środa, 17 grudnia 2014

105. "Zadbaj o siebie" - część druga.

Witajcie. Dziś zaliczyłam ostatni dzień zajęć w tym roku kalendarzowym - czy to nie piękne? A do tego dodam, że na uczelnię wracam dopiero w połowie stycznia. Wypocznę jak nigdy i co najważniejsze - przyoszczędzę trochę kasy, bo ostatnio przesadzałam z wydawaniem i to ostro. Ale... co zrobić? Przecież idą święta! A pro po świąt...
Totalnie wyleciało mi z głowy, że żegnając się dziś z ludźmi, żegnamy się prawie na miesiąc. Zupełnie nie czuję tej atmosfery i wszystkim poza S. i B. zapomniałam powiedzieć "Wesołych świąt" na pożegnanie. :P Może gdybym miała zajęcia tak jak rok temu - do ostatniego piątku przed świętami (pamiętam, że w pięć osób zostaliśmy na wykładzie - i tak musiałam czekać na pociąg, za co wykładowca dopisał nam po dwa punkty z aktywności), to jakoś inaczej bym to odczuła, a tak? Ludzie, jeszcze cały tydzień... No a do tego - dzisiejsze, ostatnie zajęcia i tak postanowiliśmy sobie skrócić. Poszliśmy na wykład, tylko dlatego, że gościu miał tłumaczyć o co chodzi w projekcie do zrobienia, a on wówczas popełnił największy błąd jaki mógł popełnić. Zamiast powiedzieć nam to tym na końcu zajęć - tak by wszyscy zostali do końca, on zaczął tłumaczyć zaraz po wejściu na aulę. Tak więc w przerwie narodził się genialny pomysł, by zwiać.
S. kombinowała co tu zjeść szybko na obiad - przez całą listę szybkich dań przemknęła pizza i od tego wszystko się zaczęło...
B: W Dominum mają zniżkę 50% do trzynastej. - spojrzałam na zegarek, była 11.00 , po czym dalej leżąc na stoliku zaproponowałam "Chodźmy!" - nawet nie wiecie jak mnie nużą te wykłady. S. się nieco wahała, ale za chwilę przyszedł B2 i jemu B1 także przekazał info o zniżce.
B2: No, zdążycie.
Ja: To idziemy!
B2: Teraz czy po zajęciach?
Ja: No teraz?
B2: A czemu nie po?
Ja: No żeby nie być na zajęciach??? - no i tak wyszło, że nagle 6 osób ulotniło się z auli.
Muszę Wam powiedzieć, że socjologia to przedmiot totalnie nie dla mnie... Tak straszliwie się tam nudzę, że jedynym pożytkiem z tego przedmiotu jest fakt, iż zaczęłam więcej rysować. Szkoda tylko, że długopisem i że w zeszycie od zajęć. :D
A pro po rysunków, ostatnio promotor składa nam życzenia: "Życzę Wam, żebyście spełniali swoje pasje..." po czym ja nagle otwieram notatki z socjologi i BOOM - wszyscy w śmiech, nawet promotor, który ujrzał moje "dzieła". Zostałam skomentowana krótko - póki mam socjologię, to swoją pasję na pewno będę rozwijać. :P
 To tyle o rzeczach nie związanych z tematem. Przejdźmy do zadań.

Czwartek, 11.12 - Pomaluj paznokcie u rąk.

No cóż, jakoś tak mam, że na święta Bożego Narodzenia muszę mieć czerwone paznokcie. Tak więc zrobiłam sobie próbę generalną i powiem Wam, że irytują mnie te gwiazdki. Nie mogę ich przykryć nawet kilkoma warstwami bezbarwnego lakieru przez co zadzierają się i po prostu drapią, a jakby się postarały, to podejrzewam, że byłyby w stanie zaciągnąć jakiś ciuszek. Dlatego też na same święta chyba namaluję sobie jakąś złotą choinkę i tyle...
Dla ciekawskich - lakier na moich paznokciach to AVON GEL finish, kolor Roses Are Red - jedna warstwa. Tylko na serdecznych mam dwie, aby gwiazdki się lepiej wtopiły (ale i tak lipa z tego wyszła). Lakier mam na paznokciach do dziś. Jedyne ubytki to delikatnie pościerane końcówki.


Piątek, 12.12 - Zjedz owoc.

B. przywiózł dwa duże granaty, po czym sam je obrał. Mi pozostało jedynie czekanie, aż skończy i zaczniemy jeść. <3 Uwielbiam granaty, a jak jeszcze ktoś mi je poda w takiej postaci, to w ogóle bajka.



Sobota, 13.12 - Zjedz coś słodkiego.

W tę sobotę zjadłam dużo słodyczy, bo mój brat miał imprezę urodzinową. Tak więc był tort, ciacha, żelki itp. Ja jednak postanowiłam uwiecznić na zdjęciu moje ulubione słodycze, które dostałam na spóźnione o tydzień mikołajki. <3


Niedziela, 14.12 - Poczytaj blogi.

Tak więc niedzielnego wieczoru przeznaczyłam dodatkową godzinę przed snem na lekturę Waszych blogów - dlatego też tak szybko wyrobiłam się z opowiadaniem na komentarze. :)

Poniedziałek, 15.12 - Uzupełnij "Dziennik".

Chyba każdy już słyszał o specyficznej książce pod tytułem "Zniszcz ten dziennik". Moja pseudo artystyczna natura nie pozwoliła mi przejść obojętnie obok tej pozycji i gdy tylko odszukałam ją w empiku, od razu pobiegłam z nią do kasy (oczywiście nie dosłownie). Bardzo podoba mi się pomysł kreatywnej destrukcji. Ogólnie bardzo podoba mi się wszystko co kreatywne.
tak jak widać po dacie na dole - to zadanie
 odrobiłam dopiero wczoraj. :)



Wtorek - 16.12 - Zagraj w Simsy. 

Ho ho ho. Tak, jestem simsomaniaczką. Tak, jestem stara i nadal lubię w to grać, ale myśl, że nie jestem z tym sama jakoś mnie uspakaja (pozdrawiam Anelise, która dokładnie wie co czuję). xD Tak więc macie szczęście, bo akurat trafiliście na mój ślub! Ogólnie byłby idealny, gdyby nie fakt, że pan młody zapomniał przebrać się w garnitur, ale... co tam (właśnie za takie drobne niedociągnięcia lubię te grę najbardziej).



No i tyle. Kolejna szóstka za nami. A co wylosowałam dziś? O tym przekonacie się w kolejnym poście z tej serii. :) A Was ponownie pytam: jakie przyjemności zafundowaliście sobie tym razem? :)

64 komentarze:

  1. No to porządnie wypoczniesz:) dawno nie grałam w Simsy buu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. I mam nadzieję, że nie zmarnuję tego wolnego czasu. :)
      Widzę, że kolejna fanka simsów. :)

      Usuń
  2. Kochana, Twój Sim zapomniał się przebrać, a na ślub mojej Simki pan młody... nie przyjechał bo pracował xD A 1000 simleonów wydałam na wesele, no po prostu nie może być! :D

    Zazdroszczę wolnego, ja idę na uczelnię jeszcze w poniedziałek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trójce zdarzało mi się to bardzo często. Albo pani młoda przychodziła, po czym mówiła, że musi już iść. A teraz zadziałałam strategicznie! Najpierw zaproponowałam wprowadzenie, a potem w wolnym dniu od pracy zrobiłam ślub. :D
      U mnie wykładowca sam przełożył zajęcia z poniedziałku. :)

      Usuń
    2. No widzisz, tak mogłam zrobić :D A ja chciałam po staroświecku i z wesela była klapa xD
      Mi nic na ten temat nie wiadomo, więc wkurzę się jak przyjdę a zajęć nie będzie :/ Mam pecha, bo na mnie akurat padło, żeby pójść w tym tygodniu, bo się wymianiamy z koleżankami kto idzie kiedy a te zajęcia co jeszcze co drugi tydzień :D Więc pech naprawdę :D Ale to może lepiej nawet bo w domu mi się nie chce też siedzieć, nie wiem jeszcze czy mama już będzie miała urlop czy nie ;)
      Jeśli chodzi o paznokcie i te gwiazdki to mi się parę razy udało je okiełznać w ten sposób, że nałożyłam taką mega dobrą warstwę lakieru bezbarwnego na noc. Rano, jak coś jeszcze odstawało to spiłowywałam ;)

      Usuń
    3. Jak widać - ja niczego nie robię w simsach po staroświecku. Różowe włosy, różowy domek, mieszkanie razem przed ślubem i jeszcze inne różne wyskoki. xD
      A to faktycznie pech. U nas koleś jest na tyle w porządku, że zajęcia z siódmego stycznia też od razu przełożył. :)
      A wiesz, już miałam na nich chyba z trzy warstwy bezbarwnego i nadal nic. Sama pamiętam, że kiedyś je ogarniałam i nic mi nie haczyło, a teraz nie mogę sobie poradzić. Wkurzyłam się na nie i nie chce mi się już nimi bawić. :P

      Usuń
    4. Może akurat te gwiazdki które masz jakieś trefne były i dlatego :/ Zerwij i przyklej inne :P
      Znam ludzi, którzy w Simsach główne uśmiercają Simów i to ich najbardziej bawi :D

      Usuń
    5. Właśnie kiedyś używałam dokładnie tych samych, bo mam to małe pudełeczko od lat. :P Wydaje mi się, że miałam na wierzch takie bardziej żelowy lakier. A teraz nigdzie nie mogę takiego dostać. Jak pytałam babki w Rossmannie, to mi wciskała jakiś utwardzacz za 16 zł. :P
      Ja tak robiłam w jedynce - przyznaję się. Fajnie było mieć cmentarz w ogrodzie. xD

      Usuń
    6. A ten utwardzacz też nie zdaje testu?

      Usuń
    7. Nie wiem. Nie kupiłam, wzięłam zwykły lakier, bo wydawało mi się, że utwardzacz nie ma nic wspólnego z przylepianiem gwiazdek. :P

      Usuń
  3. Jak czytałam o tej socjologii, to trochę mi się skojarzyło z psychologią na studiach. Ogólnie zawsze mnie ten temat interesował, ale czasami wykładowcy po prostu nie potrafili ciekawie przekazać wiadomości, nie umieli zainteresować tematem i przez to wiele fajnych przedmiotów traciło na swojej wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na psychologię bym chętnie poszła.
      Wiesz, u nas koleś gada takim sennym tonem, jeszcze o takich rzeczach, że raz na kilka zajęć zaciekawi... Dziś gadał coś o tym jak kiedyś mierzono czas porami roku i świętami kościelnymi, a później zaczął nawijać o ŚWINIOBICIU - moja fascynacja sięgnęła zenitu. A najlepiej jak nam tłumaczył co to jest "podgardle" - "to jest takie coś jak świeżynka" - WTF jest świeżynka?! xD

      Usuń
  4. To simsy 2? Były najlepsze. Trójkę mam i mi się nie podoba :c
    Kiedyś mi się panna młoda spaliła bo koło ołtarza postawiłam takie płonące coś. I wtedy mi się w sumie połowa gości zjarała a pan młody jak chciał odkupić żonę od śmierci to odkupił inną... Fajna gra :)
    Przyjemności? Nie byłam w szkole cały tydzień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, 4. Ale powiem Ci, że moje pierwsze skojarzenie, zaraz po włączeniu odniosło się do dwójki - i nie było to pozytywne skojarzenie. Graficznie zdecydowanie bardziej podobała mi się trójka, do której mam prawie wszystkie dodatki.
      Osz Ty, mam nadzieję, że nie jesteś chora, bo to by nie było przyjemne. :)

      Usuń
    2. Niestety trochę chorowałam ale wolne to wolne. Za to jutro muszę napisać kartkóweczkę z Lalki <3
      Z tego screena co zrobiłaś, byłam pewna, że to 2. I mi osobiście ta grafika się bardziej podobała bo w 3 wszystkie ubrania wyglądają jak z lateksu. Nawet małe dzieci chodziły w lateksie -.-

      Usuń
    3. Aj, no fakt. Co sobie człowiek poleży, to jego. :D
      Ja lalkę lubiłam, moja ulubiona lektura. :) No i na maturze też mi się trafiła CAŁE SZCZĘŚCIE xD
      Hahah, ciekawe spostrzeżenie. Powiem Ci, że nigdy nie zwróciłam na to uwagi. :D Mi się bardziej otoczenie podobało i ta możliwość przechodzenia wszędzie bez ekranu ładowania. W czwórce znów powrócił ekran ładowania, przez co nie zawsze chce mi się spełniać zachcianki simów, co do różnych podróży - mimo iż ładowanie trwa maksymalnie 2. minuty. :P No i strasznie małe parcele są jak dla mnie.

      Usuń
  5. a panna młoda ma różowe włosy :P simsy rządzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię simsy, może uda mi się zainstalować, to byłą gra mojego dzieciństwa :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojego też. Pamiętam, że jak dostałam pierwsze simsy, to nie mogłam spać w nocy. xD

      Usuń
    2. Hehe to była ciekawa gra. Takie rzeczy są niezapomniane.

      Usuń
    3. Taki wirtualny domek dla lalek. :P
      Odkąd się w moim życiu pojawiły, zostały do dziś. :)

      Usuń
    4. Hehe :p ale lepszy wirtualny, :P

      Usuń
    5. No tak, w końcu lalki się nie starzeją itp. (chociaż może z postępem techniki i takie coś nas czeka xD)

      Usuń
  7. w simy nie grałam od lat, ferrero roche zeżarłam w poniedziałek a pazury zaraz sobie umaluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa... Mi się takie kolory obecnie znudziły. Przez ostatnich kilka lat nosiłam tylko takie spokojne odcienie. :)

      Usuń
    2. ja do roboty takie mieć musze;/

      Usuń
    3. Dobrze, że w ogóle możesz pazurki malować. :)

      Usuń
  8. z przyjemnością obejrzałabym Twoje arcydzieła w zeszycie do socjologii :D

    chyba też sobie pomaluję pazurki na czerwono na Święta :) tak mnie zainspirowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę co się da zrobić. :D
      Ach, bardzo mi miło, że jestem czyjąś inspiracją. :)

      Usuń
  9. U mnie mama się ze mnie śmieje, że tak granie w simsy mnie zaciesza :P ja myślę nad świątecznym manicure i nic nie mogę wymyślić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja nic nie mówi jak to widzi, tylko B. zawsze ma "facepalm" jak o tym mówię. :P
      Mi się wyświetla pełno inspiracji na fb, ale przeważnie za dużo z nimi roboty.

      Usuń
    2. Hah ;p no właśnie, a mi się nigdy nie chce kombinować. Mam taki bordo lakier, więc go chyba wykorzystam :) chwilowo zagościła jednak mięta, bo się stęskniłam ;p

      Usuń
    3. Mi też nie. Chyba, że mam dzień na tworzenie. :P
      O, bordo to znakomity kolor na święta!
      Ja z miętką szalałam chyba z dwa tygodnie temu - w dodatku z termiczną miętką. :D

      Usuń
    4. Jaaaaaaaa jestem zła, bo wczoraj wieczorem sobie pomalowałam, dałam odżywkę wysuszającą i szłam spać dobrych kilka godzin później. I mi się odbiło ;-;
      Do wszystkiego będzie pasować, a i tak świątecznie! Uwielbiam ten lakier, chyba już połowę buteleczki wykorzystałam.
      A ja właśnie od wakacji chyba nie! :o

      Usuń
    5. Teraz masz wzroki przynajmniej. xD

      Usuń
  10. Uwielbiałam Simsy zawsze. Teraz nie gram, bo nie mam, ale mieć bym nie mogła, bo nic innego bym nie robiła;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah. Mnie strasznie ciągnęło gdy dostałam jakiś nowy dodatek albo kolejną serię - ale tylko przez 2-3 dni. A potem się uspakajam i mogę nie grać nawet tygodniami - gdy wiem, że mam ważniejsze sprawy do zrobienia. :)

      Usuń
  11. Ja postanowiłam, że w tym roku też na stówę pomaluję sobie jakoś paznokcie, tylko jeszcze nie wiem na jaki kolor, może też na czerwony <3
    Gratuluję wykonania kolejnych 6 punktów na twojej liście i życzę powodzenia dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwony, to moim zdaniem idealny kolor na święta - taki mikołajowy. :D
      Dzięki. :)

      Usuń
  12. Pograła bym sobie w simsy! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz dużo wolnego czasu przed nami, więc chyba droga wolna. :D

      Usuń
  13. Fererooo... kocham. Granata nigdy nie jadłem, ale wygląda fajnie!
    Pozdrawiam i zapraszam na świąteczną sesję!
    ~ http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Paznokci nie maluję, Oduczyłam się w szpitalu i jakoś mi z tym dobrze.
    Za to uwielbiam granaty. Serio, dałabym się pokroić za te owoce ale...jeny, zostawiają zawsze straszny syf :D Po zjedzeniu granatu wyglądam jak maniakalny morderca ochlapany krwią swoich ofiar :D
    I Simsy też nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nienawidzę mieć niepomalowanych paznokci. :P
      Też kiedyś tak wyglądałam, ale B. odszukał w internecie jakiś nowy sposób ich obierania i tym razem byłam czyściutka. :D

      Usuń
    2. Po prostu rzecz przyzwyczajenia chyba:)
      Ej, chcę go znać! :D

      Usuń
    3. Chodzi o porozcinanie go w taki sposób, że odchodzi cała ta "łupina" i środek zostaje. :D

      Usuń
  15. Siiimy :) gram jak tylko mam na to trochę czasu :) pech tylko, że nigdy mój sim nie wziął ślubu, bo chyba za bardzo naciskam na pleć przeciwną w simowskim świecie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, ja tak naciskałam, gdy mój sim miał pragnienie by z kimś flirtować - podchodziłam do każdej laski i próbowałam coś zdziałać. xD

      Usuń
  16. zagraj w simsy? *.* no takie wyzwania to ja rozumiem :D podoba mi się ta akcja i Twoja sumienność.
    ochhh, przez Ciebie myślę o tych simsach.

    OdpowiedzUsuń
  17. zagraj w simsy? *.* no takie wyzwania to ja rozumiem :D podoba mi się ta akcja i Twoja sumienność.
    ochhh, przez Ciebie myślę o tych simsach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah! To nie pozostaje Ci nic innego, tylko zagrać. :D

      Usuń
  18. Oh, a więc tak wygląda owoc granatu. Kojarzy mi się z mitem o Hadesie, który zaciągnął śmiertelniczkę do siebie. Nie pamiętam dokładnie, miałam wtedy dziesięć lat. Zawsze wydawało mi się, że są one koloru granatowego *stąd nazwa*. Słyszałam też o Dzienniku. Nie wiesz może, ile on dokładnie kosztuje? *U*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Miałam dziesięć lat, gdy oglądałam o tym bajkę.

      Usuń
    2. Nigdy o tym nie słyszałam.
      O ile dobrze pamiętam, to dziennik kosztuje chyba 39,90 - standardowo jak większość książek. Jutro będę w mieszkaniu, więc zerknę, żeby to potwierdzić. :)

      Usuń
  19. Kurcze to ja chcę do Ciebie wbić na poświątecznego chińczyka! ;D Kurcze, aż mi się zachciało w jakieś planszówki pograć... kiedyś bardzo chciałam nauczyć się grać w... eee... węże i drabiny czy jakoś tak ;P Muszę to w końcu opanować! ;D
    Tak poza tym, mam nadzieję, że Twoje tegoroczne święta możesz zaliczyc do udanych ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc zapraszam! :D
      Węże i drabiny? Coś mi to mówi, ale nie jestem pewna czy myślimy o tym samym. :)
      Tak, mimo, iż minęły bardzo szybko, to z pewnością był udane. :*

      Usuń
  20. lakier śliczny:) No i simsy<3 sama chętnie bym pograła, ale mój komputer odmawia mi posłuszeństwa w tej sprawie, a już nie wspomnę, że chciałabym zagrać w Aiona i też nie mogę:( Musze pomyśleć nad stacjonarnym...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aion? Nie słyszałam o tym. :D Mi simsy działają na laptopie . :)

      Usuń