czwartek, 25 września 2014

86. Lubię gdy boli...

...do wszystkich ZBEREŹNIKÓW: dziś będzie o SPORCIE! 

Witajcie. Muszę się Wam przyznać, że przez ostatnie dni w ogóle nie miałam głowy do bloga. Oczywiście sama sobie jestem winna, no bo przecież tak to jest, jak się wszystko załatwia na ostatnią chwilę. Tak więc całymi dniami szukam ostatnich potrzebnych mi rzeczy do mieszkania, przez moje podwórko przetaczają się istne pielgrzymki kurierów, ale to już końcówka - całe szczęście.
Nie mając totalnie głowy do pisania postów filozoficznych postanowiłam napisać o tym, co jest mi bliskie na co dzień. Czyli o sporcie i ćwiczeniach - jednak jak na mnie przystało, nie w sposób prosty, a zawiły. Chcę poruszyć bowiem temat bólu wywołanego sportem.
Każdy z nas kiedyś go doświadczył (mam taką nadzieję!) - zwłaszcza teraz, gdy sport stał się taki modny - i dobrze. Może chociaż moda przekona niektórych, że warto robić coś dla siebie. Ja jestem osobą mega aktywną i mimo braku czasu i skupienia, późnym wieczorem - zawsze odnajdę chwilę na to, aby poćwiczyć. Jednak nie jest to takie sobie ćwiczenie bez celu. Otóż jakieś 10 miesięcy temu uparłam się na umięśniony brzuch i od tego czasu tak sobie go rzeźbię. A co jest dla mnie w tym rzeźbieniu najlepsze? Otóż ból właśnie. Uwielbiam czuć, że z mięśniami coś się dzieje, że moje ćwiczenia nie są dla nich lekkie i łatwe, a że muszą się właśnie wysilić - bo wiem, że właśnie to przynosi efekt.
Taką samą radochę miałam, gdy umówiłam się z CHŁOPAKAMI na bieganie (moje pierwsze po około czteromiesięcznej przerwie). No i pobiegliśmy 8 km - ludzie, ja siedzieć w pociągu nie mogłam, tak mnie uda bolały, ale za to później, gdy już biegałam sama, żadnych problemów nie miałam. Chociaż powiem Wam, że ostatnimi czasy zrezygnowałam z biegania, ponieważ stwierdziłam, że mam za bardzo umięśnione uda. Fakt, bardziej podoba mi się umięśnione ciało, niż taka nieuformowana "galaretka" , ale z racji tego, iż nie chcę mieć nóg jak piłkarze (och co ja piszę! :P) zrobię sobie zimową przerwę od biegów i zostanę tylko przy swoich brzuchu, od którego ciągle wymagam więcej (czy popadłam w jakiś rodzaj obsesji? :P Mam nadzieję, że to dobra obsesja).
źródło: tumblr
Tak czy inaczej - zazwyczaj nie lubimy, gdy coś nas boli - no to raczej normalne, ale moim zdaniem ból związany ze sportem jest inny, inaczej "smakuje". Daje nam swego rodzaju satysfakcję, że daliśmy z siebie na prawdę dużo i za każdym razem chcę go więcej. Podczas każdych ćwiczeń, gdy odczuwam ból - w mojej głowie pojawia się "jest dobrze!" i motywuje do tego, żeby nie przerywać, żeby skończyć tę serię. Później poleżę chwilę, aż przejdzie. Najwyżej nie będę mogła chodzić po schodach czy spać na brzuchu - oj tam. Dla mnie to nic. Nie wiem jak Wy, ale ja na prawdę LUBIĘ GDY BOLI mnie po treningu.

45 komentarzy:

  1. Zakwasy także mi nie przeszkadzały po wysiłku fizycznym, czułam bowiem, że coś pozytywnego z ciałem zaczyna się dziać, 'odgalaretowuję' się. Przyznam jednak, że obecnie nie ćwiczę, jestem zbyt dużym leniuchem i nie mam motywacji nawet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motywację można znaleźć wszędzie! :) Zawsze gdy mi się nie chce myślę sobie o tym, jak pokażę się na plaży. :P Dobre są też fotografie. :)

      Usuń
  2. Ja kiedyś zaczęłam robić 6 Weidera, i byłam taka mega zadowolona, że chyba po trzecim dniu miałam straszne zakwasy. A później już nie ćwiczyłam, bo miałam zakwasy (fuck logic).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, no to faktycznie LOGICZNE :D

      Usuń
  3. Sama niestety ćwiczyć nie mogę, ale domyślam się o jakim bólu mówisz:) Wudac, że daje Ci to satysfakcję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie ból przeraża ogólnie a co do ćwiczeń mam za słabą wolę :) po 2 dniach mi się odechciało

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tego niestety nie rozumiem ;)
    Ból zawsze gdy się pojawiał, musiałam przerwać trening a później już rzadko do niego wracałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ból to dobra wymówka, żeby nie ćwiczyć. :P

      Usuń
    2. Każda wymówka jest dobra :D

      Usuń
    3. No jak komuś zależy, żeby się wymigać. :P

      Usuń
    4. Dokładnie :D Tak, wiem, leń ze mnie i powinnaś mnie zwyzywać za to narzekanie na moje kilogramy :)
      Jak jeździłam na rowerze i jechałam pod górkę i bolały mnie uda to myślałam: to moje mięśnie, dobrze że bolą :D

      Usuń
    5. Ja nie wyzywam, ja dogaduję. :P Trzech moich znajomych w ten sposób przekonałam do ćwiczeń. :D

      Usuń
    6. Tak, więc powinnaś mi dogadać :P
      Niemniej jednak jest już tak zimno, że już mnie nikt nie przekona do sportu :) jedynie mogę w domu jakiś aerobik poćwiczyć czy poskakać na skakance bo do Weidera już nie wrócę nigdy :P

      Usuń
    7. Haha, tylko moje dogadywanie przeważnie wyglądało "no spójrz na mój brzuch!". Chociaż nie zawsze. Wiesz, mamy ze znajomymi dziwny zwyczaj dźgania się w brzuch na zaczepkę i miło było mi ich zaskoczyć, gdy pod bluzką nie było galaretki xD
      Ja teraz też nie wychodzę. Stwierdziłam, że nawet bieganie odłożę do wiosny, bo teraz nie ma w tym nic przyjemnego. Ćwiczę w domu. :)

      Usuń
    8. No to miałaś dobry powód :D
      A jak ćwiczysz? :D

      Usuń
    9. Na rozgrzewkę hula-hop 30-40 minut, a potem robię serię ćwiczeń, którą pokazał mi mój chłopak - chociaż ćwiczenia często zmieniam, bo nudzą mi się po prostu. (i nie nie ćwiczę z Chodakowską xD)

      Usuń
  6. Ja nie lubię zakwasów, ale gdy ćwiczę nie czuję bólu, zmęczenie owszem, ale to takie hmm... Dodające energii zarazem :)

    Selinze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Selinze! Gdzie Ty się podziewasz??? :*

      Usuń
    2. Hah daleko wszechświecie :P

      Selinze :)

      Usuń
    3. Nie chciałam wścibskich gapiów, którzy nie komentowali tylko nie wiem co robili... Poza tym mam swoje osobiste problemy, więc po co mi Ci co czytają i cieszą się z tego? Pisałam,że jakieś debilki wchodzą i mnie śledzą, przesyłają sobie linki i obgadują. Nie potrzebne mi coś takiego :P

      Sel.

      Usuń
    4. Mhm, wkurzyłaś się jednym słowem. No cóż, walić je. Mam nadzieję, że kiedyś do nas wrócisz! :)

      Usuń
  7. słyszałam, że w sumie to można nawet się uzależnić od bólu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, no ładnie. Może przeżywam takie uzależnienie? :P

      Usuń
  8. Zakwasy mam często po wakacjach, kiedy całymi dniami siedzę w domu, a tu nagle wf i ruch. To jest mordęga. No, ale po 5 miesiącach szkoły się przyzwyczajam :)

    myheart-mymusic.blogspot.com
    katethecambrdiges.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie w klasie chłopacy mówią, że 'jak boli to rośnie' i coś w tym jest. Pierwsze kilka dni jest ciężko, ale jak ktoś jest zdeterminowany i wie czego chce to ten ból staje się przyjemny... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, zazdroszczę Ci takiego uporu... mi brakuje motywacji wciąż :( Czasem pobiegam, czasem poćwiczę, za każdym razem sobie obiecuję, ale nie idzie mi to zbyt regularnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie dni, że mi się nie chce, ale zawsze wtedy stawiam sobie przed oczami swój cel i mówię sobie, że samo się nic nie zrobi. Wokół jest wiele motywatorów. :)

      Usuń
    2. Mi nieraz i to nie pomaga, zwłaszcza jak mam pms i jak mam biegać, to muszę trzymac się za cycki, bo bolą XD

      Usuń
    3. Oj znam to. Irytujące jak nic, nawet stanik sportowy nie pomaga, żeby je utrzymać. :P

      Usuń
    4. Tragedia po prostu. Zazdroszczę dziewczynom, które tego nie odczuwają :P Ja nieraz modlę się już o te moje bóle w czasie okresu, są bardziej znośne :P

      Usuń
    5. O nie, to ja już nie wiem co gorsze. Chyba wolę jednak bolące cycki. :P

      Usuń
  11. Ja nie lubię gdy boli, ale lubię, kiedy czuję, że działa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Amazing post & would you like
    to follow each other?


    X
    http://subhamrai.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dokładnie rozumiem co masz na myśli pisząc o bólu po treningu! Nie ma nic lepszego niż porządne zakwasy!

    OdpowiedzUsuń
  14. A kto lubi zakwasy? Chyba nikt :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze miałam motywację do biegania i cwiczeń, ale na tym się kończyło XD
    Dodajemy?

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym sobie trochę poćwiczyć, ale po pracy jestem tak wypompowana, że nie mam sił kompletnie na nic :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też po pracy byłam tak padnięta, że przez dwa tygodnie zupełnie nic nie robiłam. Ale w końcu wzięłam się w garść i powiedziałam sobie, że TAK NIE MOŻE BYĆ! .:)

      Usuń
  17. ;jeżeli coś boli to dobrze, bo znaczy, że ciało podczas ćwiczeń pracujące :) ja tez bym chciała mieć umięśniony brzuch, ale jakoś nie mogę się zmotywować do ćwiczeń. No moją jedyną aktywnością w ostatnim czasie jest jazda na rowerze, ale to do pracy, na miasto czy z pracy do domu. I w sumie na tyle. Pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń