środa, 8 października 2014

89. Szczęście łatwo znaleźć - patrz pod nogi.

Witajcie. Wybaczcie, że bywam ostatnio tutaj tak rzadko, ale... Mam problemów z Internetem ciąg dalszy. Tak, tak - pan "ineowiec" dotarł co prawda w poniedziałkowy wieczór, jednak po podłączeniu modemu zaraz uciekł. Okazało się niestety, że mój router (wzięłam modem bez WiFi, gdyż to co było rok temu w standardzie - dziś jest oferowane za comiesięczną dopłatą - słodko) blokuje dostęp do Internetu i nie mam pojęcia co z tym dalej zrobić. Jeśli znacie jakiegoś dobrego i w miarę taniego informatyka z Poznania, to błagam o kontakt, gdyż próbując ogarnąć coś ostatnio własnymi siłami zmarnowałam CZTERY i PÓŁ godziny, z czego godzinę wisiałam na telefonie próbując wytłumaczyć informatykowi, co się właściwie dzieje. (masakra)
Okej, czas zwrócić się ku przyjemniejszemu tematowi, który chciałam dziś poruszyć - dotknięta doświadczeniem (uwielbiam takie notki, w których mogę podzielić się z Wami prawdą, którą odczułam na własnej skórze). A więc...
Wczoraj w szkole widziałam A. Tego samego, który wprawiał mnie w entuzjazm jednym uśmiechem (no okeeeej, sam jego widok wprawiał mnie w euforię). Tego, który też zdenerwował mnie podczas wakacji i z którym nie utrzymywałam kontaktu przez dobre 3 miesiące. Czas jednak uleczył mój uraz i dziś widząc Go moje wnętrze krzyczało z radości – jednak, nie było takie WOW, jak kiedyś (mój mózg mi odpuścił i przestał się nakręcać). Fakt, że liczyłam na to „przypadkowe” spotkanie, ale nie spodziewałam się tego, co miało się za chwilę wydarzyć. Wiedziałam, że właśnie tam ma zajęcia – ale nie miałam pewności, że będzie (przecież nie bez powodu notorycznie nazywałam go leserem). Szczerze? Idąc tam nawet przestałam się łudzić – odpuściłam, pomyślałam, że będzie co będzie, przecież i tak muszę tam iść. Jednak... miło się zaskoczyłam.
Gdy przechodziłam przez korytarz, widziałam te ogromne, brązowe oczy wpatrzone we mnie jak nigdy – przecież zawsze unikał spojrzenia. Nawet rozmawiając ze mną wpatrywał się w okno. A dziś – patrzył na mnie, nie kryjąc się – może nie zdążył, może nie chciał, może nad tym nie panował.
Jego koledzy na mój widok aż przerwali rozmowę – jeden z nich nie potrafił się wysłowić (zabawne, ale i bardzo miłe, gdy facet w ten sposób reaguje na Twój widok, no nie? ;)).
Powiem Wam, że nawet mnie to speszyło. Tak, mnie! A mnie naprawdę bardzo trudno speszyć, zawstydzić.  W tym momencie poczułam jednak, że nie dam rady pod tą salą czekać na wykładowcę – poszłam kawałek dalej, by nie stać koło nich. Nie wiem co mnie tak speszyło, chyba sam fakt, że się tego nie spodziewałam – naprawdę przez myśl mi nie przyszło, że ktokolwiek może właśnie tak zareagować na mój widok. Przecież nie miałam spódniczki, ani sukienki. Zwykłe czarne rurki i T-shirt - chyba nic dziwnego, że byłam zaskoczona.
Tak, tak. Jak każda kobieta dbam o siebie i wychodząc z domu chcę wyglądać jak najlepiej – ale nigdy nie mówiłam o sobie, że jestem piękna, wspaniała itp. Bo w sumie czemu to ma służyć? Nie wiem, dowartościowywać się nie muszę, a już na pewno nie po tym, co mnie dziś spotkało.
Dziękuję Panowie! U made my Day! J Dzięki temu zdarzeniu miałam nawet energię pod koniec wykładu, gdy wszyscy przeżywali już ból istnienia, a po wykładzie śpiewałam całą drogę – biedna S. musiała tego słuchać – brawa dla niej.
źródło: tumblr
Tak czy inaczej, podsumowując – jeden mały gest potrafi naprawdę odmienić dzień i sprawić, żeby uśmiech z twarzy nie znikał. Szukajcie w swojej codzienności takich małych iskierek – potrzeba naprawdę niewiele, by znaleźć powód dla którego cały dzień stanie się lepszy. Nie zawsze musi to być zależne od kogoś innego - pomyślcie sami, co jest w stanie natychmiastowo poprawić Wam humor, nie wymyślając - coś codziennego, zwyczajnego. 
Hmmm.... Może zrobimy tak: mam dla Was zadanie! Napiszcie proszę CO SPRAWIŁO, ŻE DZIŚ UŚMIECH POJAWIŁ SIĘ NA TWOJEJ TWARZY? :)

40 komentarzy:

  1. uśmiech pojawił mi się na twarzy jak przeczytałam smsa od swojego chłopaka, potrafi mnie głupim dowcipem rozbawić ;-) i fajnie,że w końcu zostałaś zauważona oby tak dalej ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, smsy i różnego rodzaju krótkie wiadomości o głupawej treści potrafią momentalnie rozśmieszyć. :)

      Usuń
    2. mój chłopak nie należy do poważnych ludzi... czasami te żarciki są bardzo irytujące. ;)

      Usuń
    3. Ja tam lubię takie zaczepki słowne, nawet przez smsy. :P

      Usuń
    4. ja też lubię, ale nie codziennie ;)

      Usuń
    5. O to ja zawsze i wszędzie. ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Będę się rozglądać uważnie, by dostrzegać ich coraz więcej. :)

      Usuń
  3. Z internetem nie pomogę :( a co do facetów to takie małe gesty potrafią przyjemnie połechtać nasze ego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Aż śmiem stwierdzić, że urosłam w tym momencie. :P

      Usuń
  4. ostatnio musiałam chodzić od administratora do administratora :)
    takie przypadki to mnie często stawiają w sytuacje, w których nie wiem co mam ze sobą zrobić

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś ucieszyło mnie to, że załatwiłam wszystko przed obroną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to gratuluję. :) Kiedy się bronisz?

      Usuń
    2. Wow, no to ogromnie gratuluję! :D

      Usuń
  6. Oj jak te drobiazgi potrafiają podnosić nas na duchu :) Chociaż ja ostatnio chodzę struta, to doceniam właśnie takie drobne rzeczy. Nawet gorąca kawa o poranku jest wstanie wykrzesać na mej twarzy odrobinę uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby właśnie pomimo złego nastroju odnajdywać takie iskierki - poprawiają humor, chociaż na kilka sekund. :)

      Usuń
    2. Na kilka sekund, a czasem na dłużej :) Chociaż dzisiaj się wkurwiam, bo jestem w pracy i nie mam jak zrobić sobie kawy XD A mam taką ochotę na rozpuszczaną XD

      Usuń
    3. Ojojojoj! Tylko nie pogryź tam nikogo! :D :P

      Usuń
    4. Nie pogryzłam :D Ale po drodze do domu kupiłam sobie rozpuszczalną. Omnomnom :D

      Usuń
    5. Uff! Głód kawowy zaspokojony! :D

      Usuń
    6. Jest pyszna :D Zawsze Nescafe rozpuszczalną piłam, tą klasyczną, a wczoraj zaszalałam i wzięłam "sensazione creme" XD

      Usuń
    7. Ja zawsze piłam Velvet (sama nie wiem czy to Nescafe czy Jacobs :P) ale ostatnio z "braku laku" też wzięłam w Biedronce Senzazione Creme :D Także piona, pijemy to samo obecnie :D

      Usuń
    8. Chyba Jacobs :D Haha wieeelka piona :D Swoją drogą zaraz idę sobie zaparzyć :D

      Usuń
    9. Więc smacznej kawusi życzę! :* :D

      Usuń
  7. Hm, śmiałam się cały polski... Nie jestem pewna dlaczego :) Chyba po prostu gadanie z ludźmi których lubię mnie dobrze nastraja. No i oczywiście fakt, że to język polski!! Nigdy, ale to nigdy nie cieszę się życiem na matmie. W końcu przez coś jestem na humanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na polskim to się śmiałam rzadko kiedy. :P Zdecydowanie bardziej wolałam się śmiać na matmie, wśród cyferek. :D

      Usuń
  8. Fajna sytuacja i myślę, że to spojrzenie coś jednak może znaczyć :)
    Ja uśmiechnęłam się rano, gdy jednocześnie z Ciachem do siebie napisaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mooożeee... Czas pokaże. :P
      O jak fajnie, już porozumiewacie się telepatycznie. :D

      Usuń
    2. Mówisz, że czekasz na jego znak? :P A powiedzieliście sobie chociaż cześć? :P
      Ostatnio właśnie nam się to zdarza :P

      Usuń
    3. Nie będę się narzucać. :P Jak będzie chciał to przyjdzie. :D Powiedziałam mu "Hej" w momencie, gdy gryzł rogala, więc odkiwnął mi tylko głową - ale chyba się liczy, co nie? xD
      No jak fajnie. :D Ja czasem mam jakąś telepatię z B. - czuję, że zaraz zadzwoni i idę po telefon, a On za chwilę dzwoni. :P

      Usuń
    4. Liczy się :P I bardzo dobrze, że mu powiedziałaś "cześć" :) Po prostu przeszłaś z klasą i to się liczy :D
      Kim jest B.? :D

      Usuń
    5. Wiesz, trochę się bałam, że się zadławi tym rogalem, ale na szczęście nic się nie stało. xD
      Oj tych B. u mnie mnóstwo (zdecydowanie zbyt wiele osób nosi imiona na tę literę :P). W tym przypadku jednak mam na myśli tak zwaną "miłość mojego życia". :P (dlatego też A. traktuję jako uciechę dla oka i niczego więcej nie pragnę :D )

      Usuń
  9. Czytając o Twojej sytuacji od razu pomyślałam o swojej.. bo dziś nieco podobne zdarzenie wywołało uśmiech na mojej twarzy. Usłyszałam tyle miłych słów od osoby, po której bym się tego nie spodziewała.. U Ciebie to pewnie też kwestia czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz. :)
      Wiesz, jeśli masz na myśli A. - to nie chcę się nakręcać. Także... Na nic z Jego strony nie czekam. :P Będzie, co będzie.

      Usuń
  10. Cieszę się, że humor dopisuje. Odnośnie pierwszego akapitu: współczuję. Ja jestem beztalenciem w tematach komputerowych, elektronicznych itd., bez pomocy się nie obejdzie. Czasami chodzi o jedno kliknięcie, przyciśnięcie czegoś by działało, ale niestety: ja nic nie potrafię w tej materii. Współczuję Tobie zatem sytuacji, u mnie zawsze takowe wywoływały panikę wewnętrzną, ale do końca to normalne chyba nie jest;>
    Odnośnie wyglądu: nie rozumiem mówienia o sobie czy swoich dzieciach: piękne, najpiękniejsze, trąci mi to brakiem skromności, a nawet zarozumialstwem. Mam zatem podobnie i fajnie, że taka miła sytuacja Ciebie spotkała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja zawsze, gdy informatyk coś u mnie robił, to zaglądałam mu przez ramię, przez co - COŚ tam zrobić potrafię, ale tym razem sytuacja mnie przerasta - robiłam wszystko co potrafię i nic. :P Założę się, że wystarczy GDZIEŚ wklepać jakieś cyferki i będzie po sprawie. Tylko jest teraz wielkie pytanie GDZIE? :D
      Też uważam takie osoby za zarozumiałe - właśnie dlatego, że w taki sposób sama odbieram tego typu zachowanie, nie chcę nikogo tym samym irytować. :D

      Usuń
    2. Tak, zagrywki te są irytujące, dość mocno;>

      Usuń
  11. dzisiaj to może nie, ale wczoraj na przykład cieszył mnie fakt, że skończyłam prace, bo teraz mam tydzień wolnego, także całkiem spoko jak dla mnie;) a co do facetów to nawet intrygujące. Ostatnio miałam podobny przypadek, tylko w okienku mcdrive w mcdonaldzie gdzie pracuje. Rozmazana, uczesana w niedbały kok, zmarznięta w polarze siedziałam z miną zbitego psa, a jakiś kolec, koło kierowcy, od którego przyjmowałam pieniądze próbował zagadać i zwrócić na siebie moja uwagę. No spoko, tylko miałam korek i nie bardzo mogłam gadać:( pozdrawiam i zapraszam do mnie [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, wielka szkoda - ale jeśli wpadłaś mu w oko, to zapewne wróci. :D

      Usuń