niedziela, 28 września 2014

87. Mój EX to...

Witajcie, dziś z ogłoszeń parafialnych mam do zakomunikowania tylko tyle, że wyjeżdżam do Poznania i nie mam tam jeszcze Internetu. Nie chciało mi się specjalnie jeździć i załatwiać, to pójdę jutro - po szkole. A no tak - bo biedna ja już jutro zaczynam (tak bardzo na NIE). Także, z przyczyn przeze mnie wypisanych - będę nieobecna jakiś czas. Mam nadzieję, że nie zbyt długo (co prawda mam telefon, ale pisanie z telefonu nie jara mnie). Na ten czas zabrałam sobie kilka książek, więc nie martwcie się o mnie - z nudów nie umrę, a i zerkać tutaj będę na pewno. Pozostaje jedynie modlić się o łaskę panów z INEI, żeby im się chciało jak najszybciej połączyć mnie ze światem.
Co do dzisiejszego tematu, to jest to temat który mega mnie bulwersuje. Mianowicie nastawienie do naszych EX.
Nie wiem jak Wy, ale ja NIGDY na żadnego z moich ex nie powiedziałam złego słowa, dlatego tak strasznie drażni mnie, gdy ktoś z kimś zrywa, rozstaje się i zaczynają się sypać epitety przeplatane ogólnym poczuciem wstrętu. Czaicie to??? Jak tak można?! Jak można tak diametralnie zmienić stosunek wobec kogoś, kogo kochaliśmy albo chociaż de facto "coś" nas łączyło?? Kompletnie tego nie ogarniam i wkurwia mnie taka niedojrzałość - bo jak TO inaczej nazwać?
Cały bulwers urósł mi do rozmiarów kosmicznych gdy takie zjawisko zaczęło mieć miejsce w moim otoczeniu. Moja koleżanka była z chłopakiem kilka lat. Piękny związek, byli wzorem dla innych. Mówiono o nich "ulubiona para" - po prostu och i ach. Aż tu nagle, kilka miesięcy temu się rozstali, no i co ja teraz słyszę? Na jego temat "Kto? Nie znam". Rzeczy od Niego stały się nagle "ble, weź to wyrzuć/spal/utop", nawet Jego rodzinne miasto oberwało, bo owa koleżanka nagle nie lubi tego miasta i ma do niego awersję. Czy takie zachowanie jest normalne?!
Ja osobiście uważam, że nie. No cholercia! Jeszcze rok wstecz była w nim totalnie zakochana, trzymali się za ręce, sypiali w jednym łóżku, a dziś jest nagle osobą NIEZNANĄ (aż się prosi o pocisk pro po sypiania z nieznajomymi - tak, jestem wredna).
Ogólnie takie zachowanie uważam za mega niedojrzałe, na poziomie gimnazjum albo jeszcze gorszym (przepraszam wszystkich rozsądnych gimnazjalistów, chociaż ja, nawet w gimnazjum się tak nie zachowywałam). Czasem mam ochotę wziąć tę koleżankę i strząsnąć z zapytaniem ILE TY MASZ LAT?! 12 czy 22?! No ręce mi po prostu opadają na takie zachowanie.
Może to jest "normalne", może to ja jestem dziwna, ale na prawdę nigdy, przenigdy nie powiedziałam nic złego na temat swojego ex, nawet tego, który mnie zdradzał. Nie i koniec. Mało tego - gdy ktoś zaczynał jakieś pociski w mojej obecności - natychmiast go uciszałam.
Jeśli ktoś z Was zastanawia się dlaczego, to już mówię. Przecież "coś" nas łączyło. Nawet jeśli to nie była miłość, nawet jeśli na miłość byliśmy za młodzi i za głupi, to jednak "coś" między nami było. Całowaliśmy się, mówiliśmy sobie czułe słówka, byliśmy blisko - dlatego też nie jestem w stanie pojąć pojawiającej się po rozstaniu nienawiści. Ludzie zapominają o tym co było dobre i zaczynają wyolbrzymiać same złe rzeczy. Pewnie ktoś powie, że próbują w ten sposób zaleczyć ranę w sercu. A wiecie co ja Wam na to powiem? Niech najpierw sami pójdą się leczyć! Jeśli ktoś nie potrafi szanować swoich byłych, nie dorósł jeszcze do prawdziwego związku.
źródło: tumblr
Jeśli nie umiesz powiedzieć nic dobrego, lepiej nie mów nic. 
Amen.

34 komentarze:

  1. Tak masz rację to niedojrzałe, ale osoby, które zostały w pewien sposób skrzydzone poprzez zerwanie w ten sposób odreagowują...dziwnie brzmi, ale ja to tak sobie tłumaczę i też nie bardzo mi się to podoba,obrażanie, wyzywanie bo w końcu coś ich tam jednak łączyło,... ale widzisz każdy radzi sobie jak może :)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jestem dziwna, ale płakałam, jadłam czekoladę, słuchałam smętów i siedziałam w kącie, ale złego słowa nie powiedziałam.

      Usuń
  2. Niedojrzałe, choć czasem zdarza się powiedzieć coś negatywnego. Zwłaszcza krótko po rozstaniu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem ludzie właśnie w taki sposób radzą sobie ze stratą. Czymś jednak musiał ją wkurzyć i to na maksa, skoro tak go wyzywa. Takie epitety w kilka tygodni po zerwaniu moim zdaniem są potrzebne i dobre, bo przecież najważniejsza jest teraz jej psychika. Pomyśl tylko: gdyby ona zaczęła myśleć o tym jak jej było dobrze, jak była kochana i jak żałuję że już z nim nie jest... To jak wiele czasu zajęłoby jej oswojenie się z tym, że nie są już razem?
    Myślę, że jak minie już czas żałoby po stracie, oni będą mogli o sobie wiedzieć wiele dobrego i porozmawiać ze sobą na spokojnie. Narazie muszą odreagować i trzeba im na to pozwolić :)
    Zastanawiam się, czy Ty aby przypadkiem nie jesteś po stronie tego chłopaka, że tak się denerwujesz na docinki koleżanki? :P
    Ja unikam komentarzy na temat swoich eks, chociaż jeden jest naprawdę skończonym dupkiem, a przynajmniej tak się zachował. Nie mówię tego bez powodu. Ciężko nie mówić tak o kimś, kto był z dziewczyną i zanim się z nią rozstał... zdradzał ją z inną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem wyzywanie kogoś wcale nie łagodzi sytuacji, a powoduje, że burzymy się jeszcze bardziej na samą myśl. - ale być może jestem jakaś inna.
      Oni raczej już nie będą ze sobą rozmawiać, bo gościowi "troszku" odbiło. ;)
      Wiesz, nie trzymam jego strony, mimo iż sam miał w tym rozstaniu chyba najmniej winy. Po prostu wkurza mnie takie gimnazjalne zachowanie typu: czepianie się o długopis, który pochodzi z jego firmy (czy to jest normalne??) i tego typu totalne pierdoły, które większość by olała.
      Wiesz, byłam z gościem, który mnie zdradzał i to pewnie nie z jedną, ale to długa historia i nie wiem czy do publikacji. :P W każdym razie stwierdziłam, że mam gdzieś całą tę sytuację łącznie z nim i zamknęłam temat.

      Usuń
  4. Masz rację, ale mój przedmowca też. Sama tego jeszcze nie przeżyłam, mówię tu o takiej miłości, gdzie są same ochy i achy, moi znajomi też na razie albo rozstali się w zgodzie albo nadal są razem albo jeszcze nie byli w związku. Ale wiem, że są takie osoby. Jednak na pewno bardzo przeżywają takie rozstania więc może to jest ich sposób na radzenie sobie z ta sytuacja. Wiem, to głupie, ale ludzie różnie do tego podchodzą. Niektórzy przesądzają, niektórzy nie. Osobiście na ten temat nie mogę zbyt wiele powiedzieć. Zawsze wyznawalam zasadę, że jeśli sama czegoś nie przeżyłam, to lepiej się zamknąć i bie walić swoich mądrości :D

    myheart-mymusic.blogspot.com
    katethecambrdiges.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Też zaczynam od jutra - niedobrze mi na samą myśl :/
    Wiesz, też ostatnio zwróciłam uwagę na takie nastawienie. A według mnie, jeśli rozstanie było pokojowe, to trzeba żyć pokojowo, ot co. Chociaż może podejście kobiet ala "mój ex to dupek" pomaga zapomnieć i ulżyć w bólu, bo jednak wspomnienia bolą czasem. Ale mimo wszystko wydaje mi się to nie fair po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, moje wewnętrzne ja zawsze mi podpowiadało, żeby nie wyzywać swoich ex, bo czy to nie wstyd, że chodziłaś z "dupkiem, frajerem, ciotą" itp.? :P

      Usuń
    2. No bo to takie wbijanie samobója sobie trochę XD

      Usuń
  6. Myślę, że to zależy od człowieka... Niektórzy to potrafią wyzywać wszystkich, przyjaciół, znajomych, kolegów, po prostu chamówa 24 h na dobę, no, najwyżej jak śpią są w miarę kulturalni. A inny- znam też takich ludzi- najgorsza rzecz jaką powiedzieli o kimś to ,,myślę, że ta osoba nie zachowała się do końca poprawnie". Takie spokojne, przemiłe typy którym w życiu nie przyszłoby do głowy źle o kimś mówić.
    Właściwie samo mówienie źle o swoich byłych to już norma, gorzej jak rzecz przechodzi na fejsa albo wspólne złośliwości... Zdradzonej perfidnie koleżance obiecałam, że jak spotkam jej byłego to go skopię z glana, ale to raczej obietnice na otarcie łez (zwłaszcza, że nie pamiętam jak on wygląda...) i nigdy bym jej nie zrealizowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, w porywach pocieszania załamanej kumpeli coś się powie złego - ale w sumie mi wolno - ja go nie kochałam, mnie z nim nic nie łączyło. (w sumie do takich osób nie oszczędzam epitetów - być może przez to brakuje ich wówczas na byłych-bliskich. Może i dobrze).

      Usuń
  7. Moim zdaniem takie zachowanie w sytuacji, gdy para się rozchodzi, bo 'coś im nie wyszło', nie układało się jest jak najbardziej niedojrzałe, ale gdyby mnie facet zdradził po kilku latach związku nie potrafiłabym wyrażać się o nim pozytywnie. Oczywiście nie mówię o czymś w stylu, gdy ktoś np pyta mnie 'co u mnie?' a ja mu na to 'ale ten X to skurwysyn, rzygać mi się chce' no nie tak, ale jeśli byłby jakiś temat o nim to raczej bym sobie nie żałowała. Na szczęście nie byłam nigdy w takiej sytuacji, więc moja opinia tego jakbym się zachowała jest tylko przypuszczalna, ale na ten moment tak właśnie myślę.

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze nigdy w takiej sytuacji nie będziesz. :)

      Usuń
  8. Świetny wpis i mam podobne zdanie do Twojego. Uważam, że jeśli ktoś mówi tylko źle o swoim byłym, to tak naprawdę jest niedojrzały i to, co mówi o kimś - dużo mówi tak naprawdę o nim samym. Ja też czasami zwracam uwagę na to jak ktoś mówi o rozstaniu, podobno najrozsądniej jest odpowiedzieć, że to była wspólnie podjęta decyzja a nie zrzucać winę tylko i wyłącznie na drugą stronę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki by Ineowiec szybko się pojawił, bo znam ten ból;)
    Jeśli chodzi o stosunek do byłych partnerów. W większości się zgodzę, na pewno nie można 'jechać' po kimś kto się odkochał i grzecznie zaproponował rozstanie - serce nie sługa. Rozumiem jednak osoby, które negatywnie wypowiadają się na temat byłych miłości, ponieważ nie samymi dobrymi wspomnieniami człowiek żyje. Wydaje mi się, że niekiedy ze związku można wynieść takie traumy, że ciężko wypowiadać się na temat danej osoby pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan "ineowiec" przyjdzie dopiero w poniedziałek wieczorem - och łaskawy. Więc z racji braku zajęć w tym tygodniu wróciłam do domu. :P
      Wiesz, ja w momentach gdy nie mogę się wypowiedzieć pozytywnie - wolę nie mówić nic.

      Usuń
    2. Rozumiem i podziwiam, bo mi zdarzało się negatywnie wypowiedzieć, głównie jednak w kontekście zmian charakteru jakie przeszłam pod wpływem danej osoby.

      Usuń
  10. jesli kogos sie kochalo, nigdy nie powiedzialo by sie o nim az tak niedojrzale i nieodpowiedzialnie!
    dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. wiec chyba mam ogromne szczescie... z kazdym z moich bylych rozmawiam do dzisiaj prawie codziennie! byli czescia mego zycia wiec jak moglabym o nich zapomniec ot tak.. nie wiem ..
    tylko po prostu sie ciesze, ze moge z nimi gadac o wszystkim o kazdej porze dniai nocy.. ciesze sie, ze po rozmpadzie zwiazku mozna siejeszcze kumplowac :)
    zycie jest zbyt krotkie na klutnie i nienawisc.. wsumie mam do zycia podejcie buddyjskie..
    niekomplikuj sobie zycia kochana... nie wart lez, zlosci czy nienawisci.. poprostu przejdz obojetnie i ciesz sie tym co dobre Cie spotyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to masz ogromne szczęście, którego Ci zazdroszczę. Też nieraz chciałabym mieć dobry, kumpelski kontakt chociaż z jednym z moich byłych. Ale... Dobrze jest jak jest. Nie wchodzimy sobie w drogę. :)

      Usuń
  12. Nawalanka na byłych jest normalnym etapem rozstania. Nie wszyscy tak robią, ale niektórzy potrzebują utwierdzenia się w swej decyzji i nabrania pewności, ewentualnie złagodzenia bólu. Mija i tyle. Chore się robi gdy nie mija...

    OdpowiedzUsuń
  13. A Ty nigdy nie czułaś urazu rozstając się z kimś? Ja nie mogę powiedzieć dobrego słowa. I nie wstydzę się powiedzieć,że mój ex był chujem, skończonym skurwysem. Bo na to zasłużył, wiesz? Nie można wszystkim mierzyć jedną miarą. Gdy facet niszczy kobietę psychicznie, gdy potrafi podnieść na nią rękę, albo używa siły... Mnie nie potrafił zostawić, udało mi się od niego uciec i nawet, gdy prędko znalazłam kogoś innego (bogom dzięki za to) to potrafił nasyłać na mnie inne osoby albo pisać anonimy. A zmusił mnie do seksu, tak po prostu, w parku. A słowa "nie", on nie znał, albo nie rozumiał. Więc mam mówić,że był spoko? Że jest super? I możemy być kumplami?
    I myślę,że jak kogoś się kochało i zawiódł nas albo coś było nie tak (bo jakby było dobrze to przecież by się nikt nie rozstawał) to boli i dlatego czujemy nienawiść. I czasem ona szybko przechodzi, a czasem długo trwa. Ja nigdy nie zapomnę jak mnie potraktowano, jak bardzo mnie skrzywdził. I ba... Ja potrafię nazwać go skurwysynem dopiero po zerwaniu a on? Wyzywał mnie od kurwów, szmat nawet gdy byliśmy razem. Nie wrzucaj wszystkich do worka. Każdy ma prawo kogoś nienawidzić.

    Selinze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze co do tego jaką parę opisałaś... Kilka lat ze sobą byli, może otoczenie postrzegało ich jako parę idealną, ale coś musiało się stać,że się rozstali, lata przywiązania, rozczarowania, dlaczego to takie dziwne? Troszkę empatii :P Postaw się w jej miejsce, gdy masz kogoś, kochasz, postrzegają was jako parę - wzór. Ale psuje się, jest źle, padają przykre słowa często i mogła nawet Ci się nie żalić. A co ? Ma po tych latach gdy się rozstali wołać "o mój kochany, jest idealny i cudowny, inna dziewczyna będzie miała z nim dobrze, to ja nie doceniałam tego ocha i acha ? " :P

      Sel

      Usuń
    2. Nie, nie czułam urazu. Jak już to po prostu bolało, ale płakałam, było mi źle, jednak przez myśl mi nie przeszło, żeby wyładowywać się za to na osobie, którą kocham. (bo de facto i tak bywało, że kochałam nadal - nawet po rozstaniu).
      Wiesz, pisałam w zamyśle NORMALNEGO związku dwojga ludzi, którzy szanowali się na co dzień - jednak spodziewałam się tego, iż ktoś zarzuci mi usprawiedliwianie zwyrodnialców - nie to miałam na celu.
      Wiesz, byłam bliżej tego związku niż myślisz i wiedziałam na prawdę dużo. A już na pewno wiem dlaczego zaczęło się psuć. Powód ma imię, nazwisko i jest facetem. ;) Wiesz, sama nie wiem kogo mam bardziej żałować, więc zamykam ICH temat.

      Usuń
  14. Czasami jedyną możliwością, żeby o kimś zapomnieć i wyrzucić go z serca to go po prostu znienawidzić. Czasami jest tak, że facet zranił kobietę, zniszczył ją psychicznie i patrzenie na jego rzeczy po prostu boli dlatego są 'ble' i 'fuj'.
    Obyś Ty nigdy nie miała ochoty powiedzieć nic negatywnego o ex :) bo to będzie znaczyć, że Cię żaden facet nie zrani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak dla mnie nienawiść nie jest rozwiązaniem. Myślimy o tej osobie tak samo intensywnie, tyle, że źle - bez sensu.
      No wiesz, ale nawet na długopis?! Dla mnie to żałosne.
      Zranić mnie zranił, ale... Nie potrafię źle o nim powiedzieć. Nie potrafię też powiedzieć dlaczego.

      Usuń
  15. można szanować byłych, ale wiesz ja na przykład miałam taki związek kiedyś, że w sumie to z biegiem czasu dotarło do mnie wreszcie, ze nie byłam w tym związku za bardzo szanowana. Nie odzywam się na temat tego chłopaka, ale niesmak po nim mi pozostaje, chociaż nie powiem bo sentyment też. W końcu moja pierwsza love i takie tam. Twoja koleżanka jest jakaś dziwna, też nie lubię takich zachowań. pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka postawa jest bardzo dojrzała. Mam niesmak, ale nie będę głośno o tym mówić. No bo w sumie po co?

      Usuń
  16. Bardzo ciekawy wpis. naprawdę, niektórzy nie potrafią się rozstać z klasą i kulturą.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się z Tobą. Takie zachowanie jest naprawdę niedojrzałe. Ale czasem można to wytłumaczyć. Jeśli jest tak, że dziewczyna i chłopak są razem i nagle chłopak/ dziewczyna zdradza tą drugą osobę i nie okazuje skruchy to wtedy... Wtedy choć trochę można wytłumaczyć te złe słowa rzucane na tego drugiego. Poza tym mam jeszcze jedną myśl. Niezbyt podobają mi się związki w wieku 10-14 lat, bo przecież wiadomo, że ludzie wtedy nie są jeszcze zbyt dojrzali na poważniejszy związek i często są ze sobą na pokaz. Znam takie osoby i to jest według mnie żałosne. Nie samo chodzenie w tym wieku, bo jeżeli oboje są ze sobą bo się naprawdę kochają to okey, ale takie chodzenie na pokaz... Nein.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie takie zachowanie kojarzy mi się z takimi dzieciakami, które nie do końca wiedzą o co chodzi z tą całą miłością...

      Usuń
  18. W odpowiedzi na Twój komentarz:

    Również znam te piosenki, które wymieniłaś i nawet miałam je też wymienić w tym poście, ale nie chciałam, żeby było tego zbyt dużo ;)
    Jak zobaczyłam Twój komentarz to się tak jakoś ucieszyłam, bo miłe jest to, że ktoś myśli podobnie :)

    http://poburzywyjdzieslonce.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń