niedziela, 14 grudnia 2014

104. Próbki - mali naciągacze?

Witajcie. Jak Wam minął weekend? Mi błyskawicznie. W piątek dostałam o tydzień spóźniony prezent mikołajkowy od B. - piękny, gruby szlafrok i moje kochane czekoladki. W sobotę mój brat organizował imprezę urodzinową i powiem Wam z ręką na sercu, że było świetnie. Nawet nie myślałam, że będę się tak dobrze bawić. No a dziś niestety trzeba było się po raz kolejny spakować i wyruszyć do Poznania, bo jutro szkoła (jak dobrze pójdzie, to ostatnie trzy dni przed świętami :D )
Od kilku dni męczycie mnie o zdjęcie moich włosów, więc dobrze. Coś tam pstryknęłam i proszę mi nie marudzić, tylko się cieszyć, tym co jest, bo Oironio jest leniem i jej się nie chciało prężyć przed lustrem, więc macie focie "z rąsi", a że rąsia za krótka (albo włosy za długie :P), to całości nie dała rady ująć. :D
Więc proszę, moje kłaczyska po dniu "ekstra" pielęgnacji specjalnie dla Was. W kwestii drobnych wyjaśnień - przegarnęłam całość na lewą stronę, fale i zawijasy są w moim przypadku zjawiskiem naturalnym, w które nie ingeruję w żadnym stopniu. Skutkiem tego jest fakt, że gdy chcę je wyprostować, to muszę się nieźle nagimnastykować, ale... Nie o moich włosach miał być ten post. Włosy załatwione, więc pozwolę sobie przejść do tematu. 
Próbki, próbeczki - kto z nas nie otrzymał małej, niewinnej saszetki z kremem, balsamem czy odżywką? Chyba każdy chociaż raz w życiu dostał taki nieoczekiwany podarek. Chociaż powiem Wam, że obecnie trudniej jest jakiejś próbki nie dostać, niż ją dostać. Producenci upychają je dosłownie wszędzie - do gazet, wrzucają Ci do torebek przy zakupach (mistrzostwo świata w tym procederze wg. mnie wygrywa Yves Rocher - przy zakupie wciskają Ci kartę rabatową -40% na następne zakupy i jakieś 10 próbek w minikatalogu), doklejają je do katalogów. 
Tylko po co tak nas obdarowują? No chyba, każdy zdaje sobie sprawę z tego, że po to abyśmy wrócili. I tutaj, (wiem, że nie powinno się zaczynać zdania od "i") chciałabym okazać ogromny podziw dla osoby, która pierwsza na świecie wymyśliła reklamowanie produktu za pomocą próbki - zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki. Bo wiadomo - np. ubrania przyciągają nas głównie wyglądem, niektóre kosmetyki pewnie też, ale teraz, gdy mamy do wyboru tak ogromną gammę produktów, przeważnie patrzymy na etykiety, a gdy jeszcze możemy ZA DARMO wypróbować dany kosmetyki - jak współgra z naszą cerą, jak działa na włosy czy paznokcie - jesteśmy wniebowzięci. 
Osobiście uważam, że w dzisiejszych czasach, gdzie każdy musi dotknąć, aby się przekonać, wszelkiego rodzaju próbki są strzałem w dziesiątkę. Nie mam zamiaru ich negować, pod żadnym względem - bo dlaczego miałabym puszczać hejt na kogoś, kto daje mi coś za darmo? :D 
Czy jednak zawsze wracamy do producenta, który obdarowuje nas próbkami swoich kosmetyków? Ja osobiście udaję się kupić pełnowymiarowy produkt, który otrzymałam w próbce bardzo rzadko, prawie nigdy. Tak jest np. z kosmetykami Vichy - w ich próbkach zachwyca mnie wszystko, zapach, konsystencja i działanie na moją skórę, ale jakoś nie czuję potrzeby, żeby je kupić. Tak samo z perfumami - jak na razie żadna próbka nie oczarowała mnie do tego stopnia, żeby zdetronizować mój ukochany zapach. 
Ostatnio jednak próbki okazały się być dla mnie bardzo pomocne. Musiałam koniecznie zmienić krem do twarzy, gdyż ten, którego używałam do tej pory stał się dla mnie zbyt tłusty. No i tutaj problem - jak wybrać inny krem, skąd mam wiedzieć, że będzie lepszy, że idealnie wchłonie się w moją skórę? Od razu poszłam do pudełka, w którym zbieram sobie próbki (nie jestem w stanie ich wykorzystywać na bieżąco, a często zabieram je na wakacje - żeby kosmetyki zajmowały jak najmniej miejsca w walizce). Wykopałam tam dwa nietłuste kremy na dzień z Ziaji - wybrałam je, bo mam zaufanie do tej firmy. Każdy z nich testowałam po 3 dni i udało mi się wybrać krem idealny dla mnie. Także - próbeczki, piąteczka dla Was. ;)
moja mała kolekcja
Podsumowując - próbki są świetnym chwytem marketingowym, ale także niosą korzyści dla konsumentów. Dzięki nim możemy popróbować kosmetyków z górnej półki i przekonać się czy rzeczywiście "górna półka" to odpowiednie dla nich miejsce. Czasem również, jak to było w moim przypadku, pomagają nam podjąć decyzje dotyczące zmian dotychczasowych produktów na lepsze.

A jakie są Wasze odczucia dotyczące próbek? Lubicie je dostawiać? Gdzie dostajecie najczęściej? Najlepsza próbka, którą zamieniliście na pełnowymiarowy produkt? 
Pozdrawiam! 

48 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc rzadko je dostaje i natrafiam się na nie w gazetach, ale fakt, jak już są to niekiedy są pożyteczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziś dostałam kolejne cztery. :P

      Usuń
    2. Mnie chyba nie lubią. ;P

      Usuń
    3. Hahah, zaraz nie lubią. :P Po prostu nie chodzisz tam, gdzie jest ich wysyp. :P

      Usuń
  2. Ja rzadko korzystam z kosmetyków. U nas na studiach mówi się, że efekt jest w momencie używania, a potem po odstawieniu jest jeszcze gorzej niż przed użyciem. I chyba coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farmację :p Ale to chyba nie jest tematem tej rozmowy.

      Usuń
    2. Aaaa... Po prostu byłam ciekawa na jakich studiach tak mówią. :)

      Usuń
    3. Na wszystkich medycznych. :p

      Usuń
  3. jaki ładny kolor masz! taki miodowy ciepły:D z próbkami też się męczę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze, to ten kolor zasługuje na miano: SPRANY KASZTAN. :D

      Usuń
    2. gdzie on sprany?:D świecący!

      Usuń
    3. Może i świecący, ale na prawdę - kiedyś to był ciemny kasztan. :D

      Usuń
  4. Próbki przydały mi się raz czy dwa, czasem nawet nie używam tego, co dostanę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też przeważnie leżą i czekają nie wiem na co. :D

      Usuń
  5. Moje odczucia są dokładnie takie jak Twoje :) Rzadko zdarza mi się lecieć po produkt z próbki, aczkolwiek dwa razy w życiu byłam naprawdę zadowolona. Pierwszą taką próbką, która mnie urzekła był podkład z L'Oreala. Niestety cena w drogerii wybiła mnie z trampek. Dziś może byłabym w stanie wydać na podkład 60 zł, ale jako licealistka, nie mając grosza przy duszy, zwątpiłam. Teraz już nie wiem jaki to był podkład.
    A drugą taką próbką, na którą zwróciłam uwagi była próbka kremu do cery tłustej i mieszanej z Ziai, oczyszczające liście manuka. Miałam wrażenie, że po prostu nie dość, że nawilża to znikają na mojej twarzy wszystkie jej problemy. Teraz poluję na ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? Wczoraj kupiłam właśnie ten krem, bo jego próbka mnie urzekła. :D Wahałam się jeszcze pomiędzy liśćmi zielonej oliwki, ale w Rossmannie nie było przy tym kremie ceny, dlatego ostatecznie wybrałam liście manuka. :)

      Usuń
    2. Ciekawa jestem jak zadziała u Ciebie :)

      Usuń
    3. Powiem Ci, że stosuję go rano, jako bazę pod podkład i idealnie się wtapia, a puder ładnie wtapia się w skórę. Jestem bardzo zadowolona. :)

      Usuń
    4. Ja kremów mogę tylko używać rano, pod podkład, bo po nocy z kremem to miałabym twarz pełną pryszczy.

      Usuń
    5. Ja też nie używam kremów na noc. Jakoś tak... źle się czuję, a moje czoło np. przez noc i tak samo z siebie się lekko przetłuszcza - więc nie widzę sensu, żeby mu pomagać.

      Usuń
    6. Za młode jesteśmy by aż tyle tego używać :P

      Usuń
    7. Pięknie to ujęłaś. :D

      Usuń
  6. mam masę próbek w szafce łazienkowej :D cały pełny kuferek :) lubię je otrzymywać i wykorzystuję przy każdej okazji czy to kąpiel,domowe SPA czy szampon do włosów lub krem do twarzy :)
    właśnie z próbek kremu ZIAJA do twarzy kupiłam sobie później krem w słoiczku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj używam próbki szamponów, jak mi się skończy i zapomnę kupić. No i w podobnych sytuacjach. :P

      Usuń
  7. Może zużywam z 10 % próbek , a reszta po kilku miesiącach ląduje w koszu :/ zawsze obiecuję sobie, że jeden miesiąc zrobię miesiącem próbek i będę je tylko używała. Może kiedyś mi się uda wygospodarować taki miesiąc, póki co muszę wywiązywać się ze współprac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u mnie. Zdecydowanie za dużo ich rozdają. :P

      Usuń
  8. Ja próbki kojarzę jedynie z Douglasem, tam zawsze coś dadzą. Przyznam jednak, że satysfakcjonują mnie jedynie perfumy bądź kolorówka;>
    Coś mi mówi, że cudnie wyglądasz w nowym wydaniu. Nie narzekam, bo lepszy rydz niż nic, ale szkoda, że zdjęcia twarzy od przodu nie ma;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Douglasa nie chodzę. :)
      Haha, zdjęcia twarzy nie będzie. :P

      Usuń
  9. Amazing post !Would you like to follow each other?
    http://kate-fashionschtick-kate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię próbki :) Ostatnio najwięcej mam ich z gazet. I często zdarza mi się tak, że kosmetyk mi podpasuje, spodoba się jego działanie i potem go kupuję :) Także można powiedzieć, że to działa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś jak moja K. - ona też często kupuje to, co jej w próbkach odpowiada. Lubi zmieniać kosmetyki. :)

      Usuń
  11. Ale masz super kolor włosków! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi. :)

      Usuń
    2. A jakie długie! :) U mnie wszyscy wrzeszczą, że mam zapuszczać... po czym jak mi trochę urosną to lecę do fryzjera i podcinam :')

      Usuń
    3. Ja sama sobie podcinam co 3-4 miesiące na długości około 10 cm, a do tego cieniuję na 2-3 palce. Także nie zapuszczam ich szaleńczo i może dlatego tak rosną. :P

      Usuń
  12. duzo tych probek kolekcjonujesz :D
    wez udzial w najlepszym konkursie swiatecznym na moim blogu!
    dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sporo się uzbierało. :)
      Już zaglądam. :)

      Usuń
  13. Uwielbiam takie próbki. Śmieszą mnie tylko te reklamujące podkłady czy kremy BB, bo zazwyczaj jest tego cuda za mało, żeby móc w pełni nacieszyć się darmówką. Ale jak wychodzę z Astora z kilkunastoma próbkami to banan sam się na twarz nakleja.
    Pozdrawiam,
    Lina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam próbki BB z Vichy i wystarczyło mi na dwa albo trzy razy. :)

      Usuń
  14. Myślę, że same próbki nie pokażą Ci tego jak działa dany produkt. Nic nie zadziała, po kilku razach stosowania, raczej są to miesiące oczekiwania na efekt. Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeśli chodzi o kremy przeciw trądzikowi czy przeciw zmarszczkom - to fakt, jeden raz niczego nie zmieni, ale krem do twarzy można wyczuć od razu - czy nie tłuści twarzy i dobrze się wchłania np. :)

      Usuń
  15. Swego czasu miałam tyle tych próbek, że aż nie miałam gdzie tego trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja specjalnie dla nich wygospodarowałam pudełeczko po perfumach. :P

      Usuń
  16. Ja uwielbiam próbki, kocham tak testować kosmetyki, niestety nie mam tyle szczęścia co Ty i rzadko coś dostaje :/

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w końcu o tym jest Twój blog. :)
      Trzeba wiedzieć, gdzie chodzić. :D

      Usuń