środa, 11 lutego 2015

118. Atleta, kujon, królowa balu, samotnik czy może... ździra?

Witajcie. Co mogę Wam na wstępie powiedzieć? Był śnieg - nie ma śniegu. Została tylko mokra chlapa - czyli nic fascynującego. Właśnie powoli mija mi drugi tydzień ferii, ale całe szczęście w tym tygodniu zajęłam się czymś pożytecznym i napisałam 9 stron pracy dyplomowej <brawa dla mnie> xD Także pochwalę się Wam, że łącznie mam już 32 strony.

Tyle z chwalenia przejdźmy do tematu. Pewnie czytając go zadaliście sobie pytanie "Co ona znowu wymyśliła?" A powiem Wam, że nie wymyśliła, a zainspirowała się serialem ponownie. Już tłumaczę, objaśniam i rzucam nieco światła na to, czym chcę się z Wami podzielić.
tumblr
Otóż, w jednym z odcinków mojego serialu natknęłam się na dość nietypowy, ale i inspirujący eksperyment przeprowadzony pośród uczniów szkoły średniej. Mieli oni za zadanie zakwalifikować jednogłośnie, po kolei każdą z osób do jednej z pięciu - skrajnych kategorii. Początkowo zadanie to wydało mi się śmieszne, ale... Jak nad tym przysiadłam, to kurczę - to może okazać się trudne, bo
kategorie są na prawdę skrajne.
Atleta - osoba, która udziela się w sporcie na terenie szkoły i poza nią.
Kujon - wiadomo, dobre stopnie, otoczony książkami, nie posiada zbyt wielu przyjaciół, bo przecież stopnie są naj.
Królowa balu - osoba otoczona wieloma przyjaciółmi, posiada super partnera, piękna znana i lubiana.
Samotnik - siedzi na uboczu, praktycznie nikt nie zna jego nazwiska, kilka osób wie jak ma na imię, nieznany, niezauważany.
"Przyjacielski" (ździra) - właśnie tym słowem nauczyciel opisał owe zachowanie, by miało łagodniejszy wydźwięk. Myślę, że tego akurat tłumaczyć nie muszę, wszyscy wiemy o jakie zachowanie chodzi.
Nauczyciel sformułował tezę, że wszystkich uczniów można zakwalifikować do jednej z pięciu kategorii, co również dla uczniów okazało się problemem.

tumblr
- S. zakwalifikuj proszę M. do jednej z kategorii, co o nim sądzisz? - pyta nauczyciel
- Uważam, że M. jest... miły.
- Nie widzę takiej kategorii na tablicy, chociaż mógłbym to podciągnąć pod "przyjacielski", a to oznaczałoby, że M. jest ździrą. 

To jeden z dialogów, który doprowadził mnie do śmiechu. Ale nie poruszyłam tego tematu po to, żeby analizować zachowania bohaterów. Zaczęłam się bowiem zastanawiać do jakiej kategorii zostałabym przypisana ja przez moich rówieśników. Otóż cała heca polega na tym, że nie możemy przyporządkować się sami do pewnej kategorii, a muszą to zrobić inni. W odcinku był również fragment w którym jedna z dziewczyn została zakwalifikowana jako Królowa balu, na co oburzyła się twierdząc, że jest samotnikiem. Nauczyciel jednak szybko ugasił jej bunt mówiąc, że "w społeczeństwie jesteś tym, za kogo postrzegają Cie inni." Coś w tym jest prawda? Powróćmy jednak do moich rozważań.
tumblr
Cofnęłam się do czasów mojej szkoły średniej. Zaczęłam po kolei - za atletę na pewno mnie nie uważano, bo całą szkołę średnią przejechałam na lewych zwolnieniach z wf-u, więc co to, to nie. Kujon  - o taaaak, nieraz słyszałam to za sobą, chociaż nie miało to wydźwięku negatywnego, bardziej żartobliwy. Jednak miałam same dobre oceny, kilkoro przyjaciół i wychowawczynię wychwalającą mnie przed wszystkimi (z czasem stało się to wręcz żenujące). Więc pomyślałam - tak. Znalazłam swoją kategorię. Jednak po chwili przypomniało mi się jedno wydarzenie z mojego życia, które kazało mi się skłonić, ku "królowej balu".
Po wyjściu ze szkoły, dokładniej po maturach zaprosił mnie na fb do znajomych pewien chłopak. Znałam go z widzenia, przed ustną maturą z niemieckiego nawet staliśmy większą grupą, ale nie przypominam sobie żebym z nim rozmawiała. Jednak z racji tego, iż z widzenia go znałam - zaakceptowałam. Otrzymałam po chwili wiadomość:

- Nie poznałem Cię na profilowym. :) - chwilę się zawahałam, nieco zagubiona, ale odpisałam
- To skąd wiedziałeś, że to ja? 
- No jak to skąd? Przecież Ciebie wszyscy znają!

tumblr
 Szczęka mi opadła na biurko i myślałam, że jej nie pozbieram. Jak to? Mnie wszyscy znają? Szczerze? Zawsze uważałam się z takiego szarego myszola, który sobie gdzieś tam przemyka korytarzem niezauważony, a tu taka niespodzianka. Oczywiście lubiłam to uczucie, gdy wchodziło się do szkoły i od razu wszyscy Cię mierzyli - ale sądziłam, że to działa na wszystkie fronty i nigdy nie zdawałam sobie sprawy ze swojej "popularności" - dżizas jak to brzmi?! xD

Okej, zostawmy szkołę średnią za sobą. Jako, że zabawa mi się podobała postanowiłam przenieść te pięć kategorii na inne etapy mojego życia. Najpierw cofnęłam się jeszcze bardziej - do gimnazjum, a potem wróciłam na studia.
tumblr
Gimnazjum, ach gimnazjum. Nienawidziłam tego miejsca, zwłaszcza w ostatniej klasie i nie mogłam się doczekać aż stamtąd wyjdę. Myślę, że z pewnością zostałabym tam ochrzczona samotnikiem, który z chęcią zamordowałby połowę ludzi mijanych na korytarzu i z tym się zgodzę. Miałam swoją grupę znajomych, z którymi wolałam siedzieć po zajęciach i oni spokojnie mogli by mnie nazwać "przyjacielską" - mniej lub bardziej serio. xD
A co ze studiami? Ze smutkiem (lub ulgą) stwierdzam, że łatka Królowej balu pozostała na zawsze kujon, z racji moich stopni. W grupie ćwiczeniowej mogę zostać przez dziewczyny zakwalifikowana jako ździra, bo przecież trzymam się z samymi facetami, a wśród bliższych znajomych będę atletą, bo przecież ćwiczę każdego dnia i usilnie wyciągam ich na siłownię.
w murach mojej szkoły i niech tak zostanie (albo znów dowiem się o wszystkim po czasie xD). Dziś pewnie znów jestem przez niektóre osoby postrzegana jako
Jak widać jednak sama nie do końca potrafię sklasyfikować się w jednej kategorii, pewnie tłum zrobiłby to lepiej, może nie do końca zgodnie, ale w końcu doszliby do konsensusu.

A jak Wy czujecie ten temat? Oczywiście ostrzegam: NIE TRAKTUJCIE GO W 100% SERIO. Sama podeszłam do niego z przymrużeniem oka i potraktowałam jako fajną zabawę na prawdę skłaniającą do myślenia i pewnej refleksji nad swoim zachowaniem.
A więc gdy już się zastanowisz mój drogi czytelniku, odpowiedz, do którego worka to Ciebie wrzuciliby inni? (uzasadnienia mile widziane!)
Pozdrawiam.


Dopisek. (po fakcie)
Pomyślałam, że powinnam dopisać wyjaśnienie dotyczące eksperymentu, aby zapobiec kolejnym zbulwersowanym komentarzom. Otóż kolejnym etapem eksperymentu było wypisanie swoich imion przez połowę klasy oraz wrzucenie ich na małych karteczkach do czapki. Druga połowa sali losowała imiona. Uczniowie musieli spędzić resztę lekcji w towarzystwie wylosowanej osoby wypełniając zadania np. powierzenie tajemnicy, opowiedzenie o czym się marzy, jak się wyobraża siebie za 10 lat itp. Po tym czasie uczniowie zdawali relację z tego czy zaszufladkowana wcześniej osoba okazała się rzeczywiście taka za jaką ją postrzegano. (oczywiście, że nie ;))
Cały eksperyment miał więc na celu ukazanie bezsensowność szufladkowania wg. pozorów (co często ma miejsce w szkołach), skoro danych osób się nie zna, ponieważ przy bliższym poznaniu okazują się one zupełnie inne. ;)

66 komentarzy:

  1. Myślę, że mnie wrzuciliby to worka z napisem samotnik i.. Zdzira. W gimnazjum nigdy nie lubiłam bywać w większym gronie, może dlatego, że niezbyt przepadałam za tym gronem. Aktualnie się to trochę zmieniło, bo plotkuję z 5 dziewczynami, z czego tylko jedna to taka moja psiapsiółka, ale mimo wszystko. A czemu Zdzira? Moi kochani koledzy często mnie wkurzali, bo wiedzieli, że dostaję wtedy furii. Oni mieli niezły ubaw a we mnie się gotowało. Ale, jak to się mówi, dom czasu. Pewnego dnia kolega tak mnie kurzył, że aż wylądowałam na dywaniku u dyrektora za pobicie. Hmm.. Pobicia to ja bym tego nie nazwała: śliwa pod okiem i kilka zadrapnięć. No, ale wiadomo, nauczyciele xD

    od tego czasu nikt nie odważył się mnie wkurzać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzę, że w gimnazjum miałyśmy podobnie. :P
      Hahaha, to niezła aparatka z Ciebie była. :D

      Usuń
  2. Nie wiem co za serial oglądałaś i nie wiem czemu miało służyć rzucenie takiego pomysłu przez nauczyciela w tym serialu, ale powiem, że to jest OKROPNE! Tak, oczy cię nie mylą. Po pierwsze szufladkowanie ludzi, po drugie sprowokowane przez osobę dorosłą i wydawałoby się dojrzałą. Popraw mnie jeśli się mylę. No, ale to nie zmienia faktu, że tak czy siak jesteśmy szufladkowani. Każdy pasuje do jakiejś kategorii, niektórzy na przykład do wielu. Ja o sobie w kategoriach nie będę pisała. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem. Moja wina i mój błąd, że nie wyjaśniłam całości eksperymentu do końca. Ale już się poprawiłam i dopisałam całość. Może teraz ujrzysz w tym sens - dla mnie zmuszenie wręcz uczniów do zaszufladkowania ukazuje to, że nawet jeśli początkowo nie chcemy tego robić, to i tak pod presją świetnie sobie z tym radzimy.
      No i tak, byliśmy, jesteśmy i będziemy.. Najważniejsze, to podejść do sprawy z dystansem, bo przecież najważniejsze, że my wiemy - kim naprawdę jesteśmy.
      Okej, do niczego nie zmuszam. ;)

      Usuń
  3. Ha ha, podoba mi się ta zabawa :D Zwłaszcza że doskonale wiem, do jakiej kategorii bym została zaliczona. Nie ma tu co prawda tej najbardziej pasującej, czyli po prostu wariat, ale bez problemu zakwalifikowano by mnie jako kujona i ździrę :D Mam dobre oceny, czasami aż tak dobre ze wzbudzam zazdrość (mimo że nie uczę się i nie zależy mi na ocenach. naturalnie dobra pamięć i tyle ). Ze jestem ździrą już nawet słyszałam wprost, trzymam się z wieloma chłopakami i nastolatkom opanowanym szałem ,, muszę mieć chłopaka!!" wpadają do głowy różne dziwne pomysły co do moich stosunków z kumplami. Dobrze, że nie interesują mnie plotki (zbieram je raczej w celach badawczych) bo bym miała spore problemy ze sobą...Mimo wszystko dodałabym tu jeszcze kilka kategorii, choćby wspomniany ,,miły człowiek" oraz ,,aktywista".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to możemy sobie przybić piątkę. Na każdej z opisanych przez Ciebie płaszczyzn. :P
      No niby tak, ale chyba właśnie chodziło o to, że podano tylko te skrajne kategorie, aby było trudniej. :)

      Usuń
  4. ja boję się że trafiłabym gdzieś między kujonem a ździrą ;p Chyba że źle rozumiem co miało się za tym słowem kryć ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tutaj nie ma się czego bać! :D Najważniejsze, to wiedzieć, kim się jest na prawdę. ;)

      Usuń
    2. Podoba mi się ten eksperyment ;) Fajnie by było gdyby ludzie nie przeprowadzali go na studiach ale znali już od przedszkola ;)

      Usuń
    3. Z jednej strony fakt - należałoby się zająć wpajaniem takich rzeczy jak najwcześniej, ale z drugiej - nie wiem czy takie małe dzieciaczki coś by z tego zrozumiały. :P

      Usuń
    4. Skoro rozumieją jak naśmiewać się z innych to i zrozumiałyby, że tak nie wolno ;)

      Usuń
    5. Że nie wolno pewnie tak. Ale tu nie chodzi przecież o samo naśmiewanie się, a kategoryzowanie ludzi - ta ma bogatych rodziców, więc jest fajna itp. ;)

      Usuń
    6. Pamiętasz siebie w wieku 9 lat? :P

      Usuń
    7. Nie, a czemu? :P
      Widzę za to mojego brata i młodsze dzieciaki kuzynów, z którymi spędzam sporo czasu i można im mówić, że coś jest złe. Oni przytakną i będą posłuszni - jakiś czas. A gdy się zapomną - znów zaczyna się kategoryzowanie. :)

      Usuń
    8. Bo ja siebie pamiętam ;p I wiem, że w tamtym czasie na pewno bym zatrybiła temat ;p
      Mieliśmy komunię w wieku 9 lat i byli nas w stanie wtedy nauczyć sporo a edukację społeczną moim zdaniem również powinno się prowadzić u dzieci, a nie u dorosłych, którzy przez wszystkie lata zdążyli się już nauczyć kategoryzować i ulegać stereotypom ;)

      Usuń
    9. Może i masz rację. Chociaż mam wrażenie, że takie dzieci czegoś takiego nie robią. Jedyny objaw kategoryzowania, jaki widziałam u dzieciaków obecnie, to prześmiewanie tych grubszych. Chociaż mojemu bratu wybiłam z głowy naśmiewanie się z jednej koleżanki, ale za to wczoraj przy obiedzie już wspomniał o grubszym koledze, też w nieprzychylnych słowach.
      No i tak ogólnie ciężko określić w jakim wieku to całe szufladkowanie się rozpoczyna. Może właśnie w momencie gdy pojawiają się oceny, masa przedmiotów jedni nie dają rady i wówczas już tych lepszych wrzucają do kujonów?

      Usuń
  5. A mnie się to nawet podoba. I nie jakieś szufladkowanie konkretne, bo to nie to samo, co jakieś stereotypy, ale właśnie zastanowienie się kim się jest w oczach innych. Od razu chciałoby się powiedzieć, że opiniami innych nie należy się przejmować, ale czasem można wiedzieć kim się jest, o. Jak się jest postrzeganym. Może to skłoni do zmian na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie dlatego takie szufladkowanie bawi, bo ludzie wystawiają Ci opinię według pozorów, nie mając pojęcia jak bardzo się mylą. ;)
      Mi nawet nie chodziło tutaj o jakieś wyciąganie wniosków, a samo zaspokojenie ciekawości - gdzie ja zostałabym wrzucona podczas takiego eksperymentu.

      Usuń
  6. ja pewnie bym była zdzirą i kujonem razem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest nas już piątka. :D

      Usuń
    2. możemy na fejsie założyc grupę xd

      Usuń
    3. Hahaha, to potrzebna jakaś nazwa "Społeczne kujonki"? xD

      Usuń
    4. Hahaha! Mistrzostwo świata! xD

      Usuń
  7. Ja to chyba do żadnego schematu się nie zaliczam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczywistości nikt z nas się nie zalicza, ale społeczeństwo opanowało do perfekcji szufladkowanie, że każdego z nas gdzieś by upchnęło. :P

      Usuń
    2. Wiesz, społeczeństwo mam gdzieś wiec ich opinia nie specjalnie mnie obchodzi hehe :p Ja zawsze byłam kujonem, ale zawsze było obok mnie sporo znajomych, wiec to nie oznacza, że kujon musi byś od razu samotny.

      Usuń
    3. I poprawnie. ;)
      No wiadomo, to jest tylko dowodem na to, że ni jak do tych szufladek nie pasujemy, bo nikt nie pasuje w stu procentach do określonego schematu.

      Usuń
    4. No właśnie. :) A tak w ogóle to nie można moim zdaniem danej osoby włożyć do jednej półki, bo każdy ma coś po trochu z kilku typów :)

      Usuń
    5. Ot co. Całe szczęście, że coraz więcej ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Chociaż niestety i tak spora część społeczeństwa świetnie bawi się szufladkami i nie wiem czy kiedykolwiek uda im się to wybić z głowy. :P

      Usuń
    6. Wiesz, ale mimo wszystko jest jakiś progres więc tym trzeba się cieszyć, że ludzie widzą i zdają sobie sprawę z pewnych rzeczy :)

      Usuń
    7. Też racja. Nie jest tak jak w średniowieczu, że jak jeden powiedział, iż ktoś jest czarownicą, to cała wiocha szła budować stos. xD Dziś na szczęście jednostki się wyłamują i potrafią bronić innych ukazując swoje zdanie.

      Usuń
    8. Powoli wszystko zaczyna się zmieniać, więc cokolwiek idzie na przód :p

      Usuń
    9. Niby tak. Ale ja osobiście nie wierzę w to, że szufladki mogłyby zniknąć całkowicie z powierzchni świata.

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy eksperyment ;D Mogłabyś podać link do tego? Ha! Nie zawsze szare myszy są postrzegane jako prawdziwe szare myszy ;D Też się za takową uważałam, a jak przyszło co do czego, to usłyszałam kiedyś o sobie tekst, że "ta gwiazda nie musi się nawet przedstawiać" ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne! Ja oglądam tutaj, ale czasem trzeba być zalogowanym, żeby obejrzeć.
      http://scs.pl/odcinek,pogoda-na-milosc-one-tree-hill,pictures-of-you,pictures-of-you,s04e13.html
      Hahaha, no to nieźle Gwiazdo! :D Czyli też zostałabyś pewnie zapisana jako "Królowa balu" :P

      Usuń
    2. Ok, dzięki :)
      W liceum pewnie tak ;D A teraz, to sama nie wiem...

      Usuń
    3. Po obejrzeniu daj znać jak wrażenia. :)
      W moim przypadku (tak sądzę) punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. :D Myślę, że grupa ćwiczeniowa spogląda na mnie inaczej, osoby mi bliższe inaczej itd. Więc obecnie faktycznie ciężko się sklasyfikować nawet samodzielnie.

      Usuń
    4. Pewno w nocy sobie obejrzę :)
      Bo to tak jest zawsze ;P

      Usuń
    5. Ja też zazwyczaj oglądam seriale przed snem, przez co później okazuje się, że poszłam spać o dużo za późno. :P

      Usuń
    6. Mnie teraz wzięło na szaleństwa w kuchni, więc się nie rozerwę ;P

      Usuń
    7. O, to coś dobrego upichciłaś? :D

      Usuń
    8. Kopytka i szarlotkę ^^

      Usuń
    9. U W I E L B I A M szarlotkę! :D
      Z tych co jadłam - moja babcia robi najlepszą i jak u niej siedzę, to potrafię wciągnąć tyle, ile postawi. :P

      Usuń
  9. Mnie by chyba potraktowano jak kujona lub samotnika :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyłamałeś się, nie łącząc kujona ze ździrą jak większość. xD
      Jednak póki co - kujony przeważają. :P

      Usuń
  10. dopiero bym się zdziwiła, jakby mnie ludzie przypisali do schematu o którym ja nawet nie miałam pojęcia... ;) ja bym sobie dała kujon samotnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dość szokujące, ale ja swoją "niespodziankę" odebrałam dość pozytywnie. :)
      Jesteś kolejna w gronie samotnych kujonów. :D

      Usuń
  11. Słyszałam kiedyś o podobnych eksperymentach. Właśnie jak ludzie w klasach, szkołach przypinali sobie łatki, czy ludziom na zdjęciach. Nasz mózg niestety bardzo chętnie to robi...ale niejednokrotnie powinniśmy być ponad to jakoś jednak. Bo człowiek to coś o wiele więcej niż schemat, zwłaszcza taki, w który my go wpychamy.
    I...zastanwiam się, kim ja bym była. Kujonem z jednej strony, z drugiej pewnie zdzirą, z trzeciej królową balu :D Ale na pewno nie samotnikiem. Nieźle lawirowałam po prostu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na ogół staram się tego nie robić, w ogóle nie oceniać ludzi, których nie znam, ale przyznam szczerze, że czasem sama się na tym łapię. Gdy np., ktoś mnie wkurzy, to nieraz wrzucę go do jakiegoś wora "a masz!".
      Właśnie to lawirowanie pokazuje, że nie jesteśmy w stanie usiedzieć w jednej szufladce. :)

      Usuń
    2. Po prostu nieraz, jak bardzo byśmy się nie starali, nie przeskoczymy swojej głowy. Ale grunt to właśnie się starać:)
      Otóż to:)

      Usuń
    3. Jesteśmy tylko ludźmi - jak to się mówi. (najlepsze usprawiedliwienie na wszystkie słabości :P)

      Usuń
  12. Hmnm... mam 5 z W-F ale nie mam figury na atlete - odpada, mam świadectwo z paskiem, ale nie potrafię tak po prostu się uczyć i uczyć, więc kujon - odpada, królowa balu odpada, bo mówię co myślę i staram się nie słodzić, może nie wychodzę z domu często, ale wole w szkole z kimś zawsze siedzieć. Zdzira? No nie wiem... mam co prawda dużo przyjaciółek/koleżanek i nie poddaję się bez walki.
    Kolejny świetny post. Piękne zdjęcia.
    Naprawdę widać zapał i pracę jaką wkładasz w prowadzenie bloga.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję wspaniałej książki o pewnym projektancie.
    Pooglądaj, przeczytaj i napisz, proszę co o niej sądzisz.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    PS. Jeśli oglądałaś kiedyś Plotkarę, to kwalifikuję się trochę pod Blair Waldorf.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne są Twoje rozważania. Uważam, że ukazują w pełni fakt, iż nie idzie Cię wrzucić do szufladki, bo po prostu się z nich wymykasz. :)
      Dziękuję pięknie!
      Męska wersja Blair? Wooow - dla mnie ekstra! xD

      Usuń
  13. he he ktoś tu jest POPULARNY :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To ja podpadałam chyba pod 'kujona' :D
    I z jakiego to serialu, bo nie wyłapałam? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny post! Ja osobiście boję się gdzie zostałabym zakwalifikowana! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      U mnie ze strachem zdecydowanie wygrała ciekawość. :D

      Usuń
  16. Bardzo ciekawy eksperyment. Ale najcenniejsze jest to zdanie "W społeczeństwie jesteś tym, jak postrzegają Cię inni"... i nad tym trzeba pracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też do mnie najbardziej przemówiło właśnie to zdanie. Niesie w sobie nieco rozczarowania, że nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli.

      Usuń
  17. Fajny pomysł na poznanie tego co myślą o tobie inni, chociaż ja bym się bała co do odpowiedzi moich znajomych xd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób napisało, że się boi. :)

      Usuń
  18. Ja bym siebie też dała do szarych myszoli albo kujonów ale liczba moich znajomych na fejsie chyba mów coś innego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie ilu z tych znajomych byłoby gotowych usiąść i chociażby porozmawiać z Tobą, gdybyś tego potrzebowała. :)

      Usuń