niedziela, 26 kwietnia 2015

133. Sztuczne = Ładne ??

Witajcie kochani. Na wstępie chciałam przeprosić za to, że ostatnio jestem tu niezwykle rzadko, ale... Jestem codziennie! Choć co prawda na chwilę, ale każdego dnia odwiedzam kilka z Waszych blogów, nadrabiając komentarzowe zaległości (z prędkością ślimaka, ale zawsze!). 
Jak wspominałam ostatnio - teraz panuje dla mnie niezwykle gorący okres. Po majowym weekendzie mam dwa zaliczenia, w następnym tygodniu kolejne, dodatkowo do końca kwietnia powinnam złożyć promotorowi całą pracę dyplomową - a muszę jeszcze przekopiować trzy arkusze z Excela do pliku tekstowego i ułożyć z nich sensowne rozdziały. Po takim wyjaśnieniu chyba nie muszę pisać, że całe dnie spędzam w arkuszach, tabelkach i kserówkach z zakreślaczami i długopisami w dłoniach. Jedyny plus jest taki, że zrobiło się ciepło i mogłam wybyć ze stertą papierów na zewnątrz - nauka w promieniach słońca jakoś szybciej mi wchodzi (a może to świeże powietrze?).
Niemniej jednak, jak bardzo byłaby moja głowa zawalona nauką, to zawsze znajdzie się w niej miejsce na temat, który chciałabym z Wami poruszyć (szczerze, to w takim natłoku tematów rodzi się całe mnóstwo!). A więc przejdźmy do dzisiejszych rozważań: SZTUCZNE = ŁADNE ??

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

132. "Gdy przestanę myśleć o czym myślisz i gdzie idziesz..."

Witajcie. Jak się czujecie po weekendzie? Ja swój spędziłam z moim B., więc jak zwykle minął mi on zaskakująco szybko. Teraz siedzę i tylko czekam na weekend majowy - mam nadzieję, ze pogoda dopisze i będzie przynajmniej tak ciepło, jak teraz. :) 
Z dobrych wieści mam jeszcze jedną - w przyszłym tygodniu znów nie mam zajęć. Ale z jakiego to powodu?? Pojęcia nie mam, moja uczelnia pod względem wolnego jest chyba uczelnią numer jeden w Polsce. Każdy powód by odwołać zajęcia jest dobry. Przez to jednak zaraz po długim weekendzie (od razu w poniedziałek!!! serca nie mają!) mam przedtermin z bilansoznawstwa i obronę projektu z rewizji. Całe szczęście, że udało nam się wybłagać ten przedtermin, bo miało być wówczas kolokwium właściwe, ponieważ gościu również (jak i ja) był w szoku, że za tydzień nie ma zajęć. Tak więc - wolne wolnym, ale nie będę się w tym czasie lenić, a uczyć się - przynajmniej do majowego weekendu. :P
Sprawozdanie z tego, co u mnie złożone. Mogę więc przejść do tematu. A co w temacie?? A w temacie osoba, która przewija się tutaj raz po raz - ostatnio nawet dość często. Aż się zaczęłam zastanawiać dlaczego - może dlatego, że miałam ten post napisać już jakiś czas temu i pewnie dopóki nie wyrzucę tego z siebie wizja tego tematu będzie powracać jak bumerang. A więc pozbądźmy się go - raz na zawsze. Przynajmniej spróbujmy. :P

piątek, 17 kwietnia 2015

131. Push up!

Witajcie. Jak Wam mijają kolejne iście "wiosenne" dni? Ja wczoraj byłam na zakupach ubraniowo-kosmetycznych i mimo zimna za oknem, jestem zadowolona. Ogólnie myślę, że co by nie było - powodów do narzekania nie mam. Przynajmniej gdy wyglądam przez okno, to wydaje mi się, że na dworze jest cieplutko i milutko, czyli tak jak to być powinno.

Do poruszenia dzisiejszego tematu skłoniły mnie zakupy - jednak nie te ostatnie, a robione przeze mnie już jakiś czas temu, w jednej z poznańskich galerii. Dzielnie przemierzając sklepowe wystawy, półki przeładowane odzieżą i wieszaki, z których to wszystko krzyczy - KUP MNIE doszłam do pewnej refleksji...

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

130. Gdzie byłeś dziesięć lat temu?

Witajcie. Dziś przyszedł dla mnie dzień powrotu do szkoły, po przerwie świątecznej. Pewnie chcecie mi napisać, że mam za dobrze? To Wam powiem, że wcale na dobre mi takie długie przerwy nie wychodzą, bo pełzam wówczas po uczelni niczym cień, walcząc z oczami. Dziś już wybitnie nie chciały ze mną współpracować, ale... dałam radę. Może dlatego, że gościu z bilansooo wypuścił nas prawie godzinę wcześniej, a na rewizji... graliśmy w grę planszową. :D Grał ktoś z Was w Cash Flow?? Na początku gra wydawała mi się nudna, ale jak się wkręciliśmy, to ciężko było się oderwać. Graliśmy całe zajęcia (2,5 godziny!) i na następnych również będziemy grać, tyle że wówczas trzeba będzie już kończyć. A szkoda, bo gra na prawdę wciąga. 
Poza tym, z racji tego, że byłam dziś MAŁYM ZOMBIE nie dostrzegłam w dzisiejszym dniu niczego na tyle fascynującego, ażeby warto się było tym z Wami dzielić. Także rozważania nad tematem czas zacząć!
Gdzie byłeś 10 lat temu i kim wtedy byłeś?

czwartek, 9 kwietnia 2015

129. Trening pozytywnych myśli - marzec.

Witajcie kochani. Święta, święta i po świętach. Jak Wasze samopoczucie? Nie objedliście się za bardzo sernikiem i gotowaną szynką? Ja na tę Wielkanoc pierwszy raz w życiu zrobiłam kopiec kreta - z moim perfekcjonistą B. w roli głównej oczywiście. Ach, jakie to było dobre... No ale niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Zwłaszcza jeśli nasze dobro jest ciastem. 
Ogólnie po świętach jeszcze wczoraj nie byłam w stanie dojść do siebie - z tego totalnego rozleniwienia. Cały dzień walczyłam ze sobą, żeby zrobić COKOLWIEK na uczelnie. Skończyło się na tym, że wydrukowałam notatki i umowy. A! No tak, bo jeszcze Wam nie mówiłam. Zapisałam się na studia - także droga ironiczna pani nie poprzestaje na licencjacie. Zapisałam się na studia magisterskie z podyplomowymi (to się chyba zwie SUM+ czy coś takiego). Stwierdziłam, że jest to oszczędność czasu (dwa dyplomy w dwa lata) i pieniędzy (bo są tylko tysiaka droższe od zwykłej magisterki, a za samą podyplomówkę pewnie drugie tyle bym musiała wyłożyć). Także od października edukuję się dalej i na dzień dzisiejszy chyba na tym poprzestanę. (mam nadzieję, że żaden doktorat ani profesura mi nie odbije :P)
Tyle z ogłoszeń parafialnych - teraz czas na wychwalanie marca i doszukiwania się w nim dobroci, słodkości i samych miłych chwil...

A więc co dobrego przyniósł marzec?

piątek, 3 kwietnia 2015

128. Narzekam na narzekanie.

Witajcie. Piszę do Was dziś, ponieważ postanowiłam sobie, że odezwę się jeszcze przed świętami - choćbym miała na głowie stanąć (póki co, jeszcze nie stoję, więc jako takiej desperacji nie ma :P). Jak Wam idą przygotowania do świąt? Ja wczoraj odpicowałam sobie mały stroik na stół, umyłam okna i dziś ogarnęłam pokoje. Pozostają tylko potrawy i będę mogła powiedzieć, że wszystko gotowe. Wypadałoby się również odnieść do pogody, na którą tak wszyscy narzekamy. A no było zimno, był wiatr, ale to co przyszło wczoraj przekroczyło wszelkie oczekiwania. Faktycznie, śmialiśmy, że będzie śnieg na święta, ale chyba każdy traktował to pół żartem, pół serio. Wczoraj jednak droga wiosna (czy też jeszcze zima) oznajmiła nam, że ona wcale nie ma zamiaru żartować i... cóż po prostu zasypało. W ciągu dziesięciu minut wszystko wokół zrobiło się białe. Dziś jednak po śniegu ani śladu, pięknie świeci słońce, chociaż mimo to temperatura jakoś znacząco się nie podniosła. Jednak nie ma co NARZEKAĆ! Bierzemy się za temat.