poniedziałek, 13 kwietnia 2015

130. Gdzie byłeś dziesięć lat temu?

Witajcie. Dziś przyszedł dla mnie dzień powrotu do szkoły, po przerwie świątecznej. Pewnie chcecie mi napisać, że mam za dobrze? To Wam powiem, że wcale na dobre mi takie długie przerwy nie wychodzą, bo pełzam wówczas po uczelni niczym cień, walcząc z oczami. Dziś już wybitnie nie chciały ze mną współpracować, ale... dałam radę. Może dlatego, że gościu z bilansooo wypuścił nas prawie godzinę wcześniej, a na rewizji... graliśmy w grę planszową. :D Grał ktoś z Was w Cash Flow?? Na początku gra wydawała mi się nudna, ale jak się wkręciliśmy, to ciężko było się oderwać. Graliśmy całe zajęcia (2,5 godziny!) i na następnych również będziemy grać, tyle że wówczas trzeba będzie już kończyć. A szkoda, bo gra na prawdę wciąga. 
Poza tym, z racji tego, że byłam dziś MAŁYM ZOMBIE nie dostrzegłam w dzisiejszym dniu niczego na tyle fascynującego, ażeby warto się było tym z Wami dzielić. Także rozważania nad tematem czas zacząć!
Gdzie byłeś 10 lat temu i kim wtedy byłeś?

Ten temat podchwyciłam od Blacky, która jakiś czas temu opublikowała u siebie coś podobnego. Uznałam, że warto by było usiąść i faktycznie się nad tym zastanowić. Zwłaszcza teraz - gdy wydaje się, że czas coraz bardziej przyspiesza i nie pozwala złapać tchu. Przecież jeszcze wczoraj bałam się ustnej matury z polskiego, a dziś? Dziś jestem na finiszu studiów. Ale gdzie byłam dziesięć lat temu?

A więc dziesięć lat temu kończyłam podstawówkę, o ile mnie pamięć nie myli (przynajmniej w obliczeń mojego wieku tak wynika :P). Byłam szóstoklasistką i pewnie byłam niższa niż teraz (hoho! No w końcu dostrzegłam, że urosłam! :D)
Dziesięć lat temu byłam również zakochana! Pierwszy raz, tak na poważnie, że trzymało mnie
tumblr
przeszło 3 lata. Teraz tak myślę, że to był świetny czas. Nie miałam problemów - może poza tym, że M. za długo nie odpisuje mi na sms. :P No i to uczucie, które towarzyszy tej pierwszej, jeszcze niewinnej miłości. Miłości w której na początku chodzi tylko o to, żeby być, żeby się uśmiechać i wspólnie żartować. Czas pierwszych flirtów, tych grzecznych i pierwsze kroki w stronę tych niegrzecznych. Pamiętam moje przerażenie przed wakacjami, "jak ja wytrzymam całe 2 miesiące bez Niego?!". No, ale udało się. A powroty, jak to powroty - zawsze były cudowne.
Chyba właśnie dziesięć lat temu moje serce pierwszy raz biło tak mocno. Robiłam wtedy pierwszy raz głupie rzeczy, jak to przeciętny szczeniak. Chodziłam na szkolne dyskoteki, licząc, że on też przyjdzie. Kurcze, wtedy to chyba całe moje życie kręciło się wokół Niego i aż ciężko mi uwierzyć w to, że do dziś żyję - już bez Jego obecności (pewnie 10 lat temu było to dla mnie niewyobrażalne). 
Tak teraz sobie myślę, że... 10 lat temu byłam jeszcze jedynaczką. Miałam mały pokoik, w którym jedna ściana nie potrzebowała tapety, gdyż wytapetowałam ją sama - plakatami ukochanego zespołu i pięknych chłopców z zespołów rockowych. <3 
Dziesięć lat temu poznałam happysad. Była to piosenka "Od kiedy ropą". Pamiętam, że najpierw śmiałam się z tekstu i spisywałam go z pamięci, żeby pokazać mojej L. Później natknęłam się na "Łydkę" i zaczęłam szperać sama, po czym zostałam trafiona strzałą happysadowego amora. Tak więc uwielbiam ich po dziś dzień.
Wydaje mi się też, że dziesięć lat temu założyli mi Internet i całe wieczory spędzałam na Gadu-Gadu (to w ogóle jeszcze żyje? :D). Nie dość, że całe dnie spędzałam z jednymi ludźmi, to gdy wracaliśmy do domów pisaliśmy ze sobą na gg. Wówczas nikt z nas nie miał siebie dość. Czy to nie piękne??
Wspomniałam też o L. Wtedy byłyśmy jeszcze PRZYJACIÓŁKAMI, co było podkreślane na każdym kroku. Czas jednak zweryfikował nasze relacje. Może trochę i smutno, ale nadal się do siebie odzywamy, więc mogę stwierdzić, że mogło być gorzej. 
Jest jednak coś, co mnie zmartwiło. Poza S. nie rozmawiam na co dzień już z NIKIM spośród ludzi z którymi spędzałam całe dnie DZIESIĘĆ LAT TEMU. Pewnie wtedy nie myślałam, że tak potoczy się moje życie, że nasze drogi rozejdą się aż tak bardzo i prawie zapomnimy o sobie. 
Co by nie było, nauczyłam się niczego nie żałować i powiem Wam, że na samą myśl o tym, co działo się w moim życiu dziesięć lat temu czuję przyjemne ciepło na sercu, a na usta ciśnie mi się uśmiech. Bo to był dobry czas. To byli dobrzy ludzie, którzy może czasem też o mnie pamiętają. Może nawet M., o którym obecnie nie wiem nic (gdzie Ty się podziewasz??) też wspomina mnie równie ciepło, jak ja Jego. 
Zastanawiam się, co napisać w podsumowaniu i myślę też czy niczego istotnego nie pominęłam. Pewnie tak, bo nie sposób spamiętać wszystkiego, co działo się dekadę temu. Są jednak chwile, które będę pamiętać już na zawsze i część z nich zachowam tylko dla siebie, by nie utraciły magii i nigdy nie przestały ogrzewać mojego serca.

Tak więc przez te dziesięć lat zmieniłam się - na pewno fizycznie. Może też moje wnętrze uległo zmianie - nie jestem już tak naiwna i niewinna, jak wtedy. Zostawiłam za sobą niezliczoną ilość znajomości, niespełnionych marzeń i wspaniałych miejsc. Te rzeczy i ci ludzie nie wrócą, ale nie ma czego żałować. To wszystko na pewno miało na mnie wpływ. Dzięki temu jestem dziś taką, a nie inną osobą i jestem tu z Wami. Mogę więc być jedynie wdzięczna, za wszystko co działo się w moim życiu 10 lat temu. A działo się wiele i działo się bardzo - skoro do dziś to pamiętam. 
A Ty, mój drogi czytelniku czy zechcesz napisać mi kim byłeś dziesięć lat temu? Zachęcam Was gorąco! Może niekoniecznie w komentarzu, może ktoś zdecyduje się na taki post? Powiem Wam, że jestem bardzo ciekawa Waszych opowieści. 
Pozdrawiam! :)


44 komentarze:

  1. 10lat temu hmmm bylam w tym samym miejscu, ale wielw sie zmienilo poczynając ode mnie przez tyle lat.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez 10 lat faktycznie, wiele może się zmienić. :)

      Usuń
  2. 10 lat temu trochę było fajnie, trochę nie, tak jak w życiu, ale wolę być tu i teraz, żyć dniem dzisiejszym bo nic się nie wróci! ;)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, nie można żyć przeszłością, ale czasem fajnie powspominać. :)

      Usuń
  3. ja bylam pierwszy raz zakochana jak mialam 13 lat ;p 10 lat temu ? ojej nie mam pojecia gdzie moglam byc ;p i co robic ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to pierwszy raz podkochiwałam się w koledze już w przedszkolu, ale nie wiem czy można to nazwać jakimś głębszym uczuciem xD

      Usuń
  4. Musiałabym pomyśleć nad tym dłużej kim byłam 10 lat temu. A grę znam, ale sama mam Biznes :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż do tego skłaniam. :D
      To ja w biznes nie grałam. Jedynie monopol mam z takich podobnych, ale Cash Flow bardzo mi się podoba. Szkoda, tylko że tyle kasy kosztuje. ;/

      Usuń
    2. Wtedy sporo się działo, bo byłam w gimnazjum. Miałam 14 lat ... kiedy to minęło.
      Biznes jest fajny, w zasadzie na bardzo podobnych zasadach jak Monopol. No też chciałam sobie tą grę kupić, ale stwierdziłam, że wolę na coś innego dać niż na grę.

      Usuń
    3. Czas ucieka zdecydowanie za szybko.
      Aha, no wszystkie gry tego typu są fajne. Tylko właśnie szkoda, że te "fajniejsze" mają swoją cenę. :P

      Usuń
    4. No dokładnie.
      Wszystko co fajniejsze ma niestety swoją cenę :p

      Usuń
    5. Tutaj już bym powiedziała, że nie zawsze. :P

      Usuń
  5. 10 lat temu... Hmm, miałam 17 lat, myślałam z czego będę zdawać maturę, jak będzie wyglądała moja przyszłość.Martwiłam się o chemię i latałam na korepetycję bo nie przyjmowałam do wiadomości,że nie wyżej niż na trzy nie podskoczę. kochałam się na poważnie w panu D.G. i tak mi zostało. W sumie wciąż nie wiem jak będzie wyglądała moja przyszłość. Boję się siebie za 10 lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że byłaś ambitną osobą. :)
      Ja myślę, że nie ma się czego bać. Na pewno będziesz miała piękne wspomnienia z obecnego czasu. :)

      Usuń
  6. 10 lat temu byłam licealistką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko było przede mną, mogłabym tyle zrobić zmienić... ech

      Usuń
    2. Czasami też tak myślę, ale potem dochodzę do wniosku, że jeśli zrobiłabym cokolwiek inaczej, to prawdopodobnie nie przeżyłabym tego, co był później. Więc - po co zmieniać?

      Usuń
  7. Dziesięć lat temu byłam szczeniakiem uczęszczającym do piątej klasy szkoły podstawowej, przypuszczam, że miałam nieźle w głowie porąbane, jednak to akurat się nie zmieniło. Happysadu wówczas nie znałam (a szkoda, bo toć to dopiero zaczynali!), w ogóle dobrej muzyki wtedy nie znałam, tylko pewnie jakieś szumowiny wyznawałam. Szkoda słów. Ciekawa jestem co powiem za dziesięć lat o chwili obecnej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, jak zwykle krytycznie i z poczuciem humoru o sobie. :D
      Ja też dołączam się do tej ciekawości!

      Usuń
    2. W rzeczy samej :D nie chcę wyjść z wprawy :D
      Cóż, musimy troszkę poczekać :D

      Usuń
    3. Za żadne skarby nie pozwalam Ci z niej wychodzić! :D
      Troszeczkę. :P

      Usuń
  8. jak Ty doskonale odtworzyłaś siebie sprzed 10 lat :) pamiętasz tyle rzeczy :)
    ja 10 lat temu miałam 19 lat i byłam po maturze :)
    pierwsza wakacyjna praca...w Mc'donalds :P
    nauka ciąg dalszy...znajomości, miłości...
    fajny temat na post!
    buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często spotykam się z tym, że ludzie dziwią się, że tak wiele rzeczy pamiętam. :P
      Czyli byłaś u progu dorosłego życia. :)
      Dzięki, buziaki! :*

      Usuń
  9. Och, z chęcią bym napisała dużo o tym co było 10 lat temu, ale wtedy miałam tylko 5 lat. Przedszkole, zabawa, rysunki, pierwsze przyjaźnie i przedszkolne występy. Tak to mniej więcej wyglądało. Myślę, że jak będę starsza to wspomnienia z przeszłych lat będą o wiele bardziej szczegółowe i różnorodne. Z drugiej strony przeraża mnie myśl, że pewnie te kolejne 10 minie równie szybko, tak jak czas mijał dotąd ;)

    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beztroskie życie miałaś po prostu. :)
      Oj tak, raczej miną w mgnieniu oka.

      Usuń
  10. 10 lat temu...jeny, kiedy to było...buntowniczka, ,,agresorka'', pyskata, wulgarna...Czy ja taka kiedyś byłam? Oo tak, jak te 10 lat potrafi zmienić człowieka o 180 stopni. Teraz wydaje się to śmieszne, ale wtedy, hmm..powiedzmy, że sprawiałam wiele problemów i na tym zakończmy :)

    http://historia-piorem-pisana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. 10 lat temu,również podstawówka. Niewiele pamiętam z tego okresu. Życie zaczęło się po niej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje właśnie zaczęło się w ostatnim roku podstawówki. :P

      Usuń
  12. Chociaż masz co wspominać :) Może dzięki temu że jesteś starsza, ja 10 lat temu miała niecałe 8 lat. Rajcowałam się swoją 1 Komunią Świętą, wyglądałam tak że do tej pory się tego wstydzę, chodziłam po torach jak po równoważni i jeszcze nie wiedziałam, że szkoła służy do nauki a nie jest taką instytucją do nudzenia małych dzieci. Przyjaciół nie miałam, nie pamiętam co czytałam. Taki okres tuż przed - bo już rok później wszystko radykalnie się zmieniło. teraz jest o wiele lepiej, choć jednocześnie dziwnie. Nie ma co wspominać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, ja na komunii miałam jeszcze ślady po ospie, bo dopadła mnie dwa tygodnie przed. :P

      Usuń
  13. Ja 10 lat temu nie byłam w dość ciekawym czasomiejscu ;p Skupię się więc na Tobie :P
    Pamiętam te szkolne dyskoteki i związane z nimi nadzieje :D Czemu ostatecznie nie wyszło Wam z M.? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, nie chcemy przywoływać niemiłych wspomnień. :)
      No, to były czasy. Ja zawsze przed szykowałam się z kumpelą u mnie w pokoju, wybierając odpowiednią bluzeczkę - jakby nie wiem co to była za impreza. :D
      A wydaje mi się, że za młodzi na to wszystko byliśmy. On skończył szkołę, uciekł mi bez słowa. Ja potem go sobie odpuściłam, a potem po roku jakoś zamiast rzucić mu się w ramiona próbowałam udowodnić, że świetnie sobie bez niego radzę. :P

      Usuń
  14. Bo im więcej człowiek ma czasu wolnego, tym jest jeszcze bardziej rozleniwiony ;] To luz macie, skoro możecie sobie tak grać na zajęciach ;D U nas na niektórych wykładach (chemia! ;/) było to coś nie do pomyślenia. Okropnego wykładowcę mieliśmy. Ot, nie pamięta wół jak cielęciem był.

    No spoko, spoko... tylko kiedy te 10 lat zleciało? Dekadę temu miałam 15 lat... to chyba druga klasa gimnazjum, no nie? Ach... te pierwsze miłości! ;D Choćby nie wiadomo, jakie kolejne zakochania by były, to i tak nic nie przebije tego pierwszego uczucia. Swoją drogą... ja to pod koniec podstawówki przestałam już rosnąć ;D Jakiś czas temu znalazłam swoje spodnie z tego okresu (słodko różowe dzwony ^^) i się w nie zmieściłam ;D Tzn. długościowo, bo z zapięciem się był mały problem ;P Yay! Happysad! Też ich poznałam jakieś 10 lat temu i do dzisiaj ich uwielbiam. Gg? Istnieje i ma się całkiem nieźle ;D Zainstalowałam je sobie ostatnio na telefonie i teraz cały czas jestem dostępna xD Ech... szkoda tylko, że te relacje międzyludzkie umarły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta gra jest w ramach zajęć prowadzona i za nią będą rozdawane punkty z aktywności!!! :D

      Ja z moich spodni z tamtego czasu pewnie bym mogła sobie zrobić 3/4. Jeśli w ogóle zdołałabym je wciągnąć powyżej kolan. :P
      Ja porzuciłam gg jak poszłam do szkoły średniej chyba. Później już wszyscy pisali tylko na fb i ot, tak moje gg umarło. :P
      Trochę szkoda, ale na pocieszenie powtarzam sobie, że gdybym trzymała się ciągle tych samych ludzi, to pewnie nie poznałabym tych kolejnych osób, a mogłabym tego żałować. :)

      Usuń
  15. 10 lat temu żyłam sobie tak swobodnie, bez problemów na taką dużą skalę jaką jest dorosłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne czasy, a zazwyczaj wtedy cholernie ciągnie człowieka do dorosłości.

      Usuń
  16. Ojeju, chciałabym się cofnąć 10 lat wstecz, trochę inaczej pokierowałabym pewnymi sprawami ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem czy warto byłoby cokolwiek zmieniać. :)

      Usuń
  17. Ciekawie tam u Ciebie bywało. :)
    Dziesięć lat temu miałam prawie 15 lat. To był mój najsłabszy rok w nauce. Pewnie dlatego, że rok wcześniej nauczycielka podcięła mi skrzydla, a i byl to dość burzliwy pod względem miłostek rok. Przyjaciołki zas wciaz te same. Jej, byłam w gimnazjum, a dziś siedzę nad magisterką i za 3 miesiace koncze studia, a za 4 wychodzę za mąż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynało być ciekawie. :D
      To nie do pomyślenia, nie? Gdyby 10 lat temu ktoś Ci taką przyszłość wywróżył, to pewnie nie do końca byś w to uwierzyła. :) Czas ucieka zdecydowanie za szybko.

      Usuń
  18. 10 lat temu...aż dziwnie się nieraz wspomina, co? Ja pamiętam, że to był szalony okres. 15 lat...okres moich pierwszy razów, też tego no..najważniejszego :D 15 lat okres ucieczek z domów, szalenia na koncertach, spania na squatach, poznawania dziwnych ludzi, pierwszy Woodstock, pierwsze punkowe festiwale, tanie wino i co ino :D Byłam straszną nastolatką, wiem...:D
    I na szczęście każdy z nas się właśnie zmienia...no cóż, dorasta po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwnie się wspomina, a do tego czuję się nieco zagubiona - bo kiedy to zleciało???
      Jak miałam 15 lat, to też najgrzeczniejsza nie byłam. :P Ale do Ciebie trochę mi brakuje. :D
      Na szczęście - ale trochę brakuje mi tej beztroski.

      Usuń