poniedziałek, 20 października 2014

92. I'm like an ARTIST!

Witajcie. Ostatnimi czasy cierpię na jakiś zanik weny twórczej. Z tego względu notkę tę zacznę od chwalenia się. Pierwszą rzeczą jaką muszę się Wam pochwalić jest fakt, że... MAM INTERNET w mieszkaniu. Wreszcie - będę z blogiem na bieżąco. Drugą sprawą jest moje kolokwium - straciłam na nim 0,5 punktu - wiec chyba jest dobrze, co nie? xD (tak, jestem dumna. Najważniejsze, to dobrze zacząć rok akademicki) No a tak poza tym, aby zebrać tutaj wszystkie pozytywy dzisiejszego dnia - byłam odebrać kubek z promocji Wedla, a że jestem maniaczką wszelakich kubeczków - jaram się i tym faktem.
Wiecie, zaczęłam pisać tę notkę z takim wewnętrznym przekonaniem, że muszę coś napisać - jednak miałam ogromny problem z którym tłukłam się cały dzień. Mianowicie - brak pomysłu na napisanie CZEGOKOLWIEK. Sama myśli o pisaniu choćby wstępu rodziła we mnie swego rodzaju ból istnienia. A jednak zaczęłam pisać bez żadnego konkretnego zamysłu na notkę, jedynie z przekonaniem, że w trakcie pisania wstępu pomysł sam się urodzi. No i tak też się stało.
Swego czasu doszłam do niezbyt pozytywnych wniosków na temat swojego życia. Otóż stoję w takim miejscu swojego życia, w którym wszelkie zawracanie napotyka na swojej drodze ogromną ścianę z wyrytym napisem ZA PÓŹNO. Czy faktycznie, nie wiem - nie dane mi było sprawdzić, gdyż za każdym razem się od tej ściany odbijam i posłusznie wracam do szeregu. Ale.. do rzeczy.
Zaczęłam sobie uświadamiać (będąc na ostatnim roku - nie ma co, mam sprint), że CHYBA wybrałam złe studia, że ten kierunek jest zbyt sztywniacki jak dla kogoś takiego jak ja. Wiecie FiR - to na prawdę sztywniacka przyszłość - miliard papierków, sryliard cyferek i z czasem totalnie automatyczna robota polegająca na księgowaniu "Winien, Ma, Saldo do bilansu itd." - słodko.
Jest coś co szczególnie mnie w tym wszystkim przeraziło - świadomość, że ja chyba przez ten czas szłam ślepo za tym w czym byłam dobra, nie myśląc o spełnianiu marzeń, realizowaniu swoich pasji na co dzień. Może trochę bałam się je spełniać. Tak - bałam się. Wiecie, po FiRze na pewno mam pewniejszy zawód niż po ASP, z którego (jak rozmawiałam z jedną z Was;)) ciężko byłoby wyżyć. Także mój wrodzony rozsądek mówił mi od zawsze, że nie tędy droga. Jednak ostatnio zaczęłam żałować, że nie poszłam na tą cholerną architekturę - są rysunki, uczestniczysz w tworzeniu nowych rzeczy - a ja kocham tworzyć i nie chodzi tu tylko o rysowanie. A wiecie dlaczego tak nie poszłam? Bo fizyka. Tak bo nigdy jej nie mogłam przetrawić i nawet gdy dostawałam 4, to na samo brzmienie słowa FIZYKA coś się we mnie rozrywało na kawałki i kazało uciekać. (ble.. nie lubię do dziś)
Jednak czasu nie cofnę, te studia skończę, zastanawiam się tylko co dalej. Może spróbować zmierzyć się ze swoimi marzeniami, poniekąd możliwymi do spełnienia? Mam jeszcze troszkę czasu, wiec pomyślę. Zastanawiam się, ponieważ z drugiej strony, jeśli moja pasja stałaby się dla mnie częścią zarobkową - mogła by przestać być pasją (no właśnie).
Trochę się boję, że za kilka lat usiądę i powiem, że moje życie jest nudne, a tego nie chcę. Wiecie, zauważyłam ile radości daje mi jakakolwiek sztuka - dziś np. zaklejałam szklane drzwi w swoim pokoju gazetami. Miałam wizję, wiedziałam jak chcę by to wyglądało - myślę, że wyszło jeszcze lepiej. Ale zastanowiło mnie w tym wszystkim coś innego - otóż moja mama stwierdziła, że w ogóle tego nie widzi, nie czuje i nie rozumie - czegoś co dla mnie było oczywiste. Wtedy właśnie doszłam do wniosku, że nie wszyscy mają jakiś taki zmysł twórczy i może to kolejny znak, żebym zrobiła coś ze swoim życiem - póki nie jest za późno.
tumblr
Tylko, że... Najgorsze jest to, iż ja sama chyba nie wiem, czego na prawdę chcę i czego od siebie oczekuję. A w tym już nikt mi nie pomoże.
Tak czy inaczej - to był dobry dzień i nikt nie ma doła. :)



EDIT: 23.10.2014
Na specjalne życzenie ciekawskiej Anelise :* :

Moje pseudoartystyczne drzwi - tak, chciało mi się. :)

Mój kubek, otrzymany z promocji Wedla. A różowy, bo... lubię! :D

68 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boze, od jakiegoś czasu czuje sie podobnie i nie mam pojęcia co w tym zmienić. A moze zapisz sie na jakies zajęcia i spróbuj jak będzie Ci szło? W tworzeniu czegoś :)
    Swoją droga, twoja nazwa bloga wyraźnie wskazuje - nigdy nie jest za późno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie myślałam o jakiś kursach czy czymś takim. Mam zamiar się porozglądać. :)
      No tak, codziennie to sobie powtarzam i co? W takim momencie o tym zapomniałam!

      Usuń
  3. Myślę, że nigdy nie jest za późno na spełnienie swoich marzeń, a myśląc o tym jak mało czasu nam pozostało - tylko podcinamy sobie skrzydła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, życie takie krótkie - ale zewsząd tyle ograniczeń, jak choćby utarte szlaki i stereotypy.

      Usuń
  4. Kochana zawsze jest czas na spełnianie marzeń. Lepiej późno niż później. Ci, którzy idą w szeregu są właśnie niespełnieni, tak jak Ty teraz. Bo to wlaśnie trzeba mieć w sobie siłę by burzyć mury i wybijać okna i drzwi na których pisze "closed".
    Wierzę, że Twoje marzenia są na tyle dla Ciebie motywujące, że znajdziesz w sobie siły. Wizualizuj sobie ich spełnienie! Nie uważaj tych 4 czy 5 lat studiów za zmarnowane. Dzięki nim zdobyłaś zawód pewny, dzięki któremu masz solidne wykształcenie "na czarną godzinę". Bądź dzięki któremu będziesz mogła zarobić na zaoczne studia z architektury.
    Szkoda, że nie wstawiłaś zdjęć swojego nowego kubka i swojego dzieła z gazety. Ja akurat na sztuce się nie znam, ale lubię ładne rzeczy no i po za tym ciekawska jestem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :* Twój komentarz na prawdę mnie podbudował!
      Masz rację, przynajmniej mam jakiś fundament W RAZIE COŚ, gdyby powinęła mi się noga. Myślę, że zacznę się poważnie rozglądać za czymś, co pomoże spełnić mi marzenia. :)
      Haha, no wiesz - mogę DLA CIEBIE edytować notkę i jeszcze je umieścić, bo akurat takowe foty mam, gdyż chwaliłam się znajomym. :D

      Usuń
  5. trudno się też przekonać, czego się naprawdę chce, jeśli się tego nie spróbuje. bez ryzyka nie ma tez czego opijać. dlatego życzę pomysłów i odwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, ze zbiorę się w sobie i pójdę na przód, by nie żałować w przyszłości, że stałam w miejscu. :)

      Usuń
  6. Och, jak ja pamiętam moją rozkminę. Jak zaczęłam pedagogikę i tak naprawdę po kilku dniach wiedziałam, że tak naprawdę to nie dla mnie, że nie chcę tego robić. Swego czasu bardzo chciałam iść na ASP, ale właśnie ktoś mi powiedział (ktoś mądry), że żeby móc spełniać swoją pasję, muszę mieć na nią pieniądze zarobione w normalny, uczciwy sposób. A na samym ASP też idzie od cholery pieniędzy na materiały - kilku moich znajomych studiuje. A ja tak bardzo, bardzo chciałam iść na kierunek, w którym będę mogła rysować. No i zdecydowałam się na architekturę krajobrazu, chociaż... dziś robi się nawet widoki komputerowo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, niestety rysowanie to nie taka tania pasja, jakby się wydawało.
      O myślę, że możesz mi pomóc. Idąc na studia właśnie myślałam o architekturze na przyrodniczym. Powiedz mi czy dużo tam tej ZUEJ fizyki? No i jak to tam wygląda: najpierw jest architektura ogólna, a później wybiera się taką jakby specjalizację - co dalej czy na przyrodniczym jest tylko architektura krajobrazu?

      Usuń
    2. Rysowanie pół biedy, bo ołówki, kredki ewentualnie i bloki to nie aż taka drożyzna. Ale malowanie... płótno, farby, pędzle... to dopiero masakra.
      Na przyrodniczym jest tylko architektura krajobrazu - nie ma architektury ogólnej, chociaż jest sporo przedmiotów, które mają "normalni" archtekci - urbaniści. No ale jednak nas się kształtuje pod kątem zieleni jednak. No i minus taki, że po AK nie ma się żadnych uprawnień (mimo tytułu inżyniera architekta) i przy projektach budowlanych np trzeba biegać za pieczątką :P

      Usuń
    3. Tak, tak. Chociaż gdy oglądałam kiedyś takie profesjonalne kredki, które z każdego koloru miały co najmniej dziesięć odcieni - to też cena była niezła. :D
      Aaaa, szkoda. Chociaż kiedyś nad krajobrazem się zastanawiałam, ale jednak bardziej ciągnie mnie do budowli.

      Usuń
    4. Ano takie ze wszelakimi odcieniami no to już jest masakra :D Ale potem można sobie niby dobierać na sztuki :)
      No to marsz na polibudę ^^

      Usuń
    5. JA chyba i tak bym sobie te kredki wstawiła za szkło i jarała się ich posiadaniem. xD
      Polibuda brzmi strasznie. :P

      Usuń
    6. Eksponat XD
      Łaj? :D Jakbym mogła się cofnąć parę lat wstecz, to przyłożyłabym się do matmy, a potem poszła na architekturę i urbanistykę na polibudę wlaśnie ^^
      Tej, jakie masz świetne pazurki :D

      Usuń
    7. A nie wiem. Tak mi się jakoś "ściśle" kojarzy. :P
      Ja, może gdybym zaczęła poważnie myśleć o studiach już w gimnazjum, to pewnie starałabym się pokochać fizykę, bo z matmą nigdy problemu nie miałam. (mama się śmieje, że moje nazwisko do tego zobowiązuje xD)
      A dziękuję bardzo. :D

      Usuń
    8. A ja własnie zauwazyłam, że mimo, że ściśle, to moi kumple z polibudy są mniej znerwicowani, niż ja po UP xD
      O widzisz :D Ja fizykę w gimnazjum kochałam :D Ale w liceum już nie, bo nauczyciel wszystkie dziewczyny miał za idiotki i pozwalał nam odpowiadać z zeszytem O.o
      No są świetne :D Ja sobie też jakieś cudeńka musze na paznokciach stworzyć ^^

      Usuń
    9. No popatrz. A ta cała otoczka stworzona wokół polibudy każe nam myśleć, iż jest odwrotnie. :P Chociaż... faceci ogólnie mało czym się przejmują. :D
      Ja nigdy, nie mogłam jej przełknąć od samego początku i tak z nią walczyłam, aż ostatecznie mogłyśmy się pożegnać. :P
      Bardzo mi miło. :) Ja tam za dużo tworzenia nie miałam - dwa lakiery i to wszystko. :D

      Usuń
    10. Mnie zawsze wkurzał "syndrom polibudy" jak się z nas, przyrodników nabijali. "Architektura krajobrazu? Czyli jesteś ogrodnikiem? Makiety? Coś podobnego jak w przedszkolu, nie?" Ha-ha-ha ale się uśmiałam. ;P
      Najważniejsze, że ją pokonałaś w tej walce :P
      Jeden to ten z tymi spękaniami? ;> Czy sobie ot tak maźnęłaś? :D

      Usuń
    11. Haha, nie spotkałam się z tym. :P Oni odgórnie czują się lepsi. :P
      Wiesz, jeden jest biały z niebieskimi drobinkami brokatu w różnym kształcie (wygrałam go :P), a drugi to zwykły niebieski. :)

      Usuń
    12. Najzajebistsi i w ogóle :P
      Ach więc to tak :D Bo pomyślalam sobie, że masz dwie warstwy po prostu, a na wierzchu ten pękający. Muszę poszukać sobie nowych lakierów :D

      Usuń
    13. Olać ich. :D
      Nie, nie. Z pękającymi szalałam jakoś dwa lata temu. Potem cały czas byłam wierna klasyce - czerwienie, pudrowe róże, które ewentualnie ożywiałam złotem. A teraz ostatnio doszłam do wniosku, że mi się znudziły. :P
      Ja poszukałam fajne na allepaznokcie - najlepsze jest to, że zamówiłam przez Internet, a dziś B. uświadomił mnie, że w mieście obok też mają filię. :D

      Usuń
  7. Rzeczywiście, wiązanie całego życia ze sztuką to bardzo ryzykowna sprawa... Rany, co przy kimś rysuję to słyszę pytanie czemu nie poszłam do plastyka. I jak tu wytłumaczyć, że nie miałam perspektyw?? Że życie po ASP rysuje mi się jeszcze czarniej niż po filologii? No i masz rację- kumpela która poszła do plastyka teraz, po dosłownie dwóch miesiącach nauki zaczyna narzekać, ze dla przyjemności to ostatni raz rysowała w wakacje, a teraz to tylko praca, praca, zaliczenia itp. to już chyba lepiej bazgrolić dla przyjemności, z nadzieją ze coś z tego kiedyś będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam iść do plastyka, ale jestem z takiej wiochy, że najbliższy był w Poznaniu, a moi rodzicie nie chcieli takiego szczeniaka puścić na samopas do dużego miasta. :P To poszłam do ekonomika i zapewne dlatego wylądowałam na FiRze.
      Jej, mam nadzieję, że Twoja koleżanka nie zacznie nie lubić rysować z tego powodu, że musi to robić. To jest chyba najgorsze, co może się przytrafić - znienawidzić to, co się kiedyś kochało.
      Mam w głowie jeden przyszłościowy zawód związany z rysowaniem - tatuażysta. xD

      Usuń
  8. Nic Ci nie doradzę, bo jestem na tym samym etapie życia co Ty... ale co ma być to będzie :) damy radę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno, nie ma innego wyjścia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. :)

    mogę prosić o klikanie w linki Sheinside w moim nowym poście ? :)
    http://gumijagoda.blogspot.com/2014/10/camel-coat-high-heels.html

    OdpowiedzUsuń
  11. zazdroszczę bo też chciałam studiować FiR może sztywniarski kierunek ale ja to lubię

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię ten kierunek i większość przedmiotów. :)
      A co studiujesz?

      Usuń
  12. Oj, to zdjęcie z różowym (truskawkowym) lodem jest świetne, takie pomysłowe. :) Pewnie, że warto podążać za marzeniami i nie ma co żałować tych studiów, wszystko się kiedyś przyda. :) Wiesz, zawsze podziwiam znajomych, którzy mają taki zmysł twórczy i potrafią mu podporządkować przestrzeń (np. pokój właśnie), sama tego nie posiadam, więc tylko zachwycam się innymi (np. moja przyjaciółka przepięknie maluje, tylko niestety brakuje jej odwagi, by to pokazać większej liczbie osób).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się spodobało - genialne. :)
      Wiesz, ja sama rysuję - ale też nie mam ochoty ani odwagi, żeby pokazywać to większej liczbie ludzi, więc rozumiem Twoją przyjaciółkę. :)

      Usuń
    2. Jak ktoś nie ma ochoty, to wiadomo, nie zmuszam. ;) Przyjaciółka natomiast marzy o byciu ilustratorką książek dla dzieci, ale wstydzi się pokazywać rysunki, ciągle mówi, że są nieładne i że ją wyśmieją.

      Usuń
    3. A może spróbowała by anonimowo, w Internecie? Wiesz, możliwe, że ludzie ją wyśmieją, bo tutaj robią to bardzo często, z zazdrości, ale mogłoby jej to pomóc z oswojeniem się z tym całym hejtingiem i puszczaniem go mimo uszu. :)

      Usuń
  13. Ja dobrze czuję się na swoim kierunku, jestem zadowolona z wyboru, jednakże perspektywa pracy jako nauczycielka polskiego przestała mi się jawić jako coś absolutnie wspaniałego, jak to było jeszcze cztery lata temu. Też mam pierwiastek artystyczny w swej skomplikowanej duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie chciałam być nauczycielem, mam za słabe nerwy. xD

      Usuń
  14. łoł wiesz, nawet nie wiedziałam, ze potrafisz rysować. Ale nic straconego. Wiesz jest jeszcze czas i masz wiele opcji, choć na pozór wcale się tak nie wydaje. Przecież malarstwo czy "sztuka" w jakiejkolwiek formie może być twoją poboczną praca i jeśli będzie ci szło to co sobie wymyślisz to może z nudnej pracy przejdziesz na prace z pasji. A póki pewności mieć nie będziesz, możesz przecież próbować na boku, a tego nikt ci nie zabroni. Nie wiem czy moja rada ma sens, bo nie wiem o czym tak na prawdę myślałaś , chodzi mi o to jaki kierunek chciałaś obrać. Pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com] Po za tym gratuluje, że wreszcie masz internet:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dużo racji, tylko mam nadzieję, że znalazłabym czas na tą pasję po pracy. Gdy pracowałam w zawodzie przez wakacje, to wracałam tak wykończona, że nie miałam ochoty na nic.
      Dzięki wielkie. ;)

      Usuń
  15. Nigdy nie jest za późno na spełnienie marzeń. Każdemu się uda.. :)
    Poprosiłabym abyś poklikała w linki na dole przy ostatnim poście :)) KLIK-BLOG

    OdpowiedzUsuń
  16. powiem Ci,że jak ja nie piszę przez kilka dni tutaj to tak ciężko mi wrócić napisać coś sensownego, dlatego muszę się pilnować ;-) rysować też nie umiem, więc przybij piątkę jedziemy na tym samym wózku :D i fajnie,że masz już internet, pozdrowienia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybijasz się z rytmu. :P
      Ale ja właśnie umiem rysować, przynajmniej tak mi się wydaje. :D
      Też się cieszę. :)

      Usuń
    2. dokładnie tak ;-) dlatego często sobie wmawiam, że piszę sensownie ale wcale tak nie jest.
      o to widocznie coś źle przekręciłam czytając... kubek fajny, i te pazurki sama robiłaś? :)

      Usuń
    3. Tak sama. Kiedyś myślałam nad kosmetyczką, ale mam za grubą płytkę, żeby ją niszczyć żelami itp. Szkoda mi ich, więc zostaje przy wymyślnych lakierach. :)

      Usuń
    4. wychodzi Ci to świetnie, wiesz? :) ja chyba nie mam aż takiej dużej cierpliwości i talentu do robienia takich cudów.
      PS. dodałam w końcu Twój blog do linków ;)

      Usuń
    5. Bardzo mi miło. :)
      Wiesz, ja po prostu nie lubię mieć niepomalowanych paznokci. :D

      Usuń
    6. :)) szacun bo ładnie Ci to wychodzi...

      Usuń
  17. Myślę, że każdy ma w życie takie chwile, w których jest święcie przekonany, że idzie w dobrym kierunku, że to właśnie jego droga. A następnie napotyka przeszkody i jego przekonanie znika, pojawia się zwątpienie i pustka związana z pytaniem "co ja powinnam tak naprawdę robić?".
    Samą siebie jak na razie nie widzę na kierunkach związanych z papierkową robotą. Widzę się w redakcji, najlepiej Glamour piszącą o modzie, ludziach lub zdrowym trybie życia. Albo urządzającą wnętrza i tworzącą kreatywne projekty. Bo sztuka jest mi zdecydowanie bliższa niż skomplikowane wzory, chemia czy fizyka.
    Dlatego powiem ci, że drzwi wyglądają świetnie i są zrobione mega kreatywne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to fajnie, że masz pomysł na swoją przyszłość. :) Teraz więc powinnaś skupić się na przedmiotach, które pomogą Ci osiągnąć zamierzony cel.
      Też zawsze mnie ciągnęło do urządzania wnętrz itp.
      Dziękuję, bardzo mi miło. :)

      Usuń
  18. Jakie ładne paznokietki ;)
    Ja czasami też nie wiem czego chcę, którą pójść drogą. Też będąc na studiach zastanawiałam się czy to dobry kierunek, czy to to co chcę w przyszłości robić. Teraz już wiem, że nie ma to aż takiego znaczenia, bo o pracy w zawodzie (bez znajomości) można sobie pomarzyć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Oj to nie jest powiedziane. Zależy o jaki zawód chodzi - moja koleżanka znalazła pracę w zawodzie będąc na drugim roku studiów, w obcym mieście, bez żadnych znajomości. :)

      Usuń
    2. Oj tak od zawodu sporo zależy, od wielkości miasta, ale w życiu też trzeba mieć szczęście - tak po prostu ;)

      Usuń
    3. No tak, nie zliczę ile CV wysłała wcześniej. Ale się udało. Trzeba próbować. :)

      Usuń
  19. Ja też nie wiem co chce w życiu robić ale mam jeszcze sporo czasu na zastanowienie się :)
    Ślicznie rysujesz !
    MÓJ BLOG ->KLIK

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też lubię róż. Drzwi masz fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miło mi, że się podobają. :)

      Usuń
  21. Życie trzeba brać "tak jak leci". Na początku epoki Gierka władza obiecała utworzyć kierunek moich marzeń: Psychotronikę. Utworzyła ... i zaraz zmilitaryzowała. Chętnym zaproponowano wojsko, albo studia na psychologii i elektronice. Gdy ukończyłem oba kierunki, skończyła się epoka Gierka i zapotrzebowanie na te kierunki. W efekcie, po uzupełniających studiach, od 1990 r. pracowałem jako ... pedagog i informatyk. Cały czas jednak robię to co lubię ... tworzę obrazy olejne, graficzne, i elektroniczne.
    A tak, a propos komentarzy, wydaje mi się, że dochodzimy do takiego momentu, gdzie coraz częściej nauki ścisłe spotykają się z humanistycznymi, i to nie tylko w psychotronice, tekstronice czy robotyce, najlepszym tego dowodem jest medycyna.
    A więc bierz to życie jak leci, bo inaczej Ci ucieknie. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja historia daje do myślenia. :)
      Można pracując robić jedno, a po pracy zajmować się czymś zupełnie innym. :)

      Usuń
  22. Niestety ciężko jest, kiedy człowiek sam nie jest pewny tego, czego chce i boi się podjąć jednoznacznej decyzji, bo to jednak niełatwe, gdy owa decyzja zaważy na całym życiu. Trzymam kciuki, abyś zdecydowała się na to, co okaże się najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawy post, swietny kubek. ;3

    zapraszam c:
    http://lusialuska.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  24. A według mnie nudne życie wcale nie jest takie złe. Nie ma w tym nic złego. Jednak świadomość, że zrezygnowałaś ze swoich marzeń nie jest już taka różowa.

    OdpowiedzUsuń
  25. Moim zdaniem wybór studiów w tym kraju jest bardzo trudny. Wybory wahają się na tym co chce się robić, a z czego da się wyżyć. Dlatego odpuściłam sobie rok. Nie wiem jaki wybór będzie najlepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie w tym punkcie tkwi problem. Mało komu udaje się wyżyć z pasji... Chyba, że jego pasją jest księgowanie różnic kursowych. :P

      Usuń