poniedziałek, 20 kwietnia 2015

132. "Gdy przestanę myśleć o czym myślisz i gdzie idziesz..."

Witajcie. Jak się czujecie po weekendzie? Ja swój spędziłam z moim B., więc jak zwykle minął mi on zaskakująco szybko. Teraz siedzę i tylko czekam na weekend majowy - mam nadzieję, ze pogoda dopisze i będzie przynajmniej tak ciepło, jak teraz. :) 
Z dobrych wieści mam jeszcze jedną - w przyszłym tygodniu znów nie mam zajęć. Ale z jakiego to powodu?? Pojęcia nie mam, moja uczelnia pod względem wolnego jest chyba uczelnią numer jeden w Polsce. Każdy powód by odwołać zajęcia jest dobry. Przez to jednak zaraz po długim weekendzie (od razu w poniedziałek!!! serca nie mają!) mam przedtermin z bilansoznawstwa i obronę projektu z rewizji. Całe szczęście, że udało nam się wybłagać ten przedtermin, bo miało być wówczas kolokwium właściwe, ponieważ gościu również (jak i ja) był w szoku, że za tydzień nie ma zajęć. Tak więc - wolne wolnym, ale nie będę się w tym czasie lenić, a uczyć się - przynajmniej do majowego weekendu. :P
Sprawozdanie z tego, co u mnie złożone. Mogę więc przejść do tematu. A co w temacie?? A w temacie osoba, która przewija się tutaj raz po raz - ostatnio nawet dość często. Aż się zaczęłam zastanawiać dlaczego - może dlatego, że miałam ten post napisać już jakiś czas temu i pewnie dopóki nie wyrzucę tego z siebie wizja tego tematu będzie powracać jak bumerang. A więc pozbądźmy się go - raz na zawsze. Przynajmniej spróbujmy. :P

Pewnie wiele z Was kojarzy Pana M. zwanego przeze mnie czasem po prostu M. Tak, chodzi o moją pierwszą miłość czyli człowieka z którymi mi nie wyszło, ale mimo wszystko złego słowa na Niego powiedzieć nie pozwolę. 

Oczywiście ze starego uczucia się już dawno temu wyleczyłam. Teraz jestem bardzo szczęśliwa z
tumblr
moim B., więc żadne utarczki miłosne w grę tutaj nie wchodzą. No więc po co o Nim wspominam? Otóż jakiś czas temu, przez kilka nocy z rzędu śnił mi się On. Właściwie to śnił mi się jakiś facet, ale w tym śnie wiedziałam i czułam, że to On - M. To mnie dziwi - mimo, iż nie wyglądał tak, jak go zapamiętałam, miałam we śnie świadomość, że to ten sam M. W sumie to dziś nie mam pojęcia jak wygląda. Na pewno się zmienił, bo przecież minęło parę lat. Ja też wyglądam inaczej. Wiecie raz sobie nawet pomyślałam, że chyba bym padła, gdybyśmy się jakimś cudem spotkali chociażby na chodniku i okazałoby się, że wygląda tak jak w moim śnie (w sumie sama jestem ciekawa swojej reakcji - czy śmiałabym się, czy może zaczęłabym się siebie bać :P).
Pewnie jesteście ciekawi w jakiej sytuacji mi się śnił? Otóż byliśmy w jakimś barze czy może restauracji. Nie potrafię określić, ale siedzieliśmy przy stole w lokalu i rozmawialiśmy. Całkiem niewinnie, jak starzy znajomi albo może jak ludzie na początku znajomości - trochę nieśmiało. W każdym razie nikt się na nikogo nie rzucał. Jednak miałam wrażenie, że coś nas do siebie mimo wszystko ciągnęło - w końcu to On.  Ale tak jak pisałam - było grzecznie. Nie wiem czy w moim śnie byłam w związku - może po prostu to było nieistotne. Przecież tylko rozmawialiśmy. 
Wiecie, gdy śnił mi się pierwszy raz - po prostu się do siebie uśmiechnęłam i ruszyłam bez dłuższego namysłu zmagać się z codziennością, jednak gdy sytuacja się powtórzyła - zadałam sobie (a może raczej Jemu) pytanie: DLACZEGO MI SIĘ ŚNISZ?? Kiedyś ktoś powiedział, że jeśli śni Ci się jakaś osoba, to znaczy, że o Tobie myśli. Swego czasu nawet krążył po necie taki demotywator z powyższym cytatem, zdjęciem Di Caprio i dopiskiem "No wiesz Leonardo <3 " (kojarzycie?? :D) Bo w sumie - jakim cudem czyjeś myśli miałyby uwidaczniać się w Twoim śnie?? Trochę nielogiczne, ale... Czy wszystko musi mieć jakieś logiczne wytłumaczenie? Przecież wtedy życie byłoby cholernie nudne. No, ale... wróćmy do tematu - bo jeszcze wszystkiego nie wiecie.
Otóż w sobotę byliśmy z B. na imprezie. Mała, kameralna - drinki, trochę jedzenia i kilku znajomych. Na tej właśnie imprezie zostałam wryta w ziemię po raz drugi (chociaż może sny bardziej wryły mnie w łóżko, niż w ziemię). Mianowicie S. - nie wiadomo dlaczego akurat TERAZ - zaczął mnie wypytywać o M! Czy wiem co u Niego, czy wiem jak wygląda, gdzie jest i co robi? - BO ON JEST CIEKAWY! Przypadek...? Najpierw sny, a potem mojemu "bratu" przypomina się M. i zaczyna się interesować Jego obecnym życiem, bo właśnie w tym momencie doznał olśnienia i ciekawość na Jego temat zaczęła Go pożerać... Oczywiście - ja jak to ja, nie wierze w przypadki, jednak tym razem chyba chciałabym uwierzyć. Wygrzebując się z podłoża, w które wcześniej mnie wryło odpowiedziałam zdawkowo, że nie wiem i nic mi na Jego temat nie wiadomo, by uciąć temat jak najszybciej - zwłaszcza, że obok siedział B. 
Sama nie wiem co mam myśleć, a wszystkie te wydarzenia zaczęłam interpretować w ten sposób, jakby jakaś siła wyższa chciała mnie zmotywować do tego, abym dowiedziała się gdzie jest, a może raczej kim jest, teraz M. Zaczęłam mieć nawet jakieś czarne wizje - że może coś mu się stało? Że może w tych snach przyszedł się pożegnać... Szybko jednak wyrzuciłam z głowy te mroczne wizje i zaczęłam je zastępować jaśniejszymi - może bierze ślub?? Może właśnie coś tak ważnego dzieje się w Jego życiu? Nawet jeśli pewnie ukłuło by mnie to lekko w serducho - chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego, to życzę mu szczęścia. 
Mimo wszystko - do dziś nadal nie wpisałam w żadną wyszukiwarkę Jego imienia i nazwiska. Nie zaczęłam szukać i dowiadywać się. Sama nie wiem czy powinnam zaprzątać sobie tym wszystkim głowę. Może powinnam, może faktycznie te znaki mają mnie gdzieś zaprowadzić. Ale... Wierzę, że jeśli coś ma się stać, to tak czy inaczej - stanie się. A więc czy zacznę coś z tym robić? Sama nie wiem. Na pewno nie dziś. Może jutro... Może nigdy. 
Tak czy inaczej - żyję dalej, dniem dzisiejszym i tym co jest obecnie dla mnie na prawdę ważne. Nie mam zamiaru wywracać życia do góry nogami z powodu kilku niewyjaśnionych zdarzeń - więc spokojnie, nie martwcie się o mnie. ;) A co się stanie - czas pokaże, na pewno będę Was  na bieżąco informować. ^^

Tak z czystej ciekawości - co Wy zrobilibyście na moim miejscu? Też należycie do osób, które uważają, że w życiu nie ma przypadków i wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny? Czy może jesteście racjonalistami i podchodzicie do takich spraw na chłodno? Zdarzyło Wam się w ogóle coś podobnego? 

Pozdrawiam i do następnego! :)

_______________________________
*w tytule Pezet - Spadam

46 komentarzy:

  1. Wiesz co, na wszelki wypadek podchodzę do moich snów z dystansem. Są zbyt dziwne i złowróżbne żeby traktować je poważnie i zachować przy okazji zdrowe zmysły, normalnie funkcjonować w społeczeństwie i nie popaść w rozpacz. jednocześnie, niestety, czasami się sprawdzają, zwłaszcza w sprawach uczuciowych, czasami są, niestety, wyrazem skrytych pragnień o których nawet nie wiem. Sądząc z kontekstu, w twoim wypadku tak się nie dzieje. Może mózg ma po prostu fazę na wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jak czytałam post o Twoich snach, to dosłownie płakałam ze śmiechu. :P Mistrzowsko absurdalne. :D
      Może coś mu się uroiło. MÓZGU! OGARNIJ SIĘ!

      Usuń
  2. Moim zdaniem nic nie dzieje sie bez przyczyny, wszystko ma nas czegoś nauczyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko mi jakoś ciężko w tym wszystkim konkretne przesłanie znaleźć. :P

      Usuń
  3. Nie wiem, nie mam pojęcia, nie jestem za tym, żeby wracać do dawnych związków i jakoś to roztrząsać. Było, minęło i każdy poszedł w swoją stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt niczego nie roztrząsa i do niczego nie wraca. ;)
      Ale zauważyłam, że nie lubisz wracać do przeszłości. ;)

      Usuń
    2. Nie, nie chodzi mi o to, że nie lubię. Są dobre wspomnienia, do których można wracać, ale po co roztrząsać coś, co po prostu się zakończyło i jest zupełnie nie istotne? Po prostu pewne osoby, przestają być tym kim były i po prostu po co o tym mówić?

      Usuń
    3. Może dla Ciebie nieistotne. Dla mnie niekoniecznie. ;)
      Co do zmian - faktycznie, pewnie jesteśmy teraz zupełnie innymi ludźmi, ale czasem po prostu chciałabym wiedzieć czy u kogoś, poza kim kiedyś świata nie widziałam, wszystko w porządku. :)

      Usuń
  4. Z uwagi na to jak dziwne mam sny nie radziłabym w nie wierzyć i doszukiwać się drugiego dna, można oszaleć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. czasem sny mają nam coś przekazać...kilka razy spotkałam się z takimi przypadkami,że faktycznie przez sen pewne osoby chciały coś dać znać...
    ale specjalnie bym nie wnikała w tą Twoją sytuację...zostawiłabym to,a ewentualnie jeśli znowu coś by się "wydarzyło"w tej kwestii może pomyślałabym czy nie zacząć działać ;)
    buźka ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wolne na uczelni, z jakiegokolwiek powodu, zawsze dobre :D
    Wiesz...akurat ja wierzę w wiele snów, jako w pewne znaki. Ale sny właśnie trzeba nauczyć się czytać, jako "opowiadacz snów". Bo wiele z nich to po prostu, jak pisał jeden z psychiatrów "pierdnięcia umysłu", rzeczy, które nie mają już znaczenia, ale jednak tkwią w naszej podświadomości, w wyładowaniach neuronów pamięci. I czasem się zdarzają, nawet po latach, Po latach dawne miłości, przyjaciele, wspomnienia. Ale nawet w takich snach pewne detale, przez nasz osobisty, albo archetypiczny, powiedzmy jungowski nawet pryzmat mogą mieć znaczenie.
    Czasem może właśnie przewidujemy pewne rzeczy ale...w naszym życiu chodzi też o to, że sami kształtujemy swój los. Wierzę w przekaz snów, ale nie zawsze musimy go słuchać. To od nas zależy, co z tym zrobimy. I nieraz może nie warto sprawdzać, szukać na nowo. Zostawić rzeczy takimi, jakie są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no "fajne" sformułowanie. :P
      A wiesz, nawet próbowałam czegoś poszukać, ale niczego nie znalazłam. Także na jedno wyszło. :D

      Usuń
  7. Super wpis, bardzoo ciekawy. Czekamy na następne! <3

    Obserwujemy i liczymy na rewanż ;*

    toloveyourselff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Sny mają swoją magię.
    Ja też liczę na słoneczny weekend majowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie prognoza pogody nie zwiastuje idealnej pogody. :/

      Usuń
  9. Pierwsza miłość... ostatnio właśnie straciłam swoją pierwszą miłość i czasami śni mi się po nocach, czasami chcę do niego napisać, wrócić, dać mu szansę, ale... czas na nowe, na szanowanie siebie :P
    Co do Twoich snów - ciesz się z nich, że jesteście w nich szczęśliwi :) przynajmniej tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, taka utrata boli i na początku wydaje się, że nie ma szans, by iść przed siebie, ale z doświadczenia wiem, że gdzieś tam czeka na Ciebie ktoś lepszy. :)
      Chociaż w nich możemy być przyjaciółmi. :)

      Usuń
  10. moje sny czasem mnie przerażają. ale bardziej w takim kontekście, że albo to, co mi się śni, to mi się później wydarza (seryjnie) i mam poczucie deja vu, albo znowu coś , co się zdarzyło, to mi się śni i budzę się z takim nieogarem i leżę, i zastanawiam się : co się własnie stało? XD

    a swoją drogą kolega, 'pierwsza miłość', śnił mi się chyba parokrotnie, choć wiesz, my utrzymujemy kontakt, to może to inaczej jakoś :D

    ale ugh, dlatego czasem snów nie lubię XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem tak mam, że mi się może całą noc śnić jakaś scena z filmu. :P Tyle, że przeżywam ją ja, jako ja. Też mam potem nieogar.

      Ja czasem jestem rano tak zmęczona przez te sny, jakbym w ogóle nie spała. :P

      Usuń
  11. Mi też często spełniają się sny, ale pewnie sny te bym sobie przetłumaczyła, że tak miało być, że brat mnie o tego chłopaka zapytał :P
    Ja osobiście pewnie bym wyszukała informacje o M. Z ciekawości ;p Z resztą ja lubię często szukać takich informacji o innych ludziach, czego później żałuję, zwłaszcza, że spontanicznie, nie wiem po co, potrafię się nawet odezwać :P
    Nie odzywaj się przypadkiem do niego, czekaj na dalszy rozwój przypadków ;p Może po prostu te sny były po to, że miałaś napisać o M. a nie napisałaś :D
    A może śni Ci się M. bo B. Ci go zaczął w czymś przypominać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skusiłam się w końcu i zaczęłam szukać, ale... NIC nie znalazłam. Człowiek NO NAME po prostu. :P
      Nawet gdyby chciała się do Niego odezwać, to nie mam jak. A wcale mi to do głowy nie przyszło. :)
      Wiesz, miałam tak, że na początku związku z B. widziałam całe mnóstwo podobieństw i można by powiedzieć, że porównywałam ich na każdym kroku, ale teraz... Nie wydaje mi się, żebym w ogóle myślała o M. na co dzień.

      Usuń
  12. Ostatnio doszłam do wniosku,że nie ma przypadków, wszystko dzieje się po coś, jakby u góry już był gotowy plan na nasze życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś tak myślałam. Że cokolwiek zrobimy, to zawsze wejdziemy na właściwą ścieżkę, bo ktoś już wyznaczył naszą drogę. :)

      Usuń
  13. Hmmm... ciężko powiedzieć, co zrobiłabym w Twoim konkretnym przypadku, ale... z ręką na sercu mogę powiedzieć: tak, wierzę, że nie ma czegoś takiego jak przypadek.

    OdpowiedzUsuń
  14. nic nie dzieję się bez przyczyny wiem po sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doświadczenie najlepiej nas w takim przekonaniu utwierdza. :)

      Usuń
  15. jakis czas temu zmienilam partnera po bardzo dlugim zwiazku... moj byly partner snil mi sie co 2 noc ale byly to okropne sny... balam sie, ze cos mi zrobi, nie wychodzilam wieczorem z domu... nie byl nigdy agresywny, spokojny, inteligentny czlowiek a ja tak sie balam. i do dzis nie wiem czemu ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to dziwne... Zwłaszcza, że nie miałaś podstaw, żeby go tak postrzegać. :/ Ale nie martw się, mi też się czasem śnią rzeczy o których chciałabym jak najszybciej zapomnieć.

      Usuń
  16. Ciężko mi powiedzieć czy uznałabym to za przypadek czy celowe działanie 'losu'. Z pewnością jednak nie udałoby mi się wytrzymać i próbowałabym się czegoś dowiedzieć z facebooka np.;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja niczego z facebooka nie wyczytam, bo M. zawsze był anty wszelakim portalom społecznościowym. :D

      Usuń
  17. Żeby tak u mnie w pracy z byle powodu robili wolne ;P Chociaż nie narzekam, bo jak się przychodziło w święto (lub niedzielę) do pracy, to dniówka była zwiększana o 100%, a jak się trafiło na dwunastkę, za którą dostawało się 80 zł za samo przyjście, to już było 160 zł za samo zjawienie się, a do tego jeszcze dochodziła dniówka wraz z jej podwojeniem. W takiej sytuacji, to aż nie chce się tego wolnego ;D

    Sny są taką rzeczą, że tego się wytłumaczyć nie da ;D Ale naprawdę ciekawy zbieg okoliczności... coś w tym musi być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś takiego na prawdę motywuje do pracy. :D

      Usuń
  18. Miałam kiedyś taką samą sytuację.. Śnił mi się powiedzmy "ktoś z przeszłości". Wiem, że ma on już swoje życie, swoją rodzinę, ale ciągle wszystko dookoła mi o nim przypominało. Nawet przez chwilę miałam ochotę napisać do niego, ale od razu się w myślach skarciłam, że to byłoby nie na miejscu, że co bym mu napisała po kilku latach niegadania? Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że w ciągu tygodnia wszystko nawiązuje do osoby, z która nie utrzymuje się już kontaktu. Czy to przypadek czy to znak? ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie myślałam o tym, żeby pisać do Niego. Nawet nie miałam takiej możliwości, może dlatego mnie nie kusiło. :P
      Wierzę w znaki, ale jeszcze nie wiem co on ma oznaczać. ;)

      Usuń
  19. Ja często mam tak, że sny silnie związane są z tym co się wydarzy, a "de ża wi" - nie chce mi się patrzeć w Google jak się to pisze, miewam bardzo, bardzo często. Jak zwykle świetnie napisane. Zdjęcia z tumblr'a jak zwykle robią furorę!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Bardzo mi zależy na twojej opinii i kliknięciu +1 w Google.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się kilka razy zdarzyło mieć de ja vu. :P ;)

      Usuń
  20. Powiem Ci, że ostatnio też miałam sen, tylko rolę główną grał kolega, którego nie widziałam x czasu. To dziwne, ale musiałam do niego napisać i mu to powiedzieć. On się zaśmiał i powiedział, że też kiedyś mu się śniłam. Rany..to jest jeszcze dziwniejsze. Nie wiem, co myśleć o tych przypadkach...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę. To rzeczywiście ciekawe. :)
      Mi się kiedyś koleżanka z dawnych lat śniła, ale nie oznajmiałam jej tego. :D

      Usuń
  21. Czasami mam podobnie. Uważam, że sny odzwierciedlają to, co naprawdę dzieje się w naszych głowach. Może po prostu o Nim trochę myślałaś, albo zatęskniłaś za jakimiś Jego zachowaniami, których nie wykazuje B.? No nie wiem. Ale uważam, że chyba najlepiej z tym po prostu nic nie robić. To tylko sny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem. Ja już raczej o Nim nie myślę - dopóki mi się nie śni. :D

      Usuń
  22. Ja nie wierzę w przypadki. I wierzę, że świat daje nam znaki. Przekonałam się o tym dobitnie w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czyli są dowody na to, że w życiu nie ma przypadków. ;)

    OdpowiedzUsuń