niedziela, 8 marca 2015

123. Trening pozytywnych myśli - co dobrego przyniósł luty.

Witajcie. W ciągu ostatnich dni za oknem panował totalny misz-masz. Skutkiem takiej pogody dość porządnie mnie przewiało i do dziś jestem na antybiotykach. Codziennie zażywam garść tabletek + krople do oczu. Co więcej na ten temat? U lekarza dowiedziałam się, że jest podejrzenie zapalenia mięśnia trójdzielnego twarzy, czego poważnym skutkiem może być paraliż mięśni twarzy - całe szczęście po dziś dzień mam czucie i moja mimika twarzy ma się dobrze. Po więcej informacji na ten temat kieruję do wujka google. :P Dodatkowo miałam napuchnięte oko, jakbym się z kimś tłukła. Na szczęście antybiotyk w kropelkach podziałał błyskawicznie i moje oko wygląda już normalnie. Krótko mówiąc - mam się dobrze i jutro już pełna sił mknę na uczelnię.
tumblr
Mojego weekendu, więc nie mogę zaliczyć do mega udanych, ponieważ cały przejeżdżony był od lekarza, do lekarza. Przeleżany w łóżku czy na kanapie i w sumie mogę śmiało stwierdzić ze z czwartku i piątku mało co pamiętam - taka byłam przybita przez chorobę. Mam nadzieję, że kolejne weekendy w tym roku będą tylko lepsze i swoje chorowanie na dłuższy czas mam już odhaczone.
Koniec marudzenia, czas na temat notki. Notki, którą kolejny raz piszę z kilkudniowym opóźnieniem, ponieważ miała się ona pojawić piątego. Jednak, jak już wyżej wspomniałam - nie byłam wstanie nawet siedzieć przy komputerze tego dnia i o ile dobrze pamiętam moja aktywność tutaj była wówczas zerowa.
Okej, zajmijmy się lutym - a szczególnie tą jego lepszą stroną. Co dobrego spotkało mnie w lutym?


Luty zaczął się dla mnie bardzo pozytywnie, bo już pierwszego dnia wybraliśmy się z B. do kina na "Carte Blanche". Lubię takie filmy, choć może on się wydać z pozoru nijaki. Po prostu lubię polskie kino, niekoniecznie komediowe - bo poziom poczucia humoru obniżył nam się znacząco w przeciągu ostatnich lat. Film na pewno wciągający, przeplatany sarkazmem, który wywoływał uśmiech na ustach, no i na pewno wzruszający. Zakończenie zupełnie nie zgodne z takim, jakiego życzyłabym głównemu bohaterowi. Przyznam Wam się, że na samym końcu łzy mi poleciały.
Po kinie stwierdziliśmy z B., że mało nam wrażeń i postanowiliśmy zafundować sobie spacer na Stary Rynek. Był to mroźny, ale miły i przede wszystkim wspólny wieczór.

W lutym miałam też swoje upragnione trzy tygodnie ferii. Podczas ferii przypadały urodziny mamy, babci, tłusty czwartek, ostatki i walentynki - więc okazji do świętowania i podjadania nie brakowało. Coś ki się kojarzy, że w lutym sypnęło porządnie śniegiem, z czego skorzystałam w trzystu procentach szalejąc w zaspach z moim bratem oraz B. (kilka razy dostałam śniegiem prosto z szypy do odśnieżania xD)
Podczas ferii odwiedziła mnie również rodzina z Anglii, przywożąc nieco angielskiej herbaty i słodkości - kolejny plus dla lutego. W czasie ferii również podcięłam i pofarbowałam włosy, dzięki czemu wyglądają teraz zdrowiej - bez rozdwojonych końcówek, a dzięki nowemu kolorowi nabrały wyrazu.

Na uwagę w tym poście zasługuje na pewno ostatni weekend lutego, bo był przecudowny i życzyłabym sobie, żeby każdy taki był. Rozpoczynając od imprezy urodzinowej u teścia, na której to nawet dogadałam się z przyszłą szwagierką, poprzez wolny piątek, cały spędzony z moim B., a na imieninach mojej mamy i odwiedzinach chrześniaka kończąc. Podczas tego weekendu zabieraliśmy też mojego psiaka na długie spacery i szczerze - sama nie wiem, kto miał większą radochę - pies czy my. :D

Podsumowując, luty oceniam baaaardzo pozytywnie i mogę śmiało powiedzieć, że chciałabym, aby każdy miesiąc  przynosił mi tyle radosnych i miłych chwil, co miniony luty.
A jak Wy oceniacie luty? Co dobrego Wam przyniósł? :)
Pozdrawiam!

72 komentarze:

  1. Ojjj, to zdrowiej kochana! mnie coś powoli łapie, tak czuję, ale mam nadzieję zwalić to na okres, bo tak co miesiąc mam. a w piątunio koncert hepisedów, więc tym badziej nie chcę się (i nie mogę!!) rozchorować. a luty był pięknym miesiącem i też niedługo o tym naskrobę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się czuję dobrze. Tylko czasem mnie boli twarz na zimnym - na szczęście ostatnio częściej jest ciepło. No i mam swój wieeeeelki szal. :)
      Ach, no na ich koncert, to nie ma opcji, żeby być chorą! Często bywasz na ich koncertach, nie? Który to już?
      Czekam, na Twe piękne lutowe wspomnienia. <3

      Usuń
    2. tez mam swój wielki szal <3 zakochałam się! ojjjj, jak to na zimnym?
      cóż, ewentualnie nawet choroba nie stoi na mojej przeszkodzie, bo toć to jest nawet spotkanie z nimi w Empiku, na którym nie może mnie nie być! oj miałaś na myśli , że "za" często, co nie? :D w zeszłym roku byłam pięć razy, w tym w trzech klubowych i dwóch plenerkach xd i teraz w marcu, w maju plenerka, moze się uda w wakacje, a jak nie to dopiero na jesień :D
      akurat lutowe są przepiękne <3

      Usuń
    3. No, na zewnątrz, jak wiele chłodny wiatr, to odczuwam delikatny ból w policzku i muszę się póki co osłaniać tym swoim szalem. Tak profilaktycznie okrywam się nawet przy tych 15. stopniach. :P
      A czy ja wiem, czy za często? :P Fajnie tak. Ja sama chętnie bym poszła, chociaż raz, ale nigdy nie mam z kim iść, bo nikt z moich znajomych nie lubi takiej muzyki. :P (powinnam usiąść i płakać, że NIKT MNIE NIE ROZUMIE! xD)
      Oj wiem, wiem. Luty był bardzo dobry. :)

      Usuń
    4. Piętnaście stopni... tak było w poniedziałeczek i we wtorek ładnie. A we środę się spiprało.
      Ojej, a myślisz ze ja mam z kim chodzić? sama z sobą chodzę...

      Usuń
    5. Po niedzieli znów ma być ładnie. ;)
      A ja jakoś tam sama nie lubię. :P

      Usuń
  2. Ciekawy pomysł na opis całego miesiąca, tez mkne jutro do szkoly ;_;

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, smutna sprawa, że musiałaś przejść przez takie 'tematy' zdrowotne. Najważniejsze jednak, że wszystko zakończyło się dobrze. Dużo zdrówka tak profilaktycznie życzę:)
    "Carte Blanche" także zamierzam obejrzeć - fabuła wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Przerażona byłam. :P Dzięki, zdrówko zawsze się przyda. :)
      O tak. Wg. mnie w ogóle polskie filmy mają w sobie to COŚ.

      Usuń
  4. Taki krótki ten miesiąc był a tak go dobrze wykorzystałaś :P Ja nie umiem robić podsumowań, więc ciężko by mi tak było odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie. Musiałabym trochę nad tym pomyśleć, przeczytać stare notki i dopiero odpowiedzieć :)
    marzec nie zaczął Ci się zbyt sympatycznie, ale mam nadzieję, że to chwilowa tylko choroba i antybiotyki całkowicie Ci pomogą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba im mniej mam czasu, tym bardziej się spinam. xD
      No póki co - antybiotyki skończyłam, a jakiejś rewelacji nie czuję. Wczoraj - gdy było na prawdę ciepło, to czułam, że jest na prawdę okej, ale dziś znów się ochłodziło i musiałam osłaniać twarz przed wiatrem. :/

      Usuń
    2. I poprawnie! Dobrze to wróży Twoją emeryturę :D
      Hm... W takim razie chyba przyda Ci się jeszcze jedna wizyta u lekarza, tym razem innego?
      Skąd Ty właściwie wzięłaś tą chorobę?

      Usuń
    3. Hahah, słowo emerytura swoją drogą nieźle mnie bawi. :P
      Nie, po prostu po antybiotykach organizm jest zawsze osłabiony jeszcze, ale powiem Ci, że już jest okej. Nic mnie nie boli, a osłaniam się profilaktycznie - z obawy przed powtórką. :P
      W jakim sensie? Wszystko wzięło się od porządnego przewiania. A zapalenie tego nerwu miała moja mama, więc już w domu, po objawach podejrzewała, że to mam, co później potwierdził lekarz, wystawiając właśnie taką diagnozę. (w sumie to nawet trzech lekarzy to sugerowało),

      Usuń
    4. Racja, więc lepiej zamienię to słowo na "starość" :D
      Ja ogółem boję się antybiotyków i unikam ich jak ognia :/ Ale i tak często w tym roku choruję. Przyszedł marzec, więc kolejny dobry miesiąc na przeziębienie jak widać :/
      Co zrobiłaś, że tak Cię przewiało?

      Usuń
    5. O! Już lepiej. :D
      Ja też staram się nie nadużywać, ale w takich poważnych przypadkach wolę je wziąć i wiedzieć, że mi przejdzie. A przy takich mikro przeziębieniach to stosuję taką medycynę naturalną bardziej. :P
      Nic szczególnego. Po prostu byłam osłabiona po okresie, no i możliwe, że się zgrzałam, wiatr mnie ochłodził - skutecznie i tyle. :)

      Usuń
    6. Ja antybiotyki stosuję tylko w ostateczności, kiedy już czuję, że umieram ;p W sumie tylko wtedy chodzę do lekarza xD
      Ja wreszcie dostałam dziś okres - pierwszy w tym roku :D

      Usuń
    7. Ja sama za często do lekarzy nie chodzę, więc rozumiem. :P
      Aż się ciśnie na usta: gratuluję! xD

      Usuń
  5. zdrówka Kochana ;* ale mnie zmartwiłaś opisem choroby i tym paraliżem brrr! dobrze,że już wszystko zmierza ku lepszemu :)

    tak to prawda luty był słodki,romantyczny,towarzyski :) u mnie podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sama byłam przerażona, gdy o tym usłyszałam. Ale lekarz mnie od razu uspokoił, mówiąc, że wszystko da się przywrócić - serią 14 zastrzyków. :P

      Cieszę się, że rozpieścił większą liczbę osób. :)

      Usuń
  6. To zdrowiej, zdrowiej :) moja mama też na antybiotykach, a ja robię za osobistą pielęgniarkę/służącą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O przydałaby mi się taka osobista pielęgniarka za ten czas. :D Całe szczęście mama zgodziła się zakraplać mi oko antybiotykiem. :P

      Usuń
  7. Ojojoj :( To zdrowiej kochana, zdrowiej :)
    Jeśli Cię interesuje-u mnie reprezentacja Polski na konkursie Eurowizji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój narzeczony również smarka, kicha i cherla roznosząc zarazki po domu. Na szczęście nie jest to moja pora dla zachorowań, albowiem odbywa się ona na przełomie września/października. Życzę Ci zdrowia i równie udanego rozhasanego marca, sama walczę o rozrywkowe życie, życie cokolwiek lepsze od wegetacji <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś swojej pory zachorowań nie mam, bo choruję raz na X czasu, ostatnio dopadło mnie w sierpniu.
      Dzięki, zdrowie zawsze się przyda i mam nadzieję, że marzec jeszcze się rozkręci - w dobrą stronę. :)

      Usuń
    2. Wirusówka latem jest zaiste chujową sprawą biorąc pod uwagę upał, czy impulsywność pogody. W związku z czym może i lepiej przejść ów ciężki okres teraz, kiedy względnie pogoda pozostaje ustabilizowaną, aniżeli w sierpniowych męczarniach.

      Usuń
    3. Ja akurat załatwiłam sobie gardło, pijąc zimne drinki i wychodząc zgrzana wieczorem na taras. No a potem doprawiłam się spacerami boso po lodowatej wodzie nad morzem. :P

      Usuń
  9. Znów będę musiała zacząć od treningu dobrych myśli bo wszystko zaczęło się za przeproszeniem sypać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, no takie życie - raz pod górkę, a raz z górki. Jak u każdego. Będzie dobrze, zobaczysz. :)

      Usuń
    2. No właśnie, raz pod górkę raz z górki. Musi jakoś być, ale czasem mam takie dni, że się odniechciewa.

      Usuń
    3. To ja każdy. Coś czasem człowieka dopadnie, że się tylko ryczeć chce - nic więcej. Całe szczęście są to krótkie chwile. Mam nadzieję, że słońce pozytywnie Cię nastroi. :)

      Usuń
  10. ech moje myśli trzeba nastroić pozytywne bo są w kiepskiej formie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastrajaj, nastrajaj! Może czekolada pomoże? ;)

      Usuń
    2. czekolada pomoże tyłkowi urosnąć;p

      Usuń
    3. Ale nastrój też poprawi. :D

      Usuń
    4. a tu akurat prawdę rzeczesz:D

      Usuń
    5. Ja zawsze tylko prawdę oznajmiam! :D

      Usuń
  11. Mi luty również przyniósł trzy tygodnie wolnego i szansę na zrobienie sobie odpoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka przerwa to świetny czas na restart. :)

      Usuń
  12. oprócz 14 lutego, tłustego czwartku nie było w nim nic o czym warto byłoby w sposób szczególny wspomnieć ;) ale dobrze,że Twój tak pozytywnie udany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłusty czwartek mogę wspominać jako dzień, w którym pobiłam swój życiowy rekord w jedzeniu pączków. :P

      Usuń
  13. to fajnie, że był to miły miesiąc dla Ciebie, życzę jak najwięcej takich udanych miesięcy! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. A co powiesz na trzy miesiące wakacji'? :P

      Usuń
  15. Najbardziej podobają mi się 3 tygodnie wolnego :D
    A początek notki nie brzmiał zbyt pozytywnie, no ale dobrze, że już jest lepiej ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapalenie, czy mięśnia czy nerwu trójdzielnego nic miłego, więc mam nadzieję, że naprawdę już będzie tylko lepiej i lepiej:) I wszystkie leki pomogą:)
    A tego filmu nie widziałam jeszcze, ale brzmi ciekawie:)
    Ważne że na plus i do tego, tak zdecydowany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się ustabilizowało i już prawie zapomniałam o tej całej chorobie. :P

      Usuń
  17. grunt to pozytywne myślenie ! ;) ahh 3 tyg <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Po pierwsze życzę szybkiego powrotu do zdrowia! :)
    Mój luty był niestety masakrycznie wyczerpujący. Do tego miałam zaledwie tygodniową przerwę i jak czytam o tych waszych długich feriach to aż zielenieję z zazdrości! Na szczęście mnie to czeka w przyszłym rok :)
    Ogólnie luty na minus, ale marzec za to zdobywa niemal same plusy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie. Myślę, że już się wychorowałam.
      Byle do przodu. Dobrze, że chociaż ten marzec zbiera plusy. :D

      Usuń
  19. Pierwszy raz spotykam się z treningiem pozytywnych myśli, ale muszę przyznać, że to fajny sposób wspominania i podsumowania :) Szczególnie po takim dobrym podsumowaniu łatwiej z uśmiechem zacząć kolejny miesiąc :) Mnie też jeszcze choroba trzyma, katar chce chyba zostać ze mną na zawsze, więc z okazji, że wiem jak to jest, życzę dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że właśnie u mnie dowiedziałaś się o treningu. :) Jest to też forma uczczenia pamięci, po jednym z nas, który kazał nam żyć i tym życiem się cieszyć.

      Usuń
  20. Bardzo miło to czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiesz co? Ludzie powinni brać z Ciebie przykład - potrafisz docenić te drobne rzeczy, które wydarzyły się w ostatnim miesiącu - tak trzymaj! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, nawet nie masz pojęcia ile radości daje czytanie takich słów. :) Dziękuję!

      Usuń
  22. Hey , kochana masz bardzo estetycznego bloga! a zarazem pięknego !
    Piszesz bardzo ciekawie więc ,życzę dalszych sukcesów <3 <3
    Co powiesz na wspólną oberwacje ?
    Fajnie byłoby gdybyś zaczęła pierwsza! <3
    Miłego weekendu kochana! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. ;)
      Nie zbieram obserwacji, tylko PRAWDZIWYCH czytelników . :)

      Usuń
  23. Luty był... hmnm. Nawet, nawet, ale szkoła niszczy wszystko.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy post.
    Tym razem mini kolekcja inspirowana YouTube'rkami.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ta szkoła. :P
      Zapowiada się ciekawie. ;)

      Usuń
  24. Zadałaś bardzo trudne pytanie. Luty tak szybko mi minął, że nawet się nie spostrzegłam... Na pewno był wyjątkowy, bo w lutym przypadają urodzinki mojego juniora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luty szybko minął, a teraz bardzo szybko ucieka nam marzec.

      Usuń
  25. Fajny post !Ja jestem optymistką , więc praktycznie pod podsumowaniem każdego miesiąca mogę napisać , było super !
    http://www.khatstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi luty przyniosł piękną córeczke :)

    Mimo iz pogoda teraz jest niesamowita to jest bardzo zdradliwa jednak I trzeba uważać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no to dostałaś najlepszy z możliwych prezentów! Gratuluję! :*

      O tak, mimo wyższych temperatur gruby szal mnie nie opuszcza. :)

      Usuń