczycą " dopiero w szkole sredniej zaczęłam bardziej zwarzac na to co ubieram ,zaczelam kupywac nowe modniejsze rzeczy, jednak nie śledze mody tylko staram się kobieco wyglądać :)
    spodniczki chyba nigdy nie zaloze . nie wiem nie lubie
    pozdrawiam :)
    http://mvegaslas.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, liceum to najlepszy czas na opracowywanie swojego stylu, też mniej więcej tak zaczęłam :) Główną zaleta jest to, ze wychodzę z domu [pierwsza, więc nikt mi nie powie, że nie mogę w tym iść albo coś w tym stylu.
    Ubieram się w stylu rockowym, ale nie typowo, zestaw glany + koszulka z zespołem + dżinsy czasami mam, ale zazwyczaj mi się nudzi. Lubię coś urozmaicić, najlepiej samodzielnie. Taka sztuka z ubrań: maluję koszulki, pisze ulubione cytaty z wierszy, dziurawię spodnie, haftuję na nich, nawet maluję czubki butów. Trochę hipstersko, nosze okulary i wielkie swetry, uwielbiam gigantyczne, czarne ciuchy, ale według zasady: duży sweter do obcisłych spodni, żeby nie wyglądać po prostu na zaniedbaną. Taki grunge, ten styl najbardziej mnie inspiruje.
    Z kolei spódniczki lubię, chociaż też nie czuję się w nich pewnie, tylko w swoich trzech ukochanych wytrzymuję i potrzebuję do tego szczególnego usposobienia, raczej w poniedziałek spódniczki nie założę. Byłabym zbyt wkurzona. Strój to przecież też nastrój!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to całkiem ciekawie. Chętnie obejrzałabym jakąś Twoją sztukę tworzoną na ubraniach. :D Ogólnie z Twojego opisu bardzo podoba mi się Twój styl. :)

      Usuń
  14. chyba mam podobnie jak Ty tzn.taki styl kobieco/dziewczęcy a od czasu do czasu luz,swoboda :)
    ostatnio mam większą ochotę zmienić swoją garderobę na bardziej prostą klasyczną, strasznie podoba mi się styl Zuzy z "Przyjaciółek" jeśli kojarzysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę. :) Oglądam ten serial. A Zuza rzeczywiście ubiera się bardzo kobieco i chyba najlepiej ze wszystkich. :)

      Usuń
  15. Ja uwielbiam sweterki, z kolei nie lubię koszul.
    Zdecydowanie stawiam na wygodę i kupuję to, co wpadnie mi w oko - czasami jest to krótka sukienka (którą potem zakładam raz na ruski rok ;]), a czasami sportowa bluza.
    Balerinek nie noszę - za niska w nich jestem ;]
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę sweterki niż koszule. :)

      Usuń
  16. Styl zmienia się całe życie, ewoluuje wraz z człowiekiem. Ja w gimnazjum chodziłam cała na czarno, tylko trampki i koszulki :D Teraz bardzo lubię wyglądać dziewczęco/kobieco :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak jak powiedziała Angie styl zmienia się wraz z człowiekiem. I ma na to wpływ wiele czynników.

    OdpowiedzUsuń
  18. O, myślę, że mam podobny styl - luźny, ale kobiecy. Nie przepadam za ubraniami bardzo przylegającymi do ciała (prócz spodni). Buty natomiast to zazwyczaj u mnie jakieś botki, baleriny, w żadnym wypadku szpilki, bo bym się w nich połamała, zresztą moje stopy by tego nie zniosły... Uwielbiam sweterki, bluzki z różnymi oryginalnymi dodatkami, czy to kołnierzyk z cekinami czy ćwieki :) Sukienki mają u mnie powodzenie i dobrze się w nich czuję, chociaż momentami czuję się też zawstydzona, kiedy ludzie się gapią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś lubiłam obcisłe bluzki, ale odkąd zaczęłam ćwiczyć to stwierdziłam, że mój brzuch nie nadaje się do takiego ubioru. Tak paradoksalnie. Zaczęłam więcej od siebie wymagać. :D
      I to jest to - że ludzie się gapią! :/

      Usuń
  19. Kochana jak zostaniesz księgową to zaręczam Ci,że będziesz rzygać koszulami, marynarki i spodniami na kant - tak jak ja teraz, jako pracownik korporacji :D także póki nie musisz nie pakuj się w to :)
    Ja myślę, że mój styl nie jest jakoś szczególnie ukierunkowany. podobają mi się ciuchy przeróżne, czasami niczym nie związane - poprostu muszą mieć to coś :) jednak przeważnie są to rzeczy kolorowe i kobiece, jakoś bluzy i sportowe klimaty niekoniecznie do mnie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. We wakacje pracowałam w prywatnej firmie i nie było żadnych wymogów co do stroju. :) A do korpo to raczej jeszcze nikt mnie nie przyjmie. ;)
      Ja kupuje bluzy tylko z myślą o bieganiu. :D

      Usuń
  20. Bez japonek nie ma życia, w japonkach czuję się lekka i wolna, a gdy ktoś mówi, że jest to niewygodne to plecie bzdury. Trzeba tylko wiedzieć jakie kupić. Np. reebok shynon, ładne, miękkie tanie wygodne i zrobione z miłego dla skóry materiału. Na stroje narzucone przez firmy i pracodawców zarzucam zasłonę milczenia, niestety nie ma tam miejsca na luz, super bluzeczki ani japonki

    OdpowiedzUsuń