czwartek, 19 lutego 2015

120. Symbole.

Witajcie. W ostatnim tygodniu moich ferii, który właśnie trwa, naszła mnie ochota na wielkie porządki. Zazwyczaj podczas wolnego robiłam porządki w szafach z ubraniami - jednak tym razem gdy tam zaglądam, ubrania nadal leżą ładnie poukładane - także nie ma czego porządkować. "Ktoś się nauczył ładnie składać pranie" - pomyślałam. Na całe szczęście - czy też nie, w swej sypialni czekała na mnie jeszcze toaletka pełna kosmetyków i biżuterii oraz dwa stoliki nocne, które skrywają bliżej nieokreśloną zawartość (nie macie pojęcia, jakie cuda tam znalazłam!).
Tak też w poniedziałek, pierwszy raz od IKS lat wzięłam się za porządkowanie kosmetyków skrywanych w szafkach koło lustra (zazwyczaj porządkowałam jedynie kosmetyki makijażowe). Wywaliłam chyba trzy reklamówki wszelakich śmieci  od wyschniętych lakierów do paznokci, po mazidła do ciała, które datę przydatności utraciły całe wieki temu (aż mi wstyd, że taki burdel tam miałam). Gdy uporałam się z kosmetykami przeszłam do biżuterii. "Matko z córką - ile tego jest!" - pomyślałam, gdy zgarnęłam wszystko z toaletki i rozłożyłam na dywanie do segregacji. Doszłam nawet do wniosku, że chyba do końca życia już nie kupię sobie kolczyków, bo jeśli nosiłabym jedną parę dziennie, zmieniając je codziennie to starczyłoby mi na kilka ładnych miesięcy - całe szczęście, że mam więcej dziurek w uszach. :P Tak czy inaczej, mam biżuterię, która strasznie mi się podobała, a nie mam jej do czego ubrać - bo na co dzień jest zbyt elegancka, a na jakieś wyjścia potrzebowałabym konkretnego koloru ubioru. Zrobiło mi się więc żal tych nienoszonych drobiazgów i stwierdziłam, że raz na zawsze KONIEC Z NIEPRZEMYŚLANYMI ZAKUPAMI - bo coś mi się podoba. Muszę mieć najpierw wizję do czego to ubiorę, a dopiero potem EWENTUALNIE kupię. Czas pokaże.
Przeglądając tak stare i już nienoszone rzeczy przywołałam masę wspomnień - co od kogo dostałam, w jakich okolicznościach itp. Uśmiech sam się pojawił na twarzy, zwłaszcza, że o istnieniu niektórych drobiazgów zupełnie zapomniałam. Część rzeczy wyrzuciłam bo po prostu się zniszczyły. Odłożyłam też sporo koralików do pudełka z różnymi pierdołkami - w razie będę miała ochotę na DIY. Między innymi porozplatałam zerwane bransoletki czy koraliki, pozbierałam wszystkie zawieszki w jedno miejsce, więc może kiedyś najdzie mnie ochota na małe czary i powstanie w nich coś ciekawego. ;)
Tak piszę, piszę i nadal nie doszłam do sedna tematu. Otóż przeglądając tę biżuterię dokonałam ciekawego odkrycia - przez cały czas kolekcjonowania mojej biżuterii, czyli powiedzmy od początku gimnazjum, do dnia dzisiejszego, w moich zbiorach przewijają się ciągle te same motywy: skrzydła, ptaki - gołębie i sowy oraz klucze również wszelakie - tradycyjne i wiolinowe. Dodam, że nie nosiłam tego wszystkiego jakoś tak nachalnie - nosiłam pierwszą partię, później ją porzucałam i za jakiś czas znów wracałam do tych właśnie symboli w postaci nowych pierdołek. Z racji tego, iż niczego nie pozostawiam przypadkowi, postanowiłam doszukać się głębszego sensu w tym, do czego mnie ciągnie i odnalazłam znaczenie poszczególnych symboli - tym właśnie chciałam się z Wami podzielić.

tumblr
Sowa - pierwsze skojarzenie jakie przychodzi nam na myśl to oczywiście mądrość. Pewnie dlatego, że każdy z nas zna Kubusia Puchatka i jego przyjaciół, którzy z każdym problemem przychodzili do mądrej sowy. Tak też wpojono nam od dziecka, że sowa jest symbolem mądrości. Przekopując Internet znalazłam również inne, symboliczne znaczenia, które mnie zafascynowały. Otóż sowa symbolizuje również samotność, milczenie, jasnowidzenie, czujność czy proroctwo. Dowiedziałam się również, że sowa była od wieków kojarzona z wielkimi mocami - ludzie bojąc się ich nadawali im nieziemskie zdolności, sugerując im powiązanie z czarownicami lub właśnie biorąc je za czarownice w zwierzęcej postaci. Nawet w Biblii znalazło się miejsce dla sowy, której "głos ostrzega ludzi przed gniewem Boga".
Moje odczucia: uważam, że sowa symbolizuje coś tajemniczego, nie do końca poznanego, dlatego też fascynującego. Sowy są piękne, a zarazem nieco straszne. Dość dziwne może się okazać np. to, że z "Wesela" pamiętam właśnie fragment o puszczyku (Stańczyk nazywa tak Dziennikarza dwa razy). Kto by w ogóle pamiętał takie szczegóły?

Skrzydła - od zawsze fascynowały mnie anielskie skrzydła i zawsze mi się takie marzyły (w sumie marzą mi się do dziś!). Narysowałam niezliczoną ilość postaci z anielskimi skrzydłami, a więc co one oznaczają? Skrzydła są symbolem lekkości, duchowości. Wyrażają dążenie duszy do przekraczania tego, co ludzkie. Związane są z poznawaniem, wyobraźnią, myślą, wolnością i zwycięstwem.
Moje odczucia: Od zawsze jestem zafascynowana motywem skrzydeł. Są dla mnie czymś tak pięknym, że nie wiem czy jestem je w stanie do czegokolwiek porównać. Może z jednej strony są dla mnie symbolem wolności, ale bardziej chyba kojarzę je z pięknym wnętrzem, niewinnością i siłą. Coś z ciekawostek? Jarałam się tatuażem Dody na plecach, gdy wydziarała sobie swoje własne skrzydełka. :D

tumblr
Klucz - wiadomo, że klucze nosi przy sobie każdy z nas. Mnie jednak fascynują te bogato zdobione, rodem z dawnych czasów, gdy wszystko musiało być niepowtarzalne, a nie rzucone w masówkę. Klucz oznacza przede wszystkim władzę. Dodatkowo symbolizuje również wierność, opiekę, tajemnicę, dyskrecję oraz ostrożność. Internet podpowiada mi również, że klucz był talizmanem, który chronił dzieci przed chorobami i złymi mocami.
Moja opinia: w moim odczuciu klucz to pewnego rodzaju władza - możemy kogoś zamknąć lub jak to się mówi, znaleźć "klucz do serca" i kogoś otworzyć. ;) Na myśl przychodzi mi również tajemnica - coś zamknięte w wielkiej skrzyni. No a poza tym - klucze są piękne. Z ciekawych faktów mojego życia - gdy rodzice kupili sobie meblościankę ze złotymi wykończeniami, całe dnie bawiłam się przy szafie ciągle ją zakluczając i odkluczając. Chyba nie muszę wspominać, że klucze były pięknie zdobione - na stary styl. :)

Teraz rodzi się pytanie czy rzeczy, które wybieramy w swoim życiu - także biżuteria, mają jakiś związek z naszym wnętrzem? Z tym co odczuwamy? Czy ma to coś wspólnego z tą całą otoczką symboliki? Na pewno znajdą się sceptycy, którzy zawsze wszystko wyjaśniają modą, podążaniem z resztą lub hasłem "skoro tylko to jest dostępne to kupujesz". Możliwe - jeśli ta moda zaczęła się gdy byłam dzieckiem uganiającym się za kluczykami, kolekcjonującym aniołki i wsłuchującym się w "puchanie" sów będąc u babci i trwa do dziś. Wówczas tak - całe moje życie podążam za tą modą. Jeśli nie - pozwólcie, że sobie trochę powierzę w swoje powiązania, symbole i tę szczyptę magii, która ciągle wydaje się być gdzieś obecna, ale schowana pod powłoką totalnego realizmu codziennego życia. ;)

Czy wśród Waszej biżuterii również przewijają się jakieś główne motywy, do których wracacie co jakiś czas?

83 komentarze:

  1. Porządki mogą być miłe i przyjemne, najgorzej jednak się do tego zebrać ;p Ja cały czas zbieram się do zrobienia porządku w szafie zwłaszcza na półce z kosmetykami i idę o zakład, że porządny worek śmieci się uzbiera, jak u Ciebie ;)
    Odkryłaś symbole w swojej biżuterii to świadczy o tym, że masz swoją osobowość i ją za pomocą biżuterii wyrażasz. To bardzo dobrze! :D Większość osób raczej kupuje nic znaczące elementy i dodatki do ubioru: bo są modne, bo są ładne. Ja za dodatkami nie przepadam, najwięcej mam bransoletek i je najczęściej obecnie noszę. Jeśli chodzi o jakiś dominujący symbol u mnie to są to kolczyki w kształcie klucza wiolinowego. Miałam kiedyś boskie złote, ale się połamały, teraz mam mniejsze czarne, drewniane. Chętnie nosiłabym też w kształcie nut :P Fajnie wyglądałyby też charmsy z różnymi nutkami, ale wiesz... niechętnie kupuję takie pierdoły xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - ja przeleniuchowałam całe dwa tygodnie, aż w ostatnim coś mnie tknęło i wysprzątałam wszystkie pokoje. :D
      Bransoletki właśnie zaczęłam kupować stosunkowo niedawno i mimo, iż parę ich mam, to noszę najczęściej kilka uniwersalnych. Zazwyczaj kupuje je na jakieś konkretne okazje typu większe imprezy, żeby pasowało do sukienki itp. :P
      Twoja biżuteria więc wskazuje, że jesteś muzykalną osobą. Tak jest? :) Też mam klucze wiolinowe - czarne, drewniane :D Chociaż w sumie teraz został mi jeden - drugi zgubiłam GDZIEŚ będąc w stanie wskazującym. :P
      Co do chramsów, to zerwała mi się jedna bransoletka z nimi i chyba od dwóch lat nie mogę się zebrać w sobie, żeby kupić nowy łańcuszek.

      Usuń
    2. Kurcze, ja tak narzekam ostatnio na lampienie się w komputer, może bym tak wreszcie się za tą szafę wzięła...
      Ja znów tak często na takie imprezy nie chodzę, ale zaczęłam je przy takich okazjach kupować właśnie, bo jak nie wtedy to kiedy? :D Podejrzewam, że gdybym tak naprawdę przejrzała to co mam to bym się nieźle zdziwiła ;) Tak jak co roku odkrywam jakąś zapomnianą parę butów :D
      To może nawet takie same kolczyki mamy? :P Te czarne drewniane klucze? :D Czy jestem muzykalna? Nie wiem, lubię muzykę :P

      Usuń
    3. No widzisz. To bierz tyłek z przed kompa i ruszaj do szafy. :D Sama pisałaś, że sprzątanie może być przyjemne. :P
      Hahaha, ja mam buty uporządkowane od kilku lat - w pudełeczkach ze zdjęciami, więc jak otwieram szafę, to wszystko widzę, ale raz mi się taka sytuacja też zdarzyła, że narzekałam, iż nie mam niskich szpilek, bo wszystkie w Poznaniu zostały, aż tu nagle mnie oświeciło, że jedna para się zachowała. :D
      Możliwe! Ja swoje kupiłam w Gdańsku na jarmarku dominikańskim :P
      Pisałaś kiedyś o tym, że śpiewałaś nawet publicznie, więc myślę, że jesteś. :)

      Usuń
    4. Sprzątanie może być przyjemne, ale najtrudniej się za nie zabrać :P Dziś to już chyba sobie odpuszczę ;p Słońce zachodzi i w ogóle ;p Muszę wymyślić coś innego ;p
      Ja też kupiłam je nad morzem, ale to było we Władysławowie i też na jakimś jarmarku ;p Czyli mamy te same xD
      To było dawno i nieprawda ;p

      Usuń
    5. Hahaha! Leniuchu Ty! :D Lepiej pograć w simsy, nie? :P
      Aaaa, jak fajnie! Widzisz, znów coś nas łączy. :D

      Usuń
    6. A dawno nie grałam w Simsy :P Czwórka jest do bani :/
      Jakby Ci był pilnie drugi potrzebny to Ci pożyczę :D Tylko daj znać odpowiednio wcześniej żebym zdążyła wysłać :D

      Usuń
    7. Ja wczoraj. :P Już się do nich przyzwyczaiłam. Chociaż było mi ciężko, bo trójkę mam ze wszystkimi dodatkami, oprócz dwóch ostatnich - więc przestawienie się z takiego przepychu na "gołą" wersję było ciężkie. Jednak mój komputer na końcu nie dawał rady utargać tych wszystkich dodatków i gra ciągle mi się sama wyłączała, co było mega frustrujące.
      Hahaha, okej. Jak nastanie okazja, w której uznam, że nie obędę się bez tego kolczyka, to na pewno się do Ciebie zgłoszę. :D

      Usuń
    8. Masz dobry komputer więc ;p Ja się zastanawiam czy nie wrócić do trójki i nie zainstalować sobie właśnie dodatków, bo nigdy z tej opcji nie korzystałam. W czwórce może więc u Ciebie szybko się ładuje przemieszczenie z miejsca w miejsce, u mnie to potrafi trwać kilka minut i wkurza mnie to, że jak masz dwa simy w różnych miejscach to możesz grać tylko jednym z nich :/
      007 zgłoś się :D

      Usuń
    9. Dodatki są świetne. Mnie to pochłonęło do tego stopnia, że z każdym nowym chciałam więcej i więcej. :D Tylko na końcu miałam już chyba tyle obiektów, że grafika komputera nie dawała rady. Także marzy mi się taki mega dobry komputer, to może też wrócę do trójki. :P
      A to nie, mi się szybko ładuje. Może max 30 sekund. Tak samo z zapisem gry - a trójka zapisywała mi się całą wieczność nieraz. :P
      I masz rację - ten podział świata i ekrany ładowania, to moim zdaniem strzał w stopę. Pod tym względem trójka jest i zawsze będzie najlepsza.

      hahah :D

      Usuń
    10. Odkładaj to sobie kupisz ;p I tak od dodatkach do ubrań doszłyśmy do dodatków do Simsów :D
      To mi się na poprzednim komputerze zapisywała długo bez dodatków ;p Ten nowy jest lepszy, bo na tamtym na bank by czwórka nie poszła, ale jednak długo się to wszystko ładuje i to nudne tak bo ja nie lubię tak siedzieć i czekać...
      Trójka już chyba pozostanie więc najlepszą wersją :P

      Usuń
    11. Na razie mam inne wydatki na horyzoncie. ;)
      No zobacz, jak to się wszystko łączy. xD
      Ja, jak grałam w trójkę, to podczas zapisywania rysowałam. :D Miałam na biurku kartki i ołówek i zawsze były całe zabazgrane czymkolwiek. :P
      Pewnie tak. :)

      Usuń
    12. Ja podczas przerw najczęściej jem, więc to bardzo źle zwłaszcza z punktu widzenia tego, że miałam chudnąć :D

      Usuń
    13. Za dużo przekąsek masz pod ręką! :P Ja czasem robię się taka głodna przed komputerem, ale, że nie mam nic przy sobie do jedzenia, to nie jem. xD Czasem też zapijam głód wodą. :P

      Usuń
    14. Właśnie że wcale nie ;p Też tak mam jak Ty, że jak są to jem, ale święta były, później faktycznie przez sesję podjadałam. A teraz przytyłam znów i znów nie wiem jak wziąć się za dietę :(

      Usuń
    15. A tam dieta. :P Ja diet nie uznaję. Staram się zamieniać czasem jedynie to co ZUE i niezdrowe, na zdrowe odpowiedniki - np. jabłko zamiast batona itp. No i wolę stawiać na ruch. Nawet nie wiesz, jak czekam na wiosnę, by zacząć biegać. :>

      Usuń
    16. A ja wciąż kupuję buty do biegania ;)

      Usuń
    17. Jak już kupisz i będą stały, to już będziesz musiała zacząć biegać. :D

      Usuń
  2. Nie noszę biżuterii, na ogół rzadko. Dominuje białe złoto i diamenty. Nie wiem jakoś nic szczególnego nie przychodzi mi do głowy, ale miałam dużo bransoletek kiedyś modnych wśród młodzieży, dostałam wiele od Beduinów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli stawiasz na elegancje. ;) Ja takie rzeczy ubieram tylko na bardziej wystawne przyjęcia. Na co dzień wolę coś... codziennego. :D
      Od Beduinów? Może opowiesz o tym coś więcej? :)

      Usuń
    2. Na co dzień nie noszę, bo na ćwiczeniach w labolatorium nie można mieć biżuterii.
      Kiedyś pisałam o tym notkę :)

      Usuń
    3. Widocznie wtedy jeszcze nie czytałam Twojego bloga, bo nie widziałam tego posta. :)

      Usuń
    4. Przeglądnij sobie notki, albo ja podam Ci nr notki i sobie zobaczysz :)

      Usuń
    5. To możesz podać ten numer notki. ;)

      Usuń
  3. Świat tak naprawdę mówi do nas cały czas...i mówi symbolami. Licznymi znakami. Tylko my często pozostajemy na to ślepi. Jednak nieraz nasze oczy się otwierają i widzimy pewne prawidłowości które aż nieraz kształtują wręcz nasz świat:) Tak proste, oczywiste, a jednak tak trudne.
    Och...i u mnie nie tylko w biżuterii ( której prawie nie noszę, ok :d) przewijają się stale pewne motywy:) Ale teraz już nawet u mnie są w pewien sposób...świadome:)

    A a propos sowy:
    "Początkowo sowa była zwierzęciem Wielkiej Bogini. W obszarze oddziaływania kultury lateńskiej znajdowane są figurki kobiet z głową sowy. Z okresu tworzenia megalitów na terenach Francji, Portugalii i Wielkiej Brytanii pochodzą figurki, statuetki i amulety ukazujące kobietę z wielkimi oczami, określane mianem 'idoli ocznych', które przez wielu badaczy są uznawane za przedstawienie Bogini Matki.

    W Peru i Ekwadorze wizerunki sów i bogini płodności zdobiły przęśliki. Na Krecie naczynia rytualne były uformowane na kształt sów z rozłożonymi skrzydłami i kobiecymi klatkami piersiowymi, gdzie przez otworki zrobione w piersiach - nalewano płyn.

    Takie bliskowschodnie boginie jak Mari czy Anat były blisko związane z sowami. Sumeryjska bogini Lilith ukazywana była z sowimi szponami zamiast stóp i w towarzystwie sów. Hebrajskie tłumaczenie jej imienia oznacza 'krzyczącą sowę'.

    Ze względu na nocny tryb życia w sowach widziano strażnika światów podziemnych. w wielu kulturach była uznawana za zły omen. Babilończycy widzieli w pohukujących sowach dusze zmarłych matek tęskniących za swoimi dziećmi.
    W Egipskich hieroglifach wizerunek sowy oznacza śmierć, noc i czarne Słońce podziemnego świata.

    Blisko związana z sową była Atena/Minerwa, wizerunek sowy zdobił monetę miasta Aten. Homer pisał, że Atena bywała portretowana z sowią twarzą. To od Etrusków Rzymianie przejęli przekonanie, że sowa związana jest ze śmiercią. Uważali ono, że sowa jest nośnikiem profetycznych mocy, jednak jej pohukiwanie przepowiada śmierć i nieszczęście.
    Po łacinie sowa to strix (liczba mnoga: striges), to słowo wyewoluowało we włoski wyraz 'strega' (czarownica) i słowiańskie słowo - strzyga...

    Dla Celtów - sowa była magicznym stworzeniem, symbolizowała podziemne bóstwa takie jak walijski Gwyn ap Nudd, czy Blodeuwedd.
    W języku gaelickim słowo cailleach oznaczające sowę jest jednocześnie imieniem bogini śmierci. Sowę wiązano z wieloma Staruchami (wiedźmami) i podziemnymi boginiami Europy i rejonu śródziemnomorskiego." D.J. Conway 'Animal Magick'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc chyba nie jestem do końca ślepa na te znaki, skoro chociaż w minimalistyczny sposób, ale dostrzegam je. :)
      Wow, czyli sowa z jednej strony postrzegana jako stworzenie boskie, z drugiej - kojarzone ze śmiercią. (aż się przeraziłam)
      O strzygach czytałam ostatnio. Chronić przed nimi miała sowa przybita za skrzydła do drzwi. :/
      Dzięki za ten cały artykuł (?) . :)

      Usuń
    2. Bo gdyby też człowiek wszystkie znaki dostrzegał, to by chyba też...zwariował :D W sensie, co za dużo też, to niezdrowo.
      Dokładnie:) Zresztą, wiele stworzeń, roślin czy zwierząt ma bardzo szeroką, czasem antagonistyczną wręcz symbolikę:) Cytat z książki akurat:)

      Usuń
    3. Też racja, trzeba wszystko wypośrodkować, bo znowu takie kompletne niedostrzeganie niczego powoduje, że nasze życie jest jakieś ubogie.
      Nigdy się w to nie zagłębiałam. No może czytałam jeszcze o kotach w Egipcie. :)

      Usuń
    4. To fakt:) Ja akurat trochę żyję symbolami, archetypami, pewnymi rzeczami widzianymi intuicyjnie i owszem...przynajmniej moje własne życie bez tego wydawałoby mi się strasznie ubogie. Ale ludzie są różni i różnych rzeczy też potrzebują:)
      A czasem warto;)

      Usuń
    5. Też racja. Niektórzy tym żyją - tak jak Ty, ale na pewno znajdą się i tacy, którzy powiedzą, że to bajki dla dzieci i nie mają czasu na takie bujdy.
      Warto, warto. Tylko nie zawsze jest czas, na takie pogłębianie wiedzy. :)

      Usuń
    6. Dokładnie i każdy ma prawo do swojego pogląd i co więcej, będzie miał często wrażenie, że ten drugi marnuje życie :D
      To też fakt. Nie ten czas, nie to miejsce:)

      Usuń
    7. Rozbawiło mnie to stwierdzenie, ale faktycznie tak jest. :D Ludzie bardzo często uważają, że "jeśli nie robisz tego co ja - marnujesz swój czas", żeby właśnie nie powiedzieć życie. :P

      Usuń
  4. ostatnio jakoś nie ubieram nic poza dwoma pierścionkami i obrączką :P
    kiedyś często nosiłam kolczyki przypomniałaś mi będę musiała znów zacząć to robić :)
    nie mam jednak w swojej biżuterii powtarzających się symboli czy znaków, raczej kupuję to co akurat wpadnie mi w oko :)
    pozdrawiam cieplusio :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dożyje czasów obrączki na moim palcu, to może też tak będę robić. xD
      Zakładaj kochana, zakładaj. Mogą dodać wiele uroku, no i przecież są śliczne! :)

      Usuń
  5. U mnie zawsze przewijały się skrzydła, podobnie jak u Ciebie. Ale często też jakieś zwierzęta, słitaśne wzorki itp. Dlatego też teraz ich nie noszę xD wgl nie noszę żadnych kolczyków, bo mnie uszy bolą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie korci, żeby zapytać, co rozumiesz przez "słitaśny wzorki" xD

      Może masz kolczyki z dodatkiem niklu? One bardzo uczulają, mi kiedyś też od nich uszy ropiały, całe szczęście już nie mam z takimi styczności. :)

      Usuń
  6. ja mam chyba róż najwięcej w kolczykach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róż? Hmm... Z czym mi się to kojarzy - może z romantycznością? Jesteś romantyczną duszyczką? :)

      Usuń
    2. właśnie romantyczka ze mnie momentami jak mam zadumy:D lubie chyba po prostu takie motywy są eleganckie i pasują :)

      Usuń
    3. Chyba każda z nas ma takie momenty romantycznej zadumy. :)
      O tak, róże są w stu procentach eleganckie i piękne.

      Usuń
  7. Świetny post, bardzo ciekawe rozważania. Nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi na symbole i motywy występujące w mojej bizuterii ;)
    obserwuję :)
    http://xblueberrysfashionx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Więc czas to zmienić. :)

      Usuń
  8. Myślę, że ten nasz wybór nie jest przypadkowy i współgra z naszym wnętrzem ;)
    Ja z biżuterii, to noszę głównie kolczyki i pierścionki, jednak nie trzymam się określonych wzorów. Kupuję różne - w zależności od tego, co mi w oko wpadnie. Jednak zazwyczaj jak coś przykuje moją uwagę, to już czuję, że jest "takie moje" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba taki właśnie był pierwotny zamysł noszenia biżuterii - miał coś wyrażać, ukazywać światu. Dobrze, jeśli jest tak do dziś i możemy ukazać cząstkę siebie właśnie takimi drobnymi szczegółami. :)

      Usuń
  9. Aż chyba przejrzę swoją biżuterię... chociaż u mnie chyba przeważają serduszka, kokardki i koty :D a i znaki nieskończoności, bo kilka lat temu miałam hopla na punkcie tego symbolu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama słodycz! :D Kokardki i serduszka też się u mnie trafiają. :) A kotka dostałam ostatnio pierwszy raz od mamy - na wisiorku. :)
      O, o znaku nieskończoności myślę, że warto by było poczytać.

      Usuń
  10. Ej a mi Sowa nie kojarzy się z Kubusiem Puchatkiem, a z Harrym Potterem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przeżywałam tego całego szału na Harrego, więc może dlatego pierwszym moim skojarzeniem był Kubuś. :)

      Usuń
    2. ?! Serio?! nie oglądałaś, nie czytałąś, nie podkochiwałaś się w Snapie?!

      Usuń
    3. Oglądałam może nawet kilka razy, ale serio nie ogarniam tych części - co było po kolei. A książki to nawet w rękach nie miałam. :P Eee... A kto to był? xD

      Usuń
  11. Skrzydła i klucze. Dla mnie tajemnicze, niezwykłe i z wielkim potencjałem.
    ~ http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie moje ulubione motywy. :)

      Usuń
  12. Ja jakichś specjalnie przewodnich motywów nie posiadam zarówno w odzieży jak i biżuterii. Jedyne co lubię to cekiny, ale to trochę odbiega już od tematu;)
    Wiem, że to nieco płytkie, ale ubolewałam ostatnio nad zakupami odzieżowymi, które poczynione zostały kilka lat temu chyba tylko po to żeby mieć. Pieniądze wydane w ten sposób teraz nieco racjonalniej bym zainwestowała;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubisz błyszczeć. :D To też może coś oznaczać! :)

      Dlaczego płytkie? Ja też się nieraz łapałam na tym, że kupiłam rzeczy, które nie były nigdy noszone. A bo taki miałam kaprys albo po prostu były ładne. Sama chętnie cofnęłabym czas i kupiła coś bardziej praktycznego.

      Usuń
    2. Płytkie, bo mania posiadania nowych ubrań ogarnęła mnie ostatnimi czasy. Na szczęście już się uspokoiłam;)

      Usuń
    3. Skoro tak uważasz. Każda z nas czasem pragnie mieć coś nowego, bo to po prostu przyjemne. ;)

      Usuń
  13. U mnie jakiegoś wiodącego motywu nie ma, choć sporo jest motyli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak coś się znalazło. ;) U mnie chyba dwie pary kolczyków z motylami kojarzę.

      Usuń
  14. Genialny pomysł na post! Bardzo interesuje mnie symbolika, bo przez nią można wyrazić to, czego inni nie dostrzegają. Taka tajemnica, o której wiedzą tylko nieliczni lub nawet my sami. A od jakiegoś czasu właśnie poszukuję jakiegoś 'skrzydlatego' wisiorka :) Bardzo przyjemnie się czytało ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      O tak, chyba ta tajemnica zawarta w symbolice jest taka fascynująca. :)

      Usuń
  15. No proszę! Trochę słońca wyszło i od razu wzięło Cię za wiosenne porządki! Kurczę, nigdy się nad tym nie zastanawiałam... i w sumie nie dane mi będzie się nad tym zastanawiać, bo w sumie nie noszę biżuterii. Jakoś tak się odzwyczaiłam przy pracy ;] Jedyny symbol, który jest mi bardzo bliski, to jaskółka i mam zamiar ją sobie wytatuować... ale to bardziej ze względów osobistych, niż takiego podświadomego określenia siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko mnie! Zainspirowałam też moją mamę, która ogarnęła sypialnie i kuchnię oraz tatę, który posprzątał garaż. :D
      Ja od zawsze byłam prawie jak choinka - pełno kolczyków, pierścionków, łańcuszków na szyi no i bransoletek, ale z wiekiem noszę tego coraz mniej. :P
      O tak, jaskółka. Znam jej romantyczną historię. :)

      Usuń
    2. Ale zarażasz! ;D
      No cóż... wszyscy z czasem się zmieniają :)
      ;)

      Usuń
    3. Aż poczułam się dumna, mogąc im to wypomnieć - "widzisz, ode mnie się zaczęły te porządki!" :D

      Dorośleją raczej. :P

      Usuń
    4. Wszystko dzięki Tobie.
      *spogląda na swego męża* Nie sądzę.

      Usuń
    5. Aż urosłam os tego chyba :P

      Hahahah, wyobraziłam sobie to spojrzenie. xD

      Usuń
    6. W podstawówce wkurzałam chłopaka, któremu się podobałam nazywając SIEBIE bazyliszkiem. :P

      Usuń
  16. Dla mnie jak sowa, to tylko i wyłącznie Harry Potter : p
    Ja przy wyborze biżuterii raczej nie kieruję się symboliką, tylko kwestią wizualną, ale lubię wszystko co stylizowane na stare, takie dodatki nadają charakteru. No i może mam słabość do symbolu nieskończoności.
    robertakaaa.blogspot.com : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak Lusia. :) Ja nie przeżywałam tego całego szału na Harrego, dlatego moim skojarzeniem był Kubuś. :)
      O tak - takie przybrudzone złoto jest piękne. :) Czyli widzisz, jakiś symbol się znalazł.

      Usuń
  17. Ja łapię się na tym że otaczam się symbolami kwiatów :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A myślałam, że tylko ja mówię "matko z córką"!
    Ja za często sprzątam (mała obsesja) by po kilku latach znajdować jakieś starocie na tyle szafy, ale już dawno temu założyłam kuferek wspomnień. I rzeczywiście, coś się powtarza! U mnie są to motyle :)
    Chociaż zdecydowanie teraz królują krzyżyki :)

    http://dziennik-miedzymiastowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka w szkole średniej tak mówiła i tak jakoś mi się to ostatnio przypałętało. :D
      Kuferek wspomnień? Super pomysł.
      Hmm... o motylach czy krzyżykach też warto by było poczytać. ;)

      Usuń
  19. Nie noszę za bardzo biżuterii. Tylko pierścionek zaręczynowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie posiadam takiego atrybutu niestety. :P

      Usuń
  20. Wiesz, może to tylko moja opinia, ale nie wydaje mi się, żeby sowa była jakoś szczególnie inteligentna. Dlaczego ludzie uważają ją za symbol inteligencji? Samotność- tak, jak najbardziej.

    Nie mam pojęcia, czy znam osobę, która kieruje się znaczeniem symboli i dobiera pod to biżuterię, ubrania. Większość nosi takie a nie inne, bo są po prostu ładne. Ja też. Kiedyś nosiłam trochę biżuterii, teraz w zasadzie tylko pierścionek. I znowu- czy na przykład to, na którym palcu nosimy go ma znaczenie? Nie licząc oczywiście zaręczynowego czy obrączki ślubnej. Albo na której ręce nosimy biżuterię? Przypadek? Upodobanie? Jak sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widocznie nie czytałaś o sowach. Ja poczytałam i sowy są na prawdę inteligentnymi zwierzętami. Mówię Ci, poczytaj, a się przekonasz. :)

      Jednak z jakiś względów coś podoba Ci się bardziej, a coś mniej. Może nie zawsze jest to w stu procentach świadomy wybór, a bardziej podświadomy. .
      A nad tym noszeniem pierścionków się nigdy nie zastanawiałam. Myślę, że gdyby się w to zagłębić, to na pewno jakiś sens dałoby się z tego wyszperać. :D Powiem Ci, że zainteresowałaś mnie tym.

      Usuń
  21. Uwielbiam sowy i skrzydła aniołów, upadłych jak i tych niebiańskich, ale jakoś nigdy nie zagłębiałam się w ich znaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam sowy i skrzydła aniołów, upadłych jak i tych niebiańskich, ale jakoś nigdy nie zagłębiałam się w ich znaczenie.

    OdpowiedzUsuń