niedziela, 22 marca 2015

125. S.M.A.R.T. - jaki jest Twój cel?

Witajcie. No i mamy WIOSNĘ, za którą wszyscy tak tęsknili i której oznak doszukiwali się w każdym promyczku zimowego słońca. No cóż - u mnie wiosna jedynie w kalendarzu. Cały dzień było szaro, buro i nijako, po to, aby mogło się rozpadać dopiero w momencie, gdy zdecydowałam się wyjść z psem na spacer, czy jak to moja mama mówi "pójść wysikać psa" - też tak można. :P Tak czy inaczej, gdy już okiełznałam tą moją bestię, przypięłam ją ładnie i byłam gotowa iść - zaczęło padać. No, ale... skoro przecież tyle wysiłku włożyłam w upięcie rozradowanego, podskakującego zwierzaka, to nie będę go teraz odpinać z powrotem, no nie? Tak też stwierdziłam, iż mały deszczyk to kiepska wymówka, by odpuszczać sobie spacer - także SZACH-MAT LENIE. :D
Tyle o wiośnie, a raczej jej chwilowym braku. Czas przejść do notki. Do dzisiejszego tematu zostałam natchniona przez kochaną Anelise, która w przypływie (a raczej nadmiarze) dobrego humoru została okrzyknięta mą muzą, gdyż jest to już drugi temat z rzędu poruszany dzięki niej. :D


google
Mianowicie - cel. Każdego dnia, każdy z nas stawia sobie jakieś cele. Mniejsze, większe, takie na których na prawdę nam zależy i osiągają one prawie rangę marzeń oraz takie, które nie mają dla nas dużej wartości i nawet jeśli ich nie osiągniemy, to nic się nie stanie. Jakieś przykłady? Nie zaśpię do szkoły, zdążę na autobus, dostanę dobrą ocenę ze sprawdzianu, będę się uśmiechać, zaoszczędzę pieniądze na wakacje, odwiedzę w końcu babcię, będę gwiazdą rocka, napiszę trylogię, zostanę dyrektorem finansowym firmy, w której pracuję, kolejny raz ugryzę się w język i nie powiem szefowi, że z niego zwykły burak... itp. itd. Jednak powiedzcie mi czy jest jakiś sposób, aby zweryfikować te cele? Żeby zmierzyć w jakim stopniu do tego celu się zbliżamy? Jasne, jeśli chodzi o te małe, codzienne cele - pewnie, jeśli jesteś osobą, która zawsze robi to, co sobie postanowi - wiadomo spełnisz je od razu, no a jeśli lubisz rzucać słowa na wiatr - pewnie nie. Jak jednak zmierzyć realizację celu, który postawimy się w stosunku do naszej przyszłości (bliższej lub dalszej) ? Tutaj z pomocą ma nam przyjść koncepcja SMART.
Zapewne osoby, które miały do czynienia z różnymi szkoleniami dotyczącymi HR, kierunkiem zarządzania i tym podobnymi na pewno wiedzą o co chodzi. Ja ze SMARTem spotkałam się pierwszy raz na metodyce projektu dyplomowego, ponad rok temu, gdzie mieliśmy nauczyć się stawiać sobie cele - głównie dotyczące pracy dyplomowej i dążyć do ich realizacji. Ostatnio ponownie się z nim zetknęłam na przedmiocie-zapychaczu (żebyśmy się przypadkiem nie nudzili z powodu małej liczby zajęć) - przygotowanie do rynku pracy. Mimo, że zapychacz, to powiem Wam, że przedmiot nawet mi się podoba. Nie zajmujemy się tam (tak jak myślałam na początku) zagadnieniami typu - gdzie szukać pracy, ile CV dziennie wysyłać itp. Tematyka tutaj skupia się na nas, jako na osobie, która musi sama odkryć kim jest. Odnajdujemy swoje wady, zalety, uczymy się mówić co lubimy robić, a czego nie. Pomaga to odkryć idealne miejsce w pracy dla siebie - na czym najbardziej nam zależy - na atmosferze czy rodzaju zadań itp. Na prawdę fajna sprawa, jeśli chodzi o poznawanie siebie, ale... nie o tym miałam pisać.
 Na tym właśnie przedmiocie SMART nie odnosił się już do rzeczy, obowiązków, a do nas samych, naszej osoby, naszych indywidualnych celów, które mają nam pomóc w samorealizacji. Celów, dzięki którym poczujemy się spełnieni. Jak jednak taki cel osiągnąć? Otóż najpierw trzeba go poprawnie zdefiniować i postawić. Do tego właśnie służyć ma SMART.
A więc SMART, to nic innego, niż koncepcja formułowania celów w procesie planowania. Sformułowany przez nas cel powinien charakteryzować się pięcioma cechami, abyśmy mogli go uznać, za poprawny i zdatny do "użytku".
A więc cel powinien być:
Prosty (simple) - konkretnie i jednoznacznie sformułowany, by nie budził wątpliwości typu - o co właściwie chodziło?
Mierzalny (measurable) - aby można było liczbowo zmierzyć poziom jego realizacji
Osiągalny (achievable) -  nie możemy wymyślać sobie celu, który od górnie skazany jest na niepowodzenia, jak np. Jutro umówię się na randkę z kosmitą. Cel musi być dla nas osiągalny i musimy być świadomi tego, iż jest od w naszym zasięgu.
Istotny (relevant) - nasz cel powinien być dla nas znaczący, co będzie nas motywować, do jego osiągnięcia. Ma być to dla nas poważny krok na przód.
Określony w czasie (timely defined) - czas to chyba największy motywator, więc nasz cel powinien mieć określony horyzont czasowy. Nie wystarczy powiedzieć sobie za pół roku, konkretnie - do końca września 2015 roku.
tumblr
Okej, poleciałam z teorią - przydałby się jakiś przykład, nie? Na zajęciach mieliśmy wymyślić jakiś cel, więc pójdę na łatwiznę i ściągnę z niego.
Powiedzmy, że marzy mi się certyfikat z angielskiego. Cel ma być konkretny, więc nie wystarczy, jeśli napiszę Certyfikat z języka angielskiego. Muszę się pofatygować i podać konkrety - a więc nazwę certyfikatu. Na pierwszej lepszej stronie z kursami znalazłam kilka certyfikatów do zdobycia -KET - poziom podstawowy, PET - średnio-zaawansowany niższy itp. Powiedzmy, że jestem osobą ambitną i mój poziom podstawowy mi nie wystarcza, więc zapiszę się na PET. A więc formułuję: Certyfikat z języka angielskiego PET. Okej, coś mamy - sprawdźmy co - cel jest prosty i konkretny, a więc S odhaczone, jest też mierzalny - aby uzyskać certyfikat muszę odbyć określoną liczbę godzin szkolenia, z czego każda lekcja będzie mnie przybliżać do celu - mamy, więc i M. Jest on również osiągalny - wierzę w siebie, trochę przysiądę i dam radę - A również mamy. Istotny ? Myślę, że tak - posiadając certyfikat potwierdzający znajomość drugiego języka obcego w mojej teczce , zaraz obok CV może znacząco ułatwić mi poszukiwanie pracy, a więc R - jest. Nie mamy jednak czasu - do kiedy chciałabym ten cel osiągnąć? Na stronie kursu wyczytałam o 350. godzinach kursu, więc... ze spokojem dam sobie na to pół roku, licząc od kwietnia. A więc moim celem jest Zdobycie certyfikatu z języka angielskiego PET do końca listopada 2015 roku - jest i T. Według zasady SMART właśnie w taki sposób powinniśmy formułować swoje cele - abyśmy sami wiedzieli o co nam dokładnie chodzi i do czego chcemy dążyć.

Myślę, że jeśli w taki sposób formułowane byłyby postanowienia noworoczne, poziom ich spełnienia na pewno by wzrósł. ;) Mam nadzieję, że ten post okaże się dla Was przydatny chociaż w małym stopniu, no i... Czekam na Wasze postanowienia - o ile oczywiście chcecie się nimi ze mną podzielić. ;) Ja z chęcią sformułuję sobie jeszcze kilka - dotyczących np. rozwijania mojej pasji, dla której nie mam ostatnio czasu. Może właśnie SMART zmotywuje mnie do spędzania większej ilości czasu nad kartką. ;)
Pozdrawiam!

76 komentarzy:

  1. Hm, jestem bardzo sceptycznie nastawiona do takich rzeczy. Za bardzo ujmuje to życie w jakieś ramy, stres ,,bo nie zdążę do tego końca roku", zniechęcenie ,,przekroczyłam termin, jestem do niczego" i właściwie jeszcze gorzej niż w szkole, gdzie narzucają ci wszystko z góry. To takie ograniczanie samego siebie masą zasad, celów i ambicji, których spełnianie jest męczące a na końcu zostaje głównie frustracja. Czasami, z rzadka, cel jest osiągnięty, ale ja nie mam już wtedy siły ani ochoty się cieszyć, więc na jedno wychodzi, jak gdybym przegrała.
    Tylko jeden cel stawiam sobie codziennie i mam radochę że go wykonałam, a dokładniej ,,przeżyć i nie zwariować". Aż 17 lat mi się to udaje, czyli jest wykonalny, w czasie określony ładnie, wszystkim polecam takie cele :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzysz na to w ten sposób... Ale ja np. zaczęłabym się zastanawiać, dlaczego te cele mnie frustrują. Może są źle dobierane? Może faktycznie narzucasz sobie coś, czego nie chcesz robić? Moim zdaniem właśnie SMART pomaga w takich sytuacjach, aby stawiać sobie cele poprawnie - czyli nic na siłę. Jeśli czujesz, że coś ma Cię ograniczać, to faktycznie - lepiej to sobie odpuścić. ;)

      :)

      Usuń
    2. ot, odrobina psychologii ;)

      Usuń
  2. Od kilku lat moim celem jest zrobienie certyfikatu z angielskiego, jak widać idzie mi średnio, bo nie wiem, gdzie szukać informacji, jak mi się umyśli, to oczywiście kurs już trwa, więc muszę czekać do następnej daty, w okolicach której to już mi wypada z głowy... Także no... Moje cele są raczej ruchome XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś sobie zapisać wielkimi literami w kalendarzu przy kolejnej dacie rozpoczęcia kursu ZAPISZ SIĘ! :D To tak na dobry początek. :P

      Usuń
    2. Chyba wypadałoby :D a może poczekam do wakacji.. .

      Usuń
    3. O nie! Co to to nie! A we wakacje powiesz, że szkoda czasu, że lepiej w stu procentach się polenić i że zapiszesz się PO. :P

      Usuń
    4. ale mam dwa egzaminy ustne! i prawo jazdy! :D nadal szukam i staram się o praktyki... na okres wakacyjny... ale idzie marnie :(

      Usuń
    5. Czyli teoretycznie za dużo na raz. :P Ale teoretycznie, bo ja jak mam np. "Pięćdziesiąt" rzeczy na głowie, to wszystko wychodzi mi lepiej niż jak mam np. dwie. :P Jakoś bardziej się spinam xD
      A co do praktyk - to przeżywałam to rok temu. Zaczęłam szukać chyba w marcu, a potem ostatecznie dostałam dopiero na początku lipca...

      Usuń
    6. Też prawda, jak mam jedną rzecz na głowie to nie mogę sie zebrać, a tak to trzeba się organizować :D A o prawku zrobiłam updejt u siebie - zapraszam!
      No ja miałam w gazecie, i w ogóle proponowali mi pracę na zlecienie, i sraty i taty, a tu w ogóle się przez parę miesięcy nie odzywali, a myślałam, żeby jeszcze raz tam zrobić :-) no ale szukam dalej, radio rmf, albo radio kraków... jest jeszcze krakowski dziennik polski, zobaczy się :D

      Usuń
    7. Czyli nie tylko ja tak mam - uff. :D O, ciekawe, już paczam! :D
      To ładnie, ciekawe miejsca na praktyki wybierasz. Takie... fajne no. Aż mi głupio, że ja się po samych biurach rachunkowych i "zwykłych" przedsiębiorstwach tułam. xD

      Usuń
    8. No to jest dziwne, bo jak zapierdziel, to zapierdziel równo, a jak nic, to eeee, zdążę, odłożę na później, sraty taty xD
      Ej no bo mam wybrać sobie "instytucję kulturalną", więc wolę ksero robić w gazecie/radiu, niż stać w drzwiach w muzeum XD

      Usuń
    9. No dokładnie. Tak jak mam na za tydzień zapowiedziane kolokwium z podatków i nic więcej - więc oczywiście w głowie błąka mi się myśl - spokojnie, masz jeszcze tyleeee czasu, że zdążysz. :P
      Ej, to faktycznie. A w tym muzeum to stałabyś jako eksponat? xD

      Usuń
    10. Oj niestety tak XD
      No nie wiem, ale pewnie coś durnego by mi kazali robić. A tak to sobie siedziałam przy komputerku czy sprzątałam, więc był ze mnie pożytek xD

      Usuń
    11. Haha, kawkę parzyłaś? :D Ze mnie się zawsze śmiali, jak szłam na praktyki, że tylko kawę będę robić. :P

      Usuń
    12. Oni mi parzyli! Pytali się koledzy, czy nie mam ochoty, a jak mam, to żebym dała kubek :P

      Usuń
    13. :O Wow. :D To mi babki mówiły codziennie rano, jak przychodziłam i siadałam do komputera "Weź idź sobie jeszcze kawy zrób, a nie od razu do roboty się bierzesz!" :P

      Usuń
    14. noo bo ja tam sama wśród panów byłam ;P później trochę z koleżanką z innego pokoju pokazałyśmy im, kto tu rządzi (biedni myśleli, że oni), mimo to jednak jak sprzątałam w składziku (ubrana elegancko), to już miałam zmiatać, gdy wchodzi szefo, podwija rękawy koszuli i mówi mi, bym wyszła, bo się zakurzę, a on sprzątnie XD wtedy dopiero na twarzy WOW miałam wymalowane :O

      Usuń
    15. Ja na jednych praktykach też sama byłam w firmie, w której pracowali sami faceci. I w sumie chyba na tych właśnie praktykach miałam największy luz. :D
      Ej, no teraz to ja mam równie wielkie WOW na twarzy. :D

      Usuń
  3. Nie słyszałam o metodzie SMART i powiem szczerze, że po Twoim wpisie wydaje się interesująca. Może czas ją zastosować do podjęcia nauki niemieckiego, którą tak skrzętnie przekładam z braku odpowiedniej organizacji? Podejrzewam, że spisałaby się tu na piątkę.
    Co do postanowień noworocznych - z pewnością też by się dobrze sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinnaś spróbować. Skoro i tak póki co Ci nie wychodzi, to możesz jedynie zyskać, nic nie tracąc :)

      Usuń
  4. Jak dobrze, że u mnie pogoda wciąż dopisuje :D
    Ja się kiedyś z tą metodą spotkałam i na śmierć o niej zapomniałam... aż do dziś. Kiedyś, jeszcze w liceum, miałam zajęcia o tym i rozdawali nam szablony z planami na cele. Fajna sprawa, szkoda, że zgubiłam :D
    Na pewno skorzystam z tego sposobu, bo połowę moich celów spełniam, a druga połowa leży zakurzona i czeka na realizację, bo nie czuję się gotowa, by zacząć. Może gdy dokładnie dookreślę czas, poczuję się na tyle zmotywowana by w końcu zacząć! :)
    Moje cele? Do końca maja przygotować się na egzamin ze wszystkich przedmiotów na studiach, by zdać tę cholerną sesję letnią i mieć świetne, trzymiesięczne wakacje. To na pewno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zaczęła znów dopisywać - ale ciiicho, żeby nie uciekła znów. :D
      O, to ciekawie. Faktycznie szkoda, że zgubiłaś, chociaż teraz internety pełne tego. :)
      Trzymam kciuki za zdaną sesję. :)

      Usuń
  5. TAK ! Nareszcie mamy wiosnę, do lata szybko zleci...
    Ja muszę zacząć realizować swoje plany na nadchodzące miesiące, mam nadzieję, że jak będzie więcej słońca obudzę się do życia, po tej długiej zimie ♥

    http://delavie-paula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nie za szybko. Dziś zdałam sobie sprawę, kolejny raz - jak szybko nam czas ucieka.

      Usuń
  6. Ja mam kilka celów, nawet mam już na kompie moją mapę marzeń, muszę sobie ją wydrukować. Czasem ludziom brakuje energii na dążenie do tego, co chcą osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mapa marzeń? Brzmi ciekawie.
      Brakuje energii, bo stawiają sobie cele, które są dla nich zbyt trudne - może przeceniają swoje możliwości?

      Usuń
  7. Moim postanowienien sie sie zabrać do nauki i to tak porządnie wreszcie i to chyba jedno z tych takkch najważniejszych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba postanowienie każdego ucznia. :D Tylko nie każdy potrafi długo w nim wytrwać. :P

      Usuń
  8. ja się zawzięłam za uczenie się ang. codziennie czytam po 3 strony książki po ang :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ładnie! Systematyczność najważniejsza! :)

      Usuń
    2. tak małymi krokami do celu:D

      Usuń
    3. Podziwiam, ja sama chciałam się za coś takiego zabrać - żeby jednak mieć styczność z tym językiem codziennie, jednak jak zwykle znajduję sobie wymówkę - że czasu brak. No i za bardzo nie mam na nic konkretnego pomysłu - to po drugie.

      Usuń
    4. ja kiedyś miałam c1 z ang... język nie używany ginie niestety

      Usuń
    5. Też właśnie dlatego obawiam się o swój niemiecki. :/ Muszę zacząć go używać na co dzień.

      Usuń
    6. ja po niemiecku znam tylko jawuul xd

      Usuń
    7. Tak mi się teraz skojarzyło: "ja wol, ja wol iś libe alkohol" xD

      Usuń
  9. ja mam w życiu kilka celów, ale staram się też do tego podchodzić na luzie, żeby nie było potem tragedii, jak mi się nie uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie podejście też nie jest złe. ;)
      Ja jednak wolę się bardziej zmotywować, bo ostatnio zbyt często "nie ma tragedii" jak mi nie wychodzi i nic z tego nie wynoszę. :P

      Usuń
  10. powiem ci, ze nie znalam tych "wyznacznikow" celu :) super sprawa :) ja staram sie dobierac sobie cele bardzo dokladnie i celem w tym roku jest wizyta w Londynie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to trzymam kciuki, żebyś swój cel osiągnęła. :)

      Usuń
  11. Trzymam mocno kciuki za Twoje postanowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim celem jest napisanie prezentacji, więc czas start, biorę się do dzieła xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam nadzieję, że o tej porze prezentacja jest już gotowa! :D

      Usuń
    2. Już tak, chociaż wtedy jeszcze nie była :P
      Ogółem to muszę wymyślić jakiś większy cel i wypróbować tą metodę.
      W sumie to jak przeczytałam o niej u Ciebie to przypomniałam sobie że chyba kiedyś ktoś mi o niej opowiadał na wykładach z zarządzania :P

      Usuń
    3. No to ładnie. Coś masz z głowy. :)
      No ja sama mam w głowie kilka i muszę je w końcu spisać, a potem wziąć się za nie. :)
      Całkiem możliwe, wyczytałam gdzieś, że na zarządzaniu porusza się takie tematy.

      Usuń
    4. Spisz i zdaj relacje na blogu z postępów :) Nie dość, że Cię to dodatkowo zmotywuje to jeszcze będziemy mogły Cię w nich wspierać :D
      Myślę, że pierwszym naszym wspólnym celem powinna być ta praca magisterska :P
      Wspomniałaś właśnie w notce o tym i dlatego mi się przypomniało :D

      Usuń
    5. Dobry pomysł, muszę tylko znaleźć chwilkę i nad tym przysiąść - żeby nie spisać czasem czegoś przez co np. sama będę się czuła uwiązana itp. :P Trzeba to dobrze przemyśleć. :D
      Ja piszę licencjat dopiero... :P Ale wątek ten sam - mamy sporo do pisania. :D

      Usuń
    6. Teraz ciężko będzie znaleźć taką chwilę, bo praca magisterska nas ciśnie. Ja właśnie biorę się do pisania drugiego rozdziału.
      A ile stron musisz u siebie licencjackiej napisać? :)

      Usuń
    7. Weź mi nic nie mów - teraz mam dopiero jedno kolokwium z tego semestru, także koniec kwietnia będzie totalną porażką i na samą myśl mi się nie chcę + oczywiście oddanie pracy. :/
      Ktoś coś kiedyś mówił, że nie ma przekraczać 50, jako tekst. Co na początku nas przeraziło, bo po pierwszym zagadnieniu miałyśmy już ponad 10 :D Ale potem okazało się, że niektóre rzeczy wrzuca się w załączniki itp. Ja ogólnie nie piszę tradycyjnej pracy licencjackiej, ale projekt dyplomowy. Nie wiem czy słyszałaś o czymś takim?

      Usuń
    8. Projekt dyplomowy? :D Nie, nie wiem co to ;p
      Chociaż Ciacho jako przyszły inżynier budownictwa chyba też pisze coś takiego, bo miał robić jaki projekt do pracy :D

      Usuń
    9. Główna różnica polega na tym, że projekt pisany jest w grupach 3-4 osobowych - co jest największą zmorą, bo ja NIENAWIDZĘ prac grupowych. No, ale jakimś cudem dotrwałam prawie do końca - może dlatego, że jestem kierownikiem grupy. :P
      No a poza tym - zamiast rozdziałów mamy zadania z terminami oddania itp. Na początku należało postawić sobie problem i przez cały czas opracowywania projektu dochodzić do jego rozwiązania. Mam nadzieję, że nieco Ci rozjaśniłam sytuację. :P

      Usuń
  13. na razie moim celem jest napisanie matury i jej zdanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę! Matura nie jest taka straszna. ;) Trzymam kciuki za przygotowania.

      Usuń
    2. Pisemną może się tak bardzo nie przejmuję jak ustną, a w szczególności ustnym angielskim, bo jak widzę panią, która ma mnie egzaminować to się załamuję ;p

      Usuń
    3. Przed ustnym niemieckim miałam chyba największy zawał w życiu - chyba przed egzaminem na prawko się tak nie stresowałam. :P

      Usuń
  14. Celów to mi brakuje... i powoli w deprechę przez to wpadam -,-"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to powinnaś sobie wymyślać nawet takie malutkie, codzienne - co by nie zwariować. No i proszę mi tutaj nie dołować się! Wiosna kochana, słońce za oknem - uśmiech :)

      Usuń
    2. Mogłabym się bardziej tą wiosną cieszyć, gdybym mogła uprawiać swoje sporty ;D

      Usuń
    3. To spaceruj sobie - powiedzmy, że to sport w wersji light. :P

      Usuń
  15. Postanowienia.... hm? No to zaoszczędzenie pieniędzy, zdanie prawa jazdy iii tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie mówiłam, jak poszłam na prawko, że zdam za pierwszym razem. Więc nie mów, że chcesz zdać - powiedz, że zdasz od razu! :D No i trzymam kciuki.

      Usuń
  16. hmmm faktycznie świetna technika:) Chyba kiedyś coś o tym słyszałam może w szkole, ale nie jestem dokładnie pewna - byłam raczej przeciętną uczennicą z lenistwa. Tymczasem może skorzystam? Pozdrawiam, czekam na kolejny post i zapraszam do mnie na nowy :) [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, może się przydać taka technika. ;)
      No i już zaglądam do Ciebie. :)

      Usuń
  17. Hmm ogólnie to jest ciekawy sposób na stawianie sobie pewnych celi. Tylko jeśli będę zmotywowana będzie to też istotne dla mnie i tylko nie wyrobie się w czasie wtedy co? Moim zdaniem człowiek rezygnuje z dasenia do tego celu ale właśnie na tym to polega. Żeby robić wszystko aby to osiągnąć. W każdym bądź razie post przydatny i z pewnością wrzucę go do linków do siebie. Być może ktoś wpadnie na niego i uzna to za dobre rozwiązanie dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, ale to tak jak z marzeniami - można tylko marzyć, a można też zacząć te marzenia realizować - tak jak w przypadku celów, potrzeba jakiegoś impulsu i moim zdaniem SMART daje takiego kopa, by w końcu się za siebie wziąć i zacząć działać. :)
      Dziękuję za miłe słowa, nie masz pojęcia jak mi się przyjemnie zrobiło. <3

      Usuń
  18. Nie znałam tego sposobu, ale podoba mi się i zaraz będę sobie budować cele wg tego schematu.
    Ale sam post strasznie ciężko mi się czytało przez to tło - te czarne literki w tle strasznie się zlewały z treścią posta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę.
      A co do tła - walczyłam z nim już kilka razy. No ale... żadne zmiany mi się nie podobały. ;)

      Usuń
  19. SMART do dzisiaj kojarzył mi się tylko z jednym - kosmetykiem do włosów ;]

    OdpowiedzUsuń
  20. ja to na dzień dzisiejszy chcę pójść do pracy... ale cholera ciężko z tym, taką mam nadzieję ciągle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie, już trochę czasu się o to starasz... :/

      Usuń