poniedziałek, 1 września 2014

77. Warszawski sen.

Witajcie. Wróciłam ze stolicy i jak zwykle, po każdym wyjeździe - jestem bardziej zmęczona niż przed nim. Nie wiem co mnie tak męczy - może powrót do rzeczywistości? Mimo tego, że nie udzielałam się na blogu, to czytałam w telefonie wpisy nominowanych przeze mnie osób - więc nie martwcie się, WSZYSTKO widziałam! Przyznam się Wam też, że wcześniej nie mogłam znaleźć w sobie mobilizacji, do tego, żeby coś napisać. Ale w końcu zebrałam się w sobie i piszę.
Postanowiłam dziś skonfrontować moje wrażenia z podróży z wyobrażeniami, jakie niosłam w sobie przed wyjazdem, bo - powiem Wam szczerze, obrazy te bardzo się różnią.
Jadąc do Warszawy, miałam mniemanie, że na każdym kroku spotkam eleganckich ludzi, w markowych (tylko i wyłącznie) ubraniach. Ludzi z zadartymi głowami wysoko ku górze - bo przecież są ze stolicy (chyba taki obraz Warszawiaków wpaja się nam w Poznaniu, bo przecież te miasta oficjalnie się nie lubią). Ale... pomyliłam się, jednak nie do końca.
Pierwszego dnia, spotkałam na swojej drodze całą falę nastolatków zmierzających nad Wisłę, ażeby świętować ostatni piątek wakacji. Młodzież wypindrzona, w strojach nieprzeciętnych, wśród których królowały Vansy, crop topy i czapki z daszkiem. Młodzież spoglądająca na przechodniów w taki sposób, jakby była władcą wszechświata. Na prawdę, tego dnia pomyślałam sobie, że nie mogłabym, a nawet nie chciałabym mieszkać w Warszawie. Czułam się jakoś dziwnie, jakbym w ogóle nie pasowała do tej części świata. Taka malutka, skromniutka, jakby mi ktoś odebrał całą pewność siebie w mgnieniu oka.
Nocą za to zakochałam się w tym mieście. Tysiące świateł wyglądających tak pięknie z trzydziestego piętra skradło moje serce. Czułam się prawie jak w moim wymarzonym Nowym Jorku - aż zaczęłam się zastanawiać, skoro tu jest tak pięknie, to co bym czuła będąc właśnie tam? Niewyobrażalne. Nocą nawet ludzie wydawali się jacyś milsi, może po prostu zmęczeni i nie mieli siły na lustrujące spojrzenia.
Z każdym kolejnym dniem czułam się tam coraz swobodniej i zwłaszcza, że szybko ogarnęłam komunikację miejską. Wiecie, to jest kolejna rzecz, za którą Warszawa ogromnie plusuje. Na tramwaj nie czekałam nigdy dłużej niż 3 minuty - gdzie w Poznaniu zdarza się czekać nawet 15... A przecież to był letni rozkład. Od dziś tramwaje jeżdżą jeszcze częściej. Dlatego też, gdy zgubiłam się w środku nocy - byłam jakaś spokojna, że przecież na jakiś przystanek trafię i coś pojedzie, bo jeździ co chwilę. W sumie co do gubienia się, to niezliczoną ilość razy wyszłam z tunelu nie tym wyjściem co miałam (jeśli ktoś był na dworcu centralnym w Warszawie, być może zrozumie mój ból).
Powracając jeszcze do ludzi - a raczej mojego wyobrażenia na ich temat , ludzie tam chodzą normalnie ubrani, przeciętnie, a nawet niechlujnie. Starsze panie w tramwajach są za to sto razy milsze niż w Poznaniu (mam wrażenie, że te poznańskie wręcz wymagają ustępowania im wszelakich miejsc) - za każdym razem gdy ustępowałam miejsca spotkałam się z uśmiechem i pytaniem jak daleko jadę, bo ona na prawdę może postać - od razu się cieplej robi na serduchu.
Jako wielka fanka futbolu, nie mogłam pominąć tego miejsca. : )
(zdjęcie mojego autorstwa)
Także podsumowując dodam jeszcze, że nie zdążyłam zwiedzić całej Warszawy, bo na to potrzeba dużo więcej czasu. Mimo tego mogę stwierdzić, że Warszawa zyskuje przy bliższym poznaniu i na prawdę jest pięknym, miłym i przyjaznym mieszkańcom i przyjezdnym miejscem - tak, tak chyba skradła moje serce. (Teraz Poznań w moich oczach jest szary bury i ponury no i pełen naburmuszonych starszych pań). Tak bardzo jak czułam się obco wychodząc tam wśród ludzi pierwszy raz, tak bardzo nie chciałam się z nią rozstawać ostatniego dnia. Wiem na pewno, wrócę tam jeszcze nie raz, a pewnego razu, może i zostanę tam na dłużej? :)

22 komentarze:

  1. Miasta chyba mają to do siebie, że najlepiej wyglądają w nocy :) Nawet moja skromna Bydgoszcz ma po zmroku swój niezaprzeczalny urok, zwłaszcza na podświetlanym moście, przy operze i na Starym Mieście. Gra świateł, kolory, świecące witryny, spacerujący ludzie... Latem dopiero po zmroku wszyscy wychodzili na spacer, wcześniej się nie dało :) Z Warszawą pewnie jest podobnie. Chociaż przyznaję się, byłam tam jako dziecko i nic nie pamiętam...
    W kwestii starszych pań w tramwajach Bydgoszcz bije wszystkie miasta na głowę- jeszcze nie zdarzyło mi się niemiłe traktowanie z ich strony. Nawet w największym tłoku. zawsze pełna kultura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Bydgoszczy nie miałam jeszcze okazji jechać tramwajem, więc nie miałam porównania. :)

      Usuń
  2. Wiesz? Ja jeżdżę do Warszawy na weekendy, czasem po prostu by iść do kina albo na zakupy, mam 100 km i 2h drogi pociągiem :) Nie lubiłam jej bo tam więcej wieśniaków z okolic niż prawdziwych Warszawiaków :P Serio, nie ma tam elegancików, dzieciaki ode mnie jadą tam! Co mają po 13/14 lat! lansują się po galeriach... Sama jakoś nie miałam okazji pozwiedzać miasta i chyba żałuję. Bo jakoś inny obraz mi przedstawiasz tego co ja widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam do warszawy jakieś 350 km. :P I byłam teraz pierwszy raz.
      Wiesz, jak się gdzieś bywa często, to się po prostu pewne sprawy odbiera inaczej, a niektórych się po prostu nie dostrzega. :)

      Usuń
  3. Na tramwaj nie czekałam nigdy dłużej niż 3 minuty - gdzie w Poznaniu zdarza się czekać nawet 15...
    Mieszkam 5 km od centrum miasta i u mnie autobusy jeżdżą cztery razy na dzień, z tym, że ostatni odjeżdża o 15... W weekendy jeżdżą dwa razy. Więc dla mnie 15 minut czekania na mks to nic :p A mieszkam na prawdę w mieście.
    Pozdrawiam :)
    http://operacja-kojot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba jestem rozpieszczona przez MPK, że tak marudzę :D

      Usuń
  4. Także jestem wielką fanką piłki nożnej, bardzo ciekawie napisane, nigdy nie byłam w Warszawie. Oj, chciałabym zobaczyć stadion na żywo, zazdroszczę.
    http://co-powiesz-na-problemy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety byłam tylko pod stadionem, ale już planuję, że zjawię się tam na jakimś meczu. :)

      Usuń
  5. No tak, siłą rzeczy oni tam mają takie mniemanie o sobie :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że ani nie znam dobrze Warszawy, a tym bardziej Poznania, więc ciężko mi się odnieść co do serdeczności ludzi ;-) Ale tego widoczku na całe miasto to zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  7. takie beztroskie życie wiedzie jedna młodzież a inni muszą pracować za grosze żeby kupić sobie jakikolwiek ciuch

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze mówiąc Warszawy jako miasta nie lubię. Może to wpojone od dziecka antagonizmy na linii Poznań- Warszawa ( bo jednak to w Poznaniu się Warszawy nie znosi, dawne zatargi przerodziły się w nowe i tak dalej XD), nie mam pojęcia. Nie znaczy to, że nie lubię kogoś bo pochodzi z Warszawy, mam paru znajomych stamtąd, nawet pochodzących rodowicie z Pragi. Ale to miasto mi nie odpowiada, zawsze czuję się tam nieswojo, jakby i ono mnie nie lubiło. Są takie miasta, z którymi się nie dogadasz i koniec kropka XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie odkąd mieszkam w Poznaniu, to wszyscy mi tłuką do głowy, że Warszawa jest taka ZUAAAA i niedobra. A ja na złość - WCALE NIE! Mogę jeszcze narysować L w kółeczku... :P

      Usuń
    2. Wiesz, to po prostu zaprzeszłości historyczne się ciągną niestety. I mi może to wpojono.
      Ale lepiej tego nie rób, bo łysole nawet kobiet nie oszczędzają, banda kretynów

      Usuń
    3. Wiem, wiem. Chociaż nie spotkałam się jeszcze z takimi na swojej drodze. Jedynie kumpli zawsze na zajęciach tym wkurzam, rysując im w zeszytach i robiąc zakłady "Nie pójdziesz z tą kartką na mecz lecha!" :D

      Usuń
  9. Warszawa jest chyba zbyt duża by zwiedzić ją w jeden dzień :)Cieszę się, ze wycieczka się udała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie wystarczyły 3 dni. Tydzień to jest chyba minimum. Ale przynajmniej mam powód by tam wrócić - dokończyć zwiedzanie. :)

      Usuń
    2. Masz już jakieś kolejne punkty do odhaczenia? :)

      Usuń
    3. Jasne, zabrakło mi czasu na Łazienki, nie mogłam odnaleźć Syrenki, Muzeum Narodowe i wiele innych. Jest tam zwiedzania, a zwiedzania. :)

      Usuń
  10. Mój Bytom nocą zdecydowanie wygląda fatalnie :-D za dnia w sumie też rewelacją nie świeci, aczkolwiek Lubie go i chyba nie potrafiłam żyć gdzie indziej. No chyba,że w jakiś ciepłych krajach <3 w warszawie nigdy nie byłam i szczerze mówiąc nie bardzo mnie tam ciągnie, aczkolwiek nie wykluczam, że kiedyś jak przystało na Polaka jaw zobaczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. masz jak moja koleżanka z czasów technikum. Zupełnie zwariowała na punkcie Warszawy. Ja osobiście marze tylko o Londynie, a z polskich miast to tylko sąsiadujący Toruń mnie tak do siebie przyciąga. Może to dlatego, że nawet na wycieczce szkolnej nie miałam okazji być w Warszawie? pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dopiero teraz. pierwszy raz byłam w Warszawie. :)

      Usuń