wtorek, 31 marca 2015

127. Spowiedź.

Witajcie. Jak tam się czujecie po zmianie czasu? Ja chodzę jakaś przyrąbana ostatnio i zganiam to właśnie na zmianę czasu - no bo w końcu ktoś musi być winny, nie? Może jeszcze ewentualnie pogoda, która dziś dała mi popalić. Gdy się obudziłam za oknem powitał mnie sypiący śnieg. Modliłam się, żeby przestało padać zanim będę musiała wyjść do szkoły. No i udało się. Ale za to wracając z zakupów dopadła mnie taka ulewa, że moje spodnie wyglądały jak wyciągnięte z pralki - bez odwirowania (mimo iż stałam na dworze może z 10 sekund). No, ale... Skoro już i tak wracałam do mieszkania to było mi wszystko jedno i naszły mnie miłe wspomnienia jednego z koncertów, gdy to dostałam gradem po plecach i mogłam robić za miss mokrego podkoszulka pod samą sceną. xD
Tyle o czasie, pogodzie i tym podobnych sprawach bieżących. Ten post postanowiłam napisać już w sobotę, ale z braku czasu i dzisiejszego kolokwium (na które musiałam się pouczyć) piszę go dopiero teraz.

piątek, 27 marca 2015

126. Mój wróg Twoim wrogiem.

Witajcie. Wiosna pokazuje się nam ostatnio coraz śmielej, za niecałe dwa tygodnie święta i kolejne wolne dni - czego chcieć więcej? Może tego, żeby czas nieco zwolnił? Jestem za. Ostatnio, na ćwiczeniach, niezbyt ogarnięta prowadząca zapytała nas czy mieliśmy kiedykolwiek rachunkowość. W tym momencie nie byłam w stanie opanować swoich pokładów sarkazmu i odpowiedziałam, że "Nie, za miesiąc kończymy studia na kierunku finanse i rachunkowość i nigdy nie mieliśmy rachunkowości..." - nie mam pojęcia skąd to babsko się urwało, ale ją ciągle coś zaskakuje. Na przykład to, że mieliśmy JUŻ praktyki. Czasami się zastanawiam czy ona wie, kogo przyszła uczyć? No ale... Gdyby nie to głupie pytanie, to nie uświadomiłabym sobie, że za miesiąc kończę zajęcia. Matko z córką... Kiedy to zleciało? Pamiętam jeszcze jak dopiero zaczynałam i przyjechałam z K. do Poznania, żeby poszukać uczelni dzień przed zajęciami, bo nie miałyśmy pojęcia, gdzie ona jest. Czas leci nieubłaganie szybko i pewnie za miesiąc będę Wam tutaj panikować, że "za miesiąc mam obronę" itp. Więc, przygotujcie się - jakby coś. :D

niedziela, 22 marca 2015

125. S.M.A.R.T. - jaki jest Twój cel?

Witajcie. No i mamy WIOSNĘ, za którą wszyscy tak tęsknili i której oznak doszukiwali się w każdym promyczku zimowego słońca. No cóż - u mnie wiosna jedynie w kalendarzu. Cały dzień było szaro, buro i nijako, po to, aby mogło się rozpadać dopiero w momencie, gdy zdecydowałam się wyjść z psem na spacer, czy jak to moja mama mówi "pójść wysikać psa" - też tak można. :P Tak czy inaczej, gdy już okiełznałam tą moją bestię, przypięłam ją ładnie i byłam gotowa iść - zaczęło padać. No, ale... skoro przecież tyle wysiłku włożyłam w upięcie rozradowanego, podskakującego zwierzaka, to nie będę go teraz odpinać z powrotem, no nie? Tak też stwierdziłam, iż mały deszczyk to kiepska wymówka, by odpuszczać sobie spacer - także SZACH-MAT LENIE. :D
Tyle o wiośnie, a raczej jej chwilowym braku. Czas przejść do notki. Do dzisiejszego tematu zostałam natchniona przez kochaną Anelise, która w przypływie (a raczej nadmiarze) dobrego humoru została okrzyknięta mą muzą, gdyż jest to już drugi temat z rzędu poruszany dzięki niej. :D

poniedziałek, 16 marca 2015

124. "Rachunek życia".

Witajcie kochani. Wiem, że strasznie rzadko ostatnio piszę, ale na prawdę zawsze, gdy mam się zabrać za napisanie DRUGIEJ NOTKI W TYGODNIU (tak, wiem ostatnio bieda u mnie :P) to dzieje się coś, co uniemożliwia mi pisanie. Tak też - w poprzednim tygodniu byłam chora, a w tym - zawalona zadaniami i prezentacją + jeszcze mój pies wymagał spaceru.
Całego tygodnia mojej nieobecności Wam streszczać nie będę - bo nie ma w tym sensu. Po prostu - do piątku siedziałam w zadaniach, później weekend spędziłam miło z B., no i dziś znów mamy poniedziałek. Jutro wygłaszam na zajęciach prezentację, a więc - Ci co znają mego bloga dłużej, to wiedzą, iż będę w swoim żywiole i już nie mogę się doczekać jutrzejszych zajęć. :)
Tyle tytułem wstępu ogólnego, teraz pora przejść do tematu, chociaż i ten wymaga swojego indywidualnego wstępu. Otóż temat zaczerpnęłam od Anelise, która właśnie na swoim blogu "rzuciła" taki temat, inspirując się właściwą literaturą. ;) Anelise zadała sobie kilka - niby prostych, ale niezwykle ważnych pytań, po czym zachęciła innych, aby zrobili to samo. No więc, ja jako osoba, która lubi na pytania odpowiadać - zwłaszcza te niebanalne - zdeklarowałam się do szerszej odpowiedzi na swoim blogu, co zaraz uczynię. A więc "Rachunek życia" czas zacząć!

niedziela, 8 marca 2015

123. Trening pozytywnych myśli - co dobrego przyniósł luty.

Witajcie. W ciągu ostatnich dni za oknem panował totalny misz-masz. Skutkiem takiej pogody dość porządnie mnie przewiało i do dziś jestem na antybiotykach. Codziennie zażywam garść tabletek + krople do oczu. Co więcej na ten temat? U lekarza dowiedziałam się, że jest podejrzenie zapalenia mięśnia trójdzielnego twarzy, czego poważnym skutkiem może być paraliż mięśni twarzy - całe szczęście po dziś dzień mam czucie i moja mimika twarzy ma się dobrze. Po więcej informacji na ten temat kieruję do wujka google. :P Dodatkowo miałam napuchnięte oko, jakbym się z kimś tłukła. Na szczęście antybiotyk w kropelkach podziałał błyskawicznie i moje oko wygląda już normalnie. Krótko mówiąc - mam się dobrze i jutro już pełna sił mknę na uczelnię.
tumblr
Mojego weekendu, więc nie mogę zaliczyć do mega udanych, ponieważ cały przejeżdżony był od lekarza, do lekarza. Przeleżany w łóżku czy na kanapie i w sumie mogę śmiało stwierdzić ze z czwartku i piątku mało co pamiętam - taka byłam przybita przez chorobę. Mam nadzieję, że kolejne weekendy w tym roku będą tylko lepsze i swoje chorowanie na dłuższy czas mam już odhaczone.
Koniec marudzenia, czas na temat notki. Notki, którą kolejny raz piszę z kilkudniowym opóźnieniem, ponieważ miała się ona pojawić piątego. Jednak, jak już wyżej wspomniałam - nie byłam wstanie nawet siedzieć przy komputerze tego dnia i o ile dobrze pamiętam moja aktywność tutaj była wówczas zerowa.
Okej, zajmijmy się lutym - a szczególnie tą jego lepszą stroną. Co dobrego spotkało mnie w lutym?

poniedziałek, 2 marca 2015

122. Pierścionek.

Witajcie kochani. Przepraszam, że tak długo mnie tutaj nie było, ale miałam tak intensywny weekend (który zaczął się już w czwartek), że nie wystarczyło mi już czasu na bloga i jakąkolwiek internetową aktywność. W czwartek byłam na urodzinach u teścia, gdzie się objadłam pysznościami i przekonałam się, że przyszła szwagierka nie jest aż taka zła i nawet da się z nią normalnie pogadać. W sumie myślę, że przez tę ciążę nieco spoważniała i jej stosunek do innych też uległ zmianie - na lepsze. :) W piątek mój B. miał wolne od pracy, więc spędziliśmy calutki dzień razem - ten dzień minął nam baaardzo szybko i wesoło, jak to razem. W sobotę moja mama robiła imieniny, więc dobrego jedzenia i rodzinnych rozmów ciąg dalszy. No a w niedzielę odwiedziła mnie kuzynka z moim małym chrześniakiem. <3 Co mogę powiedzieć - weekend miałam wspaniały i nie obraziłabym się, gdyby każdy tak wyglądał. ;)
Niestety wszystko co dobre - szybko się kończy, tak też weekend. Pora więc zabrać się za bloga. Muszę zrobić porządek z komentarzami (pojawiło się wiele nowych twarzy, za co bardzo dziękuję - ucieszyłam się ogromnie!), no i w końcu napisać coś nowego.