piątek, 9 stycznia 2015

111. Zadbaj o siebie - część czwarta.

Witajcie. Czuję się jakby deszcz za oknem dosłownie wgniatał mnie w łóżko. Nie dość, że ulewa za oknem mnie dobija, to jeszcze B. zawraca mi tyłek pytaniami o przyszłość - yhh, się mu zebrało, nie ma co. Jakby jeszcze było mi mało, to panowie z energetyki urządzają dyskotekę, co chwilę mrugając prądem. Ale to nic nowego, przy silnym wietrze nie raz już nie miałam prądu. Piszę więc do Was, póki mam prąd, a co za tym idzie - Internet! <3 Co do szkoły, to myślę, iż powtórzenie całego materiału trzy razy w zupełności mi wystarczy, więc - skończyłam, nie chce mi się więcej. Może ewentualnie w niedzielę powtórzę jeszcze najważniejsze zagadnienia.
Na poprawę humoru, który w skali beznadziejności opada mi coraz niżej - zwłaszcza, gdy patrzę przez okno, przejdźmy do wyzwania.

Piątek, 2. stycznia. - Czytaj książkę.

Książki czytam zazwyczaj w pociągu - w końcu coś trzeba robić przez tą godzinę. Oczywiście też zdarza mi się spać, ale gdy nie mam miejsca przy oknie i siedzę z brzegu, to ze spaniem trochę lipa. Wówczas na ratunek przychodzi mi książka. Pisałam Wam jakiś czas temu, że męczę już jedną pozycję bardzo długo. Otóż ostatnio w ramach wyzwania poświęciłam jej godzinę czasu - jest to "Pamiętnik narkomanki" Barbary Rosiek. Mam wrażenie, że chyba każdy zna tą pozycję przynajmniej ze słyszenia. Dla tych, którzy spotykają się właśnie z tym tytułem po raz pierwszy, powiem, że jest to autentyczny pamiętnik autorki, która wyszła z uzależnienia - czy jednak można wyjść z uzależnienia całkowicie? O tym właśnie pisze autorka.
Powiem Wam, że w książce bardziej fascynowały mnie początki - czyli jak to się zaczęło, jak ćpała, nawiązywała nowe znajomości, staczała się coraz niżej patrząc na śmierć kolejnych współtowarzyszy, początek odwyku. Jednak w pewnym momencie książka zaczyna mnie nudzić, a autorka wręcz drażnić - ciągłym użalaniem się nad sobą, powtarzaniem, że nikt jej nie rozumie i nie robieniem niczego, by to zmienić. Na szczęście pod koniec książka znów staje się nieco ciekawsza, więc zakończenie idzie nawet lekko. Jeśli wyrazicie taką chęć, jestem w stanie napisać dla Was bardziej szczegółową recenzję tej pozycji - także w razie coś, napiszcie.

Sobota, 3.styczeń - Zapal świeczkę.


Zdjęcie robione w PEŁNYM ŚWIETLE - w trybie
 światło świec.
Po co zapalać jedną świeczkę, skoro można zapalić cztery świeczki? Powiem Wam, że ogień z palących się świeczek zawsze mnie fascynował. Do dziś potrafię siedzieć i gapić się w ten płomień - bez żadnego celu. Jakoś mnie to uspakaja. Wiecie, jak byłam dzieciakiem, to w pewnym momencie zaczęłam kupować sobie książki i gazety z serii Witch - czarodziejki (zawsze takie rzeczy mnie fascynowały i zawsze chciałam mieć jakąś moc :D). Pamiętam, że w jednej z gazet był test - który żywioł jest Twoim żywiołem, no i właśnie wtedy wyszło mi, że ogień - ale byłam zła! Wiecie dlaczego? Ponieważ za ogień była odpowiedzialna najbrzydsza z dziewczyn. xD No ale teraz, z perspektywy czasu stwierdzam, że chyba coś w tym jest, skoro zapalone świece tak mnie fascynują. :P


Niedziela, 4. styczeń - Pobaw się aparatem.

Nawet nie wiecie ile radości sprawiło mi to wyzwanie. Przypomniałam sobie dawne czasy, kiedy to bez aparatu nie wychodziłam z domu i robiłam zdjęcia dosłownie wszystkiemu. Uwielbiałam to i nadal uwielbiam - jak się po tej zabawie okazało. Swego czasu, oczywiście w gimnazjum, głównym obiektem moich fotografii byłam ja, no bo jakże inaczej. xD Jednak później, z czasem zaczęłam robić zdjęcia przedmiotom na pozór zwykłym, a jednak w moim mniemaniu mającym w sobie to coś - pamiętam zdziwienie mojej mamy, po co ja robię takie zdjęcia?! (za grosz poczucia artyzmu! Pamiętacie akcje z drzwiami? :P) Trochę żałuję, że to zostawiłam, może dziś wychodziłyby mi całkiem niezłe ujęcia. Tak czy siak - dzięki zabawie aparatem odkryłam, że ma on opcje uwzględniania na zdjęciu tylko jednego koloru, czego efekt widzicie obok.
Wiecie, jednak aparat, to aparat i w moim mniemaniu żaden, nawet najlepszy smartfon go nie przebije - mimo, że mój telefon ma osiem trybów robienia zdjęć plus osiemnaście trybów wyboru scenerii (w tym - "z ręki o zmroku" o.O) to mimo wszystko nigdy nie uznam go za lepszego fotografa niż mój kilkuletni aparat.
Z racji tego, iż tak lubię robić "zwykłe niezwykłe" zdjęcia postanowiłam założyć instagrama. Ale nie dla znajomych, tak dla siebie i też dla Was. Tak żeby moja radosna twórczość nie ginęła w przestrzeni karty sd. Jeśli macie też swoje profile - zostawcie mi nazwy w komentarzach, a chętnie pooglądam, co tam focicie. :)

Poniedziałek, 5. styczeń - Dzień z niemieckim.

Jak pewnie większość z Was wie - jestem zgermanizowana do szpiku kości. xD Kocham niemieckie słodycze, niemiecką muzykę, niemieckie filmy i język niemiecki. Niestety swoją przygodę z tym językiem skończyłam w poprzednim semestrze, tak więc muszę się przyznać bez bicia, iż trochę go zaniedbałam. Z racji tego, postanowiłam, że w ramach wyzwania, będę przez cały dzień opisywać wykonywane przez siebie czynności właśnie w języku niemieckim (taki mi się przypomniało teraz, że przed maturą z niemieckiego właśnie, poszłam z przerażoną miną do koleżanki i oznajmiłam jej w drzwiach "Ich denke auf Deutsh!" - myślę po niemiecku)
Tak więc moi mili, pozwólcie, iż Was trochę poterroryzuję XD
So... Am Montag habe ich Rechnungswessen gelernt. Es dauerte etwa 5. Stunden. Inzwischen habe ich ein Coffee getrunken und viele Schokoladen gegessen. Dann habe ich Ihren Blogs gelesen und habe ich ein paar Komentare geschrieben. Hmm... Am Abends z.B. habe ich vier Episoden One Tree Hill gesehen.
Taka skrócona wersja w ramach powtórki - jak ktoś zauważył, lub nie - uwielbiam pisać zdania w Perfekcie. Partizip II nigdy mnie do siebie nie przekonał. :P

Wtorek, 6. styczeń - Peeling twarzy.

Wreszcie coś kosmetycznego, nie? Więc tak - na co dzień używam delikatnego peelingu, różnych firm - czyli co akurat jest w promocji. :P Jednak od czasu do czasu, np. raz lub dwa razy na miesiąc przemywam twarz czymś ostrzejszym, czyli peelingiem do ciała. Obecnie jestem w posiadaniu peelingu z AVONu. Mimo, iż do najtańszych nie należał, to powalił mnie swoim zapachem i zamówiłam go od razu, gdy tylko pojawił się w katalogu - miał być to intensywny zapach czekolady. A co z tego wyszło? No powiem Wam, że zapach nieco się różni, od tego prezentowanego w katalogu. Mianowicie peeling nie pachnie czekoladą, a karmelem - dokładniej, mi ten zapach jednoznacznie przypomina karmelową krówkę. Mimo, iż nie tego się spodziewałam, to i tak jestem bardzo zadowolona. :)
Co do twarzy, to po tym peelingu była bardzo gładka - zupełnie jak po jakiejś maseczce oczyszczającej. Nawet mój nieszczęsny nos był dogłębnie oczyszczony. Trochę się bałam, że przy peelingu o tak intensywnym zapachu, nastąpi jakieś podrażnienie na mojej twarzy, ale nic takiego nie miało miejsca. Także, wszystko elegancko.

Środa, 7. styczeń - Narysuj coś.

Ho, ho! I tu mnie macie. Pamiętam jak jakiś czas temu wyrzekałam się jakiejkolwiek publikacji moich prac. Wyzwanie jednak, to wyzwanie. Wzięłam więc kartkę, ołówek i zaczęłam rysować. Powiem Wam, że poszło mi nawet sprawnie, bo zarysowałam całą kartkę w nieco ponad godzinę. Po skończeniu jednak doszłam do wniosku, że nie pokażę Wam mojego obrazka tutaj, a przedstawię go w kolejnym poście razem z opisem, w jaki sposób powstawał - ale nie będzie o opis techniczny, a opis procesów rodzących się w mojej głowie, bo wiecie - ja zawsze zaczynam z pustką w głowie, a co z tego wychodzi..?
Jednak żeby nie było Wam smutno - dodaję zdjęcie mojego bazgroła stworzonego na "fascynującym" wykładzie z socjologii. Jedyny plus tego przedmiotu - rozwijam się artystycznie. :P (byście widzieli tą fascynację moją osobą, gdy ktoś się odwracał - inni padają z nudów, a ja rysuję, nawet szybko minął mi ten wykład. xD).



Wsio na dziś. A na koniec chciałam tylko powiedzieć, że wtyczka z fb nie działa, bo zrobiłam ją na zaś - w razie mi się zachce prowadzić fanpejdż. xD
Czy u Was też tak wieje?! Pozdrawiam i trzymajcie się ciepło! :*

78 komentarzy:

  1. Stanowczo doceniam i uroki czytania w pociągu i rysowania w czasie ,,nauki" :) Co prawda jadę pociągiem tylko 20 minut, ale zazwyczaj jestem na peronie o wiele wcześniej, tak więc np. dzisiaj miałam całą godzinę na czytanie! A na rysowanie czas jest zawsze, w końcu mam dziennie po 8-9 godzin lekcyjnych jak dobrze pójdzie :D W pociągu zresztą też się da, ale tylko abstrakcje.... Koniecznie pokaz ten rysunek!
    Świeczki mają coś w sobie. jako dziecko bałam się ognia, teraz nadrabiam za wszystkie czasy. Właściwie całą zimę, dzień w dzień pali się u mnie jakaś świeczka, normalnie jakbym chciała odegnać jakieś demony. Oczywiście zapachowa, żeby była przy okazji funkcja odświeżania powietrza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam taki dobrze jak Ty - mniej zajęć, a wena i tak łapie mnie tylko na tym wykładzie - jeśli już się na nim zjawię. xD
      Spokojnie, pokażę - jak się nie rozmyślę. :P
      Mnie zawsze ciągnęło do świeczek i podpalania różnych rzeczy. :P Ej, ja też prawie codziennie je zapalam, ale nie skojarzyłam tego z odganianiem demonów! xD Ty, zapachową też mam - zieloną, limonkową. :D

      Usuń
  2. O widzę, że mogę do ciebie wbić na jakieś korki z niemca :D Jak zapewne wiesz, od jakiegoś czasu mam bzika na punkcie wszystkiego, co niemieckie. Zaczynając od języka, kończąc na filmach.

    myheart-mymusic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, jasne - zapraszam. :D
      Zauważyłam, że jarasz się zwłaszcza takimi niemieckimi chłopcami o imionach Marco i Mario. :D

      Usuń
  3. Cóż, moje dni były ostatnio wypełnione po części czytaniem, paleniem świec, malowaniem...choć, torchę w innych kontekstach, ale jednak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli podobnie, ale inaczej. :D Może powiesz o tym coś więcej? :)

      Usuń
    2. No tak, wszystko już wiadome:)

      Usuń
    3. Dokładnie, nie musisz nic dodawać. :D

      Usuń
  4. A ja ostatnio mam mega fioła na punkcie dbania o siebie ^^
    Ładnie rysujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba dobrze. :) Rozpieszczasz się? :D
    Dziękuję, miło mi to czytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam za dużo wolnego czasu chyba xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiem Ci, że tego nigdy nie jest za dużo! :D Ja wiem co mówię - jak mam zapieprz na uczelni to zawsze sobie mówię z tęsknotą w głosie - jak bym chciała się ponudzić!

      Usuń
    2. Też tak sobie powtarzałam, kiedy chodziłam codziennie do pracy po 12 godzin bez dni wolnych, a teraz tak cholernie za tym tęsknię ;c

      Usuń
    3. Nie wyobrażam sobie, że można za tym tęsknić! Chyba już dłuższy czas się tak nudzisz? :)

      Usuń
  7. A ja też wczoraj wylosowałam peeling xD
    U mnie też tak wieje, że hej. Prąd i internet na szczęście mam, ale antena od mojego telewizora jest wyjątkowo czuła i nie mogłam dziś obejrzeć pierwszej miłości :/ Za to obejrzałam na internecie jeszcze poniedziałkowy odcinek na wszelki wypadek xD
    Pamiętnik narkomanki jest jedną z ulubionych książek mojej mamy ;) Pamiętam jak mi mówiła, żebym sobie przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! :D
      Ja pierwszą miłość oglądam zazwyczaj z doskoku - były chyba nawet dwa tygodnie przed świętami, że na nowo się wciągnęłam we wszystko, ale... przyjechałam do domu i znów przestałam oglądać. :P
      Moją książkę dostałam właśnie od mamy i strasznie ją zachwalała. :)

      Usuń
    2. Mi akurat pasuje oglądać pierwszą miłość, bo mniej więcej o tej porze wracam do domu, a przynajmniej tak było kiedyś i odkąd zaczęłam to oglądać to się wkręciłam w to niesamowicie;p Potrafię się śmiać i płakać na przemian oglądając scenę za sceną :D
      To widzę, że nie tylko my ale i nasze mamy mają ze sobą coś wspólnego xD

      Usuń
    3. Ja w szkole średniej zawsze wracałam i oglądałam o 14. jedząc obiad. :P A teraz właśnie zdarza mi się być w mieszkaniu o 18. i oglądać. Przyznam, że łatwo się wciągnąć. :)
      Jaki ten świat mały - wszyscy jesteśmy tacy sami. :P

      Usuń
    4. Wychowani w podobnej kulturze, a już na pewno wszyscy tutaj mamy jedną wspólną pasję - blog :)

      Usuń
    5. Dokładnie. Nasi rodzice pewnie też wychowywali się w podobnych czasach. :)

      Usuń
    6. Z tego co mi się wydaje, to raczej tak, komunizm dawał nikłą szansę na warstwy społeczne :P

      Usuń
    7. No tak. ;)
      A tak zapytam - Ty jesteś gdzieś ze śląska? :)

      Usuń
    8. Niby to Śląsk jeszcze, ale nietypowy :) Częstochowa :) A czemu pytasz? :)

      Usuń
    9. Aaa, strzelałam w Katowice, bo często o nich wspominasz w swoich postach. :)

      Usuń
    10. Tam byłam tylko po książki do pracy magisterskiej ;p Ale w sumie... daleko nie chybiłaś :D

      Usuń
    11. Aaaa... No, ale parę razy się to miasto w notkach przewinęło. :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Same przyjemności - zgadza się. :)

      Usuń
  9. Nie mogę spać w pociągu! Mam wrażenie, że mnie ktoś okradnie. :D

    Pytania o przyszłość? Faktycznie na takie rozmowy trzeba mieć dzień.

    Ogień ma w sobie coś magicznego.

    Rysunek mi się bardzo podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie mają jak okraść - walizka jest za duża, żeby ją bezszelestnie wyciągnąć spod siedzenia, a na torebce zawsze się rozkładam. :P

      Lepszego dnia sobie wybrać nie mógł - wystarczyłaby mi w zupełności dołująca pogoda za oknem.

      O tak, hipnotyzuje wręcz!

      Bardzo mi miło czytać takie opinie. :)

      Usuń
    2. Hehe, dobry patent na złodzieja. :D
      Zastanawiam się czemu nie chciałaś publikować swoich prac. :) Ta jest naprawdę udana, a pewnie niezbyt się przykładałaś, skoro to bazgroł. :D

      Usuń
    3. A jak! Wszystko dokładnie przemyślane! :D

      Bo ja się tak strasznie boję krytyki. :P Zwłaszcza z ust ludzi, którzy rysują, bo wiem, że są lepsi, o wiele.
      Jeszcze raz dziękuję - dodajesz mi pewności siebie. :D
      Bazgroł, bo długopis i kartka w kratkę nie są wymarzonymi materiałami do pracy, przynajmniej dla mnie. :D A to tak samo wyszło, bezmyślnie machałam długopisem i powstała uliczka. :P

      Usuń
    4. Wiesz co? Ja zauważyłam, że w blogosferze nie ma tak nagminnej krytyki, kiedy nie jest się osobą publiczną/celebrytą. Wiesz, trochę mi tu czasem brakuje nawet szczerości, bo ludzie zamiast wytknąć nam nieumiejętność czy wadę - nie robią tego, a trochę bezmyślne przytakują. Wydaje mi się, że to dlatego, że ich komentarz ma być ich zdaniem odnośnikiem do ich bloga i zachęceniem do odwiedzenia go. Mnie trochę tej szczerości brakuje tutaj, ale z drugiej strony - bloggerzy raczej są mili. :) Bo dlaczego mieliby być wredni? Nikt nie prowadzi bloga aby być jedynie krytykowanym i aby krytykować. Więc nie bój się. Każdy w Tobie jako bloggerce widzi też siebie. :) I nie porównuj się do innych! Artyzm to nie badania naukowe, żeby porównywać wyniki. :) Ja sama też dodałam kiedyś jakąś krzywą mangę w swoich postach. Nikt nie skrytykował. :D A technicznie nie mam pojęcia o rysunku. :)

      Usuń
    5. No tak, jak nam się coś nie podoba, to raczej to przemilczymy, niż będziemy hejtować. Chociaż, gdy się z czymś nie zgadzam - piszę wprost. Jakoś nie umiem milczeć, gdy ktoś głosi tezę, z którą się nie zgadzam. :P
      Dodałaś mi pewności siebie swoimi słowami, dziękuję. :)

      Usuń
    6. Wiesz, ale na pewno jest różnica, kiedy nie zgadzasz się z czyimiś poglądami, a inaczej kiedy oceniasz czyjś talent i cudze zdolności. W kwestii talentu raczej ludzie z reguły są delikatni, bo pasja zawsze się obroni. :)

      Usuń
    7. No tak, też racja. Nikt nie chce nikogo zniechęcać. Nawet jeśli myślimy, że ktoś totalnie nie potrafi rysować, to nie napiszemy mu - "błagam nigdy więcej nie krzywdź kartki swoim ołówkiem", a raczej "poćwicz jeszcze, a będzie lepiej" . :) Ostatnio doszłam też do wniosku, że z rysowaniem jest tak jak ze śpiewaniem - każdy może, tylko najpierw musi znaleźć technikę, w której radzi sobie na prawdę dobrze.

      Usuń
  10. Pamiętam kiedy zabrałam się za ten Pamiętnik. Chyba gdzieś w gimnazjum. Wtedy byłam zapalona do niego okropnie i miałam podobne odczucia do Twoich. Nuda, nuda, nuda. Zarzuca się jej nawet brak autentyczności w tych książkach i pisanie pod publikę. Teraz wątpię czy w ogóle bym przez początek przebrnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zaczęłam w gimnazjum i porzuciłam ją w połowie. Teraz po latach postanowiłam podejść do niej jeszcze raz i tym razem skończyłam - jednak w bólach. :P A o tych zarzutach nie słyszałam.

      Usuń
  11. Oj, wieje, wieje, kosmicznie;)
    Przyznam, że mi język niemiecki bardzo się nie podoba;> Zazdroszczę jednak osobom biegłym jego znajomości - bardzo jest bowiem przydatny na rynku pracy. Żałuję, że nie kontynuowałam nauki i nie umiem nic w tej materii:(
    Pięknie rysujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najgorzej z wiatrem było w sobotę - myślałam, że mi dom zdmuchnie. :P
      Zdaję sobie sprawę z tego, że ma on więcej anty fanów niż fanów. :P
      O jego przydatności przekonałam się w zeszłym roku - moja koleżanka wysyłała CV przez pół roku szukając pracy (bez znajomości niemieckiego), a ja wysłałam CV w piątek wieczorem, a w poniedziałek rano zostałam zaproszona na rozmowę. :P
      Dziękuję, bardzo mi miło to czytać. :)

      Usuń
  12. Jak zwykle świetny post. Bardzo lubię jak realizujesz te zadania.
    Ja konto na instagramie mam już od dawna, nazywam się @gabriel_data
    Życzę Ci wielu sukcesów w nowym roku. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na post z okazji pierwszych urodzin bloga! ~ http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! :)
      Już zerkam. :)
      Jeszcze raz dziękuję i już do Ciebie zaglądam! :)

      Usuń
  13. Bardzo fajnie się to czyta :) Małe rzeczy dają najwięcej radości. :) Ja nie uczyłam się niemieckiego, ale angielskiego, francuskiego i łaciny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam iść do szkoły średniej z francuskim - oczywiście zamiast angielskiego. :P Ale ostatecznie wybrałam inną szkołę. :)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Reakcja jak u większości osób. :P

      Usuń
  15. słyszałam, że ta ksiązka jest całkiem okej :)

    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej to chyba najlepsze określenie dla niej. xD

      Usuń
  16. Miałam bardzo podobne odczucia odnośnie tej książki. Rzeczywiście początek był najciekawszy, a w pewnym momencie, właśnie pośrodku, książka zaczyna nudzić, tak jakby była pisana przez siłę.
    A co do dnia z niemieckim, to świetny pomysł! ;D Fajnie się czytało i nawet ze zrozumieniem ;D. Też należę do tych hmm może jak na razie delikatnie zgermanizowanych osób, chociaż niemiecki to teraz moja codzienność, no i jakby nie patrzeć... z własnej woli powiązałam z nim swoją przyszłość ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się napisać coś po niemiecku ze zrozumieniem. :D
      Chciałabym powiązać swoją przyszłość z Niemcami. :)

      Usuń
  17. Bałabym się spać w komunikacji miejskiej ;O hej, ja też czytałam Czarodziejki! Taranee była ogniem, to prawda że najbrzydsza haha :D Z koleżankami bawiłyśmy się w to i ja byłam Cornelią, bo miałam długie blond włosy :D o a na angielskim też tworzyłam takie dzieła, zazwyczaj jakieś zwierzęta kreskówkowe opatrzone cytatami z muzyki ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam Cornelią - bo byłam blondyną z włosami do pasa. xD
      To musiało ciekawie wyglądać - chętnie bym zobaczyła. :D

      Usuń
  18. Też uwielbiam się gapić w ogień, nie tylko na świeczce, ale i we wszelakiej postaci :D Jakoś dziwnie mnie uspokaja.
    Na wykładach z socjologii też bym pewnie rysowała xD też mam kilka takich arcydzieł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś za często nie mam alternatywy do świeczek, ale marzy mi się kominek! Siedziałabym jak zahipnotyzowana. :D
      A weź mi nic nie mów - dziś zarysowałam trzy kartki. xD

      Usuń
  19. Ciekawy tydzień! :D Bardzo mi się podoba. :) Ahh te dziecinne wyobrażenia na temat czegoś. xD Nie lubię niemieckiego, ehh. :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spora liczba Polaków nie lubi tego języka. :P

      Usuń
  20. Świetnie, że zdecydowałaś się także na założenie instagramu :) Genialnie przygotowałaś ten post! Cudowne zdjęcia. Również uwielbiam wpatrywać się płomienie świec.

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wszystkie miłe słowa. :)

      Usuń
  21. Pamiętam tą książkę, czytałam ją pierwszy raz chyba będąc w liceum - wciągnęła mnie.
    Ładnie rysujesz, ja to w ogóle talentu nie mam jeśli chodzi o rysowanie ;]
    PS. U nas już drugi dzień tak wieje, że strach wyjść na zewnątrz, usnąć nie mogłam przez tą wichurę ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. :)
      Każdy może rysować - po swojemu. Ważne, że to sprawia radość. :)
      Na szczęście się już uspokoił ten wiatr. :)

      Usuń
  22. nono widzę, że masz dusze artystyczna
    znam to książkę świetna jest dużo dała mi do myślenia by się tak nie użalać nad sobą (gdy byłam nastolatką)tylko próbować coś zmienić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak troszku. :D
      Mi dała do myślenia pod względem uzależnienia - że narkotyki to nie zabawa i na prawdę ciężko z tego wybrnąć.

      Usuń
  23. oho to się działo :) Ty to przynajmniej rysować umiesz, bo ja mogłabym się schować. dzieci lepiej rysują jak ja już w przedszkolu :) książki nie czytałam, ale słyszałam, że jest fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nieraz swoje rysunki oceniam, jak rysunki przedszkolaków. xD

      Usuń
  24. Od dłuższego czasu myślę, żeby w końcu przeczytać tą książkę, ale ciągle zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak nieraz miałam, aż w końcu zaczęłam sobie zapisywać tytuły. :D

      Usuń
  25. Błagam, mniej niemieckiego :D nie cierpię tego języka, ale podziwiam, że go tak dobrze umiesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dobrze, już nie będę :D
      Dzięki ;)

      Usuń
  26. Tą książkę to chyba naprawdę każdy zna. Pamiętam ją jak przez mgłę, czytałam parę lat temu. Według mnie była strasznie wulgarna z tego co pamiętam. Nie jestem jakoś wrażliwa na takie sceny jak te zawarte w pamiętniku narkomanki, ale można to było opisać dobitnie, a jednocześnie mniej wulgarnym językiem, który po jakimś czasie męczy.

    P.S. Nominowałam Cię do do zabawy dobre myśli, jeśli masz ochotę to chętnie przeczytam u Ciebie post na ten temat. Zasady u mnie na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też miałam takie wrażenie, co do wulgarności języka stosowanego przez autorkę. W pewnych momentach aż odrzucała.

      O dziękuję bardzo. W najbliższym czasie na pewno odpowiem na nominację. ;)

      Usuń
  27. PAMIĘTNIK NARKOMANKI! Jedna z lepszych książek, które przeczytałam *o*

    Nawet nie wiesz jak czesto mam na kolację wątróbkę, bogatą w żelazo,a do prawie każdego obiadu jadam buraczki, nawet do frytek! Uwielbiam je <3

    Dziękuję Ci za taki miły komentarz, dziękuję, dziękuję! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA czytałam lepsze. Tą sklasyfikowała bym gdzieś na dole hierarchii :P

      Ja też uwielbiam buraczki, ale wątróbki nie tknę!

      :*

      Usuń
  28. Pamiętnik czytałam i byłam pod wrażeniem!
    świeczki moja droga kocham :D
    ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
  29. I mnie płomień świecy zawsze fascynował. Równie bardzo cieszyłam się, że idąc w swoje urodziny do kościoła, mogłam trzymać w rękach gromniczkę (bo to akurat to święto) i wpatrywać się w jej płomień i wspominać kolejny już rok życia, który mam za sobą. Ach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się rozmarzyłam czytając Twój komentarz. :) Czasem dobrze się zatrzymać i zdać sobie sprawę z tego, ile już czasu chodzimy po tym świecie. ;)

      Usuń
  30. Rysunek świetny, a książki nie czytałam. Chyba mam dość czytania o narkomanii po "My dzieci z dworca zoo". pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę książkę także polecała mi mama, ale jakoś nigdy się na nią nie skusiłam.

      Usuń