poniedziałek, 16 marca 2015

124. "Rachunek życia".

Witajcie kochani. Wiem, że strasznie rzadko ostatnio piszę, ale na prawdę zawsze, gdy mam się zabrać za napisanie DRUGIEJ NOTKI W TYGODNIU (tak, wiem ostatnio bieda u mnie :P) to dzieje się coś, co uniemożliwia mi pisanie. Tak też - w poprzednim tygodniu byłam chora, a w tym - zawalona zadaniami i prezentacją + jeszcze mój pies wymagał spaceru.
Całego tygodnia mojej nieobecności Wam streszczać nie będę - bo nie ma w tym sensu. Po prostu - do piątku siedziałam w zadaniach, później weekend spędziłam miło z B., no i dziś znów mamy poniedziałek. Jutro wygłaszam na zajęciach prezentację, a więc - Ci co znają mego bloga dłużej, to wiedzą, iż będę w swoim żywiole i już nie mogę się doczekać jutrzejszych zajęć. :)
Tyle tytułem wstępu ogólnego, teraz pora przejść do tematu, chociaż i ten wymaga swojego indywidualnego wstępu. Otóż temat zaczerpnęłam od Anelise, która właśnie na swoim blogu "rzuciła" taki temat, inspirując się właściwą literaturą. ;) Anelise zadała sobie kilka - niby prostych, ale niezwykle ważnych pytań, po czym zachęciła innych, aby zrobili to samo. No więc, ja jako osoba, która lubi na pytania odpowiadać - zwłaszcza te niebanalne - zdeklarowałam się do szerszej odpowiedzi na swoim blogu, co zaraz uczynię. A więc "Rachunek życia" czas zacząć!



1. Co wynika z Twojej przeszłości?

- Jakie były Twoje marzenia u progu dorosłego życia?
- Jaki jest Twój bilans strat? (Czego nie udało się zrealizować? Jakie zdolności zaniedbałeś? Jakie szanse przepuściłeś? Na czym polegały Twoje błędy?)
- Jaki jest Twój bilans zysków? (Co udało się zrealizować? Jakie mocne strony udało Ci się rozwinąć, czyli na czym możesz budować przyszłość? Czego nauczyło Cię życie i jaka mądrość płynie z tej nauki? Co jest wartością, której nikt Ci nie zabierze?

Więc po kolei. Najpierw należałoby zdefiniować, ten cały "próg dorosłego życia". Myślę, że moim
tumblr
progiem było ukończenie szkoły średniej, więc na tym etapie życia się skupię. Jakie miałam wówczas marzenia? Chciałam iść na studia, chociaż sama nie wiedziałam do końca na jakie - byłam rozdarta pomiędzy architekturą (ze względu na artystyczną duszę i na to, że uwielbiam tworzyć - cokolwiek), germanistyką (wybór trochę racjonalny, bo to przydatne no i matura z języka poszła na tyle dobrze, iż mogłam czuć się pewnie z tym językiem), a finansami (pewnie przez to, że szkołę średnią skończyłam ukierunkowaną właśnie na to, no i dobrze się w tym wszystkim czułam). O czym jeszcze mogłam marzyć? Na pewno marzyłam o tym, żeby śpiewać - nie pod prysznicem, a w szerszym znaczeniu. Chyba trochę wierzyłam w to, że w tym "wielkim mieście" mi się uda. Marzyłam na pewno, żeby po skończeniu studiów założyć rodzinę. Marzyłam też na pewno o tym, żeby w nowej szkole - na studiach, czuć się tak samo dobrze jak w poprzedniej, żebym ciągle mogła chodzić z podniesioną głową.

Z tego wszystkiego na pewno nie udało mi się zrealizować architektury - nad którą czasami ubolewam coraz bardziej. Wiem, że księgowanie, to nie jest coś, co chcę robić do końca życia. Okej, jestem w tym dobra, ale... ludzie. Nie ten typ człowieka - ja chcę tworzyć.
Jeśli chodzi o zaniedbane zdolności to na pewno przestałam rysować - z braku czasu, może weny albo ogólnej rezygnacji. Przestałam też śpiewać, przestałam chyba też marzyć - skupiając się na tym, jaki kończę kierunek studiów i idąc ślepo w tę stronę. Rodziny własnej jeszcze nie mam - no ale nie skończyłam studiów, więc plan jest w trakcie realizacji. xD
Czy przepuściłam jakieś szanse? Myślę, że z pewnością, ale na prawdę trudno byłoby je wszystkie zliczyć.
Za to o moich błędach mogę się wypowiedzieć jasno i rzeczowo - uważam, że w kilku kwestiach nie robiłam nic, poza chceniem. Zabrakło działania, wiary w siebie, śmiałości, poszukiwania tej niteczki po której mogłabym odnaleźć kłębek będący realizacją mojego celu - i tak, nie mam nic na swoją obronę.

Co do zysków: poszłam na te finanse, radzę sobie na nich całkiem nieźle zgarniając dwa stypendia za wyniki w nauce - co mogę traktować jako zysk dosłowny wręcz. Zyskałam na pewno dużą wiedzę związaną z tym kierunkiem i jakąś pewność siebie wynikającą właśnie z tej wiedzy. Jeśli chodzi o język niemiecki - mimo, iż germanistykę odpuściłam, myślę, że przez czas nauki na studiach dość mocno się z tym językiem rozwinęłam - sam fakt dostania się na poziom średnio-zaawansowany był dla mnie czymś sporym, no a potem jeszcze te konferencje i projekt o którym wspominałam już tyle razy. Rozwinięcie znajomości tego języka też wlało we mnie jakąś pewność siebie - wiadomo, im więcej wiemy, tym pewniej stąpamy po ziemi.
Mocne strony to na pewno ta pewność siebie, której nabrałam. Zaczęłam się więcej odzywać, bo skoro wiem coś na dany temat, to mogę się tym podzielić. Myślę, że właśnie na tym mogę budować swoją przyszłość - przynajmniej zawodową. Spokojnie mogę ją oprzeć na swej wiedzy i doświadczeniu.
 Jeśli chodzi o sferę poza zawodową - na pewno nauczyłam się ostrożniej podchodzić do ludzi, nie ufać im od razu i relacje przyjacielskie budować jedynie na sprawdzonych znajomościach. No i trzymać się tych najważniejszych osób za wszelką cenę - pomimo przeciwności.
Na pewno nikt mi nie odbierze tego, co przeżyłam. Tych emocji, których doświadczyłam. Uczuć, którymi darzę innych i którym oni mnie darzą. Cokolwiek by się nie działo - te rzeczy są moje na zawsze. Możecie odebrać mi pamięć - ale co przeżyłam - to moje i uczucia te będą wypełniać moje serducho na zawsze.


2. Jaki jest Twój czas aktualny?

- Jak oceniasz wartość i sens aktualnie realizowanych dążeń? (Co pochłania najwięcej Twojego czasu, energii? Co jest źródłem największych trosk i zmartwień? Co daje Ci najwięcej radość i satysfakcji?)
- Jak Twoje obecne życie ma się do marzeń z przeszłości?


tumblr
Hmm... Najwięcej mojego czasu obecnie pochłaniają studia - ćwiczenia, wykłady, zadania, nauka na zaliczenia, pisanie pracy dyplomowej. Mimo wolnego dnia, zawsze gdzieś przewija się jakiś temat związany ze szkołą - chociażby konieczność sprawdzenia głupiego planu zajęć czy oczekiwanie na maila od promotora. Myślę, że tak samo jest w kwestii energii - wysiłek umysłowy ma to do siebie, że jeśli zmęczymy umysł, to już raczej lipa w kwestii robienia czegokolwiek produktywnego.
Obecnie najbardziej martwi mnie mój projekt dyplomowy, gdyż mam 2 tygodnie opóźnienia z jednym z zadań (a jeszcze go nie zaczęłam!) - czasem też martwię się, iż jest tam tyle zagadnień i czeka mnie taka masa nauki, że mogę nie dać rady. Stresuje mnie też jeden z przedmiotów, gdyż wykładowca nie udostępnia nam żadnych materiałów, a na wykładach siedzi i gada sam do siebie, a jak wiadomo, jeśli nie zaliczę przedmiotu w tym moim ostatnim semestrze - nie mogę podejść do obrony.

Za to radość na pewno sprawiają mi dni wolne od szkoły i każda chwila spędzona czy to z rodziną, czy moim B. lub przyjaciółmi, a nawet moimi zwierzakami. Uwielbiam weekendy, wspólne obiady i kolacje, wspólne oglądanie superkina co piątek, długie spacery z moim psem i dosłownie każdą chwilę spędzaną z bliskimi mi osobami. To mi daje najwięcej radości.
Satysfakcje natomiast sprawia mi ukończenie każdego powierzonego mi zadania - czy to z projektu czy każdego innego. Satysfakcje sprawa mi każdy zaliczony przedmiot, każda poprawna odpowiedź na pytanie prowadzącego zajęcia oraz każda mała rzecz, której zrobienie sprawia komuś radość i wywołuje uśmiech na jego twarzy. To wszystko powoduje, że i ja jestem szczęśliwa, ale i w pewnym sensie - dumna z siebie.

Moje obecne życie, do marzeń z przeszłość ma się nijak - ot co. "Jestę studętę" - tyle się sprawdziło. Ale czy narzekam? Nie... Sama nie wiem czy jakoś konkretnie wyobrażałam sobie siebie właśnie na tym etapie życia. Chyba nie. Wiem, że na pewno zmieniłam się przez ten czas i moje poglądy również uległy zmianie. Staram się więc nie gonić już za jakimś tam wyimaginowanym ideałem, a brać to co jest i wyciskać z tego maksimum szczęścia.


3. Jak ukształtujesz swoją przyszłość?

- Jakiej przyszłości oczekujesz? (Co chcesz w życiu osiągnąć? Jak możesz żyć, by czuć się bardziej sobą?)
- Co chcesz zmienić w swoim życiu? (Czego chcesz jeszcze w życiu spróbować? Z czego gotów jesteś zrezygnować? Jakie zdolności możesz rozwinąć, jakim hobby się zająć? Jak możesz żyć w sposób bardziej twórczy?)

tumblr
Na pewno chcę skończyć studia. Po nich chcę wziąć ślub, mieć dzieci. Chciałabym mieć stabilizację finansową, aby właśnie dzieciom zapewnić wszystko to, co dziecku jest potrzebne do szczęśliwego życia. Czy marzy mi się jakaś kariera? Szczerze - może czasem widzę siebie w roli jakiejś pani dyrektor, ale jeśli to znacząco miałoby ograniczać mi relacje z rodziną, jestem gotowa porzucić
karierę w kąt. Na pewno chciałabym być w tym życiu szczęśliwa, spełniona, kochana.
Hmm... Sama nie wiem czy mogłabym robić coś jeszcze, żeby czuć się bardziej sobą. A no tak - do pełni wyrażenia swojej osobowości brakuje mi tatuaży na przedramionach, w czym mój przyszły zawód mnie ogranicza. :P Ale tak serio - myślę, że w pełni jestem sobą, mówię co myślę, staram wyrażać się strojem, może i biżuterią, tym co mówię, piszę, rysuję.

Zastanawiam się nad kilkoma rzeczami. Mogłabym pobawić się w projektowanie wnętrz - chociażby dla siebie czy rodziny. Może nawet byłabym w stanie połączyć rysunek z zainteresowaniem modą i kiedyś, gdy będę miała wszystkiego dość usiądę w swoim domu, przy stole i zacznę projektować własną linię mody? Wiecie, tak skupiam się na tym rysunku, bo na dobrą sprawę mogę to robić zawsze i wszędzie, ołówek i kartka zawsze się znajdzie, więc nawet w domu pełnym dzieci mogłabym się w ten sposób realizować. Dodatkowo mogłabym popracować nad rozwojem grafiki komputerowej - podstawy w programach graficznych opanowałam jakiś czas temu, więc gdybym przysiadła, mogłabym się i w tym kierunku podszkolić.
Natomiast jestem w stanie definitywnie zrezygnować ze śpiewania - kocham to, ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać - gdyby JAKIMŚ cudem mi się udało, to wówczas na pewno przesunąłby się czas realizacji postanowienia związanego z własną rodziną, a to - patrząc priorytetami, jest dla mnie wartością największą. No i tak jak pisałam wyżej - z kariery w wyuczonym zawodzie też jestem w stanie zrezygnować. No a jak mogę żyć bardziej Twórczo - myślę, że jeśli już uda mi się zostać żoną i mamą - to z pewnością nie będę potrzebowała bardziej Twórczego zajęcia. ;)

No i tyle - trochę długo, ale myślę, że "wynagrodzi" Wam to moją nieobecność.
I jak? Odpowiedzieliście na któreś z pytań "Rachunku życia"?  Może jesteście zdecydowani, tak jak ja, odpowiedzieć zrobić "Rachunek życia" na swoim blogu? Podoba Wam się cała idea?
Jak dla mnie jest świetna - pozwala zastanowić się nad sobą, swoim życiem i wyciągnąć całkiem ciekawe wnioski. Jeszcze raz dziękuję za ciekawą tematykę Anelise i do następnego!

Pozdrawiam!

56 komentarzy:

  1. Ciekawy post, gratuluje dwoch stypendiów ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że przez przypadek natknęłam się na Ciebie. Od dziś, będę Cię odwiedzać z chęcią.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mi miło, że ten przypadek skierował Cię do mnie i oczywiście zapraszam tak często, jak tylko będziesz chciała. :)

      Usuń
  3. Kolejny raz widzę jak jesteśmy do siebie podobne i w jakim bardzo do siebie podobnym położeniu się znalazłyśmy :)
    Wiesz, czego mi brakowało w Twoim podsumowaniu, mianowicie w ostatnim 3cim punkcie? :)
    Obietnicy poprawy :P Zauważ, że żałujesz tego, że porzuciłaś rysowanie i poświęcenie więcej czasu na pasje. Brakuje Ci tworzenia. :) A gdybyś tak do swojego tygodniowego grafiku wpisała dwie godziny w jeden wolny dzień od zajęć, który byś poświęciła malowaniu, śpiewaniu lub projektowaniu? :) To może być super alternatywa i wtedy w Twoim punkcie numer 2, za miesiąc znajdzie się punkt: tak, realizuje swoje marzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie tak czasem znaleźć swoją "bratnią duszę" . :)
      Tak, masz rację. Powinnam wziąć się za siebie i zamiast jakiś odmóżdżających rozrywek wziąć się właśnie za to, czego tak bardzo ostatnio mi brakuje. Ostatnio na zajęciach mieliśmy omawiane wyznaczanie sobie celów zgodnie z zasadą SMART, co dodatkowo motywuje do dodatkowych działań, by ten cel osiągnąć. Chyba będę musiała zastosować tę zasadę w stosunku do moich pasji. :)

      Usuń
    2. Jak to brzmi xD Ale tak jest :)
      Zacznij od opisania jej na blogu, bo jestem bardzo ciekawa o co chodzi z tą zasadą :) Czuję, że i mi się przyda :D

      Usuń
    3. ;)
      Hmm... Myślę, że właśnie podsunęłaś mi pomysł na kolejny post. :D Ach Ty moja INSPIRACJO xD

      Usuń
    4. Ja to jednak jestem -_-
      :P

      Usuń
    5. Niczym muza dla artysty. xD hahaha

      Usuń
    6. Haha, widze, że wena twórcza dopisuje :D

      Usuń
    7. Raczej dobry humor mam. :P

      Usuń
  4. Anelise zaintrygowała mnie swoim wpisem i też zrobię taką notkę :) Mam nadzieję, że nie będzie mi miała tego za złe, że podkradłam jej pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam. :)
      Ja użyłabym raczej sformułowania "pożyczyłam" - jest łagodniejsze. :D
      No i o to musisz ją ją zapytać. ;)

      Usuń
    2. Ale najważniejsze jest, że po prostu takie notki są naprawdę świetne i wiele wnoszą.
      Pewnie trochę nad nią muszę popracować. :)

      Usuń
    3. Takie niepozorne, a jednak. :)
      No ja swoją chyba z dwie godziny pisałam. :D

      Usuń
    4. Zawsze staram się, żeby post był w miarę ciekawy, czasem dodam jakieś zdjęcia. A to nie jest takie proste stworzyć w miarę fajnego posta.

      Usuń
    5. O tak, tutaj się zgodzę, że tylko z pozoru pisanie postów jest łatwe. Faktycznie trzeba poświęcić temu sporo czasu i energii. :)

      Usuń
    6. No i żeby można było pobudzić myślenie :p

      Usuń
    7. Oj tak. Czasem chęci są, a weny nie ma. :P

      Usuń
  5. ech ja swą pasję zamiast rozwijać - pisanie - to ją tłamszczę kursami językowymi ;p powinnam oddać się temu co kocham i książki tudzież opowiadania tworzyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc moja droga na co czekasz? :D Już mi kiedyś jeden poradnik obiecałaś, więc wiesz - bierz się, bo nadal czekam :P

      Usuń
    2. jak znajdę nową pracę i uspokoję się wewnętrznie to wtedy będę dumać o pisaniu:D

      Usuń
    3. Myślę, że kolejny post, który mam w planach, może Ci pomóc w motywacji, co do realizacji tego celu. :D

      Usuń
    4. Już się biorę! :D

      Usuń
    5. Leon niucha nowego posta:D

      Usuń
    6. Niuchaj, niuchaj. Z małym poślizgiem, ale już jest. :P

      Usuń
  6. Matko! Twoje posty mnie przerażają. A wiesz, dlaczego? Bo piszesz tak mądrze, że mam się za totalnego durnia xD
    Ale zgadzam się z Tobą :)

    Zapraszam do mnie na post o tegorocznej Eurowizji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, OMG, to teraz sama nie wiem czy to dobrze, czy źle. xD
      Czy ja wiem, czy piszę mądrze? Piszę normalnie, jak to ja. :P

      Usuń
  7. Możesz zaprojektować mój dom jak już na niego zarobię :P Księgowość możesz wykonywać jako zawód a bycie architektem jako hobby :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, okej, ale na Twoją odpowiedzialność. xD
      Hobby fajne, tylko, że potrzebne mi są na nie papiery. :P

      Usuń
  8. Chcesz tworzyć? to twórz, twórz i jeszcze raz twórz. Ja czuję, że Ty masz duszę artystyczną - nie zmarnuj tego ;) No i życzę powodzenia z realizacją pozostałych marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się. Chyba bym sobie nie wybaczyła nigdy, gdybym to zmarnowała. :)
      Dziękuję. :)

      Usuń
    2. "Pisarzem jest ten, kto pisze. Jeśli chcesz być pisarzem, pisz." - cytat z książki Reginy Brett, można go odnieść do innych dziedzin życia :-) Podoba mi się właśnie takie podejście. Jestem jedną z osób, które zamiast na pasję postawiły na rozum, trochę, żeby rodzinę zadowolić, ale sama widzę, że cyferki to nie moje życie, dlatego liczę, żeby mieć pieniądze, ale i zaczynam coraz więcej pisać :-) Powodzenia na przyszłość!

      Usuń
    3. Wspaniały cytat. Ukazuje, że wystarczy chcieć, tak jakby marzenia i ich realizację dzielił zaledwie krok. <3
      Dziękuję,, Tobie również życzę powodzenia i trzymam kciuki! :)

      Usuń
  9. Great post! ;) Love it.
    Kisses from Spain.
    Xoxo, P.

    My Showroom



    OdpowiedzUsuń
  10. hm, fajna sprawa. Czytam i nawet trochę ci zazdroszczę, ze potrafisz określić jasno swoje plany na przyszłość. A choćby trochę jasno, ciut jaśniej niż całkowita ciemność, wiele bym dała chociaż za taką jasność jak jedna, mała świeczka. No, ale jesteś na innym trochę etapie życia, może jak skończę liceum też będę coś wiedziała i będę chociaż o kilka myśli mądrzejsza. Takie zabawy blogowe, niby nic wielkiego, a pozwalają dokładniej zastanowić się nad sobą, zrobić odpowiednie rachunki, i dużo sobie człowiek uświadamia...
    Ale z rysowania ani muzyki bym nie zrezygnowała, taaak, wyrażanie siebie przez sztukę, bycie twórczym znaczy dla mnie naprawdę dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc w szkole średniej sama nie zastanawiałam się nad taką "odległą" przyszłością, więc doskonale Cię rozumiem. Na tym etapie pewnie jedyna przyszłość, jaka zawraca Ci głowę, to studia - gdzie i na co pójść.
      Zazwyczaj właśnie takie niepozorne pytania wyciągają na wierzch całą prawdę. :)
      Ja z rysowaniem też się raczej nie rozstanę, a co do muzyki - jakoś się na światło publiczne z tym nie wystawiam ostatnio, więc nie wiele mam do stracenia. :P

      Usuń
  11. Gratuluję stypendiów i życzę sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje wszystkie plany trafił szlag, ale nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Definitywnie i ostatecznie?

      Usuń
    2. Naukowe - definitywnie. Na studia dzienne już nie wrócę ;D Chyba, że na Uniwersytet Trzeciego Wieku ;D

      Usuń
    3. Ja w tym wieku kończę dzienne i dalszą edukację planuję zaocznie - podobno się da. :P

      Usuń
  13. Też chciałam to zrobić, ale stwierdziłam, że to za szybko. Nawet szkoły nie skończyłam, jak ja miałabym odpowiedzieć na niektóre pytania. Za jakiś czas!
    Jak będę już miała własne mieszkanie to możesz je zaprojektować, nie pogniewam się:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakąś tam przyszłość zawsze można sobie określić. ;) No ale faktycznie - jest wiek, w którym nie zastanawiamy się nad niczym i po prostu żyjemy - najpiękniejszy czas w życiu. :)
      Haha, o kolejna propozycja. Hmm.. Muszę poważnie pomyśleć nad tym zawodem. :D

      Usuń
    2. I cudownie jest tak po prostu żyć, nie myśleć za dużo.. tylko starać się dążyć do celu, który sobie obraliśmy. Nie ma czasu na za długie zastanawianie się.
      No widzisz jaka rozchwytywana jesteś :D może coś Ci się uda, jeszcze nic straconego!

      Usuń
    3. O tak, tęsknię za tymi czasami. Teraz niestety jestem na etapie, w którym jednak wypadałoby się nad tą przyszłością poważnie zastanowić.
      Haha, no faktycznie. Aż szok, że idziecie tam w ciemno. xD

      Usuń
  14. Ja uważam, że swoje marzenia realizuje co raz to szybciej. W pewnym stopniu pomaga mi w tym oczywiście blog i ludzie wśród których się otaczam. W najnowszym poście opisałem wiele ostatnio spełnionych marzeń.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na relacje z pokazu MSKPU i wiele więcej.
    Wczoraj były moje urodziny i najlepszym prezentem od Ciebie byłby komentarz na blogu i +1 w Google jeśli post Ci się spodobał.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to zaraz przeczytam. ;)
      Najlepszego! :)

      Usuń
  15. Może kiedyś tez odpowiem na takie pytania, ale jak na razie tworzę swoją przyszłość, więc to jeszcze nie ten czas :D

    Ale mądrze to wszystko napisałaś, ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak mówisz, chociaż myślę, że jak ktoś się uprze, to każdy czas jest dobry. :)

      Och, dziękuję. Już się pojawiły słowa, że ZA MĄDRZE :D

      Usuń
  16. szczerze ci powiem, ze pomysł na notkę bardzo ciekawy. A co do rysunku to wiesz, jest jeszcze coś takiego jak freelance, który możesz uprawiać nawet połowicznie będąc na etacie, a jak zdobędziesz doświadczenie większe niż na początku, to może wtedy spróbowałabyś już na pełen etat? pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń