piątek, 14 listopada 2014

98. Różnica pokoleń.

Witajcie. Przyznam się Wam szczerze, że mam prawie gotową notkę z recenzją książki, którą obiecałam Wam ładnych parę miesięcy temu. Jednak do pełni szczęścia i ukończenia jej brakuje mi kilku cytatów. I tutaj urodził się problem - wczoraj S. przyszedł na korepetycje i ujrzał ową książkę, po czym zapytał czy mu jej nie pożyczę. A jako, że ja - dobra duszyczka, zgodziłam się bez namysłu i dopiero po czasie olśniło mnie, że bez książki nie skończę recenzji. No cóż... I tym samym zostałam zmuszona do napisania czegoś innego - chociaż mam z tym ostatnio spore problemy, moja wena poszła w pizdu i nie mam pojęcia, kiedy ma zamiar wrócić. Więc nawet ten wstęp rodzi się w ogromnych bólach.
Wiecie, niedługo moja babcia obchodzi swoje osiemdziesiąte urodziny. Z racji tego będzie "impreza" - rano do kościoła, a później na salę zjeść śniadanio-obiad + deser. Powiem Wam szczerze, że gdy nie znałam szczegółów, to jarałam się impresską, bo lubię takie rodzinne zjazdy - zwłaszcza, że moja rodzina uwielbia je celebrować na tyle, że statystycznie przynajmniej raz w roku spotykamy się na sali, w szerokim gronie i balujemy. Tym razem jednak jestem trochę rozczarowania - raz, już było mówione, że wpadniemy do babci z tortem i będzie kameralnie - toteż na to się nastawiłam, dwa - iść specjalnie na rano do kościoła - pozwólcie, iż nie będę dalej komentować, a trzy, że i tak będę się musiała szybciej zwinąć i gnać na pociąg, bo tożto niedziela będzie. No, ale cóż. Cieszę się, że mogę obchodzić kolejne urodziny mojej babci, a resztę jakoś przełknę.
No, a skoro już o babci mowa, to pomyślałam, iż poruszę temat różnicy pokoleń, którą bardzo wyraźnie zauważam, zwłaszcza w kontaktach z tą babcią. Jedyne o czym mogę z nią pogadać, to moja szkoła, studia, jak mi się mieszka i na tym koniec - bo o czym rozmawiać z babcią w tym wieku? No mogłabym jeszcze o kościółku, ale żeby babci nie denerwować, to pomijam ten temat. Właśnie na tym przykładzie widzę, jak wiele nas różni, w jak odmienny sposób odbieramy pewne sprawy.
Moja babcia należy do kobiet eleganckich - tych, których w życiu nie ujrzysz w spodniach. Tylko suknie, spódnice i to wszystko idealnie do siebie dopasowane, wielokrotnie szyte na miarę. Pierścionki, kolczyki, korale - błyskotki to coś, co zdecydowanie towarzyszy jej na co dzień. Dzięki temu np. była zachwycona ilością kolczyków w moich uszach oraz kolczykiem w pępku mojej kuzynki (która była pewna, że dostanie od babci ochrzan). Pod tym względem moja babcia jest bardzo tolerancyjna - w przeciwieństwie do drugiej, która zawsze patrzyła na moje podziurawione uszy z politowaniem.
Jest jednak coś, co mnie w mojej babci denerwuje stuprocentowo. Jej nastawienie do tatuaży i wytatuowanych ludzi. Jej określenie jest krótkie - jeśli ktoś ma tatuaż jest po prostu GŁUPI. Nie ważne czy ma tytuł doktora lub jest światowej sławy chirurgiem - jeśli ma tatuaż jest głupi i koniec. Nie ma przebacz, nie przemówisz jej i zdania nie zmieni. Ona nie może zrozumieć, że ludzie z tatuażami nie są głupi, a ja nie rozumiem jak można oceniać ludzi przez pryzmat dziar na ciele. Myślę, że sprawa tatuaży jest kwestią w której tą różnicę pokoleń widać najbardziej (oczywiście pomijam facebooki, instagramy i inne cuda techniki, bo moja babcia zapewne nie ma pojęcia o ich istnieniu).
Widzę też, że moja mama - kiedyś przeciwna tatuowaniu się, obecnie wspomina mi - "Jak pójdziesz się tatuować, to idź do dobrego salonu, a nie gdzieś po piwnicach!" - czyli jak już chcesz się krzywdzić, to rób to profesjonalnie. xD Jednak nawet tutaj zauważyłam różnicę pokoleń - np. gdy nie rozumiała mojej fascynacji drzwiami, które obkleiłam gazetami.
Mimo wszystko mama potrafi zrozumieć moje wyczyny bardziej, niż któraś z moich babć. Bo one widzą świat "po staremu" - czyli tak jak było kiedyś i nie jest łatwo im akceptować zmian. Zwłaszcza tej starszej, mimo jej fascynacji kolczykami. Moja druga babcia poszła mocno w kierunku techniki, od kilku lat ma komórkę, komputer i zamiast tradycyjnie grać w karty - układa pasjansa przy monitorze. :D
Co by nie było, różnicę pokoleń widać. Zwłaszcza teraz, gdy technika idzie do przodu w tempie błyskawicznym - myślę, że ta przepaść niestety będzie się pogłębiać. Osoby wiekowe - nie będą uczyć się nowości, a przez to coraz młodsze pokolenia nie będą mogły nawiązać z nimi tematu do rozmowy. (widzę to po moim młodszym bracie, który w przeciwieństwie do mnie - z babcią nie potrafi rozmawiać już praktycznie o niczym, poza tym, że w szkole było "fajnie").
Jedno mnie zastanawia - jaki pokoleniem dziadków będziemy my? Grającym na PS, wytatuowanym i pokolczykowanym? Brzmi interesująco i jestem bardzo ciekawa. ;)
Tak czy inaczej - wszystkiego najwspanialszego dla mojej kochanej babci i dwieście lat życia! :) Nawet jak nie będziemy miały o czym gadać, to sobie chociaż pomilczymy wspólnie.
tumblr
A Wy, zauważacie różnicę pokoleń w swoim otoczeniu? Z niektórymi członkami rodziny rozmawia Wam się płynniej niż z innymi?


No i zadanie dla Was na wieczór - trzymamy kciuki za naszych! Dziś - 18.00 Polska - Gruzja. <3  (i nie mówcie mi, że po meczu będę rozczarowana:P)

66 komentarzy:

  1. Z moją babcią mi się ciężko rozmawia, ale idzie się dogadać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dogadać się zawsze idzie, tylko trzeba chcieć. Dla mnie taka rozmowa bywa często męcząca.

      Usuń
  2. Wiesz, konflikt pokoleń to temat rzeka - banalene rozpoczęcie, co w sumie nie jest "tematem rzeką" ;P Chyba wszystko zależy od charakterów poszczególnych ludzi, tego w jakich warunkach się kto wychowywał, jakie zasady ma wpojone do głowy. Owszem, w dzisiejszych czasach to norma, że np. ludzie s t a r s i mają troszkę kłopotów z obsługą nowoczesnych gadżetów, ale szczerze, ja sama jestem trochę staroświecka i, o zgrozo, jeżeli przychodzi mi obsługiwać nie swój telefon lub komputer - good luck dla właściciela ;D
    O kontaktach z rodziną na chwilę obecną trudno mi cokolwiek pisać, bo relacje z Mamą zaczęły się poprawiać jakiś rok temu, a teraz, gdy mieszkam w Anglii kontaktujemu sie przez Skype czy maile... ale moja Mama to jednak... wyjątkowa kobieta - nie umiem znaleźć innego otoczenia.
    Co do babci... czasami pomarudzi, oczywiście opieprzy za spanie z telefonem pod poduszką (co, w sumie, nie jest znowu takie bezsensowne), obrazi się, że "wolę spędzać świat w wirtualnym świecie zamiast z nią rozmawiać", ale też wiem, że kocha mnie na swój sposób. Za to mąż mojej cioci... to jest agent... kondycja zdrowotna gorsza niż u babci, bo chudy, chory na serce... za to wygadany, ma swój własny zespół (chyba nigdy nie słyszałam lepszego wykonania piosenek Beatlesów), perfekcyjnie ogarnia swój mega nowoczesny smartfon i tableta, także... można! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że można. :) Tylko niejakim problemem starszych, co do technologii jest jakieś takie zaparcie - nie nauczę się i koniec. A w sumie - wystarczy chcieć - jak moja babcia śmigająca po internecie. :D
      Mnie babcia zawsze ochrzaniała, że ciągle po koleżankach latam i po co mi one, jak mogę z rodziną siedzieć. :P
      A mama, jak to mama - myślę, że każda, dla każdego powinna być wyjątkowa. :)

      Usuń
    2. Ale wiesz, starszych ludzi i nową technologię można porównać niestety tak samo jak młode pokolenie, które za dużo czasu definitywnie w wirtualnym świecie spędza, nie wiedzą, jaki użytek zrobić ze słowników, encyklopedii czy podręczników, bo po co, skoro istnieje Wujek Google i Ciocia Wikipedia, książek nie czytają, "bo nuda, filmy. lepsze"... to chyba jest jeszcze bardziej przerażające :p

      Usuń
    3. Myślę, że żadna skrajność nie jest dobra. Najważniejsze jest to, żeby wypośrodkować na każdej płaszczyźnie.
      Niestety najstarszemu pokoleniu trudno jest dogonić biegnący postęp technologiczny, a Ci najmłodsi nadrabiają za nich podwójnie przenosząc się do wirtualnego świata. Ja jednak wierzę, że książki obronią się same. :)

      Usuń
  3. Kciuki już trzymam, zaraz spadam na meczyk, bo teraz odśpiewanie hymnu itp :D Miała być dzisiaj notka, ale jak ja planowałam, to kompletnie zapomniałam o meczu :D

    Tak tak, moja pamięć jest niezawodna :D

    myheart-mymusic.blogspot.com
    katethecambrdiges.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście w porę sobie przypomniałaś i nic Cię nie ominęło. :D

      Usuń
  4. Dość zabawne, ale zauważyłam, że im jestem starsza tym gorzej dogaduję się ze swoją babcią...ogólnie ma ona dość nowoczesne poglądy, była wiele lat nauczycielką i potrafi dogadać się z dzieciakami wszystkich pokoleń. Jednak kiedy wyrosłam z wieku która babcia nauczała i poszłam do liceum, wszystko się nieźle zmieniło. Coraz trudniej znaleźć mi neutralne tematy, rzeczywiście tylko szkoła, babcia chociaż trochę powspomina własne czasy licealne. Gorzej, jak rozmawia z moim bratem, miłośnikiem informatyki... Trudno jej wytłumaczyć programowanie, to chyba oczywiste...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie mogłam się dogadać z żadną nauczycielką. Mam znajomą, która jest emerytowaną nauczycielką i w życiu nie spotkałam bardziej upierdliwej baby. xD Z całym szacunkiem dla Twojej babci, bo nie możemy mierzyć wszystkich jedną miarką. :)

      Usuń
  5. to straszne jak czasy sie zmienily!:c
    kibicujemy!
    dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. 4:0 dla NAS xD Zadanie wykonane :D
    A co do różnicy wiekowej to ja nie mam babci więc nie mogę się wypowiadać na ten temat. Jak rozmawiam z babcią Ciacha to najczęściej o pogodzie i o miejscowościach, albo o rodzinie. O niczym specjalnym. Nie podchodziłam do tego nigdy pod tym kątem może też dlatego że ja też nie jestem jakaś tam szalona ruda xD Bez urazy jakiejkolwiek oczywiście :D
    Myślę jednak, że babcia Twoja nie uważa przez swoje określenie, że ludzie z tatuażem są głupi, tylko pewnie uważa, że głupio robią :P Ale ludzie starsi przeżyli inny, prostszy język polski, dlatego może wydają się być ostrzejsi i bardziej restryktywni w poglądach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :)
      Spoko, nie jestem ruda. xD (już)
      Nie, ona właśnie mówi na takie osoby jeszcze gorzej, np. że są nienormalni, chorzy itp. (jakbym księdza Natanka słuchała xD). No też fakt, że w TAMTYCH czasach wytatuowani chodzili tylko kryminaliści i tej zmiany być może moja babcia też zrozumieć nie potrafi. :)

      Usuń
  7. ja np lubię czasem posiedzieć i porozmawiać ze starszymi ludzmi, opowiadają niesamowite historię :)

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, historie z ich życia są na prawdę fascynujące. Kiedyś nawet myślałam o tym, żeby spisać opowiadania mojej babci i wydać książkę o jej fascynującym życiu. :)

      Usuń
  8. Rozmowy z moją babcią ograniczają się tylko do jej monologu właściwie. O tym, jak ciężkie miała dzieciństwo, jak musiała pracować na służbie, jak to ona się bardzo napracowała. Choćbym czasem chciała zmienić temat, to koniec końców zawsze zejdzie na to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie takie historie nawet interesują, ale jak wszystko - z umiarem. Z czasem już nie wiem co mam na ten temat odpowiedzieć.

      Usuń
  9. Ja ze swoją babcią najczęściej rozmawiam na neutralne tematy, ponarzeka na wujka, ciotkę z ameryki. Raczej nigdy nie pyta o szkołę tylko zawsze się dziwi, że jeszcze jej nie kończę. "No bo ty już w tym roku na studia?" Nie babciu, jeszcze dwa lata przede mną.
    Co do meczu to nie mogłam oglądać ale włączyłam dźwięk w telewizorze na pełny regulator żeby słyszeć w kuchni :) W końcu się ogarnęli i grają całkiem fajnie a Mila jeszcze trochę i zostanie bohaterem narodowym przez którego pojedziemy na Euro.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, moja babcia też mi się wiecznie pyta, na którym roku jestem. :P
      O tak, wreszcie coś dobrego dzieje się w tej piłce. Oby tak dalej. :)

      Usuń
  10. W czasie takiej rozmowy, trzeba dobierać słownictwo, które będzie dla niej zrozumiałe, ale dajemy radę. Widzę, że jesteś mega kibicem ;)

    Dzięki za pozytywny i motywujący komentarz ;)
    http://modaiurodawedlugjulii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Nie przepuszczę żadnego meczu. :)

      Usuń
  11. no ludzie się zmieniają i widac to bardzo, ale myślę, że nie jest tak źle nawet :)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda zmiana ma się do czegoś przyczynić - "wszystko jest po coś". :)

      Usuń
  12. Z moją mamą trudno mi się dogadać, w końcu dzieli nas aż 43 lata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to faktycznie duża różnica wieku.

      Usuń
  13. U mnie na szczęście tego problemu nie ma, babcia się tylko śmieje, że nie nadąża za tym wszystkim, dziadkowi mówi, jak dziadek marudzi, że "to modne teraz", więc chociaż tyle :) w ogóle śmieszni są, dziadek dzisiaj do mnie "Lusia, bo to co mama twoja mi w Internetach pokazała..." cóż no, nie zmienimy tego, że różnica wieku i pokoleń to jednak coś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no to całkiem przyjemna relacja panuje w Twojej rodzince. :)

      Usuń
    2. Coś w ten deseń :) Dlatego czasem mi smutno, że muszę mieszkać w Krakowie, w ciągu tygodnia bo mi tęskno :)

      Usuń
    3. Mi też, dlatego staram się wracać do domu jak najczęściej. :)

      Usuń
  14. ja mam problem z roznica pokolen np nie rozumiem mojej mamy :) a roznica wiekowa 25 lat :)
    zapraszam na konkurs wygraj plaszczyk bedzie mi milo jak wezmiesz udzial
    http://zielonoma.blogspot.it/2014/11/oasap-cap-coat-giveawaywygraj-plaszczyk_15.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja niestety mam problem z różnica pokoleń w mojej rodzinie. Zdecydowanie lepiej dogaduję się z siostrą mamy niż z mamą.

    Zapraszam do mnie-->KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no popatrz. Czasami bywa i tak. Pewnie Twoja ciocia jest młodsza od mamy?

      Usuń
  16. A wiesz, że ja też się ostatnio nad tym wszystkim zastanawiałam, a bardziej nad tym jakimi dziadkami my właśnie będziemy, a jakimi będą nasze potencjalne dzieci! To dopiero zagadka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - czy będziemy bardziej tolerancyjni? A może nauczeni swoimi błędami staniemy się bardziej ANTY? :P

      Usuń
  17. z moja babcią także było ciężko mi sie dogadac. totalnie inny pogląd na świat. nawet wypominała mi to, że jestem zbyt chuda, że w ich czasach to wyglądało na jakis niedozywienie.. masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojny z babciami o chudość i jedzenie, to już swego rodzaju tradycja. Obecna chyba w każdym domu. :)

      Usuń
  18. Starsi ludzie często są uprzedzeni do tego, czego nie znają. Chociaż znam i starsze osoby, które idą z duchem czasu i są otwarte na wszelkie nowości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już jest, że boimy się nieznanego, chociaż.... myślę, że całkiem niepotrzebnie. :)

      Usuń
  19. no wiesz, babcia to babcia - jej poglądów nie zmienisz :) Ty i ja wiemy, że tatuaże i ich posiadacze niekoniecznie są głupi, ale naszym babciom musimy wybaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak. Wybaczam jej to za każdym razem, ale i tak irytuje mnie takie podejście i ocenianie ludzi po wyglądzie.

      Usuń
  20. O ile w kontaktach z babcią widze różnicę pokoleń o tyle z mamą jesteśsmy sobie przyjaciółkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super mieć w mamie przyjaciółkę. :)

      Usuń
  21. na szczęście nie mam takiego problemu z babcią mogę rozmawiać o wszystkim! :)
    tzn.wiadomo nieraz się ze mną nie zgadza ale w 99% dogadujemy się idealnie :D
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pozazdrościć takiej relacji z babcią. ;)

      Usuń
  22. Za to ja mam swoją babcię jako dobrą kumpelę :D O wszystkim sobie pogadamy poplotkujemy, za to z mamą jeszcze mam takie blokady żeby rozmawiać z nią tak jak z Babcią. Na całe szczęście moja babcia jest otwarta (oczywiście jak kogoś nie lubi to powie to wprost zamiast się cackać).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajnie. Już kiedyś słyszałam o tym, że z babcią jakoś łatwiej gada się o wszystkim niż z mamą. Hmm... Ciekawe dlaczego? :)

      Usuń
  23. Dwieście lat babci!
    O różnicy pokoleń wiem bardzo wiele. Noszę dredy oraz tatuaże więc dokładnie znam wszystkie opinie ludzi starszych :) Co ciekawe coraz częściej spotykam się z niezrozumieniem u młodszych, a z zachwytem u babć i dziadków. Wszystko zależy od człowieka. Trudno nam zaakceptować zmiany. Sami często mówimy "teraz dzieci cośtam, a za moich czasów" chociaż dopiero po dwudziestce jestem. Zawsze Nasze będzie lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w Jej imieniu. :)
      No to faktycznie, masz doświadczenie w tej kwestii. Za dready to by mnie nawet mama z domu wyrzuciła. :P

      Usuń
  24. Zawsze będzie jakaś przepaś między pokoleniami. Ale ważne by umieć - lub choć próbować rozmawiać. Pewnie i my kiedyś jako babcie i dziadkowie będzie dla młodych zacofani itp. Nie wiadomo jak przyszłość się rozwinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Ja już dziś nie zawsze nadążam za tym, o czym mówią dzieciaki moich kuzynów. :)

      Usuń
  25. super post ;)

    Może wspólna obserwacja? Daj znać u mnie:
    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej, dziękuję za ten komentarz, bardzo bym chciała, abyś podała mi swój email , bo chętnie bym popisała z Tobą na temat hejtów, ponieważ pojawia się ich coraz więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno sprawka tej anonimowej... Już zostawiam maila na Twoim blogu. :)

      Usuń
  27. Niektórych tematów wolę nie poruszać nawet przy mamie, a co dopiero jeśli chodzi o babcię. W mojej rodzinie jest powszechne nietolerowanie osób homoseksualnych czy niewierzących w Boga. Szkoda słów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam wujka uczulonego na homoseksualistów. Pamiętam jak kiedyś przeżywał, że telewizja to propaguje, bo włączył film i dwóch facetów się całowało. :P

      Usuń
  28. Różnica pokoleń, ooo tak! Ja nawet widzę spore różnice pomiędzy mną, a moją młodszą siostrą. Jednak jeśli chodzi o moją mamę lub babcię, to świetnie się z nimi dogaduje.
    http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję więc dobrego kontaktu z mamą i babcią. :)

      Usuń
  29. U mnie jakoś tego nie zauważam aż tak. Owszem rodzina na moje tatuaże patrzy inaczej niż ja....ale nie krytykują. Bardziej mówią "śliczny. Ale ja bym sobie nie zrobiła"
    Obserwuje i zapraszam do siebie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moja mama przeszła taką "przemianę" i zamiast krytykować uznała, że i tak nie odpuszczę tematu i zdania, co do tatuaży nie zmienię. Tak więc przeszła na moją stronę. :P

      Usuń
  30. U mnie w podobny sposób obchodziło się okrągłe urodziny pradziadka:) Także lubiłam te imprezy:)
    Mi tatuaże się akurat średnio podobają, nie chciałabym mieć takowych na skórze, ale bynajmniej nie naznaczam kogoś piętnem głupca jeśli jest w takowego posiadaniu. Niech każdy zdobi się tak jak uważa za stosowne:)
    Konflikt pokoleń jest i u mnie. Przykładem może być babciny tekst: nie wypada by dziewczyna miała bałagan w pokoju... Z całym szacunkiem dla babci, która szczerze kocham: ręce niekiedy opadają;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, mój ulubiony przykład. Kiedyś się porządnie zbuntowałam na ten tekst - no bo cholercia - dlaczego dziewczyna musi mieć czysto w pokoju, a facet może siedzieć w bałaganie?! :P Jakaś totalna dyskryminacja. :D

      Usuń
  31. myślę, że kwestia kontaktu to tez kwestia empatii. Ja nie wyobrażam sobie rozmawiać ze swoją babcią o tatuażach i kolczykach. W sumie i tak słabo kontaktuje więc to by było bezcelowe, ale no trzeba uszanować, że tamto pokolenie było inne. W sumie to nigdy się nie zastanawiałam jaką będę babcią, a przecież planuję tatuaż o.o pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową. [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jeszcze nie myślałam o tym, jaką będę babcią. Raczej powoli zaczynam się zastanawiać nad tym, jaką będę mamą, kiedyś tam. :P

      Usuń