wtorek, 3 lutego 2015

116. Co zawdzięczamy modzie?

Witajcie w ten piękny i w końcu śnieżny dzień. Tak - jaram się, ponieważ pierwszy raz od dłuższego czasu widzę biały puch pokrywający drogę. W Poznaniu co prawda padało, ale wszystko momentalnie się topiło, za to tu - u mnie w domu jest ślicznie. Taką zimę to ja rozumiem. Moim zdaniem zimą powinno być biało i zimno - tak z -10 (bo jest mi za ciepło w zimówce xD), a jak się zimie nie chce mrozić, to niech spada i wpuści wiosnę, bo moja ramoneska już nie może się doczekać wyjścia z szafy...
Tak czy inaczej - mam ferie, więc tak jak obiecałam - jest mnie tu więcej. Dziś przychodzę do Was z tematem, który miałam zamiar poruszyć już w grudniu, ale jak sami wiecie - tyle się działo. Także temat grzecznie poczekał na swoją kolej i dziś stawimy mu czoło. ;)
Chciałam dziś obgadać z Wami kwestię - co dała nam moda, a konkretniej - jak zmieniła nasze nastawienie do noszenia pewnych rzeczy.
Część z Was pewnie powie, że ślepe podążanie za modą jest głupie - i ja również się pod tym podpisuję. Jednak uważam też, że nie wszystko co modne musi być głupie. Odnalazłam kilka rzeczy, które dzięki modzie wróciły do łask i pomagają nam np. chronić nasze zdrowie. (no nie róbcie takich oczu! :D)

tumblr
Po kolei. Na początek chciałam Was zapytać - jak wyglądała u Was w dzieciństwie sprawa z noszeniem czapki zimą? U mnie było mniej-więcej tak: czapki były brzydkie, okropne i stanowiły największe zło tego świata, które zjawiało się co zimę. Tak też - zawsze szukałam kurtki z kapturem, a czapkę ubierało się przed domem, a zdejmowało zaraz za zakrętem idąc do szkoły. Z tego co pamiętam - nie tylko ja tak kombinowałam i na prawdę było niewiele grzecznych dzieci, które nosiły czapkę przez cały czas. Obecnie mamy jakiś czapkowy BOOM. Czapki stały się modne i niektóre osoby, które mają FEJM noszą je nawet latem, przy +30. stopniach (spoko - włosy muszą im ładnie pachnieć). Tak czy siak - ja uważam, że moda na czapki wyszła wszystkim na dobre - czapki nie są już takie... byle jakie. Są ładne, mamy je dostępne w wielu fajnych wzorach, no i najważniejsze - są lansowane przez popularne osoby - na co dzieciaki zwracają chyba największą uwagę. To samo może się tyczyć bejsbolówek. Jak wiecie, noszenie czapki latem ma chronić naszą głowę przed przegrzaniem. Ja jako dziecko nigdy nie miałam z tym problemów - zawsze byłam "dziewczyną w czapce z daszkiem" - czy to czerwonej, czy niebieskiej, a ostatecznie czarnej ze srebrnym znaczkiem New Era, którą udało mi się odkupić od kuzyna (w sumie mam ją do dziś i jesienną porą w niej biegam, by mi czupryny nie zawiało). Obecnie trochę się w tej kwestii popsułam, ale da się zauważyć, że czapki z daszkiem też robią swoje i duża część nastolatków chroni łepetyny także i latem.

Drugą dobrą sprawą dla mnie jest moda na dłuższe kurtki zimowe - dłuższe, czyli okrywające chociażby biodra i część tyłka. Pamiętam, jak zawsze moja mama przeżywała, gdy młode dziewczyny chodziły zimą, na mrozie z plecami na wierzchu. Wrrr... Na samą myśl bolą mnie nerki. Mi jednak nigdy nie było dane posiadać takiej kurtki - przez co zawsze wybierałam płaszczyki, bo na puchówki jakoś patrzeć nie mogę. Całe szczęście dziś, noszenie przykrótkiej kurtki, odsłaniającej wdzięki w środku zimy uważane jest za obciach i osób niszczących sobie zdrowie w ten sposób też jest niewiele. Podsumowując - moda łapie kolejnego plusa.

tumblr
Co jeszcze mi się podoba? Np. moda na okulary - wszelakie i korekcyjne i przeciwsłoneczne. Sama pamiętam jeszcze reakcje dzieciaków, gdy byłam na początku podstawówki i ktoś nosił okulary. Matko z córką, cóż to była za fascynacja i... nieraz powód do wyśmiania. Dziś czasy się zmieniły, a osoby, które muszą nosić okulary nie są wyśmiewane, a czasem nawet podziwiane - bo okulary stały się elementem biżuterii, a dzięki ogromnemu wyborowi oprawek dosłownie każdy może dziś wyglądać świetnie (właśnie sobie przypomniałam, że miałam się umówić do okulisty xD). Fakt, jest też w tym odrobina przesady - tak jak noszenie przez pewne osoby zerówek.
Co do mody na okulary przeciwsłoneczne - dodatkowo wszystko zależy od producenta i tego czy mają one specjalne filtry. Więc trzeba uważać, żeby sobie oka nie psuć, chcąc je uchronić przed
promieniami słonecznymi - co jest też przez okulistów zalecane. Nie mniej jednak całą modę na okulary odbieram pozytywnie - zwłaszcza, że uwielbiam ogromne okulary przeciwsłoneczne. <3

Mogłabym wymienić jeszcze kilka rzeczy, do których noszenia przekonała mnie moda - jak np. dżinsy, które na początku podstawówki były wyśmiewane (serio! Sama się łapię za głowię i do dziś nie wiem DLACZEGO?!), a obecnie są jedynymi słusznymi spodniami w szkole mojego brata (w dresach bym go dźwigiem do szkoły nie zaciągnęła xD), ale to raczej nie miało jakiegokolwiek wpływu na zdrowie. :D

Tak więc teraz pytanko do Was - do noszenia jakich ubrań przekonała Was moda? Czy było coś, czego wcześniej za żadne skarby nie chcieliście na siebie zakładać i dopiero po ukazaniu tego w nowym świetle przez znane lub mniej znane marki postanowiliście spróbować?
Pozdrawiam, Wasza "dziewczyna w czapce z daszkiem" :D

73 komentarze:

  1. Ja czapek nienawidzę, ale jak jest mróz to się zmuszam. Wolę przemęczyć się z tą czapką niż potem rozgrzewać uszy :)
    Co do długiej kurtki. Sama mam taka dłuższą i bardzo polecam. Jak jest zimno to tyłek mi nie marznie, a jak jest cieplej to wystarczy np. rozsunąć zamek od dołu (ja np tak mogę zrobić, polecam właśnie taki zamek ;)) i już :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie czapki zaczęłam tolerować niedawno - chyba dopiero jak na studia poszłam. Tak to tylko kaptur albo nauszniki. :)
      Ja od zawsze noszę długie kurtki i płaszcze. Chyba tylko raz w życiu miałam krótką, na którą jakimś cudem zgodził się mój tata. :P

      Usuń
  2. Mam na odwrót :) jako dziecko nosiłam chętnie czapki, za to dzisiaj pozbywam się ich jak najprędzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA też ją rzucam w kąt, gdy tylko robi się wystarczająco ciepło, ale zdecydowanie chętniej po nią sięgam gdy jest zimno - niż gdy byłam młodsza. :)

      Usuń
  3. dobry post!
    Lubisz mnie i mojego bloga?
    Zagłosuj na mnie w konkursie bloga roku!
    Wyślij sms o treści: G11321 pod numer 7122 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lovely! <3

    I have a new post up on the blog, would love to know your thoughts:

    * Electric Sunrise - Fashion and Lifestyle Blog *

    x

    OdpowiedzUsuń
  5. Cholercia, wychodzi na to, że byłam (i nadal jestem!) grzecznym dzieckiem! Gdyż iż czapki nosiłam nawet, jeżeli były brzydkie i szkaradne z prostej przyczyny - było mi zimno. Od tamtej pory, jeśli spadnie śnieg, zanim wyjdę na dwór, to ubieram się pół godziny, tak, żeby żadna (żadna!) część ciała nie wystawała. No, może oprócz rękawiczek, które zawsze przezornie chowam do torby ale nie używam, a później się dziwię, że mam takie ręce suche xd A kurtka za tyłek? Ubóstwiam!! Niejednokrotnie przejechałam się na tym, że "e tam, kupię sobie krótką", po czym po kilku dniach dupa mi marzła, plecy także... więc sorry, ale wolę takie za tyłeczek, co jak usiądę na przystanku na ławce to nie odmarznę :> Hmm, nie lubiłam nosić sukienek, jak byłam berbeciem - zawsze spodnie i tylko spodnie, ale jakoś od liceum sie przekonałam i teraz bym popylała w spódniczkach non stop, tyle że jest mi zimno w nogi więc w zimę raczej nie chodzę XD a tak wspomniałaś o okularach a mi przyszły na myśl aparaty stałe na zeby - ileż to bajek było, gdzie bohater, co miał aparat na zębach był idiotą i w ogóle kujonem, a teraz to jakby się modne stało, ale przynajmniej jest szansa na proste zęby, więc to chyba dobra moda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmarzluch jesteś i tyle - a nie grzeczne dziecko. xD Ja też za bardzo zimna nie lubię, ale jak już mam t swoje futerko i grube swetry, to chciałabym je wynosić. :P
      Moja kuzynka mi kiedyś powiedziała, że do sukienek i spódniczek trzeba dorosnąć. :D
      A właśnie! Jak mogłam o tym zapomnieć! Faktycznie kiedyś było tak, że nielubiane postacie w bajkach miały druty na zębach! Przez to chyba i ja - głupia, nie dałam sobie założyć aparatu jako dzieciak. :P

      Usuń
  6. Jako dziecko nosiłam zimą czapkę będąc grzeczną dziewczynką. :) Nie lubiłam, ale łatwo chorowałam, więc wolałam nosić, niż wylądować w szpitalu. Obecnie nie noszę czapek wcale. Jak jest mróz po postu właśnie nakładam kaptur. Te czapki z daszkiem w okresie nastoletnim się przewinęły, ale szczerze to dla mnie czapka w inny czas niż zima zawsze oznaczała nieciekawy stan włosów.

    Rzeczywiście był taki czas, że dziewczyny nosiły kurtki do pasa... Ja mam teraz najkrótszą w mojej szafie, ale sięga ona tak około bioder. I zapasowy na większe mrozy mam płaszczyk do połowy uda. Tak jak Ty też nie noszę już puchówek. Czuję się w nich jak kulka. :)

    Okulary zawsze były dla mnie obojętne poza jedną sytuacją. Nie znoszę kiedy rozmawiam z kimś, a on nie zdejmie okularów. Tym bardziej jak jest nas kilkoro. Nie wiem do kogo dana osoba się zwraca.

    Mnie w wieku chyba 17 lat moda nakłoniła do noszenia spódnic i sukienek. Jako młodsza nastolatka hejtowałam ten rodzaj ubioru, ale od tamtej pory nic nie może się mu równać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *mówię o okularach przeciwsłonecznych, a nie o takich korekcyjnych.

      Usuń
    2. Ja na szczęście byłam obdarzona dużą odpornością. :) Raz tylko pamiętam, to był chyba początek szkoły średniej - załatwiłam sobie ucho do tego stopnia, że nie mogłam wytrzymać z bólu.

      Za gadanie w okularach na nosi zawsze dostawałam ochrzan od Pana Matematyka, o którym była mowa niedawno. :P Ale to nie moja wina, że był wyższy i zawsze stał pod słońce. xD

      Ja też długo nie znosiłam spódnic i sukienek, ale jak to moja kuzynka mi kiedyś powiedziała - do noszenia spódnic i sukienek trzeba dorosnąć. :P Prędzej czy później chyba każdy się przekonuje.

      Usuń
  7. W sumie aparat na zęby to dobry przykład do tematu. Każdy go teraz nosi bo jest taka moda. Nie po to, żeby w przyszłości mieć proste zęby tyko... bo tak. Nawet jak ktoś ma faktycznie krzywe to i tak powiedzą, że goni ślepo za modą :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no tak. Ja żałuję, że to nie było modne gdy byłam w podstawówce, bo się uparłam, że nie chcę i koniec. A teraz by mi się przydał. :P

      Usuń
  8. uwielbiam sie ładnie ubierać i to od zawsze a to za sprawą mojej mamy, była wielka elegantką i to przez całe swoje życie!

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jakbym czytała opis mojej babci. :)

      Usuń
  9. Z czapką miałam identycznie. Zawsze ściągałam 'za rogiem' kiedy nikt z dorosłych nie widział;) Jakoś tak wstyd było nosić. Od kilku lat jednak chętnie ubieram. Stwierdzam, że taka czapa może dodać 'uroku'.
    Kurtki dłuższe lubię nosić gdyż zakrywają uda, które niestety w moim przypadku są niekoniecznie małe;)
    Jeansy lubiłam od samego początku i jestem im wierna do tej pory. Kiedy pojawiły się dzwony (pamiętam, że jakoś w 4-5 klasie podstawówki mojej) zakochałam się w tym fasonie. Od 2011 bardzo polubiłam rury. Ciekawa jestem co jeszcze wymyślą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Nawet doszłam do wniosku, że nie wyglądam w niej jak.. głupek. :P
      Ja też nosiłam dzwony, uwielbiałam je, a dziś nie mogę się sobie nadziwić - jakim cudem?! :D Odkąd pojawiły się rurki - nosze tylko je. :)

      Usuń
    2. Identycznie jak u mnie choć raz na kilka miesięcy dzwony ubieram - wyglądam w nich szczuplej aniżeli w rurach ( - wielorybio nieco;)).
      A w czapce być może prezentuję się lepiej aniżeli bez niej, bo mam problemy z ułożeniem fryzury u nasady odpowiednio;)

      Usuń
    3. Kurczę, ja nie wiem co Ty się tak czepiasz tego swojego wyglądu. Widziałam Twoje zdjęcia i żadnego wieloryba tam nie było. :P

      Usuń
  10. moda ma to do siebie że jest i jej nie ma;p dlatego ja się ubieram w to co mam w szafie xd moda na parki, aparaty na zęby iphony mnie omija jakoś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA też nie mam żadnej z wymienionych przez Ciebie rzeczy i poza aparatem na zęby - nie zamierzam żadnej mieć. :D

      Usuń
    2. ja aparat na zęby miałam mieć za młodu;p teraz za późno by się w to bawić xd

      Usuń
    3. eeee.... Nigdy nie jest za późno. :P Ja nadal zamierzam sobie założyć. ;)

      Usuń
    4. ja mam wrażliwe zęby i dziąsła i jak sobie pomyślę że coś mi się będzie tam wgryzało to brrr xd

      Usuń
    5. Ja też mam wrażliwe zęby, jednak chęć posiadania prostych ząbków wygrywa. :D

      Usuń
  11. Czapkę jako dziecko- ale dziecko, nie nastolatka- wręcz uwielbiałam :D Miałam obsesję jako 3 latka na punkcie nie zdejmowania czapki, co do dzisiaj jest rodzinną anegdotą :D Oczywiście, jako nastolatka już nie chciałam sobie psuć fryzury ale teraz...uważam, że rozsądek i zdrowie są ważniejsze, a że choruję często na zatoki to cóż...czapka jest u mnie obowiązkowa:)
    I te kurtki...masakra. Moja znajoma z liceum miała przez to zapalenie jajników tak ostre, że prawie stała się bezpłodna. Czyli...głupota nie rozpieszcza co nie? Za nią zawsze się płaci.
    Ale czy moda mnie do czegoś przekonała...sama nie wiem. Po prostu noszę co lubię, co mi się podoba i co wygodne. Nawet...spodnie dzwony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka ze szkoły średniej była nie lepsza. Sama wylądowała w podobnej sytuacji po tym, jak postanowiła, że całą zimę przechodzi w skajce. o.O
      Ja kiedyś uwielbiałam dzwony, a dziś zadaję sobie pytanie - jak mogłam je nosić?! :D

      Usuń
    2. Nie rozumiem aż takiego braku rozsądku, serio.
      A ja je nadal kocham nieraz :D

      Usuń
    3. Ja raz - z jej przykładem ubrałam skajkę zimą, jadąc do galerii - miałam do przejścia tylko parking i myślałam, że w połowie umrę z zimna. xD Nie wiem jakim cudem wytrzymała całą zimę. :P
      Ja nawet nie mam ci w szafie chyba. A nawet gdybym miała, to i tak dupsko by mi się dziś w nie nie zmieściło. xD

      Usuń
    4. Po prostu, miała samozaparcie i BARDZO WAŻNY POWÓD :D
      No ja po prostu sobie nowe jedne spodnie przerobiłam :D

      Usuń
    5. Tiaaa - wygląd przede wszystkim. :P Musiała być szekszi - chociaż nie wiem czy zwłoki przymarznięte do chodnika są szekszi, ale cóż. xD
      Aaaa... Taka cwaniara, :D

      Usuń
    6. Bogowie, wyobraziłam to sobie:D Co ta piękna ironia:D

      Usuń
    7. Hahaha, ja też widziałam to oczami wyobraźni. xD

      Usuń
  12. Pewnie, że zimą powinno być biało i zimno! :D
    Właściwie to nie wiem, czy można powiedzieć, że "moda mnie do czegoś przekonała". Z czapkami miałam różne przejścia - czasem nosiłam, czasem nie, teraz zakładam tylko, jeśli jest jakoś wyjątkowo zimno albo coś pada. Czapki z daszkiem kiedyś nosiłam, chociaż chyba nie ze względu na modę. Ale właściwie to już sama nie wiem... No i zawsze miałam dłuższe kurtki czy płaszczyki (mam tylko jedną krótszą kurtkę, ale kupiłam ja po taniości w outlecie, jak leciałam do siostry do UK, a nie chciałam brać zimowego płaszcza).
    A co do dżinsów to u mnie w podstawówce były jedynymi pożądanymi spodniami, w jakich "wypadało" się tam pokazywać, a to było... jakieś 13-15 lat temu (mam na myśli klasy 4-6) .__________.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i u mnie w końcu jest. :D
      Ja pamiętam, że się śmiano z dżinsów jak byłam jakoś w klasie 1-3 gdy one zaczęły wchodzić. Wiesz, wszystkie dzieciaki w leginsach, dresach - a tu jeden wyskoczył w dżinsach. I wiesz, coś mi się kojarzy, że to chłopcy zaczęli tę nagonkę. Tacy modowi eksperci . :D

      Usuń
    2. U mnie trochę słabo z tym śniegiem, bo już się topi, ale wczoraj w dzień było -6°C ;D
      Ja nie pamiętam takiego momentu, ale to przecież wszystko zależy od towarzystwa, od szkoły czy jeszcze wielu innych czynników. Albo po prostu o tym zapomniałam ;P Hahaha, a podobno to dziewczyny bardziej się interesują modą i wprowadzają nowe trendy! Tak na ogół, bo wiadomo, ze projektanci to inna bajka.

      Usuń
    3. U mnie wczoraj też nieźle przymroziło. Ręce w rękawicach marzły na potęgę.
      No tak. Wszystko zależy od towarzystwa i może też regionu, w którym się mieszka. Przekonałam się o tym np. na studiach, gdy wspomniało się coś co było modne w szkole średniej, a ludzie z zupełnie innego miasta patrzyli z niedowierzaniem, bo słyszeli o czymś pierwszy raz.
      Wiesz, z tego co pamiętam, to u mnie w szkole właśnie chłopcy byli bardziej krytyczni, jeśli chodzi o modę i to oni wytykali innym, że ktoś ubrał takie, a takie buty itp. Mówili wprost, że coś im się nie podoba i tyle. Dziewczyny jakoś tak przychylniej i elastyczniej traktowały modowe wybryki koleżanek. :D

      Usuń
  13. Chyba nie ma takiej rzeczy, która dba o moje zdrowie za sprawą mody. Dzisiaj jest moda na płaszcze zakrywające tyłek, jutro będzie znów na krótkie kurtki i większość dziewczyn będzie biegała z gołymi nerkami. To się po prostu zmienia z sezonu na sezon. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak uważasz. ;)
      Dlatego też uważam, że ślepe podążanie za modą jest skrajną głupotą. Należy selekcjonować to, co daje nam rynek i wybierać mądrze spośród tego, co jest nam podsuwane co sezon. :)

      Usuń
  14. Mnie moda przekonała do rurek, latekstowych legginsów... I chyba tyle ;p Pokochałam również rozkloszowane spódnice i sukienki, ale wcześniej nigdzie za bardzo ich nie było :) Lubię modę, chociaż wiadomo nie wszystko mi pasuje.
    Zaś z tą zimą to nie przesadzaj już. U mnie temperatura ledwie przy zerze a i tak odmroziłam już ręce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś właśnie do lateksowych się przekonać nie mogę. Spodobały mi się na początku i powiem Ci, że nawet sobie kupiłam jedne, ale cały czas leżą w szufladzie i miałam je na sobie chyba z 2-3 razy. :P Za to zaczęłam nosić zwykłe leginsy.
      Ja znowu mam wrażenie, że do rozkloszowanych spódnic i sukienek jestem za niska i robią ze mnie małą bezę. :D
      Osz Ty, gdzież to się rękawiczki nosi?! :P

      Usuń
  15. Ha, żebym ja coś wiedziała o modzie :D Mi zrobiła tylko tyle, że gigantyczne okulary które donaszam po tacie nagle zrobiły się modne, a wręcz hipsterskie. Podobnie jak gigantyczne swetry z napisami, które radośnie dzierga mi mama. W podstawówce się ze mnie śmiali, teraz hipster pełną gębą. Ba, mogę nawet spokojnie nosić dwa warkoczyki! Dzięki hipsterom każdy mój wybryk modowy jest akceptowany.
    Sporo też dał mi styl w którym się ubieram - nie do końca jest to moda, a jaki przydatny! Od dziecka nienawidziłam nosić kozaczków, tylko adidasy, co załamywało lekko moją mamę, bo zawsze miałam pełno śniegu w butach. Pierwszymi wysokimi butami jakie pokochałam są moje glany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Moda uczyniła z Ciebie hipstera - nosiłaś to wszystko, zanim to stało się modne. Ty, a może to Ty wyznaczasz trendy, chociaż nie zdajesz sobie z tego sprawy? :D
      Ja nosiłam kozaczki póki byłam dzieciakiem, potem mi się odwidziało i tak jak Ty - zaczęłam znosić do domu śnieg w butach. :P Teraz mi przeszło i wysokie buty znów są dla mnie si.

      Usuń
  16. Nie wiem czy wpływ mody wpłynął na to, że zaczęłam nosić coś, czego nie zakładałam wcześniej, możliwe, że tak było, ale nic mi teraz nie przychodzi do głowy. Jak byłam mała nie miałam problemu z czapkami, do dziś je lubię. Natomiast czapki z daszkiem mi się nie podobają i jak tylko mogę, to latem ich unikam. Ale za to noszę kapelusz lub chusty/bandanki, które też chronią głowę. Chyba nie mam w sobie takiego nawyku ślepego podążania za modą. Jeśli coś jest modne (np. czapki bejsbolówki) a mi się nie podoba i nie jest w moim stylu, to raczej nie będę na siłę tego lansować - wybiorę coś innego.
    A co do zimy, to też uważam, że powinna być piękna i biała lub powinna przyjść wiosna. Ale niskie temperatury jakoś mi nie odpowiadają i nawet jak jest 5 stopni, to uważam, że i tak jest dość zimno ;)
    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie kiedyś kupiłam sobie kapelusz i jakoś nie mogę się do niego przełamać. Podoba mi się jak ktoś nosi, ale sama mam wrażenie, że ludzie się będą na mnie dziwnie patrzeć, jak go założę. :P
      No i o to chodzi - żeby wybierać z tej modowej oferty to, co nam się podoba i w czym się dobrze czujemy. :)
      Mi jest wiecznie za ciepło we wszelkich okryciach wierzchnich grubszych niż skajka - moje ciało się szybko rozgrzewa i dlatego jak już mam nosić płaszcz, to wolę, żeby było na prawdę zimno. :P

      Usuń
  17. Zazdroszczę śniegu, bo u mnie pustoo ;/
    Fajny temat poruszyłaś! U mnie bylo tak samo z tymi czapkami, niby miałam jak gdzies wychodziłam tylko z początku, żeby tata jak patrzy przez okno widział, że ją mam, ale zaraz potem czapka lądowała w torbie. Nie ciekawie było, jak szłam z klasą na wf albo lodowisko bez czapki na głowie, a tam tata z psem... No to później mi się lekko dostawało XD Ale.. to są te fajne wspomnienia z dzieciństwa <3 Co ja mówię.. nadal tak robię XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sypnęło i to na prawdę sporo. Aż się chce na dwór wychodzić. :)
      Dzięki. :D Hahaha, czyli innymi słowy - moda nadal nie przekonała Cię do ciągłego noszenia czapek. :P

      Usuń
  18. Śnieg? Omg! A tutaj (Warszawa) istna wiosna panuje! Pogoda taka, że bardziej mi to przypomina końcówkę marca, a nie początek lutego. A mi się czapki podobały kiedyś, a teraz nie mam zamiaru ich zakładać ;D Dziwaczna jestem. W sumie... moda chyba nigdy nie wywarła na mnie żadnego wpływu O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w Poznaniu wszystko przypominało późny listopad czy coś takiego - ciągle padało, było szaro i ponuro. A gdy wróciłam do domu zastałam śnieg na poboczach, teraz jeszcze dopadało i nareszcie czuję zimę. :)

      Usuń
    2. W Warszawie też trochę przyprószyło śniegiem, ale nadal jednak czuć przewagę wiosny -,-"

      Usuń
    3. Jeden kraj, a jakie zróżnicowanie. :P

      Usuń
  19. Naprawdę ktoś się śmiał z dżinsów? Kiedy ja chodziłam do podstawówki, dżinsy to było marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chłopcy z mojej klasy 1-3 xD

      Usuń
  20. Ja czapki noszę ale mam dużą głowę więc mam problem z doborem :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że mamy taki duży wybór, bo zawsze coś się znajdzie. :)

      Usuń
    2. No właśnie niby mamy duży wybór, ale cokolwiek znaleźć to ja mam niestety kłopot.

      Usuń
    3. Czasem tak jest. Najgorzej jak mamy jakąś konkretną wizję tego, co chcemy znaleźć - a tego akurat nigdzie nie ma. Normalnie zakupowa katastrofa. :P

      Usuń
    4. Ja zazwyczaj mam konkretną wizję, ale trzeba po prostu wiedzieć gdzie szukać.

      Usuń
    5. Niestety nie zawsze wychodzi. :P
      Ja ostatnio szukałam koszuli wszędzie i nigdzie nie było.

      Usuń
  21. fakt z czapkami nosiłam je ale koleżanki z klasy już nie...i człowiek bardziej chodził w kapturze :P

    kurczę o tych dłuższych kurtkach było identycznie...im krótsze i tyłek na wierzchu tym lepiej ale to akurat do mnie nie przemawiało :P

    ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie wiem, może i mi się to podobało, ale rodzice skutecznie wybijali mi to z głowy, aż w końcu sama poszłam po rozum do głowy. :P

      Usuń
  22. Uwielbiam czytać Twoje posty, bo zawsze są wyszukane i przede wszystkim bardzo pozytywne. Akurat w pełni zgadzam się z tym, że podążanie za modą nie zawsze wychodzi na złe, o czym doskonale świadczą wymienione przez Ciebie przykłady. Niewielką uwagę przykuwam do tego, aby ślepo podążać za trendami. Jestem raczej typem osoby, która ma swój własny styl i w sklepie nie wyszukuje ubrań, które aktualnie są modne, a rzeczy, które najzwyczajniej mi się podobają i w których nie będę chodzić tylko przez jeden sezon. Jeśli chodzi o czapki to w dzieciństwie także darzyłam je sporą nienawiścią, ale nie byłam typem buntownika, więc raczej grzecznie chodziłam w czapie, która niespecjalnie przypadła mi do gustu. Pocieszające było tylko to, że połowa dzieciaków chodziła w podobnych, więc nie wyróżniałam się zbytnio wśród nich. Obecnie jednak jest tak ogromny wybór czapek, że stały się one niezbędnym elementem zimowej stylizacji i nie tylko, choć ja preferuję chodzenie w czapkach tylko w zimę, ponieważ w lato wystarczy mi w zupełności to, że umieram z ciepła przez same włosy, więc tylko w skrajnych przypadkach, gdy jestem na wakacjach lub gdziekolwiek indziej, gdzie panują naprawdę wysokie temperatury, a ja jestem na zewnątrz od wschodu do zachodu to przewiązuję tylko na głowie jakąś chustę, aby uniknąć udaru. Jeśli chodzi znów o dłuższe kurtki to lubiłam je od zawsze. Krótkich po prostu nie lubię i jakoś źle się w nich czuję. A jeśli chodzi o okulary korekcyjne to sama i tak jestem skazana na chodzenie w nich lub na zmianę w soczewkach kontaktowych z powodu wady wzorku, więc niezmiernie cieszy mnie, że rynek oprawek tak bardzo się rozrósł w wyniku czego okulary nie są obecnie żadnym powodem do wstydu, a wręcz idealnym dodatkiem w codziennych stylizacjach. Moda idzie do przodu, zobaczymy co jeszcze się pokaże w najbliższym czasie. Aktualnie wiele postępów cieszy, jedne martwią, więc warto tylko zachować i tak zdrowy rozsądek, i nie gonić często ślepo za trendami, gdy nagle modne będą np. kurtki zimowe jeszcze krótsze od obecnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Takie słowa sprawiają, że chce się pisać jeszcze bardziej, niż zwykle. :)
      Powiem Ci, że mam tak samo - kupuję tylko to, co spodoba mi się spośród zaproponowanych trendów.
      A to nie wiedziałam, że nosisz okulary. Widocznie widziałam Cię jedynie w soczewkach.

      Usuń
  23. W dzieciństwie nie trzeba było mnie zmuszać do chodzenia w czapkach, bo lubiłam w nich chodzić. Zostało mi to do dziś.
    Większości puchówkom też mówię nie! W tym roku postawiłam na czarny płaszcz i w zupełności się sprawdza.
    Okulary korekcyjne noszę od prawie pięciu lat. Mam bzika na punkcie oprawek. To już moja trzecia para i podejrzewam, że gdyby nie ograniczone finanse, zmieniałabym je częściej. Zwłaszcza, że w moim rodzimym optyku mam taaaki fantastyczny wybór :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam swój pierwszy czarny płaszczyk, jako właśnie ucieczkę od puchówek. :D
      Ja powinnam nosić, ale jakoś niespecjalnie mi się to uśmiecha, więc muszę iść na badanie i przy okazji sobie wymienię oprawki, na takie, które będzie mi się chętniej nosić.

      Usuń
  24. Dzień dobry! Miło widzieć taką kreatywność i błyskotliwość wśród młodych blogerów :). Zachęcamy przy tym do ciągłego dokształcania się i doskonalenia swoich umiejętności w posługiwaniu się naszą ojczystą mową. Nauki nigdy za wiele. Dalszych sukcesów w blogowaniu życzy redakcja portalu literackiego "Nowy Wieszcz" ;).

    OdpowiedzUsuń
  25. amazing inspiring Pictures
    follow for follow?

    hope you too visit my Blog <3
    http://miss-amelyrose.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  26. nigdy nie ubierałam się modnie i chyba nie mam jakichś specjalnych nawyków, które ona u mnie wypracowała, zwłaszcza żeby to jakoś wpływało na moje zdrowie. Nosiłam długie kurtki jeszcze zanim były modne, ale to dlatego, że musiałam chronić swoją nerkę. Okulary? nie mam modnych, ale musiałam nosić bo mam wadę wzroku. Kiedy jeszcze chodziłam do gimnazjum to się wyśmiewali z tego, a gdybym teraz tam poszła? Pewnie nikt by się nawet nie zająknął:) Post bardzo fajny tematycznie:) pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, teraz byłoby to całkiem normalne i nikt nie zwróciłby uwagi albo zostałabyś hipsterem. :D
      Dzięki. :)

      Usuń