piątek, 8 maja 2015

135. Trening pozytywnych myśli - kwiecień.

Witajcie. Chyba pierwszy raz nie wiem, jak zacząć post. Mam jakąś taką pustkę w głowie, nie wiem czy ostatnio wydarzyło się coś wartego Waszej uwagi. No tak, pisałam wcześniej o zaliczeniu z bilansoznastwa - w moim indeksie widnieje już kolejna piątka. Gdyby ktoś powiedział mi na początku semestru, że taką ocenę otrzymam z tego przedmiotu, to kazałabym mu się popukać w czółko.
 Nie wiem czy też tak macie, że z przedmiotów, które początkowo wydają się nie do przebrnięcia zalicza się najłatwiej? Mi zdarzyło się to już kilka razy, może dlatego, że się bardziej przyłożyłam do nauki albo dlatego, że wykładowcy tylko udają groźnych, a potem wychodzą sobie w trakcie kolokwium. :P
Wiecie co jeszcze mnie bawi? Że na początku semestru założyłam sobie, iż chcę te przedmioty po prostu pozaliczać - bo toż to ostatni semestr, stypendium i tak nie przechodzi na studia magisterskie, więc nie będę sobie włosów z głowy rwać. No i tak jakoś ten strach przed niezaliczeniem mnie pcha na te same piątki, których początkowo wcale nie oczekiwałam. :)
Okej, dosyć o ocenach i niecelowym przechwalaniu się, które wynikło zupełnie przypadkowo z tego niewinnego wstępu. Zajrzyjmy co warto powspominać z kwietnia...

Nasze słodkie cudo. 
Kwiecień przywitał nas wielkim tygodniem i Wielkanocą, czyli chwilami w gronie najbliższych. W
tym roku w domu byłam już tydzień wcześniej, ponieważ moja uczelnie totalnie przesadza z ilością wolnych dni (tak wiem, jako student powinnam się cieszyć :P). Tak więc miałam sporo czasu na sprzątanie, dekorowanie i przygotowywanie potraw. W sobotę jak zwykle od rana malowałam z bratem pisanki. Wieczorem za to razem z B. pierwszy raz w życiu zrobiliśmy kopiec kreta (aż na samą myśl przypomniał mi się ten smak! <3). W niedzielę rano, po kościele dostaliśmy słodkie upominki i zabrałam się za gotowanie żuru. W poniedziałek nie obyło się bez pryskania wodą - wchodząc do domu z kościoła dostałam z kubka wody do mojego brata :D  (spokojnie, później się zemściłam). I tak też całe święta minęły bardzo leniwie w rodzinnym gronie - także jest co wspominać. Było miło.

Kolejną rzeczą, którą warto zapamiętać był przyjazd mojego chrześniaka o ósmej rano! Całe szczęście mama wyręczyła mnie w opiece nad nim do rozsądnej godziny, bym mogła dojść do siebie. :P Wtedy też chyba pierwszy raz wybrałam się z małym na spacer wózkiem, bo pogoda na prawdę zaczęła dopisywać. Śmiałyśmy się z mamą, że ludzie zaczną gadać, iż to mój syn i jakimś cudem udało mi się ukryć przed wszystkimi ciążę i roczne dziecko. xD

W następny weekend wybraliśmy się z B. na imprezę do domu S. Oczywiście początkowo B. był trochę niechętny, ale koniec końców podobało mu się. Ja mogę jeszcze powiedzieć, że piłam tam świetne drinki, w których kompletnie nie było czuć alkoholu, a jak się później dowiedziałam - zawierały i wódkę i wino. :P

Poza tym w kwietniu udało mi się skończyć wszystkie rozdziały pracy dyplomowej i oddać ją promotorowi. Uporałam się z projektem z rewizji, z którym walczyłam ponad tydzień, no i też ostatniego kwietnia zaczęłam już swój majowy weekend u boku mojego B. z którym wspólnie tego dnia przyjechaliśmy do Poznania.

Tyle wspominek udało mi się uzbierać. A Wam coś szczególnego z okresu kwietnia utkwiło w pamięci?
Pozdrawiam! :)

44 komentarze:

  1. Mmmmmm kopiec kreta :D ale mi smaka narobiłaś dziewczyno! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz nie masz wyjścia - musisz upiec. :D

      Usuń
  2. Mmm kopiec kreta zjadlabym :)) dużo wspomnien :)
    Klikniesz w kliki w nowym poście będę wdzięczna :;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym chętnie zjadła. :P A wspomnień jakoś wydaje mi się stosunkowo mało w porównaniu z poprzednimi miesiącami.

      Usuń
  3. mniam kopiec kreta :)

    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze mam tak, że kursy, które wydają się najtrudniejsze, zaliczam na lepsze oceny, niż niektóre z tych, które wydawały mi się proste. To kwestia nastawienia i ilości pracy włożonej w opanowanie materiału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. Chociaż ja czasu poświęcam zazwyczaj tyle samo na wszystko. Więc może sęk w tym zaangażowaniu w naukę. :)

      Usuń
  5. u mnie swieta szalu nie robily. byly, minely. Uwielbiam dzidzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje w sumie też szybko zleciały, ale starałam się wynieść z tych krótkich chwil jak najwięcej radości. :)
      Ja też uwielbiam, ale nie na cały dzień. xD Póki co to nie ma moje siły. :P

      Usuń
  6. Miły ten Twój kwiecień :) I, co były plotki, że masz dziecko? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie wiem, bo jakoś nie drążyłam tematu, ale mama nic nie mówiła, więc chyba nie... Albo po prostu o niczym nie wiem, jak to zazwyczaj bywa z osobami, które są w centrum zainteresowania. :P

      Usuń
  7. U mnie na studiach też na ogół okazuje się, że te przedmioty, których najbardziej się bałam są najmniej straszne, za to strach budzą te, których bym o to nie podejrzewała :D
    Święta były zaledwie miesiąc temu? Rany, czemu ja czuję, jakby to były wieki? :O
    Co do pracy - ja również mam duże postępy :D Został mi do napisania wstęp i zakończenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli taka specyfika studiów. :D
      No tak, mi też się wydają strasznie odległe.
      No to gratuluję! :D Byle do przodu. Pewnie jeden dzień i masz skończoną??

      Usuń
    2. Lub studentów :D
      Niestety to nie będzie takie proste, bo pracę skończyłam pisać, ale nie mam jeszcze nic sprawdzone :/

      Usuń
    3. Albo. :P
      No to witam w klubie. Mojemu promotorowi też nie spieszno. :P

      Usuń
    4. Jutro do niego idę i mam nadzieję, że załatwię coś więcej niż tylko oddanie mu kolejnej partii tekstu.

      Usuń
    5. Mam nadzieję, że coś dziś załatwiłaś. :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dzięki. Oj było mniam. ;)

      Usuń
    2. Ja jestem strasznie łakoma. ;)

      Usuń
    3. Ja muszę mieć dzień na słodkości albo musi być na stole coś co wybitnie uwielbiam. :D

      Usuń
  9. Jakie cudowne ciasto! :) Ja chyba nie mam jakichś szczególnych wspomnień, ale był to dobry miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że kopiec ma wielu fanów. :D

      Usuń
  10. Mmmm... pyszne ciasto. Kwiecień? Hmnm... był raczej dobry. W porównaniu do stycznia i lutego był wręcz fantastyczny. Jak zwylkle świetny post, bardzo przyjemnie się czyta.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie. Tym razem recenzja wybitnej moim zdaniem książki.
    Jeśli to nie problem to proszę o kliknięcie plusika w Google.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
  11. o kurcze dużo się dzieje :) ja zauważyłam że mi również najlepiej zdaje się najtrudniejsze przedmioty a te które miały być łatwe na mniejszą ocenę ale to głównie dlatego że mówią iż będzie łatwe i uczę się tylko 2 dni przed :) co do kopca kreta nie robiłam ale mam zamiar kiedyś bo nie raz jadłam i pycha :) a na drinki musisz się podzielić przepisem

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie nie znam przepisu na te drinki, bo były robione w pokoju obok i dlatego nie miałam pojęcia, co w nich jest. :D

      Usuń
  12. Gratuluję oddania rodziałów i och, jak mi się marzy oddać wszystkie rozdziały do promotorki, bo tylko to mi właściwie pozostało :D - chyba to mi najbardziej utkwiło w głowie, przez to, nad czym ostatnio głównie spędzam mój czas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci, żebyś oddała je jak najszybciej. :)

      Usuń
  13. Gratuluję skończenia rozdziałów. A co do zdjęcia... mhmm... jadłabym :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamiętam swoją radość z oddania pracy :)
    Jakoś kwiecień mi tylko mignął, jak ten czas leci...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale mi narobiłaś ochoty na ciasto :P
    Kwiecień nie był dla mnie zbyt łaskawy, także wolę o nim zapomnieć. W tym miesiącu między innymi zdechł nam pies :/ który był z nami od ponad 10 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, strasznie mi przykro. Sama kilka lat temu straciłam psiaka, który był ze mną od komunii. :/

      Usuń
  16. u mnie tak było z angielskim zawsze, nic nie umiem a oceny najlepsze;o
    ciacho wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać masz talent do angielskiego. :)

      Usuń
  17. Kurcze kopiec kreta <3
    Chociaż musze przyznać,że mam w związku z nim niezbyt fajne wspomnienia :) zrobiłam go dwukrotnie i pomimo,że był pyszny obydwa razy rozjechała mi się śmietana :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się coś kojarzy, że ja swoją zagęszczałam kartoflanką, ale nie jestem pewna na 100% czy to właśnie do tego ciasta. :D

      Usuń
  18. Z okresu kwietnia? Nie wiem, jakoś nie zdarzyło sie dla mnie nic... spektakularnego. Może maj będzie pod tym względem lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój kwiecień był nudny, ale za to maj się rozkręca, bo ostatnio na chwilę ruszyłam tyłek daleko od swojej wiochy :)
    Podziel się ciastem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a gdzież to Cię powiało? :)
      A nie mam już. :D Następnym razem. :P

      Usuń