piątek, 23 stycznia 2015

114. Wspominam po raz drugi.

Witajcie. Jak zauważyliście, więcej mnie tu nie ma, niż jestem. Ale nie będę się ponownie usprawiedliwiać, gdyż robiłam to ostatnio. Więc nie będę nawracać i przynudzać.
Całe dnie spędzam w towarzystwie książek i kserowanych notatek, a ich towarzystwo umilam sobie kolorowymi karteczkami i długopisami, do zaznaczania NAJWAŻNIEJSZYCH kwestii (pomijając fakt, że jedną książkę powinnam zakolorować całą). Dni mi się z jednej strony ślimaczą, bo chciałabym mieć już wszystkie zaliczenia za sobą, a z drugiej szybko mijają, bo nie myślałam, że nauka pójdzie mi tak topornie. Mimo tego nie poddaję się i wierzę, że uda mi się JAKIMŚ CUDEM ogarnąć wszystko na ostatni BIG egzamin. Co do środowego zaliczenia - miało być i łatwe i takie było. Poszłam na luzie, bo wiedziałam, że to jest to, co lubię i potrafię robić. Tak też pierwsza skończyłam i czekam tylko na ocenę.
Odbiegając od tematu szkoły, przejdę do głównego tematu notki. Zostałam ostatnio nominowana przez Rosa Rosaline po raz drugi do  "Nominacji pozytywnych myśli". Nie mogłam tej nominacji odmówić, więc postanowiłam poszperać w zakątkach głowy i odszukać kolejnych, fajnych wspomnień (które wydają się być obecnie przygniecione stertą ekonomiczno-polityczno-społeczno-gospodarczych bzdetów). Tak więc pozwolę sobie przytoczyć kilka wspomnień, które wywołują na mej twarzy uśmiech. Tym razem nie podam Wam dat tak dokładnie, ale będę się starała, aby wszystko zostało ułożone chronologicznie.

Wakacje, 2009.

Według moich obliczeń to był ten rok.
tumblr
Zawody konne. Nocowała wtedy u mnie moja A., która jako jedyna mi znana osoba zasługuje na miano PRZYJACIÓŁKI. Wtedy znałyśmy się niespełna rok, ale od samego początku rozumiałyśmy się jak siostry. Zawody konne zawsze trwały u mnie 2-3 dni. Nie pamiętam tak szczerze jak było tamtego roku. Wiem, że w pierwszy dzień poszliśmy tam całą ówczesną paczką - Ja, A., S., M., i mój B., który ubłagał brata, by go przywiózł. Pierwszego wieczoru zawodów zawsze organizowana była zabawa taneczna pod gołym niebem - chodziłam tam od kiedy tylko pamiętam. Tym razem też poszliśmy. Póki było jasno - włóczyliśmy się po stadionie, a gdy się ściemniło - wysłaliśmy jedyną pełnoletnią osobę - B. po piwo dla wszystkich. Pobawiliśmy się, a gdy byliśmy głodni - jedliśmy popcorn. Ale istotne jest to, co stało się po imprezie, gdy wracaliśmy. S. narąbany tymi pseudo piwami rozcieńczanymi z wodą, idąc śpiewał na całe gardło "Dary losu" - do dziś nie wiemy dlaczego akurat to. xD
Po drodze dołączyli się do nas znajomi - dwie siostry i ich kuzyn, znani z tego, iż alkohol pili zawsze w ZA DUŻYCH ilościach (a wszyscy młodsi ode mnie - smarkacze jedne!). Umówili się z kimś tam, że odbierze ich z PKS-u, więc poszliśmy poczekać z nimi. Usiedliśmy wszyscy na ławce i barierkach za nią. Wszyscy poza najmłodszą S., która usiadła po turecku na chodniku i zaczęła się bujać, jak dziecko z chorobą sierocą - no nic, pośmialiśmy się, ale... za chwilę zza roku wyjechał radiowóz. Nie macie pojęcia jak mi ciśnienie podskoczyło! Ale siedzieliśmy grzecznie (poza bujającą się S.), a panowie przejechali wolniutko obok nas i pojechali dalej. Uff... (później doszliśmy do wniosku, że chyba było nas za dużo i tak nie zmieścilibyśmy się do radiowozu :P)


Lato, 2011

Zdjęcie z roku 2013. Po meczu Polska-Dania. (jestem leniwa
i nie chciało mi się szukać fotek z otwarcia xD)
Pojechaliśmy z B. na otwarcie stadionu w Gdańsku! Och i ach! Słońce prażyło niemiłosiernie od samego rana. Staliśmy przed bramą około dziewiątej, a nasza skóra momentalnie robiła się czerwona od promieni słonecznych. W końcu weszliśmy do środka. Ach, było super. Może część z Was tego nie czuje, ale dla mnie, czyli osoby, która siedzi w tym piłkarskim świecie już dość długo, to było mega przeżycie - wejść na stadion przed innymi, móc powiedzieć, że byłam na otwarciu. Mimo, że ktoś powie, że to nic specjalnego - wejść na stadion, to mnie owe wspomnienie mega mocno chwyta za serducho. :)


Pierwszy rok studiów, jakoś na początku.

Pierwsze zajęcia z matmy finansowej. Po grupie rozeszło się, że chodzi z nami koleś, który skończył studiować matmę. Po całym wprowadzeniu, co nasz czeka, co z zaliczeniem, babka oznajmia, że mamy się dobrać z 3 osobowe grupy, w których będziemy liczyć zadania już do końca semestru. Popatrzyłyśmy na siebie z M. (z którą wówczas bardzo dobrze się dogadywałam), a potem na Pana Matematyka, który siedział akurat przede mną. Po chwili rozegrała się scena rodem z jakiegoś amerykańskiego serialu. Wychyliłam się do przodu, jednocześnie pociągając go za kaptur i gdy miałam już swoją twarz na wysokości jego, zakomunikowałam tryumfalnie: JESTEŚ ZE MNĄ! Oczywiście bez oporów się zgodził, a dla mojej grupy nie istniały już trudne zadania. :P


Wakacje 2013.

tumblr
Był to chyba sierpień, gdy umówiłam się z K., że w końcu mnie odwiedzi. Miałyśmy poplotkować, a później pojechać nad jezioro. Umówiłyśmy się mniej więcej na konkretną godzinę, więc czekałam na nią w pokoju, gdy zadzwoniła i zapytała czy nie wyjdę po nią do bramy, bo nie jest pewna czy dobrze jedzie, po czym dodała, że ma niespodziankę i albo ją zabiję, albo będę się cieszyć i nagle się rozłączyła, a ja posłusznie zeszłam na dół. Stojąc w bramie omal się nie przewróciłam, gdy zobaczyłam auto wypełnione całą moją poznańską paczką! Nikt się nie wysypał, nikt nie pisnął ani słówka - i taką zrobili mi niespodziankę. Ucieszyłam się jak szalona. Chyba bardziej niż ten ich niezapowiedziany przyjazd urzekło mnie to, że w ogóle o mnie pomyśleli,wpadli na taki pomysł i dali radę się zorganizować, gdyż każde z nich mieszka w innym mieście.


Czerwiec, 2014.

Tę datę w miarę pamiętam, bo było to stosunkowo niedawno. Sprzątałam akurat mieszkanie, ponieważ to był dzień mojej wyprowadzki. Kilka dni wcześniej opowiadałam mojej kuzynce, jaki to miałam koszmar: "Śniło mi się, że miałam dziecko! Normalnie chodziłam z wózkiem po mieście! Masakra jakaś!" Moja mama leżała ze śmiechu, ale dla mnie to był na prawdę dramat. xD Tego dnia właśnie zadzwoniła moja kuzynka:
- Hej, co robisz?
- No hej, sprzątam mieszkanie, bo dziś się wyprowadzam.
- Aaaa... Bo wiesz, chciałam Ci coś powiedzieć. Chyba wiem dlaczego śnił Ci się ten wózek - mówiła z wyraźnym zadowoleniem w głosie.
- No?
- Bo wiesz, ja bym Cię chciała na chrzestną.
Nie macie pojęcia jakiego banana walnęłam w tym momencie, taka radość przepełniła moje serducho, no i byłam dumna, że wybrała właśnie mnie!

No i tyle w temacie. Powspominałam, rozluźniłam się, a teraz pora wracać do nauki. Powtarzam sobie w głowie, że JESZCZE TYLKO TYDZIEŃ i znów będę cała dla Was! :D
Aaaa... Dodam tylko, że nie wiem kogo nominować, nie mam za bardzo czasu szperać, kogo już ten zaszczyt kopnął, a kogo nie, więc zrobię tak - nominuję pierwszą, trzecią, piątą, siódmą i dziewiątą osobę, która doda komentarz. :D
Buziaki!

80 komentarzy:

  1. Haha z historyjki z Panem Matematykiem się uśmiałam :) faktycznie, scena jak z filmu :) I na pewno będziesz świetną Chrzestną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, nawet nie wiesz jakiego mam banana na samą myśl. xD
      Mam nadzieję, że już jestem. :P Ostatnio moja kuzynka pyta się małego "I co? Lubisz ciotkę?" , na co ja jej odpowiadam "Nie ma wyjścia!" :D

      Usuń
  2. ja już skończyłam na szczęście całą sesję :)
    też miałam kiedyś taki sen, tyle że w ciąży w nim byłam, na szczęście dziecka nie ma do dziś ale byłam przerażona ;)

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z-A-Z-D-R-O-S-Z-C-Z-Ę !
      Mogę powiedzieć, że znam Twoje przerażenie. :P

      Usuń
  3. No to wypadło na mnie z nominacją, ale za cholerę nie wiem o co come one xD Chciałam napisać jako druga, ale nie wyszło xD
    Także czekam na wyjaśnienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zaraz wszystko wyjaśnię na Twoim blogu. :)

      Usuń
  4. To wstyd, ale nie byłam nawet przed tą halą w Gdańsku! Z tym matematykiem to rzeczywiście fajna historia, dobrze, że się zgodził, bo w innym wypadku pewnie było by manto hahaha, :D Najlepszy smaczek zostawiłaś na koniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to stadion moja droga! :D
      Nie mógł się nie zgodzić, z resztą on nie miał nic do gadania - zadecydowałam za niego. xD

      Usuń
  5. Nie ma się co usprawiedliwiać. Egzaminy to egzaminy, każdy z nas wtedy zaniedbuje bloga. :)
    Wszystkie wydarzenia fajne, pozytywne, ale akcja z matematykiem wygrała! Dobrze, że zawalczyłaś! Trzeba umieć mówić, czego się chce! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zrozumienie. :)
      Ukazało to w pewnym sensie moją "przebojowość", bo nigdy wcześniej z tym gościem nie gadałam. xD Ale w końcu nie miałam nic do stracenia. ;)

      Usuń
    2. Hehe, naprawdę super sobie z tym poradziłaś. I ustawiłaś się przy okazji, a co! Kto jest odważny, ten bardziej korzysta. :)

      Usuń
    3. O tak, życie nauczyło mnie, że jeśli czegoś chcemy, to trzeba do tego dążyć, bo samo nic do nas nie przyjdzie. ;)

      Usuń
    4. Jak ktoś nie walczy o swoje to tylko przepuszcza innych w wyścigu po to co dla nas najlepsze. :) A po co być frajerem? :D

      Usuń
    5. Trafne porównanie! :) Wiesz, ktoś może powiedzieć, że bycie frajerem jest łatwiejsze, bo nic nie musisz robić. xD

      Usuń
    6. Wiesz, jak ktoś chce, niech będzie, jego wybór. :) Ale zastanówmy się: jakbyś sobie nie ułatwiła sprawy z panem matematykiem to wszystko musiałabyś robić sama z koleżanką. Byłoby Wam trudniej. To tylko z pozoru jest takie myślenie, że nic nie trzeba robić. :) Owszem, uczyłabyś się na własnych błędach, ale tak szybciej Ci ktoś coś wyjaśnił i skorzystałaś oszczędzając swój czas. :)

      Usuń
    7. No tak, to tylko z pozoru wygląda na "pójście na łatwiznę" - w rzeczywistości opłaca się ruszyć tyłek z początku, żeby później czerpać z tego pozytywy. :) Powiem Ci, że dużo dzięki niemu zyskałam. Miałam darmowego korepetytora, a swego czasu nawet się przyjaźniliśmy. :D

      Usuń
  6. chciałabym być chrzestną :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz siostrę, więc wszystko przed Tobą. ;)

      Usuń
    2. Jeszcze sobie poczekam, mam nadzieję!!!!, bo toć to dopiero szesnastka komuś stuknęła.
      naprawdę podoba mi się ten pomysł z tymi wspomnieniami, och, zawsze można sobie humor poprawic :) w sumie ciesze sie tym samym z tego, ze mam bloga i z każdym złym nastrojem można przebrnąć przez archiwum i się z samej siebie pośmiać.!

      Usuń
    3. Hahah, w takim razie też mam nadzieję, że zbyt szybko ciocią nie będziesz. :P
      O tak, można zapomnieć na chwile o tym, co dzieje się tu i teraz. :) Na chwilę obecną to dla mnie baaardzo przyjemne.

      Usuń
    4. Ano, w czasie sesji to wszystko, oprócz nauki wydaje się przyjemniejsze XD

      Usuń
    5. A znasz to: "jeszcze tylko odkurzę pustynię i mogę iść się uczyć"? xD Całe szczęście został mi ostatni egzamin <3

      Usuń
    6. Idź i mów do ręki :<<<<<<< ja już chyba poodkurzałam pustynię, posprzątałam to, co miałam posprzątać, obejrzałam cały sezon serialu...... i jeszcze trzy przede mną :<

      Usuń
    7. ... w sensie trzy egzaminy, a nie, że trzy sezony XD

      Usuń
    8. Hahaha, ja bym musiała poodkurzać mieszkanie w sumie. :P No i iść po bilet, bo mi się sieciówka dziś kończy... :<< A za oknem padaaaaa....
      Hahaha, ale nie mów mi, że serial miał tylko jeden sezon! Na pewno znajdziesz coś do oglądania jeszcze na czas "nauki" na te trzy egzaminy. XD

      Usuń
    9. Właśnie dzisiaj sobie przypomniałam, że muszę obczaić, do kiedy mam ten bilet :P bo się niemiło rozczaruję jak mnie kanar złapie XD
      NOO TAK! jestem wysoce zbulwersowana, bo dwanaście odcinków obejrzałam w dwa dni i teraz muszę (nie)potulnie czekać na kolejne!! No niedopuszczenie! :D Ale teraz moi Chirurdzy wracają, oh oh oh tak się stęskniłam :3

      Usuń
    10. Mnie kiedyś dorwał, jak nie miałam portfela, ale nic mi nie zrobił, bo jakiś młody był i mnie puścił "za ładne oczy". xD A i tak miałam zawał prawie.
      :O No co za...!! :P JA sobie poszukałam taki, co ma 9. sezonów, więc na jakiś czas mam spokojną głowę o to, co będę oglądać. :D

      Usuń
  7. O, toż to ta zabawa jeszcze istnieje? :D Jak mi miło :D
    I cóż, ja też zaniedbałam bloga przez egzaminy właśnie. Więc obie się możemy usprawiedliwiać, ale to chyba zrozumiałe jest :P
    I wspaniała ta poznańska paczka :) Dzięki takim ludziom właśnie chce się żyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, istnieje i ma się dobrze błąkając się gdzieś w otchłani internetów. :D

      O tak, przypomniało mi to, jacy byliśmy zżyci kiedyś. ;)

      Usuń
  8. Bardzo fajny, pozytywny post. Kiedy zobaczyłem, że osoby skracasz do pierwszej litery (tak przypuszczam) nazwiska, skojarzyło mi się to z "Plotkarą". Oglądałaś?
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na zimowy Outfit!
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że oglądałam! To mój ulubiony i najwspanialszy serial. :D Ale nigdy mi to do głowy nie przyszło, że właśnie tak robię. xD

      Usuń
  9. Super są takie wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Na co dzień nie zdaję sobie sprawy z tego, że takie fajne chwile przeżyłam, dlatego te wyzwania są super, bo uświadamiają, jakie fajne mam życie. :D

      Usuń
    2. Dużo ludzi ma fajne życie, ale nie zdają sobie z tego sprawy. A potrzebny byłby im taki porządny wstrząs.

      Usuń
    3. Bo wszyscy lecą na przód, żyją z dnia na dzień. A żeby coś docenić, trzeba się najpierw zatrzymać i rozejrzeć wokół siebie. :)

      Usuń
    4. No, czasem trzeba się po prostu zatrzymać i zrozumieć co jest tak naprawdę ważne. A ludzie po prostu żyją swoim tempem, pracą, rodzina, codziennością i po prostu zapominają o tym co jest tak naprawdę ważne.

      Usuń
    5. Każdy ma swoje priorytety. ;) Jedyne co możemy z tym zrobić, to same się zatrzymać co jakiś czas i docenić własne wielkie małe rzeczy . :)

      Usuń
    6. Tak, dokładnie. Też tak myślę. Ale z tym jest naprawdę ciężko teraz.

      Usuń
    7. Dlatego takie posty z wyzwaniami są nieraz wybawieniem. :D

      Usuń
    8. Tak naprawdę każdy ma dobre wspomnienia.

      Usuń
  10. Widzę, że nominacja dobrych myśli też odżywa co chwila. Ale to bardzo dobrze:)
    W sumie, ja chrzestną nigdy dosłownie nie zostanę, ale wiem co o za uczucie być "opiekunem" jako takim, choć, świeckim:) Cudowne, choć pełne odpowiedzialności uczucie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Gdzieś tam sobie krąży i wraca co chwilę. :)
      Tak, nagle czujesz się kimś ważnym dla tego maluszka, no bo przecież chrzestna to taka najważniejsza ciocia. :D

      Usuń
  11. Pomysł jest genialny! :-) a historia z matematyki faktycznie przemega :-)
    Życzę dużo energii do nauki i pozytywnego zdania egzaminów!
    Wracaj do nas, buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      W końcu mogę to napisać - jestem PO! :D Dziękuję :*
      Myślę, że jutro wrócę z nową notką :)

      Usuń
  12. to egzaminuj się dzielnie i wracaj z dobrymi ocenami i nową mocą na blogaska:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracam, wracam. :) Jutro planuję nowy post.

      Usuń
  13. Najbardziej spodobało mi się to wspomnienie o Twojej poznańskiej paczce :P Cudownie! :D Szkoda, że mnie tam nie było xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      No, wiesz możesz być moją częstochowską paczką. xD

      Usuń
    2. Będę całą paczką w jednym xD

      Usuń
    3. O! <3 Bo jak nie Ty to kto?! :D

      Usuń
  14. Same "Duże" wspomnienia! Wakacje 2013 rządzą, też bym się ucieszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałabym się kiedyś nauczyć jeździć konno ;)
    Gdybym teraz miała sesję i przygotowywałabym się do egzaminów, to blogi na pewno byłyby dla mnie miłą odskocznią i sposobem na relaks :D
    Powodzenia, czekamy na Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako dzieciak uwielbiałam konie. W sumie nadal uwielbiam, ale nie mam już dla nich czasu. :/
      Dlatego starałam się każdego dnia, chociaż na chwilkę tutaj zajrzeć. Całe szczęście jestem już po egzaminach. Uff.
      Dziękuję.

      Usuń
  16. Masz co wspominać i to jest cudowne :) czyli nie masz nudnego życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nikt nie ma nudnego życia. Wystarczy się tylko na chwilę zatrzymać i przeanalizować własne wspomnienia. :)

      Usuń
  17. Właściwa nominacja w idealnym momencie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki niej możesz na chwile oderwać się od teraźniejszości :)

      Usuń
    2. O tak, bardzo mi pomogła się zrelaksować i ujrzeć cokolwiek spoza sterty książek. :D

      Usuń
  18. Wow, ta zabawa jeszcze aktualna? No i dobrze :) Akcja z matematykiem the best :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać. :) Miło mi, że się podoba.

      Usuń
  19. życzę powodzenia w egzaminach, ja też jestem w trakcie sesji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ja już po - nareszcie.! :)

      Usuń
  20. Dla takich wspomnień warto żyć <3
    Powodzenia w nauce ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie <3
      Dziękuję, przydało się. :)

      Usuń
  21. wiem co czułaś przy otwarciu stadionu :D prawdziwy kibic kibica zrozumie! :)
    a komu kibicujesz Kochana?:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach <3
      Z takich większych - Real Madryt. A z polskich - całym sercem nadal jestem z Polonią Warszawa, mimo ich degradacji.

      Usuń
  22. Fajne takie wspomnienia :)
    zapraszam do mnie Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piszę tutaj, bo "odpowiedz" mi nie działa :D
    I dobrze że krąży, bo to inicjatywa piękna, tylko czasem się boję, że jak każda zabawa, stanie się krązeniem z musu, wiadomo o co chodzi:)
    No dokładnie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popsułaś... :< xD
      No tak, ale myślę, że każdy lubi wspominać na tyle, że nawet jeśli się do tego zmusi, to po chwili uzna, że było warto. :)

      Usuń
  24. Świetne te wspomnienia :) I trzymam kciuki za pomyślny koniec sesji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już koniec i myślę, że jest dobrze. :)

      Usuń
  25. jaki nóżki zgrabne i opalone cudnie :D też bym takie chciała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety nie kibicowa jeśłi chodzi o kwestie stadionów czy tego typu rzeczy:D

      Usuń
    2. Niewiele kobiet się tym interesuję, więc bardziej bym była zaskoczona gdybyś powiedziała, że jesteś kibicem. :D

      Usuń
  26. O jacie. Ale świetna sprawa z tą niespodzianką od znajomych z wakacji 2013 roku. Mnie by chyba zamurowało, ale równocześnie cieszyłabym się niebywale! Masz przy sobie cudownych ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też stanęłam jak wryta. :D
      Wiem, że mimo, iż bywa między nami różnie, to mogę na nich polegać. :)

      Usuń
    2. I to jest najważniejsze :)

      Usuń
    3. Tak, super uczucie. :)

      Usuń