sobota, 7 lutego 2015

117. Co dobrego przyniósł styczeń.

Witajcie.
Jak wiecie, jakiś czas temu zobowiązałam się, że będę przywoływać pozytywne myśli w okolicach pewnej daty. Większość z Was wie, o jaką datę chodzi. Tak więc - zobowiązałam się i nie ma przebacz. Trzeba zadanie rzetelnie wypełniać. (pominę fakt, że jak zwykle mam mały poślizg :P)
Miałam nieco wątpliwości czy jestem w stanie skleić porządny post wychwalający styczeń. O ile w przypadku grudnia nie było to trudne - wiecie, święta, rodzina, wolne. O tym w przypadku stycznia pomyślałam, że będzie ciężko, bo "ot tak" nic nie przyszło mi do głowy. Posiedziałam chwilę i... oświeciło mnie, Hej czy nie o to chodzi w treningu pozytywnych myśli?? Nie o to, żeby doszukiwać się tych małych iskierek pozytywnych myśli, tam gdzie ich pozornie nie ma? No więc właśnie, wytężyłam umysł, wzięłam na kolana kalendarz w celu przypomnienia sobie kilku dat i oto, co z tego wynikło.

Uważam, że początek stycznia był dobry, dlatego, że miałam wówczas wolne od szkoły - aż do 12. Co prawda zaraz potem miałam kolokwium, ale to była rachunkowość, więc jako taka nauka była dla mnie przyjemnością. Z racji wolnego również przyszło mi do głowy założenie instagrama - jak na razie nie żałuję i cała idea mi się podoba. ;)

Styczeń był dobry, ponieważ oglądając serial natknęłam się chyba na najbardziej motywujące słowa pod słońcem. Tknęło to we mnie nową energię i od tamtego czasu powtarzam sobie ów słowa za każdym razem, gdy przez głowę przemyka mi nieznośne "nie chce mi się".

oooironiooo


Myślę, że styczeń był również dobry, ponieważ mimo wytężonej nauki miałam wieczorami czas na relaks - powiem nawet, że był on nawet trochę wymuszony. Otóż przepaliła mi się żarówka w lampce nocnej i wieczorami byłam wręcz skazana na siedzenie przy świeczkach. Powiem Wam, że trwało to chyba z tydzień, bo albo zapominałam o zakupie żarówki, albo po prostu nie było takiej, jaką potrzebowałam. Także... wieczory spędzałam iście po studencku - przy świeczkach, bo żarówka się przepaliła. xD
oooironiooo
Styczeń przyniósł mi jeszcze jedno upragnione od dawna wydarzenie - ostatni egzamin. Może pomyślicie, że zwariowałam, ale tak - nie mogłam się go doczekać. Po prostu chciałam mieć to za sobą i poczuć, że jestem wolna. Wiecie, ten moment, gdy wzięłam te wszystkie notatki i książki, po czym tryumfalnie wepchnęłam je do szafy - bezcenne.

No a skoro już po egzaminie, to w styczniu rozpoczęły się moje upragnione trzytygodniowe ferie. Powiem Wam, że pierwsze dwa dni - toż to jeszcze styczeń - celebrowałam wykonując jedynie czynności niezbędne do utrzymania mnie przy życiu + oglądanie serialu, słuchanie muzyki, przeglądanie kanałów tv, rysowanie itp. Wreszcie poczułam, że już NIC NIE MUSZĘ. 

Tak oto, jakoś udało mi się wygrzebać coś pozytywnego ze stycznia, chociaż początkowo szczerze w to wątpiłam. A co dobrego Was spotkało w styczniu?
 Pozdrawiam!

72 komentarze:

  1. Trzeba zrobić to co konieczne, a potem błogie lenistwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ta wizja błogiego lenistwa na horyzoncie jest świetnym motywatorem do działania. :D

      Usuń
    2. Lenistwo to lenistwo i nie widzę powodu, żeby cokolwiek robić ;)

      Usuń
    3. Niektórzy jednak nie potrafią zupełnie nic nie robić. :D

      Usuń
    4. No to już jest ich problem :)

      Usuń
    5. Powiedzmy. ;) Przynajmniej aktywnie spędzają każdą chwilę. :P

      Usuń
    6. To zależy dla kogo to jest aktywność i co kogo kręci.

      Usuń
    7. Też racja. ;) Chociaż znam osoby, które zaczynają sprzątać cokolwiek, gdy nie mają nic do roboty. :P

      Usuń
    8. Ja lubię ruch i w ogóle ale jestem leniwa hehe :p

      Usuń
    9. Najgorzej się ruszyć, później idzie już z górki. :P

      Usuń
  2. Czyli teraz masz już, można powiedzieć spokój, czas na relaks i łapanie oddechu:) Sesja może poważnie dać się we znaki, ale to właśnie ogromna ulga, gdy się skończy:)
    I cóż...my mieszkając w dawnym mieszkaniu potrafiliśmy przez miesiąc nie wstawić żarówki gdy się przeplaliła także....rozumiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że sesja daje wiele radości, gdy się kończy. :D
      Hahah, to nie jest ze mną tak źle. :P Bo już miałam wyrzuty sumienia powoli, że jestem taaaaka leniwa, iż wolę siedzieć przy świecach niż iść specjalnie po żarówkę, której zapomniałam kupić po drodze :D

      Usuń
    2. Dokładnie:)
      Nie, nie jesteś jeszcze ekstremalnym przypadkiem :D

      Usuń
  3. styczeń był super, moja córka zdała dwa bardzo trudne egzaminy w pierwszym terminie! :)

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie styczeń był dość pechowy , złamałam palce i zepsułam komputer i przez to nie dodawałam wpisów i teraz czas nadrobić zaległości i właśnie dopiero teraz powróciłam na bloga .. :)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie :)
    http://modaiurodawedlugjulii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojojoj. Mam nadzieję, że już wszystko okej - także z palcami. :)

      Usuń
  5. Da mnie styczeń był raczej zły. Same problemy... dzięki Bogu idziemy dalej i mamy już luty.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    Na blogu trzecia część kolekcji Gabriel Data jesień-zima 2014/2015.
    Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś się postarał, to coś pozytywnego byś wygrzebał. :D
      Już zaglądam. :)

      Usuń
  6. Ostatnio często powtarzam to bliskiej osobie: "nic nie musisz, ale możesz" ;)
    Styczeń był dla mnie dość stresujący więc cieszę się, że się już skończył ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądre słowa. :)
      Widzę, że styczeń nie oszczędzał prawie nikogo i wszyscy się cieszą, że już sobie poszedł. :P

      Usuń
  7. Masz Istagrama i ja o tym nic nie wiem? O! ;D Zaraz Cię zaobserwuję ;]
    Koniec egzaminów zawsze jest mega pozytywnym wydarzeniem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiesz. :D
      Tak, taką ulgą. Chociaż cały czas czekam na wyniki z ostatniego egzaminu. Jak wiadomo - sprawdzający zawsze mają czas. :P

      Usuń
    2. A czekanie chyba jeszcze gorsze od samej sesji xD

      Usuń
    3. Czasem tak. Powiem Ci, że z egzaminu wyszłam pewnie z myślą, że 4 będzie na pewno. Ale jak tak czekam coraz dłużej, to mam coraz większe wątpliwości. xD

      Usuń
    4. Jeszcze trochę, a do minusowej oceny dojdziesz ;P

      Usuń
    5. Hahaha, oby nie. Więc niech się spinają i poprawiają mi ten egzamin jak najszybciej. :P Myślę, że na dniach powinny być wyniki, bo zaoczni już w ten weekend zaczynają nowy semestr. :)

      Usuń
    6. Ludziom nie zawsze chce się spieszyć ;D

      Usuń
    7. Zwłaszcza jeśli chodzi o sprawdzanie prac czy egzaminów. :P

      Usuń
    8. To przede wszystkim ;D

      Usuń
    9. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. :P Trzeba czekać.

      Usuń
  8. To chyba wspaniałe uczucie poczuć przez chwilę, że nic się nie musi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tyle, że trwa ono na prawdę chwilę, gdyż moja praca dyplomowa macha mi zza rogu przypominając o konieczności pisania. :P

      Usuń
    2. Moja też niedługo zacznie mi machać :)

      Usuń
    3. Też jesteś na ostatnim roku? :)

      Usuń
  9. Fajowo, że można Ciebie podglądać także na Instagramie:)
    Ostatni zaliczony egzamin i u mnie równał się błogostanowi:) Wolność, wolne od nauki oraz zajęć przez jakiś czas i czysta karta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skłonna byłabym nawet stan ten porównać do motyli w brzuchu z radości;)

      Usuń
    2. To jest najlepsze, że nie ma zajęć. Nie muszę rano wstawać, zajmować się notatkami i bieżącymi zadaniami z przedmiotów. Jedyne na czym muszę się skupić od czasu do czasu to moja praca dyplomowa, ale to jest już pikuś, bo robię to z doskoku. :D

      Usuń
  10. Że też ja nie wpadłam na te świeczki, kiedy przepaliła mi się żarówka ostatnio XD Ale miałam akurat naukę do dość ciężkiego egzaminu i desperacko szukałam nowej :D Ale to calkiem dobra idea, nawet taka niewymuszona :) Lubię światło świec, bo jakoś tak mnie zawsze uspokaja (może dlatego zawsze lubiłam, kiedy gasł prąd, mimo wszystko :P)
    I geez, jak nauka rachunkowości może być przyjemna XD Chociaż tak, wiem - kwestia zainteresowań :P Chociaż mogę Ci teraz powiedzieć śmiało, że jeśli będziesz chciała kiedyś zrobić ze mnie debila to możesz mi zacząć tłumaczyć jakieś proste rzeczy z tym związane, nie wiem... różnicę między jakimiś podatkami czy coś :D I tak nie skumam XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też się uczyłam akurat, ale miałam na szczęście jeszcze dużą lampę sprawną. :P Za to przed snem świeczki szły w ruch. Ja uwielbiam światło świec, uwielbiam też patrzeć jak się topią i w ogóle no. XD
      Oj no może. Rachunkowość jest logiczna - coś musi być zrobione, zaksięgowane, zapisane w taki, a nie inny sposób i tego nie przeskoczyć. A jak coś jest ściśle określone i logiczne, to dla mnie jest proste i przyjemne. :D Z resztą jak byś siedziała w tym prawie 7 lat, to też byś uważała, że to jest spoko. :P
      Póki co, nie czuję potrzeby robienia z Ciebie debila. xD

      Usuń
    2. Aaa to rozumiem :D Też lubię patrzeć, jak się topią xD Takie zboczenie XD
      W tych kwestiach nawet jak coś jest proste i logiczne, to ja i tak nie rozumiem xD
      No i całe szczęście :D

      Usuń
    3. O matko! Nigdy nie spoglądałam na to, jak na zboczenie. xD Zmieniłaś mój punkt widzenia. :P
      Po prostu ten temat nie trafia w Twoje zainteresowania. :)
      Ale strzeż się! Napisałam PÓKI CO! xD xD xD

      Usuń
  11. TEN moment, gdy masz już za sobą wszystkie egzaminy, wracasz do domu..... BEZCENNE!!! :D
    Bardzo spodobał mi się ten cytat z pierwszego zdjęcia. Często zapominamy, że tak naprawdę w każdym wieku stać nas na tak naprawdę wszystko o czym marzymy, ale jednak młodość daje nam najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracasz do domu i... nie masz nic do roboty. :D
      Mi też. Do tego stopnia, że wisi nad moim łóżkiem w Poznaniu i jakoś tak motywuje mnie, gdy nie mam na coś ochoty czy siły. :)
      Dokładnie - tak jak w cytacie, teraz możemy zrobić WSZYSTKO i tylko od nas zależy czy się odważymy.

      Usuń
    2. I możesz zająć się Simsami, blogowaniem i czytaniem głupot :D
      Dobry pomysł :) Też chciałabym mieć taki motywujący napis na ścianie, ale jeszcze nie wiem dokładnie co mogłabym napisać ;p

      Usuń
    3. ha! No właśnie wczoraj poświęciłam godzinę na urządzanie nowego lokum. :D No i fakt, na bloga zaglądam częściej. A i głupoty też czytam, bo się wzięłam za Greya. xD
      Mi się zawsze podobało, jak ktoś wstawiał foty i miał w ramkach takie motywujące teksty, ale nie chciałam kopiować, chciałam mieć swój i niespodziewanie na niego natrafiłam oglądając serial. :) Może Twój też "rzuci" Ci się pod nogi nieoczekiwanie. :)

      Usuń
    4. O jakim nowym lokum mówisz? :D
      Ja taka kreatywna nie jestem ;p Zwykły napis na ścianie byłby ok xD

      Usuń
    5. No w simsach. :D
      Hahah, jak tam chcesz (albo raczej, jak tam Ci się nie chce leniu! :* :D).

      Usuń
  12. ciekawa historia z tymi ksiazkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jest ciekawego w wepchnięciu książek do szafy? :D

      Usuń
  13. przy świeczkach tak fajnie się relaksować:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie relaksuje sam fakt wgapiania się w nie. :D

      Usuń
    2. jak byłam mała to tata nam mówił żeby nie gapić się w świeczki bo będziemy siusiać w nocy xd

      Usuń
    3. Mi też tak mówili. I ogólnie, że mam się ogniem nie bawić. :P

      Usuń
  14. wygrzebałaś dużo pozytywów! :)
    ja również miałam dużo wolnego w styczniu :D
    pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakimś cudem mi się udało, mimo początkowych wątpliwości. :D

      Usuń
  15. To niebiańskie uczucie gdy nic nie musisz . A jednak znalazłaś sporo fajny momentów w styczniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Chociaż nie trwa ono nieskończenie długo, bo zawsze się znajdzie coś do zrobienia. :)
      No jakoś mi się udało, więc cel osiągnęłam. :)

      Usuń
  16. Świetny pomysł z takim podsumowaniem. Nie ma to jak 'romantyczne' wieczory przy świecach ;) Również wolę jak najszybciej napisać jakiś egzamin, test, ponieważ im prędzej będę miała to za sobą tym szybciej można będzie wreszcie odetchnąć z ulgą o tym, że jest się faktycznie, tak jak to napisałaś - po prostu wolnym. W takim razie życzę Ci również miłego odpoczynku w ferie! Wypocznij przede wszystkim i zregeneruj siły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będąc tydzień przed egzaminem i nie umiejąc wtedy prawie nic i tak chciałam być już po, bo miałam po prostu dość tych książek. Z tego względu też zawsze wkurzało mnie przekładanie jakiś sprawdzianów - oznaczało to zawsze kolejne godziny spędzone chociażby na powtarzaniu, a ja na prawdę chciałam mieć to już za sobą.
      Dziękuję, staram się. :)

      Usuń
  17. Mi się akurat kompletnie nic nie udaje w 2015 roku (z wyjątkiem oglądania seriali...), ale mimo to walczę dalej, choć już chyba 3 tygodnie temu miałam serdecznie dość ;|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej optymizmu. Widzisz, jednak coś Ci się udaje - chociażby oglądanie tych seriali. Myślę jednak, że jeśli byś się wysiliła, to znalazłabyś więcej pozytywnych chwil. :)
      Z czymś konkretnym walczysz?

      Usuń
  18. Jak to 3 tygodnie? My mamy tylko tydzień, cóż za niesprawiedliwość. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no widzisz. Na mojej uczelni zawsze sporo wolnego. :D

      Usuń
  19. Relaks.. JA się doczekam dopiero w następnym tygodniu. Tak tak, wkońcu ukochane ferie, za którymi taaak tęsknię. Potem już tylko marzec i znowu wolne, bo święta, potem do maja, bo matury, a potem to już luzzzik :D Ot co, uroki liceum xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brat też czeka już na piątek, bo w następnym tygodniu zaczyna ferie. :) Tiaa... Święta i koniec maja - koniec roku akademickiego dla mnie. Mimo wszystko NIE SPIESZY MI SIĘ. :P I mam nadzieję, że ten semestr będzie mi się niemiłosiernie wlókł. :D

      Usuń
  20. Mnie ujął Twój wymuszony relaks przy świecach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że miałam te świece w ogóle. :D

      Usuń
  21. Ja tez uważam,że styczeń był jak najbardziej pozytywny :-) wogole 2015 pomimo choroby mojej mamy rokuje bardzo dobrze! :-) sukcesy w pracy, sukcesy w związku - mam nadzieje,ze dobra passa będzie utrzymywała się jak najdłużej :-)

    ps. Siedzenie przy świeczka to taka odrobina klimatu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc tego Ci właśnie życzę, żeby szczęście nie opuszczało Cię przez cały rok. :)

      Usuń
  22. Ja tez uważam,że styczeń był jak najbardziej pozytywny :-) wogole 2015 pomimo choroby mojej mamy rokuje bardzo dobrze! :-) sukcesy w pracy, sukcesy w związku - mam nadzieje,ze dobra passa będzie utrzymywała się jak najdłużej :-)

    ps. Siedzenie przy świeczka to taka odrobina klimatu :-)

    OdpowiedzUsuń