wtorek, 31 marca 2015

127. Spowiedź.

Witajcie. Jak tam się czujecie po zmianie czasu? Ja chodzę jakaś przyrąbana ostatnio i zganiam to właśnie na zmianę czasu - no bo w końcu ktoś musi być winny, nie? Może jeszcze ewentualnie pogoda, która dziś dała mi popalić. Gdy się obudziłam za oknem powitał mnie sypiący śnieg. Modliłam się, żeby przestało padać zanim będę musiała wyjść do szkoły. No i udało się. Ale za to wracając z zakupów dopadła mnie taka ulewa, że moje spodnie wyglądały jak wyciągnięte z pralki - bez odwirowania (mimo iż stałam na dworze może z 10 sekund). No, ale... Skoro już i tak wracałam do mieszkania to było mi wszystko jedno i naszły mnie miłe wspomnienia jednego z koncertów, gdy to dostałam gradem po plecach i mogłam robić za miss mokrego podkoszulka pod samą sceną. xD
Tyle o czasie, pogodzie i tym podobnych sprawach bieżących. Ten post postanowiłam napisać już w sobotę, ale z braku czasu i dzisiejszego kolokwium (na które musiałam się pouczyć) piszę go dopiero teraz.

W sobotę byłam na spowiedzi, tak dla świętego spokoju, żeby mi mama nie marudziła, że Wielkanoc, a ja do komunii nie pójdę (no tragedia narodowa, na prawdę). Tak więc poszłam i... wyszłam taka wściekła, że moje całe postanowienie poprawy dotyczące przeklinania szlag jasny trafił. Pierwszy raz trafiłam na tak bucowatego księdza. Ale po kolei.
tumblr
Wiadomo, jak to w życiu bywa - do kościoła w niedzielę mi nie po drodze, tak też z tego grzechu niezwykle ciężkiego się poszłam wyspowiadać, na co ksiądz drogi zakasował mnie pytaniem ILE RAZY? Nosz... Mówię mu, że nie wiem, to mi kazał tak "plus minus" określić i na każde moje, że NIE WIEM, bo przecież sobie nie zapisuję, on mi naciskał, że chce wiedzieć ILE. No ręce mi opadły i walnęłam mu jakąś tam liczbę na "odczep się człowieku", po czym usłyszałam, że TO BARDZO DUŻO I BARDZO NIEDOBRZE, no i wiecie... Takie tam stękanie. Ale to jeszcze nic.
Po tym wszystkim, ten ksiądz wyjeżdża do mnie z tekstem czy ja przypadkiem nie pominęłam jakiś grzechów, bo nie usłyszał przy wyznawaniu - i w tym momencie zaczyna mi wymieniać całą litanie! Nosz ręce mi opadły na skromną deseczkę przy konfesjonale... Jednak poziom mojej złości zaczął się podnosić gdy się przyznałam do czegoś tam, co on sobie zaczął wymieniać i dostałam od niego ochrzan, że ON TU NIE JEST OD WYCIĄGANIA ZE MNIE GRZECHÓW! To przepraszam bardzo po C*UJ to robi?! No i po co jest ta cała formuła "więcej grzechów nie pamiętam"?!
Dżizas, nie będę ukrywać, że do spowiedzi poszłam z marszu - jak zawsze z resztą, robiąc rachunek sumienia w wersji "super mini", no ale jakoś nigdy to nikomu nie przeszkadzało. No a po dwa - ksiądz kiedyś na religii gadał coś o postanowieniu poprawy, że bez tego spowiedź jest nieważna, no i w sumie racja. Skoro nie mam zamiaru chodzić do kościoła w niedzielę, to po co mam się z tego spowiadać? Tak samo, jak nie mam zamiaru przestać robić innych rzeczy, uważanych przez kościół za grzechy - to po co mam je wyznawać?! Sensu nie widzę. Nie mówisz, to źle, jak już powiesz, to Cię ochrzanią, za to że się poprawić nie chcesz i tak w kółko Macieju...
Powiem Wam szczerze, że od soboty zraziłam się do instytucji kościoła jeszcze bardziej niż wcześniej, a tym bardziej do spowiedzi. Jeszcze taka zła z kościoła nie wyszłam chyba w życiu. Całe szczęście miałam przy sobie B., który głupimi żartami starał się załagodzić pioruny strzelające z mych oczu. Z resztą nie tylko tym - jak to mówią "klina klinem"... ;)
Dziś już spokojniejsza, ale nadal niesympatycznie nastawiona do kościoła pozdrawiam!
Co nowego u Was? Śnieżnie i deszczowo?
Trzymajcie się cieplutko kochani! :)

68 komentarzy:

  1. Taak u mnie masakrycznie ciagle padaa i do tego ten wiatr ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na chwilę dopadło słońce dziś i było na prawdę przyjemnie, ale zaraz potem zaczęło lać... :/

      Usuń
  2. Boshe, spowiedź. Nie-na-wi-dzę. Ale nie poszłam na Boże Narodzenie, gdyż się zbuntowałam, i myślałam, że w domu mi nie darują. Tym razem wiec stwierdziłam, iż przecierpię, przynajmniej za uchem gadać nie będą. Na szczęście u spowiedzi byłam w Poznaniu, szczęśliwym trafem wpadłam na głuchego księdza, więc ja coś tam pogadałam, on coś odpowiedział i z głowy. Ugh! Pewnie następnym razem pójdę przed weselem tacinej chrześnicy jakoś w wakacje, ugh. Nie znoszę tego.

    A co do pogody, to ja może nie skomentuję. Stoję wczoraj 5:50 na dworcu, czekając na pociąg, myślałam że mnie kurfa zwieje na te tory, a dzisiaj nie lepiej. Porażka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam to "szczęście", że poprzednie dwa lata z rzędu akurat w czasie spowiedzi byłam w Poznaniu, więc mi się upiekło i nikt mi dziury w brzuchu nie wiercił. :P
      A co się stało, że zawędrowałaś na spowiedź aż do Poznania???

      Mnie by kiedyś zwiało na tory razem z walizką. :D Chyba jakoś rok temu.

      Usuń
    2. A u koleżanki byłam w Poznaniu, Gnieźnie w zasadzie :D i no, tak czy siak poszłyśmy do kościoła, więc przy okazji się wyspowiadałam. U kogoś obcego. Zawsze coś. Nie dość, że trzeba iść to jeszcze będą truli dupę.

      Oj mnie w tym tygodniu wielokrotnie. A jak popylałam w piątek z walizeczką to już w ogóle żenua.

      Usuń
    3. A wiesz, że z Gniezna do mej rodzinnej miejscowości nawet bliżej niż z Poznania jest? :D No ja na spowiedzi zawsze patrzę, żeby nie iść do księdza z mojej parafii. Byle był ktoś obcy. :P

      Ja mam teraz większą walizkę, to chyba mocniej mnie trzyma przy podłożu. xD Chociaż dziś nie mogłam podejść pod poznańskie PCC chwalebne - bo nie dość, że jest lekko pod górkę, to jeszcze to wietrzysko mi napierdzielało w stronę przeciwną.

      Usuń
    4. A z jakiej to miejscowości pochodzisz? :D Dokładnie!:P

      Ja ogólnie mam większą, ale tym razem zapakowałam się do najmniejszej - uroki jeżdżenia samej w pociągu, nie liczyłam, że uda mi się znaleźć naiwnych, co mi pomogą.

      Usuń
    5. Nie mogę powiedzieć, bo nie będę już incognito - aż tak bardzo. xD Ale do Gniezna mam ok. 30 km. :P

      Znam to! Pomocy w dźwiganiu walizki uraczyłam tylko i wyłącznie wówczas, gdy miałam na sobie miniówkę! Chamstwo! :P

      Usuń
    6. Racja ;P lepiej utrzymywac pozory :D

      Daj spokój!! Wsiadałam u siebie, koleś mi położył, w Poznaniu także. Jak wracałam do siebie, my z koleżanką na przedzie, jej brat za nami popylał z moją walizą. Wyobraź sobie!, wchodzę do przedziału - 6 rano - jeden młody chłopak, który ma słuchawki w uszach, ale się na mnie gapi. Czaisz, że ja do niego mówię, czy by mi ją jednak położył, a ten ostentacyjnie odwraca głowę? Se poradziłam sama (pociąg na szczęście stał w miejscu), ale byłam wielce i wysoce zbulwersowana. Jak wysiadałam jeden pan mi zdjął, drugi otworzył drzwi, a trzeciego (z innego przedziału!) poprosiłąm aby otworzył mi drzwi od pociągu, bo sobie nie poradzę. Da się? Da :-)

      Usuń
    7. No mi też się parę razy zdarzyło, że ktoś nieznajomy zaoferował pomoc, ale na prawdę - mogłabym policzyć ich na palcach jednej ręki w ciągu prawie trzech lat. Także ten... GDZIE CI MĘŻCZYŹNI??? Za to kolegów mam fajnych - bo jak brałam walizkę na uczelnię, to jeden mi ją za uczelnie niósł, a drugi razem ze mną szedł na pkp. :D

      Usuń
    8. Brakuje mi słów czasem, najzwyczajniej, a jak jeszcze jakiś koleś się pcha przede mnie w drzwiach... nie wiem co się z mężczyznami dzieje.

      Usuń
    9. Tacy to w ogóle są genialni. Albo jak najpierw Cię zmierzą, a potem uciekają jak najdalej, żebyś czasem o pomoc nie zdążyła poprosić. :P
      No wystarczy popatrzeć, jak facet wyglądał z 10 lat temu, a jak wyglądają teraz. :P

      Usuń
  3. No cóż... Też mi się kiedyś udało coś niefortunnego usłyszeć przy spowiedzi.
    Pogoda porażka. Ja tu biały płaszczyk i trampeczki, a tu taka plucha! Ech :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam grube swetry z szafy wyciągnąć specjalnie, bo już je schowałam z myślą, że nie będą potrzebne, bo przecież wiosna. :P

      Usuń
  4. Ja akurat zmiany czasu w ogóle nie poczułam. Co do spowiedzi to uważam to za bezsens, mówić o takich rzeczach obcemu człowiekowi, jacyś pośrednicy a przecież Bóg widzi wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też coraz częściej patrzę na to w ten sposób.

      Usuń
  5. Cute post! <3

    I have a new outfit post up on the blog, would love to know your thoughts:

    * Electric Sunrise - Fashion and Lifestyle Blog *

    x

    OdpowiedzUsuń
  6. I dlatego właśnie przestałam chodzić do kościoła ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ty. Zapewne jest to powód większości osób rezygnujących z kościoła.

      Usuń
    2. I niech robią tak dalej i niech narzekają, że tyle osób nie chodzi.

      Usuń
    3. No w mojej parafii jak pójdziesz na msze, to jeszcze dostaniesz ochrzan za tych, którzy nie chodzą. Parodia.

      Usuń
    4. Jakież to wymowne. :P

      Usuń
  7. ja do kościoła sobie chadzam i do spowiedzi jak czuję potrzebę też. we mnie to jest potrzeba niczym nie przymuszona tak zostałam wychowana i tego trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu czułam coś podobnego, ale... przeszło mi. Rodzice też starali się mnie w ten sposób wychować i może kiedyś do tego wrócę, ale póki co - zraziłam się.

      Usuń
    2. kwestia wiary czy kościoła jest rzeczą osobistą i niepowtarzalną:) trzeba czuć - nic na siłę bo to bez sensu

      Usuń
    3. Też tak uważam. Ale duży wpływ na to mają kapłani. Już nie raz mówiłam, że gdyby byli tacy, jak są przedstawiani w tych polskich serialach, to o wiele chętniej by się do tego kościoła szło.

      Usuń
    4. w naszej parafii mamy kilka typów księży - starsze pokolenie co to o nieczystości ciągle mówi i młodsze które uważa że człowiek jest człowiekiem i zboczy mu się z kursu i to rzecz normalna bośmy nie święci:)

      Usuń
    5. U mnie jest dwóch - jeden ciągle wszystkich wyzywa i nikt go nie lubi, no i drugi młodszy, może mniej opryskliwy, ale jakoś tak nie spieszno mi do przyjaźni z nim. :P
      Tacy jak opisałaś u siebie - z młodszego pokolenia przydałoby się u mnie.

      Usuń
  8. Tak, u mnie mega deszczowo i wietrznie też :/
    A co do tego księdza to ja nie wiem z jakiej choinki on się urwał. On Ci mówił jakie Ty grzechy popełniłaś? :D Przecież to śmiech na sali xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tak wczoraj załatwiłam, że dziś walczę z bólem gardła. :/
      Tak, zaczął mi wymieniać czy przypadkiem nie zapomniałam mu czegoś wyznać. Oszalał chyba totalnie. :P

      Usuń
    2. No nie mów że będziesz chora ? :(
      I ty dla świętego spokoju już mu się przyznałaś, chociaż ja pewnie bym się nawet przyznała, nawet jakbym jakiegoś grzechu nie popełniła. A on miał co chciał i jeszcze gorzej się rozkręcił. Człowiek w takich chwilach ma ochotę wstać, pokazać mu palca i wyjść.

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że nie. Dziś jest lepiej, ale nadal mnie drapie. Może do świąt przejdzie mi całkiem.
      No bo wiesz, faktycznie powiedział, coś tam, co sobie uświadomiłam, że zrobiłam. No to sobie myślę - na spowiedzi kłamać nie będę. :P No i się zaczęło maglowanie na nowo. Na prawdę myślałam, że nie skończy.

      Usuń
  9. No Kochana poruszasz bardzo kontrowersyjny temat ;)
    cóż do instytucji kościoła i samych księży zraziłam się już dawno,ale do Boga nie! a to zupełnie różne rzeczy.
    Też miałam jedną spowiedź w dodatku taką przed ślubem,gdzie w jednym kościele nie dostałam rozgrzeszenia,musiałam iść do innego - istna parodia!
    u nas w Krakowie baaaaaardzo wietrznie i deszczowo!
    ściskam cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie z tego sprawę, ale mój poziom zbulwersowania nie pozwalał mi dusić tego w sobie. :P
      Ja też zraziłam się do kościoła, nie do Boga. Z nim mogę zawsze porozmawiać, zawsze i wszędzie - nie potrzebuję do tego pośredników.
      O matko, to też niezłe przygody miałaś... Widzę, że nie tylko u mnie takie cyrki. Ja się sama podczas tej spowiedzi zastanawiałam czy mnie rozgrzeszy, czy każe mi spadać. :P

      :*

      Usuń
  10. Nie spotkałam nigdy takiego księdza-na szczęście. Bo dla mnie spowiedź bywa trudna. Czuję jakąś blokadę przed opowiadaniem o swoich słabościach obcym ludziom, nie lubię jak ksiądz mnie ocenia, albo wyciąga niewłaściwe wnioski. Chciałabym znaleźć mądrego spowiednika, ale to raczej beznadziejna sprawa. Pamiętam jak kiedyś ksiądz wyleciał z konfesjonału jak spowiadała się moja koleżanka przede mną i zaczął krzyczeć-wolisz majtki od Boga? Jesteś nienormalna-koleżanka mówiła,że była na zakupach i nie poszła na Mszę. Od tego czasu mam uraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego nie lubię spowiedzi - masz mówić obcemu facetowi, co robisz źle, okazywać jakieś swoje słabości. Bez sensu.
      O matko... Ten to dopiero porąbany, jak wspomniał o majtkach to widać, że tylko jedno mu z głowie...

      Usuń
  11. Niektórym księżom to się nudzi.... nigdy na szczęście osobiście na takiego nie trafiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żebyś nigdy nie trafiła. :)

      Usuń
  12. Ksiądz tragediia! Nie powinien w sumie wyciągać takich szczegółów, bo niektóre z nich są gdzieś głęboko w naszym sercu. Ja zazwyczaj trafiam na naprawdę wyrozumiałych księży, więc nigdy nie wyszłam po spowiedzi zbulwersowana. Oby ci się już tak więcej nie zdarzyło, ja to kiedyś nawet miałam tak jakby swój ulubiony kościoł i daleko, więc tylko tam chodziłam na spowiedzi.
    Najważniejsze, że masz już z głowy i na świętach zasiądziesz z ulgą, że się wyspowiadałas bo te święta mają większe znaczenie niż Bożonarodzeniowe.
    Życze dużo dobrej pogody, haha u mnie w Warszawie masakraa same chlapy, i deszcze ze śniegiem- już nie mogę tego znieść!!!
    ...

    www.delavie-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mogę Ci tylko pozazdrościć w tej kwestii. :)
      U mnie tak samo - co chwilę jest inna pogoda, że oszaleć można :D

      Usuń
  13. To ja kiedyś miałam podobną sytuację.. skończyłam się spowiadać, a ksiądz zaczął mi sugerować jakieś grzechy, bo było mu dziwne, że ktoś młody podaje ich tak mało, że nie pije, nie pali itd. I zaczął wypytywać: pijesz? uprawiasz seks? itd. Nie lubię spowiedzi. I uważam, że każdy powinien się spowiadać za swoje grzechy podczas 'spowiedzi ogólnej'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem za spowiedzią ogólną. Każdy przed sobą i Bogiem. Nikogo więcej do tego nie potrzeba.

      Usuń
  14. Ja jakoś nie odczułam tej zmiany czasu. Ale zmiany pogody nie dało się nie odczuć. Jeszcze jak na złość buty mi się rozkleiły, więc w tym deszczu ze śniegiem musiałam wyjść w balerinach. Tak więc efekt końcowy jest jasny- stękam, jęczę z gorączką, kaszlem i katarem :( A co do księdza, też kiedyś spotkałam podobnego, pokutę odmawiałam chyba przez pół godziny. Teraz nie mam czasu chodzić do kościoła, zresztą nawet jakbym miała, wolałabym poświęcić go na coś innego i bardziej pożytecznego. Rozmowa z Bogiem może odbywać się u mnie w domu, w mojej głowie, gdziekolwiek jestem etc. i nie jest mi do tego potrzebny kościół. Oby Twoje życzenia dobrej pogody się sprawdziły, bo chyba z domu nie wyjdę w tych balerinach (buty z Allegro idą 3 tydzień) ;) Pozdrawiam i zapraszam :)
    historia-piorem-pisana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG, nie wyobrażam sobie wyjść w taką pogodę w odkrytych stopach! Mi wystarczyło przemoczenie i najpierw był ból gardła, a teraz doszedł mi kaszel. No po prostu pięknie. :P
      Ja na pokutę dostałam drogę krzyżową i nabożeństwo z triduum paschalnego...
      Również rozmawiam z Bogiem gdziekolwiek i nie uważam, żeby kościół był miejscem koniecznym.
      Oj nie wychodź dziewczyno, bo się rozchorujesz jeszcze bardziej!

      Usuń
  15. Masz formułkę "wiecej grzechów nie pamietam, żadnego nie zataiłam, obiecuję poprawę, bla, bla". W teorii jest tak, że jesli swiadomie zataisz grzech to spowiedz jest niewazna. Więc tego się czepiają. Ale rozumiem Twój post - zapomniałaś o czymś tam. Spowiedź jest straszna. Ostatnio jak byłam u spowiedzi pół roku temu to jeszcze nie zdążyłam nic powiedzieć, a ksiądz do mnie "A mieszkacie ze sobą"? Przecież ja jeszcze nic nie powiedziałam!!! A ksiadz mnie nie znal, bo to inna miejscowosc byla... Mam wrażenie, że niektorzy księża to tam siedzą po to, aby o seksie posłuchać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może widział jak wchodzisz do kościoła z chłopakiem? Też mam takie wrażenie... Niewyżyci jacyś.

      Usuń
  16. U mnie na szczęście spowiedź przedświąteczna minęła szybko :p Ale kiedyś ksiądz tak maglował mojego chłopaka- chyba przez 10 minut. Jak długo jest w związku, czy sypiamy ze sobą itp. A co najlepsze ja byłam zaraz po nim i o nic takiego nie pytał :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, bo już wszystko wiedział. xD
      Ja teraz chyba tam klęczałam z 10 minut. :P

      Usuń
  17. Między innymi ja od jakiegoś czasu jestem przeciwna instytucji kościoła. Wierze po swojemu, bo uważam, że najważniejsze, to żyć w zgodzie z własnymi ideami. Wtedy będziemy najbliżej Boga - tak moim skromnym zdaniem (mówi Ci to osoba, której ksiądz na spowiedzi pocisnął, że jest opętana, bo nosi glany i że ma sie zglosić do egzorcysty XD)
    Może i potrzebujemy pośredników w wierze, ale na pewno nie takich jak ten, którego opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już o tym egzorcyście, niemniej jednak nie uważam, żeby glany były dziełem szatana i podzielam Twoje zdanie. :P
      Tak jak pisałam wyżej - gdyby księża byli tacy, jak Ci przedstawiani w serialach...

      Usuń
  18. Lepiej do spowiedzi nie iść w cale, niżby się miało iść "z marszu", jak to określiłaś. Zwłaszcza w okresie wielkiego postu, ale nie jestem tutaj od religii, więc na tym poprzestanę :) Sama nie bardzo wierzę w spowiedź, bo uważam, że nie potrzebny mi pośrednik między Bogiem. Jak chcę się do niego modlić, to też mam to robić przez kogoś? Tak to dla mnie wygląda przynajmniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też doszłam do tego wniosku, ale jak to wytłumaczyć mamie?? Ona mi tylko powie - to zacznij chcieć i tyle z tego. :P

      Usuń
  19. Dlatego omijam kościoły. A tak w ogóle to nawet ta zmiana czasu mi nie przeszkadza tylko ta pogoda ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej dłużej jest jasno na zewnątrz. ;)

      Usuń
  20. Ta pogoda mnie już też wnerwia. Wchodzę do busa - chce urwać drzwi, a kilkanaście sekund i prawie cała byłam mokra. -,-"
    Ja lubię, kiedy ksiądz nie ględzi długo ale mówi krótko i treściwie. Jednak niektórzy tacy się zdarzają... Nie wszyscy są tacy jak by na ich zawód przystało, sama widzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja - wyszłam z tunelu prosto do nadjeżdżającego tramwaju i już. :P
      Dokładnie, coraz częściej spotykam takich, co się chyba z powołaniem minęli.

      Usuń
  21. i dlatego nie dziwię się później, że tak dużo młodych ludzi odsuwa się od kościoła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. U mnie w parafii najwięcej "ucieka" po bierzmowaniu, ale nic dziwnego, jak cały rok trzeba chodzić na wszystkie pierdoły z książeczką po podpis.

      Usuń
  22. Ja zamiast oblewać się wodą będę jeździł na sankach, ewentualnie rzucał się śnieżkami. Zasypało mnie! Co do spowiedzi, komunii itd. to najgorsze dla mnie jest to, że ludzie przykładnie chodzą modlą się i wgl... a tak naprawdę są śmiertelnie z kimś skłóceni.
    Przede wszystkim wesoych świąt i wielu czekoladowych jajek!
    U mnie na blogu pierwsza część kolekcji Gabriel Data spring 2015.
    Jeśli Ci się spodoba to proszę o +1 w Google i jkaiś komentarz, bo towaja opinia jest dla mnie bardzo ważna.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no to masz fajnie. :D
      Też zauważam takie przypadki.
      Dziękuję! :) Tobie również wielu słodkości i makaroników! Bo wiem, że je uwielbiasz :D

      Usuń
  23. Cóż, gdy byłam jeszcze katoliczką i tak nie wierzyłam, już nawet jako dziecko, w świętość i prawdziwość spowiedzi. Dziwiło mnie zawsze, jak jeden człowiek może pośredniczyć między Bogiem a drugą istotą ludzką....Teraz katoliczką nie jestem i ze swoimi bogami rozmawiam sama:) Tak jakoś jednak mi lepiej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy byłam dzieckiem, to mi jakoś nie przeszkadzało. :P Dopiero obecnie dostrzegam tego minusy.

      Usuń
  24. Noż powiem ci, że czytając to, też się trochę wkurzyłam. Szczerze- co go to obchodzi?! To chyba jasne, że nie wiesz, ile razy. Nawet jeśli dużo, to przecież on nie jest tutaj od ochrzaniania. I co mu to w ogóle da? No nic. No co zrobisz? Nic nie zrobisz. Mam tylko nadzieję, że nie ochrzanił cię zbyt głośno - wtedy też byłaby kicha. Jednym słowem - współczuję i łączę się w bólu. Oraz zgadzam w zupełności. Skoro nie masz ochoty poprawy, to nie chodź. Przecież wiadomo, że modlitwa i spowiedź na odczep Bogu niemiła. Nawet jeśli nie wierzysz. A ty wierzysz czy nie? Bo ja już nie wiem ;___;

    I jeszcze jedno - śnieg w kwietniu. To wyjaśnia wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ochrzanił mnie szeptem. Poza tym ludzie śpiewali więc pewnie nikt nie słyszał. :P

      JA wierzę w Boga, w kościół niekoniecznie.

      Już robi się cieplej na szczęście. :)

      Usuń
  25. Ja ze spowiedzi też wyszłam wściekła, ale nie z powodu księdza, tylko dlatego, że lało, a akurat wtedy mi się parasolka zepsuła -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodzę już z miesiąc z popsutym parasolem. :P

      Usuń