niedziela, 24 maja 2015

139. Intuicja, zwykłe przeczucie czy to może już zadatki na wróżbitę?

Witajcie kochani. Mamy dziś piękną, słoneczną niedzielę - przynajmniej u mnie tak jest. Chociaż w pierwszej chwili na zewnątrz wydaje się być dość chłodno.
Miałam dziś mieszane uczucia odnośnie napisania posta. Nie to, że nie miałam weny czy wizji, a miałam ich aż za wiele.
W poczekalni do publikacji czekał poniższy post, którego z racji czasu musiałam nieco zmodyfikować, dodatkowo z powodu określonej daty narodziły się jeszcze dwa kolejne pomysły na posty.
Mianowicie po przeczytaniu ostatniego wpisu u Fridy chciałam poruszyć temat swojego szczęścia, które ma 183 cm wzrostu, niebieskie oczy, zaczyna się na B, a kończy na J. Co ma data do tego? Otóż jutro przypada nasza kolejna już rocznica, kolejna, którą spędzimy osobno, spędzając razem zaledwie 20 minut w pociągu. Nadrobimy w weekend, dokładając do tego moje imieniny. ;)
 Kolejnym pomysłem była notka o najwspanialszej dla mnie kobiecie pod słońcem, którą określają zaledwie dwie litery, ustawione dwukrotnie, naprzemiennie ze sobą - MAMA.
Doszłam do wniosku, że do poruszenia pierwszego tematu będzie pewnie jeszcze okazja. Mam nadzieję, że nie jedna. A o mamie i jej cudownościach może uda mi się napisać we wtorek. :)
Tak więc dziś serwuję Wam post, który powstał jakiś czas temu i w sumie nie wiem dlaczego nie został opublikowany, tylko tkwił sobie w bloggerowym czyśćcu.

Mieliście kiedyś w swoim życiu jakieś dziwne przeczucie, że coś konkretnego się dziś wydarzy? Nie chodzi mi o uczucie "czegoś wielkiego" ani też o wszelakie "złe przeczucia". Chodzi mi o konkrety - np. czuję, że zaraz przytrzasnę sobie palec drzwiami - mimo tego nie biorę go z futryny, bo po co - skutkiem czego za chwilę chodzę już z "pięknym" permanentnym fioletem na paznokciu. Konkretne przeczucie - mogłabym się nawet pokusić o określenie go mianem WIZJI. 

Jednak to całe przytrzaśnięcie sobie palca (chyba dwa razy w życiu i za każdym razem po prostu
tumblr
WIEDZIAŁAM, że za chwilę to nastąpi, a mimo to - nie zaufałam sobie i rąsi z miejsca nie ruszyłam) to jeszcze pikuś.

Jakiś czas temu miałam przeczucie, którego sprawdzalność w żadnym calu nie zależała ode mnie. Dotyczyła bowiem innego człowieka. Ale po kolei.

Rok temu, w drodze na PKP zagadał do mnie pewien chłopak - Ł. Po krótkiej rozmowie okazało się, że mieszkamy niedaleko siebie - na osiedlach po przeciwnych stronach ulicy. Od czasu tej rozmowy jednak się już nie spotkaliśmy. Czasem zastanawiałam się, co u niego, ale jakoś bez ekscesów.

Pewnego dnia, wychodząc z domu na uczelnię, nie wiadomo skąd, przybłąkała się do mnie myśl - CIEKAWE, JAK BYŁOBY SPOTKAĆ Ł. NA PRZYSTANKU. Przeczucie spotkania Go spadło na mnie jak grom z jasnego nieba - nie wiadomo dlaczego i po co o Nim pomyślałam, po prawie roku od naszej ostatniej rozmowy. No nic... Idę dalej na przystanek, rozglądam się - spod ciemnych okularów nikogo znajomego nie widzę. Po chwili nadjeżdża autobus, a gdy już w nim stoję wpada na mnie wysoki blondyn, którego chyba znam. Cholera! To Ł.! Przypadek? Aż zachciało mi się śmiać - nie wiem czy z samej siebie, czy tej całej sytuacji, która jakby była odpowiedzią na moje pytanie zadane w poście dzień wcześniej - "Czy sny z M. to był przypadek?". W tym momencie moja podświadomość rzuciła mi jednoznaczną odpowiedź OCZYWIŚCIE, ŻE NIE.

Cała ta sytuacja przypomniała mi jeszcze jedną, prawie identyczną sytuację sprzed kilku lat. Wówczas identyczne przeczucie, które na mnie spadło dotyczyło M. Był to dzień studniówki B. Nie poszłam nawet do szkoły, żeby się na nią uszykować. Nic szczególnego się nie działo, aż do momentu gdy wysiadłam z samochodu pod hotelem. W głowie miałam prawie identyczną myśl, jaka naszła mnie w przypadku Ł. - CIEKAWE CO BY BYŁO, GDYBYM DZIŚ SPOTKAŁA TU M. Nakreślę Wam krótko, że praktycznie nie było szans ani możliwości by M. z technicznego punktu się tutaj pojawił. Chodził do zupełnie innej szkoły, poza tym skończył ją rok wcześniej. Nie miałam żadnych podstaw by spodziewać się jego obecności tutaj.

Oczywiście moja ciekawość była niezaspokojona tylko przez chwilę, ponieważ w momencie, gdy weszłam na salę, na której mieliśmy siedzieć prawie wpadłam na brązowookiego bruneta, którym był oczywiście M. 
Teraz wydaje się to być nieco zabawne, ale wówczas przeżywałam niemały zawał i totalnie nie ogarniałam JAKIM CUDEM (później okazało się, że ów cud był blondynką z mojej szkoły, ale nie będę się w ten temat zagłębiać.:P).

Tak czy inaczej tego typu przeczucie spotkało mnie zaledwie kilka razy w życiu i za każdym razem było dla mnie mega zaskoczeniem. Za każdym razem czułam to też tak intensywnie, jakby nie było na świecie nic pewniejszego, niż owe spotkanie, które miało się za chwile wydarzyć.
 Teraz rodzi się pytanie, jak takie przeczucie nazwać? A może lepiej wcale nie nazywać,  by nie odbierać mu tej odrobiny magii? W każdym razie - ponownie utwierdzam się w przekonaniu, że przypadki nie istnieją, a nami kieruje jakaś siła wyższa. 

Spotkało Was kiedyś coś takiego? 

36 komentarzy:

  1. Hm, jak tak o tym wspomniałaś to faktycznie, kilka razy przydarzyło mi się coś takiego :D czyli, że jak steruje nami ktoś wyżej o całe to staranie się i zamartwianie nie ma sensu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym stylu. :)
      Ktoś mi kiedyś zwrócił uwagę na to, że wygląda to trochę tak, jak w przypadku Edypa - nie ważne co zrobisz i tak ostatecznie wejdziesz na przypisaną Ci ścieżkę. :)

      Usuń
  2. kurcze faktycznie tak jest... czasami los płata nam figle, bo nie raz jak kogoś nie chcemy tak bardzo spotkać to mimo to i spotkamy tak jak Ty miałaś... i dobrze się też to sprawdza: góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze. Przeczucie wygrywa. pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie działa to tak na zawołanie - chcę kogoś zobaczyć i BOOM, stoi przede mną. :P

      Usuń
  3. Masz rację. Jakoś wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale mimo teraz widzę, że faktycznie coś w tym jest :)

    U mnie jeszcze dziś notka o Eurowizji :D
    myheart-mymusic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zwróciłam na to Twoją uwagę. :)

      Już zaglądam, bo oglądałam. :D

      Usuń
  4. Wow fajnie jest coś przewidywać :)
    Klikniesz w kliki w nowym poście będę wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zabawnie w pierwszej chwili. Później to skłania do refleksji. :P

      Usuń
  5. Hah, dobra jesteś. Ja mam bardziej deja vu, że coś mi się śni, śmieję się, że przecież to i tak się nie wydarzy... a w tym samym dniu się właśnie wydarza. Magia jakaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyśmiej los, a on Ci zrobi na złość, żeby udowodnić, że ma rację - wredna bestia! :P

      Usuń
    2. nie bez powodu jest cytat, iż jeśli chcesz rozśmieszyć los to podaj mu swoje plany :P

      Usuń
    3. A to powiem Ci, że pierwsze słyszę. :D

      Usuń
  6. ja mam czasami tak, że mi się coś przyśni co ma być ale raczej są to takie wskazówki, rady, nie jasno określona sytuacja:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też ciekawie. Ktoś Ci daje znaki po nocach. :D Też masz zadatki na medium. :D

      Usuń
    2. mój umysł ma konszachty z przyszłością i mówi mi to co chce by mnie skołować xd :D taki szalony;p

      Usuń
    3. To moje przeczucia do Twoich wizji przyszłości się chowają! xD

      Usuń
  7. Czasem mam takie deja vu, że jakby niby wiem cosię zaraz wydarzy, bo to się już zdarzyło albo mi się przyśniło ;p Często też zdarza się, że spełniają mi się sny, lub mają one jakieś określone znaczenie lub sens.
    Kiedyś miałam podobny dar przywoływania ludzi, w sensie że myślałam o kimś, że dawno go nie widziałam a tu nagle: bum, trach, stoi przede mną :D Ale to już dawno mi się nie przytrafiło ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też ciekawie. Ja tam nie wiem czy mi się sny spełniają, bo zazwyczaj po przebudzeniu już ich nie pamiętam. No chyba że śni mi się coś co mnie zdziwiło lub skłoniło do refleksji. :)
      Ja nawet nie nazwałabym tego przywoływaniem, bo wiele razy chciałabym kogoś ot tak przypadkiem spotkać, a tu nic. To raczej jakaś taka świadomość, że zaraz tego kogoś zobaczę czy tego chcę, czy nie. :P

      Usuń
    2. Jest z Ciebie taka mała wróżka ;p Ja wczoraj miałam wrażenie, że będzie coś w rodzaju szpitalu na mojej głowie, a dziś byłam w ośrodku po zwolnienie bo jestem dobitnie chora :/

      Usuń
    3. Hahaha! I kto to mówi? ;) :P
      Aj, mam nadzieję, że to nic poważnego i szybko wrócisz do siebie!

      Usuń
  8. no no ciekawe historie...jakoś nie miałam nigdy podobnych przypadków...
    zastanawiam się czy to właśnie my kierujemy naszym losem czy los nami ;)
    buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawiam na opcję numer dwa. ;)
      :*

      Usuń
  9. Życie ciągle nas zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, mnie się kilka razy też coś takiego zdarzyło. Szkoda tylko, że za każdym razem dotyczyło spotkania osoby, o której myślałam, a nie czegoś więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba każdy z nas miał choć raz coś takiego :p
    najczęściej to zjawisko chyba się zdarza w szkole, gdy nauczyciel ma pytać, jesteśmy przekonani, że to będziemy my... i faktycznie pada na nas :P
    moja mama zawsze mówi, że myśląc o czymś, przyciągamy to. Namiętnie czytała książkę ''Sekret' :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też racja! Chociaż mam wrażenie, że takie przeczucie ma jednocześnie pewnie 99% klasy. :D
      A nie znam tej książki. :)

      Usuń
  12. Też czasem tak mam :)
    Zostaję na dłużej i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczucie??? Ja parę razy miałam prorocze sny! Z resztą moja praprababcia była obdarzona jakimiś dziwnymi mocami (tak głosi legenda), a ja się w nią wdałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Ja tu sobie biorę wszystko pół żartem, pół serio, a tutaj okazuje się, że może powinnam swoje przeczucia traktować poważnie. :D

      Usuń
  14. Ja tam wiele razy doświadczyłam takich rzeczy, o których mogę powiedzieć,że nie pojawiły się przypadkowo, a raczej ktoś sterował nimi z góry. W przypadki nie wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy tak nie miałam. Normalnie czarownica ;P

    OdpowiedzUsuń