poniedziałek, 3 listopada 2014

95. "Tak się boję - o siebie, że zostanę sam, o swój psychiczny stan..."

Witajcie.
Nie wiem co się ze mną dzieje. Czegoś się boję. Nie radzę sobie sama ze sobą, a co dopiero z innymi. Odsuwam się niebezpiecznie daleko. Odwracam się w drugą stronę mimo dłoni wyciągniętych w moją stronę. Tak bardzo bym chciała, ale... nie potrafię. Nie potrafię i to mnie gniecie, tak bardzo... Zagubiłam się, tak bardzo. Nikt nie może mnie odnaleźć, skoro sama tego nie potrafię. Nie wiem czy stoję w miejscu, czy uciekam w tą czarną dziurę - coraz głębiej.
Coraz bardziej zaczynam żałować tych niewykorzystanych chwil. Tych złych czynów. Aż mi wstyd to pisać, ale okazuje się, iż mój młodszy brat zachowuje się momentami doroślej ode mnie... Aż tak się pogubiłam? Możliwe.
Dlaczego ten czas tak cholernie szybko biegnie do przodu? Dlaczego nie można go cofnąć?? Dlaczego? Nie chciałabym niczego wielkiego zmieniać. Po prostu poświęcałabym więcej czasu tym, dla których nie mam czasu i teraz... Dziś, nie mając nic do roboty - wybrałam samotność, niż chwile z tymi, których kocham. Tak, kocham - a kiedy ostatnio im to mówiłam? Sama nie pamiętam. Po prostu jestem - to ma im wystarczyć?
Jestem okropna, zachowuję się okropnie - egoistycznie. Skupiam się na tym co Ja w tym momencie czuje, ale czy to moja wina, że to WSZYSTKO tak mnie przygniata? Tyle rzeczy na mnie spadło, a ja co rusz dokładam sobie więcej na plecy. Och tak, jeszcze moje plecy - tydzień temu z trudem się poruszałam, ale to chyba nie dziwne z wystawioną łopatką. Póki co - przeszło mi. Zajmę się nią później, czyli gdy znów nie będę mogła się ruszać - i nie ruszać też. Teraz mam ważniejsze sprawy. Ból fizyczny, to najmniejsze zło, jakie mam na horyzoncie.
Mam do zrobienia kilka rzeczy, z czego wybieram jedną i zajmuję się nią, aż stracę wszystkie siły. A tamte? Grzecznie czekają. Mam nadzieję, że zdążę wszystko pozałatwiać w terminach. Nienawidzę tej presji czasu, nienawidzę gdy wisi nade mną kalendarz z zaznaczonym terminem - na kiedy, co ma być zrobione. Nienawidzę, gdy coś mnie ogranicza, a już najgorszy ze wszystkich ograniczeń jest czas...
No i jeszcze sprawy niezależne ode mnie. A są i takie, na których rozwinięcie pozostaje mi czekać - biernie czekać. To jest dopiero straszne. Gdy mam coś zrobić na czas, to siedzę i zapierdalam z zegarkiem nad głową, ale co w momencie, gdy zrobiłam wszystko i pozostaje czekanie na ruch z drugiej strony? Nie lubię nie mieć nad czymś kontroli. Tak, jestem z tych osób, które mają zaplanowane całe życie, może nie każdy dzień - ale jakiś zarys całości i KONTROLUJĄ czy aby na pewno wszystko idzie zgodnie z planem...
A co planu wypada jeszcze wspomnieć o projekcie dyplomowym - jako urodzona dyktatorka zostałam wybrana na szefa grupy - to ze mną rozlicza się promotor, a ja mam sterować resztą. Tak, będę się nad nimi wytrząsać i nawet wiem nad kim najbardziej. Wiedzieli na co się piszą i ja dobrze wiedziałam. Na szczęście S. mi pomoże, bo tylko na nią mogę w stu procentach liczyć, jeśli chodzi o formalności. Tak, to też mnie stresuje - czy zdążę się rozliczyć we wszystkim o czasie, czy zdołam zmotywować pewne osoby do ruszenia dupy??? Nie wiem, najwyżej usiądę i się rozpłaczę manifestując, że nie mam już siły - to pomaga. Pomaga, jak cholera.
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Nie, samo się nie ułoży - mam nadzieję, że JA wszystko sobie poukładam i bądź co bądź w ostatecznym rozrachunku będę zadowolona ze efektu - na całej płaszczyźnie. Ogarnę się i pewne rzeczy przestaną mnie przygniatać - tutaj muszę zacząć od siebie i swojego uciekania przed ludźmi. Jak to było: SAM MECZU NIE WYGRASZ - no nie, na pewno nie.
tumblr
Wiecie, na sam koniec chciałabym złożyć mojemu bratu obietnicę. Wiem, że na pewno tego nie przeczyta, ale chcę mieć to na piśmie. Chcę mieć dowód, że obiecałam, gdy kolejny raz przyjdzie mi do głowy uciekać. Chcę mu obiecać, że poświęcę mu więcej czasu - każdego dnia, że będzie jak kiedyś (chociaż ze łzami w oczach piszę, że nic nigdy nie będzie takie jak kiedyś... Czasu nie cofniemy.). Ale  OBIECUJĘ CI BRACISZKU, BĘDZIE JESZCZE LEPIEJ! Znów będziemy najlepszymi przyjaciółmi - nadal jestem gotowa śpiewać tylko przy Tobie. Obiecuję i podpisuję się pod tym swoją lewą dłonią.

A Was, drodzy czytelnicy - przepraszam za taki misz-masz w ten notce. Po prostu miałam ogromny napływ emocji i musiałam wylać je gdzieś poza poduszkę. Chyba jest mi... spokojniej.

38 komentarzy:

  1. Twój problem polega na tym, że myślisz o tym wszystkim zamiast myśleć o rozwiązaniu i wziąć się do działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja się biorę kochana. To nie tak, że nic nie robię. Po prostu skupiając się na jednym, nie mam czasu na pozostałe. Poza tym jakaś zdechła byłam w ten weekend.

      Usuń
    2. Więc weź kartkę i długopis i po prostu zrób sobie grafik :) Wypisz rzeczy od najpilniejszych do najmniej pilnych i... spinaj tyłek :P

      Usuń
    3. Grafiki się u mnie nie sprawdzają. :P Ale samoprzylepne karteczki za to bardzo lubię i chyba obkleję sobie szafkę. :) Tak jest, Pani Kapitan! xD

      Usuń
    4. Czemu się nie sprawdzają? :P

      Usuń
    5. Ogólnie nie lubię różnego rodzaju ograniczeń - szczególnie czasowych. Więc wypisywanie, że od tej do tej godziny mam robić to czy tamto dodatkowo mnie irytuje. xD
      Wolę mieć po prostu zapisany sam fakt konieczności zrobienia czegoś. :P

      Usuń
    6. To może chociaż tak spróbuj :P Może to coś da :P

      Usuń
    7. Zapisałam sobie na samoprzylepnych karteczkach (żywię do nich jakąś ogromną sympatię xD) wszystkie zadania i będę sobie wykreślać. Zaczynam od dziś!

      Usuń
    8. Dziewczyno :P Biorąc pod uwagę, że poszłaś spać po 1 pewnie dopiero co wstałaś :)

      Usuń
    9. Hahaha! Ja nawet gdy wstaję o 6.30 , to kładę się NAJWCZEŚNIEJ o północy. :P

      Usuń
  2. Nie trzeba cofać czasu wszystko można zmienić nawet teraz. Więc zamiast rozmyślać po prostu działaś. Zaczynając od mały kroków ,aż będzie lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dokładnie, tak też zaczynam robić.

      Usuń
    2. Poza tym życie jest za krótkie by miałczeć nad rozlanym mlekiem :)
      Super, że działasz i tak trzymaj

      Usuń
    3. Też uważam, że nie można stać w miejscu. Cały czas trzeba iść na przód, chociaż tip topami :P

      Usuń
    4. No właśnie tym bardziej, że na teraźniejszość i przyszłość mamy wpływ

      Usuń
    5. Tak i nauczona błędami postaram się ich ponownie nie popełniać. :)

      Usuń
    6. Poza tym dzięki przeszłości wiele się uczymy i to ma wpływ na nas jak się rozwijamy

      Usuń
    7. Jak to mówią, póki się nie sparzysz, to się nie nauczysz. :)

      Usuń
  3. Wiesz...czasu nie cofniesz, ale wszystko, co nam się przydarza, jest jednak po coś. Ja w to wierzę. I...nawet to, że teraz czujesz się tak podle. To uczucie jest nieraz potrzebne, ono ma cię przecież gdzieś zaprowadzić, czyż nie?
    Obietnice...cóż. Te trzeba traktować cholernie poważnie.
    Trzymaj się tam !:* A jakbyś nie wiem, chciała pogadać, to wiesz gdzie pisać czy coś, no wiadomo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pewnie masz rację - jak zawsze. ;) Gdybym zachowywała się inaczej, być może nie zrozumiałabym, jak te osoby są dla mnie ważne.
      Tak też ma być - wywiążę się z niej, choćby nie wiem co.
      Wiem i dziękuję. :*

      Usuń
  4. Czasem każdy w życiu ma zły czas, w którym sobie nie radzi, nie wie gdzie jest. Czasem to po prostu musi minąć. Nie załamuj się, staraj się myśleć o tym, co już zrobiłaś, i że dasz radę z resztą rzeczy. Przecież, wiesz, że kiedyś będzie lepiej, że nie będziesz całe życie zagubiona... bo tak się chyba nie da. Powodzenia i uśmiech ode mnie --> :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ostatnio też nad tym myślałam, że każdy ma czasem słabsze dni i moje chyba właśnie nastały. Dawno nie płakałam i chyba musiałam wyrobić normę. :P
      Już jest lepiej. Zbieram się w sobie i idę do przodu. :)

      Usuń
  5. "skąd to wiedzieć mam, co to może się stać?" ehh i na tym właśnie chyba to polega, że wiedzieć nie możemy co się stanie, bo po co byłoby to przeżywać drugi raz. Tak jak nikt nie chce czytać książki, którą ktoś już zdążył nam streścić.

    A to że na zmiany nigdy nie jest za późno masz nawet w tytule, a to chyba o czymś świadczy. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że tekst Ci znany. :)
      Dokładnie, przez to, iż nie znamy przyszłości - każdy krok jest fascynujący.
      Zawsze jest czas by zacząć od nowa. Trzeba się tylko zebrać w sobie. :P

      Usuń
  6. zdrowy egoizm jest potrzebny każdemu :) widzę,że nie tylko ja mam przygnębiający nastrój...
    a obietnicy życzę Ci żebyś dotrzymała, na pewno wyjdzie Wam na dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Jesienna chandra?
      Już od jutra zamierzam ją spełniać. Bardzo się cieszę. :)

      Usuń
  7. Miałam taki czas jeszcze miesiąc temu, gdy tak strasznie bałam się, że nie dojdzie do mojej obrony, i to wcale nie z mojej winy.W końcu się pozbierałam, zdałam egzamin, odzyskałam kontrolę.

    Tobie życzę znalezienia siły i równowagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już powoli wchodzę na właściwy tor. ;)

      Usuń
  8. O widzisz, dzięki temu chociażby już możesz docenić ludzi. Nie ma tego złego, po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ciągle mi powtarzasz, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu i chyba w końcu wbiłam to sobie do głowy, bo dziś wracając ze szkoły rozmyślałam o tym. ;)

      Usuń
  9. Zamiast żałować tych niewykorzystanych chwil, zacznij pilnować, by Ci żadna następna nie uciekła. Moim zdaniem przeszłość wystarczająco nam doskwiera, aby mieszać ją jeszcze w teraźniejszość.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również nie znoszę ograniczeń, trzymam kciuki za to, że dotrzymasz obietnicy ;)

    Zapraszam do mnie-->KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w trakcie jej spełniania. :)

      Usuń
  11. dobrze, ze to z siebie wyrzuciłaś. Fakt, nie możesz wszystkiego kontrolować, ale dobrze, że wiesz co możesz i że planujesz. Przynajmniej masz kontrolę nad tym co należy do twoich obowiązków, a to uwierz już połowa sukcesu. Z drugiej strony nie warto martwić się i przejmować tym nad czym kontroli nie mamy. PO prostu szkoda na to zwyczajnie naszego czasu i nerwów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądrze to napisałaś i aż dodało mi to otuchy. Dziękuję. :)

      Usuń