piątek, 3 kwietnia 2015

128. Narzekam na narzekanie.

Witajcie. Piszę do Was dziś, ponieważ postanowiłam sobie, że odezwę się jeszcze przed świętami - choćbym miała na głowie stanąć (póki co, jeszcze nie stoję, więc jako takiej desperacji nie ma :P). Jak Wam idą przygotowania do świąt? Ja wczoraj odpicowałam sobie mały stroik na stół, umyłam okna i dziś ogarnęłam pokoje. Pozostają tylko potrawy i będę mogła powiedzieć, że wszystko gotowe. Wypadałoby się również odnieść do pogody, na którą tak wszyscy narzekamy. A no było zimno, był wiatr, ale to co przyszło wczoraj przekroczyło wszelkie oczekiwania. Faktycznie, śmialiśmy, że będzie śnieg na święta, ale chyba każdy traktował to pół żartem, pół serio. Wczoraj jednak droga wiosna (czy też jeszcze zima) oznajmiła nam, że ona wcale nie ma zamiaru żartować i... cóż po prostu zasypało. W ciągu dziesięciu minut wszystko wokół zrobiło się białe. Dziś jednak po śniegu ani śladu, pięknie świeci słońce, chociaż mimo to temperatura jakoś znacząco się nie podniosła. Jednak nie ma co NARZEKAĆ! Bierzemy się za temat.

Jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że Polacy uwielbiają narzekać i psioczyć na wszystko, co tylko
Instagram
możliwe. W sumie mogę się z tym zgodzić - najbardziej uwidacznia się to np. podczas wyborów na logo jakichkolwiek mistrzostw w piłce nożnej (wybaczcie, że wkraczam w tę sferę, ale jest mi jakoś najbliższa). Jakiekolwiek by nie było - jest złe, okropne, paskudne, kojarzy się z czymś z czym nie powinno i tak dalej. Następnie - idźmy głębiej w piłkę nożną - kochany i uwielbiany Robert Lewandowski. Jak nie strzeli bramki w meczu - już na niego psioczą, jak strzeli - to już lecą komentarze, że "taką to ja bym z zamkniętymi oczami strzelił", no i generalnie - nadal nic nie pokazał. Kto dogodzi takiemu "kibicowi"?
Wychodząc z piłki nożnej idźmy w stronę przyziemnych spraw. Najwspanialszym tematem do narzekań jest oczywiście POGODA. Nic i nikt nie potrafi tak rozdrażnić człowieka. Jak jest lato i świeci słońce to jest oczywiście ZA CIEPŁO i "zdechnąć idzie". Jak jest zima i mrozi to jest ZA ZIMNO i "zdechnąć idzie", jak wiosną się zdarzy mrozik albo będzie lać przez dłuższy czas, to oczywiście już jest tragedia i ogólnie przez taką pogodę "zdechnąć idzie", że o deszczowej i "chlapowatej" jesieni nie wspomnę.
Zostawmy jednak pogodę meteorologom i pójdźmy do sklepu chociażby - będziemy marudzić, że coś jest ZA DROGIE, a jak kupimy tańsze to może się okazać, że JAKOŚĆ NIE TA - i co? Jak ktoś tak kocha narzekać, to po prostu keine grenzen! Tematy i powody do narzekania nigdy się nie kończą! Taki to ma szczęście - po prostu żyć nie umierać, gdyby nie to, że przez to wszystko "zdechnąć idzie".
Ale okej - po co o tym piszę? Żeby ukazać, że narzekanie do niczego nie prowadzi. Po tym wszystkim czujemy się jeszcze gorzej i ogólnie żyć się nie chce (żeby nie napisać, że "zdechnąć idzie").  Oczywiście sama w tej kwestii święta nie jestem i zdarzy mi się jęknąć, że coś jest TAKIE OKROPNE, ale nie dlatego, żeby sobie pojęczeć, a raczej po to - żeby ktoś mnie podniósł z tego dna i powiedział, że WCALE NIE, DAMY RADĘ!. Szczerze? Nie ma nic gorszego, niż sytuacja w której zaczynamy się żalić, a ktoś zamiast wyjść na przeciw naszym oczekiwaniom, zaczyna nam wtórować i razem zaczynamy się staczać powolutku na dno. Masakra jakaś.
Rozwiązanie? Podchodzić do absurdów przeciwności losu w uśmiechem i zamiast się nimi dołować, po prostu wyśmiać je - co ostatnio na swoim blogu pokazała Lusia. To moje ulubione podejście do kłód rzucanych nam pod nogi - przeskakujmy je z uśmiechem, ciesząc się przy tym niezłą zabawą. :)
Cały sekret chyba tkwi w tym, żeby pośród tego wszystkiego, co nie dzieje się po naszej myśli znaleźć ten maleńki promyczek, który wywoła na naszych twarzach uśmiech.
Przykład? Wczorajszy śnieg - zamiast usiąść i zacząć smęcić, dopadła mnie jakaś fascynacja i biegałam z aparatem z kąta w kąt robiąc zdjęcia i nagrywając filmy. Idźmy dalej - jest zimno? Pomyśl, jak bardzo ucieszy Cię lato - nie przyjmiesz tego z marszu, skoro tak bardzo nie możesz się doczekać. Czeka Cię trudny sprawdzian czy egzamin? Pomyśl, że jesteś już bliżej niż dalej i po tej konkretnej dacie będziesz się już cieszyć "wolnością" - co z głowy, to z serca. ;)
Przykłady mogłabym mnożyć. To chyba dzięki "treningowi pozytywnych  myśli" nauczyłam się dostrzegać te malutkie rzeczy, dzięki którym można się uśmiechnąć w każdej sytuacji. Nawet we wtorek, gdy totalnie zmoczyła mnie ulewa - nie byłam zła, do tramwaju wsiadłam z uśmiechem na twarzy, bo uznałam, że wyglądam śmiesznie. Do tego przypomniał mi się koncert, no i ogólnie - lubię być mokra od deszczu, więc gdyby nie zamrażający wiatr, myślę, że byłoby super. ;)
Chcę Was więc nakierować na to, żebyście chociaż w te święta cieszyli się z każdej małej rzeczy. Jeśli obudzicie się w niedzielę i za oknem ujrzycie śnieg - nie marudźcie, że w kościele będzie zimno - ulepcie zająca z tego śniegu. Jeśli będzie lać - pomyślcie jak szybko wszystkie roślinki wokół się zazielenią. No, a jeśli będzie słońce - czego Wam wszystkim życzę najbardziej, to po prostu cieszcie się tym dniem.
Mój przyozdobiony kwiatek. ;)
Na te święta chciałabym Wam życzyć dużo promyczków słońca, iskierek radości, dużo słodkości i tradycyjnych pyszności. Abyście te święta spędzili tak, jak to sobie wymarzyliście. <3

Buziaki kochani i do zobaczenia po świętach.

53 komentarze:

  1. Taka jest mentalność Polaków i nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy :D
    Ja również na Święta życzę Ci tego, byś jak najmniej miała okazji do narzekania i byś zawsze potrafiła odnaleźć pozytywny aspekt w każdej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Taki kraj. :P
      Dziękuję ślicznie, z tego co pamiętam to nie narzekałam przez święta. :D

      Usuń
    2. Ja niestety niemal całe święta chodziłam nadąsana, z czego dumna jestem, ale sytuacja tego wymagała :P Cieszę się, że święta już się skończyły :D

      Usuń
    3. Hahaha, widzisz, a ja się nawet nie fochałam o to, że musiałam do kościoła wstać. :P
      Dla mnie mogłyby trwać dłużej, ale tylko ze względu na to, żeby B. miał wolne. :D

      Usuń
    4. Ja jedynie na siebie byłam zła, bo nie mogłam do nikogo o to mieć pretensji :) I tak dobrze, że mnie posłuchali i na 9 pojechaliśmy do kościoła nie na rezurekcję ;p
      Dużo pracuje? :)

      Usuń
    5. Mi było ciężko wstać na 11. do kościoła. :D

      Standardowo - 8 godzin dziennie, w soboty 4. Jedną sobotę w miesiącu ma wolną, dwie spędza na uczelni. :)

      Usuń
  2. Narzekanie to sport narodowy Polaków przecież! :D narzekać mogą zawsze, wszędzie i na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością zgarnialibyśmy z tej dyscypliny wszystkie medale. :P

      Usuń
  3. taaaak, tak tak tak! podpisuje się pod każdym słowem :) ja też czerpię radość z najdrobniejszych sytuacji i nie rozumiem, jak ludzie mogą narzekać non stop! słońce - za gorąco, śnieg - za zimno, deszcz - za mokro, zawsze źle, nic im nigdy nie pasuje.. nie do wiary o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymaj, już jesteśmy dwie . ;)

      Usuń
  4. Śliczny stroik! :) to prawda ale ja sama narzekam właśnie chociażby na tą pogode ale tylko na deszcz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Deszcz nie taki zły - jeśli nie trzeba wychodzić z domu. :D

      Usuń
  5. To fakt, lubimy narzekać i to bardzo! Jak patrzę na ludzi wokół to nic im się nie podoba.
    Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przymknąć na to uszy i nie dać się w to całe narzekanie wciągnąć. :P

      Dziękuję. :*

      Usuń
    2. Narzekają na wszystko co popadnie. Ale szkoda gadać, nie słucham jak narzekają. Trzeba otaczać się pozytywnymi osobami :) Jak tu u nas na blogach :)
      :*

      Usuń
    3. Tak, tutaj mamy taką antynarzekaniową terapię, jak nigdzie. :D

      Usuń
  6. Poczekaj. Ja też nie lubię narzekać, bo to jest bezcelowe. Ale wybacz - na pogodę, w sprzyjających warunak, warunkach świąt takich a nie tych, które były cztery miesiące temu, narzekać się nie da, bo - za przeproszeniem - kuriwcy dostaję, jak widzę to śniegopodobne coś za oknem. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiadomo, że jak zamarzasz, to ciężko wykrzesać z siebie cokolwiek pozytywnego, więc takie skrajności zostawmy w spokoju. :D

      Usuń
    2. A ogólnie to nie lubię narzekać, wystarczy do mnie zajrzeć :D jak tam po świętach?

      Usuń
    3. No wiadomo. :)
      A jakoś nie mogę się przestawić na tryb pracy. Chociaż wczoraj walczyłam z tym cały dzień, to jedyną rzeczą jaką zrobiłam do szkoły było drukowanie notatek. :P

      Usuń
  7. Na szczęście narzekanie na pogodę zostało mi oszczędzone, ponieważ pogoda nic mnie nie interesuje :D jest mi wszystko jedno jaki rodzaj opadu czy gleby depcę glanami i co akurat osadza się na mojej nieprzemakalnej, wojskowej kurtce. Może gdybym latała po świecie w czymś mniej wytrzymałym niż mundur straży granicznej martwiłabym się o takie sprawy, ale kurcze, mundury są szyte idealnie na takie okazje :D Nie ma co psuć sobie dnia pogodą, lepiej się cieplej ubrać i żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się taka kurtka! Już od jesieni się za taką rozglądam. :D

      Usuń
  8. Narzekanie to nasz sport narodowy :)
    Ja przestałam narzekać na to na co mnie wpływu-na pogodę, na innych ludzi itp. Szkoda zdrowia i czasu :)
    Wesołych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i to też jest dobre podejście. Po co zawracać sobie głowę czymś, na co rzeczywiście nie mamy wspływu. :)

      Dziękuję. :)

      Usuń
  9. ja wczoraj radośnie zostałam ośnieżona i ogradowana :D

    OdpowiedzUsuń
  10. nam to generalnie cieżko jest dogodzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mamy jakieś utopijne wymagania wobec świata.

      Usuń
  11. Ja już wszystko mam uporządkowane :) A wiosna i u mnie szalała wczoraj - nawet grad się pojawił!
    To nasze narzekanie jest potworne. Jakby mogło cokolwiek zmienić. Nie lepiej po prostu wziąć się do roboty i samemu coś zrobić? Jeśli coś nie pasuje, każdy ma prawo żeby zaproponować swoje rozwiązanie. Jeśli nie zdobywa się nawet na to, to jakie ma prawo krytykować wszystko wokół?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie coś takiego powinno się odpowiadać tym wszystkim maruderom. :)

      Usuń
  12. To prawda, że narzekanie jest mega słabe... Ludzie wiecznie mają jakieś ale. Nie potrafią się niczym cieszyć. Fajnie, że są takie osoby jak Ty, ktore cieszą się nawet takimi blahostkami jak chwilowy śnieg. :) Narzekanie nic nie zmieni. Co najwyżej sprawi, że będziemy się utwierdzać w tym jak nam źle. Nasza chęć pozytywnego myślenia jest kluczem do szczęścia. Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie dlatego, że doszłam do takiego wniosku, postanowiłam skończyć z narzekaniem .;)

      Usuń
  13. A ja dziś zrobiłam swoją ulubioną sałatkę na święta.
    Wesołych Świąt oraz solidnego odpoczynku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas sałatka zniknęła tak szybko jak nigdy. ;)

      Dziękuję, oj był solidny.

      Usuń
  14. Dokładnie - narzekanie nie prowadzi do niczego dobrego, dlatego, kiedy tylko załączy mi się jęczybulenie, to wylewam sobie mentalny kubeł zimnej wody na łeb. Też to właśnie zauważyłam, nawet na jakichkolwiek forach, gdzie anonimowość pozwala na ostrzejsze wyrażanie swojego "niezadowolenia". Ale kto Polakowi dogodzi? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się taki nie narodził, co by Polakowi dogodził. :P

      Usuń
  15. Zdrowych wesołych świąt! :)

    A co do narzekania - trudną sztuka jrst je opanować,ale da się to zrobić ;) wystarczy trochę chęci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      Tak, chęci to już połowa sukcesu.

      Usuń
  16. Zdrowych wesołych świąt! :)

    A co do narzekania - trudną sztuka jrst je opanować,ale da się to zrobić ;) wystarczy trochę chęci!

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie to smerfne. Smerf Maruda ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Czasem to narzekanie pomaga:) Ładnie tu u Ciebie:*
    http://spelniaj-twoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuje:)
    Pozdrawiam:) Ps. Fajnie udekorowałaś kwiatek jajeczkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy narzekanie pomaga, to nie wiem. Chyba w momencie, gdy ktoś je przerwie. :P
      Dziękuję, miło mi. :)

      Usuń
  19. Święta były wspaniałe i takie spokojne :)
    cóż narzekaliśmy i narzekać będziemy taki już nasz naród :P ale fajne jest to co piszesz,trzeba szukać małych promyczków w tym wszystkim!
    ściskam i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj moje też takie były. :)
      A więc ich szukajmy. :)
      :*

      Usuń
  20. Ludzie są tacy, że nawet jak nie mają powodów do narzekań, to zawsze sobie jakieś znajdą. Ciężko niektórym dogodzić. I tak źle i tak niedobrze.
    Ładna ozdóbka :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i co zrobisz? Nic nie zrobisz. :P
      Dzięki.
      :)

      Usuń
  21. Czasem mam dni, że dopada mnie syndrom "Królewny Jęczybuły", ale na co dzień staram się jednak no...nie przesadzać. Bo mnie nawet moje własne marudzenie irytuje, a co dopiero innych? I nie ma sensu przesłaniać sobie właśnie tej radości świata. Nawet z tego cholernego śniegu w kwietniu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no to napędza rzeczywiście błędne koło.

      Usuń
  22. ładny ten stroik ci wyszedł, a co do posta to masz rację. Sama parę razy o tym rozmyślałam, nawet tematycznie podobny post szykowałam, ale chciałam zrobić z tego pewnego rodzaju wyzwanie. Pewnie to zrobię, tylko nie wiem jeszcze kiedy. Więc tak, pogoda faktycznie jest do dupy, ale jak się puści dobra muzykę to nawet ona nie przeszkadza:) W pracy zdarza się, że siedzimy po 12 godzin, więc ostatnio zastosowałam metodę nazwijmy ją" odwrotności". Więc kiedy ktoś mi powie, że minęły mu dopiero dwie godziny pracy, a jeszcze tyle przed nim to mówię tak " Spójrz na to w ten sposób. Miałaś 12 godzin i minęły ci dwie, więc zostało jeszcze tylko dziesięć do końca, czyli już bliżej niż dalej. Z czego pewnie jeszcze jakieś trzy do przerwy. A po niej minie ci jeszcze szybciej". Nie wiem czy to działa, ale praca to środowisko, gdzie narzekanie jest jak zaraza: wszędzie i szybko można to podłapać. Wczoraj w pracy tez miałam taki dzień, że moja menagerka negowała ciągle wszystko co robiłam, ale ona to ma tak zawsze. nawet jeśli zrobiłam coś dobrze, to miała jakieś uwagi, a czasem czepia się o takie szczegóły, że trudno jest utrzymać dobry nastrój i jakoś się od tego odbić. Negatywne nastawienie innych wpływa negatywnie na nas i to jest najgorsze. Czasem jest ciężko z tym walczyć, ale wciąż mam nadzieję:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc nie mogę się doczekać tego wyzwania. :)
      Myślę, że narzekaniem można się zarazić nie tylko w pracy, ale po prostu wszędzie. Dlaczego? Bo narzekanie jest łatwe i tyle.
      Cieszę się, że bierzesz się za to i podoba mi się Twój pomysł dotyczący "odwrotności". Najważniejsze, żeby starać się dostrzegać wszędzie dobre strony. :)

      Usuń