piątek, 16 stycznia 2015

113. Przedostatnia część wyzwania.

Witajcie. Na wstępie chciałam Wam powiedzieć, że przez następne dwa tygodnie może mnie być tutaj bardzo mało. Oczywiście będę się starała by posty i tak pojawiały się regularnie, ale... niczego nie obiecuję. Mam sesję i chyba pierwszy raz totalne poczucie, że jest kiepsko. Zostały mi do zaliczenia trzy przedmioty (w tym jeden dwa razy...) z czego tylko w jednym tak na prawdę mam do czynienia z cyferkami - dla umysłu ścisłego to istne tortury! Jak są zadania do liczenia, to lajt - jak to mawiał mój kolega w szkole średniej "Co w tym trudnego? Siadasz i liczysz tak, żeby wyszło." xD Jednak nauka teorii... Jejku, co semestr mówię, że tego nie cierpię, ale chyba pierwszy raz trafiłam na taki semestr, gdzie dwa wiodące przedmioty to sama teoria... (już nie będę się rozwodzić nad sensem ich istnienia na  moim kierunku - bo po jaką cholerę mi na finansach socjologia?!).
Jedyne o czym teraz marzę, to żeby był już 30. styczeń - ostatni egzamin mam 29. i na prawdę chciałabym mieć to za sobą. Ale dobra, koniec lamentowania - moje zadanie na ten czas to nauka, a Wasze, to trzymanie za mnie kciuków. Pierwsze z pozostałych mi zaliczeń mam w środę - to najbardziej lajtowe (bo są cyferki <3), ale myślę, że do tego czasu jeszcze do Was napiszę. ;) Przejdźmy do przyjemności, czyli rozliczenia z wyzwania.


Czwartek, 8. stycznia - Pisz książkę.

Pierwsze zadanie i pierwsza klapa - na prawdę nie miałam kiedy do tego usiąść, bo jak pamiętacie (lub nie) w zeszłym tygodniu miałam namiętny romans z rachunkowością <3. No a teraz jakimś cudem próbuję ogarnąć trzy przedmioty jednocześnie. :P Także postanowiłam, że to wyzwanie zrealizuję podczas ferii - na spokojnie. Dla tych co nie pamiętają, bądź nie wiedzą o co chodzi z książką - jakiś czas temu miałam ogromny napływ weny, z którą nie wiedziałam co zrobić, więc zaczęłam pisać dwie książki - z czego jedna pojawiała się na drugim blogu. Z racji tego, iż pisałam na bieżąco, po jakimś czasie dostrzegałam masę błędów i postanowiłam zaprzestać publikacji. Jakiś czas temu zmodyfikowałam cały początek i z tego, co pamiętam - mam już koło dwudziestu stron. W ferie dopiszę kolejne - obiecuję!

Piątek, 9. stycznia - Pooglądaj piłkarzy.

:D :D :D
Subskrybuję na yt kanał "Łączy nas piłka", na którym co jakiś czas pojawiają się śmieszne filmy z piłkarzami w rolach głównych, a poza tym, to obejrzałam już chyba wszystkie filmy, na których jest Szczęsny <3. Co najbardziej uwielbiam? Jak on i Krychowiak pociskają sobie wszem i wobec na wizji. xD Ulubiony odcinek? #KrychaWie :D

Sobota, 10. stycznia - Kup jakiś kosmetyk.

To wyzwanie było dla mnie strzałem w dziesiątkę, ponieważ WSZYSTKO mi się pokończyło - odżywki do włosów, szampon, olejek arganowy, żel do twarzy itp. itd. Niestety nie kupiłam wszystkiego na raz. W celu dokonania zakupów odwiedziłam hebe i rossmanna. Jednak tego dnia byłam akurat w hebe.
Zakupiłam dwie maski do włosów KALLOS - nie dlatego, że były na promocji xD Po prostu skończyły mi się zapasy i w domu i w mieszkaniu, więc wzięłam hurtem. Do tego szampon przeciwłupieżowy, który zadziałał od pierwszego użycia - tak jak napisał producent, za co wielki plus dla niego! Powiem Wam jeszcze, że zauważyłam na swoich włosach maleńkie białe kropeczki już po świętach, po czym poszłam kupić jakiś najtańszy szampon przeciwłupieżowy - padło na Ziaję, która totalnie nie zdała egzaminu. Także jej nie polecam, Gariniera - jak najbardziej. No i na koniec mój ukochany olejek arganowy, który ostatnimi czasy przeważnie ląduje na moich rzęsach. :)

Niedziela, 11. stycznia - Zjedz warzywo.

Hahaha, miało być zdrowo, ale... Ziemniak to warzywo, prawda? A że jest z piekarnika, to niczemu nie umniejsza. :D Tak prawdę powiedziawszy, to tego dnia wróciłam do Poznania i gdy udało mi się wgramolić z walizką na trzecie piętro, to nie miałam już ochoty nigdzie wychodzić. Do ziemniaków dodałam przyprawę i świeży koper, który akurat miałam w posiadaniu - dla mnie bomba.


Poniedziałek, 12. stycznia - Zjedz sałatkę.

Ziemniaczki z dnia poprzedniego nadrobiłam sałatką - moją ulubioną i mega prostą, bez żadnego zagotowywania czegokolwiek i innych wymyślnych procesów.
Do mojej sałatki potrzebuję: 1/2 kapusty pekińskiej (mniejszej, jeśli jest spora - biorę 1/3), 1/2 kostki sera feta, trochę kopru, jednego pomidora i sos sałatkowy - JAKIKOLWIEK. I to wszystko. Przygotowanie? Banalnie proste - wszystko kroimy wedle uznania - ser w kostkę, kapustę w grubsze lub cieńsze paski, pomidory w ćwiartki itp. Jeśli chodzi o podanie, to ja układam wszystko warstwami - kapusta, ser, pomidor, koper i tak trzy razy. Na końcu polewam wszystko sosem sałatkowym, takim jaki akurat mam w posiadaniu. No i obiad gotowy. Mi jej przygotowanie zajmuje około 10. minut, więc to na prawdę szybka sałatka, a to się liczy, gdy człowiek głodny. :D

Wtorek, 13. stycznia - Idź na solarium.

Na solarium planowałam już iść w październiku albo listopadzie. W każdym razie na planowaniu się skończyło, bo zwyczajnie nie chciało mi się ruszyć tyłka. Miałam w zamiarze chodzenie raz w miesiącu, by podtrzymać wakacyjną opaleniznę (nienawidzę bladej skóry). Fakt faktem nie udało mi się to do końca i ostatnio już stwierdziłam, że iść muszę, bo odcień mojej skóry przestaje mi się podobać. Gdy wylosowałam to zadanie, to nawet się ucieszyłam, że mam motywator by tam pójść. No i tyle, odhaczone. Teraz mam zamiar chodzić systematycznie, co miesiąc - do maja lub czerwca, aż słońce samo nie zacznie przypalać mi naskórka. :P
Jeśli macie zamiar pisać mi, że umrę od tego na czerniaka, to proszę - nie krępujcie. Chętnie poczytam. :D


No i to by było na tyle. Co Wam mogę jeszcze napisać... - padam na twarz, ale jestem z siebie dumna, bo nauczyłam się dziś między innymi tak bardzo ŻYCIOWYCH I CHOLERNIE POTRZEBNYCH DO EGZYSTENCJI pojęć jak: IMPORTERABILIA, REIFIKACJA oraz INTERIALIZACJA, a także przestudiowałam koncepcję "znaczących innych" (nie wiem dlaczego, ale mam w głowie wizję kosmitów, gdy to czytam). Tak czy inaczej - czacha dymi! :P
Mam nadzieję, że u Was spokojniej i luźniej. Pozdrawiam! :*

55 komentarzy:

  1. Moja codzienna dieta jest zdrowa, więc nie brakuje warzyw i urozmaicenia. Ale trzeba robić coś dla siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak siedzę w Poznaniu, tu też codziennie jem warzywa, bo nie chce mi się wymyślać obiadów. :D

      Usuń
    2. Hehe, ja nie umiem gotować :p ale obiad musi być ;)

      Usuń
    3. Przyjdzie czas, gdy będziesz musiała i się nauczysz - tak było ze mną. :P

      Usuń
    4. To zależy jak będę mieć czas i ile będę pracować :p A olejek arganowy jest super. ;)

      Usuń
    5. Skoro tak mówisz. :P
      Oj jest. Moje rzęsy są po nim mega długaśne. :D

      Usuń
    6. Moja ciotka, która pracuje w tym zawodzie, który ja będę wykonywać pracowała od rana do nocy i nie gotowała :p
      Ja stosowałam go na skórę.

      Usuń
    7. Aż mi się ciśnie na usta pytanie: to co ona jadła??? :D
      Ja zaczęłam od włosów.

      Usuń
  2. taką sałateczkę bym sobie zjadła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie stoi na przeszkodzie :D

      Usuń
    2. stoi a raczej leży - leń :D

      Usuń
    3. Toż to tylko 10 minut roboty! :D

      Usuń
    4. Oj, uszy do góry kochana! :*
      Na doła od sałatki lepsza jest jednak czekolada! :)

      Usuń
    5. Duuuuuuuuuuuuuuużoooo :D

      Usuń
  3. Akurat warzyw u mnie nie brakuje. :)
    A co solarium to nigdy nie byłam, po prostu nie wiem po co się sztucznie opalać? I tu nie chodzi o czerniaka, ale blada skóra jest ładna, a opalania jakie by nie było przyspiesza starzenie i powstawanie zmarszczek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są gusta i guściki - każdemu podoba się co innego. Mi na przykład blada skóra się nie podoba. ;) A konsekwencje chodzenia na solarium znam, dlatego nie spędzam tam pół życia. :P

      Usuń
  4. Hah :D taa, te filmiki są przeee! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tą sałatkę to od Ciebie zgapię. Wydaje się prosta i pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo. Właśnie taka jest. ;)

      Usuń
  6. Czyli, teraz po prostu trzymam kciuki za sesję:) Mimo że nie ma za dużo cyferek, na pewno sobie z tymi potworami poradzisz :)
    Książka brzmi intrygująco:)
    I owszem, ziemniak to warzywo a co :D
    Wyznam coś dziwnego pewnie- ani razu w życiu nie byłam na solarium...i nie zamierzam iść nigdy przenigdy :D I nie chodzi nawet o czerniaka, a po prostu...wizja solarium sama w sobie mnie przeraża. Wolę słońce latem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie. :) Na chwilę obecną zostały mi jeszcze dwa zaliczenia - najgorsze.
      Czyżbyś miała skojarzenia z trumną itp.? :D Moja mama tak ma i też za żadne skarby nie pójdzie. :P

      Usuń
  7. Mm, jak byłam mała to lubiłam patrzeć na panów piłkarzy bo mieli przykrótkie spodenki xD
    Hej, ta sałatka wygląda przepysznie, właśnie mi się feta kończy muszę kupić. Mam taką fazę, że nie jem go długo a potem to na kilogramy wręcz nadrabiam ;D I z tym warzywem pewnie bym to samo zrobiła, niestety lubię ziemniaczki:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardziej skupiałam się na ich twarzach. xD
      Uwielbiam ten ser i nie wyobrażam sobie tygodnia bez chociaż jednej sałatki z nim. :P
      Wiesz, miałam jeszcze do wyboru frytki. :D

      Usuń
  8. Mi się wydaje, że ja od chodzenia na solarium zrobiło mi się mnóstwo nowych pieprzyków, ale nie jestem pewna czy nie miałam ich częściej;p No i w sumie ja dużo razy tam nie byłam, bo chodziłam tylko przed okazjami typu studniówka, wesele. Na wiosnę w tym roku, by nie wyjść blado, kupiłam sobie mgiełkę opalającą i była nawet fajna, ale te wszystkie samoopolające kremy tak śmierdzą, że masakra :/
    Te maski z kallosa są niebieskie czy zielone w oryginale? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niczego takiego nie zauważyłam u siebie, więc Ci nie potwierdzę ani nie zaprzeczę w tej kwestii. :P
      Ja nie lubię tych kremów, bo po nich z daleka widać, że to krem, a nie opalenizna. W ostatnie wakacje wszyscy zachwycali się opalenizną dziewczyny mojego kuzyna - faktycznie, była mocno opalona, jednak z bliska było widać, że na jej skórze osadza się warstwa samoopalacza. A po drugie, gdy przestaje się ich używać, to ścierają się pozostałości i robią się plamy - co mnie doprowadzała nieraz do białej gorączki. :P Także dałam sobie z tym spokój.
      Zielone, takie miętowe, jak mam być dokładniejsza. XD

      Usuń
    2. Ale solarium też się spłukuje szybko xD Nie wiem czemu tak jest, ale ja tak mam, bo żeby być opaloną to musiałabym regularnie chodzić na solarium, bo inaczej szybko blednieję :P
      A to wiem, która, miałam :P Od niej zaczęłam przygodę z Kallosem :D

      Usuń
    3. To widocznie strasznie szybko Ci się naskórek regeneruje, bo mnie trzyma dość długo. :)
      Ja w sumie nie miałam wyboru ostatnio, bo gdy weszłam do hebe, to wszystkie półki były zastawione tą. Fakt, faktem była w promocji, ale nie mieli żadnej innej. :P

      Usuń
    4. Może ;p Nie wiem czemu tak jest ;p
      To ja tak polowałam na bananową;p Początkowo nie chciałam jej kupić bo miałam jeszcze starego kallosa, później co chciałam kupić to jej nie było a jak kupiłam z musu inną to była. W końcu wzięłam na wszelki wypadek xD

      Usuń
    5. Nawet nie wiedziałam, że taka istnieje. :D Już wyobraziłam sobie ten zapach bananów! <3 Dobrze zrobiłaś. xD

      Usuń
  9. Fajny pomysł z wyzwaniem, ja nie piszę książki, ale coś jak opowiadanie :3

    by-mags.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. He, czuję się taka mądra, już w 2 liceum wiem co to jest reifikacja :D Pozostałe muszę sprawdzić. Ale też dla mnie z kolei cyferki to straszna rzecz, bo ile bym do nich nie gadała i nie przedstawiała argumentów, i tak się ładnie nie ułożą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no brawo! Idź na socjologię, to już będziesz miała jedno pojęcie mniej do nauki .xD
      Mnie się słuchają - chociaż one. :P

      Usuń
  11. Nie słyszałam o tym "Łączy nas piłka", zajrzę, może mnie zainteresuje :)
    29 stycznia mam urodziny to życzę Ci z ich okazji zdania tego ostatniego egzaminu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i zapomniałam dodać - na czerniaka pewnie umrzemy razem, bo ja też raz w miesiącu chadzam :)

      Usuń
    2. Zajrzyj, nie pożałujesz. Chłopaki potrafią nieźle poprawić humor. :D
      Oooo, dziękuję ślicznie. <3
      No chociaż Ty mnie rozumiesz w kwestii solarium. :)

      Usuń
  12. Z tym łupieżem to jakaś masakra jest ;/ Ostatnio mi paskudztwo wyskoczyło i niedawno się go pozbyłam na dobre. Ten szampon z Garniera na mnie nijak nie działa :(
    Solarium? O zgrozo. W życiu bym nie poszła ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dlatego jest tyle rodzajów tych szamponów, bo nie każdemu pomaga to samo. ;)
      Mówisz, jak moja mama. xD

      Usuń
  13. Narobiłaś mi smaku na tą sałatkę :D
    Życzę Ci, by czas do 30 stycznia minął Ci szybko i jak najmniej boleśnie ;)
    Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah i o to chodzi. :D
      Dzięki kochana. :)

      Usuń
  14. Oglądanie piłkarzy i solarium nie uważam za dbanie o siebie, ale reszta jest super. Dajesz radę jak widzę. :) No i nie dziwię się, że teraz Cię nie będzie... U mnie taki czas zbliża się w lutym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu chodzi też o to, żeby sprawić sobie przyjemność - dla mnie to są małe przyjemności. ;)

      Usuń
  15. też kochasz piłkę nożną jak ja? :)))
    nie lubię solarium ale uwielbiam takie sałatki i ziemniaczki jak Twoje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Od małego smarkacza. :D
      Też tylko tym mogłabym się żywić. A jaka bym była chuda. XD

      Usuń
  16. Mhmm... sałatka wygląda pysznie <3
    Hah, ja piłkarzy na yt nie oglądam, ale grać w piłkę lubię ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka też jest. :)
      Ja nie pamiętam, kiedy ostatnio grałam w piłkę.

      Usuń
  17. Zrobiłaś mi smaka na Twoją sałatkę. Niestety, nic poza ziemniakami w swoim domu nie znajdę :D
    Mogę Ci polecić prosty przepis na swoją, o ile lubisz brokuły. Dodajesz podobnie, jak u Ciebie pomidory i ser feta. Robisz do tego sos czosnkowy i prażysz ziarna słonecznika. I gotowy obiad! :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko z samych ziemniaków zrobić sałatkę, ale... jakbyś się postarała. xD
      Powiem Ci, że nie przyszłoby mi do głowy dodawanie ziaren słonecznika do sałatki. Coś ciekawego. :)

      Usuń
  18. Ja też kupiłam kosmetyki:nowe szampony Batiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja planowałam kupić suchy od nich, ale ostatecznie wyleciało mi to z głowy i zaopatrzyłam się w Rossmannie. ;)

      Usuń
  19. Te trudne słowa na końcu mnie zabiły :D Powodzenia z sesją, no i książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz czytając IMPORTERABILIA zabierałam się za to słowo trzy razy. xD

      Usuń