piątek, 27 marca 2015

126. Mój wróg Twoim wrogiem.

Witajcie. Wiosna pokazuje się nam ostatnio coraz śmielej, za niecałe dwa tygodnie święta i kolejne wolne dni - czego chcieć więcej? Może tego, żeby czas nieco zwolnił? Jestem za. Ostatnio, na ćwiczeniach, niezbyt ogarnięta prowadząca zapytała nas czy mieliśmy kiedykolwiek rachunkowość. W tym momencie nie byłam w stanie opanować swoich pokładów sarkazmu i odpowiedziałam, że "Nie, za miesiąc kończymy studia na kierunku finanse i rachunkowość i nigdy nie mieliśmy rachunkowości..." - nie mam pojęcia skąd to babsko się urwało, ale ją ciągle coś zaskakuje. Na przykład to, że mieliśmy JUŻ praktyki. Czasami się zastanawiam czy ona wie, kogo przyszła uczyć? No ale... Gdyby nie to głupie pytanie, to nie uświadomiłabym sobie, że za miesiąc kończę zajęcia. Matko z córką... Kiedy to zleciało? Pamiętam jeszcze jak dopiero zaczynałam i przyjechałam z K. do Poznania, żeby poszukać uczelni dzień przed zajęciami, bo nie miałyśmy pojęcia, gdzie ona jest. Czas leci nieubłaganie szybko i pewnie za miesiąc będę Wam tutaj panikować, że "za miesiąc mam obronę" itp. Więc, przygotujcie się - jakby coś. :D

No, a teraz... Czas na temat, który może okazać się mniej zabawny niż przypały mojej prowadzącej lub moja panika na temat obrony, chociaż mnie cała ta sytuacja również śmieszy...
Na pewno kiedyś, gdzieś w swoim życiu spotkaliście się z taką sytuacją, że ktoś kogoś nie lubi i jego
tumblr
najbliższe otoczenie z automatu tą osobę skreśla. Scenka wielokrotnie przetwarzana w filmach, serialach - głównie o nastolatkach. Scenka obecna niestety również i w realnym życiu - no bo fakt, kimś się autorzy scenariuszy inspirować musieli. A cóż jest lepszą inspiracją niż życie? Otóż to. Mi takie zachowanie kojarzy się głównie z tak zwaną "szkółką" wałkowaną w serialu Gossip Girl, z której całe szczęście, główne bohaterki wyrosły. Niestety - w serialu przewinęła się również grupa dorosłych kobiet, które "szkółki" porzucić nie zamierzały... Ale nie o serialu miałam przecież pisać. Chciałam tylko określić Wam, że z grubsza - zachowanie takie kojarzy mi się z licealnymi problemami, czyli końcem świata z byle powodu, przed wejściem w dorosłe życie i nienawiścią do każdego, kto wejdzie w drogę.
Jak pewnie się domyślacie jednak - nie poruszam tego tematu z powodu serialu czy filmu, a z powodów żywcem z mego "dorosłego" - jak by się wydawało życia. Mam koleżankę, która jakiś czas temu wręcz na głowie stawała, by rzucił ją facet, bo na oku miała innego. Jej starania zakończyły się sukcesem - ona sama z owym nowym "nabytkiem" paraduje od kilku miesięcy - jej były również w tyle nie został i sam pocieszył się w tak samo szybkim tempie. Wszystko zapewne byłoby okej, gdyby pocieszenia nie znalazł u dziewczyny z naszej uczelni, mało tego - z naszego kierunku oraz roku. Fakt faktem - z "pocieszycielką" nigdy nie łączyły nas jakieś zażyłe stosunki, ale wiadomo - jak to na roku, mówiłyśmy sobie cześć, czasem pogadałyśmy o czymś nieistotnym - jak to zwykle bywa w przerwie pomiędzy zajęciami.
Obecnie - jak nie trudno się domyślić - dziewczęta unikają się wzajemnie, a przy każdej nadarzającej się okazji piorunują się spojrzeniami i rzucają w przestrzeń przed sobą jednoznaczne komentarze. Właśnie - o ile jestem w stanie zrozumieć ich wzajemną niechęć do siebie, o tyle TOTALNIE NIE ROZUMIEM dlaczego ta burza z piorunami ma się odbijać na otoczeniu, czyli dlaczego owa "nowa" zastanawia się 10 sekund czy powiedzieć mi cześć, gdy mnie mija i nieśmiało bada wzrokiem czy jej nie zamorduję w pustym korytarzu. Dlaczego niby ja - mam być do niej wrogo nastawiona??
Ogólnie rozumiem - solidarność jajników i tego typu wytwory, ale... Po pierwsze - ona nie odbiła nikomu faceta - on był wolny, porzucony, niechciany. Po drugie - nawet jeśli istnieje jakaś niepisana zasada "nie toleruj nowej dziewczyny swojego ex" - to myślę iż nie powinno się tego wymagać od wszystkich wokół i nie trzeba od razu podkładać jej nogi przy każdej okazji.
Z tego względu właśnie nie potrafię pojąć różnych tekstów na jej temat, gdy siedzi przede mną albo wspomnę, że jechałyśmy jednym pociągiem. Tak jak pisałam wyżej - dla mnie to zachowanie typowo wzięte ze "szkółki" i na prawdę wolałabym takie akcje zostawić za murami szkoły średniej. Może faktycznie - wtedy stojąc u progu życia jakoś łatwiej paliło się mosty z byle powodu, bo w końcu "całe życie przed nami", ale obecnie stojąc tu i teraz uważam, że szukanie na siłę powodu, by zrywać z kimś kontakt i ogłaszać wszystkim wokół, iż tej osoby nie lubię czy nie toleruję jest głupie i bezmyślne. Skoro ta osoba NIC MI NIE ZROBIŁA (może nie lubiłabym jej gdyby faktycznie tego faceta odbiła albo rzeczywiście zrobiła coś krzywdzącego bliskim mi osobom), to nie mam zamiaru się z niej naśmiewać, szydzić czy nie tolerować.
Nie będę odpychać od siebie ludzi tylko dlatego, że ktoś z moich znajomych ich nie lubi. Trudno - to jego sprawa. Ja dziś - wchodząc dość poważnie w dorosłe życie uważam na każdym kroku i staram się nikogo do siebie nie zrażać, a nawet więcej - wypadać pozytywnie w oczach różnych ludzi - bo przecież nigdy nie wiadomo, dokąd życie nas zaprowadzi i kto wówczas może okazać się potrzebny, czyja pomoc może być za jakiś czas tą niezbędną.
Co Wy sądzicie na ten temat? Ja uważam całą sytuację za absurdalną. Chociaż może jestem zbyt tolerancyjna i pokojowo nastawiona do ludzi, za co mi się oberwało już w przypadku posta o EX. Albo... po prostu dorosłam i nie rozumiem tego całego obgadywania, wyśmiewania ludzi, bo coś robią albo czegoś nie mają. Bo nie rozumiem nienawiści do innych z byle powodu.

47 komentarzy:

  1. Ludzi nie zrozumiesz 😒

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, zgadzam się z tobą. Nie odbiła mu faceta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, najbardziej denerwuje mnie zachowanie kiedy para się rozchodzi i ex dziewczyna ma pretensje do nowej dziewczyny, że mu go odbiła. Rozstali się, przecież każdy ma prawo do ułożenia sobie życia na nowo, przecież nie mogą np. moi byli żyć w celibacie. Nie rozumiem myślenia ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. Moim zdaniem w momencie, gdy kończy się związek i dwie osoby nie chcą już utrzymywać ze sobą kontaktu, to również nie powinno ich obchodzić dalsze, prywatne życie swoich byłych. Rozchodzimy się - okej, od teraz każdy idzie w swoją stronę i nie wtyka nosa w nieswoje sprawy.

      Usuń
    2. Ja nie utrzymuje kontaktu ze swoimi byłymi bo i po co. Oni mają swoje życie, ja swoje. A po za tym dlaczego ja mam dawać powód obecnemu partnerowi do tego, żeby się niekoniecznie fajnie czuł. Każdy ma prawo żyć po swojemu i być szczęśliwy. Bywało różnie ale to temat zamknięty i nie widzę powodu, żeby do tego wracać.

      Usuń
    3. Ja też nie utrzymuję z nimi kontaktu, nawet nie wiem gdzie w tym momencie się podziewają - nic. Chociaż nad jednym się czasami zastanawiam. :)

      Usuń
    4. Po za tym to było, minęło. Więc po co mam wracać do przeszłości. Trzeba żyć tu i teraz. Skoro coś się skończyło to tak ma być.

      Usuń
    5. Nie ma sensu żyć przeszłością. Liczy się przyszłość. ;)

      Usuń
  4. Eh, a już miałam nadzieję, że to się skończy po liceum....Na szczęście żyję w towarzystwie dość rozsądnych ludzi i nie mają wątów, kiedy przyjaźnię się z chłopakiem kumpeli nawet po ich zerwaniu. Sorry, przyjaźń ma dla mnie znaczenie i chociaż może źle postępuję, nie zrywam jej z powodu osób trzecich. Ogólnie tak zwane ,,sprawy sercowe" to jakiś absurd i groteska, lubię to obserwować, ale sama nie biorę udziału. I jakoś nie jestem samotną, zgorzkniałą kujonką, o co zawsze się dziewczyny obawiają. Ani do zakochanych, ani do ludzi po zerwaniu bez kija nie podchodź, za miesiąc im minie i wrócą do normalności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie uważam, żebyś robiła źle przyjaźniąc się z nim. Robisz jej to na złość? - nie. Więc nie widzę problemu. Ale widzisz - dla niektórych nawet zwykła znajomość jest problemem.
      Hahaha, z tym kijem to też dobre. Ale do zakochanych też? :D

      Usuń
  5. Zgadzam sie z Tobą w zupełności! Nie lubie sie mieszac jednak w takie sprawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jednak zostajemy wmieszani wbrew naszej woli. :P

      Usuń
  6. o to powodzenia na obronie :) co do wrogów to mam ostatnio taką sytuację na uczelni :/

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę czasu zostało, ale dziękuję. :)

      Usuń
  7. Dla mnie takie zachowanie to nie tylko szkółka średnia, ale wręcz gimbaza. Ja nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją, bo nigdy nikt mnie nie namawiał do tego, bym nie lubiła nowej dziewczyny eks chłopaka, ani i ja nigdy nie namawiałam nikogo do tego by ktoś nienawidził np. panny od zdrady. Chociaż tej ostatniej akurat lubić się nie da i nigdy dobrego słowa na tą sz... nie powiem :P Ale odbiegłam od tematu :D
    Myślę, że ta dziewczyna mogła mieć wcześniej jakieś problemy w szkole związane właśnie z takim chamskim podejściem ludzi i dlatego teraz nie jest pewna siebie. Albo po prostu jest nieśmiała, ktoś już ją źle potraktował i dlatego nie wie jak dokładnie postąpisz właśnie Ty. Jak zobaczy, że nadal mówisz jej "cześć" to z czasem będzie śmielsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całe szczęście, bo mi jest aż momentami głupio. Czasem nawet pewna osoby myśli, że jej nie lubisz, bo "w imię przyjaźni powinnaś", ale dla mnie to głupota i się buntuję przeważnie. :D
      Nieśmiała to ona raczej nie jest - startowała na miss wielkopolski. :D Ale może dlatego otrzymała już sporo hejtów w swoim życiu i dystansuje się z byle powodu. Dziś znów powiedziałam jej cześć pierwsza, bo stała takia niepewna. :P

      Usuń
    2. To, że startowała w takich konkursach wcale nie oznacza, że jest pewna siebie :P Jest wiele pięknych dziewczyn, które nie wierzą we własny potencjał i możliwości :)

      Usuń
    3. Jest też wiele niepięknych, które myślą, że są i startują. :P

      Usuń
    4. Tak, ale wysokiego poczucia własnej wartości można im tylko zazdrościć :)

      Usuń
    5. No co prawda, to prawda. :)

      Usuń
  8. mnie takie sytuacje przywołują na myśl słynne trudne sprawy...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ah... Gossip Girl, tam to się działo. Ja ostatnio miałem taką sytuację. Mam dwie koleżanki z jedną znam się od przedszkola z drugą krócej. Ta pierwsza obraziła się na drugą i chciała, żebym nie odzywał się do tej drugiej. Ehh!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy post.
    Tym razem recenzja książki i DIY.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, świetny serial. :)
      Hahah, pewnie mało co, by się pobiły o Ciebie. :D

      Usuń
  10. no leci czas leci.. u mnie wszystko zleciało, jakby gdwizdnal...
    hah, czasem takie babskie perypetie mnie smiesza a sama jestem kobieta ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, trzeba mieć dystans do świata. :)

      Usuń
  11. Nie no... ogar roku ;D
    Bo ludzie to takie dziwne istoty, których zrozumieć się chyba nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem rzeczywiście się nie da. :P

      Usuń
  12. Ło matko moja anielko, teraz Ci się dostanie, że nie zmieszałaś tej nowej exa z błotem :D Pocieszni są tacy ludzie - osobiście lubię ich obserwować i w duchu śmiać się z ich głupotki i nieogranięcia :)

    To ja już zaczynam trzymać kciuki za Twoją obronę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo cóż innego zostaje, jak nie śmiać się z takich sytuacji? :D

      Och dziękuję, tylko żeby Cię nie rozbolały, bo tożto jeszcze z dwa miesiące lekko. :P

      Usuń
  13. Cóż, miałam nadzieję, że takie zachowanie dotyczy nastolatków jeszcze, ale cóż... są ludzie i parapety, jak to mawiają, a dojrzałość nie zawsze idzie w parze z wiekiem. Choć też nie jestem do końca pewna, czy to kwestia dojrzałości, czy próby usilnego zwrócenia na siebie uwagi innych ludzi.
    Tymczasem ja muszę Cię na te piwo w końcu wyciągnąć! Bo jak mi zwiejesz z Poznania, to co wtedy? XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo by się nad tym zastanawiać, chociaż ja bym jednak postawiła na dojrzałość.
      No musimy się w końcu wybrać. :D

      Usuń
  14. Cóż, niektórzy nigdy nie wyrosną z czasów szkolnych nienawiści. Powiem szczerze, że też nigdy tego nie rozumiałam. Kiedyś mój znajomy nie umiał mi odpowiedzieć na moje pytanie - "czemu Ty tak tego gościa nie lubisz, do cholery? coś Ci zrobił?". Po krótkim namyślnie usłyszałam, że nienawidzi go "bo tak i już". Dorosły facet... I gdzie tu logika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bo tak" to podobno argument na wszystko. :P Chociaż dla mnie to brak argumentów i totalny brak logiki. No i spójrz, nawet u facetów się zdarza takie zachowanie...

      Usuń
  15. Ja też tego nie rozumiem. I dobrze to ujęłaś.. nie ma co za sobą palić mostów. Jeśli nie jest się z kimś w konflikcie, to po co stwarzać jakieś bariery? Zresztą konflikty też najlepiej jest rozwiązywać, godzić się, no ale w porównaniu z tą sytuacją.. tu przecież nawet nikt się z nikim nie kłócił, a tak się ta osoba zachowuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to szukanie problemów na siłę i stwarzanie nieprzyjemnych sytuacji... Chyba, że ktoś to lubi, ale dla mnie to dziwne i niepotrzebne.

      Usuń
  16. Hahaha moja droga przecież to jest "normalna sytuacja". Ostatni facet, z którym spotykałem się przed O. Wspiął się ponad wyżyny zenady. Pracowaliśmy razem to i mieliśmy wspólnych znajomych. Teraz Mijając moje przyjaciółki nawet cześć im nie powie! No bo przecież tym,że się zemną przyjaźnią wielką krzywdę mu zrobiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, a ja byłam święcie przekonana, że tylko kobiety mają takie paranoje. :P Ale nie - faceci wcale nie są w tym gorsi. :D

      Usuń
  17. Hahaha moja droga przecież to jest "normalna sytuacja". Ostatni facet, z którym spotykałem się przed O. Wspiął się ponad wyżyny zenady. Pracowaliśmy razem to i mieliśmy wspólnych znajomych. Teraz Mijając moje przyjaciółki nawet cześć im nie powie! No bo przecież tym,że się zemną przyjaźnią wielką krzywdę mu zrobiły :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hah, uwielbiam takie sytuacje. Masz go nie lubić, bo ja go nie lubię.. żenada. To moja raczej prywatna sprawa, do kogo żywię urazę, a to nie znaczy, że wszyscy wokół też mają tak robić - zupełnie bez powodu. Ludzie i parapety!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ludzie i parapety... Zwłaszcza jeśli chcą ingerować w to, kogo masz lubić, a kogo nie.

      Usuń
  19. mam podobne zdanie jak Ty...niektórzy zatrzymali się na etapie lat szczenięcych i licealnych i już z tego nie wyrosną!!!

    łooooooo za miesiąc koniec nauki? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda...

      Tak, na jakiś czas. Pewien etap będzie za mną. :)

      Usuń
  20. klasyczna sytuacja,a le nie rozumiem podejścia byłej dziewczyny tego chłopaka. tak na dobrą sprawę to nie chciała z nim być i to ona powinna być tą złą, w końcu szukała pretekstu by się z nią rozstał na siłę i mało tego zrobiła to z egoistycznych pobudek - bo bardzo chciała być z innym. To w moim przekonaniu robi z niej totalną zołzę, o ile nie powiedzieć zdzi*rę. Bardzo podoba mi się, że nie zniżasz się do poziomu tej dziewczyny. Normalnie mów obecnej dziewczynie "ex" cześć i skoro masz o niej dobre zdanie to mów o tym w towarzystwie. Nawet bym powiedziała, że gdybyś powiedziała co sądzisz o tej nieuzasadnionej wrogości wobec tej dziewczyny w towarzystwie, to pewnie zamknęło by parę buziek na kłódkę na jakiś czas, albo przynajmniej by przystopowały. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie z tego powodu nie ogarniam tej sytuacji.
      Wiesz, mówiłam przy nich wprost, że nie rozumiem tego, że jest speszona przy mnie, bo przecież nic mi nie zrobiła i faktycznie nic nie skomentowali, były jedynie uśmiechy i zmiana tematu.

      Usuń