sobota, 31 stycznia 2015

115. Kończymy wyzwanie.

Witajcie. Oto ja - wróciłam do Was po strasznie ciężkim tygodniu. Całe szczęście sesję mam już za sobą i mogę o niej spokojnie zapomnieć. Na ostatni egzamin nauczyłam się do tego stopnia, że część zamkniętą ogarnęłam w 30 minut, a było tam chyba 70 pytań. Otwarte jak to otwarte - trzeba było się chwilę zastanowić, ale dałam radę. W dodatku jedno pytanie polegało na przeanalizowaniu grupy kibiców piłki nożnej - hahaha, bosko. Jak się rozpisałam, to mi miejsca zabrakło. Ma się farta do tematu. :D No i ogólnie wyszłam z sali z poczuciem, że zdałam, więc... mam ferie! Całe trzy tygodnie. <3 Oczywiście w międzyczasie mój projekt dyplomowy będzie się dopominał o dokończenie, ale... spokojnie. Do końca kwietnia mamy duuuuuuuuuuuuużo czasu. xD
Tyle ze spraw bieżących, które pochłaniały mnie ostatnio. Możemy więc przejść do tematu, czyli ostatniej części wyzwania "Zadbaj o siebie". Przed nami ostatnia szóstka. Tym razem jednak nie posłużę się datami, a numerami zadań, ponieważ.... Pomiędzy losowaniem, a ich wykonywaniem pojawiła się spora rozbieżność, z racji mojej wytężonej nauki. No, ale dość gadania. Rozliczmy się wreszcie. :)

Zadanie 1. - Spędź czas z...KOTEM!

Wszędzie dobrze, ale na laptopie - najlepiej.
Yup! Mam koteła i to nie jednego. Dziś postanowiłam Wam przedstawić mojego Jurusia oraz jego ckliwą historię. Juruś jest tak na prawdę samiczką, która posiada chyba tuzin imion, gdyż każdy nazywa ją inaczej - zależnie do wen twórczej. Pierwotnie Juruś nazwana była Yorek - ponieważ moja kuzynka kupiła sobie psa - yorka. A tym samym czasie kociak pojawił się u nas i stwierdziliśmy, że nazwiemy go YOREK - tak dla jaj. Z czasem jednak pojawiły się deformacje imienia: Juruś, Jaruś, Jurgen, Jurant, Jora i pewnie jeszcze jakieś odskocznie by się znalazły.
Wspomniałam również, że kociak ma ckliwą historię. Otóż, gdy był malutki, do miejsca jego zamieszkania wpadł jakiś obcy kocur, który zagryzł brata Jurusia. Na całe to zdarzenie natknęła się jego matka, która stoczyła z owym kocurem ciężko walkę, której niestety nie przeżyła. Mój tata znalazł ją, gdy oddychała już ostatkiem sił. A co z Jurusiem? Po jakiś trzech dniach mój tata usłyszał w szopce, za drewnem ciche piszczenie - to był właśnie mały Juruś. Tak sprytnie się schował przed kocurem i siedział tam całe trzy dni. Wzięliśmy go do domu i dawałam mu mleko z takiej małej strzykawki. <3 Dużo śmiechu nam ten kociak przysporzył, gdyż swego czasu zachowywał się jak PIES - biegał łapiąc za nogawki itp. Dziś Jurek ma już prawie 3 lata i jest śliczną, dużą kotką, która wie, że jednak nie jest psem (choć trochę dzikusa w niej pozostało :D)

Zadanie 2. - Zaszalej z makijażem.

W sumie nie wiem co autor miał na myśli pisząc to zadanie. xD Zasadniczo jestem osobą, która -gdy w miejsce publiczne iść nie musi, to się nie maluje. Szkoda mi czasu i roboty. Także do samego szaleństwa też jakoś głowy nie miałam, ale mogę Wam pokazać zestaw moich codziennych kosmetyków.
Od lewej:

Korektor - w razie coś gdzieś mi wyskoczy i jest na tyle uparte, że nie chce się schować pod pudrem. AVON COLORTREND. Z tego co się orientuję, to występuje w dwóch odcieniach, ja używam jaśniejszego.

Podkład - mój niezbędnik, który pomaga mi wyrównać kolor cery. Dla mnie świetny - silikonowy, świetnie się stapia ze skórą. Używam go chyba od początku szkoły średniej. Mój odcień to 16. - brzoskwiniowy. Niektórym może wydawać się zbyt ciemny, jednak nie mam mega jasnej karnacji - więc dla mnie ten odcień jest idealny. Marka - jak widać INGRID COSMETISC.

Następnie mamy dwa pudry.

Na dole - poder matujący, który dla mnie jest totalnym strzałem w dziesiątkę. Jest to STAY MATTE z Rimmela. Mam cerę mieszaną i moje czoło niestety lubiło się świecić - do czasu aż nie odkryłam tego cuda, na prawdę matuje przez cały dzień. Mój odcień to 004 - dość jasny, bo zależy mi tylko na matowieniu, kolor ma się zlać z podkładem.

Wyżej kulki brązujące AVON. Używam ich do podkreślenia policzków za pomocą skośnego pędzelka.

Obok - tusz do rzęs AVON SuperSHOCK - mój faworyt od kilku lat. Szczerze, to chyba zaczęłam go używać już w gimnazjum (oczywiście po lekcjach - chociaż przed pedagogiem też się nieraz uciekało xD). Uwielbiam w nim dużą silikonową szczoteczkę i jego trwałość. Kolor - oczywiście czarny.

Na samym dole widać dwie kredki - brązowa do przyciemnienia brwi (nie bójcie się, nie jestem jedną z tych, co sobie brwi rysują sprawiając, że na twarzy nie widać nic poza brwiami właśnie xD), czarna do podkreślenia oka. Obie z AVON-u.

Za nimi natomiast błyszczy się eyeliner z firmy Eveline. Miałam w swoim życiu wiele eyelinerów i tak na prawdę tylko ten mnie nie zawiódł. Ma cienki, miękki pędzelek - właśnie takie lubię do malowania. Umożliwia namalowanie zarówno cienkiej, jak i grubej i wydatnej kreski. Kolor - czarny.

Zadanie 3. - Kup sobie coś do ubrania.

To zadanie zrealizowałam dopiero w poniedziałek, gdy szukałam koszuli na egzamin. Oczywiście szukałam białej z czarnymi wstawkami, a kupiłam jaką? Czarną z białymi - taaak, cała ja. Ale ważne, że jakąś kupiłam. Jakoś ostatnio nie mam weny na zakupy - doszłam do wniosku, że mam w czym chodzić. W domu mam pełną szafę, w poznaniu drugą. A wyrzucić mi czegokolwiek jak na razie żal. :P Więc z ciuchami stopuję. Poczekam aż skończą się wszystkie wyprzedaże i może zakocham się w czymś z nowych kolekcji. ;)

Zadanie 4. - Weź długą kąpiel. 

W sumie nie wiem czy mi się udało to zrealizować w pełni. Co prawda kąpiele w moim przypadku nie należą do najkrótszych, bo ja się muszę w wannie należeć. :P Ale... gdyby patrzeć pod tym kątem, że miałaby być ona dłuższa niż zwykle to myślę, że bez dolewania wody by się nie obyło. :D A i wybaczcie mi, ale nie mam zdjęcia moich seksi nóżek w wannie, nie tym razem. xD

Zadanie 5. - Idź na spacer. 

Moje spacery ostatnio odnoszą się do chodzenia na uczelnie i ewentualnie do sklepu, gdy zapasy w mieszkaniu się kończą (chyba pora wracać do domu, gdy nie ma co jeść xD). Jednak obiecałam sobie, że po powrocie do domu wybiorę się z bratem na długi spacer. Tak długi, że będziemy wyglądać jak rudolfy czerwononose. :D

Zadanie 6. - Odkop stare piosenki. 

Niach, niach, niach! Najlepsze na koniec. Wczoraj spędziłam cały dzień w mieszkaniu buszując po folderach z muzyką, a moje serducho zabiło mocniej. Wróciłam do wspomnień, gdy byłam zbuntowanym nastolatkiem, który uważał, że jeśli w piosence nie słychać gitary, to tego nie można nazwać muzyką! :D Wiecie, ostatnio oglądając serial One Tree Hill ujrzałam siebie z dawnych lat w jednej z bohaterek - Peython. Cały pokój obwieszony rysunkami i mnóstwo płyt zespołów, których nikt nie słucha. Pewnie jesteście ciekawi jakie to zespoły odkopałam? Otóż np. 30 Secodns To Mars, z Jaredem na czele <3, AFI - zakochałam się w głosie wokalisty i do dziś coś we mnie drży gdy wsłuchuję się w jego barwę. Do tego The Used, Breaking Benjamin, Kill Hannah, Billy Talent i jeszcze parę innych. Znacie? Cokolwiek? Znów poczułam, jakbym miała 14 lat i całe życie przed sobą (brzmię jak podstarzała pięćdziesiątka nie? xD) i od wczoraj nie słucham niczego innego! <3

Podsumowując - to wyzwanie, wszystkie jego części sprawiły mi wiele radości. Po pierwsze - robiłam coś dla siebie, po drugie, robiłam to z myślą o Was i o tym, że muszę się Wam z tego wyspowiadać. Wiele razy słyszałam, że Was zainspirowałam, że ktoś coś podziwia itp. Jednak myślę, że najważniejszym aspektem było to, iż mogliście poznać mnie z nieco innej strony - czytając między wierszami. Tak czy inaczej - dziękuję Anelise za wspaniały pomysł z wyzwaniem i czekam na kolejne! :*

54 komentarze:

  1. Juruś to miał bardzo trudne i traumatyczne dzieciństwo :( biedaczek :( pogłaszcz go ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale to dzielny kociak i już ma się dobrze. :) Wygłaszczę go za całą moją nieobecność, gdy tylko wrócę do domu. :)

      Usuń
  2. Ugrr.. Nienawidzę kotów!! :( I szkoda laptopa. Moja koleżanka ma kota, który w mojej obecności uznał, że wszędzie fajnie spać: na kaloryferze, na łóżku, nawet na podłodze, ale i tak najlepiej w pudełku po grze. I weź tu ogarnij kota..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak możesz?! :( Teraz to mi się smutno zrobiło. :P
      No właśnie dlatego koty są fajne! Robią co chcą i mają w nosie, co ktoś o tym pomyśli. :D

      Usuń
    2. A mnie wkurzają, zwłaszcza, gdy się do mnie łaszą. I wtedy nigdy nie wiem, czy to z nieodwzajemnionej miłości, czy coś chcą xD

      Usuń
    3. One zawsze czegoś chcą - miziania. xD

      Usuń
  3. Te koty to mają niesamowite zdolności przetrwania. Moja obecną kotkę przywieźli harcerze pociągiem, po czym zostawili na stacji... Nie mamy pojęcia, skąd pochodzi, nie wiedzieliśmy też, że to kotka...Teraz jest naszym najdłużej żyjącym kotem, własnie bije rekord 6 lat (wiadomo, wieś przy ruchliwej drodze...) Wredna z niej gnida, strasznie.
    Też co pewien czas robię sobie retrospekcje przy starych piosenkach, ale ponieważ obecnie jestem opisanym przez ciebie buntownikiem, to wspominam czasy gimnazjalne...Kiedy słuchałam poezji śpiewanej. Kaczmarski, Gintrowski, Turnau, Sojka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój najstarszy kot będzie miał w maju 11 lat. :) Koty są wredne, ale ja chyba właśnie za to je kocham.
      Nigdy nie słyszałam poezji śpiewanej...

      Usuń
  4. super postanowienia, może mi teraz jak wróciłam do domu starczy a nie czasu :D

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego Ci życzę - żebyś znalazła czas dla siebie i swoich małych przyjemności. :)

      Usuń
  5. Ja ostatnio dużo spaceruję i relaksuje się przy muzyce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spaceruję mało, ale za to muzycznie nadrabiam w stu procentach. <3

      Usuń
    2. Ja staram się ostatnio mieć dużo ruchu :) I nawet mi się to udaje, a codziennie mam chwilkę, żeby posłuchać jakiegoś ulubionego utworu.

      Usuń
    3. To ja właśnie po złapaniu oddechu od nauki cziluję w łóżku cały dzień i słucham muzyki. :P Jak już sobie poleniuchuję za wsze czasy, to ruszę tyłek na dwór. :P

      Usuń
  6. ładne włoski widzę na foci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi. :)

      Usuń
    2. kręcą Ci się trochę tak?:)

      Usuń
    3. Trochę. :P Jak je rozczeszę, to mam takie właśnie fale - o ile powietrze nie jest wilgotne. :P Rano czasem budzę się z istnym afro przy głowie, ale całe szczęście szczotka potrafi je ujarzmić. ;)

      Usuń
  7. I ja, dzięki temu wyzwaniu, sporo się nowych rzeczy o Tobie dowiedziałam :P Przede wszystkim tego, że jesteśmy do siebie bardzo podobne :p Kocham kotki, ale nie mogę ich mieć, bo mam agresywnego pieska :/
    Też chcę taką koszulę ale właśnie białą z czarnymi wstawkami xD Gdzie znalazłaś tą? Jest boska :D
    Niedawno też znalazłam płytę, którą nagrałam razem z Karoliną, w 2010 roku, jakie hity tam znalazłam rany xD Aż mi się głupio zrobiło że mogłam tego słuchać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój pies musiał pokochać koty - nie miał wyjścia i tak też się stało. :D
      Ja kupiłam tą, bo białej nigdzie nie mogłam znaleźć. :P Tą wyrwałam w Carry - jak zobaczyłam ich wzory koszul, to miałam ochotę zabrać wszystkie xD
      Eee... 2010 to jeszcze nie tak źle. :D Ja kiedyś znalazłam płytę z podstawówki, a tam takie hiciory jak Mandaryna itp. xD

      Usuń
    2. Mój już podusił tyle zwierząt, że wątpię, że cokolwiek mogłoby go zmienić :/
      Kurcze, nie mam takiego sklepu w moim mieście. Widziałam parę koszul, ale żadna mi nie przypadła do gustu. Wkurza mnie to, że teraz prawie wszystko u mnie w galerii robią z mgiełki, a nienawidzę prześwitujących materiałów :/ W końcu kupiłam taką bluzkę w miarę elegancką :) Nawet ładna :)
      Takie też mam xD Mam nawet płytę Ich troje :P

      Usuń
    3. :O Ja miałam psa, co z pól małe zające i lisy przynosił, ale swoich kotów nie ruszał. :)
      Ja pierwszy raz weszłam do tego sklepu, przez wielkie napisy SALE :P
      A te mgiełki też mnie denerwują, jedną taką sobie kupiłam, białą właśnie, ale zakładam do niej podkoszulkę zawszę, bo jakoś nie uśmiecha mi się w samym staniku. :P
      O, to musisz się koniecznie nią pochwalić. :D
      Ja też! Taką czerwoną! Kupioną na odpuście. xD

      Usuń
    4. U mnie koty, sąsiada drób, ptaki, co mu się tylko nawinie :P
      Byłam wczoraj w galerii i było dużo napisów Sale, ale niestety nie znalazłam takiej koszuli jak chciałam. Znajdywałam podobne, ale wszystkie były prześwitujące, czego nie znoszę :/ I wszystko z mgiełki... na zimę, serio? :/
      Też mam taką beżową bokserkę i często ją zakładam pod właśnie jakieś bluzki, ale mile widziany byłby grubszy materiał :) Mimo że staniki prześwitujące w modzie są :P
      To jest taka zwykła, bawełniana bluzka na krótki rękaw, krój prosty, tylko ma doczepiony złoty łańcuch, który urwałam, przy szyi, a rękawy ma obszyte falbanką. :) No i ładne ma wcięcie na plecach, taki większy dekolt :) Nie mogę znaleźć zdjęcia na necie :/
      Haha, mi ją tata kupował ale też bez znaczka, więc na jakimś lewym targu :D

      Usuń
    5. O matko, istny rzeźnik. :P
      No ja właśnie takiej białej też nie mogłam znaleźć. Co prawda była jedna taka w SinSay, ale... mój rozmiar był tylko jeden i w dodatku nie miała dwóch guzików. :/ Poszłam więc do tego sklepu w innej galerii, a tam została jedna jedyna na wyprzedaży - niestety rozmiar L. Ostatnia szansa - zamówię ze strony przez neta - Ty wiesz, że nie zdążyłam? W pociągu sprawdzałam dostępność, a jak byłam w domu, to już jej nie było nawet na stronie. Masakra jakaś! :D
      Mimo, że w modzie, to jakoś nie jestem przekonana do tego, żeby wszyscy oglądali moją bieliznę. :P
      Dlaczego urwałaś ten łańcuch? :P
      Myślę, że moja też była z lewizny. :D

      Usuń
    6. To nieźle rozchwytywane te bluzki są xD
      Ja też podziwiam osoby, które jeszcze dodatkowo świadomie zakładają jakiś wyzywający kolorowy stanik pod białą przezroczystą bluzkę :)

      Usuń
    7. No istny szał. :P
      U mnie taka jedna tak na uczelnie przychodziła - biała mgiełka i jakiś EXTRA stanik pod nią.

      Usuń
    8. Ech...
      Ja znowu taką laskę widziałam w pracy, prowadziła z moją grupą szkolenie. Tylko brakowało jakiegoś dodatkowego napisu na czoło w stylu: "Take me" albo coś w tym stylu xD

      Usuń
    9. Hahaha, ale ją podsumowałaś. :P Nie wiem dlaczego, ale tak jakoś stereotypowo mi się nasunęło, że była blondynką xD

      Usuń
    10. Hahahahaha xD Tak! :D

      Usuń
    11. Hahaha, więc stereotypowe blondyny nadal żywe. :P Ta u mnie to miała włosy taki mysi blond, ale zawsze to blond. :D

      Usuń
    12. To ta ode mnie to taka typowa blondynka ;) Ale mimo tych wszystkich stereotypów i tak bym chciała być blondynką :)

      Usuń
    13. Ja byłam przez...16 lat. :D

      Usuń
  8. Sądzę, że nie ma dla człowieka nieraz nic lepszego, niż spędzenie czasu ze zwierzakiem, a zwłaszcza z kotem. Sama mam dwie kotki w domu i wiem, że nic nieraz nie pomaga np.na zły dzień tak bardzo jak wtulenie się w ich ciepłe futerko i posłuchanie, jak mruczą. Albo pośmianie się z ich wygłupów :D
    I stare piosenki..ostatni, wczoraj w sumie przez przypadek odgrzebaliśmy piosenkę, która pochodzi z początku lat 90-tych i przwyołuje falę wspomnień. Tych dobrych, ciepłych. Wspaniała rzecz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nic tak nie odgania smutków, jak kocie mruczenie. Moje koty jeszcze dodatkowo robiły mi masaż brzucha, wskakując na mnie i próbując się ułożyć. Zawsze mnie to rozśmieszało. :D
      Muzyka niesie za sobą tak wiele wspomnień. W każdej nutce zapisane są te wszystkie emocje i uczucia jakie towarzyszyły nam tak dawno. Słuchanie starych piosenek, to jakby podróż w czasie. :)

      Usuń
    2. Kocie ugniatanie jako anty-stres, znam to doskonale. Gorzej, jak jedna z moich kotek zaczyna mi ślinić swetry albo bluzy...chyba myli mnie ze swoją mamą, chociaż już jest dorosła :D
      Dokładnie. I to są często emocje, których wręcz nie idzie wyrazić żadnymi innymi słowami przecież.

      Usuń
    3. Ja mam w pokoju taką kudłatą poduchę i mój kot jak miał dzień to potrafił ją całą przelizać. xD A kiedyś się zabrał za pluszaka - niestety ten był zbyt lekki i zaczepił się o jego język. Z każdą próbą liźnięcia podnosił się do góry, a kot musiał go ściągać z jęzora łapką - myślałam, że padnę ze śmiechu. :D
      Dlatego tak wiele mamy piosenek o miłości czy nawet innej tematyce, niosących za sobą całe morza emocji. Muzyką chyba łatwiej ukazać innym co się czuje. Tak się zastanawiam - czy jest możliwe, żeby kilka osób słuchających tego samego utworu mogło czuć w danym momencie te same emocje?

      Usuń
  9. Bardzo ciekawe wyzwania :D na pewno ten wpis pozwolił nam trochę bardziej cię poznać <3 Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaka cudna kicia <3
    A 30 STM do tej pory słucham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój cudny dzikus. :D
      Ja nie znam chyba ich żadnego nowego utworu, skupiłam się tylko na tym, co odkryłam kilka lat temu. :)

      Usuń
  11. no proszę to labuj :D
    hi hi fajny temat dostałaś :)
    pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to robię. :D
      No idealny dla mnie - myślę, że nabiję nieco punktów szczegółami. :P

      Usuń
  12. Ten tusz to też mój ulubieniec! Tylko że ty masz chyba Blackest Black, a dla mnie lepszy jest ten zwykły czarny ;P
    Billy Talent uwielbiam do tej pory :D I w ogóle to właśnie przypomniałaś mi o piosence "Lips Like Morphin" Kill Hannah! Nie wiem, ile jej szukałam, ale za Chiny nie potrafiłam sobie przypomnieć ani tytułu, ani wykonawcy, ani skąd to znam, ani do czego to jest w ogóle podobne XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja to różnie zamawiam - raz ten, a raz ten zwykły - zależy który jest akurat w promocji. :D
      Uwielbiałam tę piosenkę, ale głównie za tekst. :)

      Usuń
    2. Ja też czekam na promocje, ale jak mam wybór to jednak wolę ten zwykły ;P
      Tekst jest w porządku, ale i brzmienie mi się wtedy podobało. Teraz właściwie też mi się podoba ;)

      Usuń
    3. Powiem Ci, że ja przeważnie też wybieram zwykły, ale jakoś szczególnej różnicy na moich rzęsach nie zauważyłam. :)
      Ja pamiętam, że słuchałam jej tak namiętnie, iż na końcu chyba wywaliłam ją z mp4, bo mi się zbrzydła. :D

      Usuń
  13. No cóż, to trochę do przodu, ale co tam: Gratuluję pomyślnego egzaminu! Teraz to tylko się lenić pewnie będziesz x3 Bardzo ładny kot. Ja też kąpię się dość długo, bo tak bardzo nie chce mi się wychodzić na to zimno. Tobie pewnie też. Ciekawy post, ale następnym razem poproszę seksi nóżki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dzięki. Mam nadzieję, że dostanę ładną ocenę. :P
      O tak, teraz czeka mnie słodkie lenistwo. A dziękuję za komplement w imieniu kota. :D
      Mi to się ogólnie stawać z tej ciepłej wody nie chce. :P
      Okej, NASTĘPNYM RAZEM. :D

      Usuń
  14. Wytuliłabym kotka, a nie mogę. Buuu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pewno wszystko na 5 będzie. Ale masz fajnego kota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że jak na razie do indeksu same 5. wpadają, ale ciiiii - bo czekam jeszcze na ocenę ostatniego egzaminu. :D
      Uwielbiam go. <3

      Usuń
  16. No ej, gdzie zdjęcie z realizacji zadania 4 ? :P hehe
    Fajna sprawa z tymi wyzwaniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ni maaa :P
      Fajnie było, ale się skończyło. :D

      Usuń