sobota, 22 listopada 2014

99. Nie wyszło mi w życiu... więc Cię zhejtuję!

Witajcie. Ogromnie przepraszam za moją nieobecność, bądź obecność pół na pół - starałam się udzielać na blogu chociaż odpowiadając na Wasze komentarze, bo na nic innego nie wystarczało mi czasu. W skrócie co u mnie: weekend spędziłam z B., więc o blogu nie było mowy. Od poniedziałku uczyłam się namiętnie na OSTATNIE kolokwium z MSG (jak to pięknie brzmi, prawda? OSTATNIE). Niemniej jednak moja namiętna nauka ograniczała się jedynie do odpowiedzi na pytania, które dostałam od zaocznych - nie nauczyłam się ani zdania ponad to i gdyby doktorek zmienił pytania - byłabym ugotowana. Na całe szczęście nie zmienił, więc ten przedmiot mam z głowy. W czwartek sama nie wiem co robiłam, ogarnęła mnie jakaś taka stagnacja, że dzień minął mi w mgnieniu oka. Sporą część czasu spędziłam na odpowiadaniu na Wasze komentarze, jednak w trakcie rozbolała mnie głowa - chyba za długo siedziałam przed komputerem (w dodatku bez okularów, no bo po co je fatygować, niech sobie spokojnie leżą w walizce). Także nawet tego nie dokończyłam. Dziś po cichu liczyłam na to, że S. przyniesie mi moją książkę, bym mogła dokończyć i opublikować recenzję, jednak się przeliczyłam. Tak więc moja recenzja powisi sobie jeszcze jakiś czas, zanim ujrzy światło dzienne (to się wpakowałam, nie ma co). No dobrze, tyle u mnie. A teraz czas na temat.
"Nie wyszło mi w życiu, więc Cię zhejtuję!" - jak dobrze to znacie? Ja aż za dobrze. A jak często się z tym spotykacie? Ja muszę przyznać, że niestety na co dzień. Pewnie jakiś czas temu powiedziałabym, że krew mnie zalewa w reakcji na takie zachowanie, ale dziś... Dziś szczerze to po mnie spływa, a do osób tak postępujących odczuwam jedynie ogromny przypływ litości... Powiedzcie mi dlaczego tak się dzieje, że za swoje porażki najłatwiej jest nam obwiniać innych? Czy nie powinniśmy z każdego niepowodzenia wyciągać pewnych wniosków na przyszłość? Starać się udoskonalać siebie i swoje poczynania? Dlaczego tak trudno jest nam przyjmować porażki z godnością?
Moim zdaniem ludzie zachowują się tak, ponieważ nie chcą naruszać swojej bezbłędności - pamiętacie kolegę, o którym pisałam w poście "Mów mi dobrze, tylko nie mów mi źle!" ? No więc chodzi mi o takie osoby. Ale po kolei. Może napiszę jakie wydarzenie skłoniło mnie do podjęcia właśnie takiego tematu.
Otóż ostatnio mieliśmy wybory samorządowe. Na wójta mojej gminy startowały trzy osoby: obecny wójt, znienawidzony przez nauczycieli, ponieważ zrobił porządek w szkole, komendant policji i jednocześnie mąż jednej z nauczycielek oraz trzeci, w sumie nieistotny kandydat. Po wyborach okazało się, że obecny wójt, mimo wszechobecnego hejtu zdobył 48% wszystkich głosów (tosz to szok). Nazajutrz w Internecie pojawiły się komentarze mniej-więcej takiej formy: Na obecnego wójta głosowali tylko niedorozwinięci analfabeci po podstawówce. No i pierwsza myśl, kto mógł być autorem? Czyżby ktoś popierający komendanta, osoba z naszej wiejskiej elity, po studiach, ktoś z nauczycieli? No sami powiedzcie, że to jako pierwsze nasuwa się na myśl.
Oczywiście znaleźli się ludzie zbulwersowani, jednak ja zaczęłam się śmiać. No bo kurczę, jaki poziom reprezentuje ta wielce oświecona elita obrażając innych w internecie, w dodatku anonimowo, nie biorąc odpowiedzialności za swoje czyny? Wiecie, początkowo chciałam odpowiedzieć: "Dziękuję za uświadomienie, iż dyplom magistra otrzymuje się po podstawówce - niepotrzebnie poszłam na studia." Może faktycznie też mnie to trochę ruszyło, ale zamiast się kłócić  i wylewać żale stwierdziłam, że niech się  podbuduje trochę niedowartościowany człowiek, niech myśli, że pocisnął i jest fajny.
To jedna z sytuacji, w tym przypadku kluczowa do powstania tej notki, bo poczułam, iż muszę ten problem obnażyć, Pokazać, że hejter - jako osoba, której coś się nie udało jest tak na prawdę osobą słabą i bezsilną, nie potrafi poradzić sobie z porażką i szuka winnych wokół siebie. 
Ale co wtedy, gdy nie ma winnych? Jak np. w wyborach? Przecież tak już jest - wygrywa lepszy i nic się z tym nie zrobi. Przecież wszystko dzieje się po coś... Każda porażka ma nas czegoś nauczyć, powinniśmy najpierw zastanowić się nad tym, co mogę zmienić, co ta porażka mi pokazuje, jakie wady obnaża, zamiast szukać winnych wokoło, bylebyśmy my zostali nieskazitelnie czyści.
tumblr
A ile razy dzieje się tak w codziennym życiu, że zwalamy naszą porażkę na innych? Kierowca nas ochlapie - a może to Ty stanąłeś zbyt blisko kałuży? Dostałaś jedynkę ze sprawdzianu czy nie zaliczyłaś kolokwium? Może zamiast obsmarowywać nauczyciela czy prowadzącego pora się przyznać przed sobą, że za mało czasu spędziłaś na nauce? Zmokłeś podczas ulewy, bo nie zabrałeś parasola? Tak, tak... To przez ten %$#@& deszcz, ale tak szczerze - to nie wina deszczu, że nie wziąłeś parasola, prawda? ;)
No i mogłabym wymieniać jeszcze długo... Na pewno Wy sami macie w głowie jeszcze wiele takich przykładów. Powiem Wam szczerze, że jakoś tak złagodniałam ostatnio, nie wiem dlaczego. Może to nasz drogi K. hamuje mój cięty język i uczy pokory? Być może...
No cóż, na dziś koniec. Przyszły tydzień mam luzacki, jeśli chodzi o uczelnię, więc notka pojawi się wcześniej niż za tydzień.
Buziaki kochani i trzymajcie się ciepło w te coraz chłodniejsze dni!

52 komentarze:

  1. Hejterzy to choroba tocząca nasze społeczeństwo. Sama wielokrotnie byłam hejtowana. Kiedyś miałam taką sytuację: egzamin z romantyzmu. Wchodzimy dwójkami, ja z E. Jako pierwsze. Losujemy pytania. Siadamy, przygotowujemy odp. Ja mówię pierwsza, wychodzę, mam pięć. Nazajutrz E. ma do mnie pretensję. O co ? O to, że zawyżyłam poziom i ona dostała dwa! To moja wina, że ona wolała pić niż się uczyć, przyznaję bez bicia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, no TY niedobra! Jak mogłaś tak bezczelnie zawyżyć poziom. :P
      Nie raz się spotkałam z podobnymi sytuacjami np. argument, że "dostałaś łatwiejszy rząd".

      Usuń
    2. Ja też. Albo teksty typu: bo ty zawsze wszystko wiesz. Menda jak nic. Hejtujcie mnie, bo umiem się uczyć.

      Usuń
    3. Hahah, no przejawy takiego hejtu widać już w podstawówce, gdy Ci lepsi przezywani są kujonami.

      Usuń
  2. "Może mi dobrze, tylko nie mów mi źle!" - zapachniało mi tutaj Happysadem :p
    Ale co do tematu... mi jest zawsze szkoda takich hejterów - mimo wszystko szkoda mi ich, bo muszą mieć cholernie toksyczne relacje sami ze sobą, nie mają do samych siebie szacunku toteż plują jadem na wszystkich po kolei. Niestety albo stety, ale to jak podchodzimy do siebie, swojego życia, odbija się potem na naszym otoczeniu. Jeżeli ktoś nie szanuje siebie - wiadomo, że nigdy w stu procentach szczerym szacunkiem nie obdarzy nikogo. Bo zazdrość i zawiść wydają się jedynymi możliwymi opcjami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzał w dychę z happysadem. ;)
      Jeśli chodzi o temat, to lepiej bym tego nie ujęła. Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź.

      Usuń
  3. ludzie mieliby strasznie nudno gdyby nie było tematów do narzekania czy wyżywania się na innych. Kiedyś myślałam że jestem zwykłą szarą dziewczyną, zaczytana i unikająca imprez i do głowy by mi nawet nie przyszło jaka jestem 'popularna' - a sądząc po liczbie wszelkiego rodzaju anonimow jestem. Z wyborami u nas to samo, z tym że obecna władza za niewygodne dla siebie posty sprawy zgłasza do sądu, a na kontrkandydata wylewa błoto na forum. Dziwny ten swiat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy nudno. Na pewno byłoby milej i spokojniej - no ale cóż to byłoby zbyt piękne by być prawdziwe. ;)

      Usuń
  4. W sumie to się z Tobą zgadzam. Ale obwiniać jest łatwiej. I muszę szczerze napisać, że czasem też zwalam winę na innych. Trudno jest mi się przyznać do błędu. Poza tym co napisałaś jest też tak, że na przykład jakaś osoba miała cel i nie udało jej się go zrealizować. I później, w dorosłym już wieku swoje ambicje przelewa na dziecko, które nie jest tym zainteresowane. To też mnie irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas chociaż raz coś takiego zrobił. Po prostu nie dostrzegamy istoty sprawy i idziemy na łatwiznę. ;)

      Usuń
  5. Często jest też tak że zazdroscimy innym i i ich obrażamy, nie mam pojęcia dlaczego się tak dzieję...
    Łatwiej jest kogoś oskarżyć o swoje niepowodzenie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robimy tak, bo jest nam łatwiej rzucać w kogoś niż obrzucić samych siebie. Niedawno to dostrzegłam i staram się już nie popełniać tego błędu.

      Usuń
    2. ja generalnie wolę mieć pretensję do siebie niż do innych, bo to i tak nic nie daję, a nie potrzebnie człowiek strzępi sobie język, że tak powiem ;)

      Usuń
    3. Powiem Ci, że ja ostatnio też. Chociaż... To nawet nie są pretensje - ja raczej się z siebie śmieję, że do czegoś takiego dopuściłam i staram się wyciągać wnioski na przyszłość, żeby błędów nie powielać. :)

      Usuń
    4. mądre podejście, brawo! ;-)

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że takie jest właśnie nastawienie Polaków. Mi wyszło źle, a Tobie dobrze? To wszystko Twoja wina! I tak już jest... Wiele razy spotykałam się z sytuacjami, gdzie to niby ja byłam winna bo siedziałam tydzień na przygotowanie się do bardzo ważnego testu i nie miałam na tyle czasu by pomagać innym. Gdzieś też słyszałam, że jeżeli hejterzy się pojawiają to znaczy, że coś robimy dobrze. Jasne lepiej oskarżyć kogoś. Mnie ciężko było się kiedyś przyznać do błędów , obwiniałam ludzi za swoje porażki, ale teraz się tego uczę i łatwiej mi się przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym słyszałam. Mój kolega jednak ostatnio powiedział coś lepszego, co totalnie podbiło mi serce: sukces mierzony jest liczbą wrogów. <3 ;)

      Usuń
  7. czasami człowieka taka złość zalewa, że wyżyłby się gdziekolwiek...Akurat wpada mu pod rękę internet. Nie rozumiem tego, bo jak się wkurzam to wyżywam się na płocie a nie na człowieku, ale to cecha stara jak świat, właściwie lepiej żebyśmy się hejtowali niż walili szablami przez łeb, nie sądzisz? A co do wyborów...nie, w nich nie wygrywa najlepszy...Chyba że najlepszy w robieniu sobie znajomości i stawianiu obietnic wyborczych... Polityka to bagno i każdy kto w nie wdepnie w końcu źle kończy, choćby jako marny hejter w internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w sumie hejt w internecie jest bezpieczniejszy od ganiania się z szablami po mieście. :P
      Jeśli chodzi o szczebel ogólnopolski to się z Tobą zgodzę, ale w takich małych, wiejskich gminach ludzie widzą czy władza coś dla nich robi i wszystkie obietnice są na bieżąco weryfikowane. ;)

      Usuń
  8. Nie uważasz że ludzie hejtują tylko wtedy gdy jakoś sama się tego dopomnisz? Mi jakoś nigdy to się nie zdarzyło, staram się raczej nikomu nie narażać :)

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby jak się o to dopominam? Bo jestem kim jestem? Nie uważam, żeby to była moja wina, iż urodziłam się np. tam gdzie się urodziłam itp. A to, że mam swoje zdanie i nie boję się go głośno wypowiadać nie jest jeszcze jawną prowokacją ZNISZCZCIE MNIE, BO MYŚLĘ INACZEJ. :P
      Chociaż może coś w tym jest... Jeśli ktoś nie boi się narazić innym swoim zdaniem, to ich wtedy boli. :)

      Usuń
  9. Ilu znam takich ludzi.. którzy zamiast najpierw poszukiwać winy w sobie, w swoim postępowaniu - szukają tylko i wyłącznie winy w innych. Tak jak napisałaś ludzie chcą być nieskazitelni, chcą uchodzić za idealnych. A wiadomo - ideałów nie ma.
    Trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chcemy być idealni, bezbłędni... Tylko po co? :)

      Usuń
  10. Już niedługo setny post ;) Ja akurat cały następny tydzień spędzę na nauce...
    Osobiście nie spotkałam się z hejtem, a jeśli, to tego nie pamiętam. Ale szczerze, to nie rozumiem po co ludzie nawzajem się wyzywają, szukają w innych winy. Po co ? By się poczuć lepszym ?Bo teraz modne jest bycie wrednym ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, szybko zleciało, nie? ;)
      Nie wiem czy to modne. Ja to oceniam jako sposób dowartościowywania się dla SŁABYCH. Bo hejtera nie można nazwać silnym człowiekiem.

      Usuń
  11. Hejterzy to osoby z niskim poczuciem wartości. I tyle w temacie. Krótko i na temat :) a w życiu jak to bywa w życiu - każdy ma prawo do pomyłek i nie trzeba się tego wstydzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i z jednym i z drugim. :)

      Usuń
  12. Hejterzy znajdą się zawsze. Oni przecież wszystko wiedzą najlepiej, bo znają dobrze cały świat i jego całość.

    OdpowiedzUsuń
  13. masz racje, często jest tak, że zwalamy swoje porażki na coś lub na kogoś zamiast sami przyznać się do swoich błędów i do tego, że nam nie wyszło.niestety... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzeba po prostu działać zamiast hejtować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ruszyć tyłek i brać się za siebie zamiast szukać winnych wokoło. ;)

      Usuń
  15. Na przyszłość nie licz na pytania ze studiów zaocznych, może się na tym grubo przejechać :P Ale cieszę się, że jednak się udało i będziesz miała ten przedmiot za sobą :)
    Co do głównego tematu: hejter - sam fakt, że powstało takie określenie świadczy o tym, że stanowi to jakiś dzisiejszy, społeczny problem. Jest tego mnóstwo. W miejscowości mojego chłopaka, na plakatach wyborczych, też ktoś obsmarował jego kolegę. Kto może pisać takiego typu komentarze, no kto? Raczej nie wykształcony i rozumny człowiek. Wkurza mnie takie zachowanie, bo wiadomo, że każdy może czasem ponarzekać, ale bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w szkole bardzo często pytania z zaocznych się powtarzają, bo wykładowcy układają testy na początku semestru. :P Ale tak "normalnie" to uczę się zawsze czego więcej lub chociażby czytam, żeby kojarzyć. Tylko ostatnio poszłam na ryzyko, bo miałam po prostu dość tego przedmiotu. :P
      Ehh... Najłatwiej obsmarować osobę, która wystawia się na światło publiczne - bo w sumie jest na wyciągnięcie ręki... Wiesz na prawdę żal mi takich ludzi. Jeśli jest takim kozakiem, to niech się podpisze pod swoimi obelgami, a nie rzuca na prawo anonimami. ..

      Usuń
    2. Ale ogółem to teraz mało kto się nie wystawia na światło publiczne. Jest facebook, instagram. I tam się zdarza, że ktoś napisze coś takiego....

      Usuń
    3. No też racja. Ale fakt, iż w internecie nie jesteśmy w stu procentach anonimowi sprawia, że nie jeden zastanowi się dwa razy zanim coś głupiego napisze.

      Usuń
    4. Chyba, że pisze anonimowo ;p

      Usuń
    5. No tak, ale pisząc poprzedni komentarz skupiłam się na tych hejterach z facebooka. :P

      Usuń
  16. z przyjemnością tu do Ciebie wpadam :)
    cóż temat dobrze znany...szkoda czasu i nerwów na takich ludzi :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło. :)
      Ja tam się nimi nie denerwuję, a jedynie mi ich żal.

      Usuń
  17. Po prostu, chyba nikt z nas nie lubi odpowiedzialności. Jakoś wolimy zrzucić winę na kogoś, niż widzieć swoje niedoskonałości, widzieć tą biblijną drzazgę w oku bliźniego zamiast belki w swoim no bo sorry...nikt nie lubi kopać własnego ego. A ego to włanie to, co nieraz powinno się odrzucić. Przynajmniej tak mawiają Ludzie Wschodu:)
    I z hejterów lepiej się śmiać, niż nimi przejmować na pewno. No bo co nas cudza żółć obchodzi nieraz, tak serio?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nawet nie pomyślałam, że nawet w Biblii został poruszony temat HEJTU? :D Nie no, śmieję się, ale coś w tym jest.
      No tak, też się śmieję i trochę lituję nad nimi, bo biedni tacy trochę bezradni mi się wydają.

      Usuń
  18. Jak ja uwielbiam haters gonna hate! . Ja tu przywołam przykład Czesława Mozila, który wydał piosenkę pod zaczepnym tytułem "Nienawidze Cię Polsko". Oczywiście, przeciętny Kowalski nie ma czasu, by sobie piosenkę puścić (całe trzy minuty o ile się nie mylę), i zapoznać się z tekstem, po co! Jednakże czy to przeszkadza by poleciała fala hejtów? Że Czesiu "nienawidzi Polski"? Że jak tak mógł??? No serio, to nie jest książka, by ją trzeba czytac ileś dni, to jest jedna piosenka..

    Ale hejter nie będzie tracił czasu na zapoznawanie sie z prawdą... Bo po co? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam to wielkie HALO na temat tej piosenki. Nawet u Wojewódzkiego musiał się z tego tłumaczyć i otwierać ludziom oczy. Ale to na prawdę świetny przykład. Po co się przemęczać i zgłębiać temat, skoro łatwiej jest puścić parę hejtów i już człowiek czuje się wyższy...
      Ehh...

      Usuń
  19. Uwielbiam ich, tak starają się, aby komuś zrobić na złość, tyle zapału i energii wkładają w te komentarze. Zawsze gdy to czytam, a ostatnio, zdarza się to rzadko, bardzo dobrze się bawię. Szczególny FUN mam z ich "pytań" na Asku, bo poza tym, że nie są pytaniami, mają tyle błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i językowych, że z rozkoszą poprawiam ich tak jak oni mnie.
    Słowem zakończenia, cieszę się, że przynajmniej ktoś taki, choć trochę podleczy sobie kompleksy moim kosztem. Nowy post. Zapraszam i pozdrawiam.
    ~ http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jedynym plusem tej masy ogarniającego nas hejtu jest to, że ludzie coraz rzadziej sobie cokolwiek z tego robią... A innych z tego powodu coraz bardziej krew zalewa. :P

      Usuń
  20. wiesz.. ludzie zawsze byli zawistni. to się zaczyna w młodym wieku i ciągnie przez całe życie - tak, byłam tym dzieckiem, które bez wielkiego wysiłku dostawało piątki i było hejtowane przez tych, którzy zbierali same laski ;x
    cóż. odcinam się od takich ludzi - po co mają nam zatruwać życie - im nie wyszło, okej, to nie nasz problem, możemy spróbować pomóc, ale nie damy mieszać się z błotem przez ich niepowodzenia.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wszystko zaczyna się, gdy jesteśmy dziećmi. Na całe szczęście niektórzy wyrastają z zazdrości, inni - niestety nie...

      Usuń
  21. Zjawisko dość popularne. Staram się temperować siebie w ostatnim czasie, nie wyżywać na domownikach i nie szukać zawsze winnego (którym na dobrą sprawę jestem ja).

    OdpowiedzUsuń