czwartek, 16 października 2014

91. Nic nie dzieje się przypadkiem (?)

Witajcie. Nie byłabym sobą jeśli na wstępie nie wspomniałabym o piłce nożnej - miłości mojego życia. W sobotę, o mało co się nie popłakałam - emocje sięgały zenitu. Wiecie, do całego spotkania podchodziłam z dystansem, ale wierzyłam, że nie przegrają. Liczyłam na wynik 0:0, więc to, co się stało było dla mnie ogromnym prezentem. Do wtorkowego meczu podeszłam już nieco pewniej, wiedziałam, że mogą wygrać - bo mogli. Niemniej jednak remis też jest dobry i już nie mogę doczekać się kolejnego meczu w listopadzie. <3
Poza tym kolejny tydzień bez Internetu w centrum wielkopolski za mną. Ale... muszę Wam powiedzieć, że ma to swoje pozytywy. Przynajmniej udało mi się ogarnąć ponad 70 stron podręcznika na wczorajsze kolokwium, w co - szczerze mówiąc, nie wierzyłam. Jakoś w domu nauka mi nie szła, a tam - odcięta od świata, po prostu usiadłam i zgłębiałam tajniki MSG (międzynarodowych stosunków gospodarczych). Nie zmienia to jednak faktu, iż nie cierpię przedmiotów teoretycznych - zdecydowanie wolę LICZYĆ, LICZYĆ, LICZYĆ. Jedynym pocieszającym faktem jest to, że chociaż fragmenty książki bywały interesujące. Ale... żeby za słodko nie było, to powiem Wam, że czekają mnie jeszcze dwa kolokwia z tego przedmiotu. No cóż, jakoś przebrnę. Mimo, iż koleś prowadzący jakoś niespecjalnie przypadł mi do gustu, to nawet polubiłam ćwiczenia. Jest coś, co mi się w nim podoba - barwa Jego głosu. (taaaak, jako zapalona fanka muzyki zawsze jaram się INNĄ barwą głosu, niż ta przeciętna - dziewczyny, wiecie o co chodzi, prawda? :D). No, a pro po głosu...
Głos A. też zawsze mnie powalał na zajęciach i mogłabym słuchać Jego zgermanizowanych wypowiedzi godzinami. Dlaczego wspominam o A.? Ponieważ ostatnio w moim życiu dzieją się dziwne rzeczy, dość mocno powiązane ze sobą. Z tego względu zaczęłam się zastanawiać czy to tylko ogromny zbieg okoliczności, a ja sama sobie coś wmawiam, czy faktycznie w naszym życiu nie ma przypadków i to wszystko dzieje się w jakimś celu - którego kompletnie nie ogarniam, ale mam nadzieję, że już nie długo się to zmieni. Jednak... Zacznijmy od początku.
Zapewne pamiętacie, jak pisałam o urzekającym spojrzeniu A., którego niedawno widziałam pierwszy raz od... czerwca. Niby nic, a jednak coś. To niepozorne zdarzenie poniosło za sobą, w ostatnim czasie, lawinę kolejnych, które mój mózg każe mi ze sobą łączyć.
W tym tygodniu wybrałam się z dwójką moich znajomych na zakupy do PCC. Jako, iż skończyliśmy szybciej niż planowaliśmy, a kolega musiał czekać na PKS - usiedliśmy przed głównym wejściem, wygrzewając się na słońcu. Gadaliśmy o pierdołach, jak zwykle śmiejąc się z rzeczy totalnie bezsensowych - takie odmóżdżenie. W pewnym momencie coś mnie tknęło - odwróciłam się dokładnie w momencie, gdy obok przejeżdżał bus z tabliczką, na której widniała nazwa miejscowości, z której pochodzi A. Zaśmiałam się wtedy głośno "Czy Bóg chce mi coś powiedzieć?" - oczywiście wszystko obróciłam w żart, bo tak też ten przypadek potraktowałam - jako zwyczajny zbieg okoliczności.
Wczoraj idąc na wykład, nie wiedziałam, że zmienili nam salę i szukając grupy, jakaś wewnętrzna siła ciągnęła mnie na drugie piętro - w porę jednak kolega z grupy nawrócił mnie na schodach. Jak później wyczytałam z planu - A. miał tam zajęcia. (o.O - zwariowałam chyba!)
No, a na dokładkę dziś rano B. wysłał mi zdjęcie z TEJ SAMEJ miejscowości, z której pochodzi A.! B., który nie ma pojęcia o istnieniu A.!
Jak widzicie - coś się dzieje. W sumie, zawsze wygłaszałam teorię, że nic nie dzieje się przypadkiem, ale... Nie brałam tego tak niesamowicie serio. Być może dlatego, że nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. W sumie sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Jeśli faktycznie los rzuca mi pod nogi jakieś znaki, to jestem strasznie ciekawa CO chce mi powiedzieć, lub dokąd zaprowadzić. Tym samym chciałabym, żeby całą sytuacja jak najszybciej się rozwiązała - nawet jeśli miałaby się rozmyć.
źródło: tumblr
A Wy, co o tym wszystkim sądzicie? Spotkało Was kiedyś coś podobnego?

63 komentarze:

  1. Ja wierzę w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że wszystko ma jakiś sens (nawet jeśli na początku go nie dostrzegamy). Czytając Twoja notkę - uśmiechałam się w duchu, bo sama często tak mam.. np. kiedy coś mnie męczy, coś za mną chodzi, szukam jakiejś wskazówki, odpowiedzi - wtedy każdą sytuację, w której odczytuję odpowiedź - traktuję jak znak ;]
    PS. Lubię Twoje wpisy dlatego pozwolę sobie dodać Twój blog do ulubionych ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to fajnie, że ktoś ma takie przeczucia jak ja. :D
      Ojej, bardzo mi miło. Dziękuję! :*

      Usuń
  2. Zawsze uważałam, że każde wydarzenie w życiu ma jakiś głębszy sens i nie jest przypadkiem. Bywa tylko, że musimy się trochę naczekać, by to dojrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też staram się w ten sposób na wszystko spoglądać, jednak i tak wiele sytuacji w życiu olewam...

      Usuń
    2. ja też, ale lubię te momenty, kiedy zdaję sobie w pewnych momentach sprawę z tego, jak bardzo istotne były pewne zdarzenia, które wydawało mi się, że jednak olałam a tak na prawdę jakoś mi ciążyły gdzieś na duszy ^^

      Usuń
    3. Masz rację, miło jest się nieraz do siebie samej uśmiechnąć spoglądając wstecz i może nawet powiedzieć "wiedziałam!" - znam to. :)

      Usuń
    4. No nie? Tak coś w pewnym momencie zaskoczy i faktycznie, aż się samemu do siebie chce uśmiechać :)

      Usuń
    5. Dokładnie! Mam nawet wrażenie, że jest to potwierdzeniem tego, iż przypadki nie istnieją i wszystko, dosłownie wszystko łączy się ze sobą w jedną całość. :) Trzeba się tylko temu głębiej przyjrzeć.

      Usuń
    6. Pewnie, że się łączy. Życie mamy jedno. Wszystko, co w nim, w nim też zostaje :) Nie ważne gdzie, ale zawsze :)

      Usuń
    7. Aż nasunęło mi się porównanie życia do książki. :) Wątek główny i wątki poboczne.

      Usuń
    8. :) Aż sobie przypomniałam o pisanej przeze mnie książce, którą jakiś czas temu porzuciłam. :P

      Usuń
    9. Może zaczniesz ją kontynuować? :D

      Usuń
    10. Przeszło mi to przez myśl. Jednak najpierw potrzebuję napływu weny :P

      Usuń
    11. Ej, no to trzymam kciuki w takim razie. A jest ona gdzieś dostępna, czy póki co szufladka? :)

      Usuń
    12. Dziękuję. :)
      Kiedyś udostępniałam na drugim blogu, ale z racji małego zainteresowania zawiesiłam go.

      Usuń
    13. rozumiem...
      może nie zwracaj tak uwagi na zainteresowanie :) Wiadomo, że na wszystko trzeba czasu. Skup się na fabule, dopisz co masz dopisać na spokojnie a może dopiero potem zajmij się udostępnianiem linków i promocją? Nie od razu Rzym zbudowano.

      Usuń
    14. Wiem, wiem. Po prostu uznałam, że szkoda mojego zachodu na drugiego bloga. Lepiej tą siłę spożytkować tutaj. :)
      A z rozdziałami i tak byłam do przodu. :) Może kiedyś do tego wrócę. Ostatnio mam jakiś niedobór weny. :P

      Usuń
  3. bardzo chcę w to wierzyć, ale nie zawsze rozumiem dlaczego.

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA chyba też chcę... Chyba. Ale tylko dlatego, że nie chciałabym aby moim życiem rządził przypadek. Wolę swój los powierzyć jakiejś sile wyższej.

      Usuń
  4. ja wierzę że los pisze wszystko :D

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A czemu on Ci wysłał zdjęcie tej miejscowości? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przy granicy z Niemcami i chciał mi pokazać co Polacy zrobili na złość Niemcom. :P

      Usuń
    2. Ooooo chyba mnie to zainteresowało też :P Co tam się stało? :P

      Usuń
    3. Postawili znak na wjeździe do Polski oznajmiający wszem w wobec 2:0 :D

      Usuń
    4. Tylko Polacy potrafią być do tego zdolni :P

      Usuń
    5. Wiesz, takie wydarzenie, że będziemy przez następne 50 lat się jarać. xD

      Usuń
    6. Jak nie dłużej, bo wątpię, żeby taka sytuacja mogła się powtórzyć :)
      Z resztą prawda jest taka, że to nie my graliśmy wyjątkowo dobrze tylko Niemcy grali wyjątkowo źle :P Ale o tym się nie mówi :P

      Usuń
    7. Ale pierwszy raz widziałam, że byli w stanie podnieść się w momencie, gdy np. przegrywali ze Szkocją. Także... jestem z nich dumna, bo coś się dzieje. :)

      Usuń
  6. To co cię spotkało jest faktycznie dziwne...liczę że to ma ze sobą jakieś powiązanie i wkrótce się u ciebie wszystko wyjaśni :)
    olllie-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie, to nie wiem, czy spotkało mnie coś podobnego. Ale twoja historia jest bardzo ciekawa, jak się rozwiążę, to nam opowiedz. :) Ja myślę, że wszystko (a przynajmniej większość) nie dzieje się bez powodu i jakaś przyczyna musi być. Średnio wierzę w przypadki, ale i takie pewnie się zdarzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie wierzę, że coś jest przypadkiem. Od zawsze uważałam, że jeśli coś się w naszym życiu dzieje, to tak powinno być. Fakt, było kilka takich sytuacji, których mój mózg nie ogarnia, ale nigdy nie uważałam, że to przypadek. Zawsze szukałam jakiegoś wytłumaczenia. Cóż, nie zawsze znajdowało się realne, ale zawsze jakieś. Nawet te całkiem głupie :D

    myheart-mymusic.blogspot.com
    katethecambrdiges.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co masz na myśli, bo sama często tak robię. :D

      Usuń
  9. Nie, nie wierze w takowy głębszy sens i znaczący przypadek. Za to wierzę bardzo mocno w ludzki umysł- może te wszystkie wydarzenia wydają ci się łączy, bo myślisz o tym A.? Ten autobus byś pewnie zobaczyła jak tysiące innych autobusów i nie zwróciła uwagi, zdjęcia byś nie skojarzyła, przecież dostajesz wiele zdjęć, po szkole też chodzisz codziennie. Ale ponieważ jesteś nastawiona na szukanie jakiś znaków to je znajdujesz, po prostu. Zwracasz uwagę, kojarzysz, sprawdzasz. Myślę, że to na takiej zasadzie działa.
    Np. jak tęsknisz za kimś to każda spotkana osoba wydaje ci się do niego podobna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz jest dla mnie jak kubeł zimnej wody, ale... wydaje się być racjonalny. :)

      Usuń
  10. Nie, nie wierze w takowy głębszy sens i znaczący przypadek. Za to wierzę bardzo mocno w ludzki umysł- może te wszystkie wydarzenia wydają ci się łączy, bo myślisz o tym A.? Ten autobus byś pewnie zobaczyła jak tysiące innych autobusów i nie zwróciła uwagi, zdjęcia byś nie skojarzyła, przecież dostajesz wiele zdjęć, po szkole też chodzisz codziennie. Ale ponieważ jesteś nastawiona na szukanie jakiś znaków to je znajdujesz, po prostu. Zwracasz uwagę, kojarzysz, sprawdzasz. Myślę, że to na takiej zasadzie działa.
    Np. jak tęsknisz za kimś to każda spotkana osoba wydaje ci się do niego podobna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumiem Twoje emocje :) Ja tak bardzo przeżywałam siatkówkę ^^
    Wiesz, mózgi mają to do siebie, że bardzo lubią łączyć pewne fakty w jedną całość. Pytanie tylko, czy słusznie? A to pokaże dopiero czas...
    Matko, jak ja nienawidzę szity senter xD Nawet tam nie wchodzę, tylko jak sprawdzam pociąg, to idę na zachodni :D Tam chodzę tylko do kfc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na siatce też miałam emocje - ja ogólnie drużyny narodowe dopinguję na dużych imprezach, ale... zdecydowanie wolę się jarać piłką nożną. :P
      Tak, czas... Wiesz - mój mózg dziś podsunął mi kolejne zdarzenia i zaczynam świrować. xD
      Ja lubię to miejsce i nie rozumiem tego całego hejtu. :P

      Usuń
    2. Ja się przestałam piłką nożną jarać jakiś czas temu, a nie chcę być sezonowym kibicem xD Ale naszych siatkarzy kocham ponad wszystko <3 Zawsze <3
      Oho, czyli to znak, żeby za dużo nie analizować i najlepiej przestać aż tyle myśleć xD
      Wiesz, ja dojeżdżam, a na dojeżdżających się to trochę odbiło, więc może dlatego :P

      Usuń
    3. Jak dla mnie siatkarze są za wysocy. XD Dlatego wolę piłkarzy. :P (chociaż głównie jaram się bramkarzami, a Ci do najniższych nie należą :P)
      Tak, powinnam się zająć niemyśleniem, a już na pewno nie o tym. :P
      Też nie siedzę cały czas w Poznaniu i często zjeżdżam, więc i tak nie rozumiem. xD Od zawsze chodziłam na "nowy" dworzec, więc może dlatego. :P

      Usuń
    4. A ja właśnie lubię wysokich xD Chociaż niektórzy to mutanty wzrostu xD ale nasi są fajni :D
      Tyle,że to trochę trudne jest :P
      A to ja byłam bardzo przywiązana do starego dworca :P A moje pociągi odjeżdżają z 5 i 6 peronu, więc jak swego czasu na zachodnim były pozamykane kasy, a nie było jeszcze biletomatów, to nim zdażyłam kupić bilet, to mi pociąg spieprzał ;(

      Usuń
    5. Mi wzrost nie pozwala na taką miłość. xD (chociaż Szczęsny jest wyjątkiem xD)
      Aaaa... Ja nie znam tego bólu, mój pociąg przeważnie odjeżdża z 2 lub ewentualnie 1. :)

      Usuń
    6. Ile masz wzrostu? :>
      A widzisz, więc to tu leży szkopuł xD Jakby moje pociągi jeździły z 1 i 2 peronu, to nawet by mi to pasowało, bo miałabym blisko na ciepłą kawę xD

      Usuń
    7. 170 cm.
      Wiem o czym piszesz, bo przeważnie po drodze zahaczam o jakąś kawę. :P

      Usuń
  12. Ja też wierzę w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny.

    OdpowiedzUsuń
  13. WSZYSTKO MA JAKIS CEL I NIC NIE DZIEJE SIE PRZYPADKIEM TAKIE MOJE ZDANIE..
    ZAPRASZAM NA KONKURS WYGRAJ SWETEREK Z OASAP BEDZIE MI MILO JESLI WEZMIESZ UDZIAL
    http://zielonoma.blogspot.it/2014/10/wygraj-jeden-z-3-swetrow.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie nie wierzę w przypadki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspominałam o tym już wiele razy w różnych wpisach - nie wierzę ani w przeznaczenie, ani w przypadek. Wierzę w efekt decyzji naszych i decyzji innych ludzi, które się ze sobą wzajemnie przeplatają. Był kiedyś taki fajny dokument na ten temat. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś w tym jest, ale... Jak mam powiązać rzeczy niezależne ode mnie z moim decyzjami??

      Usuń
  16. Przypadków nie ma, ale czasami wszędzie widzimy to co chcemy widzieć. Przemyśl to. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też racja. Może faktycznie bardziej zwracam uwagę na pewne szczegóły.

      Usuń
  17. Jak dla mnie to nieraz kwestia, co chcemy przypadkiem w naszej świadomości zostawić, a czemu chcemy nadać znaczenie :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, coś w tym może być.

      Usuń
    2. Po prostu, świat jest takim jakim go chcemy widzieć, znaczenia takie, jakie chcemy nadać :) Wiem, znowu za daleko idę pewnie filozoficznie, ale cóż XD

      Usuń
    3. Taki Twój urok Filozofie! :* :D

      Usuń
  18. nic nie jest przypadkiem :>
    jeśli możesz to poklikaj w kliki w poście u mnie!!!
    http://panmalofel.blogspot.com/2014/10/elegant-rock-supra-magazine.html

    OdpowiedzUsuń
  19. A mi się wydaje, że niektóre rzeczy dzieją się przez przypadek i nie mają bliżej określonego sensu. Czasem życie robi sobie z nas jaja. Jednak są i takie chwile, że ten los daje nam znak. W Twoim przypadku to całkiem możliwe. Może to jakiś znak...

    OdpowiedzUsuń